Dodaj do ulubionych

napiwki u fryzjera

17.04.09, 13:00
czu u fryzjera zostawiamy napiwki?a ile może wynosić napiwek u
fryzjera?a jeśli nic nie zostawię to jak to będzie widziane?(to
znaczy w tym sensie czy będzie tam po co wracać:)
Obserwuj wątek
    • pocoo Re: napiwki u fryzjera 17.04.09, 13:25
      Jeżeli zaokrąglisz sumę(w granicach rozsądku)to zawsze witali będą Ciebie z
      uśmiechem.Jeżeli nie dasz nic to gwarantuję , że przy następnej wizycie ucha Ci
      nie obetną.
      • gucio712 Re: napiwki u fryzjera 17.04.09, 23:48
        wogóle nie dajemy napiwków, wogóle nie dajemy im nic zarobić,
        fryzjer twój wróg ze swymi strasznymi narzędziami zbrodni
        nożyczkami!!!
      • egzostatyk Re: napiwki u fryzjera 20.04.09, 14:53
        Dzięki.I tak chyba będę robić.Dzięki,dzięki,dzięki!
    • dritte_dame Re: napiwki u fryzjera 17.04.09, 23:55
      egzostatyk napisała:

      > czu u fryzjera zostawiamy napiwki?

      Tak.


      > a ile może wynosić napiwek u
      > fryzjera?

      15%


      > a jeśli nic nie zostawię to jak to będzie widziane?

      Jak postępek buraka.
      • gucio712 Re: napiwki u fryzjera 18.04.09, 00:03
        z całym szacunkiem wizyta faceta u fryzjera to dopiero postępek
        buraka, facet nie chodzi do fryzjera
        • matylda1001 Re: napiwki u fryzjera 18.04.09, 00:17
          >z całym szacunkiem wizyta faceta u fryzjera to dopiero postępek
          buraka, facet nie chodzi do fryzjera<

          Masz rację. W końcu wymyślili pęsetę, można sobie wyskubać.

        • dritte_dame Re: napiwki u fryzjera 18.04.09, 00:23
          gucio712 napisał:

          > z całym szacunkiem wizyta faceta u fryzjera to dopiero postępek
          > buraka, facet nie chodzi do fryzjera

          Tylko buraki golące się na łyso nie chodzą do fryzjera.
          • gucio712 Re: napiwki u fryzjera 18.04.09, 07:49
            • dritte_dame Re: napiwki u fryzjera 18.04.09, 15:23
              gucio712 napisał:

              > facet u fryzjera to tak samo jakby u kosmetyczki

              A może po prostu język polski jest tu przyczyną pewnego
              nieporozumienia?

              W angielskim jest i "barber" i "hairdresser".

              Tak zwani "prawdziwi" faceci nie chodzą do hairdresser.
          • hypatia69 Re: napiwki u fryzjera 19.04.09, 00:49
            D_d... Nie tylko. Mój ulubiony mężczyzna z racji przerzedzenia
            owłosienia głowy z włosami wyglądałby jak kretyn. Sądzisz, ze winien
            sobie piedolnąć fryzurę jak Kryszak? Albo pożyczkę? Albo coś równie
            wytwornego? A buractwa mu nie można zarzucić. To co? Do fryzjera
            musi chodzić koniecznie?
            No i w dodatku ja mam masę miejsca do całowania:D
            • dritte_dame Re: napiwki u fryzjera 19.04.09, 01:25
              hypatia69 napisała:

              > D_d... Nie tylko. Mój ulubiony mężczyzna z racji przerzedzenia
              > owłosienia głowy

              No owszem.
              Aby chodzić do fryzjera trzeba po pierwsze mieć odpowiednie "warunki
              naturalne" ;)


              > A buractwa mu nie można zarzucić.

              Sorry.. nic osobistego nie miałam na myśli :)


              > To co? Do fryzjera
              > musi chodzić koniecznie?

              Nie musi.
              Zwolniony i usprawiedliwiony :)
              Podobnie jak głuchy zwolniony jest z chodzenia na koncerty ;)


              > No i w dodatku ja mam masę miejsca do całowania:D

              <szczęściara..>
      • kot_behemot8 Re: napiwki u fryzjera 18.04.09, 10:54
        Nigdy nie daję napiwków u fryzjera. Chodzę do dość drogiego salonu,
        zawsze umawiam się do szefa i dając mu napiwek czułabym się
        idiotycznie. Ten człowiek zarabia pewno lepiej ode mnie, bo ma sieć
        salonów, w dodatku cały dochód i tak jest jego więc jaki sens ma
        napiwek. Dawanie mu napiwku wyglądałoby jak sadzenie się na wielką
        damę... "naści mój dobry człowieku, a kupcie sobie ode mnie coś
        ładnego";))
        • matylda1001 Re: napiwki u fryzjera 18.04.09, 11:28
          Kocie, masz rację. Nie zawsze i nie każdemu wypada dac napiwek.
          Zawsze daję napiwek w restauracjach, kawiarniach. Wiem, że kelnerzy
          na to czekają i nie zrobie im przykrości. Od czasu do czasu
          korzystam z usług pewnego zakładu krawieckiego. Ten zakład to raczej
          pracownia artystyczna. Mam wrażenie, że gdybym wyskoczyła tam z
          napiwkiem, to obraziłabym te panie. Już wolę pójść po odbiór kreacji
          z pudełkiem smacznych czekoladek i w ten sposób wyrazić swoją
          wdzięczność i radość. W ogóle mam problem z wręczaniem napiwków,
          zawsze wydaje mi sie, że to uwłacza godności osoby obdarowanej.
          • dritte_dame Re: napiwki 18.04.09, 15:39
            matylda1001 napisała:

            > mam problem z wręczaniem napiwków,

            To atawistyczny odruch pozostały z wychwania "w czasach socjalizmu".


            > zawsze wydaje mi sie, że to uwłacza godności osoby obdarowanej.

            Napiwek to nie podarunek.
            To jest wynagrodzenie za dobrze wykonaną usługę.

            "Uwłacza godności" tylko wówczas, gdy jest za mały.
            I wówczas uwłacza on godności osoby *wręczającej* a nie przyjmującej
            napiwek.
            • dritte_dame Re: napiwki 18.04.09, 15:58
              dritte_dame napisała:

              > Napiwek to [...] jest wynagrodzenie za dobrze wykonaną usługę.

              NALEŻNE wynagrodzenie.
              (gdyby ktoś miał jakiekolwiek wątpliwości)
              • Gość: bysior Re: napiwki IP: *.multimo.gtsenergis.pl 18.04.09, 16:18
                > NALEŻNE wynagrodzenie.
                nie wiem jak to ująć i nie da sie inaczej: udowodnij
                • dritte_dame Re: napiwki 18.04.09, 16:33
                  Gość portalu: bysior napisał(a):

                  > > NALEŻNE wynagrodzenie.
                  > nie wiem jak to ująć i nie da sie inaczej: udowodnij

                  Są pewne grupy pracowników, którzy zwyczajowo pracują za bardzo
                  małą "płacę podstawową" ponieważ, i dlatego, że ich dochód z pracy
                  pochodzi prawie całkowicie z otrzymywanych napiwków.

                  Korzystając z różnego rodzaju usług należy wiedzieć, czyj dochód
                  jest takiej właśnie natury.
                  • Gość: bysior Re: napiwki IP: *.multimo.gtsenergis.pl 18.04.09, 16:43
                    > Są pewne grupy pracowników, którzy zwyczajowo
                    zwyczajowo :) a gdzie przestrzeganie prawa?
                    kto im kazał sie godzic na takie warunki pracy?
                    • dritte_dame Re: napiwki 18.04.09, 17:02
                      Gość portalu: bysior napisał(a):

                      > a gdzie przestrzeganie prawa?

                      W czym widzisz problem?
                      Pracują za prawem przewidzianą płacę minimalną.
                      Prawo jest więc przestrzegane.


                      > kto im kazał sie godzic na takie warunki pracy?

                      Nikt nie kazał.
                      Za "regularną" płacę minimalną pracują chętnie, ponieważ ich
                      całkowity dochód składa się z dwóch części: z minimalnej płacy
                      stałej, i z wypracowanych napiwków.

                      Mechanizm "napiwku" w usługach praktycznie nie różni się od "pracy
                      na akord" w przemyśle.
                  • kot_behemot8 Re: napiwki 18.04.09, 18:16
                    dritte_dame napisała:

                    > Gość portalu: bysior napisał(a):
                    >
                    > > > NALEŻNE wynagrodzenie.
                    > > nie wiem jak to ująć i nie da sie inaczej: udowodnij
                    >
                    > Są pewne grupy pracowników, którzy zwyczajowo pracują za bardzo
                    > małą "płacę podstawową" ponieważ, i dlatego, że ich dochód z pracy
                    > pochodzi prawie całkowicie z otrzymywanych napiwków.
                    >
                    > Korzystając z różnego rodzaju usług należy wiedzieć, czyj dochód
                    > jest takiej właśnie natury.


                    Załóżmy, że to co mówisz jest prawdą. W takim przypadku dawanie
                    napiwku własnie fryzjerowi jest nonsensem. Tobie się serio wydaje,
                    że oni pracują za "niską płącę podstawową"?? Zapewniam cię, że nie
                    masz racji. W markowych salonach fryzjer już na początek zarabia
                    przynajmniej dwie średnie krajowe. Fryzjer-szef zgarnia paredziesiąt
                    tysięcy (miesięcznie)
                    I uważam, że w takiej sytuacji dawanie napiwku jest czymś żałosnym,
                    czyms co ma poprawić humor dającemu a dla obdarowywanego nie ma
                    najmniejszego znaczenia albo jest irytujące.
                    • dritte_dame Re: napiwki 18.04.09, 18:32
                      kot_behemot8 napisała:

                      > W takim przypadku dawanie
                      > napiwku własnie fryzjerowi jest nonsensem. Tobie się serio wydaje,
                      > że oni pracują za "niską płącę podstawową"?? Zapewniam cię, że nie
                      > masz racji. W markowych salonach [...]

                      Próbujesz dowieść ogólnej fałszywości tego ci ja piszę
                      powołując się na bardzo szczególny przypadek wyjątkowy.

                      Jak już wcześniej napisałam: wszystko zależy od tego, kim są
                      ci "oni".

                      Korzystając z usług należy wiedzieć, którzy "oni" pracują za
                      minimalną legalną płacę plegając na napiwkach jako na głównym
                      składniku swego dochodu.

                      A poza tym, nawet ten Twój przypadek wyjątkowy też niczgo nie
                      dowodzi.
                      Jeśli nawet w sprzyjających okolicznościach wychodzą z tego "dwie
                      średnie krajowe" lub więcej, to jeszcze nie powód żeby zwyczajem
                      przewidzianego należnego napiwku nie zapłacić.

                      Jakakolwiek faktyczna proporcja dochodów usługodawcy i usługobiorcy
                      nie jest dla usługobiorcy powodem/pretekstem/wytłumaczeniem tego,
                      żeby za usługę zwyczajowej części należności nie uiścić.

                      Wszystkie przewodniki turystyczne wymieniają, w których krajach
                      jakie grupy pracowników są owymi "onymi", którym należy się napiwek,
                      i w jakiej przeciętniej wysokości.
            • matylda1001 Re: napiwki 18.04.09, 16:23
              >To atawistyczny odruch pozostały z wychwania "w czasach
              socjalizmu".<

              Trudno sie nie zgodzić.

              >Napiwek to nie podarunek. To jest wynagrodzenie za dobrze wykonaną
              usługę.<

              Tu już trudniej się zgodzić. Za dobrze wykonaną usługę płaci
              pracownikowi właściciel. Przecież nie będzie zatrudniał złego
              pracownika. Napiwek jest moim podarunkiem, wręczonym zupełnie
              dobrowolnie i najczęściej z uśmiechem.

              >"Uwłacza godności" tylko wówczas, gdy jest za mały.
              I wówczas uwłacza on godności osoby *wręczającej* a nie
              przyjmującej napiwek.<

              Znowu sie zgodzę.


              • Gość: bysior Re: napiwki IP: *.multimo.gtsenergis.pl 18.04.09, 16:25
                napiwki to nieopodatkowany dochód czyli przestępstwo
                • dritte_dame Re: napiwki 18.04.09, 16:30
                  Gość portalu: bysior napisał(a):

                  > napiwki to nieopodatkowany dochód czyli przestępstwo

                  Nie ma w Polsce na formularzu zeznania podatkowego rubryki gdzie
                  wpisuje się łączną sumę otrzymanych w ciągu roku napiwków (jeśli
                  były)?
                  • Gość: bysior Re: napiwki IP: *.multimo.gtsenergis.pl 18.04.09, 16:41
                    spoko, to ja popracuje na czarno
                    jakby co - napiwki
                    • dritte_dame Re: napiwki 18.04.09, 17:04
                      Gość portalu: bysior napisał(a):

                      > spoko, to ja popracuje na czarno
                      > jakby co - napiwki

                      Jeśli zgłosisz te napiwki do opodatkowania - tak jak powinieneś - to
                      spoko.
                      • Gość: bysior Re: napiwki IP: *.multimo.gtsenergis.pl 18.04.09, 19:00
                        ale przecież wczesniej pisałaś że nie trzeba :/
                        nie dogadamy sie
                        • dritte_dame Re: napiwki 19.04.09, 00:31
                          Gość portalu: bysior napisał(a):

                          > ale przecież wczesniej pisałaś że nie trzeba :/

                          Nigdzie nie pisałam że dochodu uzyskanego w formie napiwków nie
                          trzeba zgłaszać do opodatkowania.
              • dritte_dame Re: napiwki 18.04.09, 16:55
                matylda1001 napisała:

                > Za dobrze wykonaną usługę płaci
                > pracownikowi właściciel.

                Właściciel często nie wie, i nawet często nie ma żadnej praktycznej
                możliwości sprawdzić, czy usługa została wykonana naprawdę dobrze.

                Dlatego, jakość usługi ocenia i za tą jakość bezpośrednio płaci ten,
                kto usługę otrzymuje.
                Czyli - klient.

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=94163941&a=94214221

                Dotyczy to między innymi takich pracowników jak: kelnerzy,
                fryzjerzy, najemni kierowcy taksówek, pokojówki hotelowe, dostawcy
                pizzy, itp..


                > Napiwek jest moim podarunkiem, wręczonym zupełnie
                > dobrowolnie i najczęściej z uśmiechem.

                Dodatkowa kwota pieniędzy wręczona usługodawcy ponad końcową sumę
                rachunku za usługę może być albo jednym albo drugim:
                albo napiwkiem (należnym wynagrodzeniem),
                albo podarunkiem (wyrazem wdzięczności).

                Czy jest jednym czy drugim - to zależy od tego, komu się ją wręcza.

                W przypadku pracowników takich jak wspomniani powyżej - jest
                napiwkiem (wręczonym najczęściej z uśmiechem).

                W przypadku napiwku, kupujący usługę napiwek wręczyć powinien.
                Natomiast może go dobrowolnie NIE WRĘCZYĆ - jeśli jest wyraźnie i z
                wiadomych i zrozumiałych dla usługodawcy powodów niezadowolony z
                jakości otrzymanej usługi.
                • matylda1001 Re: napiwki 18.04.09, 17:52
                  dritte_dame napisała:

                  > Właściciel często nie wie, i nawet często nie ma żadnej
                  praktycznej możliwości sprawdzić, czy usługa została wykonana
                  naprawdę dobrze.<
                  >Natomiast może go dobrowolnie NIE WRĘCZYĆ - jeśli jest wyraźnie i z
                  wiadomych i zrozumiałych dla usługodawcy powodów niezadowolony z
                  jakości otrzymanej usługi.<

                  Jeżeli klient nie złoży zażalenia, należy uznać, że usługa została
                  wykonana dobrze. Wypłata sie należy. Nie może być tak, że brak
                  napiwku jest karą za niedopełnienie obowiązku służbowego.
                  Napiwek ZAWSZE jest moim dobrowolnym datkiem. Mnie naprawdę nie musi
                  obchodzić sposób rozliczenia między pracownikiem i pracodawcą.
                  Jeżeli płaca jest symboliczna to współczuję pracownikowi, ale nie do
                  mnie należy podnoszenie jakości jego życia.
                  • dritte_dame Re: napiwki 18.04.09, 18:39
                    matylda1001 napisała:

                    > współczuję pracownikowi, ale nie do
                    > mnie należy podnoszenie jakości jego życia.

                    Nie masz współczuć, tylko zapłacić za wykonaną pracę.

                    Pisałam już że napiwek w usługach działa tak zamo jak stawka
                    akordowa w przemyśle.

                    Napiwek w usługach zapewnia wysoką wydajność i jakość pracy daleko
                    lepiej niż mógłby to osiągnąć jakikolwiek szefowski dozór.

                    Ku obopólnemu zadowoleniu - i klientów (sprawnie i szybko
                    obsłużonych) i pracowników (właściwie za to wynagrodzonych).
                    • matylda1001 Re: napiwki 18.04.09, 22:18
                      dritte_dame napisała:

                      >Nie masz współczuć, tylko zapłacić za wykonaną pracę.<

                      Nie żartuj. Za wykonaną pracę płaci pracodawca. Kelner nie jest moim
                      pracownikiem, a jego ZUS jest wliczony w koszt mojego posiłku.

                      >Pisałam już że napiwek w usługach działa tak zamo jak stawka
                      akordowa w przemyśle.<

                      W przemyśle to za pracę akordową płaci pracodawca. Restaurator też
                      może płacić kelnerowi np. za każdego obsłużonego klienta. Będzie
                      pracował na akord.

                      >Napiwek w usługach zapewnia wysoką wydajność i jakość pracy daleko
                      lepiej niż mógłby to osiągnąć jakikolwiek szefowski dozór.<

                      Taki listonosz na przykład... przynosi emeryturę mojej mamie i sam
                      sobie odlicza należny (jego zdaniem) napiwek. Zwyczajowo.
                      Sugerujesz, że po ten napiwek przeskakuje po trzy schodki?

                      >Ku obopólnemu zadowoleniu - i klientów (sprawnie i szybko
                      obsłużonych) i pracowników (właściwie za to wynagrodzonych).<

                      Czyli bez napiwków są żle wynagradzani? toż to wyzysk. Sąd Pracy się
                      kłania.



                      • dritte_dame Re: napiwki 19.04.09, 01:19
                        matylda1001 napisała:

                        > dritte_dame napisała:
                        >
                        > >Nie masz współczuć, tylko zapłacić za wykonaną pracę.<
                        >
                        > Nie żartuj. Za wykonaną pracę płaci pracodawca.

                        Nie żartuj. A co z osobami "samozatrudniającymi się"?
                        Im nikt nie płaci bo nie mają "pracodawcy"?

                        Za wykonaną pracę płaci ten, kto zamówił jej wykonanie.
                        KLIENT płaci.

                        To że "płaci pracodawca" to dostrzeganie tylko jednej formy
                        wynagradzania bezpośredniego wykonawcy pracy, a oprócz tej jednej -
                        skrajnej - formy istnieje też całe continuum form pośrednich:
                        od "napiwków" stanowiących mały dodatek do podstawowej płacy, przez
                        napiwki będące głównym składnikiem wynagrodzenia, aż po
                        brak "stałego" składnika płacy w ogóle i pobieranie przez
                        bezpośredniego wykonawcę pracy całości należności od klienta, z
                        możliwym następnie opłacaniem przez owego bezpośredniego wykonawcę
                        pracy prawa do korzystania z narzędzi i przestrzeni do pracy
                        u "właściciela" biznesu.


                        > Restaurator też
                        > może płacić kelnerowi np. za każdego obsłużonego klienta. Będzie
                        > pracował na akord.

                        Z tym że takie rozwiązanie jakie tu proponujesz jest w porównaniu z
                        mechanizmem napiwku i niepraktyczne i nieefektywne z punktu widzenia
                        potrzeby powiązania wysokości wynagrodzenia z jakością pracy.

                        Restaurator nie ma żadnej praktycznej możliwości biegać za każdym
                        kelnerem i ciągle kontrolować jak dobrze są obsługiwani wszyscy
                        klienci.
                        I nie ma on też takiej potrzeby, gdyż sami klienci płacąc napiwki
                        (lub nie) doskonale wykonują tą "kontrolę jakości" za niego :)
                        A kelner pracując ma motywację aby zadowolić przede wszystkim
                        klienta - a swojego szefa dopiero w drugiej kolejności ;)
                        (Dzięki temu kelner jest na przykład bardziej skłonny do naprawdę
                        dobrego obsłużenia mniejszej liczby klientów niż do podłego
                        obsłużenia większej ich ilości.)

                        Czyli ponownie:
                        > >Napiwek w usługach zapewnia wysoką wydajność i jakość pracy
                        daleko lepiej niż mógłby to osiągnąć jakikolwiek szefowski dozór.<


                        > Taki listonosz na przykład... przynosi emeryturę mojej mamie i sam
                        > sobie odlicza należny (jego zdaniem) napiwek. Zwyczajowo.

                        W tym przypadku jest to nadużycie ze strony listonosza.

                        Napiwek należy się za jednostkową pracę każdorazowo *zamówioną* u
                        wykonawcy a przyniesienia emerytury (w gotówce) Twoja mama u nikogo
                        nie zamawiała.

                        Najłatwiej rozwiążesz ten problem dysponując elektroniczny przelew
                        tej emerytury wprost na konto mamy.


                        > >Ku obopólnemu zadowoleniu - i klientów (sprawnie i szybko
                        > obsłużonych) i pracowników (właściwie za to wynagrodzonych).<
                        >
                        > Czyli bez napiwków są żle wynagradzani? toż to wyzysk.

                        To prawda.
                        Nie płacąc napiwków pracownikom, którym zwyczajowo w danym kraju
                        należy się od Ciebie (klienta) napiwek za dobrze wykonaną usługę -
                        wyzyskujesz tych ludzi.

                        Wyzyskujesz ich, nie płacąc pełnej należności za otrzymaną usługę.


                        > Sąd Pracy się kłania.

                        A to, czy wolisz się w takiej sytuacji raczej poddać jakimś sankcjom
                        sądowym - zamiast po prostu płacić uczciwie ile się należy - to już
                        chyba zależy od Ciebie..:))

                        To że ryzyko takiej sądowej sankcji jest praktycznie zerowe nie
                        usprawiedliwia brzydkiego faktu wyzysku przez Ciebie pracownika,
                        który nie otrzymał od Ciebie należnego mu napiwku.
        • majenkir Re: napiwki u fryzjera 18.04.09, 13:41
          kot_behemot8 napisała:
          > zawsze umawiam się do szefa

          To jest sytuacja wyjatkowa. Wlascicielowi nie daje sie napiwkow,
          ale personelowi tak (i to niezaleznie od eksluzywnosci salonu).
          • kot_behemot8 Re: napiwki u fryzjera 18.04.09, 18:24
            Personelowi też nie daję i nie spotkałam się z takim zwyczajem w
            krajach w których mieszkałam. Napiwki zwyczajowo daje się kelnerowi,
            pokojówce, parkingowemu i może jeszcze paru innym których teraz
            akurat sobie nie przypominam. Nigdy nie fryzjerowi, kosmetyczce,
            wizażyście, masażyście, dentyście, trenerowi itp. NIGDY.
            • dritte_dame Re: napiwki u fryzjera 18.04.09, 18:35
              kot_behemot8 napisała:

              > fryzjerowi, kosmetyczce, [...] dentyście

              Ciekawa grupa porównawcza ;))
              • Gość: bysior Re: napiwki u fryzjera IP: *.multimo.gtsenergis.pl 18.04.09, 19:08
                co bys nie napisała sa to pieniądze zarobione nielegalnie,
                nikt nie wie ile - bo nawet stawki nie ma
                subiektywna ocena usługi przez klienta to bzdura

                chodzi o tanie zaspokojenie próżnosci klienta, wywyższenie się nad ubozszą
                kelnerką, w końcu państwo przyszło do lokalu
                po co wciskacie kit ze jest inaczej :)
                • matylda1001 Re: napiwki u fryzjera 18.04.09, 22:32
                  >chodzi o tanie zaspokojenie próżnosci klienta, wywyższenie się nad
                  ubozszą kelnerką, w końcu państwo przyszło do lokalu po co wciskacie
                  kit ze jest inaczej :)<

                  Ja nie wciskam kitu. Naprawdę żle się czuję, gdy wręczam napiwek, i
                  to właśnie z powodów przez Ciebie wymienionych.
                  • dritte_dame Re: napiwki u fryzjera 19.04.09, 03:06
                    matylda1001 napisała:

                    > >chodzi o tanie zaspokojenie próżnosci klienta, wywyższenie się
                    nad
                    > ubozszą kelnerką, w końcu państwo przyszło do lokalu po co
                    wciskacie
                    > kit ze jest inaczej :)<
                    >
                    > Ja nie wciskam kitu. Naprawdę żle się czuję, gdy wręczam napiwek,
                    i
                    > to właśnie z powodów przez Ciebie wymienionych.


                    Czas porzucić uprzedzenia wyniesione z minionego systemu.

                    Danie napiwku temu, komu zwyczajowo się on należy, nie jest
                    robieniem usługodawcy żadnej łaski.
                    To uczciwa, należna i oczekiwana część wynagrodzenia za jego dobrze
                    wykonaną pracę.

                    Początkowe skrępowanie można ograniczyć płacąc odpowiednio więcej
                    gotówki niż wynosi rachunek i dając do zrozumienia że nie oczekuje
                    się reszty (w taksówce), lub pozostawiając dodatkowe pieniądze na
                    stole po zapłaceniu rachunku (w restauracji).
                • dritte_dame Re: napiwki u fryzjera 19.04.09, 02:55
                  Gość portalu: bysior napisał(a):

                  > co bys nie napisała sa to pieniądze zarobione nielegalnie,

                  Mylisz się.
                  Nielegalnie zarabiane są tylko pieniądze pobierane za nielegalnie
                  wykonywaną pracę.

                  Jeśli fryzjer, kelnerka i pokojówka są zatrudnieni legalnie to
                  *wszystkie* pieniądze otrzymywane przez nich w związku z
                  wykonywaniem przez nich pracy są zarabiane legalnie.


                  > nikt nie wie ile - bo nawet stawki nie ma

                  Jak to NIKT nie wie ile??
                  Otrzymujący napiwki WIE przecież ile dostał.

                  Sztywno określona w jakichś papierach stawka nie jest wcale
                  potrzebna. Często jest lepiej gdy wynagrodzenie za pracę jest w
                  znacznej części uznaniowe.

                  W przypadku napiwków - jest zawsze znana wszystkim (odpowiednio
                  obytym) stawka typowa, przeciętna, obowiązująca w danym kraju za
                  daną usługę:

                  en.wikipedia.org/wiki/Tip

                  > subiektywna ocena usługi przez klienta to bzdura

                  ???
                  Nie potrafisz ocenić czy Cię uprzejmie, sprawnie i fachowo obsłużono?
                  Nie potrafisz stwierdzić, kiedy jesteś zadowolony z obsługi, a kiedy
                  nie?
                  Nie potrafisz, mając uprzednie doświadczenie, wybrać przez kogo
                  chciałbyś być w przyszłości obsłużony ponownie, a przez kogo raczej
                  nie?


                  > chodzi o tanie zaspokojenie próżnosci klienta, wywyższenie się nad
                  ubozszą kelnerką, w końcu państwo przyszło do lokalu

                  Zupełnie jakbym czytała fragment z jakiejś Ekonomii Politycznej
                  Socjalizmu! :))

                  "Sprawiedliwość społeczna", "wywyższanie się 'państwa' nad 'ludem
                  pracującym miast i wsi'" itede.. :D:D:D

                  Powtarzam:
                  Chodzi o uiszczenie NALEŻNEJ zapłaty za wykonaną na nasze zamówienie
                  usługę.

                  Gdybyś znał z własnego doświadczenia, od strony pracownika, praktykę
                  funkcjonowania na przykład restauracji w rozwiniętych krajach
                  kapitalistycznych to na pewno nie pisałbyś powyższych <sorry> ...
                  bzdur.
            • dritte_dame Nigdy nie mów "NIGDY" ;)) 19.04.09, 04:39
              kot_behemot8 napisała:

              > Personelowi też nie daję i nie spotkałam się z takim zwyczajem w
              > krajach w których mieszkałam. Napiwki zwyczajowo daje się
              kelnerowi,
              > pokojówce, parkingowemu i może jeszcze paru innym których teraz
              > akurat sobie nie przypominam. Nigdy nie fryzjerowi, kosmetyczce,
              > wizażyście, masażyście, dentyście, trenerowi itp. NIGDY.

              en.wikipedia.org/wiki/Tip#Argentina
              "Leaving at least a 10% tip is considered kind and polite at ...
              beauty parlors, barbers"

              en.wikipedia.org/wiki/Tip#Mexico
              "Tipping in Mexico is also similar to the United States. ... Tips
              are ... given to ... to barbers"

              en.wikipedia.org/wiki/Tip#Austria
              "In Austria ... It is also common practice to tip ... hair dressers."

              en.wikipedia.org/wiki/Tip#Germany
              "In Germany, ... In ... sometimes barber shops, tips are expected to
              be about 5 - 10% of the total amount if the guest was satisfied with
              the service."

              en.wikipedia.org/wiki/Tip#Hungary
              "in Hungary ... hairdressers can expect 25% or more in tips, since
              they are expected to make more money in tips than in wages"

              en.wikipedia.org/wiki/Tip#Ireland
              "In the Republic of Ireland, ... It is increasingly common to tip
              hairdressers/barbers"

              en.wikipedia.org/wiki/Tip#Romania
              "The tip is usually 10% of the bill and is expected in ... hair
              dresser."

              en.wikipedia.org/wiki/Tip#Spain
              "Increasly tips are becoming expected ... hairdressers"

              en.wikipedia.org/wiki/Tip#United_Kingdom
              "Tipping ... is also relatively common for some other services, such
              as hairdressers."

              USA:
              en.wikipedia.org/wiki/Tip#Hairdressing
              "For a haircut or salon service, it is customary to tip the barber
              or stylist 10% to 20%"

              en.wikipedia.org/wiki/Tip#Canada
              "Tipping in Canada is similar to that in the United States"
              • kot_behemot8 Re: Nigdy nie mów "NIGDY" ;)) 19.04.09, 13:53
                W tym samym tekście napisano także:

                "In some other cultures or situations, giving a tip is not expected
                and offering one would be considered condescending or demeaning."

                Moje pytanie brzmi: skąd twoje przekonanie, że właśnie Polska nie
                nalezy do grupy takich własnie krajów?
                Bo ich lista jest całkiem długo - z własnego doświadczenia wiem że
                należą do niej wszystkie kraje skandynawskie i zdecydowanie Francja,
                w beneluksie napiwki daje się tylko w restauracjach i absolutnie nie
                jest to powszechne ani "obowiązkowe" (w sensie kulturowego nacisku
                który ty sugerujesz)
                Nawiązania do mentalności postsocjalistycznej też nie wydają mi sie
                trafione, gdyż nawet z twojego linku wynika, że najchetniej po
                napiwki sięgają dawne demoludy, w tym zwłaszcza te bałkańskie.
                Celniejsze wydaje mi się szukanie źródeł tej obyczajowości w
                azjatyckim bakszyszu... Cóż, mnie jakoś bliżej mentalnie do
                skandynawów i dlatego w kwestii napiwków pozostaje przy swoim
                zdaniu.
        • egzostatyk Re: napiwki u fryzjera 20.04.09, 15:02
          ja też się z tym zgadzam tylko że masz jasną sytuację co Ci ułatwia
          sprawę.ale ja zamierzam gdzieś chodzić dopiero i muszę rozeznać
          sytuacje.
      • egzostatyk Re: napiwki u fryzjera 20.04.09, 14:57
        Dzięki za rady Dritte_Dame!No właśnie też mi się wydaje że trzeba
        coś zostawić,tylko że to jest obcy fryzjer i nie wiem co z tym
        zrobić.Do tej pory to korzystam z fryzjera znajomego tylko że
        wyjeżdża.Dzięki za rady!Dzięki,dzięki,dzięki!
    • naprawdetrzezwy Ja nie zostawiam napiwków. 18.04.09, 16:49
      A jeśli ktoś się godzi na pracę za 400 zł miesięcznie, to znaczy, źe
      założył, że resztę dokradnie...
      • dritte_dame Obywatelu... 18.04.09, 17:08
        ...dorośnij do zasad rozwiniętego kapitalizmu.

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=94163941&a=94214930


        naprawdetrzezwy napisał:

        > A jeśli ktoś się godzi na pracę za 400 zł miesięcznie, to znaczy,
        źe
        > założył, że resztę dokradnie...
        >
        >
        >
        • naprawdetrzezwy Manipulancie! 18.04.09, 19:19
          Wskaż, gdzie jest (w której ustawie) opisane wynagradzanie bez
          odprowadzania podatku, składki zdrowotnej, na zus itp.?

          Bo ja uczciwie płacę te daniny.

          (ci od napiwków to podpisywali jakieś papier, że ani grosza z
          budżetu (wspólnej kiesy) nie będą chcieli? Że za wszystko zapłacą z
          własnej kieszeni?)

          ;>>>

          \
          • dritte_dame Re: Manipulancie! 19.04.09, 03:09
            naprawdetrzezwy napisał:

            > Wskaż, gdzie jest (w której ustawie) opisane wynagradzanie bez
            > odprowadzania podatku

            Wskaż gdzie napisałam że napiwki mają być nieopodatkowane.
      • marbor1 Re: Ja nie zostawiam napiwków. 18.04.09, 17:35
        Nikt mi napiwków nie wyciąga z kieszeni, więc nie ma mowy o żadnej kradzieży.
        Wręczam napiwek dobrowolnie dlatego, że jestem zadowolona z wykonanej usługi.
        • naprawdetrzezwy Przeczytaj raz jeszcze 18.04.09, 19:21
          może zrozumiesz:

          "Ktoś, kto godzi się na pracę za 400 zł, zakłada, że resztę
          dokradnie."


          W tym zdaniu nie ma mowy ani o tobie, ani o tym czy chcesz okradać
          budżet. Jest tylko mowa o tym, na co godzi się i co zakłada ktoś,
          kto godzi się na taką płacę.
        • matylda1001 Re: Ja nie zostawiam napiwków. 18.04.09, 22:49
          marbor1 napisała:

          > Nikt mi napiwków nie wyciąga z kieszeni, więc nie ma mowy o żadnej
          kradzieży.
          > Wręczam napiwek dobrowolnie dlatego, że jestem zadowolona z
          wykonanej usługi.

          Ja daję napiwki w restauracjach z zupełnie innego powodu. Jak idę do
          restauracji to mam byc dobrze obsłużona i koniec. Moje zadowolenie
          jest wkalkulowane w cenę kotleta. Jak nie będę zadowolona, to
          następnym razem pójdę do innej restauracji. Tak naprawdę płacę
          napiwki dlatego, że wiem, iż personel restauracji na to liczy, że
          ich płace sa najczęściej skandalicznie niskie, że ich pracodawca nie
          dzieli się z nimi zarobkiem w takich proporcjach, jakie byłyby
          sprawiedliwe. Daję te napiwki... z litości(?). Tylko w imię czego
          klienci maja robić składki na rzecz pracowników jakiegoś cwaniaka?
          Mój mąż jest właścicielem sporej firmy. Sam płaci swoim pracownikom.
          Dlaczego w gastronomii jest inaczej?
          • dritte_dame Re: Ja nie zostawiam napiwków. 19.04.09, 03:30
            matylda1001 napisała:

            > Tak naprawdę płacę
            > napiwki dlatego, że wiem, iż personel restauracji na to liczy, że
            > ich płace sa najczęściej skandalicznie niskie, że ich pracodawca
            nie dzieli się z nimi zarobkiem w takich proporcjach, jakie byłyby
            > sprawiedliwe. Daję te napiwki... z litości(?). Tylko w imię czego
            > klienci maja robić składki na rzecz pracowników jakiegoś cwaniaka?

            Mylnie interpretujesz kilka spraw.
            Po pierwsze: jaka proporcja podziału dochodu pomiędzy właścicielem a
            pracownikami restauracji jest "sprawiedliwa"?
            Nie da się tego określić.
            Dalej - gdyby nie dochód kelnerów z napiwków, to najprawdopodobniej
            restauratora nie stać by było na zatrudnienie takiej ich liczby,
            jaką zatrudnia - i skutkiem tego: i czekałabyś na swój kotlet
            znacznie dłużej i przyniósł by go w końcu znacznie bardziej zmęczony
            (a więc, miej uprzejmy) kelner. Czyli: napiwki działają także w
            ścisłym interesie klientów.
            I na koniec - dlaczego właściwie napiwki to "składka na rzecz
            pracowników cwaniaka" a podstawowy rachunek za obiad to nie jest
            taka składka?? Przecież "cwaniak" opłaca pracowników także z tych
            podstawowych rachunków, a więc?... gdzie tu konsekwencja w
            rozumowaniu?


            > Mój mąż jest właścicielem sporej firmy. Sam płaci swoim
            pracownikom.
            > Dlaczego w gastronomii jest inaczej?

            Czy prowadzicie firmę usługową?
            • matylda1001 Re: Ja nie zostawiam napiwków. 19.04.09, 12:26
              >jaka proporcja podziału dochodu pomiędzy właścicielem a
              pracownikami restauracji jest "sprawiedliwa"?<

              Taka, która nie krzywdzi żadnej ze stron. Jeżeli klienci muszą się
              składać na pensję kelnera to albo restaurator przeznacza zbyt wysoką
              część zarobku dla siebie, albo ten symboliczny kotlet jest za tanio
              wyceniony.

              >Dalej - gdyby nie dochód kelnerów z napiwków, to
              najprawdopodobniej restauratora nie stać by było na zatrudnienie
              takiej ich liczby, <

              Problem restauratora. Może powinien zredukować biznes?

              >I na koniec - dlaczego właściwie napiwki to "składka na rzecz
              pracowników cwaniaka" a podstawowy rachunek za obiad to nie jest
              taka składka?? Przecież "cwaniak" opłaca pracowników także z tych
              podstawowych rachunków, a więc?... gdzie tu konsekwencja w
              rozumowaniu?<

              Podstawowy rachunek jest zapłatą za dokonaną usługę. Usługa to koszt
              produktów, przygotowanie, podanie i pozmywanie. Plus część podatkowo-
              składkowa. Koniec.

              >Czy prowadzicie firmę usługową?<

              To jest PPUH, czyli część to usługi (drukarskie). Pracownicy dostają
              pobory (nawet spore). Każda usługa jest wyceniona. Może reprezentuję
              dziwny sposób myślenia, ale czułabym sie upokorzona, gdyby klienci
              mieli sie składać (pod pozorem napiwków) na pensję dla moich
              pracowników.



              • dritte_dame Re: Ja nie zostawiam napiwków. 19.04.09, 13:07
                matylda1001 napisała:

                > >jaka proporcja podziału dochodu pomiędzy właścicielem a
                > pracownikami restauracji jest "sprawiedliwa"?<
                >
                > Taka, która nie krzywdzi żadnej ze stron.

                Czyli dokładnie jaka?
                Określ liczbowo właściwą według Ciebie proporcję.


                > Jeżeli klienci muszą się
                > składać na pensję kelnera

                Klienci nic nie "muszą".
                Zamawiają usługi dobrowolnie, dobrowolnie płacąc znane im zawczasu
                stawki za usługi.
                (stawka zwyczajowego napiwku też jest zawczasu znana)

                Natomiast płacąc te stawki za usługi, składają się na pensje
                *wszystkich* pracowników biznesu.


                > to albo restaurator przeznacza zbyt wysoką
                > część zarobku dla siebie,

                Brzydki kapitalista...


                > albo ten symboliczny kotlet jest za tanio
                > wyceniony.

                Podnieść cenę.
                Przyjdzie mniej klientów i restaurator będzie musiał z automatu
                zastosować się do Twojej rady poniżej:


                > >Dalej - gdyby nie dochód kelnerów z napiwków, to
                > najprawdopodobniej restauratora nie stać by było na zatrudnienie
                > takiej ich liczby, <
                >
                > Problem restauratora. Może powinien zredukować biznes?

                Może powinien.

                Efekt będzie mniej więcej taki:

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=94200157&a=94232577

                > >I na koniec - dlaczego właściwie napiwki to "składka na rzecz
                > pracowników cwaniaka" a podstawowy rachunek za obiad to nie jest
                > taka składka?? Przecież "cwaniak" opłaca pracowników także z tych
                > podstawowych rachunków, a więc?... gdzie tu konsekwencja w
                > rozumowaniu?<
                >
                > Podstawowy rachunek jest zapłatą za dokonaną usługę.

                > Usługa to koszt
                > produktów

                OK. Na to jest cennik u dostawcy.

                > przygotowanie

                Z tym już gorzej, bo jest cennik na energię i wodę ale nie tak łatwo
                jest określić dokładne zużycie potrzebne do przygotowania jednego
                konkretnego dania.

                > podanie i pozmywanie

                A to już w ogóle "nic" nie kosztuje.
                (bo skąd wiadomo, ile?)

                > Plus część podatkowo-
                > składkowa. Koniec.

                Koniec?
                A gdze zysk dla biznesu i kompensacja pracowników najemnych?


                > czułabym sie upokorzona, gdyby klienci
                > mieli sie składać (pod pozorem napiwków) na pensję dla moich
                > pracowników.

                Klienci składają się na pensje dla Twoich pracowników tak czy
                inaczej. Skądże bowiem biorą się pensje Twoich pracowników, jeśli
                nie z pieniędzy przynoszonych przez klientów?
                • matylda1001 Re: Ja nie zostawiam napiwków. 19.04.09, 13:41
                  Hmmm... w tym wątku wyjątkowo trudno mi się z Tobą rozmawia... :)

                  Nie zaprzestanę dawania napiwków, z powodów, jakie przedstawiłam
                  wyżej, ale nie uznam tego za normalne. Nasi pracownicy (a jest ich
                  sporo) mają stałe pobory. Gdybym zaproponowała najniższą krajową, to
                  chyba pracowałabym sama :)Czy jest praca, czy jej nie ma dostają
                  tyle samo. Ich nie obchodzą zawirowania gospodarcze, to nasz
                  problem. Nasze dochody pozostają w ścisłym związku z koniunkturą.
                  Bywa, że zarobimy sporo, bywa, że niewiele. Ryzyko takie. Pracownik
                  swoją pensję musi dostać, jeśli zostanie coś dla nas, to doskonale.
                  Proporcje są takie: najpierw pensja pracownika, a potem te
                  wszystkie "ZUS-y/srusy" plus wszyskie inne koszty, a reszta dla nas.
                  To oczywiste, że klient płacąc za usługę/wyrób płaci też cząstkę
                  pensji pracownika (to chyba normalne), ale nikt nie wyciąga ręki po
                  dodatkowe pieniądze. W gastronomii jest inaczej. Restauratorzy nie
                  należą do osób ubogich, stać ich na to, żeby pracownicy byli
                  opłacani sumiennie. Tyle, że łatwiej zatrudnić pracownika za
                  symboliczne pieniądze, a potem niech sobie radzi sam. Niech wydrwi,
                  wyłudzi, wyżebrze, wyprosi* (*niepotrzebne skreślić).
                  • dritte_dame Re: Ja nie zostawiam napiwków. 19.04.09, 15:51
                    matylda1001 napisała:

                    > Hmmm... w tym wątku wyjątkowo trudno mi się z Tobą rozmawia... :)

                    Przepraszamy za przejściowe zakłócenia ;)
                    Prosimy nie regulować.. :))


                    > Nie zaprzestanę dawania napiwków, z powodów, jakie przedstawiłam
                    > wyżej, ale nie uznam tego za normalne.

                    W porządku.
                    Niech będzie że mój pogląd to kwestia dość długiego już
                    zamieszkiwania na obszarze gdzie napiwki dla określonych grup
                    pracowników są i normalne i niekrępujące i odpowiednio skutecznie
                    opodatkowane.


                    > Nasi pracownicy (a jest ich
                    > sporo) mają stałe pobory.

                    Tu "u mnie" tej branży pracownicy także nie polegają w swoich
                    dochodach na napiwkach.
                    W ogóle takich grup pracowników, które na tym polegają jest mało i
                    są dobrze znane, ale właśnie dzięki temu że istnieją, umożliwiają
                    one w razie potrzeby osiągnięcie przyzwoitego dochodu dużej liczbie
                    pracowników nisko kwalifikowanych i/lub zatrudnianych dorywczo. Na
                    przykład: dorabiającym sobie w wolnym czasie uczniom szkół średnich
                    i student(k)om.


                    > To oczywiste, że klient płacąc za usługę/wyrób płaci też cząstkę
                    > pensji pracownika (to chyba normalne), ale nikt nie wyciąga ręki
                    po
                    > dodatkowe pieniądze. W gastronomii jest inaczej.

                    > łatwiej zatrudnić pracownika za
                    > symboliczne pieniądze, a potem niech sobie radzi sam. Niech
                    wydrwi, wyłudzi, wyżebrze, wyprosi* (*niepotrzebne skreślić).

                    W gastronomii, tam gdzie funkcjonuje system napiwkowy, to nie są
                    pieniądze "dodatkowe".

                    Każde pieniądze (i podstawa rachunku, i napiwki) zapłacone przez
                    klienta w rezultacie otrzymania usługi to normalny dochód owego
                    biznesu.

                    Odniosę się tu jeszcze do wspomnianeo przez Ciebie
                    uczucia "upokorzenia".

                    Otóż, myślę że rozpoznajesz swoją emocję właściwie, ale niewłaściwie
                    identyfikujesz jej źródło.
                    Myślę że Twoje "upokorzenie" brało by się stąd, że system napiwkowy
                    pozbawiał by Ciebie części całkowitej obecnie władzy ekonomicznej
                    nad swoimi pracownikami.

                    System napiwkowy pozbawia Cię dokładnej kontroli nad redystrybucją
                    całego przychodu uzyskiwanego przez firmę jako całość w rezultacie
                    jej działalności. Pozbawia Cię kontroli nad tym, który z pracowników
                    dokładnie ile dostaje za swoją pracę.

                    Jednakże, w zamian za to, system napiwkowy sprawia że praca osób
                    otrzymujących napiwki staje się dla nich bardziej znacząca a dobre
                    jej wykonywanie - znacznie bardziej satysfakcjonujące: znacznie
                    wyraźniejszy i widoczny staje się związek między ilością i jakością
                    wysiłku włożonego w pracę a uzyskanym za to wynagrodzeniem.

                    Przedsiębiorca-restaurator ma więc wybór: albo ściśle "trzymać łapę"
                    na wszystkich aspektach biznesu i nie narażać swej szefowskiej żądzy
                    pełni władzy na szwank, albo "upokorzyć" się, rezygnując ze znacznej
                    części kontroli nad dochodami swoich pracowników a za to uczynić
                    swój biznes znacznie bardziej dynamicznym, ekspansywnym i rozwojowym.
                    • matylda1001 Re: Ja nie zostawiam napiwków. 19.04.09, 22:23
                      dritte_dame napisała:
                      >Niech będzie że mój pogląd to kwestia dość długiego już
                      zamieszkiwania na obszarze gdzie napiwki dla określonych grup
                      pracowników są i normalne i niekrępujące i odpowiednio skutecznie
                      opodatkowane.<

                      No cóż... co kraj to obyczaj... W Polsce jeszcze nie tak dawno
                      napiwek wcale nie kojarzył się dobrze. Był gestem "jaśniepańskim",
                      pokrytym warstewką pogardy dla "człowieka pracy" i jako taki z
                      założenia miał uwłaczać godności tegoż, a poprawiac samopoczucie
                      darczyńcy. Opowiadał mi swojego czasu zaprzyjażniony taksówkarz o
                      pasażerach płacących za usługę i ich sakramentalnym "reszty nie
                      trzeba". To był ponoć najgorszy gatunek klienta. Ci, których wiózł z
                      przyjemnością napiwków nie zostawiali.

                      >Otóż, myślę że rozpoznajesz swoją emocję właściwie, ale
                      niewłaściwie identyfikujesz jej źródło. Myślę że Twoje "upokorzenie"
                      brało by się stąd, że system napiwkowy pozbawiał by Ciebie części
                      całkowitej obecnie władzy ekonomicznej nad swoimi pracownikami<

                      Nie chodzi o władzę. Czułabym sie upokorzona dlatego, że zatrudniam
                      człowieka, a płacę mu tak mało (sztucznie), że on musi być
                      wspomagany przez innych. Czułabym, że go wyzyskuję i okradam. I
                      rzeczywiście tak by było. Pracownik ma uzyskiwać za swoją pracę
                      tyle, ile ona jest warta.


    • Gość: Jasiu Żadnych napiwków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.09, 23:31
      Fryzjerzy, kelnerzy i inni mają co miesiąc wypłacaną pensję za swą
      pracę.
      • Gość: jaija Re: Żadnych napiwków IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.04.09, 00:34
        Jeśli jestem zadowolona z usługi, to daję. Dlaczego nie?
        • Gość: Jasiu Re: Żadnych napiwków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.09, 09:40
          Gość portalu: jaija napisał(a):
          > Jeśli jestem zadowolona z usługi, to daję. Dlaczego nie?
          A jak lecisz samolotem to dajesz potem pilotowi napiwek za to, że
          szczęśliwie doleciał do celu?
          • pocoo Re: Żadnych napiwków 19.04.09, 09:47
            Gość portalu: Jasiu napisał(a):

            > Gość portalu: jaija napisał(a):
            > > Jeśli jestem zadowolona z usługi, to daję. Dlaczego nie?
            > A jak lecisz samolotem to dajesz potem pilotowi napiwek za to, że
            > szczęśliwie doleciał do celu?

            I zaraz dolecimy do absurdu.
            • Gość: Jasiu Re: Żadnych napiwków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.09, 17:29
              pocoo napisała:
              > I zaraz dolecimy do absurdu.
              Pewnie tak, bo nie wie, co odpowiedzieć.
      • egzostatyk Re: Żadnych napiwków 20.04.09, 15:07
        widzisz to jest jeszcze tak,że obojętnie co ktoś myśli i jakie ma
        zdanie na ten temat,to jeszcze są zwyczaje w społeczeństwie.uważam
        że trzeba się dostosować do społeczeństwa bo się lepiej żyje.a ja
        tylko chcę wracać tam,gdzie dobrze wykonują odpowiednie usługi,to
        wszystko.
        • Gość: Jasiu Re: Żadnych napiwków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.09, 15:32
          egzostatyk napisała:

          > widzisz to jest jeszcze tak,że obojętnie co ktoś myśli i jakie ma
          > zdanie na ten temat,to jeszcze są zwyczaje w społeczeństwie.
          Zapoznaj się na razie ze zwyczajem rozpoczynania zdań wielką literą
          i robienia odstępów po znakach interpunkcyjnych.
          • egzostatyk Re: Żadnych napiwków 23.04.09, 11:53
            to mi się akurat nie przyda bo na takie rzeczy uwagę zwraca trylko
            garstka oszołomów która nie patrzy na sedno sprawy a czepia się
            braku kropki.
            myśl sobie o mnie co chcesz tylko nie pisz już do mnie pa pa pa pa
            pa pa pa
    • Gość: Jasiu Zamiast napiwku zostaw bułkę (nt) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.09, 10:19
      • pocoo Re: Zamiast napiwku zostaw bułkę (nt) 19.04.09, 10:31
        Mam nadzieję ,że sprawdziłeś praktycznie podaną radę.
        • Gość: Jasiu Re: Zamiast napiwku zostaw bułkę (nt) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.09, 17:33
          Sprawdziłem w kościele jak chodzili z tacą.
    • Gość: bysior uwaga lobby napiwkowe na forum IP: *.multimo.gtsenergis.pl 19.04.09, 14:13
      apeluję aby ten jakże ważki dylemat natury moralnej rozpatrzyć w zgodzie z
      własnym sumieniem, nie kierujac sie opinią sztucznie utworzonej tu większosci :)
    • Gość: mg-junior Re: napiwki u fryzjera IP: *.multimo.gtsenergis.pl 19.04.09, 21:13
      Podobno Żydzi nie dają nigdy napiwków.
      • pocoo Re: napiwki u fryzjera 19.04.09, 22:54
        Gość portalu: mg-junior napisał(a):

        > Podobno Żydzi nie dają nigdy napiwków.

        Z Tobą jest coraz gorzej.Zrób coś z tym.
        • Gość: mg-junior Re: napiwki u fryzjera IP: *.multimo.gtsenergis.pl 19.04.09, 23:10
          nie dam rady :(
          jest ich coraz więcej
      • agulha Re: napiwki u fryzjera 19.04.09, 23:23
        Którzy Żydzi, człowieku o ograniczonych horyzontach? Żydzi bywający w licznych
        kawiarniach na telawiwskim bulwarze dają napiwki zawsze. Bo tam jest właśnie
        taki "miły zwyczaj", że młodzi kelnerzy pracują latem za darmo, tzn. jedynym ich
        dochodem są napiwki. Też mnie to wkurza. Daję napiwki, ale średnio chętnie (w
        duszy), zwłaszcza, że w restauracji bywam zwykle służbowo, są to droższe
        restauracje niż normalnie bym poszła (nie pójdę przecież w deszczu pieszo w
        obcym mieście wieczorem szukać KFC!) i ten napiwek 10% to w sumie dla mnie spora
        kwota (biorąc pod uwagę, jak często jeżdżę w delegacje). Najbardziej irytują
        mnie knajpy z automatycznym dopisywaniem "obsługi" do rachunku (10%) i jeszcze
        jak dodatkowo obsługa przymawia się nachalnie o dodatkowy napiwek. To wtedy
        uważam, że płacę za obsługę trzy razy - raz w cenie dania, raz te cholerne 10% i
        raz napiwek. Żeby dopisywali obsługę i nauczyli personel nie żebrać, byłabym
        nawet zadowolona (legalność tej dopłaty powoduje jej pojawienie się na fakturze,
        czyli mogę to rozliczyć). Przykładem takiej knajpy jest włoska restauracja w
        Arkadii w Warszawie. Generalnie w każdej usłudze jest materiał, koszty stałe i
        obsługa, a przecież nie każe się dodatkowo dopłacać.
        Swojej fryzjerce i kosmetyczce zaczęłam dawać napiwki, kiedy były siłą najemną,
        usamodzielniły się, są właścicielkami, głupio mi było przestać dawać, a one się
        jakoś nie wzbraniają ;-)).
        Taksówkarzom nie daję - nie wiem, może i oczekują, ale chyba tu obowiązuje
        zasada "właściciel" - przecież taksówkarze korporacyjni w miażdżącej większości
        prowadzą jednoosobową DG. Chce, pracuje, nie chce, zjeżdża do domu - chce,
        bierze kurs, nie chce, nie musi, więc o co chodzi.
        • Gość: mg-junior Re: napiwki u fryzjera IP: *.multimo.gtsenergis.pl 20.04.09, 00:11
          jesteś żydówką? po co jeździsz do telawiwu?
          • kaszanka_pl Re: napiwki u fryzjera 20.04.09, 00:34
            a jesli jest zydowka to co ??

            jestes antysemita?

            a napiwki daje tylko wtedy kiedy ja mam na to ochote i kiedy
            jestem zadowolony z obslugi !!
            • Gość: mg-junior Re: napiwki u fryzjera IP: *.multimo.gtsenergis.pl 20.04.09, 09:42
              > a jesli jest zydowka to co ??
              lubie wiedziec z jakiej narodowosci ludzmi rozmawiam? coś w tym złego?

              > jestes antysemita?
              Polak to od razu antysemita? co to za okropny stereotyp? jesteś antypolakiem?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka