Dodaj do ulubionych

Zakup mieszkania-co to znaczy?

01.01.07, 19:56
Po raz kolejny mam watpliwosci. Czy ktos jest w stanie wylozyc
lopatologicznie sens tej informacji?

Lease Details - Maintenance Charges
99year lease from 1979
Can be paid annually @ £1,447.20 or pay monthly @ a rate of £113.26.
The service charge included building insurance, and maintenance of any
communal areas.
The age limit on this block is 60 years plus.

Co czeka potencjalnego kupca tego mieszkania? Troche mnie to zastanawia,bo
taka informacje (szczegolnie te o koniecznosci placenia ponad 1000f/rocznie)
spotkalam po raz pierwszy i troche mnie to zastanawia. Warto sie w to
wpakowac? Czy wszystkie mieszkania na zasadzie lasehold sa obarczone takimi
oplatami? Oswiedzcie mnie prosze,bo oferta atrakcyjna,ale nie chcialabym sie
wpakowac w jakies g...
Obserwuj wątek
    • vierablu Re: Zakup mieszkania-co to znaczy? 01.01.07, 20:36
      Po raz pierwszy? W odniesieniu do mieszkan (nie domkow) to chyba standard, w
      koncu trzeba placic za wymiany zarowek na klatce, mycie schodow i koszenie
      trawnika. Zapytalam J. - twierdzi, ze mieszkania freehold sa rzadkoscia (np.
      duzy dom zamieniony na 3 mieszkania) a w przypadku mieszkan leashold ta oplata
      jest zawsze.

      Fakt, ze nie zawsze w ofertach maintenance charge jest wprost podana - jak jej
      nie ma, to trzeba sie o nia zapytac.
    • vierablu to mieszkanie dla emerytow. 01.01.07, 20:39
      Ale, ale, za szybko wyslalam - limit age 60 plus oznacza, ze to mieszkanie dla
      emerytow - takie mieszkania maja faktycznie atrakcyjne ceny.
    • deadeasy Re: Zakup mieszkania-co to znaczy? 01.01.07, 21:20
      99year lease from 1979

      Znaczy, ze zostalo jeszcze 71 lat (jesli dobrze dodalam i odjelam) lease. Banki
      raczej niechetnie pozyczaja pieniadze na tak krotkie terminy "lease", ale w tym
      przypadku mieszkanie jest tylko dla ludzi, ktorzy zblizaja sie do wieku
      emerytalnego. "Lease" mozna przedluzyc (ma sie do tego prawo po mieszkaniu
      ponad 2 lata), nalezy zlozyc podanie do "freeholder" (landlord albo "management
      comapny") o przedluzenie "lease". Nasze byle mieszkanie mialo lease na 999 lat -
      od razu.
      Jesli w ofercie nie wspominaja dlugosci "lease" warto sie od razu zapytac zeby
      sobie smaka nie narobic ladnym lokum z krotkim terminem "lease".
      • vierablu Re: Zakup mieszkania-co to znaczy? 01.01.07, 22:12
        A co sie dzieje, gdy kupilismy x lat temu mieszkanie z krotka dzierzawa i ona
        sie wlasnie konczy? Wlasciciel odkupuje je od nas?
        Tak teoretycznie pytam.
        • tintaja Re: Zakup mieszkania-co to znaczy? 02.01.07, 10:36
          Vierablu, jezeli dzierzawa sie skonczyla / nie zostala przedluzona, mieszkanie przechodzi na wlasnosc
          wlasciciela dzierzawy.
          • tintaja Re: Zakup mieszkania-co to znaczy? 02.01.07, 10:48
            A propos wczesniejszego postu - poprzez wlasciciela dzierzawy rozumiem 'freeholder' :)

            Yadrall, gdy my szukalismy mieszkania maintenance charges czesto byly podawane - chociaz w tym
            przypadku jak na moj gust sa dosc wysokie, nawet jezeli wezmie sie pod uwage ze w to wliczone jest
            rowniez ubezpieczenie budynku. Ja jednak w twoim przypadku bardziej przejelabym sie krotkim lease -
            banki nie pozyczaja pieniedzy jezeli lease jest 55 lat lub mniej, a po tym gdy lease dojdzie do 80 lat
            wartosc mieszkanie zaczyna spadac, bo koszt wydluzenia dzierzawy (dzieki czemus co sie nazywa
            'marriage value' ktore wtedy zaczyna obowiazywac przy kalkulacjach) na nastepne 90 lat jest spory.
          • vierablu Re: Zakup mieszkania-co to znaczy? 02.01.07, 15:39
            To nie bardzo rozumiem sens kupowania mieszkania leasehold, o ile wlascicielem
            nie jest miasto. Prywatny wlasciel przeciez moze powiedziec - nie przedluzam
            dzierzawy, co oznacza, ze ja stracilam pieniadze, za ktore mieszkanie zostalo
            kupione?
            • deadeasy Re: Zakup mieszkania-co to znaczy? 02.01.07, 16:45
              Nasza lease bylo na 999 lat wiec spokojnie mozna takie lokum kupic i potem
              odsprzedac bo wystarczy na pare pokolen ;o)
            • deadeasy Re: Zakup mieszkania-co to znaczy? cd. 02.01.07, 16:50
              ... w intesie "freeholder" jest przedluzenie "lease" na lokum no bo co zrobi z
              pustostanem objetym "lease" na dwa lata? Kto mu to kupi wtedy?
              • yadrall Re: Zakup mieszkania-co to znaczy? cd. 02.01.07, 18:39
                Dzieki serdeczne za wszelkie informacje!!!
                Czesc mi sie w glowie poukladala,ale jednoczesnie mam coraz wiekszy metlik w
                glowie.
                Jak mozna sprawdzic kto jest "freeholder"?
                Tamta oferte odrzucilismy,bo faktycznie jestesmy za mlodzi:)
                ale dzis ogladalismy calkiem fajne mieszkanie co bysmy chieli je kupic,ale
                oczywiscie jest "lease",a ja nie mam pojecia na jaki okres czasu (nie przyszlo
                mi do glowy zapytac-nie czytalam wczesniej tego co tu napisaliscie). Zrobie to
                jak tylko bedzie najblizsza okazja.
                Tu chyba nikt nie bedzie chcial oplaty za wymiane zarowki czy strzyzenie
                trawnika,bo mamy osobne wejscie,a trawnika brak. Jest za to czynsz za grunt
                (cale 60f/rok). Sugeruje to,ze grunt nie jest nasz-czy wobec tego mozemy myslec
                o postawieniu choc mikro werandki,bo obecnie wejscie jest prosto do kuchni-bez
                korytarza?
                Druga sprawa to co z droga dojazdowa-jest to droga prywatna. (kogo? nie mam
                pojecia) Czy moze dojsc do sytuacji,ze zaczna pobierac oplaty za dojazd do
                posesji lub calkiem te droge zamkna?
                No i na koniec-mieszkanie jest czesciowo nad sklepem (spozywczy z kanapkami).
                Agent cos strasznie duzo mowil,ze nie kazdy bank udziela kredytow na mieszkania
                nad sklepem. O co w tym chodzi? Jakas podpucha?
                • tintaja Re: Zakup mieszkania-co to znaczy? cd. 02.01.07, 19:34
                  yadrall napisała:


                  > Jak mozna sprawdzic kto jest "freeholder"?

                  Zapytac sie ludzi ktorzy mieszkaja w mieszkaniu.D ane freeholdera beda tez w leasehold agreement
                  mieszkania ktorego kopie dostaniecie jezeli zlozycie oferte .


                  > Tu chyba nikt nie bedzie chcial oplaty za wymiane zarowki czy strzyzenie
                  > trawnika,bo mamy osobne wejscie,a trawnika brak.

                  Ja bym radzila to jednak sprawdzic. Koszty to takze malowanie budynku, renowacja okien, wymiana
                  dachu i tysiace innych rzeczy. Bywa ze placisz maintenance charges co roku, pieniadze sa
                  przetrzymywane przez freeholdera po to aby potem bylo jak znalazl jak zajdzie potrzeba wiekszego
                  remontu budynku.

                  Jest za to czynsz za grunt
                  > (cale 60f/rok). Sugeruje to,ze grunt nie jest nasz-czy wobec tego mozemy myslec
                  > > o postawieniu choc mikro werandki,bo obecnie wejscie jest prosto do kuchni-bez
                  > korytarza?

                  Te 60 funtow to twoja peppercorn rent ktora placisz freholderowi za lease. Nazwa bywa mylna, i z
                  wlasnoscia nie ma czasem nic wspolnego - ja tez place np ground rent a jestem wlascicielem ogrodka
                  z przodu i tylu domu :)
                  Sprawa z postawieniem werandy jest taka : po pierwsze zapytajcie sie obecnych wlascicieli czy miejsce
                  na ktorym chcecie postawic werande nalezy do mieszkania (bedzie to podane w leasehold agreement).
                  Po drugie sprawdzcie w lease jakie macie prawa jezeli chodzi o zmiany w strukturze budynku - moze
                  byc tak ze freeholder jest wlascicielem wszystkich zewnetrzych scian i bedziecie musieli go prosic o
                  zgode na wybudowanie werandy ( i czasami np na zmiane rozkladu mieszkania).
                  i po trzecie - Jezeli postawienie werandy zmieni wyglad budynku z przodu zapytajcie w lokalnym
                  council czy dostaniecie planning permission na jej postawienie. O planning permission mozna prosic
                  nie bedac wlascicielem owego budynku :)

                  > Druga sprawa to co z droga dojazdowa-jest to droga prywatna. (kogo? nie mam
                  > pojecia) Czy moze dojsc do sytuacji,ze zaczna pobierac oplaty za dojazd do
                  > posesji lub calkiem te droge zamkna?

                  Najpierw zapytaj wlascicieli, znowu - powinno cos byc w leasehold agreement. Jezlei to droga prywatna
                  to upewnij sie ze masz tzw. 'right of way', Jezeli nic tam nie ma zapytaj w twoim lokalnym Council,
                  mozna tez sprawdzic w Land Registry kto jest wlascicielem. To jest bardzo wazne, bo jak to droga
                  prywatna to tek, ktos moze ja po prostu zamknac.

                  > No i na koniec-mieszkanie jest czesciowo nad sklepem (spozywczy z kanapkami).
                  > Agent cos strasznie duzo mowil,ze nie kazdy bank udziela kredytow na mieszkania
                  >
                  > nad sklepem. O co w tym chodzi? Jakas podpucha?

                  Niestety to prawda. Niektore banki prosza o 25 % depozytu na przyklad. Bierze sie to stad ze takie
                  mieszkania - wedlug Charcoal - trudniej jest sprzedac gdy nastaja zle czasy i ceny nieruchomosci ida w
                  dol.
                  Tu cytat :)

                  Most lenders haven't caught up with changing attitudes. They're worried about resaleability,' advises
                  Ray Boulger of mortgage brokers Charcol.

                  'When the market turns sour, flats above shops are less desirable than they may seem now, so will be
                  the slowest to sell. Lenders obviously worry about this and many refuse to lend on flats above shops.
                  So avoid properties above antisocial premises where there are smells, noise or late night opening. Stick
                  to main high streets not peripheral ones,' he advises.

                  Powodzenia.
              • tintaja Re: Zakup mieszkania-co to znaczy? cd. 02.01.07, 18:45
                deadeasy napisała:

                > ... w intesie "freeholder" jest przedluzenie "lease" na lokum no bo co zrobi z
                > pustostanem objetym "lease" na dwa lata? Kto mu to kupi wtedy?


                Raczej w interesie leaseholder jest przedluzenie lease, bo technicznie freeholder nie moze przejac
                mieszkanie dopoki lease nie wygasnie calkowicie i nic mu do mieszkania (chyba ze chodzi o zmiany
                strukturalne budynku, wtedy ma cos do powiedzenia czasami). Czyli leaseholder straci mieszkanie na
                rzecz freeholdera, a freeholder, jezeli z powrotem dostaie mieszkanie moze ustanowic nowa lease np
                na 100 lat i moze je na nowo sprzedac. Tak wlasnie zrobil moj sasiad. Stad, im krotsza lease tym drozej
                kosztuje przedluzenie - bo leaseholderowi pali sie grunt pod nogami.
                • deadeasy Re: Zakup mieszkania-co to znaczy? cd. 02.01.07, 20:28
                  Masz racje, pomyslalo mi sie na opak :)
            • tintaja vierablu 02.01.07, 18:37
              Freeholder nie moze powiedziec ze nie przedluza dzierzawy - te jest akurat regulowane prawem jezeli
              ktos mieszka w dabnym budynku cio najmniej dwa lata i placi tzw. peppercorn rent. Jezeli wlasciciel i
              dzierzawca nie dogadaja sie co do ceny przedluzenia lease, mozna zlozyc wniosek w Lease Valuation
              Tribunal (tak to sie chyba nazywa) i wtedy freeholder musi wedlug prawa przedluzyc dzierzawiacemu
              lease o 90 lat za sume jaka wyznaczyl trybunal.
              • yadrall Re: vierablu 02.01.07, 18:44
                Co to jest to "pepperncorn rent"? Ile moze wynosic i jezeli jego placenie jest
                takie wazne to jak dopilnowac,zeby wlasciciel chcial go pobierac (bo
                rozumiem,ze to warunek do ubiegania sie o przedluzenie lease).
                • tintaja peppercorn rent 02.01.07, 18:58
                  yadrall napisała:

                  > Co to jest to "pepperncorn rent"? Ile moze wynosic i jezeli jego placenie jest
                  > takie wazne to jak dopilnowac,zeby wlasciciel chcial go pobierac (bo
                  > rozumiem,ze to warunek do ubiegania sie o przedluzenie lease).

                  To tzw ground rent ktore placisz freeholderowi (ground rent jest podana w leasehold agreement
                  danego mieszkania, a tam masz tez adres freeholdera wiec wiesz gdzie wyslac czek. Wiekszosc
                  freeholderow wysyla jednak ludziom rachunki). Warto na kwote na jaka opiewa ground rent zwrocic
                  uwage w leasehold agreement bo ustawowo (przez Leasehold Valuation Tribunal) mozesz kupic
                  przedluzenie dzierzawy wtedy jezeli ground rent jest peppercorn i wynosi of ?1- ?200. Jak jest wieksza
                  to jestes na lasce freeholdera jezeli chodzi o przedluzenie dzierzawy, a to czasem niezle szuje sa. Z
                  tego wlasnie powodu powstal Leasehold Valuation Tribunal.
                  I jeszcze jedno - jezeli maintenence costs jakie nalicza freeholder sa wedlug mieszkancow za wysokie
                  to tez mozna pojsc do trybunalu i on oceni ile powinny one wynosic. To tak zeby wiedziec ze
                  freeholderzy nie maja az tak duzego pola manewru jak dawniej.

                  • deadeasy Re: peppercorn rent 02.01.07, 20:27
                    I jeszcze jedno - jezeli maintenence costs jakie nalicza freeholder sa wedlug m
                    > ieszkancow za wysokie
                    > to tez mozna pojsc do trybunalu i on oceni ile powinny one wynosic. To tak
                    zeby
                    > wiedziec ze
                    > freeholderzy nie maja az tak duzego pola manewru jak dawniej.

                    No tak, ale to jak mieszknacy sie w kupe zbiora. U nas (mielismy "peppercorn"
                    czyli zadnych oplat oprocz "maintenance fee" = £22 na miesiac) mieszkancy byly
                    cieple kluchy. Zaden nie chcial zwiekszenia oplat na utrzymanie budynku (£22
                    miesiecznie!) ale pierwsi byli do jeczenia, ze trawa w ogrodzie nieprzycieta i
                    parking z tylu domu wymaga nowej nawierzchni. Z mezem probowalismy
                    zorganizowac "zwiazek mieszkancow" ale cieple kluchy nie wykazaly zadnej
                    reakcji wiec ich olalam, i tak sie mielismy zamiar wyprowadzic wiec glowe sobie
                    przestalam zaprzatac kluchami a skoncentrowalam sie na przegladanie
                    rightmove.co.uk
                    ;o)

                    Co do przedluzenia "Lease", wszyscy mieszkancy danego budynku "sa w tej samej
                    lodce", wiec jak sie zorganizuja to rzeczywiscie moga gdzies zajsc.

                    Inny przyklad jak nietrzymanie sie w kupie niepoplaca: nasza "management
                    company" sie rozwiazalo (bo koles nie odnowil jakichs-tam umow). Jednak
                    w "deeds" figuruje "management company" jako "XXX Ltd". Nie wiadomo wiec
                    (formalnie) kto ma "freehold" bo firma zarzadzajaca nie istnieje - tylko jest
                    wymieniana na "deeds". Problem ten wyplywal co jakis czas jak ludzie probowali
                    sprzedawac mieszkania (nie wszyscy jednak) ale jakos kluchy nie wpadly zeby
                    zmienic "deeds" albo zazadac wznowienia firmy zarzadajacej. Wszyscy
                    mysleli "pozyjemy zobaczymy". No i jedna sasiadka nie mogla zrobic "re-
                    mortgage" a prawnik naszego kupca wynalazl ten "blad w sztuce" i bank nie chce
                    dac forsy na pozyczke. Na szczescie, koles, ktory kupuje nasze mieszkanie to
                    dobry znajomy meza. Dave sie juz wprowadzil i teraz tylko czekamy
                    az "management company" sie znowu ustanowi (ponoc formalnosc). Wszystko jest
                    na dobrej drodze wiec ale byloby latwiej gdyby mieszkancy byli zorganizowani -
                    "w kupie sila" ;o)

                    Warto wiec tez, jasli sie powaznie mysli o kupnie mieszkania, rozeznac sie czy
                    jest preznie dzialajacy zwiazek mieszkancow.

                    Jeszcze jedno, warto tez (ale to wylapia prawnicy), dokopac sie czy sa
                    jakiekolwiek zastrzezenia co do montazu anten sat. U nas mozna bylo montowac
                    na scianie frontowej anteny satelitarne (takie zwykle Sky, bo podejrzewam, ze
                    na te miski z Cyfry by sie nikt nie zgodzil, bo dom by zaczal przypominac
                    Goonhilly Station). Znajoma z kolei mieszka w bloku gdzie po pierwszej
                    zamontowanej antenie montowanie kolejnych jest prawie niemozliwe (trzeba
                    skladac podania itp, itd).
                    • tintaja Re: peppercorn rent 02.01.07, 21:23
                      deadeasy napisała:

                      > I jeszcze jedno - jezeli maintenence costs jakie nalicza freeholder sa wedlug m
                      > > ieszkancow za wysokie
                      > > to tez mozna pojsc do trybunalu i on oceni ile powinny one wynosic. To ta
                      > k
                      > zeby
                      > > wiedziec ze
                      > > freeholderzy nie maja az tak duzego pola manewru jak dawniej.
                      >
                      > No tak, ale to jak mieszknacy sie w kupe zbiora.

                      O tym nie pomyslalam, a to rzeczywiscie bardzo komplikuje sprawe. My mieszkamy w domu gdzie sa
                      tylko dwa mieszkania, a to drugie nalezy do freeholdera - i tak jest na calej prawie ulicy, wiec nie jest
                      to tak skomplikowane jak u ciebie i nie jestesmy zalezni od innych leaseholders gdybysmy musieli cos
                      dzialac.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka