jolajola1
23.04.02, 19:49
Przez całe lata jeżdziłam rowerem wzdłuż wału na (specjalnie męczliwe)wycieczki
rowerowe. Zaczynałam koło basenów Wisły, najpierw po prawej stronie jezdni
mając w dole widok na kluby jachtowe i chwilami Wisłę. Koło stacji benzynowej
przejeżdżałam na drugą stronę i jechałam po koronie wału aż do dawnych hangarów
lotniska sportowego. TAKIE WIDOKI !!! Za samochodami i krzaczorami po prawej
Wisła, po lewej, w dole dzikie ogródki działkowe, domki jednorodzinne przy
Ateńskiej (chyba?). I cały czas wszędzie zielone widoki, ogródki, kwiatki,
krzaki, jakies śpiewające latadła. I wiatr w uszach.
Koło basenów Cory znowu przechodziłam na drugą strone jezdni i cały już czas
koroną wału jechałam do ...zmęczenia. Zwykle do kanałku płynącego koło wielkich
słupów wysokiego napięcia (nazywa sie chyba Nowe Ujście), czasem do dzikiego
toru crossowego z kilometr dalej. Kilkadziesiąt razy dojechałam do końca wału,
mając w perspektywie jeszcze drogę powrotną, a końcówka wału jest porośnięta
wszędzie trawami i naprawdę ciężko się jedzie.
W niedzielę, wczoraj właśnie, wybrałam się po prawie półtorarocznej przerwie na
wycieczkę ulubioną trasą. Ofkoz słyszałam o przebudowie jezdni wału, nowy most
nawet widuję czasem ze 123.
ALE I TAK MNIE Z LEKKA KREW ZALAŁA! Ścieżka rowerowa od stacji benzynowej do
hangarów biegnie w jakimś dole !!! Z jednej strony resztki trawników i
ogrodzenia posesji i bloków, z drugiej strony nad głową niemalże ok.
trzymetrowy nasyp. Mam wrażenie,że jadę w tunetu. A gdzie widoki, gdzie
przestrzeń, gdzie gwizd powietrza w uszach ??? Bardzo jestem niezadowolona. W
przyszłości będę chyba notorycznie łamała w tym miejscu przepisy drogowe i będę
jeździć po biegnącym wzdłuż jezdni chodniku, co z tego ,że za wąski.
Dalej, za basenem Cory, ścieżka rowerowa wypełza jak należy na koronę wału i
znowu można sie roskoszować widokami. Czyli jednak można...