demodee
12.06.08, 10:51
Byłam niedawno w jednym urzędzie, żeby załatwić sprawę. Przed
wejściem na salę obsługi petenci pobierają numerek z kolejkomatu w
zależności od tematyki, z którą przyszli. Zauważyłam, że w
sąsiedniej kolejce pani urzędniczka powiedziała, że obsłuży pana z
dzieckiem w wózku, który stał na końcu kolejki, i nawet nie zapytała
innych kolejkowiczów o zgodę. Pan oczywiście skorzystał z oferty. W
kolejce nikt nie zaprotestował.
Ta niesprawiedliwość mnie osobiście nie dotknęła, bo akurat stałam
do innego okienka, więc jakoś głupio mi było się odzywać, ale jako
płatnik podatków mam taką refleksję: po co wydano moje pieniądze na
kolejkomat, skoro petenci obsługiwani są według widzimisię
urzędników?