Dodaj do ulubionych

kredyt= ciagly stres?

23.01.09, 19:01
pomijajac fakt, ze jest kryzys i w ogole ciezko dostac kredyt, to
ludzie jednak go biora. chodzi mi glownie o kredyt na mieszkanie.

to, co mnie zastanawia, to czy ludzie biorac taki kredyt wiedza w co
sie pakuja. przeciez nie mozna przewidziec, co bedzie za 10, 20 iles
tam lat. chyba bardzo stresujaca jest mysl co miesiac "musze miec
tysiac, dwa, trzy tysiace zl... na splate kredytu".

ja bym sie chyba nerwowo wykonczyla, jakbym miala sie tak schizowac
rata kredytu, a poza tym musialabym pracowac wtedy tylko dla
pieniedzy, a nie dla siebie, rozwoju osobistego, kariery, bo ciagle
bym miala ta mysl, ze za miesiac musze kolejne tysiace placic
bankowi.

jak to jest u Was? macie kredyt i pelny luz? czy comiesieczna schiza?
chodzi mi glownie o Wasze emocje, stan psychiczny, a nie zawartosc
portfela :)
Obserwuj wątek
    • Gość: Ziggy Re: kredyt= ciagly stres? IP: *.opera-mini.net 23.01.09, 19:19
      No, ale co za roznica miedzy stresem, ze nie masz na czynsz, a stresem, ze nie masz na rate kredytu? Taki lajf. A zycie zazwyczaj i tak rozwiazuje swe zawilosci samo :)
      • annataylor Re: kredyt= ciagly stres? 23.01.09, 20:31
        moze i stres ten sam, ale czynsz chyba nie wynosi az tyle, co rata
        kredytu (ale moze sie myle). zreszta jak nie masz na wynajem, to
        szukasz raczej tanszego mieszkania na ktore cie stac.

        a jak masz kredydt, na ktory cie nie stac, to co robisz? okazuje
        sie, ze teraz zamiast 2 tys, placisz np. 3 tys.
        sprzedajesz wymarzone mieszkanie, na ktore placiles pol zycia?
        wyprowadzasz sie?







        • Gość: Ziggy Re: kredyt= ciagly stres? IP: *.opera-mini.net 23.01.09, 22:44
          Kredyt to rachunek, ktory regulujesz w pierwszej kolejnosci. Potem moze ci nie starczyc na to, czy tamto, ale nie musisz przeciez jesc codziennie ;). Chyba wszyscy, jak przychodzi czas, bierzemy hipoteki, na ktore nas nie stac. Tak sie sklada, ze gdy wybieramy gniazdko, to te 50k wiecej za znacznie lepsze, brzmi jak drobniaki. Tak wiec twoj niepokoj o to, ze wezmiesz za duzy kredyt jest niepotrzebny. To jest oczywisty, konieczny i nieunikniony element zakupu domu. Ryzyko zas z nim zwiazane jest mozliwe do ograniczenia i wnoszac po raczej marginalnej liczbie wywlaszczen, wiekszosc ludzi nie ma z tym problemu.
          • Gość: kolo Re: kredyt= ciagly stres? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.01.09, 11:38
            Gość portalu: Ziggy napisał(a):

            > Kredyt to rachunek, ktory regulujesz w pierwszej kolejnosci. Potem
            moze ci nie
            > starczyc na to, czy tamto, ale nie musisz przeciez jesc
            codziennie ;). Chyba ws
            > zyscy, jak przychodzi czas, bierzemy hipoteki, na ktore nas nie
            stac. Tak sie s
            > klada, ze gdy wybieramy gniazdko, to te 50k wiecej za znacznie
            lepsze, brzmi ja
            > k drobniaki. Tak wiec twoj niepokoj o to, ze wezmiesz za duzy
            kredyt jest niepo
            > trzebny. To jest oczywisty, konieczny i nieunikniony element
            zakupu domu. Ryzyk
            > o zas z nim zwiazane jest mozliwe do ograniczenia i wnoszac po
            raczej marginaln
            > ej liczbie wywlaszczen, wiekszosc ludzi nie ma z tym problemu

            Jesteś deweloperem ?
            • Gość: Ziggy Re: kredyt= ciagly stres? IP: *.opera-mini.net 24.01.09, 11:53
              Nie. A z czyms sie nie zgadzasz?
              • Gość: kolo Re: kredyt= ciagly stres? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.09, 10:22
                Bagatelizujesz obciążenia kredytowe,kreując jedyny scenariusz wobec
                braku mieszkania:zakup.A czynsz nie równa się rata kredytowa.
    • Gość: ja35 Re: kredyt= ciagly stres? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.09, 01:08
      ja nie mam kredytu, i nigdy bym nie wziela,

      moja opinia? jest to czesc systemu sluzacego glownie manipulacji -
      ja ci daje cos ale ty w zamian bedziesz mial taki a nie inny
      scenariusz na swoje zycie przez najblizsze 30 lat,

      to nie musi byc z gruntu zle, jesli ktos lubi byc cale zycie pod
      kontrola, robic co mu kaza, miec bardzo ograniczony wybor, zyc ze
      swiadomoscia ze "cos musi" itd to ok,

      wedlog mnie to jest zaprzeczenie natury ludzkiego istniena, jest
      sprzeczne ze zdrowym zyciem i jest stwarzaniem wiezienia sobie
      nawzajem, ale co kto lubi...

      zycia sie nie da zaplanowac, "jedyna stala rzecza w zyciu jest
      zmiana" mowi madre powiedzenie ze wschodu(?)

      • niedo-wiarek Re: kredyt= ciagly stres? 24.01.09, 09:36
        Zgadzam się. Często jest tak, że ludzie chcą się wyzwolić spod kurateli rodziców. W efekcie wpadają w jeszcze gorsze zniewolenie.
        • raveness1 Re: kredyt= ciagly stres? 27.01.09, 11:57
          Spod kurateli rodzicow, pod kuratele bankow. Zadna zmiana. Psychika
          dalej obciazona, a wolnosci jak nie bylo, tak nie ma.
          Jaka wolnosc moze dac ci mieszkanie, samochod i konto w banku? To
          tylko zludzenie poczucia bezbieczenstwa. Dzis jest jutro nie ma.
          Doskonalym przykladem jest obecny swiatowy kryzys i recesja. Ale ma
          on i wiele ukrytych zalet. Moze czesc osob obudzi sie wreszcie ze
          slodkich snow, zycia na kredyt i zadzierania nosa.
      • annataylor Re: kredyt= ciagly stres? 24.01.09, 16:56
        dobrze to zostalo ujete - jak masz kredyt, to kros Ci uklada zycie, pisze jego
        scenariusz...a Ty jestes niewolnikiem :(
      • pani.misiaczkowa Re: kredyt= ciagly stres? 24.01.09, 17:18
        Tak, kredyt, szczególnie teraz, to stres. Ale wolę taki stres niż
        uczucia podobne jak ludzi z setek wątków o toksycznych rodzicach.
        Nie stać mnie było na kupienie mieszkania za gotówkę, bo skąd?
        Wzięłam kredyt, zastanawiam się, czy nie dotknie mnie kryzys i nie
        wylecę z pracy. I skąd wtedy wziąć na ratę? Ale to wciąż lepsze niż
        wysłuchiwanie od rodziców, ze jest się nikim, że ciągle się im
        siedzi na karku i awantury o byle co.

        A co do manipulacji. To, że nie masz kredytu nie oznacza, iż nikt
        Tobą nie manipuluje. Ależ tak. Reklamy, telewizja, prasa, znajomi,
        pracodawcy, rodzina. Zawsze ktoś będzię Tobą manipulował. Trzeba po
        prostu przeliczyć sobie plusy i minusy oraz podjąć decyzję.
        • raveness1 Re: kredyt= ciagly stres? 27.01.09, 12:05
          >to, że nie masz kredytu nie oznacza, iż nikt
          > Tobą nie manipuluje. Ależ tak. Reklamy, telewizja, prasa, znajomi,
          > pracodawcy, rodzina. Zawsze ktoś będzię Tobą manipulował

          Bo im na to pozwalasz.
          Nie jestem w stanie pojac, jak moglaby moim zyciem manipulowac np.
          jakas pusta, absurdalna, infantylna reklama? (BTW, innych faktycznie
          sobie nie przypominam)
      • morja13 Re: kredyt= ciagly stres? 24.01.09, 18:09
        Mam bardzo podobne odczucia co do tego więzienia i kontroli.
    • niedo-wiarek Re: kredyt= ciagly stres? 24.01.09, 09:35
      annataylor napisała:

      > to, co mnie zastanawia, to czy ludzie biorac taki kredyt wiedza w >co
      > sie pakuja.

      Teoretycznie najczęściej wiedzą. Ale praktycznie nie, bo to z reguły młodzi ludzie. Wiedza nie zastąpi doświadczenia.
    • agulha Re: kredyt= ciagly stres? 25.01.09, 23:50
      Teoretycznie tak. Ale z drugiej strony, w Polsce zawsze tego rodzaju strach
      egzystencjalny jest (jest w większości krajów poza nielicznymi, np. Szwecją). Co
      się stanie, jeśli mnie zwolnią z pracy albo zachoruję, albo się zestarzeję? Nie
      mam kredytu? Ale i tak muszę mieć na czynsz, gaz, światło, jedzenie. Najniższe
      zasiłki, renty, emerytury i na to nie wystarczają. To już chyba lepiej mieć w
      wieku lat 68 mieszkanie spłacone w 80%, móc je sprzedać/zamienić na
      mniejsze/wziąć pożyczkę hipoteczną/wynająć.
      • leftt Re: kredyt= ciagly stres? 26.01.09, 10:56
        Na początku może jest trochę stresu, potem człowiek się przyzwyczaja.
    • femme-fatale Re: kredyt= ciagly stres? 26.01.09, 13:56
      A gdzie mieszkasz, Autorko Wątku? Masz mieszkanie kwaterunkowe? U rodziców?
      Dostałaś mieszkanie po babci?
      Nie pytam złośliwie, tylko z ciekawości. Nie mam kredytu, ale na pewno go wezmę
      jak tylko ceny mieszkań spadną jeszcze trochę. Rata kredytu wyniesie mnie wtedy
      tyle co opłata za wynajmowanie mieszkania. Więc z dwojga złego lepiej ładować
      środki w coś, co przynajmniej kiedyś będzie twoje. Gdybym miała mieszkanie, z
      którego nikt mnie nie wyrzuci też bym się dziwiła kredytobiorcom, ale widzisz,
      dziadkowie żyją i mają się nieźle...
    • Gość: kasia Re: kredyt= ciagly stres? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.09, 15:07
      Wynajem dwupokojowego mieszkania na Mokotowie w Warszawie kosztuje 2 tysiące
      plus rachunki. Oczywiście chodzi o bardzo średni standard. Rata kredytu za takie
      samo mieszkanie na Mokotowie wynosi mnie w tej chwili również 2 tysiące. Plus
      rachunki i plus czynsz (ok. 300 zł).

      Za 300 złotych więcej mogłam sobie urządzić mieszkanie tak, jak chciałam. I jak
      mi się zepsuje kran, to wiem, że kupuję go sobie, a nie włascicielowi mieszkania
      (najczęściej najemca płaci we własnym zakresie za drobne naprawy). Mogłam sobie
      pomalować ściany na bordowo i nie mam grzyba na ścianie. Mogę mieć kota i nikt
      mi tego nie wypomina.

      A jeśli mi się noga podwinie? To zrobię to samo, co bym zrobiła, gdyby podwinęła
      mi się przy wynajmie. Poradzę sobie. Jestem jednak w o tyle lepszej sytuacji, że
      na reakcję będę miała dużo więcej czasu. Pamiętam wątek dziewczyny, której
      własciciel mieszkania wypowiedział umowę dwa tygodnie przed świętami :(

      • Gość: ja35 Re: kredyt= ciagly stres? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.09, 19:51
        piszesz co robia wlasciciele mieszkan, my to znamy, ja tez wynajmuje
        w centrum i wiem jakie sa warunki,

        ,Pamiętam wątek dziewczyny, której
        > własciciel mieszkania wypowiedział umowę dwa tygodnie przed
        świętami :(

        po to jest umowa na pismie,

        jak bylo napisane w umowie? jaki okres wypowiedzenia? to nie jest
        zimbabwe dziki kraj gdzie nie obowiazuje prawo! a tak zabrzmialo w
        tym co piszesz, "ratuj sie kto moze!"...spokojnie nie siej paniki,

        kredyt mozna wziasc zawsze, pytanie co sie na tym traci a co
        zyskuje, i czy mozna przez nastepne 20-30 lat liczyc na stabilna (w
        miare) sytuacje gospodarczo-finansowa w kraju.

        przyklad najblizszy sytuacja taka w wielkiej brytani :) juz sie tam
        zaczelo "miękie lądowanie" .
    • Gość: wwww Re: kredyt= ciagly stres? IP: 85.19.83.* 27.01.09, 10:30
      To co opisujesz jest chlebem powszednim ludzi na calym dzisiejszym
      swiecie
    • sleepsafe Re: kredyt= ciagly stres? 27.01.09, 10:44
      Mam kredyt zaciągnięty na 30 lat. Zostało 28. Przy obecnych dochodach moich i
      mojego meża rata miesięczna nie jest problemem. Ale obciążenie psychiczne jest
      ogromne. Mam świadomość, że przez najbliższych 28 lat oboje musimy być zdrowi i
      mieć pracę, żeby mieszkania nie stracić. (chyba, ze uda się spłacić wcześniej)
      Jednak jaki mieliśmy wybór? Wynajem nie jest alternatywą. Rata mojego kredytu
      jest prawie 1000 zł. mniejsza niż koszt wynajmu na w/w Mokotowie. Osoby, które
      piszą, że nigdy kredytu by nie wzięły prawdopodobnie nigdy nie stanęły w obliczu
      takiej konieczności. Tak, to nie jest kwestia wyboru. Dla osób takich jak ja to
      konieczność, jeśli nie chce się mieszkać z rodzicami i rodzeństwem na 40 metrach.
      • Gość: ja35 Re: kredyt= ciagly stres? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.09, 11:46
        "Mam kredyt zaciągnięty na 30 lat. Zostało 28"

        :))...zabrzmialo jak odliczanie wyroku w wiezieniu "do wyjscia na
        wolnosc zostalo mi 28 lat":)

        PS.serio, rozumiem sytuacje ludzi zaciagajacych kredyt.
        • sleepsafe Re: kredyt= ciagly stres? 27.01.09, 15:02
          Faktycznie tak to zabrzmiało. Tym bardziej, że patrzę na świat przez kraty w
          oknach (ostatnie piętro)...
          Na całe szczęście ten kredytowy stres nie przeszkadza mi cieszyć się z tego co mam.
    • rafi-nka Re: kredyt= ciagly stres? 27.01.09, 15:16
      Pytanie brzmi gdzie mieszkasz annatylor-sposób w jaki sie
      wypowiadasz sugeruje że mieszkanie masz albo miec będziesz.

      nie dziw się kredytobiorcom tylko pomyś że nie każdy ma mieszkanie
      po babci(boże daj zdrowie mojej jak najdłuzej)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka