iryska2604
07.04.19, 19:28
Ksiądz, który pali "Harry'ego Pottera" i Hello Kitty jako groźne dla ducha, musi mieć mocną wiarę w magiczne przedmioty
W tej magicznej kategorii bezkonkurencyjny jest kardynał Dziwisz, który raz pobrawszy fiolkę z krwią Jana Pawła II, przekazuje relikwie kolejnym sanktuariom. Proceder nie ma końca, co już samo w sobie zakrawa na alchemię.
Ksiądz Jarosiewicz, prezes fundacji, uznał, że to najlepszy sposób na ostrzeżenie dzieciaków i rodziców przed zagrożeniami duchowymi, jakie niesie magia. I jednym życzeniem magię wyczarował. Kto by przewidział, że w tak szybkim tempie staniemy się rycerzami walczącymi o świat bez ulicy Pokątnej, Hogwartu i Lorda Voldemorta. Dodajmy, rycerzami o międzynarodowej sławie, bo o gdańskim wypędzaniu złych mocy napisały światowe media: od BBC po portale australijskie.
Co różni to palenie „Harry’ego Pottera” od wcześniejszych – a od początku lat 90. zdarzały się praktycznie co roku – akcji potępiających magię, hard rock, New Age albo wypędzania złych duchów wegetarianizmu za pomocą salcesonu? To, że pomysłodawca akcji nie dziękował za rozgłos, ale przepraszał. Uznał – co prawda po medialnej burzy – palenie „zakazanych” zabawek za niefortunne zdarzenie. Sprawa oparła się o prymasa Polaka, który stwierdził, że „książek się nie pali, książki się czyta i z ich treścią, także w sposób krytyczny, dyskutuje się”.
***
Kościół na serio odżegnuje się od magii. Czary potępia nie tylko Stary i Nowy Testament, także całkiem współczesny Katechizm.
Mimo to magii nie udało mu się pozbyć.
wyborcza.pl/magazyn/7,124059,24621294,czego-sie-boi-biskup-ksiadz-ktory-pali-harry-ego-pottera.html#nowyMTmagazyn
Ciekawy tekst - i prawdziwy.