Znajomi na poziomie

12.05.09, 15:45
Otóż moi znajomi - w tym osoby, z którymi regularnie spędzam czas -
reprezentują całkiem szeroki przekrój społeczeństwa. Sam nie czuję się z żadną
grupą zbyt mocno związany, ale za to widzę, jak pewne podziały negatywnie
wpływają na kontakty międzyludzkie. Zasadniczo chodzi o tzw. "poziom". Z
jednej strony osoby wykształcone (mam na myśli coś więcej niż ukończone
studia!), oczytane, wykazujące się erudycją. Z drugiej zaś ludzie niezbyt
zainteresowani ambitnymi humanistycznymi dociekaniami, skupieni na sprawach
bardziej przyziemnych, tzw. "ludzie prości". Osobiście nie mam problemu w
nawiązywaniu kontaktów z osobami tak z jednej, jak i z drugiej grupy. Ale
niektórzy, z moich bardziej "światłych" znajomych, patrzą ze słabo ukrywaną
wyższością na kogoś, kto nigdy nie interesował się kinem artystycznym, albo
nie czytał Mann'a, posługuje się prostym, bezpośrednim językiem i proponuje
rozmowę o telewizyjnym serialu. Jeszcze mało by mnie to obchodziło, ale
ostatnio usłyszałem wredny komentarz, że dowartościowuję się w towarzystwie
osób słabiej wyedukowanych i że w ogóle obcowanie z nimi powinienem sobie
darować, bo "obniżam loty". Strasznie przykro mi się zrobiło, bo staram się
nie oceniać ludzi, dzięki czemu chętnie podyskutuję o argentyńskich pisarzach,
ale też o tym, kto ostatnio się spił i jak narozrabiał w barze :) Co
powiedzieć złośliwcom ? Jak wy spróbowalibyście przekonać, że na ułożonej
wiedzy i wyćwiczonym języku człowiek się przecież nie kończy ?

PS:Zaznaczam, że użyłem pewnych symbolicznych odniesień, które nie dla każdego
będą oczywiste, ale proszę o wyrozumiałość, ten post i tak jest dość długi. No
i nie pomyślcie, że jakimś chamstwem się otaczam. Zwyczajni, normalni ludzie,
tyle, że nie czytali Hartmann'a ;)
    • yoma Re: Znajomi na poziomie 12.05.09, 16:09
      Odpowiem ci, jak mi wyjaśnisz, na grzyba ci te apostrofy po nazwiskach :)
      • grenzik Re: Znajomi na poziomie 12.05.09, 19:16
        Wydaje mi się poprawne (może się mylę) takie właśnie odmienianie słów obcych - w
        tym nazwisk.

        PS: I wkurza mnie pisanie: Szekspir! :)
        • yoma Re: Znajomi na poziomie 12.05.09, 20:36
          W przypadku nazwisk niezakończonych na głoskę niemą mylisz się. Ale myślałam, że
          to takie twoje równanie do mniej wykształconych znajomych :)

          Mnie tam nieludzko wkurza pisanie: Szekspir'a.
          • grenzik Re: Znajomi na poziomie 13.05.09, 01:28
            Dziękuję.
            • yoma Re: Znajomi na poziomie 14.05.09, 19:32
              A nie ma za co :)
        • wilma.flintstone Re: Znajomi na poziomie 12.05.09, 20:44
          grenzik napisał:

          > Wydaje mi się poprawne (może się mylę) takie właśnie odmienianie
          >słów obcych - w tym nazwisk.


          Tak, ale tych zakonczonych na "e". Czyli Shakespeare'a :)
      • hypatia69 Re: Znajomi na poziomie 12.05.09, 19:19
        Moze bo ładnie wygląda, prosze Yoma'y?
        • yoma Re: Znajomi na poziomie 12.05.09, 20:37
          Gupio, nie ładnie :)
    • rudolf.ss wykształciuchy 12.05.09, 17:58
      Sam widzisz co oznacza termin wykształciuchy - to ta część ludzi, która uważa
      się za lepszą od innych nie z powodu narodowości, koloru skóry czy płci tylko
      dlatego, że mają więcej pieniędzy lub więcej książek przeczytali. Rasizm i
      faszyzm razem wzięty.

      Zawsze lepiej wyjdziesz trzymając się tych prostych ludzi, bo oni pomogą ci
      bezinteresownie - według zasad. Wykształciuch od razu wykaże się krzywą postawą
      i będzie szukał podstępu albo dopatrywał się swoich strat.

      Lepiej się dowartościować obcując z ludźmi w czymś od ciebie gorszymi, niż
      dowartościować się przebywając wśród lepszych w czymś od ciebie. Przykład -
      pieniądze.
      Zadając się z biedniejszymi możesz im postawić np. piwo lub fastfood, dzięki
      czemu komuś pomożesz i go w jakiś tam sposób rozwiniesz dając mu nowe
      doświadczenie zjedzenia np. hamburgera z baru x.
      Zadając się z bogatszymi sam zniżysz się do poziomu biorcy. To ty będziesz od
      nich brał, a nie ty im. Do tego ci biedni zadający się z bogatymi zwykle chcą
      się im podlizać i bezczelnie zachowują się jak bezkrytyczni pochlebcy.

      Twoje życie - twoja godność - twój wybór.
      • yoma Re: wykształciuchy 12.05.09, 18:13
        >go w jakiś tam sposób rozwiniesz dając mu nowe
        > doświadczenie zjedzenia np. hamburgera z baru x.

        rotfl

        trzeba naprawdę być z Kozich Dupek Dolnych, żeby sądzić, że zjedzenie bigmaca to
        nobilitacja. Uważaj, żeby cię nim obdarowany przez łeb nie wyciął...
        • rudolf.ss Re: wykształciuchy 12.05.09, 18:40
          czemu od razu zakładasz że bar x to mcdonald? Jest pełno innych małych
          rodzinnych barów gdzie podają hamburgery i w każdym takim barze hamburger
          smakuje inaczej. Albo zapiekanki - w każdym barze jest inna.
          • yoma Re: wykształciuchy 12.05.09, 20:39
            Bo każdy właściciel rodzinnego baru ma inny skład śliny :)

            I myślisz, że taki gość nie wie, jak toto smakuje? Zaproś go do Ritza na homara
            z truflami, to pogadamy. Podtrzymuję: hamburger jako szczyt światowości - rotfl.
            Niezależnie od baru :D
            • rudolf.ss Re: wykształciuchy 13.05.09, 10:19
              właśnie wyszło twoje prostactwo bo uważasz, że homar w restauracji jest lepszy
              od hamburgera w barze. Teraz pewnie gardzisz tymi co uważają inaczej niż ty i
              uważasz ich za niewykształconą ciemnotę dla której szczytem ambicji kulinarnych
              jest zjeść hamburgera w osiedlowym barze. Żenujący przykład wykształciucha.
              • yoma Re: wykształciuchy 14.05.09, 19:32
                Uważam za niewykształconą ciemnotę idiotę, który chce pokazać prostemu
                człowiekowi szczyt wyrafinowania wręczając mu hamburgera :)
            • piwi77 Re: wykształciuchy 13.05.09, 10:22
              yoma napisała:

              > Zaproś go do Ritza na homara z truflami, to pogadamy.

              Homar z truflami? Dobrze wiedzieć, będę omijał owego Ritza (nigdy
              nie słyszałem na szczęście) z daleka.
    • 10iwonka10 Re: Znajomi na poziomie 12.05.09, 18:27
      Pozom poziomem ja mysle ze twoi znajomi to zwykle snoby ktore lubia
      sie dowartosciowywac kosztem innych.


    • wuzet21 Re: Znajomi na poziomie 12.05.09, 18:33
      Zabrałeś się za dość trudny temat, bo co osobnik - to inne widzenie. Generalnie,
      człowiek na poziomie to taki, co w kontaktach towarzyskich swego poziomu zbytnio
      nie pokazuje, na to ma czas i miejsce w pracy.
    • Gość: gość Re: Znajomi na poziomie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.09, 18:44
      Jak sam widzisz wykształcenie i pozorna ogłada - no właśnie -
      POZORNA nie idą w parze z inteligencją.Na to trzeba albo kilku
      pokoleń ,jeśli jeszcze niedawno ojciec rozrzucał po polu obornik
      albo trzeba włożyć
      w siebie wiele pracy żeby doprowadzić się do jakigoś pozimu, i nie
      chodzi mi tutaj o możliwość umiejętności prowadzenia dyskusji na
      temat fizyki kwantowej albo filozofi marksistowskiej.
    • yoma Re: Znajomi na poziomie 12.05.09, 20:40
      Zawsze możesz, Grenzik, się powołać na autorytet George'a Bernarda Shawa :)
    • lena575 Re: Znajomi na poziomie 12.05.09, 23:03
      My nie widzieliśmy tego co być może oni widzieli np. jak
      brylujesz "intelektualnie" na niskich poziomach napawając się
      własną "kulturą wyższą" wśród mniej "wykształconej" gawiedzi.
    • grenzik Re: Znajomi na poziomie 13.05.09, 01:32
      Wreszcie zrozumiałem, że nie sięgam wam do pięt.
      • 10iwonka10 Re: Znajomi na poziomie 13.05.09, 09:55
        Siegasz,siegasz :-)

        Mysle ze to raczej twoi znajomi maja jakies lekkie kompleksy.

        Czowiek na poziomie to taki ktory sie nie wywyzsza i z kazdym
        pptrafi porozmawiac.Bo czy rozmowa o Mannie, Van Goghu, czy
        argentynskich pisarzach swiadczy o tym ze sa oni rzeczywiscie lepsi
        i ponad????? Nie sadze.
      • Gość: calm is music Re: Znajomi na poziomie IP: *.static.espol.com.pl 13.05.09, 10:25
        Grenzik:)
        Najważniejsze w człowieku jest jego ..serduszko a nie żadne mgr, prof czy inny skrót przed nazwiskiem:)
        *wrażlwe słowo ,czuły dotyk,wystarczą*

        Dobrego Dnia:)
        www.youtube.com/watch?v=eVkusYWXtcI
    • martha31 Re: Znajomi na poziomie? 13.05.09, 10:47
      Intelektualiści zagrzebani cale zycie w książkach (uciekajacy w
      ksiazki?) często maja spaprane życie emocjonalne........ Jest cos
      takiego jak inteligencja emocjonalna-zdaje się,ze Twoi znajomi
      takiej nie posaidają,a stad kompleksy i próby udowodnienia sobie i
      Tobie,że sa kimś wiecej od tych, ktorzy zamiast uciekać w świat
      książek i sztuki, zajmowali się życiem.
      Nie przejmuj się zakompleksionymi ludźmi i ich sugestiami o
      dowartościowywaniu się wśród prostych ludzi, bo chyba sami maja taki
      problem........
      • raveness1 Re: Znajomi na poziomie? 13.05.09, 12:57
        Ksiazka to jedno z najlepszych wynalazkow na tej planecie. Trzeba
        tylko umiec odroznic szmire od tych wartosciowych. To jest to co
        nazwalbym inteligencja, a nie ilosc przeczytanych ksiazek. Bo
        ilosc nigdy nie zamienia sie w jakosc.
        • martha31 Re: Znajomi na poziomie? 13.05.09, 13:18
          Nie popadajmy ze skrajności w skrajność.......
          Nie chodziło mi o czytanie książek czy kształcenie sie, bo sama
          sporo czytam i sie kształce, ale o zycie ,ktore polega WYŁACZNIE na
          zaszywaniu się w swiecie ksiazek, sztuki itd. kosztem zaniedbywania
          chocby relacji z ludźmi, róznymi ludźmi ,nie tylko kretami
          ksiazkowymi, z którymi o tych ksiakzach pogadac mozna. Zreszta
          zazyczaj tacy ludzie maja dużo do powiedzenia teoretycznie,a we
          własnym zyciu zazwyczaj zbyt mądrzy sie nie okazują...co zresztą
          widać po tym o czym jest napisane w pierwszym poście watku.



          raveness1 napisał:

          > Ksiazka to jedno z najlepszych wynalazkow na tej planecie. Trzeba
          > tylko umiec odroznic szmire od tych wartosciowych. To jest to co
          > nazwalbym inteligencja, a nie ilosc przeczytanych ksiazek.
          Bo
          > ilosc nigdy nie zamienia sie w jakosc.


          • raveness1 Re: Znajomi na poziomie? 13.05.09, 14:42
            A slusznie. Mowimy o zachowaniu balansu zatem.
      • 4.cy.rus Re: Znajomi na poziomie? 15.05.09, 13:46
        Moherkom typu martha31 znajomości 'wyzszeintelektualnie' nie grożą-:)
        chaa chaa chaa
    • piwi77 Re: Znajomi na poziomie 13.05.09, 10:56
      Jeżeli są Twoimi znajomymi, to widocznie muszą mieć także,
      sympatyczne Ci, swoje strony. Ignoruj więc te ich Hartmanny,
      argentyńskich artystów i dyskusje o nich, niech sobie pogadają,
      skoro to lubią, nikomu przeciez nie ubędzie, a skoncentruj się
      raczej na tym za co ich mimo wszystko cenisz.
      • Gość: Alka Re: Znajomi na poziomie IP: *.adsl.inetia.pl 13.05.09, 11:13
        A co robić, jak niewykształcony człowiek daje do zrozumienia , że
        ktoś jest głupi bo się za długo kształcił, za duzo naczytał książek,
        za duzo mysli i w związku z tym kieruje się w swym postępowaniu
        skrupułami. których on by tam nie miał i sprawę załatwił...?
        • yoma Re: Znajomi na poziomie 14.05.09, 19:34
          obić?Nic. A co chciałabyś zrobić?
    • mightnight Re: Znajomi na poziomie 14.05.09, 19:50
      Jeśli masz znajomych którzy oceniają po temacie rozmowy, to wybacz mi ale lepiej
      go odsuń od siebie, bo nic dobrego z tego nie wyniknie... kiedyś się znudzi i
      wskoczy na Ciebie.
      Nie zmienisz ludzkiej głupoty i chęci bycia lepszym od innych, ja takich ludzi
      unikam, a też otaczam się ludźmi z wielu kręgów.
      Interesy niestety trzeba robić z klientami, ale znajomych wybieram, po zaletach
      charakteru, a nie ilości dyplomów czy zebranych książek, bo to są tylko papierki :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja