27.05.09, 15:01
Wiele tu pada na forum świadectw w rodzaju - jak Kościół zmienił
moje zycie; niektórzy piszą nie o Kościele, ale o wierze czy wręcz o
Jezusie Chrystusie - lepiej jednak trzymać się pojęcia dobrze
zdefiniowanego i nie dającego się podzielić, wszak wiarę jako taką
dzielą między siebie wyznawcy rozmaitych religii, a Jezusa
Chrystusa - wszyscy chrześcijanie.

Jako śmiertelny ateista, z konieczności postrzegam ciągłość nie w
bycie jednostkowym a wiecznym, lecz w trwaniu społecznym cywilizacji
czy kultury. Zatem zamiast o MOJE ŻYCIE - zapytam o ludzką
wspólnotę:

- Co kościół katolicki zmienił w dziejach wspólnoty, rozwazając
rzecz jasna rózne wymiary jest trwania: kulturowy, naukowy,
militarny. Jakość życia we wspólnocie wreszcie - dopiero w tym
punkcie zbliżamy się do tego, od czego zacząłem

Pytanie nie powinno być trudne-:)
Obserwuj wątek
    • Gość: Jagoda Dody Re: Wpływ IP: 144.92.198.* 27.05.09, 16:38
      Odpowiem pytaniem: jeśli KK nie miał żadnego wpływu na historię
      cywilizacji, to dlaczego stawia mu się tyle zarzutów? Jeśli KK nie
      ma żadnego wpływu na Wspólnotę to dlaczego w Polsce AD 2009 wciąż
      mówi się o potrzebie oddzielenia Kościoła od Państwa?
    • Gość: jedynydorosły Re: Wpływ IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 27.05.09, 17:17

      rózne wymiary (...) trwania
      1)kulturowy- przemożny. W każdej dziedzinie kultury. Cała era nowożytna jest
      naznaczona wpływem Kościoła(wyjątków niewiele). Nie potrafię dokonać bilansu,
      czy Kościół więcej zniszczył, czy stworzył(zakupił, natchnął)
      2)militarny-bez wpływu. Wojny były, są i będą. We wszyskich epokach i kręgach
      kulturowych
      3)naukowy- najkrócej mówiąc- Kościół to hamulcowy. Po dzień dzisiejszy.
      Jakość życia we wspólnocie jest pojęciem nieostrym. Co przez to rozumieć?
      • strikemaster Re: Wpływ 27.05.09, 23:29
        > 3)naukowy- najkrócej mówiąc- Kościół to hamulcowy. Po dzień dzisiejszy.
        > Jakość życia we wspólnocie jest pojęciem nieostrym. Co przez to rozumieć?

        We wczesnym średniowieczu Kościół nie był hamulcowym, to dzięki różnym zakonnikom przetrwało wiele starożytnych dzieł pisanych, w tym naukowych. To dzięki Kościołowi przetrwał i później rozpowszechnił się alfabet. Kościół wreszcie wykształcił wielu ludzi. Oczywiście miało to miejsce dość dawno temu. W chwili, gdy nauka zaczęła zagrażać kościelnym dogmatom, zaczęły się próby hamowania. Dlatego np. średniowieczne europejskie uniwersytety musiały powstać jako przeciwieństwo samego Kościoła, dlatego paru naukowców rozświetliło mroki dawnych miast (np. Giordano Bruno). Jeszcze później Kościół próbował zawrzećz nauką pakt o nieagresji, obawiając się stale rosnącego potencjału badawczego. A dziś KRK jest instytucją kompletnie przestażałą, nie wytrzymującą konkurencji poznawczej ze światem nauki i dlatego tak rozpaczliwie się miota.

        Kulturowo Kościół wnióśł bardzo wiele, od zabytków sztuki i architektury aż po zrównanie praw wszystkich ludzi (likwidacja niewolnictwa, podziałów kastowych, prawa kobiet), czym przyczynił się do powstania socjalizmu, komunizmu a w efekcie nowoczesnego społeczeństwa obywatelskiego. I tu zaczynają się schody, dzieło Kościoła przerosło jego możliwości adaptacyjne. Stąd kościół rozpoczął przeciwstawianie się pełnej równości, dlatego obecnie potępia homoseksualistów, feministki i niektóre inne grupy społeczne.

        Wpływ militarny? Jakiś miał, w końcu przyczynił się do wybuchu kilku wojen, czym równocześnie przyśpieszył rozwój technologiczny, a więc swój koniec.
    • Gość: pewien-blazen Re: Wpływ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.05.09, 15:16
      Przypomina mi sie wątek z pytaniem co zrobił kościół dla społeczeństwa i co ciekawe jako argument "ZA"
      -obalił komunę;)

      Są róznego poziomu wspólnoty. Na poziomie dosyć ogólnym wartościami jest zachowanie gatunku (nie życia nawet - i mrowisko jest wspólnotą, należącą z kolei do pewnej klasy wspólnot) - reszta to już tylko kwestia specjalizacji. We wspólnotach ludzkich wartością staje się zachowanie życia - dalsza specjalizacja dopiero tworzy jego modele pożadane. A niekiedy - redefiniuje stosownie do potrzeb samo pojęcie, albowiem życie z natury swej zachowywalne ponad zwykłą miarę nie jest.

      Dzisiejsza globalizacja przy wszystkich swoich wadach zmusza nas do szukania wspólnego ludzkiego mianownika. Zatem coraz lepiej zaczynamy sobie zdawać sprawę z nieuniwersalności wielu wartości tradycyjnych - skoro tak, z nierelaności ich Gwaranta. Pytanie jest właściwie jedno, jakie chcemy zająć miejsce w nieuchronnym dialogu międzykulturowym - a może, czy w ogóle chcemy je zająć? Bo może - bedzie co będzie?

      Co sugerowałoby tylko jedno: że nasza formuła społeczno-wspólnotowa wyczerpała się i jest niereformowalna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka