Dodaj do ulubionych

Homeschooling - tak czy nie?

11.08.08, 21:00
kobieta.gazeta.pl/poradnik-domowy/1,63125,5484561,Zegnaj_szkolo_.html
Jestem ciekawa Waszych opinii na temat takiego rodzaju edukacji.

Osobiście mam mieszane uczucia, ale raczej jestem na nie. Szkoła - nawet marna
- jest ważnym elementem przystosowania dziecka do współczesnego świata.
Rodzice mogą swoje dzieci edukować do woli - po szkole.
Obserwuj wątek
    • Gość: Bilbo Re: Homeschooling - tak czy nie? IP: *.brutele.be 11.08.08, 21:07
      terazniejsza szkola nie edukuje w niczym poza prawami dzungli...

      Moze to byc pomocne we wpajaniu bycia powolnym, miernym i biernym. Niczym wiecej.
      • emi.mi Re: Homeschooling - tak czy nie? 11.08.08, 21:29
        www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/PUBL_Studenci_szkol_wyzszych_w_Polsce_w_roku_akademickim_2007_2008.pdf

        terazniejsza szkola nie edukuje w niczym poza prawami dzungli...
        >
        > Moze to byc pomocne we wpajaniu bycia powolnym, miernym i biernym.
        Niczym wiecej.

        Czyżby?? Na początku roku akademickiego 2007/2008 w szkołach
        wyższych wszystkich typów kształciło się 1937,4 tys. studentów...- o
        tym informuje powyższy raport. Widać, że szkoła nie wpoiła tym
        tysiącom ludziom bycia powolnym, miernym i bierny. Ten wywód to z
        Twojej autopsji?
        • Gość: Bilbo Re: Homeschooling - tak czy nie? IP: *.brutele.be 11.08.08, 21:44
          Szkolnictwo wyzsze w PL to osobn temat. Tysiace studentow, ktorzy ledwo
          pokonczyli gimnazja i przepchnieci przez spaczone LO, dostali sie do Wyszych
          Szkol Lansu i Pierdzenia w Fotel...

          Taka liczba "studentow" to pelny obraz upadku szkolnictwa na kazdym poziomie w
          Polsce.

          Na zachodzie dzieje sie dokladnie to samo... Niestety.
          • emi.mi Re: Homeschooling - tak czy nie? 11.08.08, 21:52
            Szkołę lansu i pierdzenia w fotel jak na razie to ty reprezentujesz
            i nic konstruktywnego oraz logicznego nie potrafisz wymyśleć i tak
            sobie pierdzisz i pierdzisz, zbijaj bąki dalej
            • Gość: Bilbo Re: Homeschooling - tak czy nie? IP: *.brutele.be 11.08.08, 22:01
              Oczywiscie. Jest calkowicie odwrotnie. Tysiace nieukow nie studiuje w Szkolach
              Gotowania na Gazie tyko dla papierka. Robia to zapaleni pasjonaci, ktorzy chca
              sie rozwijac.

              Szkolnictwo wyzsze nie promuje miernych i biernych (ciekawe dane na ten temat w
              raporcie Gazety o reformie szkolnictwa wyzszego i na NFA). Wszystko jest super!

              W szkolach podstawowych ucza sami najlepsi nauczyciele, a dzieci maja do wyboru
              szereg kol zainteresowan i moga rozwijac swoje pasje.

              Gimnazjum nie wyzwala pokladow agresji, ktore pozniej nie sa opisywane w gazetach...

              Liceum to juz smietanka. Poniewaz nie zlikwidowano szkol zawodowych, klasy
              licealne nie sa przeladowane. Czego efektem nie byla abolicja maturalna , ktorej
              nie zarzadzil poprzedni minister oswiaty. To pewnie dlatego, ze wszystko idzie
              tak dobrze. Programy nie sa przeladowane, a matury konstruowane sa bezblednie i
              na poziomie.

              Papierkologia i pieczatkologia. Zero nauki umiejetnosci. Tylko bezsensowne
              kucie. "Autorytet" nauczyciela. Moge wymieniac dalej, jesli chcesz.
              • emi.mi Re: Homeschooling - tak czy nie? 11.08.08, 22:39
                Zero nauki umiejetnosci - to Twój subiektywny pogląd, wypunktowałeś
                same ogólniki, których w żaden sposób nie da się zastosować do
                całości edukacji, takich dyskusji było na forum mnóstwo i do niczego
                nie doprowadziły. Nie zamierzam tu bronić nauczycieli, bo tu nie oni
                są winni, tylko funkcjonujący system, a błedy można znaleźć w każdej
                grupie zawodowej. A swoją drogą specjalistów, którzy pokończyli
                różnego rodzaju szkoły mamy w kraju i za granicą całkiem niezłą
                ilość. Tak, że Twoje :"Zero nauki umiejętności" nijak się ma w
                przełożeniu na rzeczywistość.
                • Gość: jaija Re: Homeschooling - tak czy nie? IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.08.08, 22:49
                  Jestem przeciw. To prawda, że szkoła jest teraz do bani, ale jednak nauka z rówieśnikami to nie tylko przyswajanie wiedzy, to również nauka stosunków międzyludzkich, zawieranie przyjaźni, uczenie się pracy w zespole, pewnej dyscypliny. Tylko szkolnictwo mogłoby być lepsze, bo teraz faktycznie, byle kto kończy szkołę, jest przepychany dalej i ląduje na studiach. A potem mamy głupich mgr-ów.
                  Poza tym mało jest rodziców, którzy sumiennie wypełnialiby obowiązek szkolny, nakazując dziecku naukę od-do.
                  • emi.mi Re: Homeschooling - tak czy nie? 11.08.08, 22:58
                    Tylko szkolnictwo mogłoby być lepsze, bo teraz faktycznie, byle kto
                    kończy szkołę, jest przepychany dalej i ląduje na studiach. A potem
                    mamy głupich mgr-ów.
                    Poza tym mało jest rodziców, którzy sumiennie wypełnialiby obowiązek
                    szkolny, nakazując dziecku naukę od-do.

                    Wniosek nasuwa się taki:ludzie kończą szkołę podstawową, gimnazjum,
                    liceum,szkołę wyższą - są głupkami. Rodzice nie mają odpowiednich
                    kwalifikacji, aby uczyć swoje dzieci - czyli głupki(choćby jakieś
                    wykształcenie mieli), nauczyciele to głupki. Ogólnie całe polskie
                    społeczeństwo to głupki, to gdzie są ci mądrzy?
                  • Gość: Bilbo Re: Homeschooling - tak czy nie? IP: *.brutele.be 11.08.08, 22:58
                    POlecam wypowiedz goscia portalu:



                    Bez tzw. fali ani rusz, ani w woju ani w szkole. Kto nie będzie raz
                    znokautowany z wybitymi zębami z głową w muszli klozetowej 2x
                    dziennie i nie będzie zmuszony pod groźbą pochlastania nożem oddawać
                    kieszonkowego, ten nie zrozumie istoty integracji społecznej. I
                    jeszcze jedno. Najbardziej wkurzajace. Otóż najsampierw durni a
                    anarchiczni rodzice sami będa edukować gó..arzy, stracą na to ze 2-
                    3 razy mniej czasu niż nauczyciele, gó..arze będą zdrowsze, bo cały
                    wolny czas, którego bedą miały znacznie więcej, będą dobywały
                    tężyzny fizycznej na świezym powietrzu, to jeszcze cholera mnie
                    bierze gdy pomyślę, że to będą przyszli dyrektorzy, prezydenci,
                    menadżerowie, słowem decydenci. A dzieci uczone szkołach będą
                    robolami albo bezrobotnymi. A niedoczekanie. A niechaj te co się w
                    szkole uczą będą głąbami, ale potrza wszystko zrobić, aby tamte
                    uczone w domu się nie wybiły!! A co to ma znaczyć, to jest
                    niesprawiedliwość społeczna, a niechaj rodzice zamiast uczyć własne
                    dzieci zaczną chodzić na impresy alkoholowe i pod budkę z piwem!!
                    Równość społeczna ma być!!

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=630&w=83265296&a=83268964
                    POdpisuje sie pod nia obiema rekami/
              • xtrin Re: Homeschooling - tak czy nie? 11.08.08, 23:34
                Bilbo, przykro mi, że do tak marnych szkół trafiałeś i na tak podłej uczelni
                studiowałeś, ale uwierz - nie wszędzie jest tak źle.
                • Gość: Bilbo Re: Homeschooling - tak czy nie? IP: *.brutele.be 11.08.08, 23:45
                  Przykro mi ciebie rozczarowac...

                  Moze szkoly mialem nie najlepsze w Polsce, ale pozwolilo mi to rozwinac skrzydla
                  samemu. Wlanie dzieki ich miernemu poziomowi. Kuriozalne wiem.

                  Robie to co lubie i robie to dobrze. Wkrotce otrzymam doktorat jednej z
                  czolowych uczelnii w Europie. Nie jest tak zle.
                  • xtrin Re: Homeschooling - tak czy nie? 12.08.08, 00:00
                    Tym bardziej nie oceniaj tego, czego nie znasz.
                    • Gość: Bilbo Re: Homeschooling - tak czy nie? IP: *.brutele.be 12.08.08, 00:06
                      Znam. Obserwuje od wielu lat na przykladzie rodziny (bratankow i siostrzenic).
                      Na swoim rowniez. A mialem kontakt z calym "ciagiem" edukacyjnym systemu w Polsce.
                      • xtrin Re: Homeschooling - tak czy nie? 12.08.08, 00:29
                        Czyli wracamy do początku z zamienieniem "ty" na "rodzina"...
                        • Gość: Bilbo Re: Homeschooling - tak czy nie? IP: *.brutele.be 12.08.08, 10:04
                          Serio? Nie znaja sie ... Myslisz, ze szkoly w Polsce to same wymuskane licea i
                          przeswietne gimnazja, zawsze usmiechniete nauczycielki.

                          Wyjzyj zza rozowych okularow. Ja uwazam, ze moje szkoly byly raczej przecietne.
                          I widze duuuza roznice miedzy tym, co teraz obserwuje, a tym co bylo za "moich
                          czasow".

                          O wiele wiecej chamstwa i agresji. Przyklady mozna mnozyc.

                          Jezeli kogos stac i ma wiedze, zeby uczyc dziecko w domu - to powinien to
                          zrobic. A prawo powinno dac mu szanse na to.
    • wanilinowa Re: Homeschooling - tak czy nie? 11.08.08, 22:57
      Myślę że homeschooling jest dwa plus bardzo trendy, na pewno bardziej niż
      schoolschooling.
    • heretic_969 Biorąc pod uwagę 11.08.08, 23:35
      niezbyt wysoki poziom nauczania w szkołach, a także problemy z zapewnieniem
      bezpieczeństwa dzieciom, homoschooling wydaje się być rozsądną alternatywą.
      Oczywiście, musi być kontrolowany - mało który rodzic jest w stanie zastąpić
      szkołę. Ale póki co nauczanie domowe przynosi lepsze wyniki niż szkolnictwo
      publiczne czy prywatne. To najlepszy dowód na to, że system edukacji jest do bani.
      Nie zgadzam się, że lepsza szkoła marna niż żadna. Marna szkoła to nie tylko
      wielkie marnotrawstwo czasu, ale też i ryzyko nauczenia się wielu bardzo złych
      nawyków, które mogą potem prowadzić nawet do narkomanii i przestępczości.
      • emi.mi Re: Biorąc pod uwagę 11.08.08, 23:46
        Marna szkoła to nie tylko wielkie marnotrawstwo czasu, ale też i
        ryzyko nauczenia się wielu bardzo złych nawyków, które mogą potem
        prowadzić nawet do narkomanii i przestępczości.
        Tylko, że tej narkomanii i przestępczości to w minimalnym albo
        naprawdę żadnym stopniu nie uświadczysz w samej szkole a poza nią,
        jesteś w stanie upilnować swoje dziecko poza szkołą, to w jakim
        środowisku sie obraca, bo z reguły poza obrębem szkoły szerzy się
        narkomania i przestępczość, nie przeczę, że tu nie dociera, ale
        dociera z zewnątrz
        • heretic_969 Re: Biorąc pod uwagę 12.08.08, 07:05
          Oczywiście, że uświadczysz większość patologii poza szkołą, ale to właśnie w
          szkole poznaje się "ekipy", z którymi się po szkole trzyma.
          Zresztą - w samej szkole też można się nauczyć wiele ciekawych rzeczy, np.
          nakładania nauczycielowi kosza do śmieci na głowę.
      • Gość: Bilbo Re: Biorąc pod uwagę IP: *.brutele.be 11.08.08, 23:47
        Ale tutaj nie chodzi o zastapienie szkol publicznych domowymi... Raczej o
        uwolnienie tej opcji.

        Tylko rodzice z doskonalym wyksztalceniem moga porywac sie na tak ambitbne
        przedsiewziecie.

        Inna sprawwa jest, ze pewien odsetek rodzicow przewyzsza wiedza i
        umiejetnosciami wielu nauczycieli. Nalezy dac im wybor.
        • heretic_969 Re: Biorąc pod uwagę 12.08.08, 07:09
          Coś z tymi szkołami publicznymi jednak trzeba zrobić, bo mimo wszystko szkoła
          powinna dostarczać różnych umiejętności ludziom, a tak jednak nie jest. Ale jak
          ma być dobrze, skoro szkolnictwo jest zmonopolizowane, do lepszych szkół nie
          trafia więcej pieniędzy a jakiekolwiek reformy są blokowane przez związki
          nauczycielskie.
        • demodee Re: Biorąc pod uwagę 12.08.08, 13:38
          Opanowanie materiału to małe piwo.

          Ale czy rodzicom uda się opanować umiejętność przekazywania wiedzy?
          Bo studentów polonistyki dwa lata uczą tego, jak nauczać o
          literaturze i języku. A studentów geografii pewnie też dwa lata, jak
          nauczać geografii. A studentów filologii? A studentów wf-u? A
          rodzice, żeby dziecko wyedukować na przyzwoitym poziomie (tzn.
          wyższym niż w szkole publicznej) musieliby się sami najpierw nauczyć
          metodyki nauczania i geografii i angielskiego i chemii itd. Bo
          przeczytać podręcznik i opowiedzieć go dziecku, to żadna sztuka…

          Zakładam, że matka-absolwentka polonistyki wyedukuje swoje dziecko w
          dziedzinie polonistycznej lepiej, niż zrobi to pani w szkole.
          Szczęście, jeśli ojciec dziecka jest absolwentem matematyki
          nauczycielskiej. Dobrze, jeśli wujek jest po AWF. Ale ile ciotek i
          wujków trzeba mieć w rodzinie, żeby obstawić wszystkie przedmioty?
          • Gość: Bilbo Re: Biorąc pod uwagę IP: *.brutele.be 12.08.08, 14:00
            I tu sie mylisz... Uczestniczylem w takim kursie pedagogicznym. Smiech na sali...
            Nauczanie metodyki na takich kursach polega na biciu piany i uczeniu skladania
            konspektow... Przeceniasz pedagogike i kursy. W tym momencie mozna watpic w
            jakikolwiek przekaz tresci na drodze rodzic-->dziecko. No jak to!!! bez kursu
            zadnego? A jednak rodzice wpajaja swoim dzieciom calkiem solidna wiedze.

            Sugerujesz ze rodzic ma gorszy kontak ze SWOIM dzieckiem, bo mu ktos nie
            powiedzial na dwuletnim kursie jak ma z nim rozmawiac ? To z to kuriozum!

            • demodee Re: Biorąc pod uwagę 12.08.08, 14:37
              > I tu sie mylisz... Uczestniczylem w takim kursie pedagogicznym.
              Smiech na sali...Nauczanie metodyki na takich kursach polega na
              biciu piany i uczeniu skladania konspektow... Przeceniasz pedagogike
              i kursy.

              O kursach pedagogicznych się nie wypowiadam, bo ich nie znam,
              pisałam o metodyce nauczania poszczególnych przedmiotów, która
              wykładana jest na wyższych uczelniach. Zapewniam Cię, że te zajęcia
              nie polegają na składaniu konspektów – to konkretna wiedza oparta na
              psychologii i pedagogice.

              > Sugerujesz ze rodzic ma gorszy kontak ze SWOIM dzieckiem, bo mu
              ktos nie powiedzial na dwuletnim kursie jak ma z nim rozmawiac ? To
              z to kuriozum!

              Nie pisałam o kontakcie z dzieckiem – pisałam o umiejętności
              przekazywania wiedzy merytorycznej, którą mają wykwalifikowani
              nauczyciele, a której przeciętni rodzice nie mają, bo niby skąd mają
              mieć?

              Czy wiesz, jak uczyć dziecko pisać, żeby nie pisało jak kura
              pazurem? Czy wiesz jak uczyć słówek angielskich, żeby dziecka nie
              zanudzić? Czy masz tak doskonałą wymowę, ze możesz być wzorem dla
              swego ucznia (chodzi o wymowę słów polskich)? Wiesz, jak dziecko
              powinno skakać przez kozła, żeby sobie nie skręciło nadgarstka?
              • Gość: Bilbo Re: Biorąc pod uwagę IP: *.brutele.be 12.08.08, 14:41
                Alez to byl kurs pedagogiczny na uczelni. Dokladnie tzw blok pedagogiczny, ktory
                mial przygotowywac do nauki przedmiotu w szkolach. Odbywalo sie miesieczne
                praktyki w liceum i podstawowce i uzyskiwalo duprawnienia do nauki...

                Czescia tego bloku byla metodyka nauczania, psychologia rozwoju, psychologia
                dzieci itp, itd...

                Smiech na sali. te zajecia prowadzone sa na odczep sie przez teoretykow, ktorzy
                w szkolach sa tylko od swieta.
                • demodee Re: Biorąc pod uwagę 12.08.08, 15:57
                  > Alez to byl kurs pedagogiczny na uczelni. Dokladnie tzw blok
                  pedagogiczny, ktory mial przygotowywac do nauki przedmiotu w
                  szkolach. Odbywalo sie miesieczne praktyki w liceum i podstawowce i
                  uzyskiwalo duprawnienia do nauki...
                  >Czescia tego bloku byla metodyka nauczania, psychologia rozwoju,
                  psychologia dzieci itp, itd...
                  > Smiech na sali. te zajecia prowadzone sa na odczep sie przez
                  teoretykow, ktorzy w szkolach sa tylko od swieta.

                  No cóż, są renomowane uczelnie i "uczelnie"... Ty najwyraźniej
                  miałes nieszczęście trafić na tę drugą. Dlatego lepiej po
                  takiej "uczelni" nie ucz swego dziecka w domu - złym będziesz
                  nauczcielem, to pewne. Lepiej poślij je do szkoły publicznej - tam
                  może trafić na ludzi, którzy studiowali prawdziwą metodykę i
                  prawdziwą pedagogikę u prawdziwych praktyków i którzy po prostu
                  wiedzą, jak to się robi, bo z Twoich postów bije straszliwa
                  ignorancja, ale teraz to już wiadomo dlaczego...
                  • Gość: Bilbo Re: Biorąc pod uwagę IP: *.brutele.be 12.08.08, 16:25
                    :) Nie pasuje do Twojej teorii , wiec naginasz fakty.

                    Skonczylem najlepsza uczelnie w kraju. Pozniej pracowal tu i tam przez kilka
                    lat. Po przejsciu wieloetapowej rekrutacji , wygralem z 3000 innych aplikujacych
                    na moje miejsce. Obecnie koncze doktorat na renomowanej uczelni w Belgii.


                    Pogodz sie z faktem. Blok pedagogiczny to dla wielu juz po prostu strata czasu.
                    Czesc robi to z przywyczjenia. Zaliczenie go nie daje zadnych super zdolnosci
                    pedagogicznych.

                    Z Twoich postow bija kompleksy. Dowartosciowujesz sie ublizajac innym? Jakie to
                    zalosne.


                    PS
                    Poznalem na studiach studentow pedagogiki i innych pokrewnych kierunkow.
                    WIekszych obbokow nie wdzailem juz nigdy. Ale coz - jak sie ma max 15h zajec w
                    tygodniu...
                    • xtrin Re: Biorąc pod uwagę 12.08.08, 16:48
                      To idź już zająć się doktoratem, zamiast katować forum, co?
                    • demodee Re: Biorąc pod uwagę 12.08.08, 16:58
                      > Skonczylem najlepsza uczelnie w kraju.
                      Czyli którą, bo która jest najlepsza to zależy od przyjętych
                      kryteriów.

                      > Pozniej pracowal tu i tam przez kilka lat. Po przejsciu
                      wieloetapowej rekrutacji , wygralem z 3000 innych aplikujacych
                      na moje miejsce. Obecnie koncze doktorat na renomowanej uczelni w
                      Belgii.
                      A to jakby kawałek z c.v się wkleił, zupełnie bez związku z
                      dyskusją...

                      > Pogodz sie z faktem. Blok pedagogiczny to dla wielu juz po prostu
                      strata czasu. Czesc robi to z przywyczjenia.
                      Na pewno dla niektórych tak. Mnie akurat pasjonowała metodyka
                      nauczania. Ale to chyba nie było na Twojej uczelni...

                      > Z Twoich postow bija kompleksy.
                      A dokładnie który z moich kompleksów masz na myśli?

                      > Dowartosciowujesz sie ublizajac innym? Jakie to zalosne.
                      W którym miejscu Ci ublizam?


              • Gość: Bilbo Re: Biorąc pod uwagę IP: *.brutele.be 12.08.08, 14:43
                > Nie pisałam o kontakcie z dzieckiem – pisałam o umiejętności
                > przekazywania wiedzy merytorycznej, którą mają wykwalifikowani
                > nauczyciele, a której przeciętni rodzice nie mają, bo niby skąd mają
                > mieć?
                >
                > Czy wiesz, jak uczyć dziecko pisać, żeby nie pisało jak kura
                > pazurem? Czy wiesz jak uczyć słówek angielskich, żeby dziecka nie
                > zanudzić? Czy masz tak doskonałą wymowę, ze możesz być wzorem dla
                > swego ucznia (chodzi o wymowę słów polskich)? Wiesz, jak dziecko
                > powinno skakać przez kozła, żeby sobie nie skręciło nadgarstka?


                Czy wiesz jak nauczyc dziecko robic siusiu, zeby nie robilo obok toalety?
                Czy wiesz jak nauczyc dziecko chodzic, zeby sie nei polamalo przy pierwszym kroku.
                Czy wiesz jak nauczyc dziecko...
                Nie przesadzaj. Taie rzeczy wie kazdy rodzic.
                • emi.mi Re: Biorąc pod uwagę 12.08.08, 14:56
                  "Nie przesadzaj. Taie rzeczy wie kazdy rodzic." - a i owszem, widać
                  to na Twoim przykładzie.

                  Ty po prostu jesteś genialna. Potrafisz przeczytać i przyswoić
                  wiedzę szkolną ucznia kl.IV w dwa dni, potem świetnie ją przekazać,
                  znasz wszelkie metody przekazania owej wiedzy lepiej niż wszyscy
                  nauczyciele i metodycy, dlaczego ty marnujesz się na tym forum,
                  załóż szkółkę i odciąż dzieci od tej złej szkoły publiczne, od złych
                  nauczycieli, tylko na Boga nie ucz ich tak mało logicznego myślenia
                  i nie każ im mówić "swetr". Jeśli wszyscy rodzice są tak obeznani w
                  procesie kształcenia domowego, to rzeczywiście edukacja zmierza w
                  odpowiednim kierunku.
                  • Gość: Bilbo Re: Biorąc pod uwagę IP: *.brutele.be 12.08.08, 15:32
                    Moze nie genialny. Bardzo inteligentny z pewnoscia. Przynajmniej wiedza IV
                    klasisty nie robi na mnie wrazenia wiedzy tajemnej. NA Boga! Program dl
                    czwartoklasisty to sa PODSTAWY.

                    Ciekawe jest cos innego. W watkach dotyczacych podwyzek dla nauczycieli
                    znakomita wiekszosc wypowiadajacych sie okresla ich jako hmm... niezbyt
                    rozgarnietych leni... epitetow pada wiele i to z kazdej strony...

                    Teraz nagle staja sie wasko wyspecjalizowanymi omnibusami, ktorzy jak nikt inny,
                    przekaze naszym dzieciom wiedze na temat tego jak wymawia sie "a" i dlaczego
                    Ziemia jest okragla.
                    Zastanawiajace.
      • xtrin Re: Biorąc pod uwagę 12.08.08, 00:06
        heretic_969 napisał:
        > Oczywiście, musi być kontrolowany

        Pan specjalista od "nauczania domowego" (pozdrawiam wielkiego_czarownika)
        twierdzi, że owa kontrola to straszliwe zło.

        > mało który rodzic jest w stanie zastąpić szkołę

        Żaden rodzic nie jest w stanie w pełni zastąpić szkoły.

        Jeżeli rodzic odczuwa takową potrzebę to niech doucza swoje dziecko PO szkole.
        • Gość: Bilbo Re: Biorąc pod uwagę IP: *.brutele.be 12.08.08, 00:07
          A co w tej szkole takiego niezastepowalnego?
          • xtrin Re: Biorąc pod uwagę 12.08.08, 00:30
            Wyjaśniłam niżej - wszechstronny kontakt z rówieśnikami, obiektywnie uznana
            wiedza oraz wentyl bezpieczeństwa.
            • Gość: Bilbo Re: Biorąc pod uwagę IP: *.brutele.be 12.08.08, 10:08
              Oj, oj, oj.. Bo dzieciaki spotykaja sie ze soba tylko w szkole? Rozchodzi sie o
              to, zeby dzieci byly uczone w domu, a nie wiezione w nich 24h na dobe. Taka
              drobna roznica. O watpliwej jakosci kontaktow spolecnych w szkole rozpisywalo
              sie wiele osob przede mna. W innym watku.

              W nauczaniu domowym rowniez sa egzaminy.Dziedcko musi zdac dokladnie takie same
              egazminy, co rowiesnicy. wiedza jest obiektywnie oceniania przez szkoly. Ale
              tylko na egzaminach.

              Wentyl bezpieczenstwa? Od czego? Bo jak na razie to szkola stwarza zagrozenie.
              Program zero tolerancji nie wzial sie z powietrza.
              • xtrin Re: Biorąc pod uwagę 12.08.08, 12:08
                Gość portalu: Bilbo napisał(a):
                > Oj, oj, oj.. Bo dzieciaki spotykaja sie ze soba tylko w szkole?
                > Rozchodzi sie o to, zeby dzieci byly uczone w domu,
                > a nie wiezione w nich 24h na dobe. Taka drobna roznica.

                A gdzież to dzieci mogą się poza szkołą spotykać?

                1) Na podwórku.
                Ale dzieci podwórkowe w większości rekrutują się z uczniów lokalnych szkół, więc
                to taka sama patologia przecież, odpowiedzialny rodzic na to nie powinien chyba
                pozwolić!
                Poza tym w takim środowisku dziecko będzie obcym, bo tamci się ze szkoły znają,
                ono nie.

                2) Harcerstwo.
                Harcerstwo zwykle jest przyszkolne, więc wszelkie uwagi jak przy podwórku.

                3) Zajęcia pozaszkolne.
                Zwykle raz, dwa razy w tygodniu przez godzinę czy dwie. Cały czas zajęcia lub
                kilku(nasto) minutowa przerwa. Dzieciak doprowadzany na zajęcia przez rodziców i
                przez rodziców z zajęć odbierany.
                Fakt, można zawrzeć jakąś znajomość, która z czasem przerodzi się w przyjaźń,
                jeżeli będzie podsycana dodatkowymi spotkaniami (w przypadku dzieci - zawsze pod
                kontrolą rodziców). Ale w takich warunkach nie tworzą się grupy, nie tworzą się
                całe sieci powiązań charakterystyczne dla ludzkich społeczności. W szkole jak
                najbardziej.

                4) Oazy i kółka różańcowe.
                Jak ktoś lubi. Uwagi - patrz punkt 3).

                Pamiętajmy też, że szkoła to dla dziecka w zasadzie jedyny sposób na dłuższe,
                regularnie wyjście spod kontroli rodzica. To też ważne.

                > W nauczaniu domowym rowniez sa egzaminy.

                Po pierwsze egzaminów być nie musi. Po drugie niekoniecznie muszą mieć na
                cokolwiek wpływ. Po trzecie wreszcie egzamin nigdy nie zweryfikuje w pełni tego,
                czego się uczeń nauczył.

                > Wentyl bezpieczenstwa? Od czego?

                Od nieodpowiednich zachowań rodziców.

                > Program zero tolerancji nie wzial sie z powietrza.

                Program "zero tolerancji" wziął się z chorych wizji ministra Giertycha.
                • Gość: Bilbo Re: Biorąc pod uwagę IP: *.brutele.be 12.08.08, 12:13
                  Wspolczje Ci, ze Twoja aktywnosc skupiala sie tylko wokol szkoly.
                  Ale nie wszystkie srodowiska takie sa.
                  • xtrin Re: Biorąc pod uwagę 12.08.08, 12:22
                    Gość portalu: Bilbo napisał(a):
                    > Wspolczje Ci, ze Twoja aktywnosc skupiala sie tylko wokol szkoly.
                    > Ale nie wszystkie srodowiska takie sa.

                    A gdzieś tak napisałam? Wręcz przeciwnie, poza kółkami różańcowymi brałam udział
                    we wszelakich w/w aktywnościach, dzięki czemu mogę to obiektywnie ocenić -
                    wszystko jest ważne, ale szkoły nie zastąpi nic.

                    Szkoda, że nie podjąłeś się polemiki.
                    • Gość: Bilbo Re: Biorąc pod uwagę IP: *.brutele.be 12.08.08, 12:25
                      Podjalem. Wszystko ci sie ze szkola kojarzy... Wiec z czym tu polemizowac?

                      Ja uwazam, ze sa osoby, ktore sa w stanie zastapic mierna edukacje szkolna na
                      dobrym poziomie i z korzyscia dla ich dziecka. Powinni miec prawo do tego.
                      • xtrin Re: Biorąc pod uwagę 12.08.08, 12:28
                        Gość portalu: Bilbo napisał(a):
                        > Podjalem. Wszystko ci sie ze szkola kojarzy...
                        > Wiec z czym tu polemizowac?

                        Sam sobie przeczysz :).

                        Szkoda klawiatury.
                        • Gość: Bilbo Re: Biorąc pod uwagę IP: *.brutele.be 12.08.08, 12:34
                          Slawny post konczacy dyskusje. Kiedy bednej xtrin koncza sie argumenty, albo
                          nadal upiercie stara sie nie dostrzec argumentow drugiej strony, pisze:

                          "szkoda klawiatury"

                          • xtrin Re: Biorąc pod uwagę 12.08.08, 13:05
                            Stary motyw - jak brakuje argumentów to najlepiej uderzyć personalnie.
                            • Gość: Bilbo Re: Biorąc pod uwagę IP: *.brutele.be 12.08.08, 13:08
                              Stary motyw, to Twoj ze "szkoda klawiatury".

                              Zauwazam prawidlowosc. Nie ma tu ataku personalnego. Taki masz zwyczaj.
                              • xtrin Re: Biorąc pod uwagę 12.08.08, 13:15
                                Wyszukiwarka ma na ten temat nieco inne zdanie. Frazy tej - poza ostatnią -
                                użyłam na forum trzykrotnie, z czego na "Społeczeństwie" dwukrotnie. Dwa razy
                                miały miejsce w tym miesiącu, raz w styczniu b.r.

                                Ciężko doprawdy uznać to za "stary motyw".

                                Przede wszystkim wolałabym jednak, abyś zamiast koncentrować się na frazach
                                lingwistycznych raczył przedstawić jakieś argumenty poza "szkoła i nauczyciele
                                są do d...", "nic nie rozumiecie" i "ja potrafię". Lub choćby porządnie zbić
                                argumenty przeciwników.
                                • Gość: Bilbo Re: Biorąc pod uwagę IP: *.brutele.be 12.08.08, 14:03
                                  Moje argumenty sa caly czas takie same.
                                  Pozwolcie tym, ktorzy potrafia zrobic to po swojemu.
                                  Nie mylcie uwiezienia w domu z nauczaniem.
                                  Nie przeceniajcie pedagogicznego przygotowania terazniejszych nauczycieli. W tym
                                  zwodzie dominuje selekcja negatywna.

                                  Nawet jesli nikly procent takiego nauczania domowego bedzie wiazal sie z
                                  patologia, to nie jest argument przemawiajacy przeciw. nauczanie w szkolach tez
                                  wiaze sie z patologia w ilus tam procentach. Jednak nikt z was przeciwko szkole
                                  nie wystepuje.
                                  • xtrin Re: Biorąc pod uwagę 12.08.08, 14:42
                                    Gość portalu: Bilbo napisał(a):
                                    > Moje argumenty sa caly czas takie same...

                                    ... nieprzekonujące.

                                    > Pozwolcie tym, ktorzy potrafia zrobic to po swojemu.

                                    Ponownie pytam jak chcesz rozróżniać tych co potrafią, od tych co nie. I jakim
                                    kosztem.

                                    > Nie mylcie uwiezienia w domu z nauczaniem.

                                    Nie mylimy.

                                    > Nie przeceniajcie pedagogicznego przygotowania terazniejszych
                                    > nauczycieli. W tym zwodzie dominuje selekcja negatywna.

                                    Przeciętne dziecko ma w swym szkolnym życiu dziesiątki nauczycieli. Szanse na
                                    to, że znajdą się wśród nich nauczyciele dobrzy są spore.

                                    > Nawet jesli nikly procent takiego nauczania domowego bedzie wiazal
                                    > sie z patologia, to nie jest argument przemawiajacy przeciw.

                                    Po pierwsze obawiam się, że nie będzie to procent nikły.
                                    Po wtóre - nawet nikły procent jest moim zdaniem absolutnie wystarczającym
                                    argumentem przeciw.
                                    Na jednej szali wątpliwe korzyści jednej potencjalnej większości, na drugiej
                                    ewidentne straty reszty.
                                    Jestem na nie.
                                    • Gość: Bilbo Re: Biorąc pod uwagę IP: *.brutele.be 12.08.08, 14:46
                                      Jak odrozniasz nauczycieli, ktorzy potrafia od tych, ktorzy nie potrafia? A moze
                                      chcesz powiedziec, ze takich nie ma? I jakim kosztem?

                                      Rodzic , ktory nie potrafi moze zle nauczy jedno dwojke, trojke dzieci.
                                      nauczyciel o wiele, wiele wiecej.

                                      > Przeciętne dziecko ma w swym szkolnym życiu dziesiątki nauczycieli. Szanse na
                                      > to, że znajdą się wśród nich nauczyciele dobrzy są spore.

                                      I rownie duze szanse, ze trafi na kogos, kto nie powinien byc nauczycielem.
                                      Biorac pod uwage negatywna selekcje w zawodzie - bardziej prawdopodobne jest to
                                      drugie.

                                      > Po wtóre - nawet nikły procent jest moim zdaniem absolutnie wystarczającym
                                      > argumentem przeciw.
                                      Dlaczego zatem nie jest to dla Ciebie argument przeciw powszechnemu skzolnictwu.
                                      Tam patologia to rozniez nikly procent.
                                      • xtrin Re: Biorąc pod uwagę 12.08.08, 15:10
                                        Gość portalu: Bilbo napisał(a):
                                        > Jak odrozniasz nauczycieli, ktorzy
                                        > potrafia od tych, ktorzy nie potrafia?

                                        Całe tomy napisano na temat tego jak to robić.

                                        > Rodzic , ktory nie potrafi moze zle nauczy jedno dwojke,
                                        > trojke dzieci. nauczyciel o wiele, wiele wiecej.

                                        Dzięki czemu warto ponosić koszty związane z weryfikacją nauczycieli. Rodziców -
                                        nie.

                                        > I rownie duze szanse, ze trafi na kogos,
                                        > kto nie powinien byc nauczycielem.

                                        W szkole to się wyrówna.
                                        W domu - nie.

                                        > Biorac pod uwage negatywna selekcje w zawodzie
                                        > - bardziej prawdopodobne jest to drugie.

                                        Wśród rodziców także panuje negatywna selekcja - im bardziej ktoś dzieci mieć
                                        nie powinien tym zazwyczaj ma ich więcej.

                                        > Dlaczego zatem nie jest to dla Ciebie
                                        > argument przeciw powszechnemu skzolnictwu.

                                        Wydawało mi się, że już to wyjaśniałam...
                                        W HS zyski są wątpliwe i marne. W szkolnictwie ogromne.
                                        A przede wszystkim - bez HS spokojnie damy rady. Bez szkolnictwa powszechnego
                                        nie ma szans.
                                        • Gość: Bilbo Re: Biorąc pod uwagę IP: *.brutele.be 12.08.08, 15:33
                                          Oczywiscie, ze sie wyrowna. Zawsze mozna abolicje dla maturzystow oglosic... W
                                          ramach akcji wyrownujacej szanse.

                                          Dziekuje postoje.
                                          • xtrin Re: Biorąc pod uwagę 12.08.08, 16:44
                                            Nie o takim wyrównywaniu pisałam.

                                            Z resztą jak rozumiem się zgadzasz? :)
                • king_rat Re: Biorąc pod uwagę 12.08.08, 15:18
                  > > Program zero tolerancji nie wzial sie z powietrza.
                  >
                  > Program "zero tolerancji" wziął się z chorych wizji ministra Giertycha.

                  Program zero tolerancji wziął się z tego, że w szkole dochodzi do wielu aktów
                  przemocy. Nie wiem czy słyszałaś o tym jak w pewnym gimnazjum bandyci
                  molestowali uczennice, która po tym popełniła samobójstwo.
                  • Gość: Bilbo Re: Biorąc pod uwagę IP: *.brutele.be 12.08.08, 15:34
                    Owszem slyszalem. Stad moj sarkastyczny post, na ktory odpowiedziales.
        • heretic_969 Re: Biorąc pod uwagę 12.08.08, 07:17
          > Pan specjalista od "nauczania domowego" (pozdrawiam wielkiego_czarownika)
          > twierdzi, że owa kontrola to straszliwe zło.

          Kontrola musi być, inaczej dla wielu dzieci będzie tragedia. Są przecież
          rodzice, którzy chcą odciąć dziecko od wszelkiej zachodniej cywilizacji albo
          uczynić z niego fanatyka religijnego co nie umie nic innego tylko sławić Allaha.
          Inni rodzice z kolei dobrze chcą ale niewiele potrafią.

          > Żaden rodzic nie jest w stanie w pełni zastąpić szkoły.

          Dobrej szkoły. Ja też bym wolał nauczać dziecko w domu (swoją drogą, czy
          przypadkiem ci ludzie nie korzystają z korepetytorów?) niż żeby uczęszczało one
          z jakąś hołotą.
    • wielki_czarownik A nie można po polsku? 11.08.08, 23:51
      "Nauczanie domowe" przez klawiaturę nie przejdzie?
    • xtrin Re: Homeschooling - tak czy nie? 11.08.08, 23:59
      Kondycja polskiej szkoły to jedna sprawa. Wiadomo, że nie najlepsza (jakkolwiek
      moim zdaniem też mocno demonizowana).

      Homeschooling jednak nie jest wcale uzależniony od jakości szkoły. Nawet
      najlepsza szkoła nigdy nie da dziecku tego, co nauka pod okiem rodzica.

      Ja widzę trzy główne problemy związane z homeschoolingem:
      1) Rodzicowi może drastycznie brakować wiedzy, by być nauczycielem. Źle
      wykształceni rodzice będą nauczali źle wykształcone dzieci.
      2) Brak szkolnych kontaktów z rówieśnikami. Oczywiście, można dziecko wysyłać na
      zajęcia dodatkowe, gdzie się z innymi dziećmi spotka, ale to jednak inne typy
      kontaktów.
      Poza tym różnorodność szkolnego towarzystwa, choć tak problematyczna, jest też
      świetną "szkołą życia" i ważnym doświadczeniem.
      3) Nie każdy rodzic nadaje się na rodzica. Szkoła to pewien wentyl
      bezpieczeństwa. Bez niego w domach mogą dziać się straszne rzeczy i nikt tego
      nie zauważy.
      • majenkir Re: Homeschooling - tak czy nie? 12.08.08, 01:02
        xtrin napisała:

        > 2) Brak szkolnych kontaktów z rówieśnikami. Oczywiście, można
        dziecko wysyłać na zajęcia dodatkowe, gdzie się z innymi dziećmi
        spotka, ale to jednak inne typy kontaktów.

        U mojej corki na balecie jest homeschooled dziewczynka. Jest bardzo
        niegrzeczna, wiecznie przeszkadza, caly czas chce rozmawiac z
        dziecmi - widac, ze brakuje jej ich towarzystwa.

        Znam kilka matek uczacych dzieci i szczerze powiem, ze wszystkie sa
        jakies "nawiedzone". Przyznac trzeba, ze poswiecenie to ogromne, ale
        czy naprawde warto? Poza tym, mowie tu o malych 6 -9-letnich
        dzieciach. A jak jest ze starszymi? czy rodzice sa takimi
        omnibusami, ze znaja i fizyke,i chemie, i literature, i muzyke, i na
        dodatek potrafia tego wszystkiego nauczyc dziecko?
        • xtrin Re: Homeschooling - tak czy nie? 12.08.08, 01:48
          majenkir napisała:
          > U mojej corki na balecie jest homeschooled dziewczynka.
          > Jest bardzo niegrzeczna, wiecznie przeszkadza, caly czas chce
          > rozmawiac z dziecmi - widac, ze brakuje jej ich towarzystwa.

          A cóż się dziwić... krótkie zajęcia z baletu to nie to samo co codzienne
          przebywanie w szkole z rówieśnikami.

          > Znam kilka matek uczacych dzieci i szczerze
          > powiem, ze wszystkie sa jakies "nawiedzone".

          Cóż, jedną z motywacji rozwoju homeschoolingu w USA była chęć rodziców do
          nauczania dzieci kreacjonizmu i uchronienia ich przed poznaniem diabolicznego
          ewolucjonizmu.

          > Poza tym, mowie tu o malych 6-9 - letnich dzieciach.
          > A jak jest ze starszymi? czy rodzice sa takimi omnibusami,
          > ze znaja i fizyke,i chemie, i literature, i muzyke,
          > i na dodatek potrafia tego wszystkiego nauczyc dziecko?

          No właśnie.
          Nauczanie domowe najmłodszych dzieci ma jeszcze sens. Szczególnie, gdy istnieją
          dodatkowe powody, np. duża odległość do szkoły czy problemy dziecka z chodzeniem.
          Średnio wykształcony rodzic, jeżeli trochę wiedzy sobie odświeży, jest w stanie
          przeprowadzić dziecko przez całą podstawówkę.
          Ale już gimnazjum, a w szczególności liceum to wyższa szkoła jazdy. Tutaj aby
          być w stanie odpowiedzieć na pytania dociekliwego ucznia w każdej nauczanej
          dziedzinie nauczyciel powinien mieć wiedzę daleko wykraczającą poza nauczany
          materiał. A tego nie posiada prawie nikt.
          • Gość: Bilbo Re: Homeschooling - tak czy nie? IP: *.brutele.be 12.08.08, 10:12
            Zartujesz?? Nauczyciel po studiach magisterskich ma az tak gleboka wiedze? Znam
            wielu tak wykwalifikowanych ludzi... Sam ich promowalem. Sugerujesz, ze nie
            jestem w stanie poprowadzic mojego dziecka lepiej niz moj wychowanek?

            Nauczyciele zdobyli tytul magistra. Plus kurs w ramach tzw "bloku pedagogicznego".
            • xtrin Re: Homeschooling - tak czy nie? 12.08.08, 12:37
              Gość portalu: Bilbo napisał(a):
              > Zartujesz?? Nauczyciel po studiach magisterskich ma az tak
              > gleboka wiedze? Znam wielu tak wykwalifikowanych ludzi...
              > Sam ich promowalem. Sugerujesz, ze nie jestem w stanie
              > poprowadzic mojego dziecka lepiej niz moj wychowanek?

              W swojej dziedzinie - pewnie tak.
              W innych - nauczyciel ma większe szanse.

              Ile masz lat?
              • Gość: Bilbo Re: Homeschooling - tak czy nie? IP: *.brutele.be 12.08.08, 12:52
                Trzydziestk a minela kilka lat temu
      • heretic_969 Re: Homeschooling - tak czy nie? 12.08.08, 07:45
        > Kondycja polskiej szkoły to jedna sprawa. Wiadomo, że nie najlepsza (jakkolwiek
        > moim zdaniem też mocno demonizowana).

        Bo nie chodziłaś do gimnazjum:) Ci, co chodzili do szkół w latach 90-tych,
        jeszcze nie mieli najgorzej.

        > Ja widzę trzy główne problemy związane z homeschoolingem:
        > 1) Rodzicowi może drastycznie brakować wiedzy, by być nauczycielem. Źle
        > wykształceni rodzice będą nauczali źle wykształcone dzieci.

        No ale po to są egzaminy, żeby to wykrywać. Jak wyjdzie, że dzieciak zawalił
        test, a nawet wypadł poniżej przeciętnej, to od razu koniec zabawy i do szkoły.

        > 2) Brak szkolnych kontaktów z rówieśnikami. Oczywiście, można dziecko wysyłać n
        > a
        > zajęcia dodatkowe, gdzie się z innymi dziećmi spotka, ale to jednak inne typy
        > kontaktów.

        Czasami te szkolne kontakty prowadzą wyłącznie do patologii. Ważne, by dzieciak
        miał kontakt z rówieśnikami, ale jeszcze ważniejsze, by było to towarzystwo na
        pewnym poziomie.

        > 3) Nie każdy rodzic nadaje się na rodzica. Szkoła to pewien wentyl
        > bezpieczeństwa. Bez niego w domach mogą dziać się straszne rzeczy i nikt tego
        > nie zauważy.

        Tu się zgadzam, ale myślę, że też da się to kontrolować.

        • xtrin Re: Homeschooling - tak czy nie? 12.08.08, 12:47
          heretic_969 napisał:
          > Bo nie chodziłaś do gimnazjum:) Ci, co chodzili do szkół
          > w latach 90-tych, jeszcze nie mieli najgorzej.

          No racja, potworka zwanego gimnazjum jako uczeń nie poznałam.
          Zresztą tę - jak i wszelakie późniejsze - reformę uważam za wielki błąd. Tak czy
          siak ciężko mi uwierzyć, by wszystko się od moich czasów zmieniło.

          > No ale po to są egzaminy, żeby to wykrywać. Jak wyjdzie,
          > że dzieciak zawalił test, a nawet wypadł poniżej przeciętnej,
          > to od razu koniec zabawy i do szkoły.

          Z tymi egzaminami to jest różnie, nie wszędzie są. Zresztą jak się HS
          spopularyzuje to zaraz pojawią się głosy, że te egzaminy to zamach na wolność
          rodzicielską i trzeba je skasować. Że dzieciak wypadł poniżej przeciętnej, bo
          egzamin jest zły, a nie HS. Itd.itp.
          Poza tym egzamin nie sprawdzi wszystkiego.

          > Czasami te szkolne kontakty prowadzą wyłącznie do patologii.
          > Ważne, by dzieciak miał kontakt z rówieśnikami, ale jeszcze
          > ważniejsze, by było to towarzystwo na pewnym poziomie.

          O różnicy między kontaktami szkolnymi a pozaszkolnymi pisałam wyżej.
          Co do "poziomu" towarzystwa natomiast - dziecko chowane pod kloszem w końcu i
          tak spod niego wyjść musi. Im później tym większym to będzie szokiem. I wreszcie
          - niebezpiecznym jest, gdy tylko rodzic wybiera dziecku towarzystwo.

          > Tu się zgadzam, ale myślę, że też da się to kontrolować.

          Nie za bardzo mam pomysł jak, poza może kuratorem, który często i
          niezapowiedzianie wizytuje uprawiających HS. Ale to po pierwsze koszta, a po
          drugie zaraz podniosą się głosy o zamachu na wolność.
        • Gość: marajka Re: Homeschooling - tak czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.08, 18:15
          > Bo nie chodziłaś do gimnazjum:) Ci, co chodzili do szkół w latach
          90-tych,
          > jeszcze nie mieli najgorzej.
          Ja chodziłam. Nigdy mnie nie pobito, nie okradziono. Duże gimnazjum,
          na blokowisku. O przypadku znęcania się usłyszałam raz-wsadzono
          dziewczynie głowę do klopa. Nauczyciele naprawdę patrolowali
          kortyarze. Gimnazja to zły pomysł, ale naprawdę, są demonizowane.
          > No ale po to są egzaminy, żeby to wykrywać. Jak wyjdzie, że
          dzieciak zawalił
          > test, a nawet wypadł poniżej przeciętnej, to od razu koniec zabawy
          i do szkoły.
          Co innego taki egzamin, a co innego kartkówka pod czujnym okiem
          srogiego nauczyciela. Nie tylko nauka się wtedy liczy, umiejętność
          radzenia sobie ze stresem też.
          > Czasami te szkolne kontakty prowadzą wyłącznie do patologii.
          Ważne, by dzieciak
          > miał kontakt z rówieśnikami, ale jeszcze ważniejsze, by było to
          towarzystwo na
          > pewnym poziomie.
          CZASAMI. Na podwórku, czy w szkółce baletowej, też mogą prowadzić do
          patologii. To, że rodzina normalna, nie znaczy, że dziecko dobrze
          wychowane. Dzieci muszą poznawać różne środowiska, muszą widzieć, że
          ludzie są dobrzy i źle, ale jednocześnie nie czarno-biali.

          No i zapomnieliście chyba o jednym-jeśli rodzic to nawiedzony
          fanatyk, co dziecku będzie prał mózg, mówiąc, że np. Polacy to
          nadludzie, a Żydów trzeba zniszczyć? W szkole ma się styczność z
          różnymi poglądami, uczy się sztuki argumentacji . A w domu? Z kim
          dyskutowac, nawet na tematy o idolach?
    • matylda1001 Re: Homeschooling - tak czy nie? 12.08.08, 01:12
      >Budajczakowie nie zrezygnowali jednak z domowej edukacji. Dziś ich
      dorosłe dzieci Emila i Piotr mają jedynie świadectwa ukończenia
      trzeciej i czwartej klasy szkoły podstawowej, a choć dysponują
      amerykańskim odpowiednikiem matury, nie mogą zweryfikować swojej
      wiedzy przed komisją państwową, a co za tym idzie, nie mogą w Polsce
      studiować.<

      Ładnie ich tatuś wyedukował. Amerykańskie matury! chyba z Boliwii, w
      końcu to też Ameryka. Trzeba mieć niezłe kuku na muniu, żeby porwać
      się na takie szaleństwo. Ciekawe co na to dzieci, które pozbawił
      tego, co niesie za sobą chodzenie do szkoły i którym zamknął drogę
      do przyszłości.
      ----------------------------------------------------------
      Nie cierpię wegetarian bo zżerają pokarm mojemu pokarmowi!
      • matylda1001 Re: Homeschooling - tak czy nie? 12.08.08, 01:16
        Jeszcze coś. Teraz chciałby, żeby dzieci studiowały na uczelni?
        Uczelnia to też jakas tam szkoła. Niech studiują u tatusia. Nawet
        doktoraty mogą zrobić! a co...
    • Gość: goren Re: Homeschooling - tak czy nie? IP: *.chello.pl 12.08.08, 07:39
      xtrin napisała:

      > Osobiście mam mieszane uczucia, ale raczej jestem na nie. Szkoła -
      > nawet marna - jest ważnym elementem przystosowania dziecka do
      > współczesnego świata.
      > Rodzice mogą swoje dzieci edukować do woli - po szkole.

      Otóż to. Jaki rodzic posiada specjalistyczna wiedzę z 15 przedmiotów? Jeszcze
      sie taki nie narodził. Poza tym, biedne to dziecko, stale i wciąż przebywające z
      tatusiem lub mamusią. Kurcze, nie gdzie indziej, ale właśnie w szkole nawiązują
      się pierwsze przyjaźnie, pierwsze miłości. Silne przeżycia w postaci klasówek
      uczą młodego człowieka odporności na stres, radzenia sobie w opałach. Ale też
      uczą jak radzić sobie z agresją innych, jak nawiązywać kontakty, jednym słowem
      uczą współżycia w grupie. To bezcenne. Gdzie się ma tego nauczyć, jeśli będzie
      tego wszystkiego pozbawiony? Z telewizji? U mamy pod pierzyną? To chore!
      • Gość: gore Re: Homeschooling - tak czy nie? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 12.08.08, 07:46
        No i muszę się z tobą zgodzic. Dobrze, ze chociaż raz.
        • des4 Re: Homeschooling - tak czy nie? 12.08.08, 08:04
          ja do pracy, żona do pracy, wracamy zmęczeni pod wieczór, trzeba
          zrobić obiad, jakieś porządki domowe, uprać, uprasować...

          homeschooling??? śmiech na sali...
      • szarex2.0 Też jestem na NIE 12.08.08, 10:06
        "Poza tym, biedne to dziecko, stale i wciąż przebywające z
        tatusiem lub mamusią. Kurcze, nie gdzie indziej, ale właśnie w szkole nawiązują
        się pierwsze przyjaźnie, pierwsze miłości. Silne przeżycia w postaci klasówek
        uczą młodego człowieka odporności na stres, radzenia sobie w opałach. Ale też
        uczą jak radzić sobie z agresją innych, jak nawiązywać kontakty, jednym słowem
        uczą współżycia w grupie."

        Dokładnie o to chodzi... Przecież później w dorosłym życiu taki człowiek po
        homescholingu sobie nie poradzi - właśnie na braki w dziedzinie nawiązywania
        kontaktów z innymi, rozwiązywania problemów, itp. Szkoła (choć w wielu punktach
        niedoskonała) to doświadczenie bezcenne, jeśli brać pod uwagę rozwój młodego
        człowieka.
        • Gość: Bilbo Re: Też jestem na NIE IP: *.brutele.be 12.08.08, 10:30
          Mylicie nauke w domu z uwiezieniem w domu.

          Czy wy wychodziliscie z domu tylko na czas szkoly i pozniej byliscie zamykani na
          klucz przez rodzicow???
          • Gość: marajka Re: Też jestem na NIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.08, 18:26
            Nie.
            Ale jak siedmiolatek ma zawrzeć przyjaźń siedząc pół dnia w domu? W
            tym wieku przyjaźnie zawiązują się głównie w szkole. Koledzy z
            basenu, czy koleżanki z kółka tanecznego będą już "zajęte".
            No i najważniejsze:dziecko pokłóci się z koleżanką z placu zabaw-
            pójdzie sobie na inny. Pokłóci się z koleżanką z ławki- musi znaleźć
            sposób na pogodzenie się, bo są na siebie niejako skazane.
            A odporność na stres? A surowi nauczyciele? Wszystko to trzeba
            przeżyć.
            Jeśli takie dziecko gdzieś wyjdzie, to najczęściej z rodzicami. Od
            razu może się potem pożalić mamie, wrócić do domu. W szkole nie. W
            szkole musi nauczyć się radzić sobie SAMO.
            • xxx131 Re: Też jestem na NIE 12.08.08, 20:40

              Ciekawe jak ludzie żyli kiedyś bez państwowych szkół itd... Jak zawierali znajomości, poznowali miłości? A jednak jakoś poznawali i żyli. Cywilizacja się cofa, relatywnie w stosunku do średniowiecza ludzie są biedniejsi!
      • Gość: Bilbo Re: Homeschooling - tak czy nie? IP: *.brutele.be 12.08.08, 10:29
        Litosci.. Liceum to zadna specjalistyczna wiedza i kazdy w miare inteligentny
        czlowiek z wyksztalceniem wyzszym powinien ja opanowac bez trudu.

        O podstawowce i gimnazjum juz nie wspomne.
        • Gość: goren Re: Homeschooling - tak czy nie? IP: *.chello.pl 12.08.08, 10:46
          To się mylisz, i to grubo. Oglądam od czasu do czasu teleturniej na TVPlus.
          Domeną jest wiedza z klas I - V szkoły podstawowej. Uczestniczą na ogół ludzie
          po studiach. I odpadają już po kilku pytaniach. Stary, nie ma siły, chleb po
          5.50. By sprostać zadaniom, trzeba by się było całego materiału uczyć na nowo.
          Tobie się tylko wydaje, że znasz program. Gdyby jednak doszło do konfrontacji
          wiedzy posiadanej aktualnie przez dobrego ucznia, powiedzmy z IV klasy
          podstawówki i twojej, leżał byś i kwiczał. Możesz być lepszy od niego w dwóch,
          góra trzech przedmiotach, ale cała reszta to dla dorosłego człowieka ugór nie
          uprawiany od czasu ukończenia tejże IV klasy.
          • Gość: Bilbo Re: Homeschooling - tak czy nie? IP: *.brutele.be 12.08.08, 10:55
            W szkole uczy sie wielu "polprawd" i niekompletnej wiedzy....To przemilczymy,
            tamto pominiemy, bo istnieje mityczny "program".

            Sami matematycy maja czasem problem z rozwiazaniem zadan metoda "szkolna"..

            To nie ugor... moje dziecko moze umiec rmyslec logicznie i rozwiazywac zadania.
            To, ze zrobi to w sposob normalny, a nie od klucz nie oznacza, ze jego/jej
            wiedza jest gorsza.

            PS
            Nie sadze, zeby 10-cio latek byl w stanie zaszokowac mnie wiedza. Jego
            nauczyciele mnie nie szokuja.
            • Gość: goren Re: Homeschooling - tak czy nie? IP: *.chello.pl 12.08.08, 11:09
              Gość portalu: Bilbo napisał(a):

              > PS
              > Nie sadze, zeby 10-cio latek byl w stanie zaszokowac mnie wiedza.

              10 - cio latek jest na bieżąco, ty nie.
              Obejrzyj sobie ten teleturniej, sam się zdziwisz. Jak na razie teoretyzujesz, w
              przekonaniu, jaki to jesteś mądry, bo się doktoryzujesz. Ostatnio było pytanie,
              o jakim to działaniu opowiadał Sum z bajki Brzechwy. Pamiętasz tę bajkę? A było
              to zadanie z zakresu I klasy szkoły podstawowej! I kobitka odpadła, a była po
              studiach polonistycznych!!!!
              Czyli, żeby rzetelnie przerobić z dzieciakiem program, trzeba się z nim
              sukcesywnie uczyć i sobie to wszystko przypominać, o czym pisałam w poprzednim
              poście. c.b.d.o.
              • Gość: Bilbo Re: Homeschooling - tak czy nie? IP: *.brutele.be 12.08.08, 11:16
                Sugerujesz, ze nauczazjac swoje dziecko o bajkach Brzechwy nie przeczytam o nich
                tego i owego...
                Ja nie twierdze, ze posiadam caly program w paluszku. Dla mnie opanowanie tego
                programu (dla szkoly podstawowej) to kwestia spedzenia na dnim jednego weekendu.
                Zapoznac sie z wymaganiami ministerstwa (owym programem), przeczytac kilka
                podrecznikow...

                Przeciez to proste jest.

                > Czyli, żeby rzetelnie przerobić z dzieciakiem program, trzeba się z nim
                > sukcesywnie uczyć i sobie to wszystko przypominać, o czym pisałam w poprzednim
                > poście. c.b.d.o.

                Ile zajmuje Ci nauka tego, co musi opanowac 10-cio latek? Caly rok? Zartujesz
                sobie teraz.
                • Gość: goren Re: Homeschooling - tak czy nie? IP: *.chello.pl 12.08.08, 12:00
                  Gość portalu: Bilbo napisał(a):

                  > Ile zajmuje Ci nauka tego, co musi opanowac 10-cio latek? Caly rok?
                  > Zartujesz sobie teraz.

                  A gdzie pisałam o czasie niezbędnym do opanowania tego materiału?
                  Ze szklanej kuli to odczytałeś? Pisałam o konieczności powtórzenia materiału. Z
                  czym się wreszcie łaskawie zgodziłeś, ufff.

                  > Ja nie twierdze, ze posiadam caly program w paluszku. Dla mnie opanowanie tego
                  > programu (dla szkoly podstawowej) to kwestia spedzenia na dnim jednego weekendu

                  Srały muchy, będzie wiosna. Geniusz się znalazł od siedmiu boleści. Mnie
                  zajęłoby to znacznie więcej czasu. Nie pamiętam dokładnie programu na przykład z
                  geografii, chemii, fizyki, historii. Mam pojęcie o wyobrażeniu.
                  I jeśli miałabym rzetelnie do tego zadania podejść, musiałabym się solidnie
                  przygotować. A ty w jeden weekend byś to opanował?
                  Prawda była, jak się ślepy iskał i wszy na grzebieniu zabijał. Ot co.
                  • Gość: Bilbo Re: Homeschooling - tak czy nie? IP: *.brutele.be 12.08.08, 12:07
                    Musiala bys przeczytac absolutnie caly, ale zapominasz, ze mozesz material
                    podzielic na lekcje.. tak jak w normalnej szkole... Nie przyszlo Ci to do glowy?

                    PS
                    Owszem w weekend. Dodawania, dzielenia, mnozenia, ulamkow, zbiorow, podstaw z
                    fizyki, biologii (tym bardziej), historii i innych)

                    To nie jest wiedza na poziomie akademickim. To sa podstawy, ktore powinny byc
                    znane kazdemu ogolnie wyksztalconemu czlowiekowi.
                    • xtrin Re: Homeschooling - tak czy nie? 12.08.08, 12:12
                      Gość portalu: Bilbo napisał(a):
                      > Musiala bys przeczytac absolutnie caly, ale zapominasz,
                      > ze mozesz material podzielic na lekcje..

                      Wiedza się z reguły zazębia i żądne wiedzy dziecko będzie zadawać pytania daleko
                      wykraczające poza materiał danej lekcji. Czy nawet materiał programu nauczania.
                      • Gość: Bilbo Re: Homeschooling - tak czy nie? IP: *.brutele.be 12.08.08, 12:15
                        Z pewnoscia bardziej rozgarniety rodzic odpowie... I to jest przewaga tego
                        systemu nad szkolnym, gdzie siedzi 30cioro uczniow. Ich pytania wykraczajace
                        poza tresc lekcji sa z reguly zbywane... Bo trzeba z programem zdarzyc...
                        • xtrin Re: Homeschooling - tak czy nie? 12.08.08, 12:24
                          Gość portalu: Bilbo napisał(a):
                          > Z pewnoscia bardziej rozgarniety rodzic odpowie...

                          Ta... nie mając do czynienia z tematem od 30 lat.
                          Doprawdy podziwiam wiary w swoją pamięć :).
                          • Gość: Bilbo Re: Homeschooling - tak czy nie? IP: *.brutele.be 12.08.08, 12:32
                            Sama dobrze wiesz, ze to czego ja sie uczylem w szkolach nie jest juz
                            obowiazujacym progeramem. stad koniecznosc zapoznania sie z nim przed
                            przystapieniem do nauki swojego dziecka. Przestudiowania podrecznikow, ktore sa
                            obecnie na rynku, ulozenia planu nauki dla dziecka.


                            TO nie jest latwe, ale do wykonania. Dlaczego caly czas z uporem maniaka
                            rysujesz katastroficzna wizje, kiedy to malorozgarniety rodzic, ktory ssam ledwo
                            podstawowke skonczyl, wstanie pewnego pieknego dnia i powie - "chodz k..wa,
                            bedziem cie uczyc...

                            Jest to rozwiazanie dla ludzi dbajacych o wyksztalcenie dziecka. Wiec sa
                            skoncentrowani na tym, aby jak najlepiej wypelnic ten obowiazek. Nie bedzie dla
                            nich problemem odkurzenie starych informacji, albo nauczenie sie nowych. A
                            poniewaz maja wieksze doswiadczenie w uczeniu sie, nie zajmie im to duzo czasu.

                            Moga tez bardzo indywidualnie podejsc do dziecka.

                            Ostatecnie - jezeli dziecko zada pytanie trudne i niezwaizane, to rodzic moze
                            powiedziec - nie wiem, dowiem sie i powiem Ci jutro, pojutrze. Podyskutujemy.


                            Ale w Poslce nadal pokutuje mit wszechwiedzacego nauczyciela, nieomylnego i
                            boskiego...Zawsze ma racje, zawsze wie lepiej. Dyskusje w klasach to rzecz
                            rzadka. Zwylkle jest to nauka typu: Mickiewicz najlepszym poeta byl i basta.
                            Uzasadnij.
                            • xtrin Re: Homeschooling - tak czy nie? 12.08.08, 13:05
                              Gość portalu: Bilbo napisał(a):
                              > Dlaczego caly czas z uporem maniaka rysujesz katastroficzna
                              > wizje, kiedy to malorozgarniety rodzic, ktory ssam ledw
                              > o podstawowke skonczyl, wstanie pewnego pieknego dnia
                              > i powie - "chodz k..wa, bedziem cie uczyc...

                              Bo tak się k.. może zdarzyć! Jeżeli upowszechnisz HS to może to spowodować
                              lawinę takich patologii. Po na co dziecko do szkoły wysyłać i płacić za jego
                              podręczniki, jeżeli można władzom palec pokazać?

                              A dlaczego Ty cały czas z uporem maniaka rysujesz idealistyczną wizję, kiedy to
                              wspaniale wykształcony rodzic, dysponujący nieograniczonymi zasobami czasu i
                              cierpliwości poświęca się aby rozwijać talenta swojego dziecka?
                              • Gość: Bilbo Re: Homeschooling - tak czy nie? IP: *.brutele.be 12.08.08, 13:09
                                > A dlaczego Ty cały czas z uporem maniaka rysujesz idealistyczną wizję, kiedy to
                                > wspaniale wykształcony rodzic, dysponujący nieograniczonymi zasobami czasu i
                                > cierpliwości poświęca się aby rozwijać talenta swojego dziecka?

                                Bo ja z checia taki model zrealizuje...

                                Malo rozgarnietym nie starczy ambicji i zaparcia. Wola olac dzieci i poslac na
                                wychowywanie do szkoly... Szkola zalatwi za nich wszystko.
                                • xtrin Re: Homeschooling - tak czy nie? 12.08.08, 13:18
                                  Gość portalu: Bilbo napisał(a):
                                  > Bo ja z checia taki model zrealizuje...

                                  Ależ realizuj. Po szkole. Powodzenia!

                                  > Malo rozgarnietym nie starczy ambicji i zaparcia.
                                  > Wola olac dzieci i poslac na wychowywanie do szkoly...
                                  > Szkola zalatwi za nich wszystko.

                                  Tylko po co prowadzać dziecko do szkoły, płacić za podręczniki i jeszcze ściągać
                                  sobie na kark upierdliwą nauczycielkę, co będzie narzekać, że dziecko się nie uczy?
                                  Lepiej zabrać dzieciaka ze szkoły i uczyć w domu. Roboty na gospodarce.
                                  • Gość: Bilbo Re: Homeschooling - tak czy nie? IP: *.brutele.be 12.08.08, 14:05
                                    Moze i lepiej... Kto ma o tym decydwac? Rodzic, czy Ty?

                                    W szkole tez widujemy patologie. Proponuje zlikwidowac szkoly calkowicie. Wtedy
                                    ten jeden procent maltretowanych, bitych, wysmiewanych, okradanych, gwalconych w
                                    szkolach bedzie mialo spokoj.
                                    • xtrin Re: Homeschooling - tak czy nie? 12.08.08, 14:43
                                      Gość portalu: Bilbo napisał(a):
                                      > Moze i lepiej... Kto ma o tym decydwac? Rodzic, czy Ty?

                                      Dziecko, gdy osiągnie wiek na to pozwalający.
                                      Do tej pory należy dać mu szansę poznać różne drogi rozwoju.

                                      > W szkole tez widujemy patologie.

                                      I z nimi należy walczyć.
                    • Gość: goren Re: Homeschooling - tak czy nie? IP: *.chello.pl 12.08.08, 12:15
                      Gość portalu: Bilbo napisał(a):

                      > Musiala bys przeczytac absolutnie caly, ale zapominasz, ze mozesz material
                      > podzielic na lekcje.. tak jak w normalnej szkole... Nie przyszlo Ci to do glowy
                      > ?

                      Owszem, przyszło, i o tym mówiłam już kilkakrotnie. To TOBIE nie przyszło do
                      głowy i twierdziłeś z uporem maniaka, że albo to niepotrzebne, albo, co już jest
                      kompletną BZDURĄ wystarczy poświęcić jeden weekend na opanowanie programu szkoły
                      podstawowej!!!!!
                      Gonisz w piętkę, moje argumenty zaczynasz sobie przywłaszczać i traktować jako
                      swoje! A to nie fair!
                      • Gość: Bilbo Re: Homeschooling - tak czy nie? IP: *.brutele.be 12.08.08, 12:19
                        Wkladasz mi w usta cos , czego nie powiedzialem....

                        Powtorze - mi wystarczy jeden weekend z programem i podrecznikiem, zeby wiedziec
                        czego moje dziecko nauczy sie w ciagu danego roku/semestru. Wbrew pozorom wiedza
                        przekazywana w podrecznikach dla dziesieciolatkow to nie jest jakies wielkie halo.
                        Z mojej dziedziny nie musze nawet czytac. Wiem wiecej niz nauczyciel z podstawowki.

                        Tak napisalem. Pozniej dodalem, ze oczywistym jest podzielenie calego materialu
                        na czesci. Tak, zeby pociecha opanowala. Chyba, ze przekracza to Twoje
                        zdolnosci. Wtedy zdajesz sie na edukatora puczacego 30 innych dzieci w tym samym
                        czasie. jak to wyglada kazdy z nas wie. Zeszyt, dyktowanie notatki, lekcja
                        odbebniona - poziom zrozumienia - nikly.
                        • Gość: goren Re: Homeschooling - tak czy nie? IP: *.chello.pl 12.08.08, 14:05
                          Gość portalu: Bilbo napisał(a):

                          > Wkladasz mi w usta cos , czego nie powiedzialem....

                          W usta to się wkłada jedzenie. Popełniasz okropny błąd stylistyczny, z którym od
                          lat walczą poloniści. Wyśmiewał też ten koszmarek Jerzy Stuhr w TV. Nie naucz
                          tak mówić swojego dziecka, pamiętaj!
                          • Gość: Bilbo Re: Homeschooling - tak czy nie? IP: *.brutele.be 12.08.08, 14:08
                            Koszmarek stylistyczny??? Raczej przyjeta juz norma.

                            Tak jak sweter i swetr.
                            • Gość: goren Re: Homeschooling - tak czy nie? IP: *.chello.pl 12.08.08, 14:24
                              Owszem koszmarek. Ani do ust nie wkłada sie słów, ani z ust się ich nie wyjmuje.
                              Owszem, osoby słabo wykształcone czasami palną: Z ust mi to pan/pani wyjęła.
                              Dając tym samym do zrozumienia, że cechuje je prymitywizm językowy. I nie kłóć
                              się ze mną, tylko podziękuj za darmowe korepetycje.
                • jdbad Re: Homeschooling - tak czy nie? 12.08.08, 13:06
                  I nie zamierzasz pracowac? Czy i pracowac i uczyc? Bo się
                  zastanawiam kiedy zdążysz?
        • xtrin Re: Homeschooling - tak czy nie? 12.08.08, 11:46
          Gość portalu: Bilbo napisał(a):
          > Liceum to zadna specjalistyczna wiedza i kazdy w miare inteligentny
          > czlowiek z wyksztalceniem wyzszym powinien ja opanowac bez trudu.

          Ciekawa jestem ilu inteligentnych ludzi po studiach humanistycznych da sobie
          rady z matematyką z zakresu liceum. Ilu pamięta operatory logiczne, sposób
          liczenia pochodnej czy objętości bryły.

          Ale pewnie zaraz powiesz, że to kompletnie zbędna młodemu człowiekowi wiedza :).
          • Gość: goren Re: Homeschooling - tak czy nie? IP: *.chello.pl 12.08.08, 12:07
            Co tu dużo mówić. Połowa ludzi ma kłopoty z najprostszymi logarytmami. A jak już
            mają inne podstawy, padają jak muchy.
          • Gość: Bilbo Re: Homeschooling - tak czy nie? IP: *.brutele.be 12.08.08, 12:08
            Alez nie twierdze, ze to rozwiazanie dla wszystkich. Ja nie mam problemu z
            naukami przyrodniczymi.

            Poziom studiow humanistycznych jaki jest - kazdy widzi.
            • xtrin Re: Homeschooling - tak czy nie? 12.08.08, 12:18
              Gość portalu: Bilbo napisał(a):
              > Alez nie twierdze, ze to rozwiazanie dla wszystkich.

              A dla których? Jak ich chcesz odróżnić na tle reszty?
              W tym cały problem, że przyzwalając na takie rozwiązanie nie można przymknąć
              oczu na fakt, że mogą się za to zabrać osoby kompletnie do tego nieodpowiednie.

              Powiesz egzaminy.
              Po pierwsze zaraz znajdą się mądrale, którzy takowe będą chcieli likwidować, bo
              to zamach na wolność rodzica.
              Po drugie o wiele łatwiej przygotować dziecko raz na rok do egzaminu
              (szczególnie, że dzisiejsze egzaminy szkolne są skrajnie trywialne) niż
              regularnie je uczyć.

              > Ja nie mam problemu z naukami przyrodniczymi.

              Cieszymy się Twoim szczęściem.
              • Gość: Bilbo Re: Homeschooling - tak czy nie? IP: *.brutele.be 12.08.08, 12:21
                I to ma byc argument?

                To moze wogole zakazmy rodzicom wychowywania swoich dzieci i w wieku 3 lat
                odsylakmy je do rzadowych, jedynie slusznych obozow wychowawczych... Wtedy zaden
                "madrala" nie wpoi dziecku czegos, czego my sobie nie zyczymy.

                Widzisz ten absurd?
                • xtrin Re: Homeschooling - tak czy nie? 12.08.08, 12:26
                  Gość portalu: Bilbo napisał(a):
                  > To moze wogole zakazmy rodzicom wychowywania swoich dzieci

                  Nie ma takiej potrzeby, ze względu na wentyl bezpieczeństwa, o jakim pisałam
                  wcześniej.
                  • Gość: Bilbo Re: Homeschooling - tak czy nie? IP: *.brutele.be 12.08.08, 12:35
                    Ale to przeciez bedzie naturalna kontynuacja porzadku , jaki mamy teraz... Wtedy
                    zadnemu "madremu" nie uda sie wpic dziecku "zlych pogladow"
    • camel_3d nie 12.08.08, 09:26
      szczerze mowiac nie chciabym zostac odarty ze wspomnien ze szkoly podstawowej.
      Bylo swietnie, wesolo, wyciczeki wypady:))
      A i tak zle na tym nie wyszedlem:) mimo ze szkola panstwowa..tylko troche inne
      lata:)
    • demodee Re: Homeschooling - tak czy nie? 12.08.08, 10:18
      Jasne, znieśmy zasadę obowiązkowej bezpłatnej edukacji do 15 roku
      życia dla każdego obywatela i pozwólmy na homeschoolling! Pozwólmy,
      żeby to rodzice decydowali ile i czego ich dzieci będą się uczyć!

      Przy założeniu, że nie każdy rodzic jest dr. pedagogiki, może dojść
      do tego, że jacyś rodzice zdecydują, ze ich córka w dzieciństwie
      będzie pomagać w gospodarstwie domowym, a potem zostanie gospodynią
      domową, więc szkoda czasu na uczenie jej literatury, matematyki i
      geografii. Nauczy się gotować, sprzątać i niańczyć dzieci, tak
      wyedukowana szybciej znajdzie męża. W szkole mogłaby natknąć się na
      zgubne idee, że bycie żoną nie jest najwyższym powołaniem kobiety i
      ogólnie wbić jej do głowy pomysły, których rodzice by nie
      pochwalali. A tak – zamknięta w domu, wyuczona tylko tego, co jest
      naprawdę potrzebne będzie wzorową córką, żoną i matką…

      XIX wiek w czystej postaci…
    • piwi77 Nie. 12.08.08, 10:23
      Homeschooling jest wbrew zasadzie wyrównywania szans, a bez niej
      społeczeństwo będzie chore.
    • pan_i_wladca_mx nie! 12.08.08, 10:47
      dla mnie to cale domowe nauczanie to ucieczka rodzicow przed problemami
      wychowawczymi i przedluzanie pepowiny, nie wypuszczacie dzieciaczka na ten zly,
      patologiczny swiat szkol publicznych w nadziei, ze je uchronicie od cytuje
      niektorych `towarzystwa bez poziomu i patologii`. pobudka. dzieci to dzieci,
      nawet nie zauwazysz jak tlamszone rodzicielska opieka 24h znajdzie sobie
      `wentylek`. dla mnie to tragedia. przeciez wiadomo, ze wszytskie paczki rodzily
      sie w szkole i zyja ze soba po niej, to co, wypuscisz synalka/coreczke na
      podworko i co? kolejny argument na `patologie`? a gdzie dziecko bedzie sie
      uczylo radzenia sobie z konfliktami w grupie? albo tworzenia przyjazni na smierc
      i zycie? albo stresu szkolnego i metod radzenia sobie z nim? gdzie? na kolkach
      szachowym 2 razy w tygodniu po godzinie??? a gdzie sa w nauczaniu domowym
      wycieczki z grupa rowniesnikow (nie mamus i tatus) i sprawdzanie sie w innych
      warunkach niz lawka szkolna? i jeszcze jedno, co jest w tym nauczaniu domowym
      czego normalni rodzice nie moga pokazac dziecku w weekendy? tak temu
      patologicznemu dziecku ze szkoly publicznej? nauka chemii w kuchni? a co to za
      problem przy robieniu niedzielnego obiadu?
      • Gość: Bilbo Re: nie! IP: *.brutele.be 12.08.08, 10:56
        Dlatego caly czas twierdze, ze nie pojeliscie idei nauczania domowego.
        Nauczanie w domu nie oznacza uwiezienia w domu.

        Rownie dobrze mozna powiedzic, ze biedni uczniowie szkol publicznych sa
        tlamszeni przez rodzicow, a wyjscie do szkoly to jedyna okazja do spokania
        innych ludzi w ich zyciu.
        • Gość: goren Re: nie! IP: *.chello.pl 12.08.08, 11:11
          Gość portalu: Bilbo napisał(a):

          > Dlatego caly czas twierdze, ze nie pojeliscie idei nauczania domowego.

          Za to ty pojąłeś. Szkoda, że opacznie.
          • Gość: Bilbo Re: nie! IP: *.brutele.be 12.08.08, 11:19
            To bardzo ciekawe co mowisz... Widocznie w narodzie mysl o jakiejkolwiek
            swobodzie obywateli nadal skazana jest na porazke.

            Zakazy nakazy, papierki i poeczatki... Urzednik wie lepiej co dla Twojego
            dziecka bardziej korzystne.

            Paniusia po studium pedagogicznym (18h zajec w tygodniu) bedzie uczyla lepiej 30
            dzieci, niz Ty jedno.

            Wolnosc moze byc, ale co to za wolnosc, kiedy kazdy moze powiedziec co ma na
            mysli... Lepiej jak wolnosc jest w ramach pozwolen urzedniczych.
        • pan_i_wladca_mx Re: nie! 12.08.08, 11:27
          Gość portalu: Bilbo napisał(a):

          > Dlatego caly czas twierdze, ze nie pojeliscie idei nauczania domowego.
          > Nauczanie w domu nie oznacza uwiezienia w domu.
          >
          > Rownie dobrze mozna powiedzic, ze biedni uczniowie szkol publicznych sa
          > tlamszeni przez rodzicow, a wyjscie do szkoly to jedyna okazja do spokania
          > innych ludzi w ich zyciu.


          ok, niech ci bedzie, poprosze wiec o wytlumacznie mi jak zrobic w homeschoolingu
          normalnych ludzi? bo znam 2 i normalni to oni nie sa (choc wiadomo definicja
          `normalnosci` jest szeroka), generalnie nie przystosowani do zycia w
          spoleczenstwie, nie nauczeni kolezenstwa, pomocy bezinteresownej i bezczelnie
          sie wywyzszajacy? (`mieli lepszy start` tere fere), jak uczac dziecko w domu
          (wiec przebywajac z nim codziennie dosc dlugo, wlasciwie chyba praktycznie
          non-stop) za pomoca koszykowki czy baletu dwa razy w tygodniu zrobic z takiej
          osoby istote spoleczna? i zeby dziecie nie czulo sie odrzucone na placu zabaw bo
          koledzy lubia sie bardziej i maja wspolne tematy?
          powiem tak, homeschooling to dla mnie parodia, nie oswiaty a uczenia mloda osobe
          czegos wiecej niz nazw stolic. a normalne nauczanie jest dopiero testem na
          rodzica, bo trzeba umiec wychowac dziecko na porzadnego czlowieka, nauczyc go
          odmawiania i asertywnosci. jak czytam wypowiedzi rodzicow uczacych w domu to
          radio maryja powinno ich zatrudnic: w szkole patologia, bicie, narkotyki i
          alkohol (dziwki i hiv w liceum).
          • Gość: Bilbo Re: nie! IP: *.brutele.be 12.08.08, 12:12
            Pierdu, pierdu... Pod artykulem jest 100 odpowiedzi nt tego, jak to wyglada
            (socjalizacja) w szkolach...
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=630&w=83265296
            Mialem nieprzyjemnosc uczenia w Polskim gimnazjum... Powiem szczerze. Cale
            szczescie, ze nie trwalo to dlugo... Jezeli jest to owa socjalizacja, to ja
            swojemu dziecku takiej traumy z checia oszczedze.
            • xtrin Re: nie! 12.08.08, 12:21
              Gość portalu: Bilbo napisał(a):
              > Pierdu, pierdu...

              Cóż za ważki argument!

              > Pod artykulem jest 100 odpowiedzi nt tego,
              > jak to wyglada (socjalizacja) w szkolach...

              Z czego co najmniej połowa wypowiedzi bardzo szkole przychylnych.
            • pan_i_wladca_mx Re: nie! 12.08.08, 12:21
              ja pierd*ole, te rzesze biednych ludzi, ktorzy socjalizowali sie w publicznych
              szkolach, to biedne chore spoleczenstwo, okropne.. po prostu nie pamietasz jak
              sie zachowywales w grupie rowniesnikow w okolicach 14-16 roku zycia. teraz
              wszyscy sa tacy `mondszy`. przeszlam gimnazjum, moi znajomi rowniez, nie widze
              jeszcze objawow alkholizmu czy prostytucji ani u siebie, ani u nich. zastanow
              sie, czego naprawde chcesz oszzcesdzic swojemu dziecku. `trauma` pfff..
        • xtrin Re: nie! 12.08.08, 12:09
          Gość portalu: Bilbo napisał(a):
          > Dlatego caly czas twierdze, ze nie
          > pojeliscie idei nauczania domowego.

          To raczej Ty nie pojmujesz argumentów przeciwstawiających się tej idei.

          Kontakty szkolne to nie to samo co kontakty pozaszkolne.
          • Gość: Bilbo Re: nie! IP: *.brutele.be 12.08.08, 12:23
            No i co z tego wynika???? A dlaczego wszyscy musza byc tak jak sobie Pan
            Urzednik zazyczyl?
            • xtrin Re: nie! 12.08.08, 12:27
              To z tego wynika, że dziecko pozbawione ważnych w jego wieku kontaktów
              międzyludzkich nie będzie dostosowane do życia.
              • Gość: Bilbo Re: nie! IP: *.brutele.be 12.08.08, 12:37
                serio??? To tylko Twoje gdybanie. Art ykul pokazuje jasno na przykladzie USA, na
                jakich stanowiskach i jakie prace otrzymuja osoby uczone w domach...
                • pan_i_wladca_mx Re: nie! 12.08.08, 12:53
                  Gość portalu: Bilbo napisał(a):

                  > serio??? To tylko Twoje gdybanie. Art ykul pokazuje jasno na przykladzie USA, n
                  > a
                  > jakich stanowiskach i jakie prace otrzymuja osoby uczone w domach...

                  rozumiem, ze osoby uczone poza-domem w zyciu takich stanowisk nie dostana? to
                  jets jakis przyklad wyzszosci intelektualnej uczonych domowo? slaby argument,
                  proby nie sa reprezentatywne, czlowiek jak chce sie uczyc i do czegos dojsc to
                  moze i wiejska podstawowke skonczyc, bez baletow i kursow.
                  • Gość: Bilbo Re: nie! IP: *.brutele.be 12.08.08, 12:55
                    >
                    > rozumiem, ze osoby uczone poza-domem w zyciu takich stanowisk nie dostana?

                    Tego nie napisalem. Art donosi, ze wiekszy odsetek uczniow z domowych szkol ma
                    lepsza prace...

                    Rodzic ma szanse skupic sie na jednym, dwojce dzieci. nauczyciel musi przerobic
                    program z kilkudziecisiecioma...

                    Powazna roznica, nie uwazasz?
                    • pan_i_wladca_mx Re: nie! 12.08.08, 13:28
                      Gość portalu: Bilbo napisał(a):

                      > Tego nie napisalem. Art donosi, ze wiekszy odsetek uczniow z domowych szkol ma
                      > lepsza prace...
                      >
                      > Rodzic ma szanse skupic sie na jednym, dwojce dzieci. nauczyciel musi przerobic
                      > program z kilkudziecisiecioma...
                      >
                      > Powazna roznica, nie uwazasz?

                      oczywiscie, z etak, ale chyba po to sa rowniez rodzice w zyciu dziecka, zeby
                      pomoc i dopingowac w nauce, niekoniecznie biorac na siebie caly ciezar
                      nauczania. po prostu nie wierze w skutecnzosc tej metody, chyba ze do konca
                      6-tej klasy podstawowki, ale w takim razie homeschooling traci sens bo do 6-tej
                      klasy raczej wiekszych rozbieznosci miedzy wiedza dzieci nie ma, oczywiscie sa
                      slabsi/lepsi, ale przepasci tam nie znajdziemy.

                      a co do tego artykuly, zawsze fasynowaly mnie takie wyniki, statystyczne
                      szacowania i korelacje dwóch zmiennych, czlowiek to tak skomplikowana istota, ze
                      ciezko naprawde wydzielic zmienne, ktore tak naprawde mialy wplyw na `sukces`
                      (czyli lepsza prace). nikt nie zyje w laboratorium gdzie sa tylko czynniki -
                      domowe nauczanie, szkola publiczna, bardzo duzo zalezy od samego dziecka, jego
                      predyspozycji i otoczenia.
                      • Gość: Bilbo Re: nie! IP: *.brutele.be 12.08.08, 14:06
                        Jesli nie wierzysz, nie korzystaj. Nikt Cie nie zmusza. Ale dlaczego Twoj brak
                        wiary w siebie ma wplywac na tych, ktorzy maja motywacje, wiedze i czas, zeby to
                        robic?

                        Jeszcze raz. Tutaj nie chodzi o nakaz nauczania domowego, tylko o mozliwosc dla
                        tych, ktorz sie zdecyduja.
                        • pan_i_wladca_mx Re: nie! 12.08.08, 15:28
                          Gość portalu: Bilbo napisał(a):

                          > Jesli nie wierzysz, nie korzystaj. Nikt Cie nie zmusza. Ale dlaczego Twoj brak
                          > wiary w siebie ma wplywac na tych, ktorzy maja motywacje, wiedze i czas, zeby t
                          > o
                          > robic?
                          >
                          > Jeszcze raz. Tutaj nie chodzi o nakaz nauczania domowego, tylko o mozliwosc dla
                          > tych, ktorz sie zdecyduja.

                          przepraszam, nie zalapalam, jaki brak wiary w siebie? poddaje w watpliwosc
                          skutecznosc tej metody na polu wiekszym nic wyrecytowanie tablicy mendelejewa.
                          to nie ma nic wspolnego z wiara w siebie. uwierz mi, na tym polu wszyscy zdrowi.
                • xtrin Re: nie! 12.08.08, 13:01
                  Gość portalu: Bilbo napisał(a):
                  > serio??? To tylko Twoje gdybanie.

                  Nie, to potwierdzone naukowo fakty.

                  > Artykul pokazuje jasno na przykladzie USA, na jakich
                  > stanowiskach i jakie prace otrzymuja osoby uczone w domach...

                  Artykuł przywołuje jedynie pewną statystyczną korelację. Z tej nic jeszcze nie
                  wynika. Można wskazać sporo czynników dodatkowych, które powodują korelację, a
                  nie dają związku przyczynowo-skutkowego.
                  • Gość: Bilbo Re: nie! IP: *.brutele.be 12.08.08, 13:11
                    Ale takowa istnieje i co bys nie powiedziala - popiera teze przedstawiona w
                    artykule.

                    Twoich naukowych faktow zas nawet na oczy nie widzialem.
                    • xtrin Re: nie! 12.08.08, 13:23
                      Gość portalu: Bilbo napisał(a):
                      > Ale takowa istnieje i co bys nie powiedziala
                      > - popiera teze przedstawiona w artykule.

                      Nic nie popiera. Aby cokolwiek poprzeć należałoby w takich badaniach uwzględnić
                      czynniki mające wpływ zarówno na HS jak i na szanse zawodowe. Czyli m.in.
                      zamożność rodziców, ich wykształcenie, miejsce zamieszkania, pozycję społeczną,
                      wrodzone predyspozycje dzieci, etc, etc.
                      • Gość: Bilbo Re: nie! IP: *.brutele.be 12.08.08, 14:11
                        i vice versa. Szkola nie jet tutaj wyjatkiem...

                        dochodzimy do wniosku, ze czy to w szkole, czy podczas domowych nauk, mlody
                        czlowiek ze srodowiska inteligenckiego, zamoznego na dodatek wyniesie wiecej niz
                        jego biedniejszy rowiesnik, ktorego rodzina nie przyklada wagi do jakosci
                        wyksztalcenia....

                        Jaki wiec sens posylania tego czlowieka do szkoly skoro efekt jest zblizony?
                        Dlaczego nie dac rodzicom prawa wyboru?
                        • xtrin Re: nie! 12.08.08, 14:45
                          Gość portalu: Bilbo napisał(a):
                          > Jaki wiec sens posylania tego czlowieka
                          > do szkoly skoro efekt jest zblizony?

                          Taki, że w szkole ten biedniejszy ma jakiekolwiek szanse. Poza nią - żadnych.

                          > Dlaczego nie dac rodzicom prawa wyboru?

                          Bo nie mają szans wybrać dobrze.
                          • Gość: Bilbo Re: nie! IP: *.brutele.be 12.08.08, 14:48
                            Alez mi chodzilo o tego bogatego. skoro jego sytuacja nie poprawi sie w szkole,
                            a nawet pogorszy (program bedzie dostosowany do sredniej klasy, ktora moze byc o
                            wiele nizsza od jego mozliwosci), to jaki ma sens posylanie go do szkoly, skoro
                            o jego sukcesie w spoleczenstwe zadecyduje dom. Warunki materialne i podejscie
                            rodzicow. Dajcie im prawo wyboru.

                            • xtrin Re: nie! 12.08.08, 15:12
                              Gość portalu: Bilbo napisał(a):
                              > Alez mi chodzilo o tego bogatego. skoro jego
                              > sytuacja nie poprawi sie w szkole, a nawet pogorszy

                              To, że HS poprawi jego sytuację jest wysoce wątpliwe.
                              A nawet jeżeli lekkie poprawienie sytuacji niewielu kontra znaczne poprawienie
                              sytuacji wielu - zdecydowanie stawiam na to drugie.
                              • Gość: Bilbo Re: nie! IP: *.brutele.be 12.08.08, 15:38
                                Klasyczne faux pas. Zapedzilas sie troche w promowaniu rownosci dla wszystkich.


                                Wychodzi na to, ze jezeli nie mozna zrobic tak, zeby niektorzy mieli lepiej, to
                                wszyscy beda mieli po rowno zle.
                                • xtrin Re: nie! 12.08.08, 16:46
                                  Gość portalu: Bilbo napisał(a):
                                  > Klasyczne faux pas. Zapedzilas sie troche
                                  > w promowaniu rownosci dla wszystkich.

                                  Bynajmniej.

                                  > Wychodzi na to, ze jezeli nie mozna zrobic tak, zeby
                                  > niektorzy mieli lepiej, to wszyscy beda mieli po rowno zle.

                                  Bzdura.
                                  Nie należy robić czegoś, co być może komuś pomoże, a na pewno komuś zaszkodzi.
    • hypatia69 Re: Homeschooling - tak czy nie? 12.08.08, 15:43
      Pozwolę sobie nie przegryzać sie przez cały wątek i ujmę rzecz tak:
      szkoła to nie tylko wiedza ksiażkowa, ale i wiedza o życiu w
      społeczności. Dlatego uważam, ze jeśli ktoś nie musi być edukowany w
      domu w związku z niepełnosprawnością czy jakimiś "wadami"
      wykluczającymi przebywanie w grupie, to do szkoły chodzić powinien.
      Bo w domu to ma szansę wyrosnąć na kogoś, kto potem nie będzie miał
      pojecia o pracy zespołowej.
      Sama ze swojej szkoły pamiętam wzajemna pomoc w walce z ciałem
      pedagogicznym, ściąganie, podpowiadanie sobie i tak dalej. Czy ucząc
      się w domu można poznać urok wagarów?
      :)))
    • Gość: marajka Re: Homeschooling - tak czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.08, 17:59
      Jestem na NIE. Do lasu dziecko można zabrać, w eksperymenty się
      bawić-po szkole. Rodzic to nie nauczyciel. Nie będzie w stanie, aż
      do końca gimnazjum nauczyć dziecka wszystkiego dobrze. Pasję do
      nauki należy pobudzać, ale da się to łączyć ze szkołą. Życia bywa
      brutalne i dziecko musi to wiedzieć. Nie mam na myśli oczywiście
      pobić czy molestowania w szkole. Ale nauczyciel bywa
      niesprawiedliwy, kolega pokaże język-dziecko musi się nauczyć z tym
      radzić. Nie wyobrażam sobie takiej społecznej kaleki w szkole
      średniej, gdzie nagle będzie musiała wysiedzieć w ławce 7 godzin.
      Młodszego dziecka tym bardziej, nie zrozumie, dlaczego w szkole jest
      inaczej niż w domu.
      Zmiany w edukacji w Polsce trzeba, a nie chowania głowy w piach.
      Niech się rodzice szkołą zainteresują, dobrą szkołę znajdą, angażują
      się. Niech pomagają w urządzaniu ciekawych wycieczek, dodatkowych
      zajęć. Niestety, dziecki z marginesu powinny mieć styczność z
      dziećmi z normalnych rodzin, powinny mieć dobry przykład. A do czego
      dąży się w Polsce? Do tego, by bogate dzieci, lub te z ciepłych
      domów oddzielić od małych łobuzów. Chyba nie chcemy takich szkół,
      jak słynne już latynoskie czy murzyńskie szkoły w USA?
      A co z pracą, studiami? Tu nie ma mamusi.
      • xtrin Re: Homeschooling - tak czy nie? 12.08.08, 18:09
        Pozostaje się podpisać pod całością - bardzo dobrze ujęte i sama racja..

        Warto zaznaczyć, że pole do popisu dla rodziców i bez HS jest ogromne.
        Nie tylko po szkole, ale i wspólnie z nią.
        • Gość: jaija Re: Homeschooling - tak czy nie? IP: *.ssp.dialog.net.pl 12.08.08, 23:02
          Poza tym już ja widzę dzieci "patologii", której się nie bedzie chciało kupić podręczników, przyborów szkolnych, przeprowadzić lekcji. Dla takich rodziców zatrzymanie dziecka w domu będzie wygodne, a dla samego dziecka - zabójcze w skutkach. Skoro chcemy, by każdy miał jednakowe szanse, to lepiej powierzyć nauczanie nauczycielom. Niby nie są idealni, ale rodzice nie zastąpią wszystkich, a zwłaszcza rówieśników.
    • sunday ostrożne TAK 03.09.08, 09:42
      Jestem - ostrożnie - na tak. Przynajmniej w zakresie szkoły podstawowej i
      gimnazjum.

      1) Nigdzie indziej nie doświadczyłem tyle agresji, pogardy, poniżenia i
      przemocy, co w szkole podstawowej (starej, ośmioletniej). Chciałbym oszczędzić
      takiego uspołecznienie mojemu dziecku. Licealista jest już wystarczająco
      dojrzały (a i środowisko inne), by przeciwstawić się silniejszym, okrutniejszym
      i bezczelniejszym.

      2) Nauczanie w szkole z konieczności jest poniżej przeciętnego poziomu uczniów.
      Nauczyciel z konieczności większość czasu musi spędzać na użeraniu się z
      najkrnąbrniejszymi uczniami. Nie pozostaje dużo czasu na realizację programu,
      nie mówiąc o wzbudzeniu jakiegokolwiek zainteresowania. Żaden z nauczycieli w
      szkole podstawowej nie był w stanie zainteresować mnie swoim przedmiotem,
      wszystkie moje naukowe zainteresowania pojawiły się - i rozwinęły - niezależnie
      od szkoły.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka