Gość: kk IP: *.acn.pl / 62.121.96.* 06.08.02, 20:58 www.przeglad-tygodnik.pl wywiad z prof M.Nutim Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: eMisiek Dla zwolennikow - całośc wywiadu, warto przeczytac IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 06.08.02, 22:31 Cudów nie ma. Jest Kołodko z prof. Mariem Nutim rozmawiał Robert Walenciak Niskie stopy obniżyłyby kurs złotego. To wspomogłoby produkcję krajową, ułatwiło eksport Mario Nuti - profesor ekonomicznych studiów porównawczych Uniwersytetu Rzymskiego oraz Ośrodka Badań nad Nowymi i Wschodzącymi Rynkami London Business School. Specjalista od rynków państw postsocjalistycznych. Doradca Komisji Europejskiej ds. Europy Środkowej, konsultant Banku Światowego, Międzynarodowego Funduszu Walutowego, NATO i OECD. W latach 1994-1997 był doradcą polskiego rządu z ramienia Unii Europejskiej. Autor książek i artykułów poświęconych gospodarkom krajów naszego regionu. - Jak polska gospodarka wygląda z perspektywy Zachodu? Dlaczego stanęła? - Wpływ na stan polskiej gospodarki miała, z jednej strony, koniunktura międzynarodowa - recesja światowa, wydarzenia 11 września, spadki na giełdach, afery Enronu i WorldComu. Z drugiej strony - czynniki krajowe. - Jakie? - Bardzo wysokie stopy procentowe. Wysokie w ujęciu realnym. A także wysoki kurs złotego, który zależy od wysokości stóp. Porównajmy to, co dzieje się w Polsce, z tym, co dzieje się w Republice Czeskiej. Tam w zeszłym tygodniu prezes Banku Czeskiego, Zdenek Tuma, obniżył stopy procentowe z 3,75 do 3%. Czyli poniżej poziomu stóp procentowych Europejskiego Banku Centralnego. Dlaczego? Dlatego, że umacniał się kurs korony. Więc żeby korona nie doszła do poziomu niestabilnego, żeby chronić konkurencyjność rodzimych wyrobów, obniżył stopy procentowe. W Polsce inflacja spadła do bardzo niskiego poziomu w porównaniu nie tylko z krajami Europy Wschodniej, ale i Europy Zachodniej. Ale stopy procentowe nie są porównywalne do europejskich. Są o wiele wyższe. - Dlaczego? - To pytanie do Rady Polityki Pieniężnej. Niezależny bank może robić, co chce. Lecz powinien opierać swe decyzje na faktach, a nie na jakichś przypuszczeniach. Cel inflacyjny został wyznaczony na 3%, plus minus 1%. Tak miało być na koniec 2004 r., czyli za dwa i pół roku. Ale - odnoszę wrażenie - ten cel inflacyjny, który jest środkiem na drodze do dobrej gospodarki, potraktowano jako cel absolutny. Jak plan. I uznano, że trzeba przyspieszyć. Że trzeba w ciągu jednego roku zrealizować to, co miało być rozłożone na trzy lata. - I to zrealizowano... - ...zupełnie niesłusznie. To jest mentalność gospodarki planowej - że trzeba przekroczyć plan. Zastanawiam się, czy dla członków Rady Polityki Pieniężnej były przewidziane premie, jeśli ten plan przekroczą. Właśnie słyszę, że kurs złotego to wynik czystej gry rynkowej, bo kurs jest płynny. Czy na pewno jest to czysto rynkowa gra? Oczywiście, że nie, w Polsce nie ma żadnego czystego rynku. Gdy kurs waluty jest czysto rynkowy, gdy waluta jest stabilna, to stopy procentowe powinny być realnie takie same jak w innych krajach o podobnej stabilności waluty. A czy tak w Polsce jest? Nie jest - mamy dużą różnicę między wysokością stóp w Polsce i w krajach sąsiednich. To powoduje napływ kapitałów finansowych zza granicy, co wzmacnia kurs złotego. Taka sytuacja nie zachęca do inwestycji bezpośrednich, w sferę produkcji, przyciąga tylko kapitał spekulacyjny. Różnica między wysokością stóp procentowych w Polsce i w krajach sąsiednich działa jak dotacja, subsydiowanie. To tak, jakby bank centralny dotował inwestorów finansowych z zagranicy, natomiast inwestorów chcących lokować kapitał w obiektach produkcyjnych opodatkował. - Członkowie RPP tłumaczą, że wysokie stopy procentowe to efekt wysokiego deficytu budżetowego. Że budżet, pożyczając pieniądze, ściąga je z rynku i to powoduje, że stopy są tak wysokie. - Gdyby to było takie sprzężenie... Członkowie RPP ustalają stopy procentowe i w związku z tym mają wpływ na deficyt państwowy, bo to oni ustalają wysokość spłacanego przez państwo oprocentowania. Ale nie tylko - bo budżet obciążają też koszty bezrobocia. Nie tylko chodzi tu o zasiłki wypłacane ludziom niemającym pracy. Bezrobocie to efekt braku inwestycji oraz trudnej sytuacji finansowej przedsiębiorstw. Takie przedsiębiorstwa często nie płacą podatków albo otrzymują pomoc z budżetu państwa. A to też kosztuje. Na deficyt wpływają także tzw. operacje otwartego rynku - w wyniku wysokich stóp procentowych operacje te kosztują Polskę pół punktu PKB. - Jak więc na Zachodzie tłumaczone jest zachowanie NBP? - Bank centralny pilnuje tylko inflacji. Z kolei rząd myśli też o wzroście gospodarczym, o zatrudnieniu. To nie są identyczne cele. Tak więc zawsze między tymi instytucjami toczą się spory. Właśnie dlatego potrzebna jest wola współpracy. - A czy ona jest? - Spójrzmy, co robi prezes czeskiego banku centralnego, a co robi jego polski odpowiednik. - Polska ma w tej chwili wzrost gospodarczy 0,5% PKB. Czy gdyby stopy procentowe były takie jak u sąsiadów, to wzrost byłby wyższy? - Wysokość stóp ma przede wszystkim wpływ na inwestycje. Na przykład na budownictwo. A sytuacja w budownictwie ma natychmiastowy wpływ na poziom bezrobocia. Na niższe stopy procentowe pozytywnie reagowałaby również giełda. Bo zniechęcają one do oszczędzania na rachunkach bankowych, ale zachęcają do inwestowania na giełdzie. Niskie stopy obniżyłyby kurs złotego. To wspomogłoby produkcję krajową i ułatwiło eksport. Gdybyśmy mieli niższe stopy, trudności polskiej gospodarki nie byłyby tak poważne. - Wynika z pańskich słów, że bank centralny prowadzi złą politykę. Z jakich powodów? - To chyba efekt tradycji. Niektóre dogmaty traktowane są jak święte krowy, wyznaje się teorie ekonomiczne, w których odbija się ideologia. Tak się robi, tak po chłopsku, bo tak się robiło w ostatnich 12 latach. Poza tym bank czuje się niezależny, więc tę niezależność podkreśla... To dobrze, że jest niezależny, ale nie powinien być głuchy na argumenty. Powinniśmy mieć współdziałanie polityki budżetowej i pieniężnej, bardzo surową politykę fiskalnę i trochę bardziej miękką politykę pieniężną. Obecny deficyt łatwo da się pokonać, ale pod warunkiem współpracy rządu z bankiem centralnym. Inaczej grozi nam następujący scenariusz: kapitał finansowy płynie do kraju, kurs złotówki robi się tak wysoki, że w pewnym momencie inwestorzy międzynarodowi zaczynają się zastanawiać, jak długo to wytrzyma. Wtedy pojawiają się oznaki niestabilności, a chwilę później moment, kiedy niektórzy zaczynają uciekać. Tak rodzi się panika. I kryzys. - Czy Zachód zna przykłady podobnej wojny między bankiem centralnym a rządem? - Tu nie ma wojny. - Więc braku koordynacji. - Rzadko spotyka się taką sytuację. Na przykład w Anglii gdy laburzyści wygrali wybory, ustanowili niezależny Bank of England. Ale ta niezależność dotyczyła instrumentów działania. Bo cel inflacyjny wyznacza tam rząd. Weźmy przykład Czech. Tam, chociaż bank centralny nie musi przyjmować poleceń i sugestii rządu, istnieje współdziałanie. I rząd, i bank mają wspólne cele. - Czy tylko wysokie stopy procentowe hamują na tempo rozwoju polskiej gospodarki? - Trzeba tu przeprowadzić jeszcze cały pakiet reform strukturalnych. Polska ma nadal dużo do zrobienia. Są na przykład problemy z zadłużeniem banków. W roku 1996 tylko 12% ich wierzytelności stanowiły tzw. złe wierzytelności. Teraz jest to już 18%. I ta suma rośnie. Trwa proces przystosowania się do Unii Europejskiej. Deutsche Bank podaje tzw. indeksy konwergencji. Ocenia on m.in. strukturę gospodarki, poziom dochodu, stopę bezrobocia i wzrost wydajności pracy. Polska ma w nich 63,8%. Natomiast Słowenia 73,5%, Węgry - 73,1%, Czechy - 72,9%, a Bułgaria - 57,9... - Czy Grzegorz Kołodko może prowadzić skuteczną politykę gospodarczą w sytuacji, jaką zastał? - Kołodko może robić dużo... W telewizji czasami pokazują taki cyrkowy wyczyn - człowieka wiąże się łańcuchami, zamyka w skrzyni i wrzuca do wody. On się z tych łańcuchów uwalnia, wydostaje ze skrzyni, wypływa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eMisiek Re: Dla zwolennikow - całośc wywiadu, warto przec IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 06.08.02, 22:32 - Czy tylko wysokie stopy procentowe hamują na tempo rozwoju polskiej gospodarki? - Trzeba tu przeprowadzić jeszcze cały pakiet reform strukturalnych. Polska ma nadal dużo do zrobienia. Są na przykład problemy z zadłużeniem banków. W roku 1996 tylko 12% ich wierzytelności stanowiły tzw. złe wierzytelności. Teraz jest to już 18%. I ta suma rośnie. Trwa proces przystosowania się do Unii Europejskiej. Deutsche Bank podaje tzw. indeksy konwergencji. Ocenia on m.in. strukturę gospodarki, poziom dochodu, stopę bezrobocia i wzrost wydajności pracy. Polska ma w nich 63,8%. Natomiast Słowenia 73,5%, Węgry - 73,1%, Czechy - 72,9%, a Bułgaria - 57,9... - Czy Grzegorz Kołodko może prowadzić skuteczną politykę gospodarczą w sytuacji, jaką zastał? - Kołodko może robić dużo... W telewizji czasami pokazują taki cyrkowy wyczyn - człowieka wiąże się łańcuchami, zamyka w skrzyni i wrzuca do wody. On się z tych łańcuchów uwalnia, wydostaje ze skrzyni, wypływa na powierzchnię. To właśnie przykład Kołodki - jest wyjście z sytuacji, ale trudne. - Jest więc szansa na rozwój? Nawet jeżeli nie będzie współdziałania banku centralnego? - Jest szansa. Ten brak współpracy to jak włączający się co jakiś czas hamulec. Można tak jechać samochodem, chociaż nie jest to łatwe. - Jak ocenia pan politykę schładzania gospodarki, którą podjęto w 1998 r.? - To był właśnie ten hamulec. Zresztą włączony niespodziewanie, akurat w momencie, kiedy wszystko szło dobrze, gospodarka się rozwijała. Ten hamulec nie był potrzebny. Zawsze jest tak w gospodarce, że jak się stworzy bezrobocie, jak się już wyhamuje, to trudniej potem powrócić na prostą i odzyskać wcześniejsze tempo. Ekonomiści mają na to nazwę - efekt histerezy. - W Polsce coraz więcej zakładów bankrutuje, zwłaszcza dużych firm. Ta tendencja się nie odwróci? Tak ma być? - Po bankructwie firmy mogą kontynuować swoją działalność. Tak samo jak w Stanach Zjednoczonych, gdy funkcjonuje tzw. bankructwo z art. 11. Wygląda to tak, że pierwotni inwestorzy wszystko tracą, a zakład przejmują wierzyciele i kontynuują produkcję. Takie bankructwo nie chwieje gospodarką. - Czy transformacja polskiej gospodarki wymaga bankructw? - Kiedy nie ma już innych możliwości, trzeba ogłosić bankructwo. Ale fakt, że dane przedsiębiorstwo ponosi straty, nie oznacza koniecznie, że trzeba je zamknąć. Bo jeśli tworzy wartość dodaną, zatrudnia ludzi, którzy w innym przypadku poszliby na bezrobocie... Sytuację takich przedsiębiorstw trzeba rozpatrywać z punktu widzenia ogólnokrajowego. Jeżeli można stworzyć im program pomocy - trzeba pomagać. - A nie lepiej od razu prywatyzować? - Można prywatyzować. Ale niekoniecznie. Przecież Stocznia Szczecińska była sprywatyzowana. I co? Wszystkie problemy zostały w ten sposób rozwiązane? Wszystko zależy od tego, jak się prywatyzuje, jak szybko, jaki jest dostęp do nowych technologii i technik zarządzania. Prywatyzacja pomaga, ale to nie jest taki znowu cud. Szczególnie w momencie, w którym następuje kryzys kapitalizmu typu amerykańskiego, kiedy okazuje się, że menedżerowie wielkich koncernów robili to samo, co menedżerowie firm państwowych w gospodarce planowanej - manipulowali księgowością, żeby dostać premię. - Polskie firmy mogą rywalizować z zachodnimi? - Nie wszystkie w tym samym stopniu... Poza tym, że można być konkurencyjnym przy jednym kursie waluty, a przy innym już nie. - Czy w Polsce w 2003 r. wzrost gospodarczy rzędu 3% PKB jest realny? - Pod paroma warunkami: jeśli nie pogorszy się sytuacja międzynarodowa, nie zmienią się tendencje euro-dolar, a zmienią się kurs złotego i stopy procentowe. Bo nawet niezależny bank centralny nie może ignorować tendencji rynku. A na rynku są oczekiwania, że stopy będą co najmniej o jeden punkt niższe. Więc w przyszłym roku wzrost jest możliwy. Tym bardziej że pierwsze efekty powinna przynieść intensywna działalność ministra finansów. Gdy w gospodarce coś się ruszy, może to dać efekt przyspieszenia. Ponieważ wtedy zmieniają się perspektywy, poglądy i oczekiwania. - Nie jest pan wielkim optymistą. - Powiedziałem: cudów nie ma. Nie ma jednego cudownego rozwiązania. Ale można wykonać całą masę drobnych kroków i to da w końcu dobry efekt. No i trzeba korzystać z dobrych przykładów. Ja polecam czeski. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Wysokosc st% a wzrost gospodarczy. IP: *.ny325.east.verizon.net 06.08.02, 23:17 Gość portalu: eMisiek napisał(a): > - Polskie firmy mogą rywalizować z zachodnimi? > - Nie wszystkie w tym samym stopniu... Poza tym, że można być konkurencyjnym > przy jednym kursie waluty, a przy innym już nie. Wszyscy rozsadni ludzie na calym swiecie widza juz to ze wzmocnienie zlotowki w ciagu ostatnich 2 lat o ok 20% zaczyna owocowac rozkladem gospodarki. Bo Balcerowicz i RPP mysleli ze jest to ich slodka tajemnica,o ktorej glupi lud polski nigdy sie nie dowie. > - Czy w Polsce w 2003 r. wzrost gospodarczy rzędu 3% PKB jest realny? > - Pod paroma warunkami: jeśli nie pogorszy się sytuacja międzynarodowa, nie > zmienią się tendencje euro-dolar, a zmienią się kurs złotego i stopy > procentowe. Po co maja sie zmieniac kurs zlotego i st% skoro prezes NBP i RPP juz maja upatrzone posadki w ECB i ta walka na przetrwanie zajmie im tylko poltora roku. > Bo nawet niezależny bank centralny nie może ignorować tendencji > rynku. A na rynku są oczekiwania, że stopy będą co najmniej o jeden punkt > niższe. A co to za rynek? 40 mln ludzi. Nie takich klientow NBP ignorowalo. NBP i RPP maja zagwarantowane konstytucyjnie ze 40 mln narod moze im skoczyc,albo i narobic na trawnik jak nie beda chcieli obnizyc stop procentowych. > Więc w przyszłym roku wzrost jest możliwy. Tym bardziej że pierwsze > efekty powinna przynieść intensywna działalność ministra finansów. Gdy w > gospodarce coś się ruszy, może to dać efekt przyspieszenia. Ponieważ wtedy > zmieniają się perspektywy, poglądy i oczekiwania. Nic sie nie zmieni. Grzesiu juz zostal uglaskany przez PREZESA NBP i RPP. > - Nie jest pan wielkim optymistą. > - Powiedziałem: cudów nie ma. Nie ma jednego cudownego rozwiązania. Ale można > wykonać całą masę drobnych kroków i to da w końcu dobry efekt. Balcerowicz i RPP maja w planie wejscie do EU i euro i zaden narod go od tego nie odwiedzie. Setki ,a moze nawet i tysiace posad w administracji EU juz czekaja na bohaterow obecnego kryzysu w Polsce. > No i trzeba > korzystać z dobrych przykładów. Ja polecam czeski. W 1939 nie wzielismy przykladu z Czech i rzucilismy sie cala armia na Niemcow,to niby dlaczego mamy brac przyklad teraz. Wyglada na to ,ze caly czas znajduja sie w Polsce jacys medrcy,ktorzy potrafia przeciwstawic sie 40 mln narodowi i wepchnac ten narod na sciezke kolejnej kleski. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Re: Wysokosc st% a wzrost gospodarczy. IP: *.chello.pl 06.08.02, 23:55 Gość portalu: MACIEJ napisał(a): > > Po co maja sie zmieniac kurs zlotego i st% skoro prezes NBP i RPP juz maja > upatrzone posadki w ECB i ta walka na przetrwanie zajmie im tylko poltora roku. > A ja myślę Macieju, że tutaj raczej chodzi o Nobla z ekonomii na którego wciąż liczy Balcerowicz. Dlatego będzie robił wszystko, żeby zmusić rzeczywistość do potwierdzenia jego teorii. Za to płacimy... Ale jeżeli w Polsce nastąpi załamanie, co jest całkiem prawdopodobne po przegranym dla traktatu z Nicei referendum w Irlandii na jesieni tego roku (tzn. gdy Polska nie będzie traktowana przez inwestorów jako prawie członek UE), te nadzieje prysną i Balcerowicz może skończyć jak Cavallo. Ten wywiad z Nutim jest bardzo dobry. Ale to jest dokładnie to samo co piszesz od ponad roku Ty, Fizyk i inni dyskutanci (również ja w dużo skromniejszym stopniu). Taki w Polsce wymyślono system, tak dobrano ludzi do NBP/RPP, że wszystko zmierza w stronę katastrofy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Re: Wysokosc st% a wzrost gospodarczy. IP: *.ny325.east.verizon.net 07.08.02, 03:01 Gość portalu: Andrzej napisał(a): > A ja myślę Macieju, że tutaj raczej chodzi o Nobla z ekonomii na którego wciąż > liczy Balcerowicz. Oj ,grubo sie przeliczy. A jak myslisz,gdyby chapnal prawie banke,to podzielilby sie z Robertem za to mocne wsparcie moralne. > Dlatego będzie robił wszystko, żeby zmusić rzeczywistość do > potwierdzenia jego teorii. Za to płacimy... Niestety cena jest wysoka. A ten jego referacik w Sejmie byl zenujacy. > Ale jeżeli w Polsce nastąpi załamanie, co jest całkiem prawdopodobne po > przegranym dla traktatu z Nicei referendum w Irlandii na jesieni tego roku > (tzn. gdy Polska nie będzie traktowana przez inwestorów jako prawie członek > UE), te nadzieje prysną i Balcerowicz może skończyć jak Cavallo. Ja mysle ze EU postraszy Irlandie ze nie dostana ani grosza i oni dojrzeja do swiadomosci ze nadszedl czas wdziecznosci. > Ten wywiad z Nutim jest bardzo dobry. Ale to jest dokładnie to samo co piszesz > od ponad roku Ty, Fizyk i inni dyskutanci (również ja w dużo skromniejszym > stopniu). Taki w Polsce wymyślono system, tak dobrano ludzi do NBP/RPP, że > wszystko zmierza w stronę katastrofy. To nie tylko ja,Ty i Fizyk o tym piszemy,ale jest nas co najmniej siedmiu. Zaraz zebym nikogo nie przeoczyl: 1-Ty 2-ja 3-Fizyk 4-kofizyk 5-feezyk 6-eMisiek 7-wiedzialem ze o kims zapomne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Re: Wysokosc st% a wzrost gospodarczy. IP: *.chello.pl 07.08.02, 09:08 Gość portalu: MACIEJ napisał(a): > > To nie tylko ja,Ty i Fizyk o tym piszemy,ale jest nas co najmniej siedmiu. > Zaraz zebym nikogo nie przeoczyl: > 1-Ty > 2-ja > 3-Fizyk > 4-kofizyk > 5-feezyk > 6-eMisiek > 7-wiedzialem ze o kims zapomne. Na pozycji 7. powinien być Biz. Ale pewnie są jeszcze inni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RYBA Re: Dla zwolennikow Balcerowicza-polecam IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 07.08.02, 00:35 To nie wywiad tylko przedstawienie. Ten proefesor mowi to co chce uslyszec ten dziennikarz. Beznadzieja. Co to za ekonomista ktora bierze pod uwage tylko jedna przyczyne kryzysu (post hoc ergo propter hoc). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eMisiek Re: Dla zwolennikow Balcerowicza-polecam IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.08.02, 01:04 Gość portalu: RYBA napisał(a): > To nie wywiad tylko przedstawienie. Ten proefesor mowi to co chce uslyszec ten > dziennikarz. Beznadzieja. Co to za ekonomista ktora bierze pod uwage tylko > jedna przyczyne kryzysu (post hoc ergo propter hoc). Zamiast błyszczec łacina lepiej pomyśl i odpowiedz na pytanie: "Dlaczego profesor Nuti, min. profesor jednej z najlepszych uczelni biznesowych w Europie i doradca Banku Światowego mówi to co "chce usłyszeć" dziennikarz pewnej prowincjonalnej gazety?" Może mu dobrze zapłacili? Kto wie, 200 zł to kupa kasy dla takiego profesora, nie, przeciez nie płaci sie za wywiady. Wiem - pewnie chce zostac sławny, żeby go ktos w końcu dostrzegł. No spróbuj. Ciekawe co mi odpowiesz. ================ Mario Nuti - profesor ekonomicznych studiów porównawczych Uniwersytetu Rzymskiego oraz Ośrodka Badań nad Nowymi i Wschodzącymi Rynkami London Business School. Specjalista od rynków państw postsocjalistycznych. Doradca Komisji Europejskiej ds. Europy Środkowej, konsultant Banku Światowego, Międzynarodowego Funduszu Walutowego, NATO i OECD. W latach 1994-1997 był doradcą polskiego rządu z ramienia Unii Europejskiej. Autor książek i artykułów poświęconych gospodarkom krajów naszego regionu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Robert Re: Dla zwolennikow Balcerowicza-polecam IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.08.02, 02:15 Wywiad banalny i czasami wręcz na żenującym poziomie. Proszę zwrócić uwagę choćby na pierwsze zdania, w których mówi o aferze Enronu i Worldcomu. Jaki to ma związek z Polską? Co do sławnej szkoły londyńskiej. Otóż głupoty można pleść niezależnie od tego co się kończyło i gdzie się zasiada. Pewien z profesorów LSoB był doradcą wszystkich po kolei ministrów finasów w Polsce. także tych, którzy mieli zupełnie odmienne poglądy gosp. Równie dobry dla Kołodki jak i np. Balcerowicza. Oczywiście można postawić pytanie: z którym się zagadzał. Ze wszystkimi nie mógł. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Re: Dla zwolennikow Balcerowicza-polecam IP: *.ny325.east.verizon.net 07.08.02, 05:10 Gość portalu: Robert napisał(a): > Wywiad banalny Popatrz Robert jak banalnie skonczyles. Chodziles do szkoly kupe lat,pozniej po swiecie rozjezdzales sie nie w pelni swiadom celu. Wrociles do Polski dzielic sie swoim "bogatym" dorobkiem. I popatrz co sie dzieje. Jedyny czlowiek ktory podziela twoje poglady akurat skonczyl mature. Juz ci wrozylem ze bedziesz musial po podworkach wykladac swoja ekonomie. Jakos wszyscy ci ktorzy maja odmienne zdanie od twojego,nie mieli problemu z ukonczeniem studiow,uzyskaniem doktoratow czy wykladaniem na London SoE. P.S. Travis rozgryzl was szybko i bez skrupulow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Robert Re: Dla zwolennikow Balcerowicza-polecam IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.08.02, 12:01 Gość portalu: MACIEJ napisał(a): > Gość portalu: Robert napisał(a): > > > Wywiad banalny > > Popatrz Robert jak banalnie skonczyles. > Chodziles do szkoly kupe lat,pozniej po swiecie rozjezdzales sie nie w pelni > swiadom celu. > Wrociles do Polski dzielic sie swoim "bogatym" dorobkiem. > I popatrz co sie dzieje. > Jedyny czlowiek ktory podziela twoje poglady akurat skonczyl mature. > Juz ci wrozylem ze bedziesz musial po podworkach wykladac swoja ekonomie. > Jakos wszyscy ci ktorzy maja odmienne zdanie od twojego,nie mieli problemu z > ukonczeniem studiow,uzyskaniem doktoratow czy wykladaniem na London SoE. > P.S. Travis rozgryzl was szybko i bez skrupulow. Bla, bla, bla. Jakaś opinia, poza tradycyjnymi, nieudolnymi próbami opisania mnie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RYBA Re: Dla zwolennikow Balcerowicza-polecam IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 07.08.02, 13:48 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RYBA Re: Dla zwolennikow Balcerowicza-polecam IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 07.08.02, 13:49 Nie majac argumentow znow czepiasz sie wieku? Juz jestem studentem a nie maturzysta nie zapominaj o tym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RYBA Re: Dla zwolennikow Balcerowicza-polecam IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 07.08.02, 13:45 Jak zapewne wiesz kazdy ekonomista ma swoj poglad na pewne zjawiska. Mowi tak bo tak uwaza to oczywiste. ON poprostu tak podchodzi do tego problemu. Ale wlasnie dlateg ze on wini wysokie stopy procentowe za stagnacje w Polsce to Kaleciak z nim przeprowadzil wywiad. Odpowied zmi na pytanie czemu nie przeprowadzil wywiadu np z prof Beksiakiem czy prof Winieckim? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Re: Dla zwolennikow Balcerowicza-polecam IP: *.ny325.east.verizon.net 07.08.02, 14:26 Logika dzialania tych ktorzy maja sukcesy jest calkiem inna niz RPP i NBP. Stany stosuja polityke monetarna zeby rozkrecic gospodarke a NBP i RPP sa takim rozwiazaniom przeciwne ,choc z niecierpliwoscia czekaja az Stany pomoga Polsce wyjsc z kryzysu. To taka przekorna polska mentalnosc-zawsze odwrotnie niz Czesi. I skutek bedzie taki ze ich nigdy nie dogonimy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz pp.Ryba i Robert IP: *.ibch.poznan.pl 07.08.02, 14:40 Musicie się trochę wysilić. Póki co Wasze argumenty są raczej kiepskie. Wytłumaczcie lepiej dlaczego prywatyzacja w Polsce nie prowadzi do naprawy przedsiębiorstw a często kończy się ich upadkiem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Biolog o dyskusji i argumentach IP: *.mtnet.com.pl 07.08.02, 15:28 Ona nie jest kiepska. Ona jest nieuczciwa. W ekonomii nie mozna przeprowadzić eksperymentu w tym znaczeniu, że nie można się cofnąć do 2000 r. i obniżyc stopy zdecydowanie i ostro i sprawdzić jak reaguje gospodarka. I zrobić eksperymen w kilku wariantach Wykorzystują to niestety głównie obrońcy RPP (+równiez niemierzalne argumenty "bo to są Profesorowe" i "Bo tego nie można było przewidzieć" - to ostatnie jest podstawową ostatnio taktyką NBP (i analityków, którzy powinni nie wykonywac zawodu prognostyków), co jest niezgodne z prawdą, bo dla osób rozumiejących związek między stopami %, kursem walutowym, deficytem, bezrobocie było oczywistym przynajmniej w 1999 r.jak skończy się polityka RPP) Zwróć uwagę na taktykę jednego z rozmówców powyżej - naśmiewa sie z chyba Prof. Gomułki, ale nie podaje żadnego jego złego tekstu, nietrafionej prognozy (to był chyba jeden z pierwszych ważnych publicytsów w Polsce, które powiedział kilka lat temu "Jeżeli RPP nie zmieni kursu będziemy mieli kryzys") itd. On mówi "Skoro Prof. G. doradzał kilku ministrom to jest niewiarygodny, taka chorągiewka na wietrze, zero własnych poglądów". A ja miałem okazję niedawno ogladać wywaid z nim i był to człowiek przekonywująco, bez jadu, jednym zdaniem pokazał korelację między kryzysem a RPP. Albo argument z gatunku "Rozmyjmy odpowiedzialność RPP" - np. nie tylko stopy decydują. Tyle, że w tamtym okresie polskiej historii był to jedyny zmienny element - nierealne były i są do dziś zmiany np. w ZUS-ie i kosztach pracy. Tak więc obserwacja tej dyskusji uczy rozpoznawanie kiedy dany rozmówca jest uczciwy, a kiedy wykorzystuje to, że nie można przeprowadzić dowody winy RPP i po prostu śmieje się z oponenta. A marne efekty prywatyzacj - ona dotyczyła przejmowania rynków, najlepiej będących małymi monopolami (pozostała jeszcze energetyka). Znamienne jest, że Trancuzi wtedy zapłacili za TP SA jak dostali pisemną gwarancję, że ie będzie liberalizacji rynku tele w Polsce. Odbyło się to poprzez niewydanie rozporządzeń do Prawa Telekomunikacyjnego Biolog Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Robert Re: o dyskusji i argumentach IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.08.02, 01:15 Gość portalu: Biolog napisał(a): > > > Zwróć uwagę na taktykę jednego z rozmówców powyżej - naśmiewa sie z chyba Prof. > > Gomułki, ale nie podaje żadnego jego złego tekstu, nietrafionej prognozy (to > był chyba jeden z pierwszych ważnych publicytsów w Polsce, które powiedział > kilka lat temu "Jeżeli RPP nie zmieni kursu będziemy mieli kryzys") itd. On > mówi "Skoro Prof. G. doradzał kilku ministrom to jest niewiarygodny, taka > chorągiewka na wietrze, zero własnych poglądów". A ja miałem okazję niedawno > ogladać wywaid z nim i był to człowiek przekonywująco, bez jadu, jednym zdaniem > > pokazał korelację między kryzysem a RPP. rzeczywicie chodzi o Gomułkę. Być może Pana to nie dziwi, ale mnie owszem, że zawsze można być doradcą niezależnie od tego jaka polityka jest realizowana. Przykładów nietrafnych prognoz p. Gomułki nie podam Panu, bo ich nie mam. Nie kolekcjonuję wypowiedzi, ani artykułów. Chętnie jednak zapoznam się z tym jednym zdaniem, w którym Gomułka wytłumaczył zależność między polityką RPP, a obecną stagnacją gospodarczą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RYBA Re: o dyskusji i argumentach IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 08.08.02, 13:10 Robert wejdz na expandera i znajdz jego felieton o kryzysie czy recesji tam o tym mowi. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RYBA Re: o dyskusji i argumentach IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 08.08.02, 13:11 Robert wejdz na expandera i znajdz jego felieton o kryzysie czy recesji tam o tym mowi. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Robert Re: o dyskusji i argumentach IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.08.02, 01:33 Gość portalu: Biolog napisał(a): > Ona nie jest kiepska. Ona jest nieuczciwa. W ekonomii nie mozna przeprowadzić > eksperymentu w tym znaczeniu, że nie można się cofnąć do 2000 r. i obniżyc > stopy zdecydowanie i ostro i sprawdzić jak reaguje gospodarka. I zrobić > eksperymen w kilku wariantach Wykorzystują to niestety głównie obrońcy RPP > (+równiez niemierzalne argumenty "bo to są Profesorowe" i "Bo tego nie można > było przewidzieć" - to ostatnie jest podstawową ostatnio taktyką NBP (i > analityków, którzy powinni nie wykonywac zawodu prognostyków), co jest > niezgodne z prawdą, bo dla osób rozumiejących związek między stopami %, kursem > walutowym, deficytem, bezrobocie było oczywistym przynajmniej w 1999 r.jak > skończy się polityka RPP) > Argument o niemożności przeprowadzenia ekspeymentu wstecz działa w dwie strony. Pan również go wykorzystuje propagując tezę nie do udowodnienia: gdyby polityka RPP była inna to..... Związek między stopami% a kursem wcale nie jest oczywisty. Można zbudować różne modele, ale nie jest tak: wysokie stopy (realne)= wysoki kurs. Proszę się chocby przyjrzeć Japonii - stopy praktycznie 0, jen coraz mocniejszy. Albo Czechy - spadek stóp i wzmacnianie się korony. Zwrócę uwagę, że w 99 nikt nie narzekał na kurs zł. $ kosztował mniej więcej tyle co teraz, realne stopy % były wyższe niż teraz. Nikt nie narzekał na politykę RPP. W 2000 nastąpiło odbicie inflacji. I miało miejsce coś czego zwolennicy majstowania przy pieniądzach nie rozumieją: wzrost inflacji i spadek dynamiki PKB. I na koniec jedna uwaga: dla kogo w 1999 było oczywiste jak skończy się polityka RPP? Mogę Panu tylko powiedzieć, że rzeczywiście pod koniec 99 dla niektórych było oczywiste, że bez radykalnych zmian czeka nas bezrobocie i stagnacja gosp. Ale to nie miało żadnego związku z RPP. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: biolog Re: o dyskusji i argumentach IP: *.mtnet.com.pl 08.08.02, 15:49 Tylko nie Pan i nie jestem ani zwolennikiem ani przeciwnikiem RPP - chcę zrozumieć ich motywy. Na dziś sądzę, że polityka ta w mediach uzasadniana jest walką z inflacją a od dawna chodzi tylko o wprowadzenie zł do strefy euro w sposób dający 300% wypełnienie kryterium Unii - RPP uznała, że Polska zyska rezygnując ze złotówki. Dyskusja w kontekście inflacji nie ma tu sensu, bo nie o inflację RPP chodziło. A potem doszedł jeszcze strach o zadłużenie firm w walutach polskich. Nie dostrzeganie związku pomiędzy sytuacji Polski a RPP jest dużym ryzykiem. Polityka kursowa przynajmniej od 1995 r. promowała firmy importujące podzespoły, a nie produkujące w kooperacji. Obawiam się, sejest mitem, ze importowano to co w Polsce z uwagi na przepaść technologoczną było niedostępne Jest to przykład wpływu polityki pieniężnej (+celnej +podatkowej), która trwając długo może decydować o kształcie realnej gospodarki Ja i ludzie, którzy tworzyli krąg moich przyjaciół w tamtym okresie mieliśmy przybliżony obraz w 1999 r. przyszłości Polski do dnia dzisiejszego. Bardzo żałuję, że nie zaniosłem mini-prognoz, które tworzyliśmy wtedy do notariusza. Choć pewnie to nie ma żadnego znaczenia, bo zawsze można zanieść optymistyczną i pesymistyczną i decydować, którym papierkiem machać. Nasza przewaga nad analitykami z Warszawy wynikała z miejsca na jakie patrzylismy na Polskę. Podróżowałem wtedy pomiędzy kilkoma miejscami w Polsce B (dziś Z) i miałem jednocześnie kontakt z Krakowem i Warszawą, w mikro skali widziałem to czego nie chcieli dostrzec analitycy w biurowcach w Warszawie - falę emigracji, wstrzymywanie inwestycji, degradację firm opierających się o polskich kooperantów i rozkwit firm robiących montaż dla Zachodu. Potem się zainteresowałem jak to wygląda patrząc na dane w więcej skali niż kilkadziesiąt firm i kilkanaście miast - np. prognozami co do rynku pracy w związku z wyżem demograficznym, popatrzyłem na raporty spółek giełdowych, ich poziom zadłużenia w podziale na złotówka,euro no i wyszło, że źle będzie z PKB i bezrobociem, koszty pracy Pomyliłem się z poziomem stóp procentowych i kursem dolara. Dla mnie obraz przyszłości był tak makabryczny, że oczywistym była polityka a'la FED w ub. r i podjęcie ryzyka niższych stóp procentowych i zatrzymanie aprecjacji. W sytuacji recesji inflacja sama by spadała niezależnie od poziomu stóp tak jak dzieje się dziś. W tamtym okresie poznałem wielu ludzi po prostu martwiących się jakie będą konsekwencje decyzji polityków i RPP dla Polski, wielu z nich podjęło decyzję o emigracji. Osób tak widzących świat było dużo - natomiast powoływanie się na to, że tak nie pisała GW jest smutne. Dziennikarze z reguły nie potrafię wyjść poza obowiązujący pogla, zachowują się jak inwestorzy oceniający spółkę na podstawie historycznego P/E. Sądzę, ze jeżeli ktoś pisze "Nie dało się przewidzieć" nie powinien wykonywać zawodu prognostyka. Inaczej mamy do czynienia z osobą, która wróży. Pamiętam, ze jedna z osób z tej paczki nie dostała pracy jako analityk po napisaniu trafnej jak się okazało prognozy dla polskiej gospodarki. Na argumenty typowe zawsze odpowiadam: o Japonii "Ile wynosiłby wzrost w Japonii, gdyby stopy były takie jak dziś W Polsce" nie ma równości pomiędzy Japonia zero PKB i zero stopy = stopy są nieistotne dla wzrostu o braku protestów na politykę pieniężną w 1999 r. - sądzę, że zgoda na tą polityką była zgodą warunkową, towarzyszyła jej wiara w jej zmianę wraz ze spadkiem inflacji. Jeżeli ktoś z moich znajomych kupował mieszkanie na kredyt był wtedy przekonany, że takie stopy realne będzie płacił tylko do czasu zduszenia inflacji a nie do 2007 r. nie ma było wzrostu inflacji w znaczeniu jakim posługuje się NBP w 200 r. - wtedy ropa i żywność poszły do góry, ropa z 10 dolarów na 30. Belka w Sejmie śmiał się z RPP "Pokazywaliście mi wykresy z tamtego okresu i na nich po oczyszczeniu z tych dwóch czynników nie było szoku inflacyjnego", Patrz np. na wskaźnik inflacji na poziomie cen producentów. Gomułka - jeżeli znajdę to stanie to dołączę do któregoś z Twoich listów Biolog Odpowiedz Link Zgłoś
feezyk Powinienem sie cieszyc, ale sie martwie 07.08.02, 22:14 No wlasnie. Prof. Nuti pisze tak, ze mozna by go oskarzyc o plagiat z Forum GW (inna sprawa, ze to samo mozna napisac o mowie L.B. w Sejmie, tylko kogo innego plagiatowal). Trzeba, niestety, jasno stwierdzic, ze ten wywiad jest tylko wyrazem pogladow autora, nie ma w nim zadnych logicznych argumentow, co trafnie podsumowal RYBA lacinska sentencja. Nie znaczy to jednak, ze nie ma racji. Zanczy to tylko, ze ten wywiad nie jest na wysokim poziomie i na jego podstawie nie mozna stwierdzic, czy ma racje. Dalej: "Przeglad" jest tygodnikiem srodowisk przy-sldowskich, a prof. Nuti blisko wspolpracowal z Kolodka i duze pisze o trzeciej drodze (mozna znalezc jego publikacje na sieci). Jesli wiec ufamy prof. Nutiemu, to powinnismy tez wierzyc mu, ze trzecia droga istnieje oraz zdawac sobie sprawe, ze ma powody, by podzielac zdanie Kolodki. Niekoniecznie jest wiec autorytetem, ktoremu trzeba wierzyc bez zastrzezen. Konkluzja: uwazam, ze polityka monetarna RPP jest i byla zbyt restrykcyjna, ale tekst z Przegladu nic dla mnie do tematu, ktory walkujemy tu od ponad roku, nie wnosi. Z podrowieniami F. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eMisiek Re: Powinienem sie cieszyc, ale sie martwie IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.08.02, 22:35 > Jesli wiec ufamy prof. Nutiemu, to powinnismy > tez wierzyc mu, ze trzecia droga istnieje oraz > zdawac sobie sprawe, ze ma powody, by > podzielac zdanie Kolodki. Niekoniecznie jest wiec > autorytetem, ktoremu trzeba wierzyc bez zastrzezen. > Nikt z nas nie mówi o wierze, wiarę zostawmy w spokoju. Padło tutaj na Forum wiele logicznych argumentów z których wynikają podobne wnioski jak Nutiego, ja się cieszę, że jeszcze ktoś oprócz nas tutaj myśli podobnie i w ogóle dostrzega problem jaki Polska ma z RPP. > Konkluzja: uwazam, ze polityka monetarna RPP > jest i byla zbyt restrykcyjna, ale tekst z Przegladu nic > dla mnie do tematu, ktory walkujemy tu od ponad > roku, nie wnosi. Bo sprawa od dawna jest prosta i nie sądzę aby było trzeba poszukiwać nowych argumentów na potwierdzenie tezy o błędnej polityce RPP. Zastanawiające jest dla mnie co innego – że druga strona tj. zwolennicy Balcerowicza nie podają racjonalnych argumentów które mogły by podważyc nasze tezy – np. o wpływie stóp na siłę waluty (mechanizm opisywaliśmy wielokrotnie), o negatywnym wpływie silnego złotego na wzmocnienie importu i zahamowanie exportu. I to mnie martwi. Myślenie w tym kraju wciąż ma przed soba tylko przyszłość. Odpowiedz Link Zgłoś
feezyk Re: Powinienem sie cieszyc, ale sie martwie 07.08.02, 23:17 Gość portalu: eMisiek napisał(a): > Nikt z nas nie mówi o wierze, wiarę zostawmy w spokoju. > Padło tutaj na Forum wiele logicznych argumentów z > których wynikają podobne wnioski jak Nutiego, Zgoda. > ja się cieszę, że jeszcze ktoś oprócz nas tutaj myśli > podobnie i w ogóle dostrzega problem jaki Polska ma z RPP. Niestety, opinia Nutiego jest tu bez znaczenia. Problem z RPP polega na tym, ze zabrneli juz tak daleko, ze zle skutki lawinowo narastaja. W obecnej chwili, ich przyznanie sie do bledow wymagaloby chyba dymisji. A do tego, z oczywistych przyczyn, nie dojdzie. > > > Konkluzja: uwazam, ze polityka monetarna RPP > > jest i byla zbyt restrykcyjna, ale tekst z Przegladu nic > > dla mnie do tematu, ktory walkujemy tu od ponad > > roku, nie wnosi. > > Bo sprawa od dawna jest prosta i nie sądzę aby było > trzeba poszukiwać nowych argumentów na potwierdzenie > tezy o błędnej polityce RPP. > Niestety, takich argumentow przybywa szybko zupelnie samorzutnie. Ostanie klopoty bankow bardzo zle wroza. > Zastanawiające jest dla mnie co innego - że druga > strona tj. zwolennicy Balcerowicza nie podają racjonalnych > argumentów które mogły by podważyc nasze tezy - > np. o wpływie stóp na siłę waluty (mechanizm > opisywaliśmy wielokrotnie), Bo ich nie ma. Najprosciej: jesli reglamentuje sie ilosc towaru - zlotowki - to jego cena wzrasta. Proste jak drut i przetestowane w praktyce, m.in. przez Reagana i Volkera. Prawda jest taka, ze silna zlotowka jest RPP na reke, bo silnie tlumi inflacje. Ale nie maja guts, zeby sie do tego przyznac. > o negatywnym wpływie silnego złotego na wzmocnienie > importu i zahamowanie exportu. > Tez nie ma dobrych argumentow przeciw tej tezie (oprocz twierdzen, ze volumen eksportu reaguje z opoznieniem). Jest tylko jeden mozliwy argument za polityka RPP - spada deficyt obrotow biezacych w stosunku do PKB. Mysle, ze przy mniej restrykcyjnej polityce monetarnej i slabszej zlotowce spadalby jednak szybciej. > I to mnie martwi. Myślenie w tym kraju wciąż ma > przed soba tylko przyszłość. Tak: najlepszy przyklad to banki. Myslaly, ze zarobia tanim kosztem na restrykcyjnej polityce RPP, wiec bronily jej jak niepodleglosci, z panem Jankowiakiem z BRE Banku w roli glownej. Ale - there is no free lunch - klopoty gospodarki ich dosiegly i BRE ma 123 mln zl straty za II kwartal. Mam nadzieje, ze pan Jankowiak ma wiecej racji co do perspektyw Polski z RPP niz mial co do strategii inwestycyjnej macierzystego banku. Pozdrawiam F. Odpowiedz Link Zgłoś
feezyk PS: A moze jeszcze gorzej? 07.08.02, 23:24 Napisalem: > Problem z RPP polega na tym, ze zabrneli juz tak > daleko, ze zle skutki lawinowo narastaja. W obecnej > chwili, ich przyznanie sie do bledow wymagaloby > chyba dymisji. A do tego, z oczywistych przyczyn, nie > dojdzie. w chwile potem uswiadomilem sobie, ze byc moze jest juz znacznie gorzej: ze obecnie znaczne obnizenie stop niesie juz ryzyko katastrofy. Jesli tak byloby, to: buenos nocias amigos! F. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RYBA Re: PS: A moze jeszcze gorzej? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 07.08.02, 23:40 Mysle ze sytuacja nie jest az tak zla. Sa symptomy ozywienia - wzrost eksportu o 8.5%, wzrost produkcji przemyslowej. Bez przesady ze sytuacja jest tak dramatyczna. Zgodziles sie ze mna Fizyku ze ten wywiad to klakierstwo. Zero merytorycznych pytan tylko "dlaczego?" ,"po co?" Kaleciak chcial zeby Nuti powiedzial o zbyt wysokich stopach. Chcialbym zauwazyc ze dyskusja o polityce RPP jest bardzo merytoryczna z jednej jak i drugiej strony. Niektore watki sa ciekawe i intersujace a ten wywiad akurat niczego nowego nie wprowadzil. Traktuje go jako atrakcje bez konkretnego celu. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: deLUC Re: Stumulanty IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 08.08.02, 00:00 W obecnej sytuacji: Konsumpcja krajowa - brak szans na wzrost - w podtekscie spadek. Eksport - brak szans na wzrost. Interwencjonizm panstwowy - brak srodkow. Inwestycje zagraniczne (know-how, produkcja proeksportowa) - e nie ma o czym mowic (a zapominalem o Toyocie ;)))) - nie ta skala Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eMisiek Re: Powinienem sie cieszyc, ale sie martwie IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.08.02, 23:33 feezyk napisał: > Niestety, opinia Nutiego jest tu bez znaczenia. > Problem z RPP polega na tym, ze zabrneli juz tak > daleko, ze zle skutki lawinowo narastaja. W obecnej > chwili, ich przyznanie sie do bledow wymagaloby > chyba dymisji. A do tego, z oczywistych przyczyn, nie > dojdzie. Będzie dopiero „mądry Polak po szkodzie” > > Bo sprawa od dawna jest prosta i nie sądzę aby było > > trzeba poszukiwać nowych argumentów na potwierdzenie > > tezy o błędnej polityce RPP. > > > > Niestety, takich argumentow przybywa szybko > zupelnie samorzutnie. Ostanie klopoty bankow > bardzo zle wroza. Słyszałem o BRE ale PKO ma się bardzo dobrze. Najprosciej: jesli reglamentuje sie > ilosc towaru - zlotowki - to jego cena wzrasta. > Proste jak drut i przetestowane w praktyce, > m.in. przez Reagana i Volkera. > To jest jasne. > Prawda jest taka, ze silna zlotowka jest RPP > na reke, bo silnie tlumi inflacje. Ale nie maja > guts, zeby sie do tego przyznac. > > > o negatywnym wpływie silnego złotego na wzmocnienie > > importu i zahamowanie exportu. > Tez nie ma dobrych argumentow przeciw tej tezie > (oprocz twierdzen, ze volumen eksportu reaguje > z opoznieniem). Tak, natomiast po drodze, wczesniej rośnie zatrudnenie I popyt. > > I to mnie martwi. Myślenie w tym kraju wciąż ma > > przed soba tylko przyszłość. > > Tak: najlepszy przyklad to banki. Myslaly, ze > zarobia tanim kosztem na restrykcyjnej polityce RPP, > wiec bronily jej jak niepodleglosci, z panem Jankowiakiem > z BRE Banku w roli glownej. > Ale - there is no free lunch - klopoty gospodarki > ich dosiegly i BRE ma 123 mln zl straty za II kwartal. Straty BRE sa spowodowane ich agresywną polityka iwestycyjną i kłopotami Szeptela, Elektrimu, chyba Optimusa. > Mam nadzieje, ze pan Jankowiak ma wiecej racji > co do perspektyw Polski z RPP niz mial co do > strategii inwestycyjnej macierzystego banku. Mam nieodparte wrażenie że to partacze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RYBA Re: Powinienem sie cieszyc, ale sie martwie IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 07.08.02, 23:44 Chcailbym Cie poprawic w jednym z moich postow udowodnlem ze bezrobocie nie spadalo w Polsce gdu zlotowka spadala. Nie jestemy jeszcze w tej fazie przemian. Wejdz na strone GUSu i sie przekonaj. Udowodnilem juz ze kurs nie ma duzego znaczenia dla eksportu w Polsce. Poszukaj w zeszlym tygdoniu byl o tym artykul w rzeczpospolitej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eMisiek Re: Powinienem sie cieszyc, ale sie martwie IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.08.02, 23:54 Gość portalu: RYBA napisał(a): > Chcailbym Cie poprawic w jednym z moich postow udowodnlem ze bezrobocie nie > spadalo w Polsce gdu zlotowka spadala. Nie jestemy jeszcze w tej fazie > przemian. Wejdz na strone GUSu i sie przekonaj. Udowodnilem juz ze kurs nie ma > duzego znaczenia dla eksportu w Polsce. Poszukaj w zeszlym tygdoniu byl o tym > artykul w rzeczpospolitej. Rybko, dane jeśli dostarczysz - bedziemy wdzięczni i przejrzymy. Przyjrzymy sie i Twojemu dowodowi. Co do kursu i exportu - hmmm masz jakikolwiek kontakt z zakładami pracy, exporterami i przemysłem? Na jakiej podstawie opierasz swoje "dowody'? Odpowiedz Link Zgłoś
feezyk Re: Powinienem sie cieszyc, ale sie martwie 07.08.02, 23:56 Gość portalu: RYBA napisał(a): > Chcailbym Cie poprawic w jednym z moich postow udowodnlem ze > bezrobocie nie spadalo w Polsce gdu zlotowka spadala. Oczywiscie, ze nie od razu. Przy tak sztywnym kodeksie pracy firmy najpierw chca uzyskac zyski, potem zdobyc nowe zamowienia, a na koncu zatrudnic ludzi. Do tego dochodzi, ze jest wiele rownoleglych czynnikow wplywajacych na poziom zatrdnienia: wygasanie umow prywatyzacyjnych, restrukturyzacja gornictwa, zmiany koniunktury, popyt wewnetrzny, struktura wiekowa spoleczenstwa. Niemniej, realtywny spadek kosztow pracy, zwiazany z oslabieniem zlotowki powinien przyczyniac sie do zmniejszenia bezrobocia lub przynajmniej oslabienia tempa jego wzrostu. Nie mozesz takze zaprzeczyc, ze bezrobocie zaczelo szybko rosnac po zaciesnieniu polityki monetarnej w 1998 roku. > Udowodnilem juz ze kurs nie ma > duzego znaczenia dla eksportu w Polsce. Sorry, ale wydawalo mi sie, ze obalilem Twoj dowod i wykazalem cos przeciwnego. Moze odszukasz swoj "dowod" i sprawdzisz? > Poszukaj w zeszlym tygdoniu byl o tym > artykul w rzeczpospolitej. Czytalem: garsc luznych opinii kilku przedstawicieli firm eksportujacych. To ma byc istotne zrodlo? Pozdrawiam F. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RYBA Re: Powinienem sie cieszyc, ale sie martwie IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 08.08.02, 18:25 Sam przyznajesz ze bezrobocie nie zalezy tylko od kursu ale ten czynnik strasznie wyolbrzymiasz - niepotrzebnie, bo nie mam on az tak duzego znaczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
feezyk Re: Powinienem sie cieszyc, ale sie martwie 08.08.02, 18:36 RYBO. Wyobraz sobie , ze wszystkie zarobki w Polsce rosna realnie w ciagu pol roku o 20%, przy wolno rosnacej wydajnosci pracy. Mozliwe, bez skutkow ubocznych? Nie? No wlasnie. To sie wlasnie stalo w pod koniec 2000 roku. W mniej sztywnej gospodarce zarobki by spadly, choc bylby to takze klopot. W takiej gospodarce jak polska, po prostu zwolniono ludzi lub firmy upadly. Pozdrawiam F. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RYBA Wspomniany artykul z Rzeczpospolitej IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 07.08.02, 23:53 Informacje o dokumencie Autor Dział Ekonomiczny Tytuł Tylko niektórzy są zadowoleni Podtytul Czy mocne euro jest korzystne dla eksporterów Data wydania 2002.07.31 Dział gazeta/Ekonomia Artykuł w ROL Tylko niektórzy są zadowoleni Handel zagraniczny Czy mocne euro jest korzystne dla eksporterów Tylko niektórzy zadowoleni Komentarz: Kurs ma dwa końce Rząd, forsujący różnymi metodami osłabienie polskiej waluty, stara się pomóc eksporterom, a okazuje się, że dla wielu firm silne euro oznacza wzrost kosztów. Z rozmów "Rz" z eksporterami wynika, że także oni ostrożnie podchodzą do osłabienia złotego. Dla nich ważne jest, by kursy były w miarę stabilne i przewidywalne. Dla eksporterów, którzy nie muszą kupować półproduktów za granicą, w obecnej sytuacji jedno jest jasne. - Silne euro jest bardzo korzystne dla naszej firmy, gdyż kupujemy surowce w kraju, a gotowe wyroby eksportujemy - powiedział Krzysztof Raczyński, prezes Tricomedu, jedynej w Polsce i jednej z nielicznych na świecie firm produkujących materiały wszczepialne do organizmu człowieka. - Nie przeceniałbym jednak sprawy wahań kursowych. Dziś euro jest silne, wczoraj było słabe, jakie będzie jutro - nie wiadomo. Staramy się tak ustawić koszty, aby móc konkurować w każdych warunkach - dodał. Kosztowny import komponentów Wzmocnienie europejskiej waluty jest niekorzystne dla Grodziskich Zakładów Farmaceutycznych Polfa. - Nie jest to jednak duży problem - powiedział Marek Januchowski, prezes Polfy Grodzisk. Firma zaopatruje się w surowce i dobra inwestycyjne w krajach strefy euro. Eksport trafia zaś głównie na wschód, do państw byłego ZSRR, które z Polfą rozliczają się w słabnącym dolarze. - Importu nie udaje nam się w tej sytuacji zrównoważyć eksportem - powiedział prezes Januchowski. Silne euro podnosi także koszty finansowe firmy. Polfa spłaca kredyt inwestycyjny denominowany w euro. Odsetki puchną Umocnienie euro jest niekorzystne dla firm, które zaciągnęły w tej walucie kredyty. Koszt odsetek wzrósł znacznie niemal z dnia na dzień. Rząd, upominając się o dewaluację, nie wspomniał też o niemałej grupie osób fizycznych, które zaciągnęły kredyt w euro na zakup mieszkania. Teraz dopiero okazało się, że ryzyko kursowe, które jeszcze niedawno było czymś odległym i nie do końca uświadomionym, jest zupełnie realne i może znacząco odchudzić konto. Jan Kurkus, prezes Krosna, przyznaje, że jest bardzo zadowolony z obecnego silnego kursu euro wobec złotego, gdyż przychody firmy w europejskiej walucie są znacznie większe od wydatków. Jego zdaniem, nie należy się spodziewać, że w najbliższym czasie polskie przedsiębiorstwa będą skłonne do obniżenia cen w kontraktach rozliczanych w euro, żeby w ten sposób zwiększyć udział w rynku i pozyskać nowych klientów. Prezes Krosna uważa, że polityka cenowa polskich eksporterów może się uelastycznić, jeżeli przez najbliższych kilka miesięcy cena euro będzie utrzymywała się na obecnym poziomie, a rynek będzie oczekiwał, że kurs pozostanie stabilny w przyszłości. Dodatkowym impulsem do zmian cen może być zachowanie konsumentów na rynku europejskim, którzy w ostatnim czasie przywiązują coraz większą wagę do ceny produktu. Zdaniem Jana Kurkusa, bardziej skłonne do elastycznego negocjowania cen będą te firmy, które w ostatnich miesiącach pod presją kursu podjęły wysiłek restrukturyzacyjny i obniżyły koszty działalności. Odrabianie strat Adam Krzanowski, prezes Nowego Stylu, uważa, że dopiero obecny kurs euro gwarantuje rentowność polskiego eksportu. Przy takiej relacji złotego do euro firmy mogą planować inwestycje i realizacje nowych pomysłów. Wcześniej musiały myśleć o tym, jak przetrwać, a nie jak się rozwijać. - Potencjalni nabywcy polskiego eksportu obserwują kurs złotego i usiłują wywierać naciski na obniżkę cen. Polskie firmy raczej nie będą do tego skłonne. Jeżeli ich eksport był konkurencyjny po cenach liczonych w euro kilka miesięcy temu, będzie konkurencyjny obecnie - powiedział Adam Krzanowski. Prezes Nowego Stylu nie wyklucza, że przy utrzymującym się obecnym kursie ulegną jednak naciskom i dopuszczą kosmetyczne zmiany cen. Adam Krzanowski podkreśla, że niezależnie od obecnej wysokości kursu podstawowym problemem polskich eksporterów jest nieprzewidywalność cen dolara i euro. - To nadal loteria, która utrudnia planowanie działalności, w tym inwestycji - dodał. W projekcie tegorocznego budżetu firmy zarząd założył, że średni kurs euro wyniesie 3,8 zł. Na razie nie zmienił tej prognozy. Dobrze negocjować Rosnący kurs euro nie ma znaczenia dla wielkości wpływów z eksportu realizowanego przez fabrykę Opla w Gliwicach. Według przedstawicieli General Motors Poland, wartość eksportu oceniana jest w skali roku i z tego powodu obecne osłabienie złotego wobec euro wyrównuje się kilkumiesięcznym okresem wzmocnienia. Obecny spadek kursu złotego optymistycznie ocenia Paweł Kosmala, dyrektor sprzedaży Daewoo-FSO, która w II połowie roku będzie realizować większość dostaw eksportowych na Ukrainę i do Chin. - Jesteśmy zadowoleni, bo wynegocjowaliśmy dobre ceny w euro i dolarach, a obecny spadek wartości złotego zwiększy nasze wpływy z tych transakcji - powiedział. Daewoo-FSO wysyła na eksport wyłącznie lanosy, które na Ukrainie sprzedawane są za euro, zaś w Chinach za dolary amerykańskie. Gorzej albo bez zmian Droższy złoty ma wpływ na wyniki tych firm z branży AGD, które importują podzespoły i gotowy sprzęt. - Kiedy złoty słabnie, oznacza to dla nas problemy, bo nasz import przewyższa eksport. Każde osłabienie złotego wpływa więc negatywnie na nasz bilans płatniczy - powiedziała "Rz" Agnieszka Grygiel z Wrozametu. Niedawno Amica podawała, że wahania kursu złotego nie wpływają na jej wyniki. Spółka z Wronek uzasadniała to tym, że wprawdzie część podzespołów do swojego sprzętu AGD importuje, ale duża część jej produkcji sprzedawana jest poza Polską. Obecnie 40 proc. przychodów Amiki pochodzi z eksportu, a w przyszłości ma to być połowa przychodów. - W naszych wyrobach jest coraz mniej importowanych podzespołów, więc wahania kursowe nie wpłyną na podwyżkę cen sprzętu AGD z Wronek. Kiedy złoty był mocny, zmniejszyliśmy walutowe zobowiązania spółki - powiedziała "Rz" Lidia Holewa, rzeczniczka Amiki. Artur Burak, Adam Maciejewski, Mariusz Przybylski, Marcin Piskorski Komentarz Kurs ma dwa końce Okazuje się, że trwające od kilku tygodni osłabienie polskiej waluty wcale nie cieszy eksporterów tak, jak się wcześniej wydawało. Polskie firmy, które eksportują znaczącą część produkcji, są także najczęściej importerami. A w tym wypadku tańszy złoty - to wyższe koszty. Pojawiło się także lobby firm, które narzekają na tańszego złotego, bo wysokie stopy procentowe zniechęcały je do brania kredytów w kraju, a zagraniczne wydawały się znacznie atrakcyjniejsze. Teraz drożejące waluty powodują, że obsługa takiego zadłużenia stała się kosztowna. Natomiast nie wiadomo, gdzie podział się chór eksporterów domagających się gremialnie obniżenia kursu polskiej waluty. Najwyraźniej okazuje się, że polska gospodarka jest już tak związana z gospodarką światową, że nie ma firm, które byłyby "czystymi" eksporterami. Polscy przedsiębiorcy chcieliby przede wszystkim, aby kurs złotego był nie tyle nawet niski, co stabilny. Tego im niestety nie jest w stanie zapewnić ani rząd, ani Rada Polityki Pieniężnej. Pozostaje inne narzędzie rynkowe - ubezpieczenie od ryzyka kursowego. Natomiast jeśli chcą utrzymać konkurencyjność, muszą przede wszystkim usprawnić system zarządzania w firmie oraz wprowadzić dobry i skuteczny system marketingu i sprzedaży. Bo bez tego nie ma co marzyć o podboju zagranicznych rynków. Nie mówiąc już o dobrym produkcie. Danuta Walewska Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomaka Re: Powinienem sie cieszyc, ale sie martwie IP: *.pkobp.pl 08.08.02, 14:31 Pisząc o > > > o negatywnym wpływie silnego złotego na wzmocnienie > > importu i zahamowanie exportu. > > > feezyk napisał: > Jest tylko jeden mozliwy argument za polityka RPP - > spada deficyt obrotow biezacych w stosunku > do PKB. Mysle, ze przy mniej restrykcyjnej > polityce monetarnej i slabszej zlotowce > spadalby jednak szybciej. > > Przez większą część 1999 r. polityka monetarna była mniej restrykcyjna, byliśmy właśnie po pierwszej fali luzowania polityki monetarnej. W ciągu 1998r. do stycznia '99 NBP obniżał stopy wielokrotnie łącznie o 11 pp z 24% na początku 98 do 13% w styczniu '99. W sierpniu '98 przytrafił się przykry dla polskiej gospodarki kryzys rosyjski, który odbił się m. in. spadkiem eksportu i znacznym pogorszeniem CA. Wydawało się, że może obniżenie stóp pociągnie za sobą spadek kursu i wspomoże eksport. Co się stało? Złoty osłabił się, eksport stał w miejscu, natomiast import i CA rósł, rósł i rósł (podobnie jak podaż pieniądza za czym stał wówczas głównie wzrost kredytu). W pewnym momencie deficyt na CA sięgnął 8,5% PKB - więcej niż w Czechach w 1997r. za co oni zapłacili kilkoma kwartałami recesji, przy czym u nich PKB spadł pomimo tego, że w 1997r. koniunktura na świecie była znacznie lepsza niż obecnie, a oni mają wyższy udział eksportu w PKB. W obawie o to, że scenariusz czeski powtórzy się u nas NBP zaczął podwyższać stopy (wrzesień 1999 i potem jeszcze kilka razy na jesieni i dwukrotnie w 2000r.). Co się stało po serii podwyżek? Ano złoty zaczął się umacniać, spadł kredyt, pojawiły się problemy z popytem wewnętrznym i przedsiębiorstwa zaczęły szukać popytu za granicą. Eksport zaczął rosnąć pomimo umacniającego się złotego. Rósł w każdym bądź razie szybciej niż import, dzięki czemu CA zaczął spadać (obecnie 4% PKB). Nie twierdzę, że cenowa elastyczność eksportu jest zerowa - ona istnieje i jest dodatnia ale znacznie mniejsza niż dochodowa elastyczność naszego CA. Większym bodźcem dla przedsiębiorstw jest widmo braku sprzedaży w ogóle(na rynku krajowym) niż podejmowanie ryzyka produkcji eksportowej za tę parę procent więcej zarobionych na kursie. Nie powinieneś mieć złudzeń Fizyku. Odpowiedz Link Zgłoś
feezyk Re: Powinienem sie cieszyc, ale sie martwie 08.08.02, 18:17 Gość portalu: tomaka napisał(a): > Pisząc o > > > > > o negatywnym wpływie silnego złotego na wzmocnienie > > > importu i zahamowanie exportu. > > > > > > > feezyk napisał: > > > Jest tylko jeden mozliwy argument za polityka RPP - > > spada deficyt obrotow biezacych w stosunku > > do PKB. Mysle, ze przy mniej restrykcyjnej > > polityce monetarnej i slabszej zlotowce > > spadalby jednak szybciej. > > > > > > Przez większą część 1999 r. polityka monetarna była mniej restrykcyjna, > byliśmy właśnie po pierwszej fali luzowania polityki monetarnej. > W ciągu 1998r. do stycznia '99 NBP obniżał stopy wielokrotnie > łącznie o 11 pp z 24% na początku 98 do 13% w styczniu '99. > W sierpniu '98 przytrafił się przykry dla polskiej > gospodarki kryzys rosyjski, który odbił się m. in. spadkiem > eksportu i znacznym pogorszeniem CA. Wydawało się, że > może obniżenie stóp pociągnie za sobą spadek > kursu i wspomoże eksport. Co się stało? Złoty osłabił się, eksport stał w > miejscu, natomiast import i CA rósł, rósł i rósł (podobnie jak > podaż pieniądza za czym stał wówczas głównie wzrost kredytu). > W pewnym momencie deficyt na CA > sięgnął 8,5% PKB - więcej niż w Czechach w 1997r. > za co oni zapłacili kilkoma > kwartałami recesji, przy czym u nich PKB spadł pomimo tego, że w 1997r. Swietnie. Tak wlasnie bylo. Na pewno wiesz jednak, ze w latach 1999 i 2000 Polska otrzymala ogromne wplywy z prywatyzacji i troche FDI. Czy mozesz mi odpowiedziec, czy zostaly one wliczone w CA? Jak wplynely te transakcje na podaz pieniadza? > koniunktura na świecie była znacznie lepsza niż obecnie, a oni mają wyższy > udział eksportu w PKB. W obawie o to, że scenariusz czeski powtórzy się u nas > NBP zaczął podwyższać stopy (wrzesień 1999 i potem jeszcze kilka razy na > jesieni i dwukrotnie w 2000r.). Co się stało po serii podwyżek? Ano złoty > zaczął się umacniać, spadł kredyt, pojawiły się problemy z popytem > wewnętrznym > i przedsiębiorstwa zaczęły szukać popytu za granicą. Ja tego zaciesnieia nawet nie krytykuje, tylko tego, ze na czas nie rozluzniono, gdy niebezpieczne czynniki zniknely. > Eksport zaczął rosnąć pomimo umacniającego się złotego. > Rósł w każdym bądź razie szybciej niż import, > Oj, chyba nie do konca tak bylo. Poszukam w danych, jak bede mial czas. Istotny jest stosunek eksport: import. Mozesz to zreszta sam sprawdzic na stonach NBP. > dzięki czemu CA zaczął spadać (obecnie 4% PKB). Czy sa w tym uwzgledniane pozyczki dla rzadu? Jesli tak, to pyrrusowe zwyciestwo. J > Nie twierdzę, że cenowa elastyczność eksportu jest zerowa - ona istnieje i jest > > dodatnia ale znacznie mniejsza niż dochodowa elastyczność naszego CA. Większym > bodźcem dla przedsiębiorstw jest widmo braku sprzedaży w ogóle(na rynku > krajowym) niż podejmowanie ryzyka produkcji eksportowej za tę parę procent > więcej zarobionych na kursie. > Nie powinieneś mieć złudzeń Fizyku. > W zasadzie zgoda, ale zapominasz o oplacalnosci eksportu, ktora, jesli wyzsza, pozwala na wzrost poziomu oszczednosci i inwestycji. Zapominasz tez o oplacalnosci produkcji krajowej, ktora dostala duza konkurencje poprzez tani import. Apracjacja zlotowki w 2000 roku byla rzedu 20%. To bardzo duzo, prawda? 10 000 zl na sredniej klasy samochodzie... Jest roznica? Pozdrawiam F. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BIOLOG Re: Powinienem sie cieszyc, ale sie martwie IP: *.mtnet.com.pl 08.08.02, 20:26 dane, o których rozmawiacie to jest właśnie przykład gry na statystyce. która zawiera sprawozdanie NBP, od której zaczęła się dyskusja W przykładzie z szkolnej fizyki jest tak, że pasażer pociągu ocenia subiektywnie szybkość swojej podróży w odniesieniu do przyjętego punktu odniesienia. Brak punktu to dla niego brak ruchu. Argument typu "w 1994 r stopy były 35% przemysł kwitł, dziś są 8% przemysł pada. Wniosek: stopy nie mają wpływu na firmy, decyduje kodeks pracy" jest sprytnym nadużyciem. Brakujące tu punkty odniesienia to np. zyskowność sprzedaży firmy, podatki, poziom zamożności klienta w 1994 r. i odpowiednio 2002r. Np. w analizie tomalki, która komentuje fizyk brakuje pokazania źródeł zerowego wzrostu eksportu po kryzysie rosyjskim i wzrostu importu. Jednym z czynników było wyparcie z rynku rosyjskiego choćby poprzez dotowaną żywność z Unii i jeżeli dobrze pamiętam wpływ ich towarów równiez do Polski. Nie można w ten sposób pokazywać, że kurs walutowy i stopy są nieistotne dla - w tej rozmowie - eksportu. Tym bardziej, że okres 1997 / 98 to idiotyczne restrykcje dla nierejestrowanego handlu ze Wschodem pomysł wiz i ogólna niechęć do tego kierunku w obozie AWS. W dyskusji toczonej na tym forum zwolennicy obniżenia stóp kilka lat temu i dewaluacji złotówki - taki odnoszę subiektywne wrażenie - zazwyczaj nie mówią: "Gospodarka ma kłopoty zawsze obniżaj stopy, dewaluuj walutę". Oni w moim odczucie mówią "W tej konkretnej sytuacji tak należało postąpić, to był jeden z czynników, na który mieliśmy wpływ, a naturalny efekt w postaci minimalnie większej inflacji w konkretnej sytuacji w jakiej tkwi od kilku lat Polska miałby nieistotny wpływ dla gospodarki". Te dwa elementy - stopy i kurs - są jak zapora przed Wrocławiem - decydują o tym czy rzeka będzie decydować kiedy Wrocław zalewany czy też będziemy to robić raczej my sami. Natomiast osoby, które z definicji odrzucają jakąkolwiek inżynierie w polityce pieniężnej są za tym żeby Wrocław został zalany podając różne argumenty ("bo to kosztuje", "Rosjanie i Chińczycy zawracali rzeki - jesteś komunista", "samo wyschnie", "bo Niemcy jak Wrocław był ich nic takiego nie zrobili" i mój ulubiony typ argumentacji "bo jestem za naturalną antykoncepcją"). Świadomość że jest taka zapora ma wpływ na realną gospodarkę w dwóch np. obszarach - dyrektor finansowy firmy nie ma takiej gwarancji jak w Polsce dziś, że kredyt w dolarze pozostanie bezkarny (i będzi emógł szantażować albo płakać "bo zbankrutuję") i przedsiębiorca wie, że rozpoczynając produkcję w oparciu o polskich kooperantów nie przegra z montowniami tylko dlatego, że jest Polakiem. BIOLOG Jest w liście Tomalki jeden ciekawy wątek - Czechy i ich kryzys. Ja sądzę, ze oni zrobili na tym świetny interes. To tak jak przyznanie "Jestem chory" i zgoda na to, aby cialo miało przez kilka dni gorączkę i samo powalczyło z grypą albo napakowanie - tak jak zrobiono w Polsce - w końskiej dawce antybiotyków po to, aby się Broń boże "Pracodawca nie dowiedział", co wyleczyło grypę, ale wprowadziło śpiączkę. Z jednej strony tydzień leżenia i niskie koszty, z drugiej droga klinika i wiele lat stanu bycia rośliną i utrata pracy. Ten drugi sposób myślenia jest np. typowy dla pierwszych działań kas chorych w Polsce kiedy wykazywano, ze jest wszystko OK, bo Polacy przestali chorować, a oni przestali być tylko rejestrowani. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: deLUC Re: Swiadomosc IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 08.08.02, 21:57 Otoz niejaki A.Smith sie mylil - jego analiza konkurencji dotyczyla jedynie pojedynczych jednostek (uczestnikow rynku) pomijac role grup uczestnikow - model taki stworzyl Nash wiele lat potem - patrz: film "Piekny umysl" - co zdaje sie umknelo "polskiej szkole" ekonomii - dowodem na to jest polityka monetarna, kursowa i celna wspierajaca import tzw. prywatej inicjatywy kosztem przedsiebiorstw (czesto panstwowych, czyli wg. rzadzacych z definicji "be"). Jeszcze ostrzej to widac w przypadku prywatyzacji - gdzie przejecia firmy z branzy wiaze sie ze zniszczeniem lancucha kooperantow (rosnie koszt produkcji w branzy) a w konsekwencji calej branzy - poniewaz jak juz tu na tym forum nie jeden raz wspomniano - inwestycje w rozwoj (produkcje) sa dla zagranicy nieoplacalne (patrz polityka monetarna, kursowa, celna) = DEMONTAZ. Stara historia z 'specjalnymi strefami ekonomicznymi' to kolejny przyklad kretynizmu - firmy inwestujace tam otrzymywaly ulgi - a pozostale poza strefa nie - powstawala razaca nierownosc warunkow prowadzenia dzialnosci. I stad tak wysokie bezrobocie. Przy czym wydaje mi sie ze te 20% oficjalnego bezrobocia to wcale nie jest gorna granica (maksimum) - sa wszak kraje (nieprzemyslowe) gdzie to % o wiele wyzsze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomalka Re: Powinienem sie cieszyc, ale sie martwie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.08.02, 23:04 Jeżeli deficyt handlowy jest finansowany poprzez inwestycje bezpośrednie to nie ma problemu: budujesz fabrykę możesz sprowadzać nawet gwoździe na budowę ze swojego macierzystego kraju. Z wpływami z prywatyzacji chyba jednak już nie - jeżeli mają one służyć finansowaniu konsumpcyjnego importu to nie jest to rozsądne. Zresztą później piszesz, że > Ja tego zaciesnieia nawet nie krytykuje, i tutaj mamy chyba pewien punkt styczny, tak samo zresztą jak dalej... >tylko tego, ze > na czas nie rozluzniono, gdy niebezpieczne czynniki > zniknely. > > Wielką wadą tej Rady jest to, że zawsze reaguje po a nigdy przed - tak było w 1999, tak było potem w II połowie 2000 i przez większą część ub.r. Tak samo będzie pewnie również teraz: obniżą 50 w sierpniu i drugie 50 gdzieś na jesieni (po budżecie?)- bo nie wiadomo co z ropą, bo gospodarka reaguje z opóźnieniem, bo perspektywy rozwoju poprawiły się, bo budżet niepewny itd. Lista przeciw jest zawsze długa, lista za zawsze krótka. Najbardziej rozśmieszyło mnie jak w lipcowym komunikacie napisali, że wzrost PPI może wynikać ze zwiększonego popytu. Problem jednak, Fizyku, jest w tym, że RPP z opóźnieniem bo z opóźnieniem, ale reaguje - koszty dostosowania są przez to większe, ale jednak pożądane dostosowania następują. A co robi rząd? W Twoich postach, które skąd inąd lubię, brakuje mi odpowiedniego wyważenia akcentów. Przez to odnoszę wrażenie, że jesteś jak Nuti - niby dostrzegasz konieczność zmian strukturalnych, niby widzisz inne problemy - ale i tak wszystkiemu winna jest RPP, pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Biolog Re: Powinienem sie cieszyc, ale sie martwie IP: *.mtnet.com.pl 08.08.02, 23:18 nie zgadzam się co do oceny jednostronności listów fizyka. Każdy rozsądny człowiek widzi konieczność zmian, które są w gestii polityków. Ale Fizyk - jeżeli dobrze odczytuję jego intencje - wychodzi z założenia, że: A Politycy nie zrobią rzeczy ważnych typu reforma kosztów płacy czy zniesienie monopoli B Efekt tego będzie za trzy lata patrz hasło "Siostro tlenu" Z A i B mozna też sformułować zarzut w stosunku do RPP. Skoro od kilku lat wiedzą powszechną w Polsce była świadomość, że politycy nic nie zrobią to mówienie "Czekamy na Wasze reformy" było pustą retoryką. BElka w swoim słynnym artykule w Polityce użył porównania "Jesteśmy jak załoga kajaka, gdzi eprawa strona przestała silnie wiosłować a lewa zamiast się dostosować wciąż naciska mocno na wiosło. W efekcie kręcimy się w kółko" Gdyby każdy chciał tu przedstawiać pełny program naprawy to post miałby 6 strion i byłby o wszystkim i o niczym. Biolog Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RYBA Re: Powinienem sie cieszyc, ale sie martwie IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 09.08.02, 00:34 Osobiscie zgadzam sie po czesci z Toba i Tomalka. Posty Fizyka sa intersujace i ciekawe. Zrwaca on uwage na caly szereg problemow ale nie potrzebnie tak sie uczepil RPP. Moj poglad jest taki stopy maja wplyw na wzrost gospodarczy ale tylko wtedy gdy gospodarka jest elastyczna a panstwo sprawnie funkcjonuje. W Polsce jest jeszcze wiele do zrobienia dlatego denerwuja mnie posty Macieju ze u nich w Ameryce stopy obnizyli i jest wzrost. Ale USA ma bardzo elastyczna gospodarke. U nas wazniejsze sa reformy, polityka monetarna jest na dalszm planie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Mechanizmy ewolucji IP: *.ny325.east.verizon.net 09.08.02, 06:06 Gość portalu: RYBA napisał(a): > Osobiscie zgadzam sie po czesci z Toba i Tomalka. Dlatego po czesci sie zgadzasz,bo po czesci ich rozumiesz. Wiesz jak to w szkole jest,co sie da wytlumaczyc -to dobrze ,a reszty trzeba sie na pamiec nauczyc jak slynnych klasykow. > Posty Fizyka sa intersujace i > ciekawe. Zrwaca on uwage na caly szereg problemow ale nie potrzebnie tak sie > uczepil RPP. Moj poglad jest taki stopy maja wplyw na wzrost gospodarczy ale > tylko wtedy gdy gospodarka jest elastyczna a panstwo sprawnie funkcjonuje. Elastycznosc gospodarki uzalezniona jest od elastycznego myslenia ludzi zamieszkujacych dany kraj. > W > Polsce jest jeszcze wiele do zrobienia dlatego denerwuja mnie posty Macieju ze > u nich w Ameryce stopy obnizyli i jest wzrost. Zawsze jest wiele do zrobienia i oby tak zostalo bo w przeciwnym wypadku zapomnij o rozwoju. > Ale USA ma bardzo elastyczna > gospodarke. U nas wazniejsze sa reformy, polityka monetarna jest na dalszm > planie. Tylko genetyka. Ewolucja opiera sie na zmiennosci,selekcji i dziedziczeniu. Gen,za ktorym stoi cecha faworyzowana przez srodowisko rozprzestrzenia sie. Natomiast gen niepotrzebny przegrywa i znika. Odpowiedz Link Zgłoś
feezyk Po raz setny. 09.08.02, 11:02 Gość portalu: RYBA napisał(a): O F.: > Niepotrzebnie sie uczepil RPP. > Moj poglad jest taki stopy maja wplyw na wzrost > gospodarczy ale tylko wtedy gdy gospodarka jest > elastyczna a panstwo sprawnie funkcjonuje. Niestety, nie masz racji. Sa zjawiska uniwerslane. Jesli dzialania Banku Centralnego prowadza do problemow z plynnoscia, to kazda gospodarke to rozlozy. Nie wiem, czy zauwazyle, ze w Polsce, wskutek braku zlotowek w latach 2000, 2001, inne rodzaje pieniadza musialy zostac uzyte: a to: euro, USD, CHF - w kredytach mieszkaniowych, takze w zarobkach. Nadto, rozne weksle, wierzytelnosci itp. Po prostu, polityka NBP zagrozila plynnosci! Dokladnie, ten sam blad, ktory popelnin FED podaczas Wielkiej Depresji. Friedmann sie martwi o to, ze ta sama polityka monetarna moze zaszkodzic UE, bo powinna byc inna np. dla Niemiec i Wloch. A to drobiazg, w porownaniu z tym, co wyprawia RPP. Pozdrawiam F. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JOrl Do Fizyka IP: 212.160.124.* 10.08.02, 10:53 feezyk napisał: > Niestety, nie masz racji. > Sa zjawiska uniwerslane. Jesli dzialania Banku > Centralnego prowadza do problemow z plynnoscia, > to kazda gospodarke to rozlozy. > > Nie wiem, czy zauwazyle, ze w Polsce, wskutek > braku zlotowek w latach 2000, 2001, inne > rodzaje pieniadza musialy zostac uzyte: > a to: euro, USD, CHF - w kredytach > mieszkaniowych, takze w zarobkach. Nie sadzi Pan, drogi Fizyku, ze bylo odwrotnie? Jako ze na wskutek naplywu walut wymienialnych do Polski, jako wplywy z prywatyzacji jak i mozliwosc zaciagania kredytow walutowych w kraju poprzez firmy czy obywateli polskich TRZEBA bylo zmniejszyc ilosc zl na rynku aby ograniczyc summe pieniadza? Bo ta suma pieniadza przekraczala ogromnie mozliwosci produkcyjne kraju i, jako ze byly to wymienialne waluty, umozliwiala ten ogromny import (dokladnie rzecz biorac deficyt). I jako ze RPP/rzad nie mial praktycznie zadnego wplywu na naplyw walut zachodnich byl ZMUSZONY ograniczyc w ten skladnik sumy pieniedzy w Polsce na ktory mial wplyw, czyli zl. W zadnym normalnym kraju swiata nie kraza po kraju w takim wielkim procencie cudze pieniadze jak to jest w Polsce. A furtke do tego otworzono prywatyzacja bankow. Jak i sprzedarza (bo niby oplacalna!) majatku narodowego na Zachod. Wiec jeszcze raz, najpierw byl naplyw euro, USD, a potem pomniejszenie ilosci zl, a nie odwrotnie, jak to Pan, drogi Fizyku wyzej twierdzi. Balcerowicz zareagowal prawidlowo, ale oczywiscie usiluje leczyc symptomy, a nie przyczyny. Bo wtedy leczenie musialoby byc inne. I niemozliwe praktycznie do przeprowadzenia geopolitycznie. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomalka Re: Powinienem sie cieszyc, ale sie martwie IP: *.pkobp.pl 09.08.02, 10:15 Gość portalu: Biolog napisał(a): > nie zgadzam się co do oceny jednostronności listów fizyka. Każdy rozsądny > człowiek widzi konieczność zmian, które są w gestii polityków. Ale Fizyk - > jeżeli dobrze odczytuję jego intencje - wychodzi z założenia, że: Ja, nie twierdzę, że one są jednostronne tylko, że są źle wyważone. > A Politycy nie zrobią rzeczy ważnych typu reforma kosztów płacy czy zniesienie > monopoli > B Efekt tego będzie za trzy lata patrz hasło "Siostro tlenu" Jeżeli tak, jeżeli rzeczywiście politycy nie zrobią swojego, to oznacza to, że jedynym sposobem będzie dostosowania, przywrócenia racjonalnych proporcji w gospodarce będzie dostosowanie poprzez kryzys ze wszystkimi tego konsekwencjami. Nie chcę spekulować na temat jak on będzie wyglądał. Wiem, że się tego boję. Z drugiej strony coraz bardziej skłaniam się do Twojego poglądu, że jest on konieczny, w przeciwnym przypadku choroba może się jeszcze ślimaczyć i ślimaczyć. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
feezyk Moze bardziej sie przylozymy? 09.08.02, 10:54 Drogi Tomalka. Tez lubie Twoje posty. Moze jednak przylozymy sie bardziej. Kiedys, dla RYBY zrobilem taka mala tabelke: Bilans platniczy na bazie transakcji (dane z NBP), w mld USD: .............................................1999......2000........Zmiana Saldo obrotow towarowych -15 ......-12.3..... -18% Rachunek biezacy ...............-12.5 ..-10........-20% Eksport..................................... 30.........36 ........+20% Import .......................................45.........48 .........+7% Ex/Im...................................... 0.667......0.75 .....+12% Trzeba pamietac, ze w 2000 roku, zlotowka byla slabsza niz w 1999 roku. Co o tym powiesz? Wyraznie widac, ze slaba zlotowka w 2000 roku jest jakos skorelowana z poprawa CA. Dalej: jak wyjasnisz, ze mimo tak wysokich, ponoc, deficytow, prawie nie zmieniaja sie rezerwy walutowe Polski? Dalej: dane NBP pokazuja, ze glowny wklad do wzrostu zadluzenia zagranicznego RP w 1999, 2000 roku mialy kredyty (zwlaszcza handlowe!) dla inwestorow bezposrednich! To przeciez musialo towarzyszyc inwestycjom zagranicznym i szybkiej prywatyzacji! W dodatku, wtedy wlasnie (1998/99) zmieniono sprawozdawczosc, objeto rejestracja poziomu zadluzenia wiecej podmiotow i ten wzrost wpisano po prostu w latach 1998-1999! Toz to zwykla manipulacja! Dalej: trzeba pamietac, ze czesc obecnej poprawy CA zawdzieczamy tylko aprecjacji zlotowki do koszyka walut. Dzieki temu, nominalny PKB w USD wzrosl o 20-25%! To jest jednak poprawa na bardzo slabych podstawach, uzyskana sztucznie. Cena jaka placimy: spowolnienie gospodarcze, bezrobocie, narastanie zadluzenia budzetu jest zbyt wielka, w stosunku do dyskusyjnych sukcesow w ograniczaniu CA, tym bardziej dyskusyjnych, ze po roku 2000 znaczenie FDI, ktore generowalo czesc deficytu CA bardzo spadlo. Pozdrawiam F. Odpowiedz Link Zgłoś
feezyk PS. 09.08.02, 11:18 Zarzuciles mi zbyt duza koncentracje na sprawie RPP. Wyjasniam od razu: co do oceny wiekszosci dzialan politykow mamy konsensus. Niemniej, trudno nie zauwazyc, ze obecny rzad ma dosyc waskie pole manewru, prawda? Pisze to bez sympatii dla tego rzadu, ale: 20% bezrobocia, 5% deficytu, 1% wzrostu, to nie sa rzeczy, ktore mozna zmienic w ciagu roku. Natomiast, dyskusje na temat RPP sa tak gorace, bo tu jest punkt sporny. Zwolennicy potrafia twierdzic jednoczesnie, ze tlumienie inflacji jest zasluga RPP oraz, ze polityka RPP nie ma wielkiego wplywu na wygenerowanie obecnego kryzysu. Potrafia dostrzec zyski z aprecjacji waluty (moga kupowac taniej), a nie widza tego, ze musza byc i koszta. Wreszcie: M. Friedmann twierdzi, ze zla polityka monetarna FED wywolala Wielka Depresje 1929. A w Polsce, wplyw polityki monetarnej na gospodarke ciagle jest lekcewazony przez srodowiska, ktore sie na Fiedmanna powoluja! Czy to nie swiadczy o tym, ze czytali Friedmanna wybiorczo lub bez zrozumienia? Pozdrawiam F. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomalka Re: Moze bardziej sie przylozymy? IP: *.pkobp.pl 09.08.02, 18:43 feezyk napisał: > Drogi Tomalka. Tez lubie Twoje posty. > Moze jednak przylozymy sie bardziej. > > Kiedys, dla RYBY zrobilem taka mala tabelke: > > Bilans platniczy na bazie transakcji (dane z NBP), w > mld USD: > > .............................................1999......2000........Zmiana > > Saldo obrotow towarowych -15 ......-12.3..... -18% > Rachunek biezacy ...............-12.5 ..-10........-20% > Eksport..................................... > 30.........36 ........+20% > Import > .......................................45.........48 > .........+7% > Ex/Im...................................... > 0.667......0.75 .....+12% > > > Trzeba pamietac, ze w 2000 roku, zlotowka byla slabsza > niz w 1999 roku. Co o tym powiesz? Wyraznie widac, > ze slaba zlotowka w 2000 roku jest jakos skorelowana z > poprawa CA. Z tymi kursami to nie jest takie oczywiste. W ciągu 2000 złoty był słabszy do dolara i mocniejszy do euro niż w poprzednim roku. Przy czym rzeczywiście do dolara stracił więcej niż zyskał w stosunku do euro. Zmiany kursu bardziej oddziaływały na hamowanie importu niż wzrost eksportu. Jeżeli przedłużysz swoją tabelkę na rok 2001 to zobaczysz, że w 2001 r. eksport wzrósł o 7,1%, import zaś tylko o 1,3% natomiast złoty był mocniejszy i do euro i do dolara niż rok wcześniej nominalnie (po uwzględnieniu spadającej inflacji realna aprecjacja była dużo większa). Nie twierdzę, że korelacja między kursem i deficytem na rachunku obrotów bieżących będzie zawsze ujemna. Twierdzę tylko, że restrykcyjna polityka RPP w 2000 i 2001 miała większe znaczenie dla obrotów z zagranicą niż kurs, co oddaliło niebezpieczeństwo kryzysu walutowego. Podzielam zapewne Twój pogląd, że zostało to osiągnięte zbyt dużym kosztem. > Dalej: jak wyjasnisz, ze mimo tak wysokich, ponoc, > deficytow, prawie nie zmieniaja sie rezerwy > walutowe Polski? To wyjaśniłeś już za mnie, problemów ze sfinansowaniem deficytów nie mieliśmy było ono zapewnione przez przez prywatyzację i FDI, a w późniejszym okresie również przez pożyczki w walutach. Problem w tym, że znaczny wzrost stosunku deficyt/PKB rodził poważne zagrożenie, że to finansowanie skończy się w sposób skokowy. Przy odpowiednio dużej skali paniki rezerwy NBP zmieniłyby się diametralnie w ciągu tygodnia. Przypomnij sobie maj 2000, bodaj wtedy zaczęły się zjazdy na NASDAQ i NBP podał jakieś stosunkowo złe dane o CA - dolar poleciał chyba gdzieś do 4,7. Niebezpieczeństwo istniało. > > Dalej: dane NBP pokazuja, ze glowny wklad do wzrostu > zadluzenia zagranicznego RP w 1999, 2000 roku mialy > kredyty (zwlaszcza handlowe!) dla inwestorow > bezposrednich! > > To przeciez musialo towarzyszyc inwestycjom zagranicznym > i szybkiej prywatyzacji! W dodatku, wtedy wlasnie > (1998/99) zmieniono sprawozdawczosc, objeto rejestracja > poziomu zadluzenia wiecej podmiotow i ten wzrost wpisano > po prostu w latach 1998-1999! Toz to zwykla manipulacja! > Deficyt 4-5% PKB - OK, ale nie 8,5%. Popatrz też jak zachowywały się wówczas należności sektora bankowego od gospodarstw domowych (do Q2 2000 włącznie, dane na koniec kwartałów) q1 1999: 25,2 mld PLN; q4 1999: 36,5 mld PLN; q2 2000: 50,7 mld PLN; q4 2000: 48,1 mld PLN; (można już było spokojnie redukować, tym bardziej, że bezrobocie wzrosło i spadał a należności od podmiotów wzrastały powoli) q4 2001: 55,2 mld PLN > Dalej: trzeba pamietac, ze czesc obecnej poprawy CA > zawdzieczamy tylko aprecjacji zlotowki do koszyka walut. > Dzieki temu, nominalny PKB w USD wzrosl o 20-25%! > To jest jednak poprawa na bardzo slabych podstawach, > uzyskana sztucznie. Zgoda, z małym zastrzeżeniem, do wyliczania CA/PKB bieżemy również kursy średnioroczne. > Cena jaka placimy: spowolnienie gospodarcze, > bezrobocie, narastanie zadluzenia budzetu jest > zbyt wielka, w stosunku do dyskusyjnych sukcesow > w ograniczaniu CA, tym bardziej dyskusyjnych, ze > po roku 2000 znaczenie FDI, ktore generowalo > czesc deficytu CA bardzo spadlo. > Pozdrawiam, tomalka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ps Re: Moze bardziej sie przylozymy? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.08.02, 22:42 Tak jeszcze myślę o tym finansowaniu deficytu obrotów bieżących, rzeczywiście napływ inwestycji bezpośrednich był wtedy duży i te prywatyzacje - ale pamiętam jak wszyscy śledzili dane o eksporcie i imporcie, szczególnie w I połowie 2000 r., i jak często pojawiało się słowo kryzys. Obserwując to co działo sie w Argentynie i Urugwaju widać, że nagłe odwrócenie sie od waluty krajowej nie musi wcale wiązać się z ucieczką kapitału zagrannicznego. W Argentynie to przecież ludność miejscowa straciła wiarę w peso - chcieli nagle wybrać je z banków i zamienić na dolary. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RYBA Re: Moze bardziej sie przylozymy? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 09.08.02, 22:40 Moze ja teraz zrobie tabelke dla Ciebie: 1999 2000 Eksport 27 mld USD 31 mld USD Import 45 mld USD 48 mld USD To sa dane GUS, ktore specjalnie poszukalem zeby sprawdzic czy nie chcesz nas oszukac. Dodam ze w 99r kurs USD to 4.09 (srednioroczny) a w 2000 4.34. Jak widzis mimo znacznego spadku kursu nie poprawilo to eksportu. Sprawdzilem inne dane w 2000 roku placa realna wzrosla o 5% a w pierwszym kwartale 2000 roku nominalnie o 14%. Nie wiem skad wziales dane o 20% relanym wzroscie. Mowisz ze brakowalo zlotowek? Srawdzilem dane podaze pieniadza sie caly czas zwiekszala. Ludzie brali kredyty w walucie bo byly lepiej oprocentowane. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BIOLOG Do Ryby IP: *.mtnet.com.pl 10.08.02, 14:52 zabawiłeś sę cyframi = dokładnie tak samo jak zrobił NBP w swoim sprawozdaniu. (Abstrahuję od tego czego próbował dowieść Twój rozmówca - odpowiedż to już jego działka) Teza, że te dane są dowodem, że kurs walutowy nie ma wpływu na eksport jest chwytem retorycznym. Nie ma żadnej wartości. Dlatego, że nie piszesz nic o podstawowych Twoim zdaniem determinantach wpływających na eksport i import w tamtym okresie. Być moze okazałoby się po analizie przyczyn i skutków, że gdyby nie nastąpiła ta niby nieistotna zmiana kursu eksport byłby mniejszy np. o połowę. To tak jak teza o zerowym wpływie stóp na wzrost w Japonii i wniosek, iż stopy nie mają na wzrost PKB w każdym kraju przy braku odpowiedzi na pytanie co by się stało gdyby szalaniec podnióśł tam kredyt do 15%. Zastosuj Twoją analizę np. do raportu finansowego WBK. Został przyjęty entuzjastyczie, mimo że w II kwartale 2002 bank zarobił jeżeli pamiętam o 23 % mniej niż w II kwartale 2001 r. Ale rynek wziął patrząc na te cyfry pod uwagę świetny wynik za całe półrocze, kwestie zwrotu podatku w danych porówanwczych i trudną sytuację banków dziś i uznano, że jest to sukces. Gdyby zastosowac Twoją metodę bez zapytania co kryje się za cyframi to WBK jest fatalnym bankiem. Wydaje mi się, że prawidłowa analiza wpływu ruchów kursu walutowego na eksport powinna być dwuetapowa: Etap 1 założenie a'priori, że uwierzenie przz firmy, że będzie trend do 4,3- 4,5 zł za dolara z wyjściowego 4,0 powinno zwiększać wolumen eksportu Etap 2 jezeli nie sprawdza się założenie z Etapu 1 szukanie przyczyny dlaczego tak się dzieje. Tu są pytania ile firmy tracą importując podzespoły i technologie, jakie mają realne możliwości zastąpienia tego importu kooperacja w danym kraju, a moze ktoś walczy z nami polityką protekcjonistyczną itd. BIOLOG Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RYBA Re: Do Biologa IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 11.08.02, 10:43 Osobiscie uwazam ze kurs nie ma az tak duzego wplywu (jak to niektorzy uwazaja) na wolumen eksportu. Podalem te dane bo one to czesciowo potwierdzaja. Chyba zgodzis sie ze mna ze producenci byli przyzwyczajeni do stopniowej deprecjaji zlotego wzgledem koszyka walut co ulatwialo im zawieranie dlugotrminowych kontraktow. Teraz czyli gdzies od drugiej polowy 2000 roku pojawilo sie ryzyko kursowe. Firmy sobie z tym nie radza bo musza zaczac konkurowac jakoscia a nie tylko cena. Do tego potrzebna jest restrukturyzacja i odnowa majatku trwalego i wtworczego. Brakuje im pieniedzy bo amortyzacje z lat ubieglych "przejadali". W skutek wlasnej niegospodarnosci wiele firm bedzie musialo upasc. Oczyszczajacy charakter cyklow koninkturalnych. W jednym ze swoich postow pokazalem na podstawie danych ze po tych "zyskach" eskporterow w 2000 roku, w 2001 nie nastapil znaczacy wzrost inwestycji a wbudownictwie wrecz spadek. Chyab sie z tym zgadzasz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Biolog Nie zgadzam się IP: *.mtnet.com.pl 11.08.02, 15:02 Oczywiście, że się nie zgadzam. Ale w sumie zaczynam rozumieć dlaczego można tak myśleć jak Ty i będzie mi łatwiej rozmawiac z takimi osobami Myślę, że Ty akutar popełniasz błąd analizując dane za zbyt krótki okres i myląc skutek z przyczyną. Ryzyko walutowe nie pojawiło się w 2000r. Dla osób śledzących gospodarkę Polski od co najmniej 1997 roku jest widoczny strach przed dolarem np. po 5 zł. Czytałem w jednym z wywiadów, że w tym okresie przybyła misja MWF, która prawie błagała o walkę z nieuchronnym kryzysem. Jeżeli przejrzysz gazety z tamtego w tym również wywiady Balcerowicza zapowiedzi kryzysu nie ma - mieliśmy mieć taki wzrost PKB jak Chiny i mlekiem i miodem płynące rzeki. Każda rozgarnięta istota kupująca mieszkanie na walutowy kredyt miała dygot patrząc na ewolucję wskaźników. Akurat prawie wszyscy moi znajomi w tamym okresie kupowali mieszkania na taki kredyt i mieli niezłego stracha - niepotrzebnie, ale jeszcze byliśmy bardzo naiwni i nie spodziewaliśmy się, że RPP zdecyduje się zdusić wzrost PKB na niewiadomo ile lat i uwzględniając rzeczywisty poziom bezrobocia 3,5 - 4 mln ludzi bez pracy (w Polsce uruchomione są skuteczne mechanizmy prawne zmniejszające oficjalny wskaźnik bezrobocia) byle nie dopuścić do gwałtownych (i źle wyglądających w życiorysie), ale oczyszczających gospodarkę wahań walut. W tamym okresie krajowi przedsiębiorcy (myślę o tych nie związanych z kapitałem zachodnim) nie byli przygotowani do aprecjajcji złotówki - ich oczekwiania były dokładnie odwrotny, o czym świadczy casus kontraktów Stoczni Szczecińskiej. Nie wiem kto tam oceniał trendy w zakresie walut, ale to przedsiębiorstwo eksportuje wszystko i sądzę (może naiwnie), że tu akurat starali się być dokładni. Pamiętam też straty jakie poniósł fundusz DWS kiedy inwestował w obligacjie denominowane w USD licząc - oni dokładnie widzieli co sie dzieje w gospodarce, choć nie wiem jak dobrym d.i. jest Bogusz - na dewaluację. Nie dlatego, że byli jej zwolennikami, ale dlatego że była to naturalna reakcja gospodarki na jej óczesne choroby i staranie analizowali dane Sądzono na poziomie przedsiębiorstw, że polityka RPP w zakresie aprecjacji ma charakter tymczasowy, a nie że jest metodą z premedytacją wykorzystaną do obniżenia inflacji mającej wtedy główne źródło w podnoszeniu cen urzędowych i podatków pośrednich i zabijajacej gopodarkę. Myśle, że w mniejszosci były osoby rozumiejącę różnice, że NBP ma dbać o pieniądza, a nie o pieniądza i wzrost gospodarczy. Do dziś trudno mi myśleć o Grabwskim czy Dąbrowskim jako o ludziach mowiących "My nie jesteśmy odpowiedzialni za gospodarkę", Twierdzenie ,że przyczyną kryzysu jest przejadanie zysków przed głupich przedsiębiorców w okresach poprzednich, nieinwestowanie nie jest Twoją obserwacją tego co się działo. To dotyczy kilku trudnych w każdym kraju branż jak hutnictwo i górnictwo, lae nie całej gospodarki. To slogan, bo zawsze można mówić nawet pewnie Intelowi i Microsoftowi - "Za mało inwestujesz, jesteś nienowoczesny" Życzę powodzenia w zakresie dokonywania inwestycji przy takim poziomie stóp procentowych jaki był wtedy, polityce od co namniej 1995 promującej import, barierach protektocjonistycznych mądrze stosowanych choćby przez Niemców, ubożeniu Polaków do tego stopnia, że renta 400 zł podwyższa na dużym obszarze Polski statut społeczny o czym Warszawiacy do dziś nie chcą uwierzyć, tego newsu przypisując wyłącznie zwolennikom Leppera albo LPR. To jest zresztą jedna z typowych niekonsekwencji zwolenników wolnego rynku - "Rynek ma zawsze rację" oznacza, że jeżeli zachodzi jakiś proces w gospodarce ma on swoją obiektywną przyczynę - przedsiębiorca w swej masie nie jest ani winien ani niewinny. Kiedy pojawia się sytuacja, że polscy przedsiębiorcy dostają po d..... osoby odpowiedzialne za ogólny klimat inwestycji a w tym gronie bez żadnych wątpliwości Leszek Balcerowicz (o czym przekonasz się czytając podręczniki akademickie z ekonomii za 15-20 lat i wolną od aktualnego polityczego bełkotu wokół tego człowieka ocenę jego decyzji) mówią "Przedsiebiorcy są głupi, rozrzutni i nie znają jezyków" TO odbyło się zupełnie inaczej. Bardzo wielu przedsiębiorców przez długi okres próbowało walczyć z negatywnymi wskaźnikami równiez w zakresie walut i stóp, ale w miarę upłuwu czasu dawali sobie spokój. Im wcześniej rezygnowali z inwestycji tym dziś mają lepszą systuację. Biolog Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: citizen Do Biologa IP: *.90.84.149.Dial1.Chicago1.Level3.net 12.08.02, 00:31 Chociaz sam nie jestem zawodowym ekonomista, to mysle, ze Pan jest, i to b.dobrym. Prawdopodonie jakby Pan byl na miejscu Balcerowicza, to mnie nie byloby w USA, a w Polsce byloby teraz duzo lepiej. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
feezyk Bledy RPP? - ciag dalszy dyskusji 11.08.02, 21:18 Wyrazy uszanowania! Przede wszystkim, bardzo serdecznie dziekuje za znakomite posty polemiczne i te zawierajace podobny do mojego punkt widzenia. do RYBY (w pierwszej kolejnosci, ze wzgledu na podstawowy charakter polemiki - dane): 1) Podales chyba dane bilansu handlowego na bazie platnosci. Ja podalem na bazie transakcji (ciekawe, jaka jest roznica?). Sprawdzilem jeszcze raz na stronie NBP, moje dane sa scisle. Z obydwu zestawow danych wynika, ze eksport w 2000 wzrosl: na bazie platnosci - o 14% na bazie transakcji - o 20%. To bardzo duzy wzrost. 2) Masz racje, ze napisalem blednie. Place realne nie wzrosly wtedy o ponad 20%. O mniej-wiecej tyle wzrosly jednak place (wraz z pochodnymi) i emerytury wyrazone w Euro (wzrost nominalny plac 1999, Q1 2000, aprecjacja zlotego). Pomijajac ten istotny moj blad terminologiczny, wlasnie ten wskaznik (placa za godzine w EU) decyduje o konkurencyjnosci polskiego pracownika na najwazniejszym dla nas rynku europejskim. Reszta argumentu idzie, jak byla. 3) Podaz pieniadza musi rosnac, jesli gospodarka sie rozwija i sa pewne oczekiwania inflacyjne (oparte na celu inflacyjnym NBP). Pytanie, czy rosla wystarczajaco szybko dla potrzeb szybko rosnacej gospodarki. Moze mozesz podac dane, wraz z ich interpretacja? Napisales: "Ludzie brali kredyty w walucie bo byly lepiej oprocentowane." Dzieki za podpowiedz! A dlaczego byly lepiej oprocentowane? Bo oprocentowanie kredytow NBP ustalil na poziomie zaporowym i bardziej oplacalo sie poniesc ryzyko kursowe na CHF np., mimo, bylo i jest duze. do tomalki: W sumie, bardziej sie zgadzamy, niz nie zgadzamy. Masz racje, wolumen eksportu w 2001 roku nadal przyzwoicie rosl, mimo bardzo niekorzystnego kursu. Tu zadzialal korzystnie stlumiony popyt wewnetrzny i (spekuluje) korzystne ceny, ktore zaproponowaly swoim partnerom polskie firmy, na bazie kursow wymiany z 2000 roku i oczekiwan dalszej deprecjacji zlotowki. Nieoczekiwana aprecjacja Euro pod koniec 2000 roku zmusila eksporterow do: - zwolnien - zaniechania inwestycji - pozbawila ich zysku (zyski przedsiebiorstw netto w 2001 roku sa 0.2% obrotu, oprocz tych, co padly). Zobacz tez, co ludzie sadzili o kursach w 2000 roku: www.businessweek.com/2000/00_18/b3679193.htm Jak slusznie pisze Biolog, przedsiebiorstwa oczekiwaly w 2000 roku dalszego oslabiania sie zlotowki, zamiast tego przyszlo spektakularne umocnienie (Euro, swoja droga, tez dalo popalic). Dlaczego przyszlo umocnienie? Bo rynki uznaly, ze nie ma juz zagrozenia kryzysem walutowym oraz inflacja! RPP zas tego nie wyczula pod koniec 2000 roku (kiedy LB zastapil HGW) i utrzymywala bardzo wysokie stopy! Twoje dane o kredytach wskazuja wyraznie: przedwczesna obnizka stop w 1998 roku i zbyt wolne lagodzenie polityki monetarnej od konca 2000 roku, poczynajac. Po prostu, rynki ocenily, ze nie ma juz ryzyka, a RPP nadal oceniala, ze jest. Niestety, do dzis daja sobie margines 2-3% zapasu przy ustalaniu stop. Masz takze racje, ze powazni inwestorzy budujacy fabryki, nie uciekliby z Polski przy znacznym oslabieniu zlotowki i prosperujacej gospodarce. Euro oslablo do USD o 30% (1999-> 2001, i co?). do Pana JOrla. Nie odnosze sie do Pana hipotezy o celowym zawyzaniu kursu zlotowki i rozdawaniu pieniedzy przez Zachod, bo to tak powazne odejscie od mojego punktu widzenia, ze potrzebuje czasu, zeby to przemyslec. Niechybnie jednak odpowiem w przeciagu tygodnia. Tylko ad vocem: tak, to naplyw inwestycji, w tym tych do bankow, z przeznaczeniem na kredyty, mialo wielki wplyw na aprecjacje zlotowki. Czy jest to zjawisko pozytywne czy negatywne (ten naplyw) to inna historia. W ramach mojego punktu widzenia: Ekspansje kredytowa bankow wyhamowano w polowie 2000 roku, prosze spojrzec na post tomalki. Potem, nie bylo juz ryzyka kryzysu walutowego, zaczynal sie kryzys gospodarczy i mozna bylo znacznie szybciej obnizac stopy NBP. To pozwoliloby uniknac aprecjacji zlotowki i zmniejszysloby glebokosc dzisiejszego kryzysu gospodarczego. do Biologa: wyglada na to, ze sie zgadzamy. Pytania do wszystkich: 1) czy polityka RPP 2000,2001,2002 okazala sie trafna? Jesli nie, to gdzie bylo zle? 2) Jakie stopy procentowe powinny obowiazywac wedlug Was w Polsce po sierpniu 2002 roku? 3) Czy Polska wyjdzie w 2003 roku z kryzysu gospodarczego? Pod jakimi warunkami? Bardzo serdeczne pozdrowienia dla wszystkich! F. Odpowiedz Link Zgłoś
feezyk Artykul w Business Week 11.08.02, 22:13 Link, ktory podalem www.businessweek.com/2000/00_18/b3679193.htm jest, jak zauwazylem, do diagramu. Trzeba kliknac: Return to main story Pozdrawiam F. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ula Re: Dla zwolennikow Balcerowicza-polecam IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.02, 23:26 Podziwiam wytrwałość i zaciętość dyskutantów.Nawet urlopów nie biorą.A pogoda taka piękna. Wpadłam na forum,aby oznajmić,że żyję i mam się dobrze ku pokrzepieniu moich zwolenników i zmartwieniu zwolenników zgnojenia złotówki z MACIEJEM,Miśkiem i Fizykiem na czele. Tym ostatnim radzę wziąć się do pracy,a nie dzień i noc spędzać przy komputerze.Nie liczcie na łatwy zarobek poprzez wzrost wartości Waszych dolców. Stopy % nie będą obniżane i złotówka będzie mocna dopóki Komuchy nie zaczną zmieniać struktury budżetu i obniżać deficytu.O tym również mówił prof.Nuti,a czego jak prostaki nie zauważacie i klepiecie w kółko o drukowaniu złotówek dla "uszczęśliwienia" 40 milinowego narodu. Do zobaczenia w końcu sierpnia chyba,że pogoda się wcześniej popsuje. Odpowiedz Link Zgłoś
feezyk Do uli 07.08.02, 23:42 Ula, Twoja obecnosc na forum mnie ani ziebi ani grzeje. W toku naszych dlugich utarczek zauwazylem jednak, ze uwielbiasz mnie obrazac, na co chyba jeszcze nigdy w podobny sposob nie odpowiedzialem. To jednak glupstwo, w porownaniu z tym, jak monotonna i nieciekawa w kwestaich merytorycznych jest dla mnie Twoja pisanina. Do tej pory, Twoja zlosliwosc mi to kompensowala, ale ostatnio i ona jest coraz nizszej proby. Po co mam dyskutowac z kims tak nieciekawym? Wiecej juz nie bede. Milych wakacji F. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Re: Do uli. ZADLO WSTYDU IP: *.ny325.east.verizon.net 08.08.02, 05:39 feezyk napisał: > Ula, > > Twoja obecnosc na forum mnie ani ziebi ani grzeje. > W toku naszych dlugich utarczek zauwazylem jednak, > ze uwielbiasz mnie obrazac, na co chyba jeszcze > nigdy w podobny sposob nie odpowiedzialem. > > To jednak glupstwo, w porownaniu z tym, jak > monotonna i nieciekawa w kwestaich merytorycznych > jest dla mnie Twoja pisanina. Do tej pory, Twoja > zlosliwosc > mi to kompensowala, ale ostatnio i ona jest coraz nizszej > proby. > > Po co mam dyskutowac z kims tak nieciekawym? > Wiecej juz nie bede. > > Milych wakacji > F. To juz kaplica dla ciebie ula. To jest gorsze niz klatwa. Juz lepiej zebys nogi polamala w czasie ulewnych wakacji niz zadarla z F. Musze szczerze przyznac ze ci wspolczuje. Juz widze na tobie te objawy: kolatanie serca,pocenie sie rak,uczucie goraca,rumieniec na twarzy,plonace poliki,czerwieniace sie uszy. A nawet szyja. Kazdemu moze sie zdarzyc potkniecie-doslowne,towarzyskie,obyczajowe. Pol biedy ,jesli nikt tego nie widzi. Gorzej gdy zdarza sie w miejscu publicznym,wsrod anonimowego tlumu ludzi. A najgorzej,jesli podczas wystepu na akademii ku czci..,koncercie lub przyjeciu. Ze o forum gospodarka juz nie wspomne. Czujemy sie wtedy zawstydzeni,zazenowani,skrepowani,zmieszani,speszeni,zaambarasowani,zaklopotani, skonsternowani,skonfudowani,zdeprymowani....slowniki maja jeszcze wiecej okreslen,ale chodzi o to samo. Takich objawow nie maja ani lek,ani zlosc,ani zazdrosc. Wstyd przejawia sie identycznie we wszystkich nawet bardzo egzotycznych kulturach i ZAWSZE JEST REAKCJA NA POCZUCIE NIEDOSTOSOWANIA DO NORM SPOLECZNYCH. Shame on You ula. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ula Re: Do uli IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 08.08.02, 15:20 Chyba Fizyk nie jesteś tak zaślepiony abyś nie zauważył,że z Wami tzn.z MACIEJEM,Miśkiem i Tobą ja już dawno przestałam dyskutować.Czy ja używam zwrotów "do MACIEJA,Miśka czy Fizyka"?.To Wy ciągle przywołujecie mój nick. Fałszujecie dane gospodarcze,dobieracie ich tendencyjnie,zawsze musicie mieć racje,a kto uważa inaczej to jest dureń i zostaje wyśmiany.Nie umiecie przegrywać.Na rzeczowe argumenty dawersarza macie tylko wycieczki osobiste w postaci wieku,rodzaju szkoły, miejsca zamieszkania czy ortografi i prostackie skwitowanie"piszesz banały".W tej sytuacji próba przekonania Was do czegokolwiek to syzyfowa praca,a ja jestem człowiekiem czynu,a nie siusiumajtkiem.[Już widzę tytuł postu autorstwa czubka MACIEJA]. Ja piszę do tych co są otwarci na świat i ludzi oraz zostali dobrze wychowani,a tych jest większość na tym forum. Jeżeli chodzi o Ciebie Fizyk to rzeczywiście różnisz się zasadniczo od swoich kumpli w jednym,ale ważnym punkcie.Raczej nie ubliżasz swoim dawersarzom,ale czasami Cię ponosi.Świadczy Twoje zachowanie w stosunku do RYBY kiedy udowodnił Ci Twoje matactwo.Mój główny zarzut do Ciebie to to,że jesteś jednowymiarowy [tylko stopy mogą zbawić Polskę],nie umiesz przegrywać,manipulujesz danymi na czym kilka razy przyłapałam Cię i,że dajesz poniżać się nie mnie,ale temu czubkowi MACIEJOWI.On ciągle powtarza kiedy napiszesz coś co Jemu odpowiada."Fizyk to moja szkoła słuchaj mnie dalej".Oczywiście to jest oszczerstwo.Niestety nie spotkało to się z Twojej strony z żadną reakcją.Nie napiszę jak takich ludzi,a zwłaszcza mężczyzn nazywają kobiety.Nie napiszę bo będę zbyt złośliwa.Dodam tylko puentę: Kto się z kim zadaje takim się staje.Aby odciąć się od złego towarzystwa trzeba odwagi.Jeżeli takiej cechy nie posiada osobnik płci męskiej to utrata takiego towarzystwa jest dla mnie małą stratą.Cenię mężczyzn mądrych,ale odważnych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Re: Do uli IP: *.ny325.east.verizon.net 08.08.02, 17:21 Gość portalu: ula napisał(a): > Chyba Fizyk nie jesteś tak zaślepiony abyś nie zauważył,że z Wami tzn.z > MACIEJEM,Miśkiem i Tobą ja już dawno przestałam dyskutować. To do kogo jest ten twoj post ula? Przeciez F. juz na ciebie lache polozyl. > przegrywać.Na rzeczowe argumenty dawersarza macie tylko wycieczki osobiste w > postaci wieku,rodzaju szkoły, miejsca zamieszkania czy ortografi i prostackie > skwitowanie"piszesz banały". Te wycieczki osobiste maja o tyle sens,ze ortografii uczysz sie w podstawowce i szk.sredniej a ekonomii na studiach. Czyli jak robisz bledy ortograficzne-to tym samym nie mozesz miec zadnego pojecia o ekonomii. Identycznie jest z miejscem zamieszkania. Tak sie sklada ze najmadrzejsi sa najbogatsi i mieszkaja w Warszawie. Jezdzilas po swiecie,swiat ten przeszczep odrzucil i mieszkasz tam gdzie powinnas,na zabitej dechami prowincji i taka wlasnie prezentujesz umyslowosc. > W tej sytuacji próba przekonania Was do > czegokolwiek to syzyfowa praca,a ja jestem człowiekiem czynu,a nie > siusiumajtkiem. Pojecia nie mam ,jak to masz zamiar udowodnic. > Jeżeli chodzi o Ciebie Fizyk to rzeczywiście różnisz się zasadniczo od swoich > kumpli w jednym,ale ważnym punkcie.Raczej nie ubliżasz swoim dawersarzom Juz drugi raz wystawiasz moje nerwy na probe z "dawersarzom" > Nie > napiszę jak takich ludzi,a zwłaszcza mężczyzn nazywają kobiety.Nie napiszę bo > będę zbyt złośliwa.Dodam tylko puentę: > Kto się z kim zadaje takim się staje.Aby odciąć się od złego towarzystwa trzeba > > odwagi. I on sie wlasnie od ciebie odcial. > Jeżeli takiej cechy nie posiada osobnik płci męskiej to utrata takiego > towarzystwa jest dla mnie małą stratą.Cenię mężczyzn mądrych,ale odważnych. Jestem pewien ula ,ze F. jest szczesliwy w swoim obecnym zwiazku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x-ray x-ray wyłącznie do Uli IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 08.08.02, 21:49 Rozmawiasz jeszcze z tymi baranami? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Re: x-ray wyłącznie do Uli IP: *.ny325.east.verizon.net 09.08.02, 08:18 Gość portalu: x-ray napisał(a): > Rozmawiasz jeszcze z tymi baranami? Wlasnie na chwile przerwala,zeby sie tutaj wpisac,ale juz niedlugo znajdzie dla ciebie wiecej czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Jak zreformować RPP? IP: *.ibch.poznan.pl 08.08.02, 11:32 Radę Polityki Pieniężnej należy zreformować wprowadzając zakaz obejmowania przez pięć lat posad w instytucjach finansowych i bankach komercyjnych. Pozwoliłoby to uniknąć posądzeń o działania w interesie tych instytucji, w sytuacji gdy dochodzi do sprzeczności interesów pomiędzy nimi a skarbem państwa. Daję przykłady wątpliwych etycznie awansów pp. Hanny Gronkiewicz-Waltz i Jana Krzysztofa Bieleckiego. Rezygnacja ze stanowiska przewodniczącego banku centralnego w trakcie kadencji na rzecz instytucji komercyjnej jest możliwa tylko w "republice bananowej", w porządnym kraju jest nie do pomyślenia. W Polsce panią Hanię się hołubi i wszyscy jej zazdroszczą kariery, podczas gdy powinna być pariasem. Odpowiedz Link Zgłoś