Dodaj do ulubionych

Banki będą miały problemy ze sprawdzaniem poten...

22.02.05, 18:23
i bardzo dobrze! i tak informacje tam zawarte nie są zgodne z prawdą. kiedyś
widziałem swoje dane przypadkiem. opóźnienie aktualizacji moich danych
wyniosło 1,5 roku !!! jaki jest sens utrzymywania takiej bazy danych ?
Obserwuj wątek
    • Gość: MaciekS Aktualizacja danych IP: *.gs.com 22.02.05, 18:33
      A miales okazje podac te nowe dane zeby mogli je zakyualizowac, czy moze
      liczyles na to ze zatrudniaja prywatnych detektywow w takich celach?

      Baza danych o kredytobiorcach to zapis historyczny a nie zapis nowosci.

      Co to znaczy ze nie sa zgodne z prawda? Jesli sa przestarzale to nie to samo co
      "noiezgodne z prawda". Sa prawdziwe ale stare i tyle.
      • gregsmile01 Re: Aktualizacja danych 22.02.05, 18:39
        a w czym pomogą stare "prawdziwe" dane (sprzed 1,5 roku) przy analizie
        klienta ?
        • Gość: MaciekS Re: Aktualizacja danych IP: *.gs.com 22.02.05, 20:38
          W paru rzeczach z pewnoscia. Chociazby w tym ze klient nie staje sie nagle
          solidny. Odbudowanie zaufania nie jest takie proste... i na tym caly dowcip polega.

          Poza tym pisalem o aktualizacji a nie o tym jak dane sa uzywane przez
          kredytodawcow. To jest odrebna sprawa.
          • Gość: ała Dane o przedsiębiorcy sprzed 2lat są nic nie warte IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.05, 01:09
            Ale wykorzystywane są przez banki "namiętnie" do odmów udzielenia kredytu. Zmiana układów kapitałowych, kapitału zakładowego i włąsności spółki ma dla banku mniejsze znaczenie niż stan dawny, bo stan dawny łatwiej sprawdzić.
    • Gość: fik A ja wolałbym żeby mogli trzymać te dane IP: *.aster.pl 22.02.05, 18:43
      Ja wolałbym żeby mogli trzymać te dane.
      W tej chwili spłacam kredyt hipoteczny i niedługo gdy go spłacę chcę wziąć
      następny na zakup drugiego mieszkania i te dane o mnie (pozytywne) mogą mi
      ułatwić dostanie tańszego kredytu.
      • Gość: Ala Re: A ja wolałbym żeby mogli trzymać te dane IP: 213.77.68.* 22.02.05, 20:40
        Ja też nie mam nic przeciwko temu. Mam niewielkie dochody(razem 1578 w tym moja
        nędzna emerytura netto 496zł) i mimo,że nigdy nie opóźniłam płacenia żadnej
        raty i tak banki nie dają mi kredytu,mimo iż mam czystą historię kredytową w
        BIK-u. Jedynie SKOK PIAST mi zaufał i spłacam obecnie trzeci kredyt bez żyranta
        i to niemały jak na moje dochody.(9900zł kredyt). PIAST wie do czego służy
        BIK .Banki ,niestety nie ale to ich strata ,bo jestem bardzo solidnym klientem.
        • corgan1 zmienisz zdanie jak stracisz pracę 22.02.05, 21:03
          czego Ci nie życzę oczywiście. Wtedy zaczniesz mieć problem ze spłatą rat
          kredytu, co wg. banków jest równoznaczne z uznaniem cię za złodzieja.

          Wtedy zmienisz zdanie.
    • grasshopper Ocena kredytobiorcy i udzielenie kredytu 22.02.05, 19:16
      Przeciez i tak beda przetrzymywac takie dane. Nielegalnie, pollegalnie albo
      znajda inny sposob. Zresztat to nic takiego, sa banki, ktore same radza sobie z
      tym problemem i udzielaja kredytow jezeli klient ma zdolnosc kredytowa.
      A w razie problemow mozna wybrac inny bank. Zreszta i tak trzeba sprawdzic
      kilka.np kredyty mieszkaniowe - tu polecam doradce
      www.bankier.pl/centrum/sp/produkty/polkon/form.html?user=grasshopper5
      A co do reszty to zapraszam na:www.bankier.pl/sp/grasshopper5/
      To zawsze kilka mozliwosci. Ludzie sprawdzajmy, szukajmy, nie dajmy sie oszukac.


    • Gość: Dawid Bez sensu... IP: 192.5.109.* 22.02.05, 19:26
      Od razu dodam, ze pisze z perspektywy USA. Tutaj takie bazy danych to norma,
      kazdy ma swoj "credit record". jest tam wszystko, historia splaty kredytow,
      dlugow i ich splat z uzyciem kart kredytowych, rachunki bankowe itp. To
      wszystko pozwala potem bankom ocenic wiarygodnosc kredytobiorcow. W ten sposob
      dobry klient, tj. jest taki, ktory reguluje swoje zobowiazanie ma szanse na
      kolejny kredyt czy dobra karte kredytowa, a klient taki, ktory nie placi swoich
      dlogow nie ma szans. W ten sposob banki unikaja "zlych kredytow" i kredyty
      staja sie tansze i bardziej dostepne.
      • g.wojnarowski Re: Bez sensu... 22.02.05, 19:40
        Czy w USA również "robi się" to bez wiedzy i zgody kredytobiorcy
        i przy pełnym lekceważeniu ze strony Rzecznika Praw Obywatelskich (czy jak to się
        tam nazywa)? Sam pomysł z tego typu bazą uważam za bardzo dobry, ale sposób
        wprowadzenia, sposób prowadzenia (przez kilka ładnych lat pracowałem jako
        informatyk w banku) i lekceważenie moich praw obywatelskich uważam za, delikatnie
        mówiąc, nienajlepsze. Mam rachunki w dwóch bankach i nikt nigdy nie pytał mnie,
        czy pozwalam na przetwarzanie moich danych w taki sposób i w takim celu ...
        A Pan Rzecznik i Pani z GIODO mówią mi, że Prawo Bankowe ...
        • mambo80 Re: Bez sensu... 22.02.05, 20:28
          "Czy w USA również "robi się" to bez wiedzy i zgody kredytobiorcy..."

          W USA, Kanadzie nikt sie Ciebie nie pyta o zgodę. W Twoim interesie jest
          posiadanie jak najdłuższej histori kredytowej.

          Jeśli nie posiadasz tzw. "histori kredytowej", to masz przechlapane. Nie
          wynajmniesz mieszkania (chyba że zapłacisz gotówką), jakiekolwiek kredyty,
          które ewentualnie dostaniesz będą miały wkalkulowane ryzyko, iż ich nie
          spłacisz, nie dostaniesz z banku karty kredytowej oprocentwoanej np. na
          poziomie 9% (normalne oprocentowanie karty kredytowej jest rzędu 18-20%), itd.

          Na opłatą kazdy obywatel USA czy Kanady z każdej chwili może sprawdzić
          swoją "historię kredytową", i nikt z tego powodu nie krzyczy, bo ludzie zdają
          sobie sprawę, iż wieloletnia historia kredytowa działa tylko w ich interesie.

          Dla przykładu, www.equifax.com

          Pamiętaj o tym, iż przeciętna amerykanska rodzina ma więcej długu, iż wynosi
          jej roczny dochód i bez dobrze diałającego systemu kredytowego gospodarka
          amerykańska prawdopobnie by się załamała.

          • corgan1 a co się dzieje jak ktoś traci pracę i ma problemy 22.02.05, 20:52
            z bieżącą obsługą zobowiązań? wylatuje na bruk bo bank zajmuje mu mieszkanie?
            nie może do końca życia wziąć kredytu bo trafia na "czarną listę"?
            • mambo80 Re: a co się dzieje jak ktoś traci pracę i ma pro 22.02.05, 21:08
              Jeśli tracisz pracę i masz wysokie długi (powyżej możliwości spłaty), to często
              tracisz dom, który jeśli nie jest spłacony do końca jest naprawdę własnością
              banku i żonę, która nie będzie się zadawała z looserem.

              Jeśli jesteś na całkowitym dnie masz możliwość ogłoszenia osobistego
              bankructwa. Osobiste bankructwo (sprawa sądowa) wymazuje twoje długi, ale przez
              parę lat praktycznie pozbawia cię dostępu do jakiegokolwiek dostępu do
              institucji finansowych (w Kanadzie jest to okres siedmiu lat).

              Później zaczynasz od nowa, jakbyś sie znowu urodził, z szansą, iż może ktoś Ci
              pożyczy parę milionów (ha, ha, ha...), a Ty po paru latach ponownie odmówisz
              ich spłaty oglaszając ponownie osobiste bankructwo.



              • corgan1 Re: a co się dzieje jak ktoś traci pracę i ma pro 22.02.05, 22:03
                > Jeśli tracisz pracę i masz wysokie długi (powyżej możliwości spłaty),
                > to często tracisz dom, który jeśli nie jest spłacony do końca jest naprawdę
                > własnością banku

                Super. Tyle że diabeł siedzi w szczegółach. Bo co kiedy tracisz pracę okresowo
                np. ja byłem bez pracy najdłużej 3 miesiące i wtedy miałem poślizg z
                płatnościami. Ale w 2001 bylem bez pracy przez 2 okresy. A do tego dochodzą
                karne odsetki, windykacja albo jak Szitbanku - opłaty za niepełne i
                nieterminowe spłaty karty kredytowej. To leci z górki jak lawina. Fakt ze
                trafilem do BIKu. Więc osobiście zależy mi na wyczyszczeniu swojego konta.
                Przykro mi, ze ktos ma inne zdanie.

                > i żonę, która nie będzie się zadawała z looserem.
                tja... jak się wychodzi za szmatę to tak bywa... Żony nie biorą pod uwage, że
                looserzy czasem wychodzą na prostą?

                > Jeśli jesteś na całkowitym dnie masz możliwość ogłoszenia osobistego
                > bankructwa. Osobiste bankructwo (sprawa sądowa) wymazuje twoje długi,
                > ale przez parę lat praktycznie pozbawia cię dostępu do jakiegokolwiek dostępu
                > do institucji finansowych (w Kanadzie jest to okres siedmiu lat).

                Do ogłoszenia osobistego bankructwa to chyba nieco daleko. Oczywiście - w
                Polsce nie ma jeszcze takiej ustawy, ale chyba bedzie. Druga sprawa - ja jestem
                w BIKu bo 3-4 lata temu mialem ujowa sytuacje (nie spłacone 2 spore kredyty w
                tym karta vis w Szitbanku). Teraz wyszedłem na prostą, czyszcze ostatnie
                zobowiązania i jestem na zero. Dodatkowo moja sytuacja materialna uległa sporej
                poprawie z tendecją rosnącą. Problem polega na tym, ze dla banków moze to nie
                miec zadnego znaczenia. Nieważne czy splacilem czy nie i czy się zeszmaciłem
                czy nie - i tak zostałem złodziejem hehe

                > Później zaczynasz od nowa, jakbyś sie znowu urodził, z szansą, iż może ktoś
                > Ci pożyczy parę milionów (ha, ha, ha...), a Ty po paru latach ponownie
                > odmówisz ich spłaty oglaszając ponownie osobiste bankructwo.

                Nie potrzebuję milionów. Bedę potrzebował wziąc kredyt na mieszkanie i tyle. A
                to dla banków stosunkowo bezpieczny kredyt o ile jarzę no nie?
          • Gość: Zenon Re: Bez sensu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.05, 13:03
            Szanowny mambo!
            Nie mialbym zatem zadnych szans w Stanach. W Polsce bowiem w ciagu 5 lat
            zakupilem trzy mieszkania, dwa samochody i tzw. dacze. Bez zaciagania
            jakiegokolwiek kredytu lub pozyczki. Nie posiadam tez karty kredytowej. Oznacza
            to,ze nie moge sie wylegitymowac jakakolwiek "historia kredytowa". Mimo to moj
            bank nieustannie proponuje mi a to kredycik a to pozyczke a to ekstra lokate
            lub inwestycje. Dziwny kraj ta Polska.
            Dobrze jednak na tym wychodze. Zero dlugow, zero zobowiazan finansowych. Jakos
            od lat mlodzienczych mam awersje do pozyczania. Wole zarobic tyrajac jak wol po
            12-14 godzin dziennie i nie placic kredytowego frycowego.
        • Gość: MaciekS Oczywiscie ze tak! IP: *.gs.com 22.02.05, 20:50
          Oczywiscie! Kazdy Twoj manewr finansowy jest rejestrowany przez instytucje.

          Bez tego masz marne szanse na to by nawet dostac karte kredytowa.

          Zajmuja sie tym trzy duze firmy nie majace nic spolnego z dawaniem kredytow w
          USA. One takze rejestruja takze to kiedy jakakolwiek firma z ktora zawarles
          jakakolwiek umowe finansowa i nie wywiazujesz sie (np. zapisales sie na silownie
          i nie placisz miesiecznych oplat - to jest fakt sprawdzony osobiscie).


          Pozwloci to mozesz... jak podpisujesz umowe. Nawet potencjalnemu pracodawcy
          mozesz nie wydac zgody na papierze (takie formularze sie podpisuje przy
          zatrudnieniu w duzych firmach) by mogl sprawdzic Twa historie: kredytowa i inne.
          Nie musisz podpisywac takiej zgody... nie musisz tez pracowac w takiej firmie.
          Przyjemnie jednak dostac pozyczke na dom na zaledwie kilka procent rozpisana na
          40 lat, co?

          Pozdrawiam,
          M.
          (Informatyk w baknowosci - USA)
          • corgan1 czyli żeby nie tracić wiarygodności kredytowej 22.02.05, 20:57
            nie powiniennem dawać się zwalniać? no bo mogę wtedy mieć problemy z obsługą
            płatności i wtedy nikt mi nie da kredytu jak sytuacja mi by się poprawiła, bo
            np. 15 lat wczesniej cos mi się zyebauo w karierze zawodowej?

            kredyt mieszkaniowy rozumiem, ale a w ogóle po co karty kredytowe?
            • Gość: MaciekS Re: czyli żeby nie tracić wiarygodności kredytowe IP: *.gs.com 22.02.05, 23:40
              Jak 15 lat temu cos sie stalo to powoli sie wychodzi z tego. Niestety w
              finansach tak jak w zyciu wszystko traci sie szybko a odbudowuje powoli.

              Zwolnienie jest miara ryzyka splacalnosci. Wieksze ryzyko wieksze oprocentowanie
              kredytu. Nie przekresla to jednak mozliwosci zaciagniecia kredytu. W koncu mozna
              miec inne dochody bez zatrudnienia. Poza tym placa sie zmienia z miejscem pracy
              a wiec ryzyko sie tez zmienia.

              Badzmy powazni. Dzis to nie PRL i nikt rozsadny nie pracuje w jednej firmie po
              30 lat by dostac krysztalowy puchar, gozdzik i "order budowniczych"... Zmiana
              pracy to normalna rzecz i swiadczy o aktywnosci zawodowej osoby a nie tylko o
              tym ze ja wciaz wywalaja. Nie pasuje praca to szuka sie nowej tak samo jak
              firmie moze nie pasowac pracownik. To jest normalna rzecz i tylko glupki nie
              chca tego zrozumiec.

              Nie rozumiem ostatniego pytania. Karta kredytowa jest po to by nie nosci gotowki
              ale jednoczesnie nie placic dopoki usluga/produkt nie zostanie dostarczona
              zgodnie z umowa. Tak to przynajmniej funkcjonuje w USA.

              Natomiast karty kredytowe maja tyle samo co kredyty mieszkaniowe. A jak myslisz
              skad bedzie wiadomo jak osoba jest juz obciazona platnosciami? Ile osoba lozy
              sredonio miesiecznie na swoje wydatki zarabiajac tyle to a tyle podczas gdy chce
              sie zobowiazac do splacania nowego kredytu? Jakie ma szanse dotrzymac
              zobowiazan? No i jakie ryzyko bak jest w stanie podjac jakim kosztem?

              Pozdrawiam,
              M.

              • corgan1 to może z innej beczki... 23.02.05, 00:31
                Problemy mialem nie 15 lat temu ale w 2001 roku tak na marginesie.

                Po pierwsze - banki w Polsce działają w zupełnie innej przestrzeni niż banki w
                USA. Banki po 1990 stały się w jakimś tam procencie przechowalnią różnych
                odpadów z upadającej PZPR i PRLowskich instytucji. Tak np. było z Bankiem
                Zachodnim we Wrocławiu. Podejrzewam, ze w innych miastach było pdobnie.
                Wiesz... bank to bezpieczna instytucja, pewna praca, nieszkodliwa
                intelektualnie i do emerytury mozna przeczekac. No tak sie kiedyś wydawało. W
                kazdym razie banki (czytaj decydenci) unikają zbędnego ryzyka nie tylko
                kredytowego ale zawodowego w ogóle. Im mniej udzielisz kredytów tym
                bezpieczniej się pracuje hehe Odpowiedzialność za decyzje najchetniej się
                spycha na innych, co powoduje czasami kompletny bezwład.

                Moja znajoma starając się o kredyt w KredytBanku w 1998 spotkała się z odmową
                udzielenia kredytu, bo mieszkając i pracując we Wrocławiu była zameldowana w...
                Legnicy czyli "za daleko" jak powiedziała pani w okienku. To jest teraz to samo
                województwo zeby nie było.

                > Badzmy powazni. Dzis to nie PRL i nikt rozsadny nie pracuje w jednej firmie po
                > 30 lat by dostac krysztalowy puchar, gozdzik i "order budowniczych"... Zmiana
                > pracy to normalna rzecz i swiadczy o aktywnosci zawodowej osoby a nie tylko o
                > tym ze ja wciaz wywalaja. Nie pasuje praca to szuka sie nowej tak samo jak
                > firmie moze nie pasowac pracownik. To jest normalna rzecz i tylko glupki nie
                > chca tego zrozumiec.

                Tyle ze zmiana pracy wiąże się czasami z umową na okres próbny (w tym czasie
                nikt ci nie da kredytu), potem może firma podpisze umowe na czas określony
                (uzyskanie kredytu wtedy jest dość cieżkie i okres nie przekracza na ogół
                okresu umowy). Dopiero umowa na czas nieokreślony jest dla banku "duposhronem".
                A że to bez sensu? no cóż... Na sam fakt aktywności zawodowej nikt nie da ci
                kredytu. Jest tak, ze pewne profesje są mniej narażone na utratę pracy i na
                częstsze znajdywanie nowej. Np. taki informatyk albo fryzjer albo kelner albo
                spawacz. Jak ktoś nie zacznie ćpać, chlać czy wpadnie w depreche to w zasadzie
                jeśli jest dobry to nikt i nic go z rynku pracy nie wywali. tyle ze to dla
                banków nie ma żadnego znaczenia.

                Trochę znam ludzi z tej branży i uderza mnie dość spore oderwanie od realiów
                zycia jako takiego. Potrafią sie obrażać (!) na rynek, że po 2000 zaczęły się
                redukcje spowodowane m.in. wprowadzniem bankowości elektronicznej i
                internetowej. Moj znajomy rzekł byl z pretensjami "jedno konto internetowe
                więcej to jeden bankowiec mniej w banku". Tak jakby rynek dotyczył tylko
                górników, stoczniowców czy rolników hehe

                Do czego zmierzam - całe to mówienie o "zmuszeniu obciążeniu klientów i
                podwyższeniu kosztów kredytów" jest pierdzieleniem, bo banki są raczej mało
                innowacyjnymi instytucjami. Skoro maja skłonnosci do traktowania wszystkich
                będacych w BIKu jako potencjalnbych oszustów i złodziei tzn ze nie są w stanie
                podejmowac ryzykownych działań i nie mają narzedzi do odróżniania ziarna od
                plew.

                W BIKu jest bodajrze 17 mln klientów czyli niemal kazdy dorosły Polak ktory
                wziął kredyt bo ma lub miał zdolność płatniczą. Część z nich ma kredyty
                przeterminowane. Ile ich jest? Ponoć w skali Polski takich osób sa 3 mln.
                Polskie banki zareagują na to po prostu nie przyznaniem kredytu na następny
                raz. Tyle że ciekaw jestem czy tych "niewiarygodnych" przejmą banki zagranczne?

                Jak wygląda brak "zdolności kredytowej" w Polsce polecam nw. dyskusje
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=383&w=19862559&v=2&s=0
                W ogóle jak się chcesz czegoś dowiedzieć o polskiej "bankowości" polecam po
                prostu forum Banki. Ciekawa lektura hehe
              • Gość: Milioner Re: czyli żeby nie tracić wiarygodności kredytowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.05, 09:30
                Hehe, niby informatyk, a masz problemy z logiką.
                Karta kredytowa jest przynętą na jaką łowią leszczyków amerykanskich ich banki.
                Co ciekawe klienci w większości wypadków mogliby świetnie sobie poradzić nie
                płacąc kartą kredytową tylko debetową. Wolą jednak spłacać standardowe 2 %
                zadłużenia na CC i pozwalając na rozrastanie się długu do monstrualnych rozmiarów.
                Z drugiej strony przeciętny zjadacz hamburgerów jest w pułapce ponieważ, aby
                kupić dom czy samochód na kredyt najłatwiej uzyskuje dobry scoring od banku za
                bulenie kasy na spłatę CC. Tym sposobem wszystko kosztuje tego biedaka
                wielokrotnie więcej niż w rzeczywistości i nawet prezerwatywy bierze na kredyt.
                A wystarczy, że straci pracę i od razu mu się wszystko wali. Po zebraniu dobrego
                scoringu kredytowego ma przecież do spłąty monstrualne długi i co miesiąc nowe
                zobowiązania.
                W Polsce banki dopiero od niedawna załapały, że najlepiej zarabia się na
                klientach w ten sposób. Posiadacz karty kredytowej praktycznie WSZYSTKO kupuje
                na kreskę i musi odpalać dolę od każdego zakupu swojemu kochanemu bankowi.
                Oczywiście jest część klientów spłacają zobowiązania w przepisowym terminie do
                5x dni, ale stanowią oni margines i łatwo ich spacyfikować dodatkowymi opłatami
                za jakieś tam ubezpieczenia i inne usługi.
          • Gość: pływam statkiem Jesteś Maciek wzorowym przykładem klienta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.05, 08:56
            wychowanego przez korporacjonizm. Moje gratulacje. Do fastfoodów pewno też
            chodzisz bo zaczeli tam podawać sałatki a to podobno bardzo zdrowe.
        • Gość: MaciekS Oczywiscie ze tak! IP: *.gs.com 22.02.05, 23:08
          Oczywiscie! Kazdy Twoj manewr finansowy jest rejestrowany przez instytucje.

          Bez tego masz marne szanse na to by nawet dostac karte kredytowa.

          Zajmuja sie tym trzy duze firmy nie majace nic spolnego z dawaniem kredytow w
          USA. One takze rejestruja takze to kiedy jakakolwiek firma z ktora zawarles
          jakakolwiek umowe finansowa i nie wywiazujesz sie (np. zapisales sie na silownie
          i nie placisz miesiecznych oplat - to jest fakt sprawdzony osobiscie).


          Pozwloci to mozesz... jak podpisujesz umowe. Nawet potencjalnemu pracodawcy
          mozesz nie wydac zgody na papierze (takie formularze sie podpisuje przy
          zatrudnieniu w duzych firmach) by mogl sprawdzic Twa historie: kredytowa i inne.
          Nie musisz podpisywac takiej zgody... nie musisz tez pracowac w takiej firmie.
          Przyjemnie jednak dostac pozyczke na dom na zaledwie kilka procent rozpisana na
          40 lat, co?

          Pozdrawiam,
          M.
          (Informatyk w baknowosci - USA)
      • Gość: remik Re: Bez sensu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.05, 21:34
        Gość portalu: Dawid napisał(a):

        > Od razu dodam, ze pisze z perspektywy USA. Tutaj takie bazy danych to norma,
        > kazdy ma swoj "credit record". jest tam wszystko, historia splaty kredytow,
        > dlugow i ich splat z uzyciem kart kredytowych, rachunki bankowe itp.

        Ano własnie , piszesz z perspektywy USA a to nijak się nie ma do naszych
        polskich realiów. Odnosze wrazenie ,ze banki w Polsce działają trochę
        irracjonalnie . Po pierwsze kazdego , kto ma kłopoty ze spłatą kredytu ( bo np
        chwilowo nie ma pracy ) traktują jak kombinatora. Po drugie demonizują tzw
        umowę o pracę w sektorze państwowym a totalnie "olewaja " indywidualną
        działalność gospodarczą . Wiem o czym piszę z własnego doświadczenia. Moja żona
        prowadzi malutką firmę ( pomagam jej w tym ) a ja pracuję "w nauce" i również
        mam działalność gosp. wspomagajacą działalność żony. Przychody naszej rodziny w
        ok 80 % pochodzą z działalności gosp. Ale banków to nie interesuje.
        Jakikolwiek kredyt "z działalności" to droga przez mękę . I dla odmiany ciągle
        otrzymuje propozycje róznych kart kredytowych z róznych banków pod
        moją "pensyjkę". Z kredytów w praktyce nie korzystam ( poza drobnymi zakupami
        na karty kred.) Po prostu oszczędzam i kupuje za gotówke np samochody . Dom
        buduje etapami przez kilka lat wydając tyle ile zaoszczędzę na ten cel . Mam
        świadomość ,że to nienormalne , ale to jest własnie róznica mięzy Polska a
        USA.Po prostu mam już dość rozmów z bankami , w których na poważnie jest brane
        tylko 20 % mojego dochodu.
    • Gość: SPAT podroza kredyety? malo im jeszcze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.05, 20:53
      nie dosc, ze oprocentowanie konta mam 0,5% a najtanszy kredyt to 20% to
      jeszcze im malo?
      • g.wojnarowski Re: podroza kredyety? malo im jeszcze? 22.02.05, 21:26
        A owszem, bez historii kredytowej mają szanse podrożeć;
        tym niemniej będę się upierał, że o ile samo istnienie, funkcjonowanie
        takich instytucji uważam za uzasadnione, o tyle sposób ich funkcjonowania
        w Polsce pozostawia zbyt wiele do życzenia;
        w pełni akceptuję sytuacje, kiedy chcę otworzyć rachunek, bank pyta mnie
        o zgodę na przekazywanie, ... moich danych, nie zgadzam się i nie mam
        otwartego rachunku (..., kredytu).
        ale nie w odwrotnej kolejności, a tak to u nas działa.
    • kuubaa Jak zwykle "dobre" państwo bierze w obronę... 22.02.05, 21:39
      ...oszustów i kanciarzy. A zapłacą za to uczciwi. Na szczęście tutaj
      rozwiązanie jest proste: uczciwy klient wyraża zgodę na przechowywanie swojej
      historii kredytowej w BIK choćby do końca życia. A jeśli jedank ktoś skorzystał
      z prawa i jego historia została wykasowana, to chyba oczywiste jakie z tego
      wnioski kredytodawca (petencjany) wyciągnie.
      Jest niestety możliwe, że złodzieje w uchwalaniu prawa zdobędą przewagę i
      nastąpi "równanie w dół" tj. zakaz przechowywania informacji w BIK nawet, jeśli
      solidny kredytobiorca SAM by sobie tego życzył. Jest przecież wiele przepisów
      ubezwłasnowalniających dorosłych ludzi wedle zasady, że państwo wiele lepiej,
      co jest dla obywatela dobre.
      • corgan1 nie bierzesz pod uwagę ze ktoś mógł stracić prace? 22.02.05, 22:07
        i że ktoś kto trafił do BIK z adnotacją "kredyt windykowalny" może po prostu
        miec problemy ze spłatą zobowiązań?

        Bo ja jestem w BIK i nie uważam się za złodzieja... chyba że ty tak uważasz.
        • kuubaa Bardzo mi przykro że 22.02.05, 22:26
          ktoś pracę stracił ale to nie moja wina. I nie mój problem. Dlaczego koszty
          tego, że ten ktoś pracę stracił i nie spłaca kredytu ma ponosić solidny
          kredytobiorca? Bo przecież dokładnie do tego sprowadza się zakaz przechowywania
          informacji o niesolidnych dłużnikach.
          • corgan1 to że straciłem pracę to również nie była mojawina 22.02.05, 22:57
            choć mój problem oczywiście.

            > Dlaczego koszty tego, że ten ktoś pracę stracił i nie spłaca kredytu ma
            > ponosić solidny kredytobiorca? Bo przecież dokładnie do tego sprowadza się
            > zakaz przechowywania informacji o niesolidnych dłużnikach.

            Dlatego, że banki wolą pójść na łatwiznę i obciążyć tymi kosztami klientów. Bo
            ja wyższymi kosztami życia nie obciążam swoich zleceniodawców. wiem wiem...
            banki to zupełnie inna instytucja. Tyle że to że ktoś stracił pracę i nie
            spłaca kredytów to ta sytuacja i tak obciaża normalnie płacących klientów nawet
            i bez BIKu. Nieterminowo płacone kredyty obciążają rewerwy banku które o ile
            pamiętam muszą zwiększyc swoje rewerwy na wypadek nieściągalności co je
            kosztuje i tymi kosztami i tak obciąża klientów. Z BIKiem czy bez. Banki o tym
            nie mówią za częsti, ale osoby fizyczne nawet ze złodziejstwem czyli
            działalnością gospodarczą są dużo wiarygodniejszymi klientami niż firmy czy
            przedsiębiorstwa.

            W 2001 KredytBank miał bodajrze 1mld zł strat na wskutek paru oszustw i
            nieudanych strzałów na ok. 150-200 mln zł. Kredyty dotyczyły firm ktore albo
            upadły albo coś tam wyszło nie tak. Oszustw nie licze. Akle to i tak odbiło się
            na ściągalności kredytów. Na moją kumpele KB nasłał komornika po 4 miesiacach
            od przeterminowania spłaty kredytu.

            Lepiej żeby ludzie mieli pracę i płacili zobowiązania niż zeby dzielić ich na
            kastę wypłacalnych i niewypłacalnych kierowanych do Providentu czy innej mafii
            hahah to tak samo brzmi "lepiej żebyśmy byli piekbnui i bogaci".
            • Gość: MaciekS Re: to że straciłem pracę to również nie była moj IP: *.gs.com 22.02.05, 23:43
              Zwykle od takiej sytuacji mozna sie ubezpieczyc i przestac splacac kredyt dopoki
              sie nie odzyska pracy. Oczywiscie nic za darmo i odsetki rosna. Natomiast musi
              byc to ubzepieczenie.

              Radze zrobic rozeznanie kto taka usluge oferuje. Byc moze ten sam bank...

              Lepsze niz utrata zdolnosci zaciagania kredytu w wyniku naduzycia zauwania
              kredytowego.

              To tak jak z kazdym ubezpieczeniem: " a po co mi to? Bede placil wiecej. Co ja
              glupi jestem?". A potem zdarzaja sie smutne wypadki i sie zaluje.
              • corgan1 w 2000 bank nie oferował ubezpieczeń 22.02.05, 23:48
                jakby zaoferował tobym się ubezpieczył. Tyle ze obawiam się, że ubezpieczenie
                dotyczyłoby TRWAŁEJ utraty zdolności do uregulowania spłaty kredytu. Czyli
                jakbym stracił pracę to za mało, musiałby mnie jeszcze tramwaj rozjechac hehe
              • Gość: ała Kredyt z ubezpieczeniem = łatwiej ku bankructwu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.05, 01:17
                Prawda jest przykra- kredyt z ubezpieczeniem niewiele daje a pomnaża koszty. Ubezpieczenia te nie mają na celu zabezpiecznenia spłaty, tylko są dodatkową pozycją ukrytych kosztów, o której kredytobiorca dowiaduje się często dopiero po podpisaniu umowy, gdy przychodzi do płacenia. ubezpieczenie kredytu nie jest u nas więc ubezpieczeniem:P
          • Gość: logik Re: Bardzo mi przykro że IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.05, 07:17
            pewnie, że to nie twoja wina ! Ale nie każdy kto stracił pracę jest
            niesolidny !!!
    • Gość: Aleks Re: Banki będą miały problemy ze sprawdzaniem pot IP: 12.35.196.* 22.02.05, 22:43
      Zbieranie informacji kredytowych jest powszechne w codziennym transakcjach
      konsumentow w Stanach Zjednoczonych. Ja pracuje w San Diego w lokalnym banku,
      jako officer kredytowy. Moim zadaniem jest analiza ryzyka klienta ktory stara
      sie o jakikolwiek kredyt: karta kredytowa, kredyt na mieszkanie, kredyt
      hipoteczny itd. Dzieki trzem instytucja, (ktore zbieraja informacje od momentu
      kiedy klient stara sie pierwszy raz o kredyt az do dnia kiedy umrze) jestesmy w
      stanie ocenic cala historie i za pomoca "credit score" (ocena calkowita
      wyrazona w liczbie) klient dostanie lepsze lub gorsze oprocentowanie. Ja
      uwazam, ze ten system dziala tutaj bardzo dobrze i majac dobra historie
      kredytowa jestes w stanie dostac najlepsze oprocentowanie na kazdy mozliwy
      kredyt.
      • corgan1 a jak w SanDiego traktują klienta... 22.02.05, 23:03
        ktory odbił się od dna tzn. ze było dobrze, ale na wskutek utraty pracy,
        kryzysu gosp. i niemożności spłaty bieżacych rat trafił do windykacji i na
        czarne listy (odsetki karne, rózne opłaty komornicze itp.). No ale po paru
        latach spłacił wszystkie kredyty i jest czysty?

        Jak długo ciągnie się za takim klientem tzw "ogon"? No chyba nie powiesz mi ze
        ludzie w usa nie mają problemów z pracą, że nikt jej nie traci...

        No bo jest "zła" historia? no jest, ale co dalej? jeśli w danej chwili sytuacja
        materialna jest dobra a nawet jeszcze lepsza?
      • Gość: Rawicz Re: Banki będą miały problemy ze sprawdzaniem pot IP: *.adsl.inetia.pl 22.02.05, 23:32
        Wszystkie te wywody o systemie amerykańskim nie mają żadnego, ale to ŻADNEGO
        odniesienie do polskich realiów, gdyż polskie banki żyją nie z tego, czy
        rozsądnie, bądź nierozsądnie pożyczają, czy prowadzą trafną lub błędną politykę
        kredytową, lecz wyłącznie od układów i stosunków, a przede wszystkim powiązań z
        funduszami państwowymi lub publicznymi. Na obsłudze bankowej znajomego
        ministerstwa, miasta lub spółki bądź pośrednictwa w emisji papierów
        wartościowych bank zarabia 100x więcej niż na indywidualnych kredytobiorcach,
        więc też tych ostatnich ma w nosie, co widać na każdym kroku.

        W tej systuacji, cały ten rejestr jest tylko ułatwieniem dla banków, ale nie ma
        żadnego konkretnego przełożenia na ich politykę wobec kredytobiorców. Bo też i
        średniego szczebla kadry większości banków mają zupełnie znikome pojęcie o
        finansach, czego dowodem jest opisana i znana wszystkim sytuacja indywidualnych
        działaczy gospodarczych i małych firm, z którymi banki nie wiedzą co robić
        i "na wszelki wypadek" odpędzają tę klientelę od siebie. Czy taka polityka
        wobec klienta byłaby do pomyślenia w USA? Wątpię, chociaż i tam powiązania
        wielkiego kapitału z kapitałem państwowym i publicznym są niezwykle silne i
        decydują o losie i polityce pomniejszych banków. Ale to już inna opowieść.
        • Gość: remik Re: Banki będą miały problemy ze sprawdzaniem pot IP: *.crowley.pl 23.02.05, 08:47
          Brawo !!! Nic dodać nic ująć. A co do indywidualnej działalności gosp. to banki
          zachowują się tak , jakby w każdym z nas widziały "bankruta" a nie widziały
          możliwości rozwoju. Do tego dochodzi niekompetencja na średnim szczeblu ( np
          banki kompletnie nie wiedzą jak traktować tzw. "ryczałtowców" .To oczywiste ,że
          bankom prostu nie zależy im na drobnych kredytobiorcach, bo żyją z czego
          innego. W tej sytuacji oczywiście ,że GIDO ma racje.
        • Gość: wyrzucony_dyrektor Re: Banki będą miały problemy ze sprawdzaniem pot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.05, 07:27
          A przed wprowadzeniem w życie tego rejestru sytem bankowy jednak funkcjonował i
          nie zawaliły go złe i trudne kredyty. Jeżeli zaś ten rejestr już jest, to nie
          ma sensu aby trzymać w nim dane kogoś, kto "wyszedł na prostą" - taki ktoś
          utracił przecież główny atrybut (niesolidność), z powodu którego został w tym
          rejestrze umieszczony. Chyba, że decyzję o pozostawieniu wpisu zostawimy
          zainteresowanemu. Myślę, że człowiek, który upadł (wyrzucili go z dobrej roboty
          z wysokim poziomem zobowiązań, przez co utracił zdolność obsługi tych
          zobowiązań) i potrafił się podnieść, w oczach rozsądnego bankowca (pytanie: czy
          mamy takich) powinien być wiarygodny.
    • Gość: Bankowiec Re: Banki będą miały problemy ze sprawdzaniem pot IP: *.acn.waw.pl 22.02.05, 22:58
      Jako ktoś kto ze strony dużego banku zajmuje się współpracą z BIK powiem wam, że
      ten wyrok to kolejny etap walki GIODO o ochronę złodziei i oszustów (w tym
      zapewnę naszych kochanych posłów, niedługo kadencja się kończy, kredyty
      zaciągnięte i z czego je spłacać ?). Od dłuższego czasu obserwuję, że działania
      GIODO prowadzą do tego jednego celu. Jeżeli to się uprawomocni to normalny
      człowiek będzie miał trudniejszy dostęp do kredytu, dłuższy czas rozpatrywania
      wniosku kredytowego i wyższe oprocentowanie.
      • corgan1 jako były kredytobiorca uważam ze chrzanisz 22.02.05, 23:12
        nie chce mi się tego po raz kolejny pisac - NIE BIERZESZ POD UWAGĘ ZE KTOŚ MÓGŁ
        NA WSKUTEK UTRATY PRACY I NIEMOŻNOŚCI BIEŻĄCEJ OBSŁUGI ZADŁUŻENIA TRAFIC DO
        WINDYKACJI, KOMORNIKA A TYM SAMYM DO BIKU. I że ktoś nie stoczy się tylko może
        się wykaraskać z długów i wyjść na czysto?

        i że ktoś kto nie jest bez pracy i m.in "dzięki temu" trafił do BIKu NIE JEST
        ZŁODZIEJEM I OSZUSTEM?

        Natomiast jesli nie potrafisz drogi bankofcu odróżnić oszusta i złodzieja od
        byłego bezrobotnego czy byłego loosera jak to ktoś określił no to masz problem.
        Może trzeba wymyśleć jakieś nowe innowacyjne narzedzia do oceny wiarygodności
        klienta a nie tylko "wysokość zarobków" i "umowa na czas nieokreślony". hahaha
        Tak jakbys nie wiedział że teraz prace się "miewa" a nie "ma".
      • Gość: remik Re: Banki będą miały problemy ze sprawdzaniem pot IP: *.crowley.pl 23.02.05, 08:33
        Gość portalu: Bankowiec napisał(a):

        Jeżeli to się uprawomocni to normalny
        > człowiek będzie miał trudniejszy dostęp do kredytu,

        A to teraz niby ma łatwy dostęp? Przeczytaj mój post parę linijek wyżej. A nie
        martwisz się tym ,że normalny człowiek po prostu straci ochotę do korzystania z
        kredytów? Zostaną Wam tylko kombinatorzy i oszuści , ciekawe kto na tym więcej
        strci , Banki czy "normalny człowiek" ?
      • Gość: wyrzucony_dyrektor Re: Banki będą miały problemy ze sprawdzaniem pot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.05, 07:30
        drogi bankowcu, wyobraź sobie, że wyrzucają cię z roboty, tracisz płynność
        finansową, tracisz zdolność obsługi zobowiązań,masz nawet problemy natury
        egzystencjalnej (nie masz co do garnka włożyć). Czy to oznacza, że jesteś
        złodziejem i oszustem ?
    • sajjitarius Re: Banki będą miały problemy ze sprawdzaniem pot 22.02.05, 23:46
      Dlaczego w Polsce wszystko jest zawsze na odwrot ?

      Przeciez kazdy kredytobiorca, czy potencjalny kredytobiorca powinien byc
      zainteresowany w tym by w jego historii kredytowej informacje o splaconych na
      czas pozyczkach, hipotekach, kartach kredytowych byly latwo i szybko dostepne,
      naotmiast informacje o spoznionych splatach, czy zaleglych pozyczkach i
      jakichkolwiek innych problemach byly z tej historii usuwane po uplywie
      okreslonego czasu. A u nas jak zwykle na odwrot, i to w imie ochrony
      konsumenta...a moze po prostu lobby bankowe wmawia (albo smaruje lapy) naszym
      ustawodawcom po to by pozniej moc sie zaslaniac brakiem (dobrej) historii
      kredytowej w celu liczenia wyzszych procentow za udzielane kredyty...e tam,
      zreszta zo mnie to obchodzi, ja zyje w kraju normalnym, a to co sie w Polandii
      dzieje, to dobre by sie posmiac...
    • Gość: lucki Re: Banki będą miały problemy ze sprawdzaniem pot IP: *.escom.net.pl 23.02.05, 02:01
      Miałem przyjemność nieco wojować z tą instytucją, bowiem dwukrotnie z winy banku wpłynęły tam informacje, które świadczyły o mnie jako o nierzetelnym kredytobiorcy.

      Oba przypadki były ewidentnymi pomyłkami banków (BPH-PBK i Millennium) i kosztowało mnie pół roku czasu zanim otrzymałem najpierw informację z BIK, później wystąpiłem z prośbą o sprostowanie do banku i tak dalej i tak dalej. W efekcie dalej w BIK widnieją błędne informacje, a ja mam jakiś świstek podpisany przez dyrektora ds. zarządzania jakością, na którym "stoi", że wina leży po stronie banku a nie mojej. Ale co będzie, jak zgubię ten świstek? Kolejne pół roku? Tak właśnie działa BIK, tak właśnie współpracują z nim banki. A te naprawdę dobre banki, mają BIK głęboko w dupie, bo potrafią zrobić własny dobry system scoringowy, bez patrzenia się na dyletanctwo BIK-u. Półtora roku temu, biuro obsługi klienta znajdowało się na Towarowej, w jednym obskurnym pokoju, siedział brodaty facet kopcący fajkę i łaskę robił, że przyjął zlecenie wyciągnięcia mojej historii kredytowej. Za dwa tygodnie przyjechałem po wyciąg historii, a tu okazało się że mam zasuwać na Ursynów, bo on przez pomyłkę wysłał to właśnie tam. I tak właśnie wygląda profesjonalizm BIK. Mam ich w dupie, a kredyty zaciągam w takich bankach, które z usług BIK nie korzystają i nie zamierzają korzystać.

      lucki
      • g.wojnarowski Re: Banki będą miały problemy ze sprawdzaniem pot 23.02.05, 09:42
        Są jeszcze takie banki?
        Które, bo chętnie skorzystam.
    • Gość: ich bin expert Re: Banki będą miały problemy ze sprawdzaniem pot IP: *.be.getronics.com 23.02.05, 10:18
      teraz każda nowa umowa kredytowa będzie miała nową klauzulę i tak to się
      skończy...
      • Gość: yeti Re: Banki będą miały problemy ze sprawdzaniem pot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.05, 10:44
        Opowiem wam moją historie. Miałem limit na koncie w PKO SA - 8tys
        złotych.Poniewaz zmieniłem prace i przeprowadziłem się moje dochody dośc
        drastycznie spadły. Bank nie przedłuzył umowy na limit kazał całośc spłacić w
        ciągu 7 dni. Oczywiście nie posiadałem 8 tysięcy więc napisałem pismo o
        rozłozeni na raty. Rozłozyli mi ale na 6 rat(?????). Oczywiście tez nie mogłem
        tego spłacic napisałem kolejne pismo i kolejne. Trwało to ok 3 miesięcy. W
        międzyczasie wpisali mnie do Bankowego Rejestru. W końcu zrobili mi takie raty
        że mogłem to spłacać. Spłaciłem całośc przed terminem. No ale byłem w tym
        rejestrze. Ponoc przechowują tam dane przez 2- 5 lat (słyszałem różne wersje).
        Oczywiscie zaraz pojawiły sie problemy z kredytami. Nie chcieli mi nigdzie dać
        karty czy jakiegokolwiek innego kredytu mimo ze zarabiałem dobrze i nie miałem
        zobowiazań. Znajomy pracujący w banku podsunał mi pomysł. Zrobiłem kilka
        drobnych zakupów na raty ( w takich przypadkach nie sprawdzaja w Rejestrze) -
        odkurzacz za 300 zł, zelazko za 120 czy jakis mikser. Wszystkie natychmiast
        spłaciłem przed terminem. Po 3 miesiącach bank w którym mam konto sam
        zaproponował mi karte kredytową z niezłym limitem. Miesiąc później zgłosił sie
        inny z podobną propozycją. pzdr.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka