Dodaj do ulubionych

Zmniejsza się nasz deficyt handlowy

IP: *.wne.uw.edu.pl 14.02.05, 19:29
Olaboga! Jak to mozliwe? To chyba diabelskie sztuczki, ze przy spadku dolara
do 3zl i euro do 4zl wzrasta eksport. Bo tlumaczenie ekonomistow, ze spadly
kredyty zagraniczne i ceny maszyn, surowcow i polproduktow to jakas tania
sztuczka i klamstwo, co nie? :)))))

P.S. Gdzie sa teraz te wszystkie mundroki z PSL, UP i LPR?

Obserwuj wątek
    • Gość: x sa to dane dla calego roku, ktory zaczal sie od... IP: 193.128.202.* 14.02.05, 20:07
      ... 4.72 PLN/EUR, a dopiero skonczyl na 4.08. Srednia 4.54 nie byla zla - ten
      rok zaczal sie gorzej.
      • Gość: ZEUS jak tys tą srednia wyliczył?? jak nic IP: *.bardo-slaskie.sdi.tpnet.pl 14.02.05, 23:16
        wychodzi 4,4..
    • Gość: karol Re: Zmniejsza się nasz deficyt handlowy IP: *.bredband.comhem.se 14.02.05, 21:42
      Oj Cynik, Cynik nie jesteś na bieżąco. Już od dawna Balcerowicz and company
      udawadniają, że im złotówka droższa tym eksport wzrasta. Zanosi się od dawna
      że powstanie nowa,polska szkoła ekonomii, ktorej hasłem przewodnim będzie
      twierdzenie, że IM Towar DRższy TYM POPYT ROśnie,a jej szef "ekonomista wszech-
      czasów" Balcerowicz dostanie za to nagrodą Nobla.
      Poważnie jednak podchodząc do informacji, zmniejszenie deficytu może być
      wynikiem zwiększonego eksportu na inne rynki .np.Rosja, zmniejszeniu importu
      lub jest to po prostu kłamliwa informacja.
      • Gość: KACZAN Re: Zmniejsza się nasz deficyt handlowy IP: *.icpnet.pl 14.02.05, 22:48
        W przyczynach tego stanu rzeczy nie nalezy zapominac o wzroscie wydajnosci,
        ktory pozwala na zmniejszenie niekorzystnego wplywu umacniania sie zlotego.

        Poza tym kij ma dwa konce. A wiec umacnianie sie zlotego prowadzi do tego, ze
        stajemy sie bogatsi w porownaniu, do ludzi zamieszkujacych UE. Jesli mamy wejsc
        do strefy euro, to korzystne by bylo(dla przecietnego obywatela), aby nastapilo
        to przy jak najwyzszym kursie zlotego - bo wtedy roznice w zarobkach miedzy
        nami, a innymi krajami beda nizsze. Od chwili gdy wejdziemy do strefy euro nasza
        sytuacja bedzie sie mogla poprawiac TYLKO poprzez wzrost plac, a nie jak do tej
        pory, przez dzialanie korzystnego kursu walutowego.
        • Gość: blondyna. Re: Zmniejsza się nasz deficyt handlowy IP: *.chello.pl 14.02.05, 23:00
          1. pamiętajmy, że ten sam kurs złotego zostanie zastosowany w polsce do
          przeliczenia plac na euro i cen towarów na euro. tu przeciętny obywatel niczego
          zatem nie zyska. a w końcu ilu polaków wydaje swoje zarobki (lub oszczędności)
          na zachodzie? więc korzyści, o ktorych piszesz, będą mniejsze niż można sądzic
          na pierwszy rzut oka.
          2. oczywiście jest jeszcze "ekonomia polityczna" korzyści, o ktorych mowa
          wyżej... np. najwiecej na mocnym złotym zyskają bogaci, bo to oni wymienią
          wiele zlotówek na euro...
          3. natomiast odwrotna strona mocnego kursu złotego to oczywiście deficyt
          bilansu handlowego i setki tysiace miejsc pracy tracone na rzecz mądrzejszych
          sąsiadow. i to jest po prostu tragedia... (zob. mój post pt. 150 mld $").
          • Gość: KACZAN Re: Zmniejsza się nasz deficyt handlowy IP: *.icpnet.pl 14.02.05, 23:38
            A pamietasz co bylo w latach osiemdziesiatych? Ile zarabiano wtedy w Polsce w
            przeliczeniu na waluty obce? I jak wygladal wtedy nasz kraj? Jak sie zylo
            wszystkim ludziom? Mnie sie wydaje, ze mimo wzrostu bezrobocia "Przecietnemu
            Polakowi" zyje sie lepiej. I to duzo lepiej. Wplyw na to niewatpliwie mial tez
            umacniajacy sie zloty. A z drugiej strony to wzrost eksportu powoduje wzrost
            kursu zlotego. Tak zwane prawo popytu i podazy. Im wiecej wyeksportujemy, tym
            wiecej przywieziemy do kraju dewiz, a tym samym wzrosnie ich podaz, co
            doprowadza do obnizki ich kursow. Wplyw ten nie pozwala na zbytnie uzaleznienie
            sie danego kraju od zewnetrznych rynkow zbytu i wymusza na przedsiebiorcach
            szukania nowych rozwiazan. Gdyby tak nie bylo, to kazdy spadek popytu za granica
            powodowalby problemy w kraju. W ten sposob moglibysmy bardzo latwo importowac, a
            nie eksportowac bezrobocie. Pamietajmy kazdy kij ma dwa konce i dlatego nie
            powinnismy rozpatrywac danej sprawy tylko jednostronnie.
            • blond_kasi bla bla bla 15.02.05, 00:38
              A pamietasz co bylo w latach osiemdziesiatych? Ile zarabiano wtedy w Polsce w
              przeliczeniu na waluty obce? I jak wygladal wtedy nasz kraj? Jak sie zylo
              wszystkim ludziom? CO TO MA DO RZECZY, CHŁOPAKU? Mnie się wydaje, ze mimo
              wzrostu bezrobocia "Przecietnemu Polakowi" zyje sie lepiej. I to duzo lepiej.
              PISZESZ NIE NA TEMAT. MÓJ POST DOTYCZYŁ KURSU POLSKIEJ WALUTY. NO ALE SKORO
              CHCESZ... PISZESZ O ABSTARKCJI "PRZECIĘTNEGO POLAKA". TYMCZASEM PKB TO NIE
              WSZYSTKO. NA PRZYKŁAD, ZNASZ STATYSTYKI SAMOBÓJSTW ZA LATA DZIEWIĘĆDZIESIĄTE?
              STATYSTYKI ZGONÓW Z CHORÓB PSYCHICZNYCH? Z WÓDY, STATYSTYKI UBÓSTWA?! KRÓTKO
              MÓWIĄC, SĄDZĘ ŻE W POLSCE MOŻLIWY BYŁ SZYBSZY WZROST NIE ZA CENĘ TRAGEDII
              MILIONOW. ALE DO TEGO TRZEBA BYŁO POLITYKOW Z JAJAMI I EKONOMISTÓW ROZUMIEJĄCYH
              PRAWDZIWA GOSPODARKE, A NIE NIEUDACZNIKÓW I KANAPOWYCH CZYTELNIKÓW "THE
              ECONOMIST".
              Wplyw na to niewatpliwie mial tez
              umacniajacy sie zloty. A z drugiej strony to wzrost eksportu powoduje wzrost
              kursu zlotego. DOPRAWDY, :)? Tak zwane prawo popytu i podazy. AHA, :). Im
              wiecej wyeksportujemy, tym
              wiecej przywieziemy do kraju dewiz, a tym samym wzrosnie ich podaz, co
              doprowadza do obnizki ich kursow. SORRY, PAN JAKIES BAJKI OPOWIADA... Wplyw ten
              nie pozwala na zbytnie uzaleznienie sie danego kraju od zewnetrznych rynkow
              zbytu i wymusza na przedsiebiorcach szukania nowych rozwiazan. Gdyby tak nie
              bylo, to kazdy spadek popytu za granica powodowalby problemy w kraju. W ten
              sposob moglibysmy bardzo latwo importowac, a nie eksportowac bezrobocie.
              Pamietajmy kazdy kij ma dwa konce i dlatego nie powinnismy rozpatrywac danej
              sprawy tylko jednostronnie. BLA, BLA BLA, :). NIE ZALICZYŁ PAN. PROSZE PRZYJŚĆ
              ZA DWA TYGODNIE, :).
              • Gość: KACZAN Re: bla bla bla IP: *.icpnet.pl 15.02.05, 01:11
                Dziewczynko nie denerwuj sie. Wydaje mi sie, ze mylisz skutki z przyczynami.
                Znam wielu ludzi, ktorzy duzo pija i sa biedni. Lecz oni w latach
                osiemdziesiatych tez pili i byli biedni. Dla nich nic sie nie zmienilo. Wzrost
                liczby chorych psychicznie?? Nie dziwie sie, ze w "szczesliwych" latach
                osiemdziesiatych nie bylo samobojcow.(przynajmniej oficjalnie). Nie bylo tez
                ubostwa. Wszyscy zylismy w raju. Niczego nam nie brakowalo(a zwlaszcza octu i
                musztardy).A z tym, ze mozna bylo lepiej, prosciej ladniej... Moze i mozna bylo,
                ale nikt tego nie zrobil. Wiec zamiast ogladac sie teraz wstecz zrob cos droga
                Kasiu, zeby bylo lepiej. Przeciez wiesz jak to zrobic. Przeczytalas mnostwo
                ksiazek, wiec na pewno mialas duzo czasu na wykorzystanie swej wiedzy w
                praktyce(bo zaoszczedzilas nie czytajac "The Economist").
                Napisalas "Im wiecej wyeksportujemy, tym wiecej przywieziemy do kraju dewiz, a
                tym samym wzrosnie ich podaz, co doprowadza do obnizki ich kursow. SORRY, PAN
                JAKIES BAJKI OPOWIADA..." Prosze oswiec mnie i powiedz dlaczego to sa bajki?
                Zawsze mozna powiedziec drugiej osobie, ze nie ma racji. Nalezy jednak uzyc
                ARGUMENTOW, aby go przekonac, a nie przekonanie, ze ja mam argumenty.
                • Gość: kasia "który skrzywdziłeś człowieka prostego" IP: *.chello.pl 15.02.05, 08:51
                  trudze się nad tym tekstem, bo wielu myśli tak jak Ty. oto esencja Twojej
                  typowej argumentacji:
                  1. o samobójstwach piszesz, że w latach 80-tych było ich pewnie więcej tylko
                  komuna ukrywała dane. statystyka kłamie?
                  2. biedni są biedni "z natury rzeczy" (w domyśle - sami sa sobie winni...). cóz
                  pozostaje wyjasnić, dlaczego skala biedy w polsce rozszerzyła się w latach 90-
                  tych kilkukrotnie, :). (przewiduję odpowiedź: statystyka klamie, :)?
                  3. o chorych i umierających "z wódy" pewnie napiszesz to samo. tylko dlaczego w
                  latach dziewięćdziesiątych nagle ich liczba gwałtownie wzrosła? statystyka
                  kłamie, :)?
                  poza tym - jak to na forum, :) - przypisujesz mi różne dziwne poglądy, co
                  pozostawiam bez komentarza.
                  ***
                  jest tak, ze polskie przemiany odbyły sie za cenę tragedii milionów ludzi. szły
                  lata dziewięćdziesiąte, i co roku tysiące NAJSŁABSZYCH znikało. pomyśl o tym
                  nieobecnym tłumie. autorzy przemian najpierw twierdzili po gazetach i w tiwi,
                  że to sami sobie winni nieudacznicy. (powtarzasz tę argumentację); podkreślali,
                  ze niektóre narody mają jeszcze gorzej, jakby to coś usprawiedliwiało;
                  zaprzeczali statystykom... (jak Ty, :)). mało kto, miał cywilną odwagę
                  publicznego przyznania się do tragicznych błędów (zrobił to bodaj tylko kuroń).
                  jeszcze coś: znasz miłosza? w latach 80-tych "etos" na dorobku narkotyzował się
                  jego słowami "który skrzywdziłeś człowieka prostego...". w latach 90-
                  tych, "etos" wziął i się "uwłaszczył". już nie recytuje tego wiersza, :).
                  • Gość: KACZAN Re: "który skrzywdziłeś człowieka prostego" IP: *.icpnet.pl 15.02.05, 12:08
                    Mowisz tu o statystyce. Lecz to co Ty tutaj prezentujesz nie ma za wiele
                    wspolnego z prawdziwa statystyka. Mowisz tylko, o pierwszym z kilku etapow badan
                    statystycznych, a mianowicie zbieraniu danych. Niestety liczby te niewiele nam
                    mowia, poza celem propagandowym. Po tym etapie powinna nastapic weryfikacja
                    hipotezy statystycznej. Powinnismy wtedy sprawdzic, ze te dane rzeczywiscie sie
                    roznia, a nie sa tylko wynikiem bledu statystycznego. Roznica pomiedzy 0,1%, a
                    0,2% z punktu widzenia statystyki moze bowiem byc nieistotna. Do weryfikacji
                    hipotezy o rownosci tych wspolczynnikow struktury proponuje np. test zgodnosci
                    dla dwoch wspolczynnikow struktury.

                    Piszesz tez Kasiu, o ludziach odrzuconych przez system. Dla Ciebie sa to osoby
                    anonimowe, nic nie znaczace. Nie masz o nich najmniejszego pojecia. Ja mam inne
                    zdanie niz Ty. Ja znam bardzo wielu "przegranych" ludzi. Nie jest to wina
                    systemu, choc najlatwiej jest tak mowic. Ja w podstawowce mialem do czynienia
                    praktycznie tylko z takimi ludzmi. Wiekszosc moich kolegow z tych czasow jest
                    dzisiaj alkoholikami. Czesc z nich zapila juz sie na smierc(przynajmniej dwoch).
                    Oni nie pili z winy systemu. Oni pili(i pija) dlatego, ze ich ojciec pil,
                    dziadek pil, matka pila... . gdy ja szedlem do szkoly sredniej wiekszosc z nich
                    nie chciala nawet isc do zawodowki. Kombinowali, jak by mozna bylo zalatwic
                    sobie cos do picia. Nie interesowala ich nigdy uczciwa praca. Woleli dorobic
                    gdzies na czarno, ewentualnie cos ukrasc i isc do pomocy spolecznej, po zasilek.
                    Czesc z nich, ktorzy nie pija(w tak duzych ilosciach) postanowilo swa "kariere
                    zawodowa" realizowac w Niemczech. Jezdzili tam pracowac na czarno przez pol
                    roku, a nastepnie wracali do kraju, gdzie zyli dobrze. Jezdza oczywiscie
                    zachodnimi samochodami, maja dobrze wyposazone mieszkania, lecz skoro nie maja
                    "zadnych dochodow", to korzystaja z opieki spolecznej.
                    Mam tez optymistyczna wiadomosc. W tej chwili zmienia sie nastawienie mlodych
                    ludzi. Gdy jade od czasu do czasu w rodzinne strony widze, ze zmienia sie w tej
                    chwili menatlnosc mlodziezy. Wiekszosc mlodych ludzi chce w tej chwili sie uczyc
                    - i robi to. Po szkole sredniej znajduja juz prace, lub probuja nawet studiowac.
                    Duzo mniej tez mlodych ludzi pije.
                    Nie sadze aby okolice z ktorych pochodze byly pod tym wzgledem wyjatkowe.
                    • Gość: kasia Re: "który skrzywdziłeś człowieka prostego" IP: *.chello.pl 15.02.05, 13:07
                      najpierw serwujesz mi jakieś bla, bla, bla o statystyce, które jest nie na
                      temat. a potem dostajesz słowotoku i powtarzasz rozwlekle, ze az boli
                      (obrażając te tysiące ofiar przemian), że "sami są sobie winni". koń, jaki
                      jest, każdy widzi. kasia nie będzie już więcej marnowała czasu na taką
                      dyskusję.
                      • Gość: KACZAN Re: "który skrzywdziłeś człowieka prostego" IP: *.icpnet.pl 15.02.05, 14:08
                        Piszesz Kasiu: "najpierw serwujesz mi jakieś bla, bla, bla o statystyce, które
                        jest nie na temat." Wlasnie, ze jest na temat. Jezeli starasz sie podeprzec swe
                        tezy danymi statystycznymi, to powinnas sie nimi umiec poslugiwac i
                        przeprowadzic ich analize. Bez tego ocieramy sie o tendencyjnosc, co pokazalem
                        Tobie w poprzedniej wiadomosci. Opieranie sie tylko na danych liczbowych
                        prowadzic moze do duzych nieporozumien. Pokaze Tobie przyklad:

                        W pewnym roku badano ilosc ludzi, ktorzy bili swe dzieci. Zapytano 1 czlowieka.
                        Odpowiedzial on, ze owszem zdarza mu sie uderzyc dziecko. Badanie powtorzono rok
                        pozniej. Okazalo sie, ze na 4 osoby trzy bilo dzieci.
                        Wnioski:
                        1) Dzieki programom majacym na celu ochrone dzieci procent osob bijacych dzieci
                        zmniejszyl sie ze 100% do 75%
                        2) Program nic nie pomogl, bo w tym roku liczba osob bijacych dzieci zwiekszyla
                        sie o 200%.

                        Jak myslisz ktory wniosek jest prawidlowy?


                        Dlatego NIE WOLNO opierac sie na danych statystycznych, bez ich weryfikacji, co
                        niestety mialo miejsce w Twym przypadku.


                        Co do dyskusji, to zgadzam sie, ze nie ma ona wiekszego sensu, gdyz kilka Twych
                        ostatnich wypowiedzi nie zawierala innych argumentow niz Twe ble,ble,ble w
                        momentach w ktorych sie nie zgadzalas z moimi tezami. Przykro mi, ze nie masz
                        innych argumentow, ktore moglyby mnie przeonac do Twych racji ;).
    • Gość: blondyna 150 mld dolarow! IP: *.chello.pl 14.02.05, 22:38
      trzeba zajrzeć do rocznika statystycznego GUS, :). za
      ostatnie parę lat (8-9) kupiliśmy za granicą towary warte okolo 150 MILIARDÓW
      dolarow więcej niż towary, ktore za granica kupila u nas. (prawie nikt o tym
      nie mowi). ile to jest utraconych na rzecz np. niemcow, francuzów, włochów
      miejsc pracy? pół miliona? oczywiście, niska cena zagranicznych towarów w
      polsce i wysoka cena polskich towarów za granicą, spowodowane kursem złotego ma
      tu wielkie znaczenie. od lat polski złoty jest po prostu za mocny. mądrzy
      chińczycy, amerykanie świadomie czynią swoją walutę słabą, i dzieki temu
      skutecznie "eksportują" swoje gospodarcze problemy (np. bezrobocie) za granicę.
      a dobrze oplacani "eksperci" z róznych rad, wyborczych i innych rzep i cieszą
      się "mocnym" polskim pieniądzem i tanimi wakacjami w grecji... zgadnijcie, kto
      przez te wszystkie lata odpowiadał za politykę kursową w polsce. może krystyna
      janda, :)?

      • Gość: KACZAN Re: 150 mld dolarow! IP: *.icpnet.pl 14.02.05, 22:55
        USA, to chyba nie najlepszy przyklad. W tej chwili kraj ten ma bardzo duzy
        deficyt w obrocie handlowym, wiec na pewno nie eksportuje bezrobocia za granice.
        Proponowalbym poczytac dokladnie roczniki statystyczne, a nie tylko wybrane
        fragmenty, ktore moga nam sluzyc do "udowodnienia" z gory zalozonej tezy.
        • Gość: raczej kapcan Re: 150 mld dolarow! IP: *.dip.t-dialin.net 14.02.05, 23:01
          ja mysle, ze kazimierz kaczor - tez wybitny polski ekonomista o dobry aktor do tego. Owszem maja, ale slaby dolar to sposob na zaradzenie klopotom i ijednoczenise wynik wysokiego deficytu, a nie jego przyczyna. Co do cieszenia sie z mocnego zlotego to watpie, zeby warto bylo grac o wysoki fixing zlotego przed wejsciem do EUR, bo spadnie konkurencyjnosc naszych towarow i w tej sytuacji na wysokie pensje trudno liczyc, bo formy jak nie sprzedaja to raczej zwalniaja niz placa - czego zdaje sie juz doswiadczylismy. Widze kolega K tez ekonomii u Leszka sie uczyl. Ja jednak wole amerykanskie podreczniki.
          • Gość: blondyna Re: 150 mld dolarow! IP: *.chello.pl 14.02.05, 23:17
            mmm... gratuluje precyzji rozumowania. czyżby niedouczeni liberalni hunwejbini
            i inne sieroty po unii wolności powoli tracili monopol na interpretację tego,
            co dzieje się z udręczoną polską gospodarką, :? czy też po prostu obrosli w
            tłuszcz na tych swoich ciepłych posadkach, gdzie - niewątpliwie przypadkiem -
            wylądowali..., :)?
          • Gość: KACZAN Re: 150 mld dolarow! IP: *.icpnet.pl 14.02.05, 23:54
            Czy moglbys mi powiedziec ktore dokladnie amerykanskie podreczniki?? Ja swa
            wiedze opieram na podrecznikach Krugmana i Obstfelda "Miedzynarodowe Stosunki
            Gospodarcze" oraz "Ekonomii tom 2" Begga, Fiszera i Dornbusha. Nie sa to
            podrecznik Balcerowicza.
            • blond_kasi Re: 150 mld dolarow! 15.02.05, 00:19
              po pierwsze, weź np. dziewiąte wydanie macroeconomics begga, dornbuscha,
              startza. (makro z 1. roku to zdecydowanie za mało!). poczytaj
              mankiwa "macroeconomics" (wydanie z 2004 r.), dobrze zrobi Ci też blanchard
              (też z 2004 r.), no i oczywiście przetłumaczony na polski "jones". po drugie,
              nigdy, nigdy nie ucz się na pamięć. staraj się samodzielnie myśleć (to jest
              najwazniejsze!). pamietaj, że economics to jednak jest the art, a nie "the
              science". :)
              • Gość: KACZAN Re: 150 mld dolarow! IP: *.icpnet.pl 15.02.05, 00:30
                Kasiu napisalas "pamietaj, że economics to jednak jest the art, a nie "the
                science". :)" Zgadzam sie z Toba. Jednak nie moze to byc tylko sztuka dla
                sztuki... :). Wiec twierdzenia ekonomiczne powinny miec cos jednak z nauki, a
                mianowicie byc przydatne w zyciu. Staraj sie jednak pomyslec i nie patrzec
                jednostronnie. (o czym juz kilka razy pisalem) I prosze nie irytuj sie, bo
                zaczne myslec, ze zaczyna Tobie brakowac argumentow w dyskusji i zaczynasz
                narzucac swe zdanie sila. Lepiej zas jest uzyc sily argumentu, niz argumentu
                sily. :)
                • blond_kasi Re: 150 mld dolarow! 15.02.05, 00:44
                  pokaż mi, że "myślę jednostronnie". precyzyjnie wypunktuj błędy i słabości w
                  moim rozumowaniu. nuże, :)! a nie: bla bla bia...
                  • Gość: KACZAN Re: 150 mld dolarow! IP: *.icpnet.pl 15.02.05, 01:37
                    Blad pierwszy: "pamiętajmy, że ten sam kurs złotego zostanie zastosowany w
                    polsce do przeliczenia plac na euro i cen towarów na euro. tu przeciętny
                    obywatel niczego
                    zatem nie zyska. a w końcu ilu polaków wydaje swoje zarobki (lub oszczędności)
                    na zachodzie? więc korzyści, o ktorych piszesz, będą mniejsze niż można sądzic
                    na pierwszy rzut oka."
                    W tej chwili wiele towarow ma ceny podobne do unijnych np. samochody(na ktore
                    bedzie wkrotce nas stac), elektronika uzytkowa, leki(szczegolnie te nowoczesne),
                    ceny plodow rolnych itp. wiec chyba jednak zyskamy

                    Blad drugi: "oczywiście, niska cena zagranicznych towarów w
                    polsce i wysoka cena polskich towarów za granicą, spowodowane kursem złotego ma
                    tu wielkie znaczenie. od lat polski złoty jest po prostu za mocny. mądrzy
                    chińczycy, amerykanie świadomie czynią swoją walutę słabą, i dzieki temu
                    skutecznie "eksportują" swoje gospodarcze problemy (np. bezrobocie) za granicę."
                    Amerykanie maja w tej chwili ujemny bilans handlowy.

                    Wiecej rozumowania niestety nie bylo :(.
                    • Gość: kasia Re: 150 mld dolarow! IP: *.chello.pl 15.02.05, 09:01
                      piszesz o dwóch sprawach. w pierwszym przypadku jesteś niekomunikatywny. nie
                      wiadomo, o co chodzi. w drugim przypadku nie zauważyłeś odpowiedzi, która padła
                      już dawno temu (zob. następny post na tej kolumnie).
        • Gość: uśmiecham sie. Re: 150 mld dolarow! IP: *.chello.pl 14.02.05, 23:08
          1. mają duży deficyt, więc dolar osłabł, zeby deficyt nie stał się jeszcze
          większy. proste. przypadkiem osłabł, :)?
          2. niezaleznie od tego, wbrew wielu polskim "analitykom", prawo popytu działa i
          saldo bilansu handlowego silnie reaguje na znaczne zmiany realnego (a zatem
          także nominalnego) kursu walutowego. 150 dolarów, setki tysiecy bezrobotnych...
          3. Jest jeszcze kwestia sposobu sfinansowania tych gigantycznych sprawunków...
          Tylko głupcy sprzedają swoje najlepsze fabryki i placa paskarskie
          oprocentowanie nabywcom swoich papierow, żeby nakupić serków z niemiec, toyot z
          japonii i wycieczek do grecji.
    • Gość: kasia.kasia 150 mld dolarow! IP: *.chello.pl 14.02.05, 23:45
      analiza ekonomiczna gospodarki, chłopaku, nie polega na "wymyślaniu czegoś
      nowego". "wymyślic coś nowego" możesz, jak sie chcesz przed laską popisać. tu
      zaś trzeba powtarzać jak krowei na rowie proste, ba, oczywiste, prawdy.
      powtarzać w kółko, mieisacami, aż dotrze nawet do najbardziej zakutych głów...
      masz coś do powiedzenia ad rem? szczerze mówiąc, nie sądzę, :)...
      • Gość: kordijan Re: 150 mld dolarow! IP: *.ds.pg.gda.pl 15.02.05, 00:03
        a ty ciagle swoje.Wyluzuj dziewczyno i daj se czas na pomyslenie. To ze caly(no
        moze prawie) swiat ma inne poglady niz ty nie znaczy ze tylko ty jestes madra,
        a reszta to idioci. Ciekawe jak wygladasz piszac to co piszesz? Moze przyslesz
        mi zdjecie?
        • blond_kasi Re: 150 mld dolarow! 15.02.05, 00:11
          moze czat na onecie Ci przypasuję, jakieś kamerki, :)? bo ekonomia to nie dla
          Ciebie, chłopaku... Zarządzanie i Marketing nie wystarczy.
          • Gość: Kaczan do roboty Re: 150 mld dolarow! IP: *.dip.t-dialin.net 15.02.05, 01:06
            JA Ci juz daruje liste lektur. Wystarczy, ze za jednym z przedmowcow powtorze, ze trzeba myslec. Prosty przyklad, jesli twierdzisz, ze mocny PLN to wynik wzrostu eksportu (prawo popytu i podazy), to zauwaz, ze transakcje na rynku walutowym tylko w czesci sa wynikiem wymiany handlowej, reszta to inwestycje, transfery i - bardzo wanze spekulacja. Teraz cwiczenie, z prostej ekonometrii. Wez EUR/PLN, USD/PLN, czy jakis koszyk do PLNi sprobuj wyjasnic jego zmiany przez zmiany w eksporcie netto. Udalo sie?? Na pewno nie. Jak chcesz widziec namacalnie czemu to zalatw sobie praktyki w dealingu i patrz co sie dzieje. Potem przeczytaj sobie o overshooting i potem sprobuj wykonac to samo cwiczenie z glowa jeszcze raz. Przypomnij sobie po drodze jak dealerzy ustawiaja swoje pozycje pod pozycje klientow, co sie dzieje na rynku jak wala sie stoplossy itd. I jeszcze raz mysl, mysl i mysl, moze wtedy zrozumiesz, ze duza czesc kryzysow walutowych u swoich przyczyn miala nie tylko pogorszenie kondycji ekonomicznej krajow, ale takze bedace reakcja na to pogorszenie suboptymalne, z punktu widzenia calego rynku zachowanie inwestorow finansowych. Skutek bywa zazwyczaj taki, ze kurs wali sie bardziej niz wynikaloby to z koniecznosci dostosowania gospodarki do nowej sytuacji. Tak samo jest gdy waluta sie umacnia, malo ktory gracz gra przeciw rynkowi stad dzis PLN jest mocniejszy niz to wynika z poprawy konkurencyjnosci miedzynarodowej polskiej gospodarki, tak jak rok temu byl slabszy niz powinnien. Tyle tylko, ze to co sie dzieje na rynku ma istotny wplyw na pogorszenie konkurencyjnosci polskich przedsiebiorstw.
            • Gość: KACZAN Re: 150 mld dolarow! IP: *.icpnet.pl 15.02.05, 01:56
              Zadanka te sa bardzo ciekawe. Niestety ekonomia jest zbyt skomplikowana, by
              mozna bylo ja rozpatrywac za pomoca prostych modeli ekonometrycznych. Wystepuje
              w ekonomii tez element losowy, niemozliwy do przewidzenia np. ataki
              terrorystyczne, ktore maja wielki wplyw na ksztaltowanie sie warunkow
              ekonomicznych.
              Rynek walutowy(i nie tylko) ma to do siebie, ze niestety nie jest nigdy w stanie
              rownowagi. Nastepuja wiec wahania wokol punktu rownowagi. Niestety nie ma
              madrego, ktory by to potrafil zrobic.
              Moim zdaniem wahania kursu sa zjawiskiem bardzo korzystnym, gdyz w okresie
              niedoszacowania, eksport zaczyna sie zwiekszac i to tanim kosztem. Wzrasta
              konkurencyjnosc CENOWA produktow. W okresie przeszacowania przedsiebiorcy musza
              (w celu utrzymania wywalczonej pozycji rynkowej) polepszyc jakosc towarow i
              uslug, oraz obnizyc koszty dzialalnosci(na co stac ich, po dobrym okresie
              niedoszacowania), co powoduje wzrost konkurencyjnosci JAKOSCIOWEJ produktow. (co
              cie nie zabije, to cie wzmocni)
              • Gość: :) Re: 150 mld dolarow! IP: *.chello.pl 15.02.05, 09:07
                to nowatorska teza, ze "wahania kursu są zjawiskiem bardzo korzystnym", :).
                jakby mnie przychodziły do głowy takie perły, starałabym sie to szybko
                opublikować, :).
                • Gość: KACZAN Re: 150 mld dolarow! IP: *.icpnet.pl 15.02.05, 11:32
                  Na pewno w ubieglym roku umacnianie sie zlotego moglo wywrzec korzystny wplyw.
                  Podam przyklady:
                  1)Wzrost ceny ropy naftowej na zagranicznych rynkach nie przelozyl sie na silny
                  wzrost cen paliw w kraju. Gdyby tak bylo, to moglaby nastapic jedna z dwoch
                  sytuacji:
                  a) wzrost ceny wszystkich towarow(bo wsztstkie zaleza od cen transportu)
                  wzieliby na siebi producenci. Wtedy zmniejszylaby sie oplacalnosc produkcjii, co
                  mogloby spowodowac wzrost bezrobocia.
                  b) wzrost cen ropy producenci przezcaja na konsumentow. Wzrasta wskaznik
                  inflacji w kraju. Przez co zmniejsza sie popyt globalny, co prowadzi do spadku
                  przychodow przedsiebiorstw i tym samym do wzrostu bezrobocia.


                  2) Dalsze oslabianie sie polskiej waluty(w stosunku do poczatku roku 2004)
                  prowadzi do tego, ze wzrasta polskie zadluzenie zagraniczne. Mogloby to
                  doprowadzic do sytuacji, gdy zostalby przekroczony konstytucyjny poziom
                  zdluzenia kraju. W tym roku mielibysmy uchwalony budzet bez deficytu.
                  Najbardziej ucierpieliby na tym emeryci, rencisci, korzystajacy ze sluzby
                  zdrowia itd.


                  3)Wzrastajacy kurs zlotego powoduje, ze w przeliczeniu na obce waluty wzrasta
                  wartosc polskich firm. Podmioty ktore chcialyby kupic polskie firmy musza sie
                  liczyc z wiekszymi wydatkami, a tym samym odpada zarzut wyprzedazy majatku za
                  bezcen.

                  4) Wzrastajacy kurs zlotego moze prowadzic do tego, ze polskie przedsiebiorstwom
                  bedzie latwiej inwestowac w krajach UE. Budowac tam fabryki i przejmowac
                  tamtejsze firmy( co zrobily m.in. Big Star i Unimil

                  4) Wzrasta wartosc nabywcza polskiego pieniadza. Mozemy wiec taniej kupowac
                  zagraniczne produkty. Powstaja wiec firmy zajmujace sie importem towarow.
                  Importowane towary sprzedajemy w kraju, przez co znajduje sie potzeba
                  zatrudniania nowych sprzedawcow. Maleje w ten sposob bezrobocie w kraju.


                  Oczywiscie przyklady te, tak jak w przypadku moich przedmowcow rozwazamy ceteris
                  paribus.

                  Wiem, ze w tych przykladach patrze na wahania kursowe tylko z pozycji korzysci,
                  co nie jest prawidlowe, bo wystepuja tez oczywiste wady, o czym pisano juz
                  wczesniej. Chce tylko pokazac, ze na wahania kursu nie mozemy patrzyc tylko
                  jednostronnie z punktu widzenia eksporterow, bo wtedy nasze tezy staja sie
                  tendencyjne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka