Dodaj do ulubionych

znajomi - inaczej

20.02.06, 22:40
przyznaję że nie mam wielu znajomych tutaj, raczej mam garstkę ale
takich 'sprawdzonych' (cóż, posiadanie dziecka oraz mieszkanie w małym
miasteczku nie sprzyja nawiązywaniu/kontynouwaniu znajomości w moim przypadku
przynajmniej). Ale czasem łapię się na tym, że przyjaźnię się z takimi
osobami, z którymi raczej nie kumplowałabym się w Polsce. Tzn poznałam z
jednej strony takich ludzi (pozdrawiam Ewelinę!), z którymi super się gada i
są do rany przyłóż chociaż pewnie w Polsce nie znalazłabym wspólnego języka,
z drugiej strony jestem w bliskich kontaktach z osobami, których nie za
bardzo lubię ale mamy dużo wspólnego i jakoś tak się to się ciągnie. Mam też
koleżanki z uniwerku, z którymi nie mam nic wspólnego ale umawiamy się i
dobrze się gada.
Czy można sobie wybierać znajomych/przyjaciół? czy lepiej sie ogarniać tymi
co nam odpowiadają czy może im więcej tym lepiej?
tak mnie jakoś naszło wieczorową porą.
Obserwuj wątek
    • leggetta Re: znajomi - inaczej 20.02.06, 23:16
      Odpisze na razie krotko:
      MOja przyjaciolka jest dziewczyna z ktora z samego poczatku wcale sobie nie
      przypadlysmy do gustu, zwlaszcza ze wczesniej sie wielu nieprzyjemnych rzeczy
      nasluchalysmy o kazdej ze stron.
    • princessjobaggy Re: znajomi - inaczej 20.02.06, 23:36
      Oczywiscie nie jest tak, ze im wiecej tym lepiej. Mozna sobie precyzyjnie
      dobierac znajomych, ale czasem warto jest troche 'odpuscic' i otworzyc sie na
      inny niz dotychczas rodzaj znajomych. Ja rowniez odkad jestem w Anglii
      zauwazylam, ze nigdy wczesniej nie podejrzewalabym siebie o chec zaznajomienia
      sie z niektorymi ludzmi.

      Wczesniej bylam delikatnie mowiac odludkiem i najlepiej czulam sie wsrod
      starych, dobrych, sprawdzonych znajomych. Nie potrafilam rozmawiac o pogodzie i
      innych pierdolach z nowo poznanymi osobami, byl to dla mnie zbyt duzy wysilek.
      Zapytana o cokolwiek odpowiadalam zawsze uzywajac jak najmniejszej ilosci slow.
      Co tu duzo mowic, wyjatkowo towarzyska to ja nie bylam. Teraz sie to zmienia.
      Nie wiem czy dlatego, ze przestalam sie przejomowac, czy dlatego, ze po
      angielsku takie glupkowate gadki brzmia mniej glupkowato, a moze jest jeszcze
      inny powod? W kazdym badz razie mam grono nowych znajomych (niekoniecznie
      nazwalabym ich przyjaciolmi), z ktorymi w Polsce znajomosci raczej bym nie
      kontynuowala. Niektorzy z nich sa jakby z innej parafii, a jednak zalezy mi na
      tych malych znajomosciach. Gdybym miala analizowac kazda z nich od podstaw,
      okazaloby sie, ze zadna nie dorowna przyjazniom z Polski. Ale chyba nie o to
      chodzi, zeby cale zycie porownywac, bo moze juz nigdy nie bedzie tak samo.
    • liley11 Re: znajomi - inaczej 21.02.06, 20:28
      Znajomych jest wielu.
      ...prawdziwych przyjaciol, niewielu:)
      Przyjaznie z podstawowki, jednego podworka chyba sa najtrwalsze. Chociaz ze
      studiow tez cos zostalo. Najdziwniejsze w przyjazniach jest to, ze przyjacielem
      okazuje sie osoba, ktorej nie bralo sie w ogole pod uwage. A ktos, w kim
      darzylo sie nadzieje na wsparcie...sami wiecie.
      Bylam/jestem hcyba jeszcze chociaz w mniejszym stopniu osoba towarzyska. Zawsze
      wielu znajomych. Napisalam bylam/jestem, bo coraz bardziej dobieram znajomych.
      Czy wynika to z wieku, ze robie sie starsza, czy moze z doswiadczen, czy moze z
      moich zainteresowan, ktore nie sa tak popularne jeszcze?
      Teraz moge powiedziec, ze wole spedzic "quality time" ze soba, wyciszyc sie i
      pomyslec nad soba niz zabijac czas rozmowami o innych osobach, klopotach itp.
      Bogu dzieki, ze wymyslil ktos internet i moge byc w kontakcie z bliskimi mi
      ludzmi:)! i czasem wygadac sie tutaj na forum:) ehhh.. strata czasu to jest czy
      nie jest...? powiedzmy - rodzaj przyjemnosci:)ehhehe
      Takim odludkiem do konca jednak nie jestem. Raz na tydzien jakies zebranie
      towarzyskie musi nastapic:)
      Milego wieczoru zycze Wam:)
      • robak.rawback Re: znajomi - inaczej 21.02.06, 21:21
        mam w miare przecietna ilosc znajomych. lubie z nimi przebywac i swietnie sie
        rozumiemy fajnie jest itp itd. ale nie sa to bliskie znajomosci. generalnie nie
        czuje potrzeby sie zwierzac i wiem ze tez nikogo to nie obchodzi co sie ma do
        powiedzenia tak naprawde.
        mam to szczescie natomiast ze poznalam osobe ktora jest uosobieniem tego co sie
        nazywa soulmate - to jest po prostu nieziemskie. rozumiemy sie w 100%. jest to
        chlopak, sporo mlodszy, inna narodowosc i wyznanie etc i rozumie mnie sto razy
        lepiej niz moj boyfriend.
        na pierwszy rzut oka nic nas wspolnego nie laczy a jestesmy, jak to lubimy
        nazywac - mental twins. ja wogole nie wiem jak to okreslic ta nasza
        relationship.
        generalnie tak naprawde staly kontakt mam tylko z nim, a reszta to sa spotkania
        typu casual i tez nie czeste bo wiecznie siedze na necie i cos sprawdzam a
        propo anglii juz chyba od pol roku hahaha
        ciekawe jak to bedzie jak do uk pojade.
    • hopplik Re: znajomi z pracy 22.02.06, 12:08
      w pracy to się dopiero poznaje wszystkie 'odcienie szarości'
      można pracować biurko w biurko z osobą za którą się szczególnie nie przepada ;)
    • ewmag Re: znajomi - inaczej 22.02.06, 12:27
      Ja sie tutaj "zaprzyjaznilam" (przyjazn to zbyt duze slowo, ale to jest wiecej
      niz zwykla znajoma) z osoba, ktora przy pierwszym spotkaniu zrobila na mnie
      takie sobie wrazenie, tez Polka. W PL pewnie nie mialybysmy sie szansy spotkac,
      inne rejony, srodowiska, my tez jestesmy inne i tam zadna nie wyszlaby poza
      krag swoich znajomych. Z natury jestem samotnikiem raczej, a moj maz wrecz
      przeciwnie, to on potrafi sobie ludzi zjednac. Ale ludzi lubie i nie do konca
      swiadomie, ale daje szanse nowym znajomosciom, co mi czesto na dobre wychodzi.
      I nie slucham tego, co ktos mi mowi o osobach, ktorych nie znam - wole
      przekonac sie sama. Kiedys ja czesto bylam oceniana na podstawie plotek, a
      pozniej slyszalam od roznych osob, ze jak mnie poznaly to sie zdziwily;-) Jesli
      mi cos nie odpowiada to nie kontynuuje znajomosci na sile. Co do przyjazni z
      podworka czy przedszkola, u mnie nie przetrwaly, nawet te z liceum. Jak
      odwiedzam rodzicow to raz na jakis czas spotkam kogos na ulicy, zamienimy pare
      slow, ale nic nas nie laczy, a sa takie osoby, z ktorymi nawet sie nie witamy.
      Przekonalam sie, ze prawdziwe przyjaznie/ dobre znajomosci moga sie rozwinac w
      roznym czasie, z roznymi ludzmi - co z tego, ze nie bedziemy miec wspolnych
      wspomnien z piaskownicy?
    • fatemeh Re: znajomi - inaczej 22.02.06, 13:57
      W Polsce bylam typem odludka: wolalam miec 3 psiapsioly ale takie od serca i do
      rany przyloz niz 15 kumpelek. Tutaj nadrabiam kiedy moge zaleglosci towarzyskie.
      To znaczy nie mam nic przciwko osobom z ktorymi wlasnie 'da sie gadac'. Tez
      zastanawiam sie czasem czy utrzymywalabym z nimi kontakty w Polsce (i czasem mi
      wychodzi ze nie), ale jestem tu i teraz i kontakty te dostosowane sa do moich
      okolicznosci. Ktos powiedzial kiedys o mnie ze 'you do like socialise', a nawet
      'too much even'. Nie chce uogolniac ale jakos rzadko mi sie zdarza trafic na
      kogos z kim mozna fajnie pogadac, zaliczyc film na ktory oboje/obie bedziemy
      chcieli/chcialy pojsc czy wreszcie pojsc na kawe (a nie do pubu), dlatego tym
      bardziej cenie te nieliczne kontakty ktore mam.
      Mialam tez cicha nadziej ze uszczkne cos dla siebie z brytyjskiej 'multiculti
      society' ale jakos nie mam szczescia? mozliwosci?
    • effata Re: znajomi - inaczej 23.02.06, 12:29
      >Czy można sobie wybierać znajomych/przyjaciół? czy lepiej sie ogarniać tymi
      >co nam odpowiadają czy może im więcej tym lepiej?
      >tak mnie jakoś naszło wieczorową porą.

      Ja mam baaardzo dużo znajomych. Przyjaciół, hmmmm .... też mam paru. Jeśli za
      definicję przyjaciela przyjmę osobę, z którą się świetnie rozumiem, to
      rzeczywiście mam ich paru. Nie mam tzw. 'sprawdzonych' przyjaciół, bo ... nigdy
      nie miałam okazji ich sprawdzić, nigdy nie potrzebowałam jakiejś ich
      szczególnej pomocy, więc de facto nie wiem, jak by się zachowali ...
      Niektórzy z nich mnie trochę rozczarowali tym, że jednak kontakty się urwały,
      odkąd się przeprowadziliśmy tutaj. Wiem, nie można żyć przeszłością, oni mają
      swoje życie tam, ja tu. Tylko trochę mnie denerwuje/boli/lub coś jeszcze
      innego, że potrafią wysłać raz na pół roku maila z jednym zdaniem: "Co u was
      słychać?", na co ja odpisuję dłuuuugo i treściwie, wysyłam i ... nawet nie
      dostaję z powrotem zdania: "Dzięki za list, sorry ale nie mam czasu odpisać".
      Zrozumiałabym. Ale ciszy nie rozumiem. Bo czuję się zignorowana.
      Co do znajomych, to .... mam ich bardzo dużo. Nie selekcjonuję ludzi. A
      znajomości się jakoś same nawiązują. Ja jestem gadułą. Jak komuś to odpowiada,
      to daje się wciągnąć i tyle.
      Ja się bardzo angażuję emocjonalnie w relacje, więc ta duża liczba znajomych
      czasami bywa utrudnieniem :))) Nie robię tego dlatego, że 'im więcej tym
      lepiej' Tak jakoś wychodzi. Ale jednak głębsze relacje mam tylko z tymi,
      których znam od dawna i jak to się mówi, z niejednego pieca chleb jadłam.
      Tu na razie się z nikim nie zaprzyjaźniłam, bo nie za bardzo mam kiedy. Często
      spędzam czas ze znajomymi z Polski, którzy się tu przeprowadzili jeszcze przede
      mną.

      A a'propos przyjaciół, to bardzo mi się podobało, co powiedział kiedyś Michał
      Bajor, że prawdziwych przyjaciół nie poznaje się w biedzie, ale ... w sukcesie.
      Bo kiedy nam się powodzi, kiedy rzeczy idą dobrze, to ... mogą się ujawnić
      prawdziwe motywacje. Coś w tym jest.
      --
      Don't guess.
      • ewmag Re: znajomi - inaczej 23.02.06, 12:55
        > swoje życie tam, ja tu. Tylko trochę mnie denerwuje/boli/lub coś jeszcze
        > innego, że potrafią wysłać raz na pół roku maila z jednym zdaniem: "Co u was
        > słychać?", na co ja odpisuję dłuuuugo i treściwie, wysyłam i ... nawet nie
        > dostaję z powrotem zdania: "Dzięki za list, sorry ale nie mam czasu odpisać".

        Bo to jest pewnie tak, ze ktos sobie przeglada/ czysci itp. skrzynke mailowa,
        znajduje Twoj adres lub jakiegos starego maila i nagle mu sie przypomina, ze
        istniejesz, no i tak wysle cos z ciekawosci, jak odpowiesz to ma dane
        uaktualnione i nowe tematy do rozmow. To tak pol-zartem;-) Ja mam tak, ze z
        niektorymi znajomymi regularnie pisze maile, raz krotsze raz dluzsze, czasem
        dzwonimy do siebie, ale rzadko, raczej jak jest wazny powod i widujemy sie, jak
        jestem w PL. Z innymi mam tak, ze piszemy rzadko, ale duzo i tez ten kontakt
        trzymamy. A z takimi osobami, ktore nawet z duzym opoznieniem na maile nie
        odpisuja kontakt sie pourywal, ja zazwyczaj wysylam jeszcze 1-2 maile (tez mi
        sie zdarza nie odpisac i zapomniec na dlugo, albo przegapic) i jak nie ma
        odzewu to koncze. Ale dlugie milczenie rozumiem doskonale, bo ja sama tez mam
        takie okresy, ze prawie nie pisze maili, bo nie mam czasu, albo pisze takiego
        maila dlugo i namietnie, po kawalku, a pozniej musze zmieniac, bo sie cos
        pozmienialo i to trwa czasem pare tygodni. Jesli kontakty ze znajomymi, jak sie
        z nimi widze sa ok, to jest ok. Ale niestety to, ze na codzien sie nie widzimy
        (no moze na co tydzien albo dwa) i zyjemy troche inaczej sprawia, ze kontakty
        sila rzeczy sa luzniejsze i co tu duzo ukrywac, brakuje mi czasem takich
        spotkan na miescie w jakiejsc kafei na pogaduchach albo kameralnych imprezek w
        domu.
        • effata Re: znajomi - inaczej 23.02.06, 13:47
          > Bo to jest pewnie tak, ze ktos sobie przeglada/ czysci itp. skrzynke mailowa,
          > znajduje Twoj adres lub jakiegos starego maila i nagle mu sie przypomina, ze
          > istniejesz, no i tak wysle cos z ciekawosci, jak odpowiesz to ma dane
          > uaktualnione i nowe tematy do rozmow. To tak pol-zartem;-)

          No dokładnie tak jest! Zawsze łatwiej jest żyć cudzym życiem (stąd takie
          powodzenie kolorowych pism, traktujących o tym, kto, co, z kim itp.) Miło jest
          coś przeczytać o kimś, ale ja nie mówię o ludziach, których podejrzewam, że
          zastanawiają się nad wyrzuceniem mnie ze swojej listy adresowej, tylko o
          takich, z którymi trochę razem przeżyliśmy, parę nocy przegadaliśmy ... :(
          Poza tym ja często wysyłam tzw. bulk (do wszystkich) z jakimiś krótkimi
          pozdrowieniami i aktualnymi zdjęciami, więc raczej nie podejrzewam, żeby mnie
          tak łatwo zapomnieli. Po prostu przyjaźń, jak i wszelkie relacje, jeśli mają
          być dobre, wymagają pracy (i ciężkiej, moim zdaniem) i poświęcenia swojego
          cennego czasu....
          --
          Don't guess.
          • ewmag Re: znajomi - inaczej 23.02.06, 14:30
            Ja juz sie pare razy zawiodlam na takich ludziach, z ktorymi "duzo razem
            przezylismy", nie tylko ja zreszta, znajomi i rodzina tez, wiec to nie jest dla
            mnie wyznacznikiem. Z jedna taka osoba kontakt sie urwal dawno temu, jeszcze
            jak mieszkalam w PL, bo zaczela mi zazdroscic, nie napisze czego, ale to byla
            kompletna bzdura, cos, co w moim pojeciu w ogole nie moze byc powodem do
            zazdrosci. Nie moglam uwiezyc, ze tyle lat, wspolnych "przygod", przegadanych
            nocy itp. i skonczylo sie wlasciwie nagle. Dla mnie bez sensu, ale chyba tak
            jest swiat urzadzony. A z drugiej strony nie raz zdarzylo sie, ze nagle bez
            powodu dostalam bardzo duzo (nie w senscie materialnym) od osoby z ktora ledwo
            sie znalam. Kilka razy mialam tez takie uczucie poznajac kogos, ze znamy sie od
            wiekow i dalszy ciag znajomosci byl taki, jakbysmy po prosu po latach odnowili
            stara przyjazn. Roznie moze byc:-) A tutaj mieszkam zbyt krotko, zeby miec
            wiecej znajomosci, to wymaga czasu.
    • moniska11 Re: znajomi - inaczej 23.02.06, 15:57
      Ja mam rowniez nie wielu przyjaciol takich od serca, na ktorych mozna zawsze
      liczyc. Moja najlepsza przyjaciolka, z ktora zreszta codziennie mam kontakt
      przez Skype mieszka w USA. Druga kolezanke sciagnelam do Anglii i na razie
      mieszka z nami. Maz ma kilku dobrych przyjaciol, ktorych rowniez bardzo lubie.
      Reszta to osoby, ktore odzywaja sie tylko gdy czegos potrzebuja. Wtedy graja
      najlepszych przyjaciol i interesuja sie wszystkim. Pytaja o zdrowie nasze,
      naszego dziecka itd. , pewnie nawet nie sluchajac odpowiedzi. Takich osob jest
      najwiecej. Jesli chodzi o przyjaznie z Polski to od pewnego czasu sama
      przestalam sie kontaktowac z ludzmi, bo za kazdym razem konczylo sie to na
      prosbie o pomoc w wyjezdzie do Anglii i zalatwieniu pracy. To mnie zniechecilo,
      tym bardziej, ze jak odmawialam to spotkalam sie z wielka niechecia. Ostatnio
      moj maz skontaktowal sie z kolega ze studiow. Nie widzieli sie kilka lat, wiele
      sie u nas pozmienialo, bardzo przyjemnie bylo pogadac i powspominac. Po
      trzeciej rozmowie kolega poprosil meza o pomoc w wyjezdzie i znalezieniu pracy.
      I tak zawsze sie konczy!!!
    • aliciap Re: znajomi - inaczej 24.02.06, 14:12
      mysle ze lepiej miec niewielu ale dobrych niz wielu ktorych sie ma bo sie ma.
      Ja mam w Anglii troche znajomych..... nie jakas oszalamiajaca ilosc .TYlko
      kilkoro z nich to osoby bliskie , bardziej zaprzyjaznione.
      Ale nie ukryuwam ze brakuje mi osob zaprzyjaznionych blizej mnie .Bo moze fajnie
      jest powisiec na telefonie z przyjaciolka i spotkac sie co weekend przykladowo
      ale mi brakuje takiej sasiadki next door ...nawet.
      I fakt tutaj mam wielu znajomych z ktorymi sie spotykam , dzwonimy do siebie
      itd...ale nie sadze ze mialabym wiele wspolnego w Polsce


      Oliver
      • ewmag Re: znajomi - inaczej 24.02.06, 14:25
        No wlasnie, takich znajomych w bliskiej okolicy mi brakuje, nie zeby zaraz u
        siebie przesiadywac godzinami, bo za tym nie przepadam, ale zeby mozna bylo
        gdzies razem pojsc, umowic sie tego samego dnia, jesli obu pasuje. A moj sasiad
        wlasnie sie wyprowadza niedlugo, szkoda, bo fajny, no i ciekawe, kto sie
        wprowadzi...
        • aliciap Re: znajomi - inaczej 27.02.06, 15:52
          no wlasnie bo jak sie z kims czlowiek spotka co jakis czas to sa to
          wielogodzinne spotkania...........
    • ewmag Re: znajomi - inaczej 28.02.06, 16:43
      Wlasnie niedawno zawiodlam sie na jednej poznanej tu osobie, zrobila cos bardzo
      nie fair. Nie bede sie wdawac w szczegoly. A mialam o niej bardzo dobre zdanie,
      lubilam ja, wyswiadczyla mi pare przyslug, za ktore jestem wdzieczna, ale...
      Przeprosila mnie, ale nie miala na tyle odwagi, zeby odebrac telefon. Ja nawet
      nie bylam zla, zdenerwowalam sie na troche, szybko mi przeszlo. Pomimo tego, ze
      wiem, ze ludzie tacy juz sa, chyba zawsze bedzie mnie zaskakiwac brak
      solidnosci, wycofywanie sie z obietnic czy umow doslownie w ostatniej chwili,
      jak juz cos jest zalatwione, ustalone itp. i nie da sie odkrecic czy wycofac. W
      sumie to byl drobiaz, znalazlam rozwiazanie problemu, ale kwas jest. Szkoda...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka