Dodaj do ulubionych

Wyrzuty sumienia...

16.09.05, 22:51
Ach dziewczyny... Mam wyrzuty sumienia...

Poszlam na zakupy i wydalam kupe kasy na ciuchy. Teraz mam 'kaca moralnego' jak tylko spojrze na
te torby...

Tez tak macie?
Obserwuj wątek
    • basiaj79 Re: Wyrzuty sumienia... 16.09.05, 23:22
      tez tak mialam jakos tak w polowie lipca, gdy w Next rozpoczela sie wyprzedaz.
      Wydalam wtedy, ze ho ho... Mocne postanowienie poprawy nic nie dalo, bo...
      znowu zgrzeszylam.
    • sulasia13 Re: Wyrzuty sumienia... 16.09.05, 23:23
      Rozumiem cie w 200 %!!! Ja mam to samo! Jeszcze dwa lata temu kupowalam dla
      siebie ciuchy i buty jak glupia. Jak przychodzilam do domu z zakupow, to az mi
      bylo wstyd pokazac kolejna rzecz Aronowi (mojemu partnerowi). To bylo (i jest)
      jakies uzaleznienie. Teraz ta obsesja przesunela sie z kupowania ubran dla
      siebie na kupowanie roznych rzeczy dla mojej coreczki. Za kazdym razem mowie-
      juz nic wiecej nie kupuje, ide do sklepu i przynosze cos nowego. Dzisiaj w
      przerwie na lunch celowo zrezygnowalam z rundki po pobliskich sklepach, aby nic
      znowu nie kupic. A juz szczegolnie zabojcze sa dla mnie wyprzedaze i rozne
      okazje. Jak widze skorzane buty za cwierc oryginalnej ceny, to nie moge sobie
      odmowic. I tak moja 1,5 roczna corka ma 5 par nowych zimowych butow! Teraz juz
      obiecuje sobie, ze zastopuje to kupowanie :-) No i jak sie skonczy sail-sezon
      to juz bedzie trudniej kupic 5 par butow, a kazde za 80 euro!
      Pozdrawiam, ASIA
    • ralphos Re: Wyrzuty sumienia... 17.09.05, 00:01
      Tego do końca życia nie zrozumiem - dlaczego kobiety potrafią wydać dowolną
      ilość pieniędzy na ciuchy? Zamiast np. pojechać sobie w podróż dookoła świata,
      przeżyć coś ciekawego, zrobić coś wyjątkowego, wydają fortuny na fatałaszki
      które i tak założą raz na miesiąc. W Polsce znałem dziewczyny, które zarabiały
      1000zł, z czego 300-400 wydawały na ciuchy, a za resztę ledwie były w stanie
      dożyć do następnej wypłaty. Niepojęte.
      • eballieu Re: Wyrzuty sumienia... 17.09.05, 00:16
        Nie mam tak.
        Zakupy mam przemyslane.
        Na jedno nie zaluje - wakacje. I chyba najwiecej wydaje na jedzenie i popitke.
      • sulasia13 Re: Wyrzuty sumienia... 17.09.05, 00:21
        Dla mnie to tez jest niepojete :-) i :-(
        • edavenpo Re: Wyrzuty sumienia... 17.09.05, 00:33

          Dzis mial byc jeden, wlasnie przemyslany zakup, garnitur. Dlaczego mnie zanioslo az do Joseph po ten
          garnitur, Bog jeden wie. Dlaczego musialam przejsc sie po ten garnitur przez Diesel, Levis i Office
          (zaden z ktorych nie sprzedaje garniturow) i w kazdym cos kupic, tez nie mam pojecia.
          Moze dlatego ze wczoraj bylam na hipnozie zeby rzucic palenie... Nie pale drugi dzien i nosi mnie jak
          nieziemsko ;-))))
        • princessjobaggy Re: Wyrzuty sumienia... 17.09.05, 00:35
          Dla mnie rowniez. Jakos wole od czasu do czasu zaszalec z nieprzecietnym
          jedzonkiem czy napojami. Ciuchy kupuje wtedy kiedy sa mi potrzebne. Kupowanie
          niepotrzebnych ubran nie sprawia mi przyjemnosci.
          • mooniczka1 Re: Wyrzuty sumienia... 17.09.05, 00:48
            A co to są niepotrzebne ubrania?? Skoro wypowiadają się też mężczyźni to mam
            pytanie do was - a co z gadżetami, szczególnie do komputerów?
            • ralphos Re: Wyrzuty sumienia... 17.09.05, 18:58
              mooniczka1 napisała:
              > A co to są niepotrzebne ubrania?? Skoro wypowiadają się też mężczyźni to mam
              > pytanie do was - a co z gadżetami, szczególnie do komputerów?

              Jak to co? Ja komputer się zestarzeje, tzn. ma 2.5 - 3 lata, to trzeba zrobić
              gruntowną przebudowę. I tyle. Części komputerowe kupuję więc raz na 2-3 lata,
              a w międzyczasie tylko sporadycznie coś co naprawdę jest konieczne. Aha, sam
              jestem informatykiem, żeby nie było że na bakier z komputerami.
              Mooniczka1, a może trafiłaś na jakichś maniaków komputerowych że tak się pytasz?
              Chyba jest różnica między ciągłym wydawaniem dowolnych pieniędzy na ciuchy, a
              utrzymaniem komputera w przyzwoitym stanie (w końcu to narzędzie pracy).
              • eballieu Re: Wyrzuty sumienia... 17.09.05, 19:16
                Bosz, Ralphos dobrze ze dodales ze ten komputer to narzedzie pracy dla ciebie.
                Moj maz nie zna ani jednej gry komputerowej. Jedyne co sledzi przez internet to
                gielda, nieruchomosci, bank.
                Nie ma sprzetow w stylu odtwarzacze muzyczne, dvd, itp (pisze "itp." bo nie
                wiem jak to sie wszystko nazywa), ale jak czasami zamowi sobie win z jakis tam
                winnic, to.... nie prostestuje, bo tez lubie nasze male degustacje i juz lepiej
                znam sie niz on, mam po prostu wiecej czasu. Raz udalo mi sie odwiesc go od
                checi zainwestowania w butelke, ktora kosztowala kilka tysiecy euro. Nie byla
                do wypicia, tylko do inwestycji na nastepne lata:(
                Co to to nie.
                • princessjobaggy Re: Eballieu, 17.09.05, 19:32
                  Tak z ciekawosci- naprawde nie macie w domu np. odtwarzacza plyt CD? A np.
                  radio?
                  • annamaria0 Re: Eballieu, 17.09.05, 20:11
                    Edavenpo, ciesze sie, ze choc w Tobie mam pokrewna utracjuszke:-)
                    B. lubie kupowac ciuchy, buty, bielizne, kosmetyki, jest to dla mnie niezawodny
                    sposob na poprawe nastroju. Kupuje tez duzo ksiazek, ostatnio chetniej nawet niz
                    niz ubrania "inwestuje" w artykuly urzadzenia wnetrz. Jesli wierzyc w znaki
                    Zodiaku, to fakt, ze jestem Bykiem wyjasnia te chec otaczania sie pieknymi
                    rzeczami - tacy po prostu jestesmy.
                  • eballieu czego nie mamy:-) 17.09.05, 20:26
                    Radio nie mamy - mamy w aucie:-)
                    Odtwarzacz CD mamy w komputerze, ale zawiesza sie i tak bzyczy, wiec co to za
                    sluchanie muzyki. Mamy jeszcze w laptopie, ale nie rozkladamy go wieczorem, bo
                    jak okno otworze to slysze kobylke sasiadki i ptaki.
                    Mielismy video(!!!) pierwsze nasze, kupione rok temu, ale dzieci znajomych nam
                    popsuly - wiec juz nie mamy. Telewizor tez popsuty - przyciski nie dzialaja,
                    dzieci sie bawily.
                    A dlaczego nie kupimy dobrych tego typu rzeczy - bo nie przywiazujemy do tego
                    wagi. Zreszta jestem pewna, ze musialabym zmienic styl naszego domu - z
                    otwartego na zamkniety i nie zarpaszan znajomych z dziecmi, ktore obydwoje z
                    mezem uwielbiamy. A ja krzyczec na dzieci nie umie. Wiecej w tym roku wydalam
                    na kwiaty ciete do domu i do ogrodka nowe rosliny, niz na tego typu sprzet w
                    ciagu mojego zycia. Mam lat 25.
                    A ile "zainwestujemy" w dobre wina - oj to chyba cos co sie nazywa kino domowe
                    i sala koncertowa by juz byla.
                    Ale nas to nie bawi. Wakacje, dobre wina i dobre jedzenie, bizuteria, obrazy -
                    na to mozemy wydac mnostwo.
                    A jak kiedys kupie tv to koniecznie wstawic go musze do jakiejs szafki, bo dla
                    mnie tv na widoku - jak oltarz, to nie moj styl. Nie lubie i tyle.
                    Ach nie mam dobrego TV i radia, itp., ale na 18 osob moge wydac trzydaniowa
                    kolacje i kazdemu ustawic identyczny kieliszek do wina. I dac identyczne
                    sztucce, zastawe i taka sama obraczke do takiej samej serwetki. Na tym punkcie
                    mamy fiola - wazny dla nas jest stol, jak na nim i co na nim. Na to wydajemy
                    duzo. Tak lubimy.
                    • princessjobaggy Re: do Eballieu raz jeszcze 18.09.05, 02:25
                      Brak mi slow...

                      Nawet nie potrafie opisac tego co czuje, kiedy czytam Twoje posty, Eballieu. To
                      jest tak, jakby nagle znalazl sie ktos, kto zyje zyciem takim, o jakim ja
                      kiedys marzylam i ktorym nawet czesciowo zylam. Nie wiem w ktorym momencie
                      zaczelo sie to zmieniac, ale utknelam w jakims martwym punkcie. Moje zycie jest
                      teraz jakies takie zwyczajne. Owszem, jest miejsce na 'kulture', wysmienita
                      kuchnie i wyjazdy. Mimo to przyjazd do Anglii spowodowal jego splycenie.

                      Mam 26 lat, a czuje sie przy Twoich opisach jak dzidzius. Teraz widze, ze wcale
                      nie trzeba sie stac takim jak wiekszosc, zeby byc szczesliwym. Ja tez nie
                      jestem z tych co gapia sie godzinami w telewizor. Tak naprawde moglabym go nie
                      miec. Jakies kina domowe i tym podobne do mnie nie trafiaja. Zamiast CD playera
                      wolalabym miec stary adapter. W Polsce zostawilismy sporo plyt analogowych. I
                      tak sobie przypominam o tych identycznych sztuccach, zastawie(wystarczajaco
                      duzo kieliszkow do czerwonego wina nigdy nie mielismy)... Wszystko to zostalo w
                      Polsce. W Anglii jakos do tej pory nie mielismy czasu (?), zeby stworzyc sobie
                      podobne warunki. Teraz widze, ze nasze zycie zmienia sie na niekorzysc.

                      Pozdrawiam Eballieu, zawsze jakos tak milo mi sie czyta Twoje posty :)))
                      • jaleo Re: do Eballieu raz jeszcze 18.09.05, 11:57
                        Wiesz, to chyba jednak dobrze, ze ludzie maja rozne priorytety i nie wszyscy
                        zyja tak samo i na to samo wydaja pieniadze. Kogos bardziej ucieszy garnitur
                        od Josepha niz widelce, ktos nie potrafi zyc bez muzyki, a inny bez wina.
                        Jesli wszyscy byliby tacy sami, to byloby smutno.
                        • annamaria0 Re: do Eballieu raz jeszcze 18.09.05, 12:07
                          A wyrzutow sumienia nie mam - po prostu na przyjemnosci przeznaczam to, co
                          zostaje po zaplaceniu rachunkow, wynajmu, podatkow itd., czyli w obecnej
                          sytuacji - b. niewiele. Nie mam karty kredytowej i umiem sie dyscyplinowac. B.
                          wazna jest dla mnie estetyka otoczenia, stad zamilowanie do ladnych (co
                          najczesciej oznacza nietanich) przedmiotow, dlatego wole ich miec mniej, ale
                          lepszej jakosci.
                          • edavenpo Re: Annamaria 18.09.05, 12:28
                            Pozdrawiam pokrewna utracjuszke (podoba mi sie to slowo ;-)))

                            Wczoraj bylam jeszcze raz w sklepie na przymiarce spodni do tego garnituru z odpowiednimi butami i jak
                            zalozylam calosc na siebie to zaraz mi sie humor poprawil i wyrzuty sumienia zniknely ;-)))
          • edavenpo Re: Wyrzuty sumienia... 17.09.05, 00:48
            Oj, dobre jedzenie tez jest moja slaba strona...

            Na Borough Market jestem co piatek z lista ale i tak kupie rzeczy ktorych na liscie nie ma bo sie nie
            moge oprzec. Dobra kawa, ser, swieze ziola, im dziwniejsze warzywa tym lepsze, swieze ryby, eko
            kurczak, oliwki, dolmades....To czesc moich nieprzemyslanych porannych zakupow na Borough Market

            Moze po prostu jestem rozrzutna ;-)
    • edzior1 Re: Wyrzuty sumienia... 17.09.05, 01:32
      nie mam tam bo ostatnio bylam na zakupach dla siebie chyba na wiosne.... nie
      lubie zakupow, ale wlasnie wrocilam z obiadu( urodziny znajomego) w tajskiej
      restauracji i zal mi tych pieniedzy ( restauracja nie z tych tanszych) bo
      jedzenie bylo obrzydliwe !!!! a fuj! nawet nie skonczylam, tylko wyjadlam
      krewetki.... i tego to mi szkoda.....zeby chociaz dobre bylo!w kazdym razie
      thai food is of the table!
    • halaha Re: Wyrzuty sumienia... 17.09.05, 10:17
      Nie kupuję i na dodatek nie lubię kupowac. Jak juz jestem zmuszona, bo jakas
      szczególna okazja, to jeszcze taki wybieram ciuch, zeby nie tylko na jedną
      okazję, I tak juz szafa pełna. Wole tez kase przezanczyć na wyjazdy, zdecydowanie!
    • izabelski Re: Wyrzuty sumienia... 17.09.05, 13:02
      nie lubie zakupow - a nawet jak kupie cos dla siebie to mi szkoda pieniedzy :-)
      nie szkoda mi na zajecia dla dzieci, wakacje, wyjsci "kulturalne" i prezenty
      jak jade do Polski :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka