Dodaj do ulubionych

Prostak, bydlę, cham na chamie -

19.07.21, 12:17
do takiego dna zmierza nasza tzw. kultura polityczna, społeczna i osobista, za przykładem pospólstwa wybranego do władzy przez motłoch. Zlekceważono lumpenproletariat, który dorwał się władzy, by najwięksi cwaniacy i obłudnicy z jego grona wyżerali wszystko, łącznie z korytem oraz zabawiali się niebezpiecznymi zabawkami za nasze pieniądze.

Brak szacunku dla drugiego człowieka, brutalny język, buta oraz niski poziom kultury osobistej i politycznej – to składowe „nowego człowieka politycznego”, jakiego lepi nam PiS z prezesem Kaczyńskim na czele. Niby Wersalu nigdy w polityce nie było. Ale, jak mawiał wojak Szwejk, „jak tam było, tak tam było, ale zawsze jakoś było”. Otóż, w ostatnich latach w ogóle nie jest.

Nie ma już wstydu
Puściły wszelkie hamulce. Ciosy są zadawane wyłącznie poniżej pasa. Wypowiedzi są pełne nienawiści, można się nie krępować, jeśli się chce kogoś nazwać pedałem, to śmiało, jeśli ktoś ma ochotę pokazać środkowy palec, proszę bardzo, choćby na sali plenarnej Sejmu. Polityczna poprawność dawno temu została wyrzucona na śmietnik historii, więc nie ma żadnych granic.

A że przykład idzie z góry, to i społeczeństwo zostaje zainfekowane nowymi standardami lub też wydobywa na wierzch swoją ciemną stronę, którą do tej pory wstydliwie ukrywano. Wstyd, tego też już nie ma. „Nie będziemy musieli się wstydzić. A nieraz żeśmy się wstydzili” – obiecywał prezes i słowa dotrzymał. Jest bardzo fajnie, można choćby antysemicko zarechotać.

PiS kiedyś przeminie, choć wciąż jeszcze w to nie wierzy, uznając własną władzę za wieczną. Ale procesy społeczne, przez PiS zapoczątkowane, zostaną. Obudzone demony nie pójdą spać, upadek obyczajów jest faktem, podnoszenie się z błota potrwa, pewnych rzeczy naprawić się po prostu nie da. Zaliczyliśmy potężny regres polityczny i kulturowy, takie nasze wieki ciemne.

Dawno temu Jarosław Kaczyński pisał o „skundleniu establishmentu”. Tradycyjnie, jak to u prezesa, była to nie diagnoza, lecz prognoza. Opisywał nie to, co jest, ale co nam wkrótce upichci w życiu publicznym. Wyszła istna śmietanka towarzyska. „Sędzia”, który drze uchwałę swoich kolegów, albo „dziennikarz”, który najął się za hunwejbina i wściekle goni za Tuskiem.

Przykro na to patrzeć, a momentami wręcz przejmuje grozą. I tylko Polski szkoda.
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka