Wartość dziewictwa?

12.10.08, 12:16
Dawniej błonka zapewniała przyszłego małżonka, że oblubienica nie wniesie mu w
posagu bękarta.
Dziś taka plomba nie jest już potrzebna, bo po pierwsze kobiety przestały być
towarem przekazywanym przez ojca mężowi, a po drugie istnieją lepsze metody to
upewniania się co do ojcostwa.

Ma to dziewictwo jeszcze jakąś obiektywną wartość?
    • seth.destructor Re: Wartość dziewictwa? 12.10.08, 12:21
      Dla niektórych dziewczyn jedyną wartością jaką przedstawiają jest
      błonka. Brak błonki czyni je w ich oczach bezwartościowymi. Cóż
      takie bidule są.
      • arek103 dziewictwo ma wartosc ujemna 14.10.08, 23:18
        jak sie je traci to sie przez to jednoczesnie cos zyskuje
    • piwi77 Re: Wartość dziewictwa? 12.10.08, 12:22
      zzyzx napisał:

      > Ma to dziewictwo jeszcze jakąś obiektywną wartość?

      Trudno mi sie wypowiadać, bo żadna z moich kobiet nie była dziewicą.
      Ale też nie cierpię z tego powodu, więc chyba dla mnie nie ma.
    • hummer Jeszcze dawniej w czasach Piasta Kołodzieja 12.10.08, 12:25
      zzyzx napisał:

      > Dawniej błonka zapewniała przyszłego małżonka, że oblubienica nie wniesie mu w
      > posagu bękarta.

      Traktowano wszystkie dzieci jako dobro wspólnoty, małe tego, jeśli kobieta była
      dziewicą można ją było odstawić po małżeństwie, jako tą, która jako ułomna, nie
      zdobyła zainteresowania innych mężczyzn.

      Najbardziej dziewictwo ważne jest w Watykanie :)
    • migreniasta Problem tkwi w mentalności mężczyzn. 12.10.08, 14:24
      Ojcostwo jest do udowodnienia ale wiedza na temat fizjologii kobiecych narządów
      rodnych u mężczyzn wychodzi dopiero po czwartym piwie. Dlatego większość z nich
      miało więcej dziewic niż takowych stąpało po padole ziemskim.W dzisiejszych
      czasach bycie dziewicą jest wątpliwym atutem.
      • Gość: aqua Re: Problem tkwi w mentalności mężczyzn. IP: *.chello.pl 12.10.08, 20:26
        > W dzisiejszych czasach bycie dziewicą jest wątpliwym atutem.

        Bzdura. Ja uwielbiam dziewice, a zwłaszcza ich rozdziewiczanie.
        • migreniasta Napisz jeszcze ile krzyżyków maszna blacie stołu 12.10.08, 21:01
          Ty rozdziewiczaczu od siedmiu bolesci.
          • Gość: aqua Re: Napisz jeszcze ile krzyżyków maszna blacie st IP: *.chello.pl 12.10.08, 21:16
            Robię to bezboleśnie....
            Ale miło mi, że mi zazdrościsz.
            • migreniasta Re: Napisz jeszcze ile krzyżyków maszna blacie st 12.10.08, 21:19
              Migreniasta nie rozdziewicza.Nie ma czym.A skoro nie ma czym to nie zazdrości.
              Robisz to usługowo czy jako wolontariusz?
              • Gość: aqua Re: Napisz jeszcze ile krzyżyków maszna blacie st IP: *.chello.pl 12.10.08, 21:26
                Robię to tylko pięknym dziewczynom.
                Rozumiem że tobie trafiają się same przechodzone?
                • migreniasta Re: Napisz jeszcze ile krzyżyków maszna blacie st 12.10.08, 21:38
                  Ty się puknij w czerep chłoptasiu. Kto Ci powiedział ,że ja gustuję w
                  przechodzonych dziewicach?
                  Znów mnie mylisz z Zzyzx
                  • Gość: aqua Re: Napisz jeszcze ile krzyżyków maszna blacie st IP: *.chello.pl 12.10.08, 21:43
                    ty się puknij. Od kiedy to dziewicę można nazwać "przechodzoną"?
                    Przechodzone to są te panienki co to na pierwszej randce idą z tobą do wyra. Na
                    inne nie masz co liczyć chłopczyku bez narzędzia do rozdziewiczania...
                    • migreniasta Re: Napisz jeszcze ile krzyżyków maszna blacie st 12.10.08, 21:45
                      A Ty posiadasz takowy przyrząd? Jeśli tak to zalinkuj.
                      • Gość: aqua Re: Napisz jeszcze ile krzyżyków maszna blacie st IP: *.chello.pl 12.10.08, 21:49
                        Jeszcze czego. Możesz sobie tylko o nim pomarzyć.
                        • piwi77 Re: Napisz jeszcze ile krzyżyków maszna blacie st 12.10.08, 21:51
                          Przyrządy są wyspecjalizowane, te co służą do rozdziewiczania nie
                          służą do kochania i odwrotnie, a nie słyszałem, żeby byli tacy co
                          maja oba.
                          • Gość: aqua Re: Napisz jeszcze ile krzyżyków maszna blacie st IP: *.chello.pl 12.10.08, 21:56
                            Pragnę cię poinformować że do rozdziewiczania nie służy śrubokręt. Więc nie
                            próbuj nim się do tego zabierać.
                            • piwi77 Re: Napisz jeszcze ile krzyżyków maszna blacie st 12.10.08, 22:01
                              Gość portalu: aqua napisał(a):

                              > Pragnę cię poinformować że do rozdziewiczania nie służy śrubokręt.
                              > Więc nie próbuj nim się do tego zabierać.

                              Zwykle postępuję spontanicznie, jeszcze nie spotkałem dziewicy (nie
                              jest to moim jakims szczególnym marzeniem), więc nie zastanawiałem
                              się jak się do takowej podchodzi. Ale dzięki za podpowiedź, w razie
                              napotkania dziewicy, śrubokręt wykluczę od razu.
                              • Gość: aqua Re: Napisz jeszcze ile krzyżyków maszna blacie st IP: *.chello.pl 12.10.08, 22:04
                                Ty, z tego co gadałeś na forum, masz żonę. Więc się nie łajdacz i żony pilnuj.
                                Twój czas na rozdziewiczanie już minął!!! Bezpowrotnie!!!
                                • piwi77 Re: Napisz jeszcze ile krzyżyków maszna blacie st 12.10.08, 22:06
                                  Jeżeli mam jakąś żone to raczej nie swoją.
                                  • Gość: aqua Re: Napisz jeszcze ile krzyżyków maszna blacie st IP: *.chello.pl 12.10.08, 22:13
                                    A dzieci masz?
                                    • piwi77 Re: Napisz jeszcze ile krzyżyków maszna blacie st 12.10.08, 22:14
                                      Załóżmy, że mam.
                                      • Gość: aqua Re: Napisz jeszcze ile krzyżyków maszna blacie st IP: *.chello.pl 12.10.08, 22:18
                                        Masz, czy nie?
                                        • piwi77 Re: Napisz jeszcze ile krzyżyków maszna blacie st 12.10.08, 22:20
                                          Nie potwierdzam, ale i nie zaprzeczam, do czego zmierzasz
                                          przyjacielu?
                                          • Gość: aqua Re: Napisz jeszcze ile krzyżyków maszna blacie st IP: *.chello.pl 12.10.08, 22:29
                                            Sprawdzam twoją wiarygodność. Pamiętam twoje wypowiedzi na temat żony i dzieci.
                                            A dziś, żona wyparowała a dzieci tyż jakby ich nie było...
                                            Jasne, nie musisz mi odpowiadać, ale byłoby miło, żebyś napisał prawdę.
                                            • piwi77 Re: Napisz jeszcze ile krzyżyków maszna blacie st 12.10.08, 22:30
                                              Zawsze piszę prawdę, choć nie zawsze całą.
                                              • Gość: aqua Re: Napisz jeszcze ile krzyżyków maszna blacie st IP: *.chello.pl 12.10.08, 22:35
                                                Tak myślałem.
                                                • piwi77 Re: Napisz jeszcze ile krzyżyków maszna blacie st 12.10.08, 22:36
                                                  Gość portalu: aqua napisał(a):

                                                  > Tak myślałem.

                                                  Jesteś pewien, że myślałeś?
                                                  • Gość: aqua Re: Napisz jeszcze ile krzyżyków maszna blacie st IP: *.chello.pl 12.10.08, 22:45
                                                    Mało inteligentna zaczepka.
                                                  • Gość: qwe Re: Napisz jeszcze ile krzyżyków maszna blacie st IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.08, 02:28
                                                    Ale się pomacaliście
                                                  • brum.pl1 Re: Napisz jeszcze ile krzyżyków maszna blacie st 14.10.08, 17:20
                                                    Gość portalu: aqua napisał(a):

                                                    > Mało inteligentna zaczepka.

                                                    A czego się spodziewałeś po piwusiu?

                                                    PS Kiedy wyjeżdżasz?
                  • zzyzx Re: Napisz jeszcze ile krzyżyków maszna blacie st 12.10.08, 22:45
                    migreniasta napisała:
                    > Ty się puknij w czerep chłoptasiu. Kto Ci powiedział,
                    > że ja gustuję w przechodzonych dziewicach?
                    > Znów mnie mylisz z Zzyzx

                    Ja tam preferuję lekko przechodzonych prawiczków.
                    Dziewicę miałem raz. Przereklamowane.
                    • migreniasta Re: Napisz jeszcze ile krzyżyków maszna blacie st 13.10.08, 09:08
                      Szkoda mi go...ma taką wodę w mózgu. A przechodzony prawiczek to
                      prawdziwy skarb,choć czasem pospieszy się taki i trzeba go pocieszać.
            • Gość: Ola Re: Napisz jeszcze ile krzyżyków maszna blacie st IP: *.net.pulawy.pl 26.12.08, 23:17
              A skąd wiesz co czuje kobieta? "Nic ją nie bolało", albo "Zona
              bezboleśnie urodziła dziecko" :)
        • piwi77 Re: Problem tkwi w mentalności mężczyzn. 12.10.08, 21:48
          Gość portalu: aqua napisał(a):

          > Bzdura. Ja uwielbiam dziewice, a zwłaszcza ich rozdziewiczanie.

          Zboczeń jesteś jakiś.
          • migreniasta Re: Problem tkwi w mentalności mężczyzn. 12.10.08, 21:53
            Piwi szkoda czasu na rozmowę z tym mongołem.On traktuje kobiety jak jednorazówki.
            • Gość: aqua Re: Problem tkwi w mentalności mężczyzn. IP: *.chello.pl 12.10.08, 21:59
              Jednorazówka się odezwała...:)
              • migreniasta Re: Problem tkwi w mentalności mężczyzn. 12.10.08, 22:08
                a co?Myślisz ,że byłam wielokrotną dziewicą?
                Po Tobie musiałby ktoś poprawić!
                • Gość: aqua Re: Problem tkwi w mentalności mężczyzn. IP: *.chello.pl 12.10.08, 22:12
                  Nie tknąłbym cię nawet kijem. Nie jestem zboczony, już ci to mówiłem.
                  Masz sklerozę?
                  • migreniasta Re: Problem tkwi w mentalności mężczyzn. 12.10.08, 22:16
                    sklerozy nieale awersję na głupotę
                    • Gość: aqua Re: Problem tkwi w mentalności mężczyzn. IP: *.chello.pl 12.10.08, 22:17
                      Musisz się nie lubić wielce...
    • wuzet21 Re: Wartość dziewictwa? 12.10.08, 18:28
      Oczywiście! Każdy normalny facet, chce mieć swoją kobietę tylko dla
      siebie, i w żadnym wypadku nie chce być porównywany do poprzedników,
      wynika to po prostu z naszego instynktu stadnego
      • Gość: aqua Re: Wartość dziewictwa? IP: *.chello.pl 12.10.08, 20:02
        wuzet21 napisał:

        > Oczywiście! Każdy normalny facet, chce mieć swoją kobietę tylko dla
        > siebie, i w żadnym wypadku nie chce być porównywany do poprzedników,
        > wynika to po prostu z naszego instynktu stadnego

        Z czego?
      • sir.vimes faktycznie, to moze dla tych facetów w stadach 13.10.08, 10:55
        ma jakąś wartość... widuję takie stada... wędrujące do sklepu nocnego i stadnie
        śmiecące butelkami w parku...

        > Oczywiście! Każdy normalny facet, chce mieć swoją kobietę tylko dla
        > siebie, i w żadnym wypadku nie chce być porównywany do poprzedników,
        > wynika to po prostu z naszego instynktu stadnego
      • Gość: Ola Re: Wartość dziewictwa? IP: *.net.pulawy.pl 26.12.08, 23:14
        każda kobieta chce mieć swojego mężczyznę i nie chce być porównywana
        ani do poprzedniczek, ani do żadnych innych pań
        I nie ma tu żadnego instynktu stadnego :)
        • krytykantka07 Re: Wartość dziewictwa? 27.12.08, 09:29
          Gość portalu: Ola napisał(a):

          > każda kobieta chce mieć swojego mężczyznę i nie chce być
          porównywana > ani do poprzedniczek, ani do żadnych innych pań
          > I nie ma tu żadnego instynktu stadnego :)

          A to dość ciekawe pojęcie celu dziewictwa ;).
          Rozumiem, że facet nie ma możliwości porównania, bo np. do agencji
          towarzyskich nie chadza ;).
          No i nie zapominaj, że tam gdzie jest cenione dziewictwo facet może
          mieć kilka żon, z których każda musi być dziewicą zanim się z nią
          ożeni...
          Zatem możliwości porównania ma ;).
          Dlaczego np dawniej dziewice wychodziły za mąż za wdowców?
          Bo związki były ananżowane przez rodziny!
          Facet nie chciał przechodzonej panny, a nie było innej możliwości,
          aby ją wydać za mąż.
          Problemem zatem jest to, że jest za dużo kobiet.
          Gdyby był ich deficyt faceci by nie mogli grymasić ;)
          Może nawet jedna kobieta miałaby wtedy więcej mężów :P
      • info2.pl Re: Wartość dziewictwa? 08.02.09, 19:03
        wuzet21 napisał:

        > Oczywiście! Każdy normalny facet, chce mieć swoją kobietę tylko dla
        > siebie, i w żadnym wypadku nie chce być porównywany do poprzedników,
        > wynika to po prostu z naszego instynktu stadnego

        tu się zgadzam w 100 procentach
        • migreniasta E ty tam........ 09.02.09, 20:44
          A kobiety to niby gustują w przechodzonych lowelasach? Nieruszany napletek też
          potrafi być skarbem!
    • hypatia69 Re: Wartość dziewictwa? 12.10.08, 20:08
      Dla fanatyków ma subiektywnie: czysta, nie tknięta, a jeśli nawet to
      nie tam gdzie trzeba... Jeśli do tego ma 40 lat, to znaczy, ze już
      pozostanie wierna;>
      Dzisiaj już ludzie wiedzą, ze można mieć błonkę, wnieść bękarta i
      objawienie nie musi mieć z tym nic wspólnego. Jak też zaraz po
      utracie błonki niewiasta może wyjść na kwadrans do sklepu, wrócić z
      syfem i w ciąży i co z tego, że godzinę wcześniej miała błonkę?
      Obiektywnie wiadomo zaś, ze kobieta, która ma jakieś doświadczenie
      nie zemdleje na widok męskiego wzwodu i nie będzie jej trzeba
      komiksem tłumaczyć co i jak. Wiec chyba raczej nieobecność błonki
      obiektywnie powinna mieć wartość...
      • Gość: aqua Re: Wartość dziewictwa? IP: *.chello.pl 12.10.08, 20:14
        hypatia69 napisała:

        > Wiec chyba raczej nieobecność błonki
        > obiektywnie powinna mieć wartość...

        Nieobecni nie mają racji.
        • hypatia69 Re: Wartość dziewictwa? 12.10.08, 20:17
          Czyli nieobecna błonka czy nieobecne dziewice?
          • Gość: aqua Re: Wartość dziewictwa? IP: *.chello.pl 12.10.08, 20:23
            Nieobecna dziewica ma nieobecną błonkę.:)
            O ile mamy na myśli tę samą błonkę.
            • hypatia69 Re: Wartość dziewictwa? 13.10.08, 22:07
              No raczej o błonce bembenkowej w uszku nie debatujemy;)
              Nieobecna dziewica może właśnie poszła do piwnicy po ogórki;) Razem
              z obecną u niej, zaś nieobecna na pietrze błonką;)))
      • zzyzx Re: Wartość dziewictwa? 12.10.08, 20:32
        Subiektywną jaką tam wartość oczywiście ma - dla wierzących, dla miłośników
        dziewic czy dla niepewnych swojej męskości.
        • hypatia69 Re: Wartość dziewictwa? 13.10.08, 22:10
          "niepewnych swojej męskości."
          Ke? Impotent zdrowieje przy dziewicy? Albo histeryk? Czy chodzi o
          to, ze czuje się pewniej przy takiej zieloniutkiej? [Teoretycznie
          zieloniutkiej, bo faktycznie błonka o niczym nie świadczy. Ba! Od
          dawna już wiadomo, że można mieć błonkę po latach rególarnej
          kopulacji. Zależy od elastyczności i kształtu błonki;)]
          • zzyzx Re: Wartość dziewictwa? 13.10.08, 22:34
            Któryś tam wcześniej pisał, że nie chce być porównywany do poprzedników. Ja tam
            nie mam nic przeciw, wiem, że porównanie wyjdzie na moją korzyść ;).
            • hypatia69 Re: Wartość dziewictwa? 14.10.08, 17:49
              A mi to formalnie zwisa, czy jestem porównywana do poprzedniczek,
              czy nie. Byleby mnie akltualny mężczyzna z którym aktualnie jestem w
              łóżku nie uszczęśliwiał wiedzą w rodzaju "a wiesz, Zośka... Ta to
              dopiero umiała obciągać! Za to Jadźka miała taaaaakie robaki."
              Jeśli w danej chwili jestem z jakimś mężczyzną to nie roztrząsam w
              czasie orgazmu, czy kiedyś mi z jakimś było i jak. Głupie to.
          • hypatia69 Re: Wartość dziewictwa? 14.10.08, 17:46
            O w mordę... Regularnej, rzecz jasna... Tak sie kończy czytanie
            Dcia...:|
    • nangaparbat3 3500 PLN 12.10.08, 21:01
      www.iqmedica.pl/odtwarzanie_blony_dziewiczej,p39.html
    • supaari Re: Wartość dziewictwa? 12.10.08, 21:04
      zzyzx napisał:

      > Ma to dziewictwo jeszcze jakąś obiektywną wartość?
      >

      Podobno od 250 tys. do 1,5 mnl dolarów amerykańskich:
      wyborcza.pl/1,76842,5735128,Dziewictwo_na_sprzedaz.html
      Ale bywają też tacy, dla których 17,30 zł:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=24515007&a=24553060
    • mg2005 Re: Wartość dziewictwa? 12.10.08, 22:26
      zzyzx napisał:
      >
      > Ma to dziewictwo jeszcze jakąś obiektywną wartość?
      >

      Dla ateisty nie ma 'obiektywnych wartości', więc co się głupio
      pytasz ?... :)
      • piwi77 Re: Wartość dziewictwa? 12.10.08, 22:33
        Jest dokładnie odwrotnie, to my mamy wartosci niepodważalne, ludzie
        wiary mają takie jakie im nakazują ich duchowi ojcowie, a ich
        priorytety zmieniają sie szybciej niż dni w kalendarzu.
        • mg2005 Re: Wartość dziewictwa? 13.10.08, 09:11
          piwi77 napisał:

          > Jest dokładnie odwrotnie, to my mamy wartosci niepodważalne,
          ludzie
          > wiary mają takie jakie im nakazują ich duchowi ojcowie, a ich
          > priorytety zmieniają sie szybciej niż dni w kalendarzu.

          Jest dokładnie odwrotnie - dla teistów wartości opierają się na
          niezmiennych dogmatach, dla ateistów wartości to 'domy na ruchomych
          piaskach', 'umowa społeczna' i czysty subiektywizm...
          • mg2005 Przykład "z życia wzięte "... 13.10.08, 09:29
            mg2005 napisał:

            > dla ateistów wartości to 'domy na ruchomych
            > piaskach', 'umowa społeczna' i czysty subiektywizm...

            Tu dobry przykład :
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=84996798&wv.x=2&a=85822126
          • zzyzx Re: Wartość dziewictwa? 13.10.08, 09:44
            Dla ateisty wartości opierają się o rozumowanie, dla teisty o emocje.
            Pierwsze jest nie tylko trwalsze, ale i obiektywniejsze.
            • mg2005 :)) 13.10.08, 21:58
              zzyzx napisał:

              > Dla ateisty wartości opierają się o rozumowanie, dla teisty o
              emocje.
              > Pierwsze jest nie tylko trwalsze, ale i obiektywniejsze.
              >

              Tiaa... rozumiem, że podzielasz poglądy Pol-Pota, Stalina i Kim Ir
              Sena ?... ))
              • zzyzx Re: :)) 13.10.08, 22:32
                A co ma piernik do wiatraka?
                • mg2005 Re: :)) 14.10.08, 16:49
                  zzyzx napisał:

                  > A co ma piernik do wiatraka?
                  >

                  Skoro stosujecie "obiektywne rozumowanie" , to musieliście dojść do
                  wspólnych wniosków... :)
          • piwi77 Re: Wartość dziewictwa? 13.10.08, 10:06
            mg2005 napisał:

            > Jest dokładnie odwrotnie - dla teistów wartości opierają się na
            > niezmiennych dogmatach, dla ateistów wartości to 'domy na
            > ruchomych piaskach', 'umowa społeczna' i czysty subiektywizm...

            Nic z tych rzeczy. Niewierzący mają jeden jedyny, zawsze niezmienny
            dogmat, dobro człowieka tu i teraz, jeszcze przed śmiercią. Gdyby
            wierzący zechcieli wywalić wszystkie swoje krótkotrwałe dogmaty i
            zamienić je na ten jeden nasz, nie zabranialiby ludziom korzystać z
            dobrodziejstw odkryć naukowych, w przeszłości były to np.
            szczepionki przeciwko chorobom, albo piorunochrony (przykładów są
            setki), a dzisiaj środków antykoncepcyjnych lub in vitro. To co jest
            zgodne z naszym dogmatem od początku, u wierzących wymaga najpierw
            pokonania ich nieludzkich dogmatów. Ale tak jak pogodzili się ze
            szczepionkami lub piorunochronem, pogodzą się też w końcu z
            antykoncepcją. Muszą tylko dopasować swe dogmaty. Wszystko pięknie,
            tylko na co komu ta niepotrzebna strata czasu?
            • mg2005 :)) 13.10.08, 22:12
              piwi77 napisał:

              > Nic z tych rzeczy. Niewierzący mają jeden jedyny, zawsze
              niezmienny
              > dogmat, dobro człowieka tu i teraz,

              Tak jak Pol-Pot i Kim Ir Sen...

              Gdyby
              > wierzący zechcieli wywalić wszystkie swoje krótkotrwałe dogmaty i
              > zamienić je na ten jeden nasz, nie zabranialiby ludziom korzystać
              z
              > dobrodziejstw odkryć naukowych, w przeszłości były to np.
              > szczepionki przeciwko chorobom, albo piorunochrony

              Który dogmat ich zakazywał ?...

              > a dzisiaj środków antykoncepcyjnych lub in vitro.

              Zapominasz, że wiara religijna jest dobrowolna...
              Z drugiej strony: antykoncepcja i 'in vitro' (oprócz szkodliwości
              dla zdrowia kobiety) często jest zabijaniem ludzkich istot... Ponoć
              dobro czlowieka jest najważniejsze (he,he)...

              • piwi77 Re: :)) 13.10.08, 22:34
                Ty mi tu nie wciskaj Kim Ir Sena w nasze niewierzące szeregi. Facet
                wychowywał się w rodzinie fundamentalistów protestanckich i diabli
                wiedzą, jak bardzo owo bogobojne wychowanie zwichnęło mu psychikę.

                Nie udawaj, że nie wiesz, że kosciół katolicki zabraniał korzystania
                z dobrodziejstw szczepionek. Ty nam odpowiedz na podstawie jakiego
                dogmatu. Jeżeli sam masz trudność z odpowiedzią na to pytanie, to
                tylko dlatego, że dogmatu tego już nie ma. Umarły śmiercia
                naturalną. Te, które zabraniają dziś antykoncepcji też umrą, ale ile
                ludziom jeszcze krwi napsują to napsują.
                • mg2005 Re: :)) 14.10.08, 16:41
                  piwi77 napisał:

                  > Ty mi tu nie wciskaj Kim Ir Sena w nasze niewierzące szeregi.
                  Facet
                  > wychowywał się w rodzinie fundamentalistów protestanckich

                  He,he... nie wykręcaj się fundamentalizmem.
                  To Ty napisałeś:
                  "Niewierzący mają jeden jedyny, zawsze niezmienny
                  dogmat, dobro człowieka tu i teraz,"
                  W chwili, gdy Kim stał się niewierzący, to zaczął wierzyć w ten sam
                  dogmat co Ty i za pomocą Rozumu doszedł do tych samych poglądów co Ty
                  :))

                  > Nie udawaj, że nie wiesz, że kosciół katolicki zabraniał
                  korzystania
                  > z dobrodziejstw szczepionek. Ty nam odpowiedz na podstawie jakiego
                  > dogmatu.

                  A dlazego ja ?? ... Zapytaj swojego proboszcza, jeśli masz z tym
                  problem :)

                  Jeżeli sam masz trudność z odpowiedzią na to pytanie, to
                  > tylko dlatego, że dogmatu tego już nie ma.

                  O, to jakaś nowość... :)
                  O ile wiem - dogmaty są trwałe.
                  Miałeś 'prywatne objawienie ?... :))


                  > Te, które zabraniają dziś antykoncepcji też umrą,

                  j.w.

                  Znów zapominasz, że religia jest dobrowolna i wynika z wiary w
                  prawdziwość dogmatów.
                  • piwi77 Re: :)) 14.10.08, 20:17
                    Czym się kto kieruje widać nie po deklaracjach, ale po czynach.
                    Dyktatorzy (Kim Ir Sen np), podobnie jak przywódcy religijni,
                    kierują się zawsze tym samym, dobrem swoim własnym i swoich partii
                    (religii). Nie ma to nic wspólnego z dobrem wszystkich lub wielu
                    ludzi. Rozróżnić tych co kierują się wyłącznie własnym dobrem i tych
                    co kierują sie dobrem wspólnym jest bardzo łatwo. Charakterystyczne,
                    że ci pierwsi zawsze dobro wspólne głosno i często deklarują, ci
                    drudzy nie mają takiej potrzeby.
                    • mg2005 Re: :)) 15.10.08, 10:59
                      piwi77 napisał:

                      > Czym się kto kieruje widać nie po deklaracjach, ale po czynach.
                      > Dyktatorzy (Kim Ir Sen np), podobnie jak przywódcy religijni,
                      > kierują się zawsze tym samym, dobrem swoim własnym i swoich partii
                      > (religii). Nie ma to nic wspólnego z dobrem wszystkich lub wielu
                      > ludzi.

                      No, teraz już zaplątałeś się we własnych krętactwach...
                      Przypomnę Ci twoje słowa:
                      "Niewierzący mają jeden jedyny, zawsze niezmienny
                      dogmat, dobro człowieka tu i teraz,"

                      Czy nadal twierdzisz, że ateistyczni tyrani kierowali się "dobrem
                      człowieka" ?...
                      • piwi77 Re: :)) 15.10.08, 11:45
                        Ateistyczni tyrani? Nie wiem czy byli ateistami, czy nie (Ty też nie
                        wiesz), tak jak trudno o papieżach powiedzieć są wierzący czy nie,
                        ich wszystkich deklaracje są nic nie warte, bo celem ich jest
                        władza. Ale jakoś dziwnym trafem wszystkie kreatury tego świata
                        (Hitler, Stalin, Kim Ir Sen, a pewnie i wielu przywódców
                        religijnych) wychowywało się w religijnej atmosferze. Nie wiem czy
                        nauczyli się wiary czy ateizmu, ale jak widać świetnie nauczyli się
                        zakłamania, cynizmu, stosowania siły i znieczulicy na sprawy
                        drugiego człowieka. Wychowaliście ich sobie, zabierajcie ich do
                        siebie, wierzący przyjaciele i nie wrzucajcie nam swoich odpadów.
                        • mg2005 Re: :)) 17.10.08, 20:52
                          piwi77 napisał:

                          > Ateistyczni tyrani? Nie wiem czy byli ateistami,

                          No nie żartuj... :)))


                          > Ale jakoś dziwnym trafem wszystkie kreatury tego świata
                          > (Hitler, Stalin, Kim Ir Sen, a pewnie i wielu przywódców
                          > religijnych) wychowywało się w religijnej atmosferze. Nie wiem czy
                          > nauczyli się wiary czy ateizmu, ale jak widać świetnie nauczyli
                          się
                          > zakłamania, cynizmu, stosowania siły i znieczulicy na sprawy
                          > drugiego człowieka. Wychowaliście ich sobie, zabierajcie ich do
                          > siebie, wierzący przyjaciele i nie wrzucajcie nam swoich odpadów.

                          Żałosna demagogia... Lepszych argumentów zabrakło ?... ))
      • zzyzx Re: Wartość dziewictwa? 12.10.08, 22:50
        Kolejna genialna myśl kolegi mg2005.
        • mg2005 Re: Wartość dziewictwa? 13.10.08, 09:12
          zzyzx napisał:

          > Kolejna genialna myśl kolegi mg2005.
          >

          Dla półgłówka to 'genialna myśl' ,dla człowieka myślącego - truizm...
          • zzyzx Re: Wartość dziewictwa? 13.10.08, 09:37
            A dla inteligentnego - ironia.
      • hypatia69 Re: Wartość dziewictwa? 13.10.08, 22:31
        Religia czy wyznanie jest sprawą indywidualną, zatem subiektywną,
        śniegowy koleżko. Zatem poglądy oparte na doktrynach religijnych
        siłą rzeczy nie mogą być obiektywne. Serio, odwołaj prenumeratę
        Waszego Dziennika, bo Ci robi błoto z mózgu.
    • lubie_gazete Re: Wartość dziewictwa? 13.10.08, 10:18
      Lubię dziewice -łatwo pękają :D
    • snajper55 Od 1800 do 2500 euro 13.10.08, 10:41
      "Zabieg przywrócenia błony dziewiczej trwa zaledwie pół godziny i kosztuje od
      1800 do 2500 euro."
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,4882205.html

      S.
    • sir.vimes Nie ma 13.10.08, 10:51
      > Ma to dziewictwo jeszcze jakąś obiektywną wartość?
      • mg2005 Re: Nie ma 13.10.08, 22:02
        sir.vimes napisała:

        > > Ma to dziewictwo jeszcze jakąś obiektywną wartość?

        Jeśli masz na myśli swoje, to pewnie masz rację... :)
        • hypatia69 Re: Nie ma 13.10.08, 22:33
          A Twoje? Bo czasem mam wrażenie, że masz z tym problem...
    • brum.pl1 Re: Wartość dziewictwa? 14.10.08, 17:16
      Dla niektórych ma, dla niektórych nie ma znaczenia. Proste, jak sznurek w
      kieszeni. Dla mnie 30 letnia dziewica jest delikatnie mówiąc dziwolągiem. Ale
      mam dla niej więcej szacunku niż dla kobitki idącej do wyra z każdym chętnym.
      Szmat nie lubię. Budzą we mnie wstręt.
      • migreniasta Re: Wartość dziewictwa?- Oj Brumie 14.10.08, 17:27
        Ojciec z bohaterów jednej z poczytnych książek zwykł mawiać ,że
        wszystkie kobiety to K....-szczególnie te ,które mu nie dały.
        Jeśli kobieta odmówi Ci a z drugim pójdzie to też miewasz podobne
        myśli?
        • brum.pl1 Re: Wartość dziewictwa?- Oj Brumie 14.10.08, 17:30
          No jasne! Mnie odmówić? Mnie? To chamstwo i drobnomieszczaństwo.
          • migreniasta Re: Wartość dziewictwa?- Oj Brumie 14.10.08, 18:11
            Zanaczy się ....jak okaże się ,że po padole ziemskim stąpa jakowaś
            dziewica to znaczyć to będzie,iż Waść Brum jeszcze nie uznał..znaczy
            się za stosowne by ją zdeflorzyć?
            Znaczy się???
            • brum.pl1 Re: Wartość dziewictwa?- Oj Brumie 14.10.08, 18:38
              Ty mi tu Waćpani opinii nie szargaj.
      • hypatia69 Re: Wartość dziewictwa? 14.10.08, 18:23
        "Dla niektórych ma, dla niektórych nie ma znaczenia."
        Subiektywnie czyli. Obiektywnie sześć miliardów Chińczyków i tak ma
        to w dupie.
        Zakładam, ze z kręgu trzydziestoletnich dziewic wykluczasz
        siostrzyczki zakonne i te, które postanowiły dać sie poślubić
        Chrystusowi;P
        A z co którym chętnym mozna iść, zeby nie być szmatą? Tak z
        ciekawości pytam, bo ja z co żadnym nie idę oprócz posiadanego na
        własnosć. No, Tobie bym nie odmówiła:D:D:D Tylko ja już jakiś czas
        dziewicą nie jestem... To nie wiem, czy mi zaproponujesz;)
        • brum.pl1 Re: Wartość dziewictwa? 14.10.08, 18:39
          Ciebie, jak doskonale wiesz, konsumowałbym bez końca...
          • hypatia69 Re: Wartość dziewictwa? 14.10.08, 20:15
            Bez względu na posiadany wianek?;)

            Witam tak w ogóle:) Fajnie, ze wróciłeś:)
            • brum.pl1 Re: Wartość dziewictwa? 14.10.08, 20:45
              hypatia69 napisała:

              > Bez względu na posiadany wianek?;)

              Chcesz mieć wianek? Zrobię ci. Może być z koniczyny? Mam ja w ogrodzie. I
              popatrz, białą.
              >
              > Witam tak w ogóle:) Fajnie, ze wróciłeś:)

              Witaj, kochanie. Wpadłem tylko na trzy dni. Jutro wracam.
              Austriacy nie chcą mnie puścić. Nowe zlecenia, nowe kontrakty.
              Mam nadzieję, że uda mi się namówić moją piękną połowę na wyjazd. Na razie
              pertraktuję, namawiam, kuszę, proszę, ale słabo mi to idzie.
              • hypatia69 Re: Wartość dziewictwa? 14.10.08, 21:00
                O tej porze roku koniczyna Ci kwitnie? <wielkie_gały>
                Od Ciebie wianek moze być nawet z kaktusów, tylko oskób z igieł;)

                Znowu znikasz? Buuuu... Piękna połowa to dolna czy górna?;P
                Jak sie nie da namówić, to ja się nudzę;))) A moze nie namawiaj,
                tylko spakuj, zwiąż, zawiń w prześcieradło, zaknebluj, wrzuć do
                walizki i weź ze sobą. Jak mężczyzna. Widział to kto z białogłową
                dyskutować!;]
                • brum.pl1 Re: Wartość dziewictwa? 14.10.08, 22:24
                  Zaskoczyłaś mnie. Pójdę jutro rano do ogrodu i sprawdzę. Jak nie będzie
                  koniczyny, uplotę ci wianek z innego kwiecia, jest u mnie tego towaru pod
                  dostatkiem. Hibiscusy pięknie kwitną, może być? Uprzedzam jednak że są
                  fioletowe. Róże odpadają, za szybko więdną. A przecież wianek powinien być
                  świeży przynajmniej kilka dni coby spełniał swoją rolę. Nieprawdaż?
                  • hypatia69 Re: Wartość dziewictwa? 14.10.08, 22:51
                    Brum, możesz mi upleść wianek z czerwonych liści klonu. Kurna, z
                    papieru możesz wyciąć i kredkami "bambino" pomalować. Możesz mi też
                    kupić czepek, acz głupio będę wyglądać.
                    Hibiscusy jak najbardziej. Pięknie pachną, a herbatę z tychże
                    uwielbiam.
                    Róże mają rację tylko w wazonie.
                    Frezje są trwałe dość.
                    A ja prywatnie kocham kalie.
                    Wianek zaś mam zawsze świeży;)))
    • qqazz Re: Wartość dziewictwa? 14.10.08, 21:46
      zzyzx napisał:
      > Dawniej błonka zapewniała przyszłego małżonka, że oblubienica nie wniesie mu w
      posagu bękarta. Dziś taka plomba nie jest już potrzebna, bo po pierwsze kobiety
      przestały być towarem przekazywanym przez ojca mężowi, a po drugie istnieją
      lepsze metody to upewniania się co do ojcostwa.
      > Ma to dziewictwo jeszcze jakąś obiektywną wartość?

      Dzisiaj zapewnia, tak samo jak niegdyś, że w posagu nie dostaniemy syfilisu albo
      innego podobnego wynalazku.



      pozdrawiam
      • hypatia69 Re: Wartość dziewictwa? 14.10.08, 22:59
        Nonsens, drogi Qqazz. Nie trzeba pełnej penetracji do złapania syfa.
        Ba! Do pewnych chorób wystarczy siąść na sraczu, na który naszczała
        jołopa z syfem. [Pod słowem "syf" mam na myśli nie tylko syfilis,
        ale różne choroby weneryczne]. Możesz mieć w domu czysty kibelek i
        czystą żonę. Ciężarną na przykład. I przyjedzie wujek, naszcza na
        deskę, a żona przyzwyczajona do czystości w to siądzie. Na sekundę.
        I łapie. To samo z dziewicą. Choroby układu moczowego to nie AIDS.
        Drobiazg im starczy. I już z raci byle guana masz poronienie. Albo
        dziewicę z syfem. Dlategoż błonka nie zapewniała i nie zapewnia nic.
        • Gość: zonazenona Re: Wartość dziewictwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.08, 23:27
          Dziewice sa potrzebne tym ktorzy ich potrzebuja.
        • qqazz Re: Wartość dziewictwa? 18.10.08, 12:47
          hypatia69 napisała:
          > Nonsens, drogi Qqazz. Nie trzeba pełnej penetracji do złapania syfa. Do
          pewnych chorób wystarczy siąść na sraczu,

          Doprawdy? Uważasz że ryzyko zarażenia sie syfem, żółtaczka czy innym HiVem jest
          takie samo u latawicy puszczajacej się co łikend z innym jełopem którego nawet
          dobrze z wygladu nie pamięta i u dziewczyny która nie miała wczesniej kontaktów
          seksualnych?



          pozdrawiam
          • zzyzx Re: Wartość dziewictwa? 18.10.08, 13:16
            Bo istnieją tylko dwa typy kobiet - ku... i dziewice... :)
      • zzyzx Re: Wartość dziewictwa? 17.10.08, 21:58
        qqazz napisał:
        > Dzisiaj zapewnia, tak samo jak niegdyś, że w posagu
        > nie dostaniemy syfilisu albo innego podobnego wynalazku.

        Tego wszystkiego można nabawić się i zachowując błonkę.
        Z dzieckiem udało się tylko raz. Ponoć.
        • qqazz Re: Wartość dziewictwa? 18.10.08, 12:49
          zzyzx napisał:
          > Tego wszystkiego można nabawić się i zachowując błonkę.
          > Z dzieckiem udało się tylko raz. Ponoć.

          Poszkodowanym w wypadku lotniczym czy samochodowym tez mozna być nie wychodząc
          nawet z domu, TiRy czasami wjeżdzają w domy a samoloty na nie spadają.



          pozdrawiam
          • Gość: OK Re: Wartość dziewictwa? IP: *.hsd1.ca.comcast.net 18.10.08, 16:38
            W Afryce dziewice sa cenione bo nie mozna zlapac AIDS. Niektorzy wierza ze jak
            sa chorzy na AIDS to dziewice ich ulecza. Czyz to nie jest bliskie i drogie
            ateistyczno-egoistycznemu pogladowi na swiat?

            Dziewictwo, to przede wszystkim dobry znak charakteru kobiety do poslubienia.
            Nie jest to absolutny znak, bo kobiety moga byc rozdziewiczone w rozmaitych
            okolicznosciach. Dlatego nastepny znak to sprawdzenie jak kobiety do dziewictwa
            podchodza. Jest cale spektrum: te co z niejednego pieca chleb jadly, raczej
            niechetnie sie o dziewictwie wypowiadaja. Na zupelnie lewym skrzydle sa
            feminazistki ktore kochaja aborcje. One wypowiadaja sie zazwyczaj z pogarda
            podobnie jak ich partnerzy o zblizonych pogladach.
            • zzyzx Re: Wartość dziewictwa? 18.10.08, 18:04
              Gość portalu: OK napisał(a):
              > W Afryce dziewice sa cenione bo nie mozna zlapac AIDS.
              > Niektorzy wierza ze jak sa chorzy na AIDS to dziewice ich ulecza.
              > Czyz to nie jest bliskie i drogie
              > ateistyczno-egoistycznemu pogladowi na swiat?

              Nie. To raczej bliskie katolicko-fanatycznemu poglądowi, który też bardzo ceni
              dziewice i w błonce widzi nadmiar wartości i cnót.
              • Gość: OK Re: Wartość dziewictwa? IP: *.hsd1.ca.comcast.net 18.10.08, 19:28
                > Nie. To raczej bliskie katolicko-fanatycznemu poglądowi, który też bardzo ceni
                > dziewice i w błonce widzi nadmiar wartości i cnót.

                Nie chce sie spierac ale ateistyczno-fanatyczny poglad uznaje tylko jeden rodzaj
                blonki: kondom, i ogolnie traktuje kobiety jak dmuchane lale.
              • migreniasta Re: Wartość dziewictwa? 24.11.08, 20:41
                Bo cnota i dziewictwo jest dla niektórych synonimem niestety.
    • znj2 Re: Wartość dziewictwa? 26.12.08, 23:38
      Chyba nie. Gdyż robienie loda, to chyba także kontakt seksualny.
Pełna wersja