Dodaj do ulubionych

"Puls Biznesu": Biznes krok od wojny

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.10, 08:46
żadna z tych mafijnych organizacji nie zrobiła nic, by wyjaśnić sprawę
opcji
Więc jeżeli jeszcze dodać wypowiedzi ludzi Bochniarzowej w 2007 roku, że
należy zwiekszyć bezrobocie, bo robolom się we łbach poprzewracało i
koniecznie trzeba poprzez zwiększone bezrobocie obniżyć koszty pracy,
to mi się nóż w kieszeni otwiera.
Obserwuj wątek
    • Gość: gosc "Puls Biznesu": Biznes krok od wojny IP: *.aiut.com.pl 04.03.10, 08:49
      Nic bardziej radosnego gdy piewcy rynku i kapitalizmu zamiast
      walczyć o klientów (członków) kombinują jak by tu paru zdobyć
      metodami komunistycznymi czyli "środkami osobistego przymusu". A
      może oferta organizacji jest do luftu i dlatego nikt trzeźwy do
      tych "samo-nierządów" nie ma ochoty wstąpić? A na przyszłość drodzy
      biznesmenele, nie ośmieszajcie się.
      • kretynofil Buachachacha ;) 04.03.10, 09:12
        Wg projektu, na terenie każdego województwa działałaby izba
        samorządu gospodarczego kontrolowana przez wojewodę i finansowana
        z wpływów z podatku VAT.


        Kon by sie usmial - okazuje sie ze przeciwnicy socjalu, oredownicy
        neoliberalizmu, wolnego rynku i wolnosci gospodarczej, pogromcy
        regulacji i dyzurne placzki - przy kazdej okazji kombinuja sie jak
        dorwac do publicznej kasy ;)

        Poezja, po prostu poezja!

        A najlepsze jest to ze ich forumowe komando zaraz ruszy do boju,
        udowadniajac ze przyczyny kryzysu na rynkach finansowych sa wynikiem
        socjalizmu, wmuszanego ogniem i mieczem przedsiebiorcom :D
        • nikodem_73 Re: Buachachacha ;) 04.03.10, 11:08
          Wiesz - bo z nich są tacy liberałowie jak z koziej rzyci harmonijka ustna.
          • kretynofil Bijemy sie? 04.03.10, 11:36
            Czy jeszcze nie?

            > Wiesz - bo z nich są tacy liberałowie jak z koziej rzyci harmonijka
            ustna.

            Jak z kazdego liberala, ktory juz sie dorobil - takim najbardziej
            liberalizm przeszkadza ;)

            Caly ten neoliberalny belkot jest kierowany do grupy pracownikow
            "liberalow" - i dlatego oni najchetniej go lykaja...

            A prawda jest taka ze z liberalizmem jest jak z kazda inna religia,
            nawet uzywa sie tych samych zwrotow.

            Papiez, obwieszony zlotem, zyjacy w przepychu, korzystajacy z
            bogactwa zebranego od wiernych namawia ich do zycia w ubostwie. Brzmi
            znajomo?
            • nikodem_73 Re: Bijemy sie? 04.03.10, 11:50
              Mam pytanie - od jakiego poziomu bogactwa liczy się "dorobienie się"? Bo nie
              wiem, czy nie powinienem zmienić poglądów aby pozostać w zgodzie z Twoją teorią.

              No i widać, że ci z Lewiatana jeszcze się nie dorobili :>
              • hooligan1414 alez to bardzo proste 04.03.10, 12:16
                dorobienie się następuje w momencie, kiedy już nie musimy
                praktycznie nic robić, bo za nas robia inni (podwładni, pracobiorcy
                itp.). Oczywiście już słysze ten krzyk, że przedsiębiorca zawsze
                pracuje, że pracuje najwięcej itp. bo przecież konkurencja, walka o
                przezycie na rynku i tym podobne - jest w tym częśc prawdy. Tylka ja
                przez długi czas obracałem się w branży budowlanej, w tym zwłaszcza
                w inwestycjach tworzonych w oparciu o ustawę o zamówieniach
                publicznych - wiadomo o co chodzi. Bardzo wielu "biznesmenów"
                działających w tej branży można okreslić mianem "dorobionych" -
                podpięci pod duże firmy o statusie 4/5 w kolejności podwykonawcy,
                nie ryzykujący praktycznie niczym, kapitał praktycznie żaden (nie
                licząc 2-3 zdezelowanych betoniarek) i równie mała odpowiedzialność.
                Kasą dziela się w nasepujący sposób - równo - sprawiedliwie - połowa
                kasy dla mnie - połowa dla pracowników. Oni sie właśnie dorobili,
                dorobili super (dla nich) pozycji, głownie dzieki znajomościom,
                piciu wódki z tymi, z którymi trzeba, konszachtom rodzinnym, latami
                korupcji itp. Spróbuj wejśc na ich miejsce jeden z drugim
                • nikodem_73 Re: alez to bardzo proste 04.03.10, 13:14
                  Mhm. To chcesz powiedzieć, że ci, którzy się dorobili pozycji dzięki piciu
                  wódki, koneksjom rodzinnym i korupcji byli kiedykolwiek liberałami?

                  Przecież dla nich liberalizm oznacza, że musieliby uczciwie konkurować z innymi.
                  • Gość: Tomson Re: alez to bardzo proste IP: *.eti.pg.gda.pl 04.03.10, 13:38
                    nikodem_73 napisał:

                    > Mhm. To chcesz powiedzieć, że ci, którzy się dorobili pozycji dzięki piciu
                    > wódki, koneksjom rodzinnym i korupcji byli kiedykolwiek liberałami?
                    >
                    > Przecież dla nich liberalizm oznacza, że musieliby uczciwie konkurować z innymi
                    Gdzie ty żyjesz przyjacielu? W Polsce liberalizm gospodarczy oznacza skok
                    kolesiów na państwową kasę, niszczenie związków zawodowych, dokręcanie śruby
                    pracownikom i niekończące się ulgi podatkowe które najbogatszym pozwalają wogóle
                    ich nie płacić. Ot i masz polski liberalizm...
                    • nikodem_73 Re: alez to bardzo proste 04.03.10, 14:39
                      A czy ja twierdzę, że Polska jest krajem liberalnym? Choćby i gospodarczo?

                      Polska najbliżej liberalizmu gospodarczego była w 1988 (za rządów Rakowskiego).
                      Wszystko co później to zwiększanie roli państwa (czytaj - urzędników). Ot taka
                      swojska "republika kolesiów".

                      Swego czasu był fajny wywiad z Wilczkiem (to ten komuszy minister od gospodarki
                      za Rakowskiego), w którym urzekło mnie jedno zdanie (cytat z pamięci): "Moim
                      celem było wyrwanie produkcji i handlu z rąk urzędników, bo to oni je tłamsili".

                      Paradoksalnie najbardziej liberalne zdanie padło z ust człowieka, który był
                      ministrem w ostatnim komunistycznym rządzie Polski.
              • kretynofil Jesli nie wiesz - to znaczy ze jeszcze sie nie... 04.03.10, 12:21
                ...dorobiles ;)

                > Bo nie wiem, czy nie powinienem zmienić poglądów aby pozostać w
                zgodzie z Twoją teorią.

                Coz, prosta sprawa - jesli nadal czujesz ze powinienes przestrzegac
                nakazow swojego szamana, jesli nadal czujesz ze religijne obowiazki
                Cie dotycza - oznacza to ze nadal jestes za nisko w koscielnej
                hierarchii.

                Powodzenia we wspinaczce ;)
                • nikodem_73 Re: Jesli nie wiesz - to znaczy ze jeszcze sie ni 04.03.10, 13:12
                  No widzisz. A co jeśli nie mam szamana?

                  A co gorsza nie lubię szamana "urzędnik-który-wie-lepiej-co-dla-ciebie-najlepsze"?
                  • kretynofil Oooo, prosze - niespodzianka 04.03.10, 13:24
                    Wyglada na to ze spotkalem na swojej drodze tworce ideologii
                    liberalnej. Ale mnie zaszczyt kopnal ;)

                    > No widzisz. A co jeśli nie mam szamana?

                    To jestem zaskoczony ze sam sobie wymysliles neoliberalna ideologie i
                    przez ten caly czas nie "sciagales" z innych ideologow ;)

                    > A co gorsza nie lubię szamana "urzędnik-który-wie-lepiej-co-dla-
                    ciebie-najlepsze"?

                    A kto Ci powiedzial ze szaman to urzednik? Szaman to osoba ktora zyje
                    z opowiadania ludziom bredni o jakims Mzimu, ktore trzeba udobruchac
                    w ten czy inny sposob zeby Mzimu zeslalo na wszystkich wielka
                    szczesliwosc (i przy okazji pogromilo tych innych co mysla inaczej).

                    Oczywiscie Mzimu jest wymyslem szamana - i jak z kazda religia, im
                    bardziej tance i ofiary nie dzialaja, tym bardziej zwala sie wine na
                    innych i kaze sie wiecej tanczyc i ofiar skladac. Zeby sie czasem
                    taki biedny wyznawca nie zorientowal ze szaman od lat bierze go bez
                    wazeliny ;)

                    Naprawde, Nikodem, jesli wydaje Ci sie ze to wszystko co gadasz jest
                    jakies nowe - to jestes w bledzie. Sam sobie tego nie wymysliles,
                    odgapiles od jakichs cwaniakow ktorzy blogo sobie zyja utrzymywani
                    dzieki Twojej wierze, prawdopodobnie za Twoje pieniadze - i w nosie
                    maja reguly ktore Tobie narzucaja...
                    • nikodem_73 Re: Oooo, prosze - niespodzianka 04.03.10, 14:34
                      No widzisz - czuj się zaszczycony.

                      > To jestem zaskoczony ze sam sobie wymysliles neoliberalna ideologie i
                      > przez ten caly czas nie "sciagales" z innych ideologow ;)

                      Po prostu chcę być zmuszany do czegokolwiek tak rzadko jak tylko się da. Choć to
                      bardzo prawdopodobne, że ktoś wpadł na to samo wcześniej. :>

                      > A kto Ci powiedzial ze szaman to urzednik?

                      Urzędnik. Została wydana dyrektywa unijna nr HGW/62515/2010. W artykule 1687
                      podpunkt 2 litera c jest napisane: "Kraje członkowskie zobowiązują się do
                      powołania na stanowisko szamana urzędnika-co-to-zawsze-wie-lepiej".

                      A cała reszta opisu się zgadza co do joty.

                      Cały "myk" z liberalizmem sprowadza się do tego aby "się nie wtrącać" i "nic na
                      siłę". Pewien Adaś Kowalski wymyślił "niewidzialną rękę rynku", co by przybliżyć
                      zagadnienie umysłom prostym (to tacy, którzy muszą mieć jakieś Mzimu - np.
                      państwo) i od tamtej pory różni kretyni wołają co chwila aby im tę "niewidzialną
                      rękę" pokazać. Najlepiej z profilu i en face.

                      Inni kretyni np. utrzymują, że żyjemy w kraju liberalnym. A co to za liberalizm,
                      gdzie nawet nie mogę się zabić w wybrany przez siebie sposób? Gdzie państwo
                      dyktuje obywatelom z kim mogą brać ślub? Gdzie aby zbudować dom, za własne
                      pieniądze, na "własnej" ziemi (tu cudzysłów, bo każdy może zostać wywłaszczony
                      za tyle za ile uzna wywłaszczający) muszę mieć "pińset" zgód i pozwoleń? W
                      którym zostanę ukarany za to, że na własnej ziemi zetnę posadzone przez siebie
                      drzewo? A żeby handlować np. benzyną muszę mieć zgodę Bardzo Ważnego Urzędnika
                      (on to już zawsze wie lepiej)? Lecieć dalej?

                      Pojęcia zostały zajefajnie przekłamane. Neofeudalizm nazywany jest
                      neoliberalizmem, demokracja republiką, a interwencjonizm "krwiożerczym
                      kapitalizmem".
                      • kretynofil Czapki z glow w takim razie ;) 04.03.10, 15:44
                        > No widzisz - czuj się zaszczycony.

                        Sikam w majtki ze szczescia ;)

                        > Po prostu chcę być zmuszany do czegokolwiek tak rzadko jak tylko
                        się da.

                        A zdajesz sobie sprawe z tego ze zyjesz w spoleczenstwie co wymaga
                        kompromisow? Rozumiem ze teskno Ci do feudalizmu w ktorym (w Twoim
                        mniemaniu) bylbys panem i nikt by Ci niczego nie narzucal.

                        Moja rada - kup sobie wyspe i przenies sie tam. Sam. Zeby Cie czasem
                        ktos do czegos nie zmusil ;)

                        > bardzo prawdopodobne, że ktoś wpadł na to samo wcześniej. :>

                        Twoja skromnosc mnie powala ;)

                        > Urzędnik. Została wydana dyrektywa unijna nr HGW/62515/2010.

                        Akurat szamanstwa to bym szukal w cenrum Adama Smitha, w
                        kierownictwie Lewiatana czy BCC.

                        I nie bronie UE. Bronie terminu. Szaman to szaman a wladca to wladca.
                        Wladca nakazuje i odpowiada, szaman bredzi i jest poza
                        odpowiedzialnoscia.

                        > Cały "myk" z liberalizmem sprowadza się do tego aby "się nie
                        wtrącać" i "nic na siłę". Pewien Adaś Kowalski wymyślił "niewidzialną
                        rękę rynku", co by przybliżyć zagadnienie umysłom prostym (to tacy,
                        którzy muszą mieć jakieś Mzimu - np. państwo)

                        Problem w tym ze z ta "niewidzialna reka rynku" jest cos nie tak - bo
                        za kazdym razem jak zapytac gdzie ona sie zamanifestowala (jej samej
                        nie potrzebuje ogladac) - to sie okazuje ze nie ma takiego przykladu.

                        Ta "niewidzialna reka rynku" ma paskudna wlasciwosc - uwielbia
                        spychac ludzi w odmety regulacji - i to z reguly tych, ktorzy na ich
                        braku sie dorobili. Czasami cos podpie*doli z publicznej kasy - ale
                        jak kazde Mzimu - milczy gdy sie go o cos zapyta ;)

                        Poczytaj sobie o Niewidzialnym Rozowym Jednorozcu.

                        > i od tamtej pory różni kretyni wołają co chwila aby im tę
                        "niewidzialną rękę" pokazać. Najlepiej z profilu i en face.

                        No to jestem kretynem. Skoro ciagle mi sie opowiada ze taka reka
                        istnieje i dlatego mam kogos sluchac (na sile, na marginesie) - to ja
                        pytam gdzie ona.

                        A szamani i gorliwi wyznawcy nazywaja mnie kretynem. Maja racje - w
                        sumie chce zobaczyc cos co nie istnieje ;)

                        > Inni kretyni np. utrzymują, że żyjemy w kraju liberalnym.

                        Relatywnie? W porownaniu z regionem? Tak, zyjemy w kraju liberalnym.

                        Oczywiscie - wiedzialem ze napiszesz ze za malo liberalnym. Kazde
                        skompromitowane Mzimu (i napisalem to wczesniej) domaga sie coraz
                        wiekszej ilosci ofiar i coraz wiecej poswiecen.

                        Wbrew temu co myslisz o swojej inteligencji - poki co dajesz sie
                        prowadzic kretynowi jak po sznurku.

                        Moje pytanie jest takie: gdzie jest granica tego liberalizmu? Czy jak
                        bedziesz mogl zabic siebie (co Ci wolno, na marginesie)? Czy moze
                        dopiero wtedy jak bedziesz mogl zabic mnie?

                        Bo wiesz, dzisiaj Twoje Mzimu domaga sie prawa do samobojstwa - ale
                        jak je dostanie, poprosi o ofiary z innych ludzi.

                        > Gdzie państwo dyktuje obywatelom z kim mogą brać ślub?

                        Nie panstwo, tylko kosciol. A zwiazkow pomiedzy kosciolem i liberalna
                        prawica chyba nie musze tlumaczyc...

                        > Gdzie aby zbudować dom, za własne pieniądze, na "własnej" ziemi

                        We wspolnej przestrzeni.

                        > A żeby handlować np. benzyną muszę mieć zgodę Bardzo Ważnego
                        Urzędnika (on to już zawsze wie lepiej)?

                        Bo ponownie - produkt ktory bedziesz chcial sprzedac zostanie
                        spalony, a zwiazki chemiczne powstale z jego spalania zostana
                        rozpylone we wspolnej przestrzeni.

                        Skoro oczekujesz ze panstwo pozwoli Ci zatruwac mnie bez ograniczen -
                        to dlaczego, ku chwale swojego Mzimu nie zazadasz prawa do zabicia
                        mnie od razu?

                        > Pojęcia zostały zajefajnie przekłamane. Neofeudalizm nazywany jest
                        neoliberalizmem

                        Nie jest nazywany - liberalizm to wolnosc do stawiania sie wyzej niz
                        inni. Miedzy innymi oznacza to niewolnictwo. I dlatego neoliberalizm
                        prowadzi do feudalizmu. Kolejnosc Ci sie pokrecila.

                        > a interwencjonizm "krwiożerczym kapitalizmem".

                        Nie, znowu sie mylisz. Kapitalizm ktory przynosi zyski nazywany jest
                        kapitalizmem. Kapitalizm ktory przestaje przynosic zyski, bo szamani
                        je z nawiazka przejedli jest nazywany interwencjonizmem.
                        • nikodem_73 Re: Czapki z glow w takim razie ;) 04.03.10, 18:48
                          > A zdajesz sobie sprawe z tego ze zyjesz w spoleczenstwie co wymaga
                          > kompromisow? Rozumiem ze teskno Ci do feudalizmu w ktorym (w Twoim
                          > mniemaniu) bylbys panem i nikt by Ci niczego nie narzucal.

                          No właśnie zdaję sobie sprawę, dlatego nie piszę "nigdy". A feudalizm z
                          liberalizmem nie ma nic wspólnego.

                          > Moja rada - kup sobie wyspe i przenies sie tam. Sam. Zeby Cie czasem
                          > ktos do czegos nie zmusil ;)

                          Pomysł niezły, choć spóźniony o jakieś 100 lat. Obecnie nie możesz sobie kupić
                          "bezpaństwowej" wyspy.

                          > I nie bronie UE. Bronie terminu. Szaman to szaman a wladca to wladca.
                          > Wladca nakazuje i odpowiada, szaman bredzi i jest poza
                          > odpowiedzialnoscia.

                          No i właśnie urzędnik jest poza wszelką odpowiedzialnością.

                          > Problem w tym ze z ta "niewidzialna reka rynku" jest cos nie tak - bo
                          > za kazdym razem jak zapytac gdzie ona sie zamanifestowala (jej samej
                          > nie potrzebuje ogladac) - to sie okazuje ze nie ma takiego przykladu.

                          Mhm. A powiedz mi - gdzie się zamanifestowała np. "walka klas"? Jeśli powiesz,
                          że rewolucją październikową, to odpowiem, że w takim razie "niewidzialna ręka
                          rynku" manifestuje się tym, że po podwyżce cen benzyny drożeje np. chleb.

                          > Ta "niewidzialna reka rynku" ma paskudna wlasciwosc - uwielbia
                          > spychac ludzi w odmety regulacji - i to z reguly tych, ktorzy na ich
                          > braku sie dorobili. Czasami cos podpie*doli z publicznej kasy - ale
                          > jak kazde Mzimu - milczy gdy sie go o cos zapyta ;)

                          Masz jeszcze jakieś "ciekawe" spostrzeżenia? Bo ja mogę np. stwierdzić, że model
                          szwedzki socjalizmu to namiastka sowieckich łagrów. I będzie to równie prawdziwe.

                          > No to jestem kretynem. Skoro ciagle mi sie opowiada ze taka reka
                          > istnieje i dlatego mam kogos sluchac (na sile, na marginesie) - to ja
                          > pytam gdzie ona.

                          Trudno, się nie zgodzić.

                          > A szamani i gorliwi wyznawcy nazywaja mnie kretynem. Maja racje - w
                          > sumie chce zobaczyc cos co nie istnieje ;)

                          A widziałeś np. "społeczeństwo"? Czy to oznacza, że społeczeństwo nie istnieje?

                          > > Inni kretyni np. utrzymują, że żyjemy w kraju liberalnym.
                          > Relatywnie? W porownaniu z regionem? Tak, zyjemy w kraju liberalnym.

                          Nie. Nie relatywnie. Bo relatywnie to mogę być zarówno lekki, jak i ciężki
                          jednocześnie.

                          > Oczywiscie - wiedzialem ze napiszesz ze za malo liberalnym. Kazde
                          > skompromitowane Mzimu (i napisalem to wczesniej) domaga sie coraz
                          > wiekszej ilosci ofiar i coraz wiecej poswiecen.

                          Tak, tak, bo prawda zawsze leży pośrodku, a 2+2=3,5 :>

                          > Wbrew temu co myslisz o swojej inteligencji - poki co dajesz sie
                          > prowadzic kretynowi jak po sznurku.

                          Nie widzę aby coś nas łączyło.

                          > Moje pytanie jest takie: gdzie jest granica tego liberalizmu? Czy jak
                          > bedziesz mogl zabic siebie (co Ci wolno, na marginesie)? Czy moze
                          > dopiero wtedy jak bedziesz mogl zabic mnie?

                          Jak będę mógł zabić siebie w dowolnie wybrany przez siebie sposób.

                          > Bo wiesz, dzisiaj Twoje Mzimu domaga sie prawa do samobojstwa - ale
                          > jak je dostanie, poprosi o ofiary z innych ludzi.

                          O! I prorok do tego.

                          > Nie panstwo, tylko kosciol. A zwiazkow pomiedzy kosciolem i liberalna
                          > prawica chyba nie musze tlumaczyc...

                          To nie kościół udziela małżeństwa, lecz Urząd (Stanu Cywilnego). Nie interesuje
                          mnie co robią sobie ludzie w czasie wolnym.

                          > > Gdzie aby zbudować dom, za własne pieniądze, na "własnej" ziemi
                          > We wspolnej przestrzeni.

                          Ee. Albo jest coś "własne", albo "wspólne".

                          > Bo ponownie - produkt ktory bedziesz chcial sprzedac zostanie
                          > spalony, a zwiazki chemiczne powstale z jego spalania zostana
                          > rozpylone we wspolnej przestrzeni.

                          A co ma sprzedaż do użytkowania? Na handel nożami nie trzeba koncesji.

                          > Skoro oczekujesz ze panstwo pozwoli Ci zatruwac mnie bez ograniczen -
                          > to dlaczego, ku chwale swojego Mzimu nie zazadasz prawa do zabicia
                          > mnie od razu?

                          Bo handlując nożami nie domagałbym się prawa aby Cię nimi zabić.

                          > Nie jest nazywany - liberalizm to wolnosc do stawiania sie wyzej niz
                          > inni. Miedzy innymi oznacza to niewolnictwo. I dlatego neoliberalizm
                          > prowadzi do feudalizmu. Kolejnosc Ci sie pokrecila.

                          Nie. Liberalizm to wolność od tego, że KTOŚ (np. urzędnik) stawia się ponad mną.
                          To Tobie się kręci kolejność.

                          > Nie, znowu sie mylisz. Kapitalizm ktory przynosi zyski nazywany jest
                          > kapitalizmem. Kapitalizm ktory przestaje przynosic zyski, bo szamani
                          > je z nawiazka przejedli jest nazywany interwencjonizmem.

                          Mhm. Jasne. To jak - pozaklinamy sobie rzeczywistość panie szamanie? :>
                          • kretynofil No to smysmy se pogadalismy ;) 05.03.10, 11:01
                            > No właśnie zdaję sobie sprawę, dlatego nie piszę "nigdy". A
                            feudalizm z liberalizmem nie ma nic wspólnego.

                            Zapewniam Cie ze liberalizm do feudalizmu prowadzi. Mozemy sie
                            przerzucac "tak", "nie", "tak", "nie" ;)

                            > Pomysł niezły, choć spóźniony o jakieś 100 lat. Obecnie nie możesz
                            sobie kupić "bezpaństwowej" wyspy.

                            To sobie usyp wlasna ;)

                            > No i właśnie urzędnik jest poza wszelką odpowiedzialnością.

                            Nie. Guzik prawda. Chyba ze masz na mysli szamana Greenspana.

                            > Mhm. A powiedz mi - gdzie się zamanifestowała np. "walka klas"?

                            Na co dzien sie manifestuje - pracownik okrada pracodawce, ktory
                            oszukuje go na wyplatach. Moze byc?

                            > to odpowiem, że w takim razie "niewidzialna ręka rynku" manifestuje
                            się tym, że po podwyżce cen benzyny drożeje np. chleb.

                            Problem w tym ze obnizka cen benzyny nie przeklada sie na obnizke cen
                            chleba. I to jest ciekawe w tej "niewidzialnej rece rynku".

                            > Masz jeszcze jakieś "ciekawe" spostrzeżenia? Bo ja mogę np.
                            stwierdzić, że model szwedzki socjalizmu to namiastka sowieckich
                            łagrów.

                            Misiu pysiu - wez sobie najwiekszych dogmatykow gospodarki rynkowej i
                            liberalizmu i przesledz ich decyzje i wypowiedzi z ostatnich trzech
                            lat.

                            > A widziałeś np. "społeczeństwo"? Czy to oznacza, że społeczeństwo
                            nie istnieje?

                            Widze spoleczenstwo na co dzien. Widze ludzi ktorzy mowia - ok,
                            panstwo zabiera mi podatki - ale zapewnia mi pewien standard ktory
                            kosztuje.

                            > Nie. Nie relatywnie. Bo relatywnie to mogę być zarówno lekki, jak i
                            ciężki jednocześnie.

                            No ale wszysko jest wzgledne. Ty twierdzisz ze jestesmy krajem
                            socjalistycznym - to ja pytam gdzie widzisz ten socjalizm w
                            porownaniu z naszymi sasiadami.

                            > Nie widzę aby coś nas łączyło.

                            Oczywiscie ze nie. Po prostu piszesz dokladnie to co ja twierdzilem
                            ze napiszesz. Ze neoliberalne Mzimu potrzebuje jeszcze wiecej tancow
                            i ofiar zeby bylo zadowolone.

                            > Jak będę mógł zabić siebie w dowolnie wybrany przez siebie
                            sposób.

                            A jakich Ci brakuje? Pytam konkretnie.

                            > O! I prorok do tego.

                            Nie, nie prorok. Historia sie powtarza, po prostu.

                            > To nie kościół udziela małżeństwa, lecz Urząd (Stanu Cywilnego).

                            Tak, ale prawo ktore obowiazuje, zostalo podyktowane przez biskupow.

                            > Ee. Albo jest coś "własne", albo "wspólne".

                            Gowno prawda. Wlasna jest ziemia, wspolna jest przestrzen nad nim.
                            Jesli sprawisz ze tego co masz na swojej ziemi nie bedzie widac ani
                            czuc - to wtedy rob co chcesz.

                            > A co ma sprzedaż do użytkowania? Na handel nożami nie trzeba
                            koncesji.

                            Sporo. Nozem mozna pokroic chleb - i zalozenie jest takie ze do tego
                            wiekszosc ludzi te noze kupuje. Powiedz mi w takim razie jak mozna
                            uzyc benzyny nie zanieczyszczajac srodowiska (ktore jest wspolne).

                            Napiszesz - trzymac w buteleczce. Oczywiscie - i taka benzyne, w
                            malych ilosciach i hermetycznych pojemnikach mozesz sprzedawac bez
                            koncesji.

                            Koncesja jest potrzebna tylko do sprzedawania benzyny o przeznaczeniu
                            napedowym - i to wlasnie wynika z tego ze Ty w "swoim" samochodzie
                            nie zatrzymujesz swoich wyziewow.

                            > Bo handlując nożami nie domagałbym się prawa aby Cię nimi zabić.

                            Moze. Jakos Ci nie ufam ;)

                            > Nie. Liberalizm to wolność od tego, że KTOŚ (np. urzędnik) stawia
                            się ponad mną

                            A Ty sam decydujesz nad kim sie stawiasz. W praktyce - nad rodzina
                            (bo moja wlasna), nad sasiadami (bo mnie stac, wolnoc Tomku...), nad
                            pracownikami (bo sa moja wlasnoscia) itd.

                            Ty twierdzisz ze tak lepiej - bo dzieki temu ze panstwo Cie chroni,
                            wydaje Ci sie ze taki z Ciebie twardziel ;)

                            Cienki jestes w uszach tylko tego nie wiesz. Szybko bys sie
                            dowiedzial w swoim liberalizmie.

                            > Mhm. Jasne. To jak - pozaklinamy sobie rzeczywistość panie
                            szamanie? :>

                            Ile slyszales krytycznych glosow na temat dzialalnosci Freddie Mac i
                            Fannie Mae z ust "liberalow" zanim to wszystko pierdyknelo?

                            Ilu liberalow odmowilo skorzystania z planu Paulsona?

                            I jak sie mialy zyski do premii? Przyklad z naszego podworka za
                            ostatni rok - zysk Millenium to 1,5mln. Premie - 21mln.

                            A jak pierdyknie - to bedzie trzeba ratowac ;)
                            • nikodem_73 Re: No to smysmy se pogadalismy ;) 08.03.10, 04:17
                              > Nie. Guzik prawda. Chyba ze masz na mysli szamana Greenspana.

                              O! Greenspan to świetny przykład! Oto urzędnik, który decyduje o wartości
                              pieniądza, daje koncertowo d* i co? Coś złego mu się stało? A! No tak -
                              przeprosił :>

                              > Problem w tym ze obnizka cen benzyny nie przeklada sie na obnizke cen
                              > chleba. I to jest ciekawe w tej "niewidzialnej rece rynku".

                              Ależ przekłada się :> Jeśli cena benzyny (i pozostałych kosztów) będzie stała
                              (ot taka zapomniany już sposób zachowania się cen), to z czasem ceny będą
                              spadały na skutek nadprodukcji (ot taka dość często krytykowana cecha
                              straszliwego kapitalizmu).

                              > Misiu pysiu - wez sobie najwiekszych dogmatykow gospodarki rynkowej i
                              > liberalizmu i przesledz ich decyzje i wypowiedzi z ostatnich trzech
                              > lat.

                              Możesz podać nazwiskami? Bo mam nieodparte wrażenie, że masz na myśli
                              "liberałów" miary Greenspana (czyli ulegasz powszechnej opinii, że liberał to
                              ktoś mówiący, że prywatny urzędnik jest lepszy niż urzędnik państwowy).

                              > Widze spoleczenstwo na co dzien. Widze ludzi ktorzy mowia - ok,
                              > panstwo zabiera mi podatki - ale zapewnia mi pewien standard ktory
                              > kosztuje.

                              No widzisz - i sam sobie zaprzeczyłeś w jednym akapicie. Widzisz ludzi, a
                              nie "społeczeństwo". Społeczeństwo to takie samo "Mzimu" jak "niewidzialna
                              ręka". Często-gęsto służy jako uzasadnienie do podejmowanych decyzji, które
                              służą jednostkom.

                              > No ale wszysko jest wzgledne. Ty twierdzisz ze jestesmy krajem
                              > socjalistycznym - to ja pytam gdzie widzisz ten socjalizm w
                              > porownaniu z naszymi sasiadami.

                              No to Ci wymieniłem gdzie widzę socjalizm. Jeśli u sąsiadów też go widzę, to
                              znaczy, że wszystko jest ok?

                              > A jakich Ci brakuje? Pytam konkretnie.

                              Proszę bardzo:
                              - nie można zabić się poprzez wchłanianie "substancji niedozwolonych" (ich
                              posiadanie jest nielegalne)
                              - nie można zabić się poprzez uderzenie głową o przednią szybę (niezapięte pasy
                              to mandat)
                              - nie można rozsmarować swojego mózgu po autostradzie (jazda na motorze bez
                              kasku to mandat)

                              Aby zabić się w te 3 wybrane sposoby muszę złamać prawo.

                              > Tak, ale prawo ktore obowiazuje, zostalo podyktowane przez biskupow.

                              To nie ma znaczenia pod czyje dyktando stworzono prawo. Państwo ograniczające
                              swobodę zawierania małżeństw to fakt.

                              > Gowno prawda. Wlasna jest ziemia, wspolna jest przestrzen nad nim.
                              > Jesli sprawisz ze tego co masz na swojej ziemi nie bedzie widac ani
                              > czuc - to wtedy rob co chcesz.

                              No to muszę Cię rozczarować - bunkra bez zezwolenia też nie wybudujesz.

                              > Sporo. Nozem mozna pokroic chleb - i zalozenie jest takie ze do tego
                              > wiekszosc ludzi te noze kupuje. Powiedz mi w takim razie jak mozna
                              > uzyc benzyny nie zanieczyszczajac srodowiska (ktore jest wspolne).

                              Są różne noże. Także takie do krojenia mięsa. Są tasaki. I na ich rozprowadzanie
                              *nie* potrzeba koncesji.

                              A tłumaczenie, że chodzi o unikanie zatruwania powietrza, gdy koncesje są
                              płatne i gwarantują ograniczenie konkurencji jest po prostu niedorzeczne.

                              Na sprzedaż alkoholu też potrzeba koncesji - co - tu też chodzi o zatruwanie
                              środowiska?

                              W końcu pijąc niekoncesjonowane mleko też nie zatrzymuję w sobie swoich wyziewów.

                              > A Ty sam decydujesz nad kim sie stawiasz. W praktyce - nad rodzina
                              > (bo moja wlasna), nad sasiadami (bo mnie stac, wolnoc Tomku...), nad
                              > pracownikami (bo sa moja wlasnoscia) itd.

                              Och! To tak dobrze się znamy? Możesz wymienić jeszcze nad kim się stawiam? :>

                              > Ile slyszales krytycznych glosow na temat dzialalnosci Freddie Mac i
                              > Fannie Mae z ust "liberalow" zanim to wszystko pierdyknelo?

                              Zależy skąd. Wbrew pozorom było trochę ludzi, którzy przewidzieli ten kryzys.
                              Ale Twoi "liberałowie" do nich nie należeli.

                              > A jak pierdyknie - to bedzie trzeba ratowac ;)

                              Bo to właśnie nie jest liberalizm, a interwencjonizm w czystej formie.
                              Owo "ratowanie", "bailouty", "plany Paulsona", etc. to interwencjonizm. Oto
                              jaśnie pan urzędnik ustala, że "oooo.... tego ratujemy".

                              Postawa "zyski się prywatyzuje, straty nacjonalizuje" nie jest liberalna.
          • Gość: fan Śląska Wolę - jak z mysiej pici rajzentasza. IP: *.wroclaw.vectranet.pl 04.03.10, 14:10
            .
      • ukos He, he, biznesmenel - celne! :))) 04.03.10, 21:50
        Gość portalu: gosc napisał(a):

        > Nic bardziej radosnego gdy piewcy rynku i kapitalizmu zamiast
        > walczyć o klientów (członków) kombinują jak by tu paru zdobyć
        > metodami komunistycznymi czyli "środkami osobistego przymusu".
        > (...) na przyszłość drodzy biznesmenele, nie ośmieszajcie się.

        Dobre określenie amatorów cudzych konfitur.
      • Gość: W. Kubalewski Biznes krok od ..., albo jak wyłącza się myślenie IP: *.vector-polska.pl 09.03.10, 12:51
        > Nic bardziej radosnego gdy piewcy rynku i kapitalizmu zamiast
        > walczyć o klientów (członków) kombinują jak by tu paru zdobyć
        > metodami komunistycznymi czyli "środkami osobistego przymusu".

        Z tego wynika, że w takiej na przykład Austrii to panuje komunizm, bo tam każdy
        przedsiębiorca musi należeć do Izby Gospodarczej (Wirtschaftkammer). W ten (nie
        tylko austraicki) sposób ogromna większość przedsiebiorców, która i tak nie
        zamierza być aktywna politycznie stanowi 'milczącą większość' dającą aktywnej
        mniejszości polityczny ciężar gatunkowy. Gdybyście tylko o! wrażliwi na
        'knowania komuny i jej pogrobowców' wiedzieli, jak szybko w Austrii Izba
        Gospodarcza wybija z głowy Ministrom, Parlamentowi i urzędnikom ich skretyniałe
        pomysły, od których w Polsce i żyć i prowadzic biznes 12 razy dziennie się
        odechciewa, to byście już dawno taki samorząd mieli. Tymczasem w Polsce mamy
        setki "organizacji gospodarczych", z których każda ma potencjał polityczny
        wystarczający na utworzenie strony internetowej i ględzenie w różnych
        telewizorniach. A miliony przedsiębiorców (szczególnie tych najdrobniejszych)
        dostaje obłędu. Wielcy, np. ci w Lewiatanie, świetnie sobie poradzą i dlatego
        tak głosno wrzeszczą, że komuna, że to już było.

        Rynek i kapitalizm nie wykluczają skutecznego dbania o swoje grupowe interesy. W
        jaki sposób US pozwala mi działać albo mi to działanie uniemożliwia (ba, niszczy
        mój biznens: poczytaj sobie np. o firmach transportowych w łódzkiem, które są
        flekowane, bo ktoś, kto im paliwo sprzedał, podobno jest oszustem!) mało
        obchodzi emerytów albo Lekarzy. Ale kto i jak skutecznie obroni mnie przed US
        jest prostą funkcją silnego samorządu godpodarczego. A ten jest tylko wtedy
        silny, gdy udział w nim jest obowiązkowy! To kiedys trzeba będzie zrozumieć,
        albo się bedziemy z urzędnikami jeszcze przez stulecia bujać. Nie smakuje, że
        wojewoda to ma sfinansować? To to uchwalic do obowiązku członkostwa jeszcze
        składki. Bedzie Samorząd silny i finansowo niezależny.

        Wojciech Kubalewski
        wmk17@wp.pl
    • Gość: Ma być jak za komu Ma być jak za komuny !!!! Wszyscy mają płacić !!!! IP: 195.117.255.* 04.03.10, 08:58
      Ma być jak za komuny !!!! Wszyscy mają płacić skladkę!!!!
      • Gość: Gość A co robiłby taki samorząd? IP: *.pljtelecom.pl 04.03.10, 09:04
        Czy ktoś może mi wyjaśnić (tak całkiem poważnie), jakie zadania miałby taki
        samorząd? Co mógłby, co musiał i jakie miałoby to przełożenie na przedsiębiorców
        (oprócz składki oczywiście).
        Bez negatywnych wycieczek i obiektywnie proszę, bo próbuję się zorientować w
        temacie.
        • kretynofil Podstawowe zadania: 04.03.10, 09:15
          - lobbing na rzecz legalizacji mobbingu,
          - pierdzenie w stolek,
          - wyplakiwanie krokodylich lez nad strasznym losem przedsiebiorcow,
          - oredownictwo na rzecz likwidacji socjalu,
          - tworzenie kampanii na rzecz zwiekszenia bezrobocia i obnizenia
          placy minimalnej,
          - tworzenie stanowisk dla krewnych i znajomych krolika,
          - pobieranie pensji z publicznej kasy,
          - wymiana zapierdzonych stolkow na nowe, pachnace,
          - tworzenie stanowisk dla krewnych i znajomych wczesniej
          wspomnianych krewnych i znajomych krolika.

          Mniej wiecej tyle. Moze byc?
          • Gość: Macho Re: Podstawowe zadania: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.10, 10:22
            Oj nie. Zapomniałeś o najważniejszym. Szpiegostwo gospodarcze.
      • Gość: olsen Jeszcze wprowadzą licencje i pozwolenia IP: *.adsl.inetia.pl 04.03.10, 10:57
        na zakładanie działalności gospodarczej. Bo państwo nie wie czy przedsiębiorca ma wiedzę, czy sobie poradzi...
    • Gość: Rabrabar Będą bezpieczne synekury dla krewnych i znajomych IP: 92.25.81.* 04.03.10, 09:03
      królika. Szmaciarze...
    • grubymisiek1 "Puls Biznesu": Biznes krok od wojny 04.03.10, 09:10
      Paru cwaniaczków z tzw. organizacji przedsiębiorców usiłuje sobie u kumpli w
      sejmie załatwić ustawe umożliwiającą dojenie biznesmenów którzy zasuwają a nie
      chodzą na lunchy z popaprańcami z różnych partii. Każde środowisko ma swój
      margines..
      • Gość: J-k Re: "Puls Biznesu": Biznes krok od wojny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.10, 09:47
        A jakież to będą konsekwencje dla tych co nie wyrażą zgody na przynależność do
        takiej "organizacji". Czyżby będą musieli zlikwidować swoje firmy?
        • Gość: pinio Re: "Puls Biznesu": Biznes krok od wojny IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.03.10, 10:45
          Nie dość że będą zmuszeni zamknąć swoje firmy to jeszcze przepisać
          cały swój majątek na rodzinę by w ramach kar nie oddać go "państwu".
          Więc nikomu nawet do głowy nie przyjdzie "dobrowolnie" nie zapisać
          się do organizacji która przecież będzie po to by go bronić gdy
          zajdzie taka potrzeba. Tylko jakoś tak nieodparcie kojarzy mi się to
          z nie tak odległymi czasami gdy dość powszechnie przychodzili do
          firm restauracji i barów "bisnesmeni" i proponowali ochronę w zamian
          za stały abonament. Tylko wtedy za odmowę można było stracić dwa
          zęby ale dało się dalej żyć. Czyżby to byli ci sami biznesmeni?
    • amanasunta Kolejna koorporacja i synekurki..... 04.03.10, 10:00
      Jak to w III RP i ,,Jewropie'' się robi :))))
      • belzebub_z_torunia Re: Pieknie powiedziane, corko 05.03.10, 12:15
    • Gość: shedows Nareszcie wojna!!!!! IP: *.icpnet.pl 04.03.10, 10:02
      KPP to A Malinowski. Lewiatan to H Bochniarz. Obie te organizacje to
      pycha i buta polskiego nepotycznego i mobingowego biznesu niech
      znikną. Niech zostaną tacy co produkują i zatrudniają oraz płacą
      pensje i podatki
    • rmiechowicz "Puls Biznesu": Biznes krok od wojny 04.03.10, 10:13
      Za komuny każdy prywaciarz musiał należeć do tzw potocznie "cechu" - już nie
      pamiętam jak to się nazywało, ale dawało możliwość obsadzenia zasłużonego
      działacza partyjnego na lukratywnej posadzie.
      I tak się zastanawiam, po co było obalać komunę? A może wcale jej nie obalono?
      • m.ostapiuk Re: "Puls Biznesu": Biznes krok od wojny 04.03.10, 10:38
        No i nikt nie odpowiedział poważnie, a wszyscy się spinają. WIem, że jest o co,
        bo rzeczywiście jest to stworzenie organizacji państwowej, której głównym
        zadaniem będzie umiejętne zagospodarowanie części strumienia gotówki z kieszeni
        podatników. Natomiast zastanawiają mnie zadania i zakres kompetencji takiej
        organizacji. Czy będzie np. prowadzić ewidencję działalności, zdejmując ten
        obowiązek z samorządów? Albo negocjować z ZUS-em różne korzystne / niekorzystne
        rozwiązania dla przedsiębiorców? Pośredniczyć w ubezpieczeniach?
        Pytam, bo z mojego poletka zawodowego mam jakiś czas temu powstałą Izbę
        Architektów, która wbrew pozorom aż takim zbędnym organem nie jest. Owszem, jej
        działalność oparta jest na dość uzurpatorskich zasadach (kto nie należy i nie
        uiszcza składki, nie może w pełnym zakresie wykonywać zawodu architekta), ale
        wykonuje też szereg zadań całkiem potrzebnych, jak proces kwalifikacyjny i
        nadawanie uprawnień zawodowych, ramowa umowa z ubezpieczycielem na potrzeby
        ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej swoich - pardon - członków, wspiera
        architektów należących w postępowaniach karno - administracyjnych przed organami
        nadzoru budowlanego, pilnuje zasad etyki wykonywania zawodu. Nie jest więc tak
        źle jakby się mogło wydawać, tym bardziej, że część tych obowiązków Izby
        przejęły od samorządów czy też Stowarzyszenia Architektów RP, do którego
        przynależność nie jest obowiązkowa.
        Ciekaw jestem zatem, jakie argumenty konstruktywne przywołuje się w celu
        potwierdzenia słuszności powołania takiej organizacji "dla" przedsiębiorców.
    • myslacyszaryczlowiek1 Przez dwadzieścia lat likwidowano socjal 04.03.10, 10:30
      teraz chce się wprowadzić jeszcze płatne studia. Czy w tym czasie obniżono w
      zamian podatki. Nie cała kasa poszła właśnie na takie stołki. Za komuny przed
      erą komputerów, przy ręcznej sterowanej gospodarce było 145 tys urzędników,
      teraz mamy 550 tys, i cały czas kombinują jak stworzyć nowe. Ostatni pomysł
      wprowadzony w życie to urzędnicy od CO2.
    • incipit Komuna wraca - paranoja 04.03.10, 10:31
      Komuna wraca - paranoja
    • Gość: Leszko "Puls Biznesu": Biznes krok od wojny IP: 77.65.5.* 04.03.10, 10:31
      Pamiętam, że w latach 90'tych również intensywnie /w KIG/ pracowano
      nad takim pomysłem. Niestety, dość regularnie pojawiają się idee
      ujednolicenia, uporządkowania, wzmocnienia itp. Zwykle, jeśli udaje
      się je wcielić w życie powstają biurokratyczne twory, nieliczące się
      ze zdaniem członków /bo przecież i tak muszą należeć, a pieniądze
      dla zarządu nie pochodzą ze składek, a jeśli to i tak
      obowiązkowych.../ i zajmujące się tylko sobą.
      Miejmy nadzieje, że tak jak 20 lat temu i teraz sie to nie uda.
    • vouyou Struktury terenowe rozwinąć jeszcze bardziej 04.03.10, 10:33
      Dlaczego tylko na szczeblu województw mają być te agentury? Powiatów jest
      więcej, a gmin jeszcze więcej. I bliżej do tych, co na ten "biznes" mają zarobić.
      Nigdzie nie wstąpię i nie dam na ten cel ani złotówki. Takieeego wała!!!!
    • oelefante Komuchy z BCC 04.03.10, 10:34
      Banda cwaniaczków. Socjalistyczne zera, zabierzcie się do uczciwej roboty, a
      nie chcecie za pomocą państwa doić innych.
    • kaktuskowo "Puls Biznesu": Biznes krok od wojny 04.03.10, 10:36
      Jeśli tym pomysłem ktoś chciał szambem zamieszać, to udało się.

      Tym, którzy chcą wiedzieć na poważnie, o co w tym chodzi, to
      wyjaśniam/ to już było i nie wróci więcej/. Warsiafffka miałaby
      stołki, dobrze opłacone, ich kuzyni "w terenie" mieliby etaty. A klan
      mafijny miałby wgląd w tajemnice firm, obroty, dochody, rynki zbytu,
      a więc i możliwość sterowania w sposób korzystny. Dla kogo? Dla
      siebie.

      Kanapowce posiedzieli, pogadali, łychę wysiorbali i "biznes nowy"
      wpadł im do łepetyn. Powiem krótko i niemiło sp...ć.
    • hooligan1414 Jeszcze tylko tow. Hilarego Minca podnieść z grobu 04.03.10, 10:37
      I juz niczym nie będzie się różniło od komuny - zabrakło kolesiom
      stołków do pierdzenia w urzedach marszałkowskich i spółeczkach
      Skarbu Panstwa? Może przy tek okazji VAT podnieść do np. 24%, bo z
      czego te biedulki się utrzymają? 5 tysie? przeciez to nawet na sól
      do śledzia nie wystarczy ... Co za dziadowskie państewko - żeby wam
      kroś kiedyś nie zrobił powtórki z 1 IX 1939 - Z Rumunią juz nie
      graniczymu - nie wiem, gdzie będziecie spieprzać
    • Gość: znon "Puls Biznesu": Biznes krok od wojny IP: *.nycmny.east.verizon.net 04.03.10, 10:37
      Nie za moje pieniadze!
    • Gość: spadaj Przymus jak za komuny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.10, 10:46
      byznesmeny-cwaniaki szukają dochodu, bo składki w czymś takim będą też obowiązkowe
    • Gość: @ piekło i szatani z tymi lobbystami IP: *.85-237-171.tkchopin.pl 04.03.10, 11:09
      cyckają społeczeństwo, wymuszają zmiany w kodeksie pracy - niech się żrą i
      niech im to żarcie na zdrowie nie wyjdzie.
    • nikodem_73 "Puls Biznesu": Biznes krok od wojny 04.03.10, 11:13
      To niech zgadnę - owo przymusowe członkostwo ma na celu naturalnie
      zadbanie o dobro klienta?

      Nie? A feee, takie niedopatrzenie PRowe. Koledzy prawnicy nie podpowiedzieli
      jak się buduje korporację?

      Kurcze, niektórym to już naprawdę się w głowach zdrowo kotłuje. To może niech
      BCC jeszcze wystąpi o powołanie Związku Zawodowego Pracodawców?
    • Gość: netwidz "Puls Biznesu": Biznes krok od wojny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.10, 12:09
      K...a mać . Toż to jawna kolektywizacja jak w 49.

      Tylko czekać jak będą nas "rozkułaczać".

      3 x NIE !!!!

      Na pysk z takimi posłami.
    • Gość: mario Re: "Puls Biznesu": Biznes krok od wojny IP: 89.107.158.* 04.03.10, 13:04
      Lewiatan z tego co mi wiadomo składa się głównie z polityków, więc ich argument
      o upolitycznieniu rynku to nic innego jak obrona dostępu do własnego koryta.
    • Gość: podatek Nie lepiej nałożyć kolejny podatek :-))) IP: *.wroclaw.vectranet.pl 04.03.10, 14:09
      .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka