mariannos
04.09.08, 21:25
Studiuję. Pracuję. Mieszkam z rodzicami, babcią i trojgiem rodzeństwa. Rzecz
tyczy się płacenia za rachunki. Przedwczoraj doznałem szoku - zauważyłem że
mamy 6 niezapłaconych rachunków (jeden nawet z marca!) na łączną kwotę 1855 zł.
Wielokrotnie poruszałem w domu temat, żeby każdy z pracujących (rodzice,
babcia ja i moja siostra) odkładał ze 3 stówy na domowe rachunki, ale babcia
się wypięła (pomimo 1500 zł emerytury, płaci jedynie dwa "najtańsze"), siostra
i mama wydają na ciuchy i swoje sprawy (jak to baby), ja większość wypłaty
wpłacam na swoje konto, a rachunkami zajmuje się ojciec, który nawet kremu do
golenia sobie nie kupi. To co zobaczyłem przedwczoraj to konsekwencje braku
współdziałania, rozrzutności matki, obojętności siostry i braku reakcji ojca
(właściwie to matka jest głową rodziny).
Po raz kolejny w tym roku wydałem całą swoją wypłatę na te rachunki żeby było
na bieżąco, ale czuję się z jednej strony spokojny, z drugiej wykorzystywany.
Z jednej strony czuję się zobowiązany spłacić "dług" skoro kiedyś to rodzicie
na mnie łożyli, no i jeszcze mieszkam z nimi, z drugiej strony - czy nie mogę
zapewnić sobie jakiegoś startu w przyszłości z moimi oszczędnościami? Kasa
nigdy nie była dla mnie ważna dlatego tak łatwo pożyczam, także w pracy. A
może nie zauważam że innym odpowiada tak jak jest...?
Nawet nie czekam na odpowiedzi...chciałem się wygadać...dzięki...