pia.ed
18.05.09, 09:13
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,6617277,Cierpienia_bociana_live.html
Bocian ma zlamana noge ...
Wojewódzki konserwator przyrody dr Jerzy Ptaszyk uważa, że nie
powinno się ingerować. - Jeżeli decydujemy się na podglądanie
przyrody, musimy się liczyć z konsekwencjami - mówi. - To przytrafia
się w wielu gniazdach i nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy, bo
nie ma w nich kamery. Uratowanie tego ptaka jest niemożliwe według
weterynarzy. Może zdarzyć się, że wyleci z gniazda i zostanie
zjedzony przez innego drapieżnika. To pożytek dla przyrody,
naturalna kolej rzeczy. Nie tylko w tym przypadku stosujemy zasadę:
tak długo, jak możemy, nie ingerujemy.
Adam Wajrak, przyrodnik, dziennikarz "Gazety Wyborczej", uważa, że
bociana powinno się jak najszybciej złapać i - jeśli nie uda mu się
pomóc w inny sposób - uśpić. - Bocianowi natura nie ucięła tej nogi.
Być może ptak zderzył się z linią energetyczną. W każdym razie to
przyczyna odludzka. Uzasadniona jest w tym przypadku interwencja
człowieka.
Andrzej Kruszewicz, dyrektor warszawskiego zoo, specjalista w
leczeniu ptaków, podkreśla, że trzeba działać natychmiast. - W
gnieździe bociana nie da się złapać. Trzeba wyśledzić, gdzie ptak
żeruje, i tam go odłowić w siatkę. Da się to zrobić, bo bocian ma
kłopoty z poruszaniem się. Inna możliwość to strzał środkiem
nasennym z dmuchawy lub z tzw. broni palmera. Ptaka trzeba uśpić.
Po uwagach internautów i artykule w sobotnim dodatku "Gazety"
konserwator przyrody zgodził się na odłowienie bociana.