iryska2604
14.03.18, 07:10
Mam nadzieję, że Kodeks pracy w takim kształcie nie wejdzie w życie, bo stanie się źródłem niekończących się sporów. I cofnie nas pod względem wolności i praw pracowniczych o dziesiątki lat wstecz - mówi Monika Gładoch, wiceprzewodnicząca Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Pracy, która przygotowała projekt nowego Kodeksu pracy.
next.gazeta.pl/next/7,151003,23139289,ekspertka-o-nowym-kodeksie-pracy-pracownicy-beda-zyli-w-jeszcze.html#Z_Czolka3Img
W zamian dostaniemy powszechne umowy o pracę?
- Tak. Ale, ta umowa o pracę i te jej nowe formy, są tak naprawdę inną postacią umów śmieciowych, tyle tylko, że zapisanych w Kodeksie pracy. Umowa o pracę sezonową, dorywczą i nieetatową, nie daje pracownikom żadnej ochrony. Nie ma tam żadnej stabilizacji zatrudnienia. Nie chroni się ani pracowników w wieku przedemerytalnym, ani kobiet w ciąży, ani na urlopach czy zwolnieniach lekarskich. Innymi słowy, to sygnał, że jeśli pracownik zdecyduje się skorzystać z L4, to można go w czasie zwolnienia pozbawić pracy.
Dlatego, że poszedł na zwolnienie?
- Z jakiegokolwiek powodu. Pracodawca nie będzie musiał podawać przyczyny zwolnienia. I tak naprawdę, pracownicy będą żyli w jeszcze większym strachu niż dotąd. Tym bardziej, że okres wypowiedzenia tych umów, przynajmniej tych bardzo krótkich, jest trzydniowy. Przy zleceniu, okres wypowiedzenia, na ogół, wynosi tydzień lub dwa.
No i proszę - myśleli,myśleli i ....