stanislaw.traveler
11.09.07, 07:21
Spytalem organizacje studencka w jakim zakresie moga posredniczyc w moich
zamiarach i dali mi krzeselko w swoim pokoju i ulotke niedostepna z weba i
informacje, ze skserowanie strony bedzie kosztowac tyle i tyle, a ja po
powrocie zostawilem adres e-maila z serwera uczelnianiej sieci i nie
zakladalem strony jak to ja podrozowalem (bo nie czuje sie dysponentem
informacji ale gdyby ktos w czasie istnienia konta chcial cos wiedziec to
moglem sluzyc informacjami praktycznymi). A niestety w naszym kraju ci, ktorym
chce sie zainwestowac we wlasny rozwoj sa natychmiast konfrotowani z tymi, z
ktorymi sie nie chce albo nie umieja albo nie potrzebuja. A tym czasem ci
ktorym sie nie chce lub nie umieja lub nie potrzebuja powinni szukac
towarzystwa w wsrod swoich (tez im sie nie chce tez nie umieja lub tez nie
potrzebuja) lub wsrod tych co musza (sa kierowcami/pilotami masowych srodkow
komunikacji). Bo ja ja rozmawiam o podrozach to albo spotykam tych co
sprawiaja wrazenie ze tylko podrozuja (zawodowcy) lub tych co podrozuja w
ramach delegacji (i opowiadaja co im pokazano). A ja w ramach delegacji
(podczas podrozy zastanawiam sie ktore artefackty, po progres ktorych jade,
nie moge zalatwic zdalnie) w Kopenhadze, gdy juz mi pokazano miasto to podczas
oczekiwania na pociag jeszcze zaszedlem do ubikacji dworcowej i stwierdzilem,
ze to kosztuje tyle ile piwo w Polsce - moglem wyjsc, moglem wyjsc nie placac,
a wyszedlem placac - generalnie nie uwazma ze moje wybory konsumenckie sa
najlepsze (jak mi sie nie podoba to nie ogladam a jak mi sie podoba to nie
probuje przekonac innych ze powinno im sie podobac) a pelno jest skarbow
panstwa, ktore probuja pojedynkowac sie, ze ich wybory konsumenckie sa lepsze.