kolter_one
06.01.09, 13:20
- Jeśli zabrano marynarkę, to trudno, żeby zwracano futro z norek – tak w
"Teraz My!" sprawę kontrowersyjnej rekompensaty dla Towarzystwa Brata Alberta
określa Jerzy Wenderlich z SLD. - Bulwersujące jest to, że od 17 lat nie
nastąpił wprost zwrot mienia – kontruje prezes Towarzystwa. Ale to wcale nie
koniec kontrowersji. Okazuje się, że w odzyskiwaniu majątków kościelnych
główną rolę odgrywał... były esbek. A wartość rekompensat 10 razy przekracza
wartość zabranego mienia.
Prokuratura w Gliwicach razem z krakowskim CBA badają sprawę gruntów
kościelnego stowarzyszenia związanego z zakonem sióstr albertynek. Towarzystwo
Brata Alberta otrzymało 1500 hektarów ziemi jako rekompensatę za utracone w
PRL 69 hektarów. Śledczy sprawdzą, czy wartość utraconego kiedyś majątku nie
została przeszacowana. Jak to możliwe, by za utracone 69 ha dostać ponad 20
razy więcej ziemi? Jak tłumaczy prezes Towarzystwa Brata Alberta mec. Ryszard
Kryj-Radziszewski, wartość zebranego majątku przelicza się na cenę rynkową, a
ta została oszacowana przez towarzystwo na 200-300 mln zł. – To i tak jest
mienie zamienne – podkreślił. I dodał: "Bulwersujące jest to, że od 17 lat nie
nastąpił wprost zwrot mienia".
Ziemia albertynek pod lupą CBA
Prokuratura w Gliwicach razem z krakowskim CBA badają sprawę gruntów... czytaj
więcej »
Jednak dziennikarze "Teraz My" oszacowali, że rynkowa wartość odzyskanego
majątku to... około 2,5 mld (!) zł.
www.tvn24.pl/12690,1580196,0,1,o-mienie-kosciola-walczy-esbek,wiadomosc.html