amityr 05.01.13, 18:37 Jaga myślę ,że teraz twój men mógłby sobie kupić taki gadżet bez żadnych obaw. www.voila.pl/338/1b1y0/ Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
jaga_22 Re: Gadżet 05.01.13, 19:46 Miałby kłopot z takimi wygibasami. Amityr,przypomniałeś mi o moim szczurku,mój kot uciekał przed namolnym szczurem. Gdyby tak nie waniał,to bym sobie znowu kupiła,bardzo sympatyczne i mądre stworzonko. Odpowiedz Link
amityr Re: Gadżet 05.01.13, 23:36 Szczurek jak szczurek ale moja babia ta co była leśnikiem miała kunę . Siła. Może załatw sobie jakiegoś jeżyka ,albo łasiczkę. Mieliśmy też srokę i kawkę. A kot nazywał się Nelson i Mikuś. Odpowiedz Link
iryska2604 Re: Gadżet 06.01.13, 14:32 Przypomniał mi sie szczurek ,którego syn dostał w prezencie od kolegów. Nie wiem jakim cudem wydostał sie w nocy i przeleciał mi centralnie przez twarz o 3 nad ranem. Wyobrazcie sobie co sie potem działo.Siedziałam na srodku kuchni na taborecie z podkulonymi nogami,szczura ani widu ani słychu, syn z błaganiem w głosie namawia mnie zebym sie położyła( rano do pracy).W końcu mówi zebym sie nie bała ,on położy sie ze mną.Byliśmy wtedy sami. No - a szczurka po trzech dniach Yogi (nasz pies) wystawił w tapczanie u chłopców. Odpowiedz Link
jaga_22 Re: Gadżet 06.01.13, 15:05 No nieeee...takiego zwierzątka małego bać się? Mój się nie chował,często chodził luzem i chodził za kotem. Lubił tez wspinać po mnie i dawać buzi. Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Gadżet 06.01.13, 17:12 --Mojej ciotecznej siostrze, nocą, szczur /ek/ odgryzł warkocz, taki piękny, gruby blond .Rozpacz ogromna. Warkocz nie został odnaleziony, niestety ([ Moje uchowały się ale trzeba było ściąć po jednej nocy w areszcie milicyjnym /lipiec 1944/.Wypuścili szybko bo już Niemcy wkraczali do miasteczka. Została "pamiątka" ,taka ilość insektów, wszy ,była ne do wypędzenia. Nie było mydła ani płynu odpowiedniego w aptece/ Ciocia je obcięła i spaliła buuuuuuu Odpowiedz Link
dorota-s2 Re: Gadżet 06.01.13, 17:49 Zawsze mieliśmy w domu zwierzęta,tata pozwalał znosić wszelkie kaleki do domu ale i konsekwentnie wymagał opieki nad takim zwierzątkiem.Mieliśmy gila -Gilusia,miał otwarte złamanie łapki,po roku udało się przywrócić mu wolność do której tak bardzo się nie śpieszył.Mieliśmy kunę -Kundzię,chodziła w szeleczkach,mieszkała w klatce z wybiegiem,trzeba było bardzo uważać bo spłoszona gryzła.Świat nachętniej oglądała z mojego ramienia,jadła jajka,mielone mięso,bułkę namoczoną w mleku,czasem jakiś słonecznik,jabłuszko i uwielbiała wiśnie.Nie udało się przywrócic jej wolności,tat przyniósł ją z lasu ,kiedy padające drzewo zabiło matkę a malusia Kundzia była w dziupli,nigdy nie nauczyła by się życia na wolności,dożyła póżnej starości.Była sroka Margośka,cwaniara,awanturnica.Dopiero rok po tym jak zrosło sie jej skrzydło zaczęła latać i wracała na noc,kiedyś poleciała i została.Mieliśmy Jeżulca bandytę,czaił się pod szafką i gryzł za pięty.Mama wynosiła go do szopy,do ogrodu a on wracał ,w koncu poszedł.Chyba tylko nietoperza nie udało się nam oswoić,śliczny był,taki aksamitny ale niekomunikatywny zupełnie.Wisiał sobie na strychu.Były psy,koty,mnóstwo drobiu.Moje dzieci miały świnki morskie,psy i szczury.Najmilsze i najfajniejsze były szczurki.Jak wieczorem wołałam "kolacja!!!",pierwsze przy stole siedziały szczurki.Miałam też jeża,miał spalone kolce,był poparzony.Odchuchaliśmy,odpchlili,kolce odrosły a jeżulec nie dawał sie wyrzucić.Wynosiłam do kurnika a on wracał.Długo to trwało zanim sobie poszedł na dobre.Zawsze były obok nas zwierzaki i tak jest nadal Odpowiedz Link
jaga_22 Re: Gadżet 06.01.13, 18:31 No i proszę,świnkę morską tez miałam,była z nami 5 lat. Nie wiem jak to będzie teraz. Odpowiedz Link
anoagata Re: Gadżet 06.01.13, 19:50 Amityr wyłącz ten latający brzęczyk a daj coś stacjonarnego,prosze Cie. I już dziękuję !!! Odpowiedz Link