nimway
16.09.08, 09:23
W krakowskich bombardierach zamontowano ekrany, na których
wyswietlane są reklamy i paski z informacjami z kraju i ze świata (w
założeniu chodziło o, zdaje się, poważne sptrawy, ale ilekroć
zaczepiłam wzrokiem o ekran widniała tam informacja z
gatunku "człowiek pogryzł psa").
Oto, co zobaczyłam w ostatnim czasie: Urząd Miasta Krakowa w
kooperacji z MPK ogłosił konkurs fotograficzny na zdjęcie mające
zachęcać Krakowian do tego aby przesiedli się zza kierownicy do
srodków komunikacji miejskiej.
Cudem nie zeszłam śmiertelnie ze śmiechu, zwłaszcza, że jak zwykle
jechałam w koszmarnym ścisku. No właśnie, zastanówmy się, co takiego
mogłoby zachęcić użytkowników czterech kółek tak, aby rozkochali się
w dwóch szynach?
Może właśnie tłok, który daje okazję do zawarcia bliższej
znajomości z kieszonkowcem, froterystą albo innym dotykaczem,
cuchnącym menelem, agresywnym dresiarzem, krewkim starszym panem lub
starszą panią, którzy nie od parady noszą przy sobie laski i
parasole.
Może fenomelnalne umiejętności panów motorniczych, którzy
artystycznie wprowadzają tramwaj w zakręt, tak że ściśnięty w środku
tłum malowniczo faluje.
Może wjeżdżające na tory samochody (wszyscy jednak do środków
komunikacji miejskiej się nie przesiądą)powodujące gwałtowne
hamowanie ku nieustającej uciesze podróżnych.
Może panujący w tramwajach i autobusach odór ciał mytych
nieprzesadnie często ani dokładnie tudzież okryć raczej nie
zaznajamianych z wodą i proszkiem, bo substancje te, jak wiadomo
szybko wszelką odzież degradują.
Może stanie w korkach - dotyczy to zwłaszcza autobusów - miło jest
przeciez poświęcić czas na delektowanie sie doznaniami, których
źródła opisałam powyżej.
Czy coś pominęłam?