Dodaj do ulubionych

V LO im.J.Poniatowskiego

IP: *.aster.pl 24.10.05, 18:07
Szukam osób uczących się w tym LO w latach 1976-1981.
Uczęszczłem do klasy mat.-fiz. "B".
Matmę uczyła Pani prof.Wilde-Grądzka. Moją wychowawczynią i prof. od
polskiego była Pani Kordek.
Czy ktos pamięta naszą budę z tamtych lat?
Piszcie. Czekam. Do usłyszenia.
Obserwuj wątek
    • potomar Re: V LO im.J.Poniatowskiego 10.11.05, 11:04
      Witam starszego kolegę. Kiedy ty kończyłeś ja zaczynałem (1981-1985). Też miałem
      do czynienia z tymi osobami. A pamiętasz fizyka Tratkiewicza i chemiczkę Łubińską?
      Ponoć wraz z Wildą tworzyli przez długie lata "Wielką Trójcę Poniatówki".

      Pozdrawiam
      Absolwent
    • Gość: XXXIII Re: V LO im.J.Poniatowskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.05, 19:57
      Ja chodziłem w latach 69-73.Uczył mnie Tomek Tratkiewicz(niestety juz nie żyje
      od 1997 roku:-((( ) i Amelia Łubińska.Polskiego - dyr.Wojciechowska, geografii -
      Kazia Kwiatkowska, historii - Julia Jakubowska i Wernikowa, matematyki -
      Bańkowska i Wilde, biologii-Pietraszkiewicz i "Hiroszima".Angielskiego - co rok
      kto inny - m.in. żona Szlajfera, Staszewska-Kizeweter i Burman, rosyjskiego -
      Szymańska, Buszko i Szuszkiewicz.
      • michal1961 Re: V LO im.J.Poniatowskiego 16.11.05, 00:50
        Jak pisałem już matematyki mnie uczyła Pani Wilde-Grądzka. Ona wpoiła
        mi "miłość" do uporządkowanego świata zbiorów i liczb.
        Fizyka-oczywiście nasz Idol Pan Tomasz Tratkiewicz, niestety już nie żyje,
        zabiły go te cuchnące nigdy niekończące się papierosy w jego ustach.
        Chemia Pani Amelia Łubińska to był oryginał jak z lat Orzeszkowej.
        Ta trójca jak piszesz zawsze miała w danym roczniku swoich wychowanków
        laureatów olimpiad i byli też zwycięzcy krajowi!
        Historia-Pani Wernikowa
        Geografia też Kazia Kwiatkowska
        Biologia to była straszna "Hiroszima"
        Angielski Staszewska-Kizeweter, potem jakaś młoda stażystka.
        Rosyjski-też Szuszkiewicz.
        A pamiętacie nasze imprezki szkolne na korytarzu pod plandeką ochronna wojsk
        sprzymierzonych? Ale jaka fajna była wtedy atmosfera i piosenki i dziewczyny.
        Apele to było coś dziś jak z bajki, sen wariata czy film sf. Ale zawsze można
        było popatrzeć dłużej wybranej dziewczynie w oczy.
        W liceum wraz z kolegą z klasy robilismy zdjęcia okolicznościowe z tych apeli.
        A jakie fajne były czyny społeczne - sadzenie drzewek, grabienie trawy, która
        już nie wyrosła. To był inny Świat. Teraz maja idoli, big-brotherów, dody-
        elektrody itp. Istne szaleństwo.
        I jeszcze imprezki 1-Majowe - zaraz po odczytaniu listy obecności zrywa do
        parku z chłopakami i pierwsze randki i całusy z ukochaną. Ach, łza sie w oku
        kręci. Pozdrawiam i czekam na wasze wspomnienia.
        • annah11 Re: V LO im.J.Poniatowskiego 16.11.05, 02:28
          Niestety do Poniatowki nie chodzilam, ale lata te same i wspomnienia podobne.
          Chodzilam do Reya, ale gdy zalozylam w Srodmiesciu watek, to dostalam same
          przykre odpowiedzi, a nikt z moich lat sie nie zglosil, chociaz szkola bedzie
          obchodzila wkrotce swoje stulecie. Ot i tak.
          • michal1961 Dzięki Aniu za reakcję 18.11.05, 08:13
            Pozdrawiam absolwentów wszystkich dobrych LO Warszawy z lat 70-tych. Do
            Poniatówki chodziło się z sympatią. Czasem jakiś nauczyciel trochę "zaszalał" i
            był nie do życia. Ale ogólnie to były wspaniałe lata (The Wonder's Years).
            Z Twojego postu rozumiem że teraz mieszkasz w Nework, Australia?
            Napisz co słychać. Jak wspominasz lata szkolne LO. W Rey-u miałem znajomych.
            Może ich znałaś: Janek Malinowski, Ewa Niewadzi, Mietek Jabłoński.
            Poniatówka Reytaniak Rey kr.Jadwiga Żmichowska to była elita LO.
            Pozdrawiam. Michał, Wawa.
            • annah11 Re: Dzięki Aniu za reakcję 20.11.05, 22:44
              Dodala bym tes Slowackiego na Wawelskiej, chociaz to juz nie Srodmiescie.
              Ja bardzo milo wspominam szkole swoja chociaz naprawde to sie czasami
              buntowalam, a czy ja jedna? Napewno nie, ale nasza klasa byla ze soba zzyta,
              kawaly wspolne, pomoc w nauce wzajemna (ja dobrym matematykom pisalam konspekty
              wypracowan z polskiego, a oni za to sluzyli "ostatniamatematyczna pomoca" na
              klasowkach z matmy-oj noga bylam niestety!. Moj chlopak chodzil do zupelnie
              innej, wspanialej szkoly, wiec ta pomoc to poprostu byla szkolna pomoca i trwala
              do samej matury. Do tego stopnia, ze na matematycznej maturze dyrcio dorwal mnie
              gdy szla pomoc w moim kierunku i o malo nie wyladowalam po drugiej stronie
              drzwi sali gimnastycznej. Tez mimo to wspominam z sympatia!!!!
              Moj link tutaj o Reju i Rejakach zdechl i ciagnac go juz nie bede, moze kiedys.
              Ja mieszkalam na Zoliborzu obok Dworca Gdanskiego i pamietam oczywiscie
              Poniatowke, boc niedaleko byla. Bardzo czesto na petli trolejbusu kolo Dworca,
              bylo z Poniatowki mnostwo uczniow - ot taka migawka wspomnien.
              • annah11 Re: Dzięki Aniu za reakcję 20.11.05, 22:55
                Witaj Michal Poniatszczak

                Odnalazlam jakis dawno prowadzony i rozbudowany mocno watek o Reju i Rejakach, z
                braku czasu nie czytalam wszystkich wypowiedzi, ale adres tego tasiemca podaje
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=288&w=1626840&a=1626840
                Tak na wszelki wypadek.
        • tenebre Re: V LO im.J.Poniatowskiego 17.01.07, 21:26
          > Chemia Pani Amelia Łubińska to był oryginał jak z lat Orzeszkowej.

          No tak, Mela to był obok Tratkiewicza (z którym niestety miałam do czynienia
          jedynie sporadycznie - zastępstwa) chodzący oryginał! W zimę lubiła sprawdzać
          czy dziewczęta mają na sobie ciepłe majtki. Ich brak mógł wpłynąć na ocenę z
          odpowiedzi:) Pamiętam (wielokrotne w moim przypadku) próby zaliczenia semestru,
          kiedy przyjeżdżało się do szkoły grubo przed ósmą. Kiedyś pokazując mi jedno z
          moich zaliczeń narysowała na mojej "kartkówce" kółko, a obok niego kropkę.
          Wskazując na kółko powiedziała: "To, moja droga jest twoja głowa...", a na
          kropkę OBOK: "...a to jest twój mózg". Do tej pory to pamiętam :))
          No i jeszcze uwielbiała powtarzać, że wolałaby uczyć podkłady kolejowe niż moją
          (humanistyczną) klasę :))

          Dopiero dziś trafiłam na ten wątek i się rozrzewniłam ;))
      • potomar Re: ważna wiadomość 21.11.05, 11:28
        DZIEŃ OTWARTY

        Ale czy aby na pewno dla absolwentów?
        Pamiętam Poniatówkę po przenosinach, bo chodziłem (później jeździłem) na
        Nowolipie. A do którego roku była na Buczka?
        • michal1961 Buczka -> Nowolipie 8 - 1975 r. 21.11.05, 12:32
          Czy dzień otwarty dla Absolwentów, nie wiem. Ale skoro jest dzień otwarty, to
          chyba dla wszystkich i można też zrobić najazd starych uczniów!
          A teraz trochę z Historii szkoły:
          1918 r.
          1 września rozpoczęła w Warszawie działalność "Królewsko-polska Szkoła dla b.
          Wojskowych".
          1919
          Dwukrotnie zmieniano nazwę szkoły, najpierw na "Państwowa Szkoła dla Byłych
          Wojskowych",
          następnie na "Państwowe Gimnazjum dla Byłych Wojskowych".
          1922
          Zmieniono charakter szkoły na gimnazjum ogólnie dostępne,
          nie tylko dla byłych wojskowych.
          W związku z tym zmieniono nazwę szkoły na "Państwowe Gimnazjum imienia Księcia
          Józefa Poniatowskiego",
          a do klas czwartych przyjęto uczniów na zasadach ogólnych
          1924
          W lutym siedzibę szkoły przeniesiono z ulicy Wilczej do gmachu Państwowego
          Gimnazjum
          im. Joachima Lelewela przy ulicy Złotej 53. Zajęcia szkolne w dalszym ciągu
          odbywały się w godzinach popołudniowych.
          1931
          1. Od 1 lutego tego roku szkoła uzyskała pomieszczenia w gmachu Gimnazjum im.
          Władysława IV przy ulicy Jagiellońskiej 38.
          Zajęcia szkolne odbywały się w godzinach popołudniowych.
          2. W dniu 15 września przeniesiono szkołę do gmachu przy ulicy Lisa Kuli 16
          róg Rokitnej na Żoliborzu. Poświecenie nowego gmachu nastąpiło w dniu 29 maja
          1932 roku.
          1938
          Minister Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego zarządził z dniem 1 lipca
          1938 roku zmianę
          nazwy szkoły na "V Państwowe Liceum i Gimnazjum im. Księcia Józefa
          Poniatowskiego".
          1940
          Od września uruchomiono "Kursy Przygotowawcze do Szkół Zawodowych II Stopnia Nr
          5".
          Na kursach realizowano nauczanie w ograniczonym (dozwolonym przez władze
          okupacyjne) z
          akresie gimnazjalnych klas I-IV (z czasem i I licealnej), zaś przedmioty
          zakazane (historia, geografia, propedeutyka filozofii, łacina, języki obce,
          literatura polska)
          oraz program klasy II licealnej prowadzono na tajnych kompletach.
          1945
          W styczniu 1945 Warszawa został wreszcie uwolniona od wojsk niemieckich,
          a już od 1 lutego Poniatówka pod dyrekcją Tadeusza Dąbrowskiego, rozpoczęła
          nauczanie młodzieży żoliborskiej
          w gmachu przy Placu Inwalidów 10, gdzie po wojnie powróciło XIV Gimnazjum i
          Liceum im. Aleksandry Piłsudskiej.
          W gmachu tym Poniatówka uzyskała jedno piętro
          We wrześniu 1945 roku Poniatówkę przekształcono na Szkołę Męską im. ks. J.
          Poniatowskiego
          i uruchomiono przy niej "Trzyletnią Szkołę Ogólnokształcącą",
          w systemie semestralnym, przeznaczoną dla młodzieży starszej, której okupacja
          przerwała naukę.
          1948
          Poniatówka doznała kolejnej zmiany, połączono ją mianowicie ze szkołą nr 22
          przy ulicy Szymanowskiej 1
          (obok Fortu Traugutta). Nowa placówka otrzymała nazwę: "Państwowa 11-letnia
          Skoła Ogólnokształcąca Stopnia
          Podstawowego i Licealnego im. Ks. Józefa Poniatowskiego" z siedzibą przy ulicy
          Szymanowskiej 1.
          1950
          Pozbawienie szkoły historycznej nazwy i patrona.
          1961
          Poniatówkę podzielono: klasy o podstawowym zakresie nauczania z dniem 1
          września 1961 roku przeniesiono do nowego budynku
          przy ulicy Konwiktorskiej 1, a klasy pozostałe przekształcono na "Liceum
          Ogólnokształcące im. Józefa Poniatowskiego ",
          z siedzibą przy ulicy Szymanowskiej 1
          1965
          Modyfikacja nazwy szkoły i zmiana nazy ulicy, przy której szkoła się mieści:
          "V Liceum Ogólnokształcące im. Józefa Poniatowskiego w Warszawie,
          ulica Mariana Buczka 1".
          1968
          Na uroczystości święta szkoły, 18 października 1968 roku, zapoczątkowano
          zwyczaj, że uczniowie klas pierwszych
          składają ślubowanie, co ma oznaczać, że rzeczywiście zostają przyjęci do
          szkoły.
          Zwyczaj ten wszedł do tradycji szkoły.
          1975
          Przeprowadzka szkoły do budynku przy ulicy Nowolipie 8, po szkole podstawowej,
          zlikwidowanej z powodu niżu demograficznego.
          1978
          Uroczyście obchodzono sześćdziesiątą rocznicę powstania Poniatówki.
          POZDRAWIAM M:)
    • candy13 Re: V LO im.J.Poniatowskiego 08.12.05, 21:36
      tez chodzilam do poniatowki. moim wychowawca byl andrzej opinski.
      przypomnieliscie mi wiele nazwisk ktore ulecialy mi z pamieci po latach..
      paziewska,lubinska,kordek ,regulska od matmy..
      pozdrawiam serdecznie!!(bylam w klasie biologiczno-chemicznej)
      • Gość: Anka58 Re: V LO im.J.Poniatowskiego IP: *.exatel.pl 19.01.06, 13:32
        Tak, tak, zgłaszajcie się Ci z rocznika 1973-77!!!!! Tak się jakoś wszystko
        porozjeżdżało, porozłaziło.. Ja mam kontakt (jaki-taki) tylko z dwiema
        dziewczynami, a przecież to była taka fajna klasa - human (chyba "B"). Ale się
        ciesze, że znalazłam ten wątek, same wspomnienia! Może gdzieś odnajdą/odezwą
        się KACANGI i KIUCANGI? Oni wiedzą kto i co! Troche mi się miesza z
        późniejszymi szkołami, ale pewne wspomnienia są niezatarte. Chodziłam jeszcze
        przez chwilę na Buczka, tam to dopiero było ekstra! A nasza klasa była nad
        pokojem nauczycielskim (z balkonem!). Troche sie tam działo na tym balkonie...
        Piszcie, co pamiętacie, wszyscy czekamy! Linka zaraz "pojedzie" do Ameryki,
        niech tamtejsze Poniatowszczaki też się ucieszą.
        Pozdrawiam
          • saan1 Re: V LO im.J.Poniatowskiego 23.01.06, 14:35
            Cześć Michał44, no i znów coś nam "sklęsło"... Kiedyś, dość dawno temu,
            spotykałam w gazetach informacje o spotkaniach absolwentów Poniatówki, jakoś
            tak w październiku. Miało to, o ile sie nie mylę, związek z rocznicą śmierci
            Księcia J.P. (październik 1813). Czy coś takiego jeszcze się zdarza? Czy ktoś
            coś wie? Mnie, wstyd się przyznać, zawsze brakowało na to czasu, ale im się
            człowiek robi starszy, tym chyba bardziej tęskni za "idealną" młodością, więc
            kto wie, jak byłoby teraz?
            Uściski
            PS. saan1 to mój właściwy nick
            • Gość: Michał44 Re: V LO im.J.Poniatowskiego IP: *.aster.pl 23.01.06, 15:36
              cześć Poniatku, skąd jesteś ile lat może się przedstawisz, jak nie tu to potem
              ci podam na saan1
              Oczywiście, masz rację-
              Jako założyciel tego wątku, mam obowiązek sprawdzić co i jak z tymi
              spotkaniami, ale jak sięgam pamięcią, to rzeczywiście było to związane z naszym
              Wielkim Patronem.
              Jeszcze podrzucę tutaj na forum, do zobaczenia
              M-44
      • Gość: anna Re: Spotkanie V LO im.ks.J.Poniatowskiego -proszę IP: *.aster.pl 28.01.06, 22:27
        A kogo najmilej wspominacie z nauczycieli i dlaczego,albo jaki
        przedmiot,sytuację.Ja mam ciekawe wspomienia z chemii -Prof.Łubińskia.Dużo
        doświadczeń,wysoki poziom ,wyskie wymagania ,ciekawa ,nietuzinkowa osobowość.
        Kiedyś dała nam Prof.do wąchania jakąś probówkę po reakcji i kazała powiedzieć
        co powstało.Po kolei stawiała dwójki każdemu kto powąchał i nie wiedział jaki
        związek jest w probówce.Cała klasa już miała po 2 .Została ostatnia osoba wącha
        i krzyczy "czuję ocet,ocet czuję " .A Prof.-tak ,widzicie,kolega się
        przygotował do lekcji,trzeba się uczyć moi drodzy ,to kwas octowy i postawiła 5.
          • Gość: Michał44 Re: wspomnienia IP: *.aster.pl 23.03.06, 07:28
            To ulubione powiedzonko śp.Tratka "rozwiązanie jest trywialne". A tak przy
            okazji. U nas Pan Tomasz dawał do przepisania zbiór zadań akademicki po
            rosyjsku, trzeba było na przerwie odpisać zadania -było ich zawsze od 3 do 5,
            potem iśc do "tłumacza" i dopiero zacząć odrabiać pracę domową. Przy tej
            kombinacji nauczyłem się sporo słówek technicznego języka rosyjskiego. To był
            geniusz. Miał te swoje powiedzonka i akcje ale umysł genialny i metody
            nauczania które się sprawdziły mimo że pozakuratoryjne i nieszablonowe.
            Pozdrawiam koleżankę. Ja miałem maturę w 1980r. Założyciel wątku.
            • Gość: dorota-matura 87 Re: wspomnienia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.06, 11:15
              Ja niestety nie miałam z NIM fizyki, tylko sporadyczne zastepstwa.
              Kiedyś zerwalismy się z takiego zastępstwa i poszliśmu do knajpy. Nie wiem
              jakim cudem Tratkiewicz zjawił się tam zanim podano nam napoje i wyłożył nam
              zaplanowany temat.

              pozdrawiam wszystkich "V"

              p.s. mieliśmy super tarcze na ówczesne demonstracje

                  • Gość: Michał44 Re: wspomnienia IP: *.aster.pl 29.03.06, 12:33
                    W moim okresie Poniatówki...końcowe lata 70-te...na auli głównej były apele
                    okolicznościowe np.na 1maja,7listopada,też dni patrona szkoły,przy okazji
                    występował chór młodzieżowy z naszej budy. Chórem kierowała Pani która mnie
                    uczyła geografii...och łza się kręci. A po szkole były dyskoteki lub inaczej
                    zabawy szkolne. Tez na auli, z góry wisiała nad całą aulą rozpostarta siatka
                    wojskowa...światło przyćmione tylko błyskała gdzieniegdzie iliminofonia... a
                    koledzy dawali z magnetofonu szpulowego naj kawałki...np.santanę czy procol-
                    harum...ach i ech... minęło w zeszłym roku 25 lat od matury. Założyciel wątku.
          • Gość: ewka Re: wspomnienia IP: 80.51.198.* 31.03.06, 14:48
            a czy pamiętacie może jaką to fizyczną regułę kazał sobie Tratek tłumaczyć z
            polskiego na nasze? Niestety tego już nie pamiętam, ale przez kilka dobrych lat
            nawet o 12 w nocy recytowałam to z pamięci bez zająknięcia. Mój syn (obecnie II
            klasa LO - niestety nie Poniatówka) nigdy nie zrozumie co co były weekendy
            spędzone na wykonywaniu 200 doświadczeń fizycznych, nanoszeniu ich wyników na
            papier milimetrowy, a potem patrzeniu jak Tratek dziurawi zeszyt długopisem z
            okrzykiem to co jest "Waćpanno". Teraz w szkołach panuje kompletny luz!!!
            • Gość: Michał44 Re: wspomnienia IP: *.aster.pl 31.03.06, 23:48
              Ewka.Kiedy miałaś maturę?
              Co do Tratka, to był cudowny furiat...
              I Jego ulubione powiedzonko "rozwiązanie jest trywialne".
              Zadania dawał do przepisania ze zbioru akademickiego w języku naszych
              przyjaciół Rosjan...
              zanim się zrobiło te zadanka, trzeba było je sobie przetłumaczyć...
              To był na początku dla mnie szok. Ale w ten sposób na uczelni (PW) nie miałem
              peoblemów z fizyką ani z rosyjskim słownictwem technicznym...
              Eksperyment mu się udał: w klasach licealnych pokazywał jak trzeba zacząć
              myśleć i co nas czeka na studiach...
              Dziękuję Panie Tomku.
              Niestety obecnie młodzież raczej się bawi niż uczy i to jest przerażające...
              Jak oni będą funkcjonowac w przyszłości. Rozumiem zabawa tez, ale numero uno to
              nauka...nie nadrobią straconych chwil kiedy trzeba się uczyć zamiast
              balangować, brać narkotyki itp.

              Pozdrawiam koleżankę. Ja miałem maturę w 1980r. Założyciel wątku.
    • Gość: malkontentka Re: V LO im.J.Poniatowskiego IP: *.chello.pl 26.04.06, 21:49
      No proszę - wszyscy tu tacy zadowoleni, a ja tę szkołę wspominam jako koszmar.
      Nie, żeby klasa - ta była w porządku, ale grono pedagogiczne? W ogóle nie
      nazwałabym swojej wychowawczyni, pani Galas pedagogiem. Albo takiej Regulskiej.
      Albo zboka od PO, grom wie jak się nazywał.
      A nick mój jest raczej przewrotny - nie mam zwyczaju narzekać na wszystko. Po
      przerwaniu nauki w V LO każdą inną placówką oświatową byłam zachwycona. A udało
      mi się kilka z nich z powodzeniem ukończyć, wbrew temu, co wróżyła mi moja
      cudowna wychowawczyni ("kaktus mi na ręku wyrośnie jak ty kiedykolwiek zdasz
      maturę" i "widzę twoją przyszłość - w garach, otoczona trójką usmarkanych
      dzieci")
      Poniatówka? Nie, dzięki!
        • Gość: malkontentka Re: V LO im.J.Poniatowskiego IP: *.chello.pl 30.04.06, 23:55
          > nauczyciele za mioch czasów zawsze byli wymagający, ale raczej mili i
          sympatyczni ludzie.
          Twoje czasy są również moimi czasami. Do Poniatówki trafiłam w 77. Klasa
          biologiczno-chemiczna.
          Słowo daję, że nie pamiętam prawie nikogo sympatycznego ;) Nie, sorry,
          matematyk (Liszka) sprawiał wrażenie sympatycznego. Chemiczka była w porządku,
          przynajmniej zabawna, choć czasem upierdliwa. No, ale nie ma ludzi doskonałych.
          O, pamiętam jeszcze historyka, który chorobliwie nienawidził dziewczyn i tępił
          je jak tylko mógł.
          Pozdrawiam
            • tenebre Re: V LO im.J.Poniatowskiego 17.01.07, 16:42
              Do Poniatówki chodziłam w latach 1979 - 1982 (na 4 miesiące przed maturą z
              powodów losowych zrezygnowałam ze szkoły). Jachymczyk była przez pierwszy rok
              moją wychowawczynią, chociaż chodziłam do klasy humanistycznej. Polskiego
              uczyła mnie B. Królak, matematyki Regulska, historii Maria Wernik, biologii
              Galasowa, geografii Markowska. Pamiętam jeszcze, niewymienioną do tej pory w
              wątku, wiecznie przerażoną p. Teresę Możejko od francuskiego. Mam też miłe
              wspomnienia związane z wymagającą, ale z dużym poczuciem humoru, długowłosą
              panią od łaciny. Ktoś pamięta jak się nazywała? Kompletnie wyleciało mi z
              głowy, a naprawdę ją szanowałam i lubiłam :)

              Generalnie poznałam tam całą masę fajnych ludzi, z którymi niestety kontakty
              się pourywały. Bliźniaki Krety to mój rocznik, ale inna klasa - oni chodzili do
              ogólnej :)
          • Gość: Michał44 Re: V LO im.J.Poniatowskiego IP: *.aster.pl 02.05.06, 09:17
            Ja trafiłem w roku szkolnym 1976/77 klasa mat.-fiz.
            Chemia - Amelia Łubińska - inny świat - zawsze ciekawe lekcje nawet jak nie na
            temat... była zawsze w swoim żywiole
            Matematyka - Wilde-Grądzka... wspaniała nauczycielka, trochę czasem marudna ale
            wymagająca i bardzo sprawiedliwa
            Fizyka - Tomasz Tratkiewicz ...cóż samo nazwisko mói - to był pomnik za życia
            wspaniałe lekcje i wspaniałe podejście do uczniów, każda lekcja to był wykład
            jak na uniwersytecie ale nie naukowy tylko ciekaiwe pokazujący trudne
            tematy...Wyprzedził epokę o 100 lat.
            Polski - Kordek...
            Historia - Wernikowa...
            • Gość: 33 Re: V LO im.J.Poniatowskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.06, 13:19
              A ja zdawałem maturę w 1973.Uczyli mnie fizyki-Tratkiewicz,chemii -
              Mela,matematyki - Bańkowska, potem Wilde, a na fakultetach - dzisiejszy
              profesor PAN Rotkiewicz, historii- Jakubowska a potem Wernik, geografii -
              Kazia, polskiego - dyr.Wojciechowska, biologii - Pietraszkiewicz a potem
              Hiroszima, angielskiego - Burman, potem Chmielewska-Szlajfer(ówczesna żona tego
              Szlajfera), a na końcu - Staszewska-Kizeweter, rosyjskiego - Szymańska potem
              Buszko i na końcu Szuszkiewicz.Wychowawcę co roku miałem innego - Burman,
              Szymańska, Pietraszkiewicz i nie pamiętam już kto w klasie IV.`
      • Gość: optymistka Re: V LO im.J.Poniatowskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.14, 23:46
        zgadzam się z Tobą w pełnej rozwiązłości! Pani Królak nieżyczliwa i gnębiąca niepewnych. Byłam spokojną i cichą uczennicą a ona sobie mnie upatrzyła i dołowała, dołowała.... Do dziś mam uraz po niej, ale optymizm pozostał na szczęście. W innej szkole , bo oczywiście na maturze mnie oblała, z ustnego 5 z pisemnego 4, o ironio!! Galas,faktycznie, nieciekawa... A Puławska od łaciny? Surowa, ale bardzo przeze mnie lubiana ,bo sprawiedliwa bez uprzedzeń... Markowska od geografii i muzyki - chór obowiązkowy! Nazwałam ją "mała, krępa, niewywrotna",hihi! Jest co wspominać, ale gorycz pozostała :(
      • Gość: babajaga Re: V LO im.J.Poniatowskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.06, 23:37
        > a czy jest ktoś kto pamięta jubileusz naszej szkoły w 1978 r.??
        > 60 lat istnienia. Apel i pięknie wyglądający i śpiewający chór.
        Jubileusz to ja pamiętam, ale żaden chór mi w pamięci nie utkwił. Widać nie
        wyglądał aż tak pięknie ;P
        Pamiętam jakiś kabaret i występ pani Janowskiej. Tudzież wywleczone popiersie
        patrona.
        • Gość: weterynarz prawa Re: V LO im.J.Poniatowskiego IP: *.chello.pl 04.02.07, 19:04
          Nasz rocznik jako pierwszy zdawał maturę przy ul. Nowolipki. Chodziłem do klasy
          ogólnej.
          Nie daliśmy się złamać nauczycielom przez cały okres nauki. Nawet nauczyciele
          patrzyli z szacunkiem na naszą solidarność klasową. Szanowaliśmy pana profesora
          Tratkiewicza jako interesującego przeciwnika, stety, czy niestety byliśmy jednak
          jego porażką. Mówiono nam, że jesteśmy najgorszą klasą w historii szkoły. Cóż
          mieliśmy robić, przyjmowaliśmy to do wiadomości, ale utwierdzało nas to w
          przekonaniu, że skoro jest tak, to i tak z nas nic nie będzie i lepiej zająć się
          przyjemniejszymi sprawami niż nauka.
          Naszą wychowawczynią była pani profesor Rutkowska. Angielskiego uczyła pani
          profesor Piekarska. Fizyki kolejno uczył Kachel, Jachymczyk, Tratkiewicz i pani
          profesor Respondek. Biologii pani profesor Galas. Pani Migdalska i Wernik uczyły
          nas historii. Geografii - pani Baranowska, a potem pani "Kazia", Opiński był
          trochę nijaki. PO uczył nas Górski. Matematyki pani Bańkowska, potem przyszła
          nadzwyczajna matematyczka pani Profesor Lubańska (gdyby usłyszała, że miałem do
          czynienia z FFT to by przetarła oczy ze zdumienia), która przed maturą próbowała
          z nami nadrobić zaległości z poprzednich lat. Całek nas nie zdążyła nauczyć, a
          szkoda.
          Lubiłem panią profesor "Melę". Z tego względu nauczyłem się chemii, że mucha nie
          siada.
          Szkoda, że pani od polskiego, Kordek nie znała polskiego, ale przynajmniej była
          przyjazna uczniom.
          Rosyjskiego uczyła pani profesor Gawor, potem pani Helbing.
          Pani profesor Gawor była młodziutka i naszym koleżankom spodobało się uczyć tego
          języka - wyłamały się. Dyrektorką była pani profesor Wojciechowska, która na
          apelach mówiła o "bizismenach".
          Nasza klasa starała się nie wyróżniać i o niczym innym nikt nie marzył, jak
          tylko o tym, żeby spokojnie przespać zajęcia. I w zasadzie przez cztery lata nam
          się to udało. Po wejściu do klasy przeważnie senna atmosfera udzielała się też
          profesorom.
          Tylko raz do jednej sprawy podeszliśmy z entuzjazmem - do zbierania makulatury i
          surowców wtórnych. Zajęliśmy w tym pierwsze miejsce w szkole. A że kilka szyn po
          których jeździły dźwigi na pobliskiej budowie zginęło, no cóż.
          W związku z zajęciem pierwszego miejsca ze strony pani Dyrektor spotkał nas
          zaszczyt polegający na tym, że to my mieliśmy sprzedać w punkcie skupu cały
          zebrany złom i papierzyska. Sprzedaliśmy te surowce wtórne, ale za połowę tego
          co uzbierała nasza klasa kupiliśmy, chyba wino marki Gellala i wypiliśmy ją na
          Fortach. Potem u Górskiego na Przysposobieniu Obronnym było nam trudno stanąć w
          szeregu. Pan profesor Górski jako były doświadczony wojak, zrozumiał sytuację i
          odtąd byliśmy jego ulubioną klasą. No ale obiecana wycieczka za wygranie
          konkursu przepadła. Jak to było nie pamiętam.
          Jeżeli chodzi o tajemnice naukową, którą przez cztery lata zgłębialiśmy, to była
          zagadka podwójnego dyferencjału. To był nasz cel. Z tego co wiem prawie wszyscy
          ukończyli studia i mam nadzieję, że wszystkim jakoś ułożyło się życie. Szkoła
          była w porządku!
          Pozdrawiam wszystkich z Poniatówki!


    • tenebre Re: V LO im.J.Poniatowskiego 07.02.07, 19:56
      Szukam znajomych - jeśli tu zaglądają:

      Katarzyna Szymczak
      Agata Sicińska
      Joanna Markiewicz
      Piotr Linca
      Jacek Zawisza
      Maciej Piekutowski
      Piotr Trochimiuk
      Paweł Remiszewski
      Andrzej Marek

      Ktoś coś wie?
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka