powiernia
14.04.08, 17:41
Pozbywam sie rzeczy doczesnych
Postanowilem pozbyc sie calego mnostwa gromadzonego przez zycie
chlamu. Oceniam ze wywale jakies 80% calosci. Nie jest to wbrew
pozorom takie proste bo zanim sie cos odda, sprzeda na aukcji lub
wywali to trzeba to wziac w reke i juz budza sie demony sentymentu.
Zaczalem od ciuchow, wszystko co nie noszone rok- OUT. Poszlo tez
stare siodlo bo na koniach juz nie bede jezdzil, poszly narty bo
wynajmuje co sezon nowe. Rower- na zlom. Rower odkupie bo nie moge
zyc bez roweru jakos. Dywany-won, potykam sie tylko o te szmaty.
nagie drewno jest ladniejsze.
Teraz pod mlotek pojdzie ToyotaRav4 bo za duza dla mnie i w ogole
za duzo pali. Zobacze jak bedzie bez auta i jak nie wytrzymam to
kupie hybrydke.
Szacuje ze za 3 miesiace zostane z jedna szafa ciuchow, loptopem,
rowerem i aparatem fotograficznym. W mieszkaniu lozko, jedna
kanapa, jeden stol, cztery krzesla. Polka na ksiazki i albumy (moze
tez wywalic?).
Co myslicie o moim projekcie :)