fryzjer

23.08.05, 20:01
Na pewno ktoras z Was zawitala tutaj do fryzjera,ale ja chcialam zapytac jak
to wyglada gdy ktos chce pracowac jako fryzjer.Brata dziewczyna ma zamiar tu
przyjechac czy orientujecie sie czy sa w Londynie polskie salony fryzjerskie
i szukaja pracownic,czy w ogole bedzie miala szanse na znalezienie pracy np w
salonie angielskim,nie mam pojecie jak mowi po angielsku.
    • mgna Re: fryzjer 23.08.05, 20:49
      Nie orjetuje sie jak to jest z dostaniem pracy w salonie fryzjerskim. Wiem
      jednak ze jedna Polka w Polsce brala kurs fryzjerski, dyplom mial byc angielski
      (zapomnialam jak on sie nazywa...NCVQ???) i podobno z praca nie powinna miec
      klopotow w Angli. Oczywiscie trzeba znac jezyk.
      • lucasa Re: fryzjer 23.08.05, 21:28
        ja w Londynie widzialam czesto ogloszenia na wystawach fryzjerskich, ze przyjma
        kogos do pracy, wiec z tym nie powinno byc problemow. gorzej z angielskim - bo
        w koncu trzeba zrozumiec jaka fryzure chce kilent :)

        w zakladzie do ktorego ja chodzilam bylo kilku Wlochow (super scinali) i w
        sumie angielski niektorych z nich ograniczal sie do slownictwa fryzjerskiego.
        Agnieszka
    • fatemeh Re: fryzjer 25.08.05, 11:46
      Troche nie na temat. W Polsce zaprzyjaznionej fryzjerce dodaje sie kilka zlotych
      do rachunku. Jak jest w Anglii z tipsami u fryzjera? Czy tak jak w restauracjach
      - nikt sie nie obrazi jak nie zostawisz kilku przyslowiowych groszy czy tez
      lepiej dac cokolwiek?
      Co do NVQ to najlepszy dyplom dla zawodowca - National Vocational Qualifications
      - czyli potwierdzenie umiejetnosci zawodowych. Ja w tym roku probuje sie na NVQ
      Administration :)
      • natalia.brzeska Re: fryzjer 25.08.05, 12:20
        W moim miasteczku, na glownej ulicy jest ok 20 zakladow fryzjerskich. Na co
        drugim wywieszka, ze szukaja fryzjera.
        Ciekawa jestem ile taki fryzjer tu zarabia. Skoro sciecie i balejaz to ok 60GBP
        (lub w duzych miastach wiecej), to ile z tego ma sam fryzjer???
        • fatemeh Re: fryzjer 25.08.05, 17:23
          Stal sie cud i ostatnio znalazlam fryzjera ktory za "strzyzenie na sucho" pan (a
          tego potrzebowalam) bral 4 funty!! 3 funty bral od panow. Spedzilam milo czas,
          bylam zadowolona z efektu, dalam napiwek i zastanawiam sie do dzis czy to bylo
          OK ('zwyczajowo' i 'kwotowo').
          • mgna Re: fryzjer 25.08.05, 21:16
            W salonach fryzjerskich, przy kasie (kiedy placisz za usluge) mozesz poprosic o
            koperte do ktorej dajesz napiwek i na niej piszesz dla ktorego fryzjera to
            jest. W lape dawac nie specialnie wypada. Napiwek powinien byc minimum 10%.
            Rowniez napiwki powinno sie dawac dziewczyna ktore myja twoje wlosy; dlatego
            one sa tak przemile i przynosza herbate/kawe i paplaja non-stop podczas mycia
            twojej glowy, malo zarabiaja na godzine i napiwki sa ich dodatkowym dochodem.

            Oczywiscie jesli udalo sie komus zaplacic za obciecie wlosow mniej niz £10 to
            wypada dac na napiwek przynajmniej £1. Choc ja dalabym od 15% do 20% od uslugi.
            • fatemeh Re: fryzjer 26.08.05, 16:20
              Cenne rady :) Strzyzenie, a wlasciwie podciecie kosztowalo 4 funty (bez mycia
              wlosow i paplajacego dziewczecia). Dalam funt napiwku i niestety dalam W LAPE
              fryzjerce bo nigdzie nie zauwazylam kasy :(
              • eballieu Re: fryzjer 26.08.05, 16:37
                A ja jesli juz ide tu do fryzjera, to napiwku nie daje.
                Regularnie chodzi tu do fryzjera moj maz i wiem ze on napiwkow nie zostawia.
                Placi 12 funtow, to wiejski fryzjer.
                Rozmawialam o dawaniu napiwkow w Anglii z sasiadami Anglikami. Wiec oni
                powiedzieli - nie daja, poza restauracja gdzie rzeczywiscie sa dobrze
                obslugiwani. I taka w okolicy naszej jest jedna. O dziwo nie ma ani jednego
                Anglika, ktory jest kelnerem, kelnerka.
                Sasiedzi nie sa skompcami, o nie. Po prostu uwazaja ze ceny sa juz na tyle
                wysokie ze napiwki sa wliczone.
                Zreszta gdybym ja miala dawac napiwki - niani ktora biore srednio raz na 10
                dni, panu co myje okna raz w miesiacu, fryzjerowi meza raz w miesiacu, dwa razy
                w tyg. zostawiac w pubie, dwa razy w miesiacu w restauracji, w taksowce ktora
                tez raz na 3 tyg biore, w pralni do ktorej worze ubrania, to .... musialabym
                zrezygnowac chocby z czestotliwosci bywania w pubie czy kawiarni. A to dla
                ekonomii nie jest najlepsze.
                Zreszta czasami obserwuje Anglikow w restauracjach jak placa i jak nie ma
                obowiazkowo doliczonego napiwku do rachunku, to raczej nie zostawiaja.
                Tak samo nasi angielscy znajomi, z ktorymi gdzies od czasu do czasu wychodze.
                • steph13 Re: fryzjer 26.08.05, 16:48
                  Moja tesciowa, ktora zawsze chodzila do fryzjera u Harrods'a poinformowala
                  mnie, ze napiwki daje sie tylko w prowincjonalnych, podmiejskich salonach.
                  Przyjelam to za norme, i kiedy ide na haircut lub highlights do Rush lub Tony &
                  Guy, gdzie trudno wyjsc nie zaplaciwszy przynajmnie £50 za zwykly trim, to z
                  czystym sumieniem nie zostawiam nic. Wracam za kazdym razem do tej samej osoby
                  i najwyrazniej nie ma mi ona za zle, ze nie wciskam jej nic w kieszen.
                  • eballieu Re: fryzjer 26.08.05, 17:53
                    Kiedy bylismy na jakims kursie z kultury i obyczajow w szkole Berlitz, to tam
                    powiedzieli jedno, ze dzis w ANglii napiwki daja turysci, mieszkancy juz nie,
                    bo kraj ten stal sie za drogi, aby moc jeszcze sobie pozwolic na placenie
                    napiwkow.
                    Mysle, ze dla fryzjera najlepszym zarobkiem jest jak klient wraca.
          • martini78 Re: fryzjer 31.08.05, 13:54
            Skoro juz jestesmy przy tym temacie mam mala prosbe.Czy mozecie mi polecic dobrego,zaufanego
            fryzjera w Londynie? Takiego, ktory DOBRZE obcina.Niestety po roznych londynskich doswidczeniach
            postanowilam byc wierna salonowi w warszawie, ale jestem tam raz na pol roku i srednio mi sie ta
            wiernosc oplaca( wczoraj moj m powiedzial mi czule - you know what darling? your hair is getting a bit
            wild...Same rozumiecie, ze to emergency.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja