Dodaj do ulubionych

Three Funerals and a Wedding....

05.06.06, 20:48
...czyli realistyczna wersja "Four Weddings and a Funeral"

W przeciagu miesiaca. Rodzice dwoch przyjaciol zmarli, tydzien temu byl slub
naszych przyjaciol, a dzis kolega popelnil samobojstwo. Sama nie wiem czemu
to z wami dziele....musze to z siebie wyploc, moze lzej sie poczuje? moze
szok minie? ten ciezar na sercu i to uczucie duszenia sie w gardle
zaprzestanie? Nie moge sie otrzasnac....
Obserwuj wątek
    • barbarakaroluk Re: Three Funerals and a Wedding.... 05.06.06, 21:14
      rozumiem co czujesz.
      kilka miesiecy temu w listopadzie 05 moja 16 letnia kuzynka popelniila
      samobojstwo, dwa dni po niej jej dziadek ( moj wujo), a miesiac temu nasz
      znajomy ktoremu mialo sie urodzic dziecka teraz....
      zastanawiam sie co popycha ludzi do tak drastycznych krokow....
      ja staram sie poprostu o tym nie myslec.....

      Wiem ze czasem zycie doswiadcza nas w bardzo przykry sposob. wyrazy
      wspolczucia i trzymaj sie mocno.
      • mgna Re: Three Funerals and a Wedding.... 05.06.06, 22:28
        Dziekuje...

        Tez nie rozumiem. Czy to jest odwaga z ich strony czy tchurzostwo. Czy jest to
        samolubnym odebrac swoje zycie, bez uzania jak zranioni (NA CALE ZYCIE!) beda
        bliscy? Ile z nas bedzie sie czulo winnym, ze trzeba bylo ostrzej podejsc,
        bardziej drastyczniej, zeby zapobiec nieszczescia.

        Czy oby "starajac sie o tym nie myslec" tak naprawde nie popychamy bolesni w
        tyl naszej subconscious? .... i nawet jesli consciously uwazamy ze to nie mialo
        na nas wplywu, subconsciously jednak pozostawi to imprint na naszej psyche?

        Ja tez naleze do tych ktorzy "staraja sie nie myslec"...ale z latami zdaje
        sobie sprawe ze dlawie sie kazda ze smierci bliskich mi osob lata, lata po ich
        odejsciu....wiec moze jest czas stanac czolem i come to terms z tym co
        popelnili i jak ich smierc miala na mnie effect?

        W wypadku naszego przyjaciela bedzie inquest. Policja juz zbiera statements od
        rodziny, a nieszczescie stalo sie dzis rano.
        • robak.rawback Re: Three Funerals and a Wedding.... 06.06.06, 00:25
          o rany ale numery, powiedzcie cos blizej o tych samobojstwach - jakie powody
          etc etc?
          smierc bliskiej osoby jest koszmarna. ludzi musza byc bardzo neiszczesliwi jeli
          decyduja sie na cos takiego.
          teraz w polsce film o cobainie wchodzi czy juz wszedl do kin. tak sie tez nad
          nim zastanawialam, niby mial wzystko, u szczytu slawy, a jednak jakis
          nieszczesliwy byl.
          • mgna Re: Three Funerals and a Wedding.... 06.06.06, 00:29
            najprawdopodobniej bedzie na ten temat w prasie...
            • mgna Re: Three Funerals and a Wedding.... 06.06.06, 00:32
              moja droga polowa zostala poproszona przez rodzine zeby napisac press
              statement...prasa chce o tym wiedziec i policja mocno zasugerowala zebysmy my
              im dali informacje a nie zeby oni wywachiwali wiadomosci czy plotki.

              tak czy siak bedzie afera...
              • mgna Re: Three Funerals and a Wedding.... 06.06.06, 00:33
                ...i nic/nikt nie powroci do zycia naszego przyjaciela.
                • mgna Re: Three Funerals and a Wedding.... 06.06.06, 00:34
                  ale jak rozpatrujecie sie nad pytaniami ktore zadalam wczesniej?
                  • lucasa Re: Three Funerals and a Wedding.... 06.06.06, 02:05
                    mgna, trzymaj sie. wspolczuje.

                    ja nie odpowiem na Twoje pytania bo we mnie tez wiecej pytan niz odpowiedzi. a
                    Ci co zostaja beda pytac i sie zastanawiac.
                    zobacz, jak "zwykly" dol czy mniejsza depresja moga przeinaczyc obraz swiata i
                    wtedy brak jest racjonalnego osadu, nie widzi sie wyjscia z sytuacji, czy nie
                    ma sie sily jej stawic czola, czy - chyba co najgorsze - gdy brak sensu zycia i
                    sil aby cokolwiek zmienic. a co dopiero jak sie jest jeszcze nizej? brrr...
                    takie zycie: i piekne i trudne. czasami mysle, ze takim mniej wrazliwym
                    racjonalistom i wszelkiego rodzaju luzakom jest duuuzo latwiej na tym swiecie.
                    A
                  • lucasa Re: Three Funerals and a Wedding.... 06.06.06, 02:05
                    mgna, trzymaj sie. wspolczuje.

                    ja nie odpowiem na Twoje pytania bo we mnie tez wiecej pytan niz odpowiedzi. a
                    Ci co zostaja beda pytac i sie zastanawiac.
                    zobacz, jak "zwykly" dol czy mniejsza depresja moga przeinaczyc obraz swiata i
                    wtedy brak jest racjonalnego osadu, nie widzi sie wyjscia z sytuacji, czy nie
                    ma sie sily jej stawic czola, czy - chyba co najgorsze - gdy brak sensu zycia i
                    sil aby cokolwiek zmienic. a co dopiero jak sie jest jeszcze nizej? brrr...
                    takie zycie: i piekne i trudne. czasami mysle, ze takim mniej wrazliwym
                    racjonalistom i wszelkiego rodzaju luzakom jest duuuzo latwiej na tym swiecie.
                    A
                  • formaprzetrwalnikowa Re: Three Funerals and a Wedding.... 06.06.06, 14:24
                    ja slyszalam z ust niedoszlych samobojcow (ale tych, ktorzy naprawde chcieli
                    umrzec; nie tych wolajacych o pomoc, bo to inna sprawa) - ze kiedy wszystko
                    wydaje sie tak nieskonczenie beznadziejne, bol trwa wiecznosc, zegra nie
                    porusza sie wcale i wie sie, ze nigdy nie bedzie lepiej - smierc wydaje sie
                    naprawde jedynym wyjsciem. i nie ma w tych ocenach ani odrobiny obiektywizmu,
                    bo sa one zupelnie subiektywne; bo z dna nie widac: zobacz, ile masz; zobacz
                    jak wszyscy cie kochaja, kiedy jest sie gleboko przekonanym, ze jest
                    odwortnie...
                    niektorzy mysla o bliskich - ze zdejma im z glowy klopot swoja smeircai;
                    niektorym bol bliskich jest obojetny - tak bardzo zneiczula ich ich walsne
                    cierpienie...
                    a co trudniejsze - czesto cierpiacy ukrywaja swoje cierpienie przed swiatem; a
                    ten swiat czesto tez nie chce tego zobaczyc...
                    Pamietam kolege ze studiow, o ktorym wszyscy mysleli jaki szczesliwy: swietny
                    student, inteligentny czlowiek, ma wspaniala dziewczyne. to, ze sie powiesil
                    bylo szokiem dla wsyztskich.

                    Mgna: serdecznie wspolczuje
                    • tuti Re: Three Funerals and a Wedding.... 06.06.06, 14:28
                      wczesniej czytalam watek, ale procz malo oryginalnego wspolczucia niewiele
                      moglam zaproponowac..
                      a przed chwila, nie wiem jak,ale trafilam na
                      pl.wikipedia.org/wiki/Bioenergetyka
                      (oj tytul zwodniczy ale dobrze sie czyta)
                      i wiecie...mam nadzieje ze wyplakalyscie to z siebie..jak nie, to chyba nie ma
                      na co czekac, ani czego sie wstydzic..
        • princessjobaggy Re: Three Funerals and a Wedding.... 06.06.06, 10:35
          mgna napisała:


          >
          > Tez nie rozumiem. Czy to jest odwaga z ich strony czy tchurzostwo.

          Mgna, mysle, ze w zaleznosci od tego jak na sprawe samobojstwa spojrzymy, jest
          to jednoczesnie i odwaga i tchorzostwo. Nie kazdy jest na tyle odwazny, zeby
          targnac sie na swoje zycie. Z reguly ludzie sa zbyt ciekawi co ich czeka w
          przyszlosci, maja nadzieje, ze bedzie lepiej i przede wszystkim obawiaja sie o
          swoich bliskich. Ci, ktorzy popelniaja samobojstwo mozna nazwac tchorzami,
          poniewaz nie potrafia/nie chca stawic czola problemom, a odebranie sobie zycia
          traktuja jak ostateczna ucieczke.
          • formaprzetrwalnikowa Re: Three Funerals and a Wedding.... 06.06.06, 14:27
            mozna tez ich nazwac odwaznymi: bo maja odwage byc konsekwentni wobec swoich
            pogladow: lepiej, zeby mnie tu nie bylo, bo moje zycie i tak jest nic nie warte
            i jestem tylko ciezarem dla rodziny.
            i zadne wez sie w garsc nie pomaga.
            a w takiej np depresji wszystko jest czarne, nadzieja umarla a czas stoi w
            miejscu, wiec nigdy nie bedzie lepiej...
          • u25 Re: Three Funerals and a Wedding.... 06.06.06, 14:30
            Mgna, mysle, ze w zaleznosci od tego jak na sprawe samobojstwa spojrzymy, jest
            > to jednoczesnie i odwaga i tchorzostwo. Nie kazdy jest na tyle odwazny, zeby

            Raczej choroba psychiczna.
            • princessjobaggy Re: Three Funerals and a Wedding.... 06.06.06, 16:38
              u25 napisała:

              > Mgna, mysle, ze w zaleznosci od tego jak na sprawe samobojstwa spojrzymy,
              jest to jednoczesnie i odwaga i tchorzostwo. Nie kazdy jest na tyle odwazny,
              zeby
              >
              > Raczej choroba psychiczna.

              Mocne slowa. Uwazasz zatem, ze kazdy samobojca to czlowiek chory psychicznie?
              Mozna by w takim razie pomyslec odwrotnie, ze wlasnie ci, ktorzy pomimo nawalu
              zmartwien wciaz chca zyc sa chorzy psychicznie, bo sie swiadomie maltretuja?
              • u25 Re: Three Funerals and a Wedding.... 06.06.06, 18:11
                > Mocne slowa. Uwazasz zatem, ze kazdy samobojca to czlowiek chory psychicznie?

                Tak. Pogrzeb troche w sieci, jest full opracowan na ten temat

                > Mozna by w takim razie pomyslec odwrotnie, ze wlasnie ci, ktorzy pomimo
                nawalu
                > zmartwien wciaz chca zyc sa chorzy psychicznie, bo sie swiadomie maltretuja?

                Ci co sie swiadomie maltretuja powinni zasiegnac pomocy lekarskiej.
                • formaprzetrwalnikowa Re: Three Funerals and a Wedding.... 06.06.06, 18:24
                  a ja autorytatywnie stwierdze, zeby uciąc dyskusje: NIE KAZDY samobójca to
                  chory psychicznie.
                  niektórzy wybierają tę drogę z całą swiadomością zdrowego umysłu
                  • tuti Re: Three Funerals and a Wedding.... 06.06.06, 21:02
                    zalezy jakie kryteria sie przybiera : zdrowy/ chory :)
                    • formaprzetrwalnikowa Re: Three Funerals and a Wedding.... 06.06.06, 21:04
                      janse. wszytsko jest względne.
                      ale ja jestem zdecydowaną przeciwniczką robienia z wszystkich przygnębionych,
                      smutnych i nie widzących sensu swojego zycia ludzi chorych psychicznie.
                      • mgna Re: Three Funerals and a Wedding.... 07.06.06, 01:18
                        dziekuje bardzo za wasze mysli...pomaga mi czytac wasze wypowiedzi. choc
                        przyznam sie ze caly dzien dzisiaj albo jezdzilam bezmyslnie autem, albo
                        plakalam (znalazlam sie w okoklicach gdzie byl wypadek cale cialo gorace sie
                        zrobilo i po raz pierwszy wybuchlam placzem, jak bym uswiadomila sobie ze
                        jednak on nie wroci, choc znow teraz jestem w zaprzeczaniu tego co sie stalo),
                        albo chcialam wrzeszczec na calego i nic sie nie przejmowac ze inni pomysla iz
                        warjatka jestem; reszte dnia przesiedzialam patrzac sie przez okno. jest pozno,
                        wiec odpisze wiecej jutro. dziekuje wam bardzo, bardzo jeszcze raz.
                  • u25 Re: Three Funerals and a Wedding.... 07.06.06, 12:37
                    > a ja autorytatywnie stwierdze
                    A z kim mam przyjemnosc? Masz moze jakies publikacje online.
                    Dosyc odwazna teza...
                    • formaprzetrwalnikowa Re: Three Funerals and a Wedding.... 07.06.06, 13:00
                      mam ponad 10 lat doswiadczenia w pracy klinicznej z ludzmi chorymi psychicznie,
                      w depresji, zalobie, z myslami samobojczymi i generalnie niezadowolonymi ze
                      swojego zycia.
                      w tym 7 lat jako psychiatra i psychoterapueta.
                      publikacji online nie posiadam.
                      teza nie jest odwazna, jest humanistyczna. ja za odwazne uwazam uznanie
                      wszystkich niezadowolonych ze swojego zycia, smutnych, przygnebionych,
                      zwyczajnie nieszczesliwych za chorych psychicznie. czy kobieta, ktora mowi, ze
                      nie chce jej sie zyc, bo jej matka zmarla na raka pluc 2 lata temu, jej starsza
                      siostra w ubieglym roku a mlodsza siostra wlasnie umiera na raka na jej oczach,
                      facet, ktorego zostawila, bo ja bil a teraz nachodzi jej dom, podpala drzwi i
                      przebija opony w samochodzie - czy ta kobieta jest chora psychicznie?

                      i juz sie zamykam, bo na ten temat to ja bym mogla dlugo. a na dodatek sie
                      zwykle nakrecam, bo wkurza mnie rozpowszechniajace sie we wspoleczensym
                      swiecie 'parcie na szczescie' -wszyscy musza byc szczesliwi i juz a jak ktos
                      jest smutny lub niezadowolony, to do psychiatry go. az sie boje pomyslec, dokad
                      ten swiat zmierza...
                      • princessjobaggy Re: Three Funerals and a Wedding.... 07.06.06, 14:30
                        Forma, ciesze sie, ze zabralas glos w tej sprawie. Niektorzy zdaja sie byc dosc
                        gruboskorni.
                        • formaprzetrwalnikowa Re: Three Funerals and a Wedding.... 07.06.06, 14:39
                          a ja sie strasznie tym tematem nakrecam - to moje zawodowe wiatraki, niestety...
                          czuje, ze niedlugo zostane ja i moze moj dyr na polu humanistycznym. reszta
                          bedzie faszerowac ludzkosc pigulkami na szczesliwe zycie, lepsze malzenstwo,
                          spokojny sen, grzeczne dzieci.. itp itd..
                          br...
                        • jagienkaa Re: Three Funerals and a Wedding.... 07.06.06, 15:14
                          i to właśnie dzięki takim gruboskórnym ludziom, znieczulicy, szufladkowaniu i
                          niezrozumieniu samobójstwa były, są i będą.
                          I wcale ich nie uważam ani za chorobę psychiczną, ani tymbardziej za
                          tchórzostwo.
                          • u25 Re: Three Funerals and a Wedding.... 07.06.06, 15:48
                            Awwwww to dopiero jest szufladkowanie, bo jednym poscie nazwac kogos
                            gruboskornym!! z pracy nie za bardzo mam ochote wklejac wypowiedzi autorytetow
                            na temat samobojstw w jezyku angielskim, ale jak bede miala chwile wolnego
                            poznym wieczorem, to chetnie wskaze zrodla "tym ignorantom;-). ktorzy sa
                            zieleni w tym temacie jak szczupiorek na wiosne!)
                            • mgna Re: Three Funerals and a Wedding.... 07.06.06, 23:02
                              Nieszczescia nie sa koniecznie czarno biale....
                              • mgna Re: Three Funerals and a Wedding.... 07.06.06, 23:08
                                niedobrze mi sie robi...po nocach nie moge spac...to nieszczescie moglobyc
                                zapobiegnione...Durnie! Nie moge pisac, jestem tak zla ze chce nadal
                                wrzeszczec, chce zlapac wszystkich odpowiedzialnych i mlotem pomiedzy oczy im
                                walnac, nastepnie chce pojsc do morgue i otrzasc przyjaciela do zycia. Te
                                realia nie moga byc realistyczne, to sie nie wydarzylo, to jest mad....
                            • u25 Re: Three Funerals and a Wedding.... 07.06.06, 23:08

                              Almost all people who commit suicide have a diagnosable mental or substance ...
                              By far the major cause of suicide is untreated depression. ..
                              In fact, 95% of people who commit suicide have a mental illness...

                              www.sciencedaily.com/releases/2005/10/051024082751.htm
                              www.emedicine.com/med/topic3004.htm

                              www.medicinenet.com/suicide/article.htm
                              www.stopasuicide.org/suicide.html
                              www.surgeongeneral.gov/library/mentalhealth/chapter4/sec3.html
                              • formaprzetrwalnikowa Re: Three Funerals and a Wedding.... 07.06.06, 23:10
                                a jakies badanie dot prób samobójczych, nieudanych?
                                bo praktycznie to ja sie spotykam głownie z niedoszłymi samobójcami.
                                • u25 Re: Three Funerals and a Wedding.... 08.06.06, 09:56
                                  > a jakies badanie dot prób samobójczych, nieudanych?

                                  Pewnie trzeba byloby 'pomyszkowac w sieci'. Jak cos mi wpadnie oko to sie
                                  podziele..
                                  • jagienkaa Re: Three Funerals and a Wedding.... 08.06.06, 14:07
                                    dla mnie takie badania są bez sensu! bo jak ich przepraszam diagnozują, po
                                    śmierci? kto to sprawdzi?
                                • tuti Re: Three Funerals and a Wedding.... 08.06.06, 14:10

                                  widzicie,wydaje mi sie ze sie nie dogadacie, mowicie wszakze o innych ludziach:
                                  o samobojcach (ktorym latwo pryzpisac mental problems, przeciez sie nie
                                  obronia!), i o NIEDOSZLYCH samobojcach...a niedoszly samobojca to niedoszly
                                  samobojca, a nie samobojca, oj nie chcialam zeby to smiesznie zabrzmialo..
                                  usciski dla mgny,,,
                                  • princessjobaggy Re: Three Funerals and a Wedding.... 08.06.06, 14:15
                                    tuti napisała:

                                    >
                                    > widzicie,wydaje mi sie ze sie nie dogadacie, mowicie wszakze o innych
                                    ludziach:
                                    >
                                    > o samobojcach (ktorym latwo pryzpisac mental problems, przeciez sie nie
                                    > obronia!), i o NIEDOSZLYCH samobojcach...a niedoszly samobojca to niedoszly
                                    > samobojca, a nie samobojca, oj nie chcialam zeby to smiesznie zabrzmialo..

                                    Tak, ale niedoszlym samobojca zamiast samobojca mozna byc przez przypadek- ktos
                                    go/ja w pore uratuje, tabletki nie zadzialaja jak trzeba itd. Wtedy badania nad
                                    samobojcami takie osoby obejmuja.
                                    • formaprzetrwalnikowa Re: Three Funerals and a Wedding.... 08.06.06, 14:20
                                      oraz nie wszyscy, ktorzy maja kartoteke u psychiatry sa chorzy psychicznie. i
                                      to jest tutaj clue.
                                      ja tych chorych psychicznie w posce mialam mniejszosc(wiekszosc to byli ludzie
                                      zalamani brakiem pracy, mezem alkoholikiem, klopotami finansowymi/rodzinnymi/w
                                      pracy czy zaprzatnienci zalatwianiem renty), tutaj (na moje szczescie) -
                                      wiekszosc moich pacjentow to ludzi naprawde chorzy psychicznie.
                                      bo ja lekarz jestem, cudzego zycia naprawic nie umiem i jesli ktos przychodzi
                                      do mnie, po to drugie, to mnie frustracja dopada.
                                      • mgna Re: Three Funerals and a Wedding.... 08.06.06, 15:30
                                        Rowniez poniewaz human rights are so wonderful...pacjenci "chorzy psychicznie"
                                        nie sa koniecznie na suicide watch list...tz przyjmujac pacjenta do szpitala
                                        kategoryzuja jego jako high, medium lub no risk. Co samym w sobie jest totalnym
                                        nierozsadkiem i lekkoscia podejsca do value of human life. Dlaczego? Pacjent A
                                        chce popelnic samobojstwo, wie jednak ze jesli bedzie sie zachowywal w sposob
                                        podejzliwy opieke bedzie mial taka iz uniemozliwi ona popelnienie samobojstwa;
                                        wiec psychicznie chory czy nie, nie jest glupi....zachowywac bedzie sie tak iz
                                        ocenia jego jako medium lub no risk...no i uda sie jemu popelnic samobojstwo.
                                        • mgna Re: Three Funerals and a Wedding.... 08.06.06, 15:36
                                          Rowniez "psychicznie chorzy" w szpitalu under human rights maja prawo wyjscia
                                          ze szpitala w pewnych godzinach i maja sie zameldowac o ktorejs tam godzinie
                                          spowrotem na ich ward. Wiec dziala to na zasadzie takiej jak u wiezniow "home
                                          arrest"...nastepna durnota! Pannic attacks, i inne mysli nie moga byc
                                          kontrolowane na 100% wiec nie ma gwaracji ze pacjent podczas dziennego spacerku
                                          po miescie nie dostanie ataku i zachowa sie w sposob taki iz narazi swoje zycie
                                          ale rowniez innych. Wiec tutaj hospital procedure z jednej strony respektuje
                                          human rights pacjenta, ale z drogiej strony zneiwaza human right i pacjenta i
                                          general public.
                                          • mgna Re: Three Funerals and a Wedding.... 08.06.06, 15:40
                                            Co do samobojcow, nie kazdy jest psychicznie chory i tutaj nie dowiezam ze
                                            wiekszosc samobojcow to psychicznie chorzy ludzie. Uwiezylabym gdyby ktos mi
                                            powiedzial ze wiekszosc mordercow i paedophile to psychicznie chorzy ludzie.

                                            Zycie po dupie pozadnie moze kopa dac; w dola latwo jest wpasc i jesli nie umie
                                            sie otrzasnas, lub z mysli nie potrafi sie wymazac przykrych wydarzen...i jesli
                                            zyje sie z nimi 24/7....ja rozumiem dlaczego nie ktorzy koncza swoje zycie. Czy
                                            wy umialybyscie przezywac dzien po dniu, noc po nocy jakis okrutny nightmare z
                                            waszego zycia?
                                            • mgna Re: Three Funerals and a Wedding.... 08.06.06, 15:44
                                              Co do naszego przyjaciela....jego smierc mogla byc zapobiegniona. Glupota
                                              professionals i lekkosc podejsca do jego sytuacji przez professionals i
                                              rodzicow jego, spowodowaly iz chlopak 38 letni skonczyl ze swoim zyciem. 2
                                              letnia coreczka, dwoch ludzi w nim zakochanym, pelno przyjaciol i
                                              rodzina....wszyscy w szoku otrzasnac sie nie mozemy.
    • fanny Re: Three Funerals and a Wedding.... 06.06.06, 14:46
      Ja mysle, ze samobojcow pcha do tego kroku ogromny bol istnienia. Bol nie do
      zniesienia, ktorego Ci, co go nie doswiadczyli, nie sa w stanie zrozumiec i
      ogarnac umyslem.

      Kazdy z nas ma doczynienia czasami z bolem istnienia, czasem czuje sie samotny
      i nic nie warty. Ale poczucie, dotkniecie tego bolu pomaga nam zobaczyc i
      docenic piekne wartosci, ktore rowniez sa w naszym zyciu.
      W zyciu samobojcow jest tylko bol. Nie ma nic poza tym. Subiektywnie. O niczym
      innym nie da sie myslec, tylko o tym bolu. I jedyna mozliwoscia skrocenia
      cierpien jest smierc.

      To chyba podobnia przepasc, jaka dzieli przezywanie bolu przez ludzi "zdrowych"
      cierpiacych przez bol migrenowy, ktory choc wielki, wiadomo, ze sie da opanowac
      i kiedys sie skonczy. I bol ludzi terminalnie chorych; obezwladniajacy,
      pozbawiajacy godnosci, bol nie do usmierzenia, gdy smierc jawi sie jako jedyne
      wybawienie. I czesto jedynym wybawieniem jest w rzeczywistosci.

      Nie powinnismy chyba szukac odpowiedzi na pytanie tchorzostwo czy odwaga?
      Nie do nas nalezy ocena czy szufladkowanie..
      Kto tego nie doswiadczyl, nie jest w stanie zrozumiec.

      I by nigdy nie dane nam bylo zrozumiec.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka