seth.destructor
19.01.08, 11:42
Przychodze ci ja dzis na przystanek i widze jakiegos ludka w stanie
lekko wskazujacym, krew na czole, ktora mu cieknie - widac przed
chwila upadl na chodnik i sie zranil. A ludzie udaja, ze nie widza.
Przechodzi jakas ciuciemka w okularkach, wzrok w dali, nawet na
dziadka nie spojrzala. A jemu ta krew leci. Babcia moher zero
reakcji. Inny facet garniturek - też nic.
Akuratnie podszedlem i dalem mu chusteczki papierowe do wytarcia i
to w sumie wystarczylo, bo nie byl az tak pijany, zeby sobie nie
poradzic.
I powiem szczerze - też mialem stracha jakiegos dziwnego, ale do
k.nedzy czego sie bac? Tego bydla, co nie potrafi pomoc drugiemu
czlowiekowi, gdy ten jest w potrzebie?