egzostatyk 17.04.09, 13:00 czu u fryzjera zostawiamy napiwki?a ile może wynosić napiwek u fryzjera?a jeśli nic nie zostawię to jak to będzie widziane?(to znaczy w tym sensie czy będzie tam po co wracać:) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
pocoo Re: napiwki u fryzjera 17.04.09, 13:25 Jeżeli zaokrąglisz sumę(w granicach rozsądku)to zawsze witali będą Ciebie z uśmiechem.Jeżeli nie dasz nic to gwarantuję , że przy następnej wizycie ucha Ci nie obetną. Odpowiedz Link Zgłoś
gucio712 Re: napiwki u fryzjera 17.04.09, 23:48 wogóle nie dajemy napiwków, wogóle nie dajemy im nic zarobić, fryzjer twój wróg ze swymi strasznymi narzędziami zbrodni nożyczkami!!! Odpowiedz Link Zgłoś
egzostatyk Re: napiwki u fryzjera 20.04.09, 14:53 Dzięki.I tak chyba będę robić.Dzięki,dzięki,dzięki! Odpowiedz Link Zgłoś
dritte_dame Re: napiwki u fryzjera 17.04.09, 23:55 egzostatyk napisała: > czu u fryzjera zostawiamy napiwki? Tak. > a ile może wynosić napiwek u > fryzjera? 15% > a jeśli nic nie zostawię to jak to będzie widziane? Jak postępek buraka. Odpowiedz Link Zgłoś
gucio712 Re: napiwki u fryzjera 18.04.09, 00:03 z całym szacunkiem wizyta faceta u fryzjera to dopiero postępek buraka, facet nie chodzi do fryzjera Odpowiedz Link Zgłoś
matylda1001 Re: napiwki u fryzjera 18.04.09, 00:17 >z całym szacunkiem wizyta faceta u fryzjera to dopiero postępek buraka, facet nie chodzi do fryzjera< Masz rację. W końcu wymyślili pęsetę, można sobie wyskubać. Odpowiedz Link Zgłoś
dritte_dame Re: napiwki u fryzjera 18.04.09, 00:23 gucio712 napisał: > z całym szacunkiem wizyta faceta u fryzjera to dopiero postępek > buraka, facet nie chodzi do fryzjera Tylko buraki golące się na łyso nie chodzą do fryzjera. Odpowiedz Link Zgłoś
dritte_dame Re: napiwki u fryzjera 18.04.09, 15:23 gucio712 napisał: > facet u fryzjera to tak samo jakby u kosmetyczki A może po prostu język polski jest tu przyczyną pewnego nieporozumienia? W angielskim jest i "barber" i "hairdresser". Tak zwani "prawdziwi" faceci nie chodzą do hairdresser. Odpowiedz Link Zgłoś
hypatia69 Re: napiwki u fryzjera 19.04.09, 00:49 D_d... Nie tylko. Mój ulubiony mężczyzna z racji przerzedzenia owłosienia głowy z włosami wyglądałby jak kretyn. Sądzisz, ze winien sobie piedolnąć fryzurę jak Kryszak? Albo pożyczkę? Albo coś równie wytwornego? A buractwa mu nie można zarzucić. To co? Do fryzjera musi chodzić koniecznie? No i w dodatku ja mam masę miejsca do całowania:D Odpowiedz Link Zgłoś
dritte_dame Re: napiwki u fryzjera 19.04.09, 01:25 hypatia69 napisała: > D_d... Nie tylko. Mój ulubiony mężczyzna z racji przerzedzenia > owłosienia głowy No owszem. Aby chodzić do fryzjera trzeba po pierwsze mieć odpowiednie "warunki naturalne" ;) > A buractwa mu nie można zarzucić. Sorry.. nic osobistego nie miałam na myśli :) > To co? Do fryzjera > musi chodzić koniecznie? Nie musi. Zwolniony i usprawiedliwiony :) Podobnie jak głuchy zwolniony jest z chodzenia na koncerty ;) > No i w dodatku ja mam masę miejsca do całowania:D <szczęściara..> Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: napiwki u fryzjera 18.04.09, 10:54 Nigdy nie daję napiwków u fryzjera. Chodzę do dość drogiego salonu, zawsze umawiam się do szefa i dając mu napiwek czułabym się idiotycznie. Ten człowiek zarabia pewno lepiej ode mnie, bo ma sieć salonów, w dodatku cały dochód i tak jest jego więc jaki sens ma napiwek. Dawanie mu napiwku wyglądałoby jak sadzenie się na wielką damę... "naści mój dobry człowieku, a kupcie sobie ode mnie coś ładnego";)) Odpowiedz Link Zgłoś
matylda1001 Re: napiwki u fryzjera 18.04.09, 11:28 Kocie, masz rację. Nie zawsze i nie każdemu wypada dac napiwek. Zawsze daję napiwek w restauracjach, kawiarniach. Wiem, że kelnerzy na to czekają i nie zrobie im przykrości. Od czasu do czasu korzystam z usług pewnego zakładu krawieckiego. Ten zakład to raczej pracownia artystyczna. Mam wrażenie, że gdybym wyskoczyła tam z napiwkiem, to obraziłabym te panie. Już wolę pójść po odbiór kreacji z pudełkiem smacznych czekoladek i w ten sposób wyrazić swoją wdzięczność i radość. W ogóle mam problem z wręczaniem napiwków, zawsze wydaje mi sie, że to uwłacza godności osoby obdarowanej. Odpowiedz Link Zgłoś
dritte_dame Re: napiwki 18.04.09, 15:39 matylda1001 napisała: > mam problem z wręczaniem napiwków, To atawistyczny odruch pozostały z wychwania "w czasach socjalizmu". > zawsze wydaje mi sie, że to uwłacza godności osoby obdarowanej. Napiwek to nie podarunek. To jest wynagrodzenie za dobrze wykonaną usługę. "Uwłacza godności" tylko wówczas, gdy jest za mały. I wówczas uwłacza on godności osoby *wręczającej* a nie przyjmującej napiwek. Odpowiedz Link Zgłoś
dritte_dame Re: napiwki 18.04.09, 15:58 dritte_dame napisała: > Napiwek to [...] jest wynagrodzenie za dobrze wykonaną usługę. NALEŻNE wynagrodzenie. (gdyby ktoś miał jakiekolwiek wątpliwości) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bysior Re: napiwki IP: *.multimo.gtsenergis.pl 18.04.09, 16:18 > NALEŻNE wynagrodzenie. nie wiem jak to ująć i nie da sie inaczej: udowodnij Odpowiedz Link Zgłoś
dritte_dame Re: napiwki 18.04.09, 16:33 Gość portalu: bysior napisał(a): > > NALEŻNE wynagrodzenie. > nie wiem jak to ująć i nie da sie inaczej: udowodnij Są pewne grupy pracowników, którzy zwyczajowo pracują za bardzo małą "płacę podstawową" ponieważ, i dlatego, że ich dochód z pracy pochodzi prawie całkowicie z otrzymywanych napiwków. Korzystając z różnego rodzaju usług należy wiedzieć, czyj dochód jest takiej właśnie natury. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bysior Re: napiwki IP: *.multimo.gtsenergis.pl 18.04.09, 16:43 > Są pewne grupy pracowników, którzy zwyczajowo zwyczajowo :) a gdzie przestrzeganie prawa? kto im kazał sie godzic na takie warunki pracy? Odpowiedz Link Zgłoś
dritte_dame Re: napiwki 18.04.09, 17:02 Gość portalu: bysior napisał(a): > a gdzie przestrzeganie prawa? W czym widzisz problem? Pracują za prawem przewidzianą płacę minimalną. Prawo jest więc przestrzegane. > kto im kazał sie godzic na takie warunki pracy? Nikt nie kazał. Za "regularną" płacę minimalną pracują chętnie, ponieważ ich całkowity dochód składa się z dwóch części: z minimalnej płacy stałej, i z wypracowanych napiwków. Mechanizm "napiwku" w usługach praktycznie nie różni się od "pracy na akord" w przemyśle. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: napiwki 18.04.09, 18:16 dritte_dame napisała: > Gość portalu: bysior napisał(a): > > > > NALEŻNE wynagrodzenie. > > nie wiem jak to ująć i nie da sie inaczej: udowodnij > > Są pewne grupy pracowników, którzy zwyczajowo pracują za bardzo > małą "płacę podstawową" ponieważ, i dlatego, że ich dochód z pracy > pochodzi prawie całkowicie z otrzymywanych napiwków. > > Korzystając z różnego rodzaju usług należy wiedzieć, czyj dochód > jest takiej właśnie natury. Załóżmy, że to co mówisz jest prawdą. W takim przypadku dawanie napiwku własnie fryzjerowi jest nonsensem. Tobie się serio wydaje, że oni pracują za "niską płącę podstawową"?? Zapewniam cię, że nie masz racji. W markowych salonach fryzjer już na początek zarabia przynajmniej dwie średnie krajowe. Fryzjer-szef zgarnia paredziesiąt tysięcy (miesięcznie) I uważam, że w takiej sytuacji dawanie napiwku jest czymś żałosnym, czyms co ma poprawić humor dającemu a dla obdarowywanego nie ma najmniejszego znaczenia albo jest irytujące. Odpowiedz Link Zgłoś
dritte_dame Re: napiwki 18.04.09, 18:32 kot_behemot8 napisała: > W takim przypadku dawanie > napiwku własnie fryzjerowi jest nonsensem. Tobie się serio wydaje, > że oni pracują za "niską płącę podstawową"?? Zapewniam cię, że nie > masz racji. W markowych salonach [...] Próbujesz dowieść ogólnej fałszywości tego ci ja piszę powołując się na bardzo szczególny przypadek wyjątkowy. Jak już wcześniej napisałam: wszystko zależy od tego, kim są ci "oni". Korzystając z usług należy wiedzieć, którzy "oni" pracują za minimalną legalną płacę plegając na napiwkach jako na głównym składniku swego dochodu. A poza tym, nawet ten Twój przypadek wyjątkowy też niczgo nie dowodzi. Jeśli nawet w sprzyjających okolicznościach wychodzą z tego "dwie średnie krajowe" lub więcej, to jeszcze nie powód żeby zwyczajem przewidzianego należnego napiwku nie zapłacić. Jakakolwiek faktyczna proporcja dochodów usługodawcy i usługobiorcy nie jest dla usługobiorcy powodem/pretekstem/wytłumaczeniem tego, żeby za usługę zwyczajowej części należności nie uiścić. Wszystkie przewodniki turystyczne wymieniają, w których krajach jakie grupy pracowników są owymi "onymi", którym należy się napiwek, i w jakiej przeciętniej wysokości. Odpowiedz Link Zgłoś
matylda1001 Re: napiwki 18.04.09, 16:23 >To atawistyczny odruch pozostały z wychwania "w czasach socjalizmu".< Trudno sie nie zgodzić. >Napiwek to nie podarunek. To jest wynagrodzenie za dobrze wykonaną usługę.< Tu już trudniej się zgodzić. Za dobrze wykonaną usługę płaci pracownikowi właściciel. Przecież nie będzie zatrudniał złego pracownika. Napiwek jest moim podarunkiem, wręczonym zupełnie dobrowolnie i najczęściej z uśmiechem. >"Uwłacza godności" tylko wówczas, gdy jest za mały. I wówczas uwłacza on godności osoby *wręczającej* a nie przyjmującej napiwek.< Znowu sie zgodzę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bysior Re: napiwki IP: *.multimo.gtsenergis.pl 18.04.09, 16:25 napiwki to nieopodatkowany dochód czyli przestępstwo Odpowiedz Link Zgłoś
dritte_dame Re: napiwki 18.04.09, 16:30 Gość portalu: bysior napisał(a): > napiwki to nieopodatkowany dochód czyli przestępstwo Nie ma w Polsce na formularzu zeznania podatkowego rubryki gdzie wpisuje się łączną sumę otrzymanych w ciągu roku napiwków (jeśli były)? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bysior Re: napiwki IP: *.multimo.gtsenergis.pl 18.04.09, 16:41 spoko, to ja popracuje na czarno jakby co - napiwki Odpowiedz Link Zgłoś
dritte_dame Re: napiwki 18.04.09, 17:04 Gość portalu: bysior napisał(a): > spoko, to ja popracuje na czarno > jakby co - napiwki Jeśli zgłosisz te napiwki do opodatkowania - tak jak powinieneś - to spoko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bysior Re: napiwki IP: *.multimo.gtsenergis.pl 18.04.09, 19:00 ale przecież wczesniej pisałaś że nie trzeba :/ nie dogadamy sie Odpowiedz Link Zgłoś
dritte_dame Re: napiwki 19.04.09, 00:31 Gość portalu: bysior napisał(a): > ale przecież wczesniej pisałaś że nie trzeba :/ Nigdzie nie pisałam że dochodu uzyskanego w formie napiwków nie trzeba zgłaszać do opodatkowania. Odpowiedz Link Zgłoś
dritte_dame Re: napiwki 18.04.09, 16:55 matylda1001 napisała: > Za dobrze wykonaną usługę płaci > pracownikowi właściciel. Właściciel często nie wie, i nawet często nie ma żadnej praktycznej możliwości sprawdzić, czy usługa została wykonana naprawdę dobrze. Dlatego, jakość usługi ocenia i za tą jakość bezpośrednio płaci ten, kto usługę otrzymuje. Czyli - klient. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=94163941&a=94214221 Dotyczy to między innymi takich pracowników jak: kelnerzy, fryzjerzy, najemni kierowcy taksówek, pokojówki hotelowe, dostawcy pizzy, itp.. > Napiwek jest moim podarunkiem, wręczonym zupełnie > dobrowolnie i najczęściej z uśmiechem. Dodatkowa kwota pieniędzy wręczona usługodawcy ponad końcową sumę rachunku za usługę może być albo jednym albo drugim: albo napiwkiem (należnym wynagrodzeniem), albo podarunkiem (wyrazem wdzięczności). Czy jest jednym czy drugim - to zależy od tego, komu się ją wręcza. W przypadku pracowników takich jak wspomniani powyżej - jest napiwkiem (wręczonym najczęściej z uśmiechem). W przypadku napiwku, kupujący usługę napiwek wręczyć powinien. Natomiast może go dobrowolnie NIE WRĘCZYĆ - jeśli jest wyraźnie i z wiadomych i zrozumiałych dla usługodawcy powodów niezadowolony z jakości otrzymanej usługi. Odpowiedz Link Zgłoś
matylda1001 Re: napiwki 18.04.09, 17:52 dritte_dame napisała: > Właściciel często nie wie, i nawet często nie ma żadnej praktycznej możliwości sprawdzić, czy usługa została wykonana naprawdę dobrze.< >Natomiast może go dobrowolnie NIE WRĘCZYĆ - jeśli jest wyraźnie i z wiadomych i zrozumiałych dla usługodawcy powodów niezadowolony z jakości otrzymanej usługi.< Jeżeli klient nie złoży zażalenia, należy uznać, że usługa została wykonana dobrze. Wypłata sie należy. Nie może być tak, że brak napiwku jest karą za niedopełnienie obowiązku służbowego. Napiwek ZAWSZE jest moim dobrowolnym datkiem. Mnie naprawdę nie musi obchodzić sposób rozliczenia między pracownikiem i pracodawcą. Jeżeli płaca jest symboliczna to współczuję pracownikowi, ale nie do mnie należy podnoszenie jakości jego życia. Odpowiedz Link Zgłoś
dritte_dame Re: napiwki 18.04.09, 18:39 matylda1001 napisała: > współczuję pracownikowi, ale nie do > mnie należy podnoszenie jakości jego życia. Nie masz współczuć, tylko zapłacić za wykonaną pracę. Pisałam już że napiwek w usługach działa tak zamo jak stawka akordowa w przemyśle. Napiwek w usługach zapewnia wysoką wydajność i jakość pracy daleko lepiej niż mógłby to osiągnąć jakikolwiek szefowski dozór. Ku obopólnemu zadowoleniu - i klientów (sprawnie i szybko obsłużonych) i pracowników (właściwie za to wynagrodzonych). Odpowiedz Link Zgłoś
matylda1001 Re: napiwki 18.04.09, 22:18 dritte_dame napisała: >Nie masz współczuć, tylko zapłacić za wykonaną pracę.< Nie żartuj. Za wykonaną pracę płaci pracodawca. Kelner nie jest moim pracownikiem, a jego ZUS jest wliczony w koszt mojego posiłku. >Pisałam już że napiwek w usługach działa tak zamo jak stawka akordowa w przemyśle.< W przemyśle to za pracę akordową płaci pracodawca. Restaurator też może płacić kelnerowi np. za każdego obsłużonego klienta. Będzie pracował na akord. >Napiwek w usługach zapewnia wysoką wydajność i jakość pracy daleko lepiej niż mógłby to osiągnąć jakikolwiek szefowski dozór.< Taki listonosz na przykład... przynosi emeryturę mojej mamie i sam sobie odlicza należny (jego zdaniem) napiwek. Zwyczajowo. Sugerujesz, że po ten napiwek przeskakuje po trzy schodki? >Ku obopólnemu zadowoleniu - i klientów (sprawnie i szybko obsłużonych) i pracowników (właściwie za to wynagrodzonych).< Czyli bez napiwków są żle wynagradzani? toż to wyzysk. Sąd Pracy się kłania. Odpowiedz Link Zgłoś
dritte_dame Re: napiwki 19.04.09, 01:19 matylda1001 napisała: > dritte_dame napisała: > > >Nie masz współczuć, tylko zapłacić za wykonaną pracę.< > > Nie żartuj. Za wykonaną pracę płaci pracodawca. Nie żartuj. A co z osobami "samozatrudniającymi się"? Im nikt nie płaci bo nie mają "pracodawcy"? Za wykonaną pracę płaci ten, kto zamówił jej wykonanie. KLIENT płaci. To że "płaci pracodawca" to dostrzeganie tylko jednej formy wynagradzania bezpośredniego wykonawcy pracy, a oprócz tej jednej - skrajnej - formy istnieje też całe continuum form pośrednich: od "napiwków" stanowiących mały dodatek do podstawowej płacy, przez napiwki będące głównym składnikiem wynagrodzenia, aż po brak "stałego" składnika płacy w ogóle i pobieranie przez bezpośredniego wykonawcę pracy całości należności od klienta, z możliwym następnie opłacaniem przez owego bezpośredniego wykonawcę pracy prawa do korzystania z narzędzi i przestrzeni do pracy u "właściciela" biznesu. > Restaurator też > może płacić kelnerowi np. za każdego obsłużonego klienta. Będzie > pracował na akord. Z tym że takie rozwiązanie jakie tu proponujesz jest w porównaniu z mechanizmem napiwku i niepraktyczne i nieefektywne z punktu widzenia potrzeby powiązania wysokości wynagrodzenia z jakością pracy. Restaurator nie ma żadnej praktycznej możliwości biegać za każdym kelnerem i ciągle kontrolować jak dobrze są obsługiwani wszyscy klienci. I nie ma on też takiej potrzeby, gdyż sami klienci płacąc napiwki (lub nie) doskonale wykonują tą "kontrolę jakości" za niego :) A kelner pracując ma motywację aby zadowolić przede wszystkim klienta - a swojego szefa dopiero w drugiej kolejności ;) (Dzięki temu kelner jest na przykład bardziej skłonny do naprawdę dobrego obsłużenia mniejszej liczby klientów niż do podłego obsłużenia większej ich ilości.) Czyli ponownie: > >Napiwek w usługach zapewnia wysoką wydajność i jakość pracy daleko lepiej niż mógłby to osiągnąć jakikolwiek szefowski dozór.< > Taki listonosz na przykład... przynosi emeryturę mojej mamie i sam > sobie odlicza należny (jego zdaniem) napiwek. Zwyczajowo. W tym przypadku jest to nadużycie ze strony listonosza. Napiwek należy się za jednostkową pracę każdorazowo *zamówioną* u wykonawcy a przyniesienia emerytury (w gotówce) Twoja mama u nikogo nie zamawiała. Najłatwiej rozwiążesz ten problem dysponując elektroniczny przelew tej emerytury wprost na konto mamy. > >Ku obopólnemu zadowoleniu - i klientów (sprawnie i szybko > obsłużonych) i pracowników (właściwie za to wynagrodzonych).< > > Czyli bez napiwków są żle wynagradzani? toż to wyzysk. To prawda. Nie płacąc napiwków pracownikom, którym zwyczajowo w danym kraju należy się od Ciebie (klienta) napiwek za dobrze wykonaną usługę - wyzyskujesz tych ludzi. Wyzyskujesz ich, nie płacąc pełnej należności za otrzymaną usługę. > Sąd Pracy się kłania. A to, czy wolisz się w takiej sytuacji raczej poddać jakimś sankcjom sądowym - zamiast po prostu płacić uczciwie ile się należy - to już chyba zależy od Ciebie..:)) To że ryzyko takiej sądowej sankcji jest praktycznie zerowe nie usprawiedliwia brzydkiego faktu wyzysku przez Ciebie pracownika, który nie otrzymał od Ciebie należnego mu napiwku. Odpowiedz Link Zgłoś
majenkir Re: napiwki u fryzjera 18.04.09, 13:41 kot_behemot8 napisała: > zawsze umawiam się do szefa To jest sytuacja wyjatkowa. Wlascicielowi nie daje sie napiwkow, ale personelowi tak (i to niezaleznie od eksluzywnosci salonu). Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: napiwki u fryzjera 18.04.09, 18:24 Personelowi też nie daję i nie spotkałam się z takim zwyczajem w krajach w których mieszkałam. Napiwki zwyczajowo daje się kelnerowi, pokojówce, parkingowemu i może jeszcze paru innym których teraz akurat sobie nie przypominam. Nigdy nie fryzjerowi, kosmetyczce, wizażyście, masażyście, dentyście, trenerowi itp. NIGDY. Odpowiedz Link Zgłoś
dritte_dame Re: napiwki u fryzjera 18.04.09, 18:35 kot_behemot8 napisała: > fryzjerowi, kosmetyczce, [...] dentyście Ciekawa grupa porównawcza ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bysior Re: napiwki u fryzjera IP: *.multimo.gtsenergis.pl 18.04.09, 19:08 co bys nie napisała sa to pieniądze zarobione nielegalnie, nikt nie wie ile - bo nawet stawki nie ma subiektywna ocena usługi przez klienta to bzdura chodzi o tanie zaspokojenie próżnosci klienta, wywyższenie się nad ubozszą kelnerką, w końcu państwo przyszło do lokalu po co wciskacie kit ze jest inaczej :) Odpowiedz Link Zgłoś
matylda1001 Re: napiwki u fryzjera 18.04.09, 22:32 >chodzi o tanie zaspokojenie próżnosci klienta, wywyższenie się nad ubozszą kelnerką, w końcu państwo przyszło do lokalu po co wciskacie kit ze jest inaczej :)< Ja nie wciskam kitu. Naprawdę żle się czuję, gdy wręczam napiwek, i to właśnie z powodów przez Ciebie wymienionych. Odpowiedz Link Zgłoś
dritte_dame Re: napiwki u fryzjera 19.04.09, 03:06 matylda1001 napisała: > >chodzi o tanie zaspokojenie próżnosci klienta, wywyższenie się nad > ubozszą kelnerką, w końcu państwo przyszło do lokalu po co wciskacie > kit ze jest inaczej :)< > > Ja nie wciskam kitu. Naprawdę żle się czuję, gdy wręczam napiwek, i > to właśnie z powodów przez Ciebie wymienionych. Czas porzucić uprzedzenia wyniesione z minionego systemu. Danie napiwku temu, komu zwyczajowo się on należy, nie jest robieniem usługodawcy żadnej łaski. To uczciwa, należna i oczekiwana część wynagrodzenia za jego dobrze wykonaną pracę. Początkowe skrępowanie można ograniczyć płacąc odpowiednio więcej gotówki niż wynosi rachunek i dając do zrozumienia że nie oczekuje się reszty (w taksówce), lub pozostawiając dodatkowe pieniądze na stole po zapłaceniu rachunku (w restauracji). Odpowiedz Link Zgłoś
dritte_dame Re: napiwki u fryzjera 19.04.09, 02:55 Gość portalu: bysior napisał(a): > co bys nie napisała sa to pieniądze zarobione nielegalnie, Mylisz się. Nielegalnie zarabiane są tylko pieniądze pobierane za nielegalnie wykonywaną pracę. Jeśli fryzjer, kelnerka i pokojówka są zatrudnieni legalnie to *wszystkie* pieniądze otrzymywane przez nich w związku z wykonywaniem przez nich pracy są zarabiane legalnie. > nikt nie wie ile - bo nawet stawki nie ma Jak to NIKT nie wie ile?? Otrzymujący napiwki WIE przecież ile dostał. Sztywno określona w jakichś papierach stawka nie jest wcale potrzebna. Często jest lepiej gdy wynagrodzenie za pracę jest w znacznej części uznaniowe. W przypadku napiwków - jest zawsze znana wszystkim (odpowiednio obytym) stawka typowa, przeciętna, obowiązująca w danym kraju za daną usługę: en.wikipedia.org/wiki/Tip > subiektywna ocena usługi przez klienta to bzdura ??? Nie potrafisz ocenić czy Cię uprzejmie, sprawnie i fachowo obsłużono? Nie potrafisz stwierdzić, kiedy jesteś zadowolony z obsługi, a kiedy nie? Nie potrafisz, mając uprzednie doświadczenie, wybrać przez kogo chciałbyś być w przyszłości obsłużony ponownie, a przez kogo raczej nie? > chodzi o tanie zaspokojenie próżnosci klienta, wywyższenie się nad ubozszą kelnerką, w końcu państwo przyszło do lokalu Zupełnie jakbym czytała fragment z jakiejś Ekonomii Politycznej Socjalizmu! :)) "Sprawiedliwość społeczna", "wywyższanie się 'państwa' nad 'ludem pracującym miast i wsi'" itede.. :D:D:D Powtarzam: Chodzi o uiszczenie NALEŻNEJ zapłaty za wykonaną na nasze zamówienie usługę. Gdybyś znał z własnego doświadczenia, od strony pracownika, praktykę funkcjonowania na przykład restauracji w rozwiniętych krajach kapitalistycznych to na pewno nie pisałbyś powyższych <sorry> ... bzdur. Odpowiedz Link Zgłoś
dritte_dame Nigdy nie mów "NIGDY" ;)) 19.04.09, 04:39 kot_behemot8 napisała: > Personelowi też nie daję i nie spotkałam się z takim zwyczajem w > krajach w których mieszkałam. Napiwki zwyczajowo daje się kelnerowi, > pokojówce, parkingowemu i może jeszcze paru innym których teraz > akurat sobie nie przypominam. Nigdy nie fryzjerowi, kosmetyczce, > wizażyście, masażyście, dentyście, trenerowi itp. NIGDY. en.wikipedia.org/wiki/Tip#Argentina "Leaving at least a 10% tip is considered kind and polite at ... beauty parlors, barbers" en.wikipedia.org/wiki/Tip#Mexico "Tipping in Mexico is also similar to the United States. ... Tips are ... given to ... to barbers" en.wikipedia.org/wiki/Tip#Austria "In Austria ... It is also common practice to tip ... hair dressers." en.wikipedia.org/wiki/Tip#Germany "In Germany, ... In ... sometimes barber shops, tips are expected to be about 5 - 10% of the total amount if the guest was satisfied with the service." en.wikipedia.org/wiki/Tip#Hungary "in Hungary ... hairdressers can expect 25% or more in tips, since they are expected to make more money in tips than in wages" en.wikipedia.org/wiki/Tip#Ireland "In the Republic of Ireland, ... It is increasingly common to tip hairdressers/barbers" en.wikipedia.org/wiki/Tip#Romania "The tip is usually 10% of the bill and is expected in ... hair dresser." en.wikipedia.org/wiki/Tip#Spain "Increasly tips are becoming expected ... hairdressers" en.wikipedia.org/wiki/Tip#United_Kingdom "Tipping ... is also relatively common for some other services, such as hairdressers." USA: en.wikipedia.org/wiki/Tip#Hairdressing "For a haircut or salon service, it is customary to tip the barber or stylist 10% to 20%" en.wikipedia.org/wiki/Tip#Canada "Tipping in Canada is similar to that in the United States" Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Nigdy nie mów "NIGDY" ;)) 19.04.09, 13:53 W tym samym tekście napisano także: "In some other cultures or situations, giving a tip is not expected and offering one would be considered condescending or demeaning." Moje pytanie brzmi: skąd twoje przekonanie, że właśnie Polska nie nalezy do grupy takich własnie krajów? Bo ich lista jest całkiem długo - z własnego doświadczenia wiem że należą do niej wszystkie kraje skandynawskie i zdecydowanie Francja, w beneluksie napiwki daje się tylko w restauracjach i absolutnie nie jest to powszechne ani "obowiązkowe" (w sensie kulturowego nacisku który ty sugerujesz) Nawiązania do mentalności postsocjalistycznej też nie wydają mi sie trafione, gdyż nawet z twojego linku wynika, że najchetniej po napiwki sięgają dawne demoludy, w tym zwłaszcza te bałkańskie. Celniejsze wydaje mi się szukanie źródeł tej obyczajowości w azjatyckim bakszyszu... Cóż, mnie jakoś bliżej mentalnie do skandynawów i dlatego w kwestii napiwków pozostaje przy swoim zdaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
egzostatyk Re: napiwki u fryzjera 20.04.09, 15:02 ja też się z tym zgadzam tylko że masz jasną sytuację co Ci ułatwia sprawę.ale ja zamierzam gdzieś chodzić dopiero i muszę rozeznać sytuacje. Odpowiedz Link Zgłoś
egzostatyk Re: napiwki u fryzjera 20.04.09, 14:57 Dzięki za rady Dritte_Dame!No właśnie też mi się wydaje że trzeba coś zostawić,tylko że to jest obcy fryzjer i nie wiem co z tym zrobić.Do tej pory to korzystam z fryzjera znajomego tylko że wyjeżdża.Dzięki za rady!Dzięki,dzięki,dzięki! Odpowiedz Link Zgłoś
naprawdetrzezwy Ja nie zostawiam napiwków. 18.04.09, 16:49 A jeśli ktoś się godzi na pracę za 400 zł miesięcznie, to znaczy, źe założył, że resztę dokradnie... Odpowiedz Link Zgłoś
dritte_dame Obywatelu... 18.04.09, 17:08 ...dorośnij do zasad rozwiniętego kapitalizmu. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=94163941&a=94214930 naprawdetrzezwy napisał: > A jeśli ktoś się godzi na pracę za 400 zł miesięcznie, to znaczy, źe > założył, że resztę dokradnie... > > > Odpowiedz Link Zgłoś
naprawdetrzezwy Manipulancie! 18.04.09, 19:19 Wskaż, gdzie jest (w której ustawie) opisane wynagradzanie bez odprowadzania podatku, składki zdrowotnej, na zus itp.? Bo ja uczciwie płacę te daniny. (ci od napiwków to podpisywali jakieś papier, że ani grosza z budżetu (wspólnej kiesy) nie będą chcieli? Że za wszystko zapłacą z własnej kieszeni?) ;>>> \ Odpowiedz Link Zgłoś
dritte_dame Re: Manipulancie! 19.04.09, 03:09 naprawdetrzezwy napisał: > Wskaż, gdzie jest (w której ustawie) opisane wynagradzanie bez > odprowadzania podatku Wskaż gdzie napisałam że napiwki mają być nieopodatkowane. Odpowiedz Link Zgłoś
marbor1 Re: Ja nie zostawiam napiwków. 18.04.09, 17:35 Nikt mi napiwków nie wyciąga z kieszeni, więc nie ma mowy o żadnej kradzieży. Wręczam napiwek dobrowolnie dlatego, że jestem zadowolona z wykonanej usługi. Odpowiedz Link Zgłoś
naprawdetrzezwy Przeczytaj raz jeszcze 18.04.09, 19:21 może zrozumiesz: "Ktoś, kto godzi się na pracę za 400 zł, zakłada, że resztę dokradnie." W tym zdaniu nie ma mowy ani o tobie, ani o tym czy chcesz okradać budżet. Jest tylko mowa o tym, na co godzi się i co zakłada ktoś, kto godzi się na taką płacę. Odpowiedz Link Zgłoś
matylda1001 Re: Ja nie zostawiam napiwków. 18.04.09, 22:49 marbor1 napisała: > Nikt mi napiwków nie wyciąga z kieszeni, więc nie ma mowy o żadnej kradzieży. > Wręczam napiwek dobrowolnie dlatego, że jestem zadowolona z wykonanej usługi. Ja daję napiwki w restauracjach z zupełnie innego powodu. Jak idę do restauracji to mam byc dobrze obsłużona i koniec. Moje zadowolenie jest wkalkulowane w cenę kotleta. Jak nie będę zadowolona, to następnym razem pójdę do innej restauracji. Tak naprawdę płacę napiwki dlatego, że wiem, iż personel restauracji na to liczy, że ich płace sa najczęściej skandalicznie niskie, że ich pracodawca nie dzieli się z nimi zarobkiem w takich proporcjach, jakie byłyby sprawiedliwe. Daję te napiwki... z litości(?). Tylko w imię czego klienci maja robić składki na rzecz pracowników jakiegoś cwaniaka? Mój mąż jest właścicielem sporej firmy. Sam płaci swoim pracownikom. Dlaczego w gastronomii jest inaczej? Odpowiedz Link Zgłoś
dritte_dame Re: Ja nie zostawiam napiwków. 19.04.09, 03:30 matylda1001 napisała: > Tak naprawdę płacę > napiwki dlatego, że wiem, iż personel restauracji na to liczy, że > ich płace sa najczęściej skandalicznie niskie, że ich pracodawca nie dzieli się z nimi zarobkiem w takich proporcjach, jakie byłyby > sprawiedliwe. Daję te napiwki... z litości(?). Tylko w imię czego > klienci maja robić składki na rzecz pracowników jakiegoś cwaniaka? Mylnie interpretujesz kilka spraw. Po pierwsze: jaka proporcja podziału dochodu pomiędzy właścicielem a pracownikami restauracji jest "sprawiedliwa"? Nie da się tego określić. Dalej - gdyby nie dochód kelnerów z napiwków, to najprawdopodobniej restauratora nie stać by było na zatrudnienie takiej ich liczby, jaką zatrudnia - i skutkiem tego: i czekałabyś na swój kotlet znacznie dłużej i przyniósł by go w końcu znacznie bardziej zmęczony (a więc, miej uprzejmy) kelner. Czyli: napiwki działają także w ścisłym interesie klientów. I na koniec - dlaczego właściwie napiwki to "składka na rzecz pracowników cwaniaka" a podstawowy rachunek za obiad to nie jest taka składka?? Przecież "cwaniak" opłaca pracowników także z tych podstawowych rachunków, a więc?... gdzie tu konsekwencja w rozumowaniu? > Mój mąż jest właścicielem sporej firmy. Sam płaci swoim pracownikom. > Dlaczego w gastronomii jest inaczej? Czy prowadzicie firmę usługową? Odpowiedz Link Zgłoś
matylda1001 Re: Ja nie zostawiam napiwków. 19.04.09, 12:26 >jaka proporcja podziału dochodu pomiędzy właścicielem a pracownikami restauracji jest "sprawiedliwa"?< Taka, która nie krzywdzi żadnej ze stron. Jeżeli klienci muszą się składać na pensję kelnera to albo restaurator przeznacza zbyt wysoką część zarobku dla siebie, albo ten symboliczny kotlet jest za tanio wyceniony. >Dalej - gdyby nie dochód kelnerów z napiwków, to najprawdopodobniej restauratora nie stać by było na zatrudnienie takiej ich liczby, < Problem restauratora. Może powinien zredukować biznes? >I na koniec - dlaczego właściwie napiwki to "składka na rzecz pracowników cwaniaka" a podstawowy rachunek za obiad to nie jest taka składka?? Przecież "cwaniak" opłaca pracowników także z tych podstawowych rachunków, a więc?... gdzie tu konsekwencja w rozumowaniu?< Podstawowy rachunek jest zapłatą za dokonaną usługę. Usługa to koszt produktów, przygotowanie, podanie i pozmywanie. Plus część podatkowo- składkowa. Koniec. >Czy prowadzicie firmę usługową?< To jest PPUH, czyli część to usługi (drukarskie). Pracownicy dostają pobory (nawet spore). Każda usługa jest wyceniona. Może reprezentuję dziwny sposób myślenia, ale czułabym sie upokorzona, gdyby klienci mieli sie składać (pod pozorem napiwków) na pensję dla moich pracowników. Odpowiedz Link Zgłoś
dritte_dame Re: Ja nie zostawiam napiwków. 19.04.09, 13:07 matylda1001 napisała: > >jaka proporcja podziału dochodu pomiędzy właścicielem a > pracownikami restauracji jest "sprawiedliwa"?< > > Taka, która nie krzywdzi żadnej ze stron. Czyli dokładnie jaka? Określ liczbowo właściwą według Ciebie proporcję. > Jeżeli klienci muszą się > składać na pensję kelnera Klienci nic nie "muszą". Zamawiają usługi dobrowolnie, dobrowolnie płacąc znane im zawczasu stawki za usługi. (stawka zwyczajowego napiwku też jest zawczasu znana) Natomiast płacąc te stawki za usługi, składają się na pensje *wszystkich* pracowników biznesu. > to albo restaurator przeznacza zbyt wysoką > część zarobku dla siebie, Brzydki kapitalista... > albo ten symboliczny kotlet jest za tanio > wyceniony. Podnieść cenę. Przyjdzie mniej klientów i restaurator będzie musiał z automatu zastosować się do Twojej rady poniżej: > >Dalej - gdyby nie dochód kelnerów z napiwków, to > najprawdopodobniej restauratora nie stać by było na zatrudnienie > takiej ich liczby, < > > Problem restauratora. Może powinien zredukować biznes? Może powinien. Efekt będzie mniej więcej taki: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=94200157&a=94232577 > >I na koniec - dlaczego właściwie napiwki to "składka na rzecz > pracowników cwaniaka" a podstawowy rachunek za obiad to nie jest > taka składka?? Przecież "cwaniak" opłaca pracowników także z tych > podstawowych rachunków, a więc?... gdzie tu konsekwencja w > rozumowaniu?< > > Podstawowy rachunek jest zapłatą za dokonaną usługę. > Usługa to koszt > produktów OK. Na to jest cennik u dostawcy. > przygotowanie Z tym już gorzej, bo jest cennik na energię i wodę ale nie tak łatwo jest określić dokładne zużycie potrzebne do przygotowania jednego konkretnego dania. > podanie i pozmywanie A to już w ogóle "nic" nie kosztuje. (bo skąd wiadomo, ile?) > Plus część podatkowo- > składkowa. Koniec. Koniec? A gdze zysk dla biznesu i kompensacja pracowników najemnych? > czułabym sie upokorzona, gdyby klienci > mieli sie składać (pod pozorem napiwków) na pensję dla moich > pracowników. Klienci składają się na pensje dla Twoich pracowników tak czy inaczej. Skądże bowiem biorą się pensje Twoich pracowników, jeśli nie z pieniędzy przynoszonych przez klientów? Odpowiedz Link Zgłoś
matylda1001 Re: Ja nie zostawiam napiwków. 19.04.09, 13:41 Hmmm... w tym wątku wyjątkowo trudno mi się z Tobą rozmawia... :) Nie zaprzestanę dawania napiwków, z powodów, jakie przedstawiłam wyżej, ale nie uznam tego za normalne. Nasi pracownicy (a jest ich sporo) mają stałe pobory. Gdybym zaproponowała najniższą krajową, to chyba pracowałabym sama :)Czy jest praca, czy jej nie ma dostają tyle samo. Ich nie obchodzą zawirowania gospodarcze, to nasz problem. Nasze dochody pozostają w ścisłym związku z koniunkturą. Bywa, że zarobimy sporo, bywa, że niewiele. Ryzyko takie. Pracownik swoją pensję musi dostać, jeśli zostanie coś dla nas, to doskonale. Proporcje są takie: najpierw pensja pracownika, a potem te wszystkie "ZUS-y/srusy" plus wszyskie inne koszty, a reszta dla nas. To oczywiste, że klient płacąc za usługę/wyrób płaci też cząstkę pensji pracownika (to chyba normalne), ale nikt nie wyciąga ręki po dodatkowe pieniądze. W gastronomii jest inaczej. Restauratorzy nie należą do osób ubogich, stać ich na to, żeby pracownicy byli opłacani sumiennie. Tyle, że łatwiej zatrudnić pracownika za symboliczne pieniądze, a potem niech sobie radzi sam. Niech wydrwi, wyłudzi, wyżebrze, wyprosi* (*niepotrzebne skreślić). Odpowiedz Link Zgłoś
dritte_dame Re: Ja nie zostawiam napiwków. 19.04.09, 15:51 matylda1001 napisała: > Hmmm... w tym wątku wyjątkowo trudno mi się z Tobą rozmawia... :) Przepraszamy za przejściowe zakłócenia ;) Prosimy nie regulować.. :)) > Nie zaprzestanę dawania napiwków, z powodów, jakie przedstawiłam > wyżej, ale nie uznam tego za normalne. W porządku. Niech będzie że mój pogląd to kwestia dość długiego już zamieszkiwania na obszarze gdzie napiwki dla określonych grup pracowników są i normalne i niekrępujące i odpowiednio skutecznie opodatkowane. > Nasi pracownicy (a jest ich > sporo) mają stałe pobory. Tu "u mnie" tej branży pracownicy także nie polegają w swoich dochodach na napiwkach. W ogóle takich grup pracowników, które na tym polegają jest mało i są dobrze znane, ale właśnie dzięki temu że istnieją, umożliwiają one w razie potrzeby osiągnięcie przyzwoitego dochodu dużej liczbie pracowników nisko kwalifikowanych i/lub zatrudnianych dorywczo. Na przykład: dorabiającym sobie w wolnym czasie uczniom szkół średnich i student(k)om. > To oczywiste, że klient płacąc za usługę/wyrób płaci też cząstkę > pensji pracownika (to chyba normalne), ale nikt nie wyciąga ręki po > dodatkowe pieniądze. W gastronomii jest inaczej. > łatwiej zatrudnić pracownika za > symboliczne pieniądze, a potem niech sobie radzi sam. Niech wydrwi, wyłudzi, wyżebrze, wyprosi* (*niepotrzebne skreślić). W gastronomii, tam gdzie funkcjonuje system napiwkowy, to nie są pieniądze "dodatkowe". Każde pieniądze (i podstawa rachunku, i napiwki) zapłacone przez klienta w rezultacie otrzymania usługi to normalny dochód owego biznesu. Odniosę się tu jeszcze do wspomnianeo przez Ciebie uczucia "upokorzenia". Otóż, myślę że rozpoznajesz swoją emocję właściwie, ale niewłaściwie identyfikujesz jej źródło. Myślę że Twoje "upokorzenie" brało by się stąd, że system napiwkowy pozbawiał by Ciebie części całkowitej obecnie władzy ekonomicznej nad swoimi pracownikami. System napiwkowy pozbawia Cię dokładnej kontroli nad redystrybucją całego przychodu uzyskiwanego przez firmę jako całość w rezultacie jej działalności. Pozbawia Cię kontroli nad tym, który z pracowników dokładnie ile dostaje za swoją pracę. Jednakże, w zamian za to, system napiwkowy sprawia że praca osób otrzymujących napiwki staje się dla nich bardziej znacząca a dobre jej wykonywanie - znacznie bardziej satysfakcjonujące: znacznie wyraźniejszy i widoczny staje się związek między ilością i jakością wysiłku włożonego w pracę a uzyskanym za to wynagrodzeniem. Przedsiębiorca-restaurator ma więc wybór: albo ściśle "trzymać łapę" na wszystkich aspektach biznesu i nie narażać swej szefowskiej żądzy pełni władzy na szwank, albo "upokorzyć" się, rezygnując ze znacznej części kontroli nad dochodami swoich pracowników a za to uczynić swój biznes znacznie bardziej dynamicznym, ekspansywnym i rozwojowym. Odpowiedz Link Zgłoś
matylda1001 Re: Ja nie zostawiam napiwków. 19.04.09, 22:23 dritte_dame napisała: >Niech będzie że mój pogląd to kwestia dość długiego już zamieszkiwania na obszarze gdzie napiwki dla określonych grup pracowników są i normalne i niekrępujące i odpowiednio skutecznie opodatkowane.< No cóż... co kraj to obyczaj... W Polsce jeszcze nie tak dawno napiwek wcale nie kojarzył się dobrze. Był gestem "jaśniepańskim", pokrytym warstewką pogardy dla "człowieka pracy" i jako taki z założenia miał uwłaczać godności tegoż, a poprawiac samopoczucie darczyńcy. Opowiadał mi swojego czasu zaprzyjażniony taksówkarz o pasażerach płacących za usługę i ich sakramentalnym "reszty nie trzeba". To był ponoć najgorszy gatunek klienta. Ci, których wiózł z przyjemnością napiwków nie zostawiali. >Otóż, myślę że rozpoznajesz swoją emocję właściwie, ale niewłaściwie identyfikujesz jej źródło. Myślę że Twoje "upokorzenie" brało by się stąd, że system napiwkowy pozbawiał by Ciebie części całkowitej obecnie władzy ekonomicznej nad swoimi pracownikami< Nie chodzi o władzę. Czułabym sie upokorzona dlatego, że zatrudniam człowieka, a płacę mu tak mało (sztucznie), że on musi być wspomagany przez innych. Czułabym, że go wyzyskuję i okradam. I rzeczywiście tak by było. Pracownik ma uzyskiwać za swoją pracę tyle, ile ona jest warta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasiu Żadnych napiwków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.09, 23:31 Fryzjerzy, kelnerzy i inni mają co miesiąc wypłacaną pensję za swą pracę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaija Re: Żadnych napiwków IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.04.09, 00:34 Jeśli jestem zadowolona z usługi, to daję. Dlaczego nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasiu Re: Żadnych napiwków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.09, 09:40 Gość portalu: jaija napisał(a): > Jeśli jestem zadowolona z usługi, to daję. Dlaczego nie? A jak lecisz samolotem to dajesz potem pilotowi napiwek za to, że szczęśliwie doleciał do celu? Odpowiedz Link Zgłoś
pocoo Re: Żadnych napiwków 19.04.09, 09:47 Gość portalu: Jasiu napisał(a): > Gość portalu: jaija napisał(a): > > Jeśli jestem zadowolona z usługi, to daję. Dlaczego nie? > A jak lecisz samolotem to dajesz potem pilotowi napiwek za to, że > szczęśliwie doleciał do celu? I zaraz dolecimy do absurdu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasiu Re: Żadnych napiwków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.09, 17:29 pocoo napisała: > I zaraz dolecimy do absurdu. Pewnie tak, bo nie wie, co odpowiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
egzostatyk Re: Żadnych napiwków 20.04.09, 15:07 widzisz to jest jeszcze tak,że obojętnie co ktoś myśli i jakie ma zdanie na ten temat,to jeszcze są zwyczaje w społeczeństwie.uważam że trzeba się dostosować do społeczeństwa bo się lepiej żyje.a ja tylko chcę wracać tam,gdzie dobrze wykonują odpowiednie usługi,to wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasiu Re: Żadnych napiwków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.09, 15:32 egzostatyk napisała: > widzisz to jest jeszcze tak,że obojętnie co ktoś myśli i jakie ma > zdanie na ten temat,to jeszcze są zwyczaje w społeczeństwie. Zapoznaj się na razie ze zwyczajem rozpoczynania zdań wielką literą i robienia odstępów po znakach interpunkcyjnych. Odpowiedz Link Zgłoś
egzostatyk Re: Żadnych napiwków 23.04.09, 11:53 to mi się akurat nie przyda bo na takie rzeczy uwagę zwraca trylko garstka oszołomów która nie patrzy na sedno sprawy a czepia się braku kropki. myśl sobie o mnie co chcesz tylko nie pisz już do mnie pa pa pa pa pa pa pa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasiu Zamiast napiwku zostaw bułkę (nt) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.09, 10:19 Odpowiedz Link Zgłoś
pocoo Re: Zamiast napiwku zostaw bułkę (nt) 19.04.09, 10:31 Mam nadzieję ,że sprawdziłeś praktycznie podaną radę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasiu Re: Zamiast napiwku zostaw bułkę (nt) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.09, 17:33 Sprawdziłem w kościele jak chodzili z tacą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bysior uwaga lobby napiwkowe na forum IP: *.multimo.gtsenergis.pl 19.04.09, 14:13 apeluję aby ten jakże ważki dylemat natury moralnej rozpatrzyć w zgodzie z własnym sumieniem, nie kierujac sie opinią sztucznie utworzonej tu większosci :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mg-junior Re: napiwki u fryzjera IP: *.multimo.gtsenergis.pl 19.04.09, 21:13 Podobno Żydzi nie dają nigdy napiwków. Odpowiedz Link Zgłoś
pocoo Re: napiwki u fryzjera 19.04.09, 22:54 Gość portalu: mg-junior napisał(a): > Podobno Żydzi nie dają nigdy napiwków. Z Tobą jest coraz gorzej.Zrób coś z tym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mg-junior Re: napiwki u fryzjera IP: *.multimo.gtsenergis.pl 19.04.09, 23:10 nie dam rady :( jest ich coraz więcej Odpowiedz Link Zgłoś
agulha Re: napiwki u fryzjera 19.04.09, 23:23 Którzy Żydzi, człowieku o ograniczonych horyzontach? Żydzi bywający w licznych kawiarniach na telawiwskim bulwarze dają napiwki zawsze. Bo tam jest właśnie taki "miły zwyczaj", że młodzi kelnerzy pracują latem za darmo, tzn. jedynym ich dochodem są napiwki. Też mnie to wkurza. Daję napiwki, ale średnio chętnie (w duszy), zwłaszcza, że w restauracji bywam zwykle służbowo, są to droższe restauracje niż normalnie bym poszła (nie pójdę przecież w deszczu pieszo w obcym mieście wieczorem szukać KFC!) i ten napiwek 10% to w sumie dla mnie spora kwota (biorąc pod uwagę, jak często jeżdżę w delegacje). Najbardziej irytują mnie knajpy z automatycznym dopisywaniem "obsługi" do rachunku (10%) i jeszcze jak dodatkowo obsługa przymawia się nachalnie o dodatkowy napiwek. To wtedy uważam, że płacę za obsługę trzy razy - raz w cenie dania, raz te cholerne 10% i raz napiwek. Żeby dopisywali obsługę i nauczyli personel nie żebrać, byłabym nawet zadowolona (legalność tej dopłaty powoduje jej pojawienie się na fakturze, czyli mogę to rozliczyć). Przykładem takiej knajpy jest włoska restauracja w Arkadii w Warszawie. Generalnie w każdej usłudze jest materiał, koszty stałe i obsługa, a przecież nie każe się dodatkowo dopłacać. Swojej fryzjerce i kosmetyczce zaczęłam dawać napiwki, kiedy były siłą najemną, usamodzielniły się, są właścicielkami, głupio mi było przestać dawać, a one się jakoś nie wzbraniają ;-)). Taksówkarzom nie daję - nie wiem, może i oczekują, ale chyba tu obowiązuje zasada "właściciel" - przecież taksówkarze korporacyjni w miażdżącej większości prowadzą jednoosobową DG. Chce, pracuje, nie chce, zjeżdża do domu - chce, bierze kurs, nie chce, nie musi, więc o co chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mg-junior Re: napiwki u fryzjera IP: *.multimo.gtsenergis.pl 20.04.09, 00:11 jesteś żydówką? po co jeździsz do telawiwu? Odpowiedz Link Zgłoś
kaszanka_pl Re: napiwki u fryzjera 20.04.09, 00:34 a jesli jest zydowka to co ?? jestes antysemita? a napiwki daje tylko wtedy kiedy ja mam na to ochote i kiedy jestem zadowolony z obslugi !! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mg-junior Re: napiwki u fryzjera IP: *.multimo.gtsenergis.pl 20.04.09, 09:42 > a jesli jest zydowka to co ?? lubie wiedziec z jakiej narodowosci ludzmi rozmawiam? coś w tym złego? > jestes antysemita? Polak to od razu antysemita? co to za okropny stereotyp? jesteś antypolakiem? Odpowiedz Link Zgłoś