auto258374
28.09.07, 15:30
Dwóch gejowskich aktywistów złożyło do IPN wniosek o ściganie gen. Czesława
Kiszczaka za homofobię w PRL. Konkretnie chodzi o "Akcję Hiacynt", w ramach
której SB nękało warszawskich homoseksualistów i zbierało na nich materiały.
Wątek ten był przez długie lata starannie pomijany milczeniem przez polskie
media udające lewicowe (w archiwum Wyborczej są na ten temat trzy krótkie
teksty - i wszystkie po 2004 roku).
W latach 90-tych był to temat tabu, po tym jak generałów Kiszczaka i
Jaruzelskiego przygarnął na salony Michnik. Panowie mieli co prawda na
sumieniu jakichś Popiełuszków czy innych Zychów, ale księdza można jeszcze
przeboleć - przecież jakby się nie wychylał to by żył, rozumowali nasi
intelektualiści. Ale z gejem to co innego, zwłaszcza że my są już w Europie.
Więc o sprawie milczano.
Tym co mają słabą pamięć warto też przypomnieć, że właściwie cała
komunistyczna banda w XX wieku była - wg dzisiejszej nowomowy - homofobiczna.
Aktywizm gejowski był bowiem traktowany jako burżuazyjna fanaberia
rozpieszczonych imperialistycznych synków.
Szczególną aktywnością w zakresie wsadzania do więzień homoseksualistów
wyróżniał się np. współczesny lewicowy guru, dobrze nam znany Ernesto "Che"
Guevara. Tak więc wielu lewicowych bałwanów z prawdziwą dumą nosi na piersi
wizerunek nie tylko mordercy (co mogą jeszcze scierpieć), ale i homofoba.
www.homiki.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=1916