Dodaj do ulubionych

Ponadplanowy wzrost chinskiej gospodarki.+ 7,9%

IP: *.ny325.east.verizon.net 16.10.02, 22:05
Gospodarka chinska w ciagu 9 miesiecy tego roku rozwijala sie w tempie 7,9% i
wyprzedzila plan o 0,9pkt %,bo miala sie rozwijac 7%.
No wiec skorygowano plan rozwoju w ciagu calego roku do 7,8%.

Oni chyba sobie zartuja z przeintelektualizowanych Europejczykow.

No wiec jest ten kryzys ogolnoswiatowy,czy go nie ma?
USA maja sie rozwijac +3% w tym roku,chyba ze skorygujemy to o prognozy
BUFFET'a,ktory przewiduje double dip.

Czyzby EU juz znalazlo sie w miejscu,w ktorym Japonia jest od 10 lat?
I na ile przyjecie Polski do EU pogorszy sytuacje w kraju nad Wisla?

Obserwuj wątek
    • Gość: MACIEJ Re: Ponadplanowy wzrost chinskiej gospodarki.+ 7, IP: *.ny325.east.verizon.net 17.10.02, 04:41
      Zapomnialem dodac,ze artykul pod takim wlasnie tytulem
      "Ponadplanowy wzrost gospodarki chinskiej" jest w GW > gospodarka i byl on na
      pierwszej stronie u dolu,ale gdy sie tam wpisalem,to w bardzo dziwny sposob art
      zginal z pierwszej strony(teraz trzeba nacisnac + wiecej) ani moja opinia nie
      ukazala sie na forum.

      Jak myslicie,czy dobre wiadomosci ze swiata moga zaszkodzic przecietnemu
      Polakowi?

      Czy te reformy gospodarcze w Polsce osiagnely juz takie dno,ze przyjdzie nam
      niedlugo sie na Chinczykach wzorowac ,zeby ruszyc gospodarke z miejsca?
      • Gość: lupo Re: Ponadplanowy wzrost chinskiej gospodarki.+ 7, IP: 141.39.41.* 17.10.02, 16:08
        Powszechne mniemania o Chinach, gdy chodzi o rozwoj technologii, sa w Polsce
        calkowicie falszywe. Ludzie wiedza o Chinach niewiele, a jesli cos wiedza,
        to sa to stereotypy. Stad takie proste komentarze. Tak, gdy chodzi o rozwoj
        technologiczny przemyslu, moglibysmy sie wiele nauczyc. Stad te prawie 8%.


        PZDR,
        lupo

        • Gość: MACIEJ Re: Ponadplanowy wzrost chinskiej gospodarki.+ 7, IP: *.ny325.east.verizon.net 17.10.02, 16:38
          Gość portalu: lupo napisał(a):

          > Powszechne mniemania o Chinach, gdy chodzi o rozwoj technologii, sa w Polsce
          > calkowicie falszywe. Ludzie wiedza o Chinach niewiele, a jesli cos wiedza,
          > to sa to stereotypy. Stad takie proste komentarze. Tak, gdy chodzi o rozwoj
          > technologiczny przemyslu, moglibysmy sie wiele nauczyc. Stad te prawie 8%.
          >
          >
          > PZDR,
          > lupo

          Zgadza sie.
          A teraz z WSJ:
          "Produkcja przemyslowa w Chinach w ciagu 9 miesiecy 2002 wzrosla o 13,8%.
          Export wzrosl o 19,4% do 232,6 mld doll.
          Import wzrosl o 17,2% do 212,6 mld doll.
          W skali roku tak export jak i import przekrocza 300 mld,a PKB Polski jest okolo
          170 mld dolarow.
          Chinczycy w kontenerowcach wywoza i przywoza 4x wiecej niz PKB Polski.
          • Gość: Jan Re: Ponadplanowy wzrost chinskiej gospodarki.+ 7, IP: *.dip.t-dialin.net 17.10.02, 23:18
            Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

            > Gość portalu: lupo napisał(a):
            >
            > > Powszechne mniemania o Chinach, gdy chodzi o rozwoj technologii, sa w Pols
            > ce
            > > calkowicie falszywe. Ludzie wiedza o Chinach niewiele, a jesli cos wiedza,
            > > to sa to stereotypy. Stad takie proste komentarze. Tak, gdy chodzi o rozwo
            > j
            > > technologiczny przemyslu, moglibysmy sie wiele nauczyc. Stad te prawie 8%.
            > >
            > >
            > > PZDR,
            > > lupo
            >
            > Zgadza sie.
            > A teraz z WSJ:
            > "Produkcja przemyslowa w Chinach w ciagu 9 miesiecy 2002 wzrosla o 13,8%.
            > Export wzrosl o 19,4% do 232,6 mld doll.
            > Import wzrosl o 17,2% do 212,6 mld doll.
            > W skali roku tak export jak i import przekrocza 300 mld,a PKB Polski jest okolo
            > 170 mld dolarow.
            > Chinczycy w kontenerowcach wywoza i przywoza 4x wiecej niz PKB Polski.

            1 samochod przypada na 100 osob.80 % zyje w biedzie,Chinczycy rozbieraja stare
            huty stali w Europie i montuja je u siebie.PNB na osobe jest 2,5 razy nizsza niz w Polsce.
            • Gość: MACIEJ Re: Ponadplanowy wzrost chinskiej gospodarki.+ 7, IP: *.ny325.east.verizon.net 18.10.02, 00:15
              Gość portalu: Jan napisał(a):


              > 1 samochod przypada na 100 osob.80 % zyje w biedzie,Chinczycy rozbieraja stare
              > huty stali w Europie i montuja je u siebie.PNB na osobe jest 2,5 razy nizsza
              ni
              > z w Polsce.

              A jak wyglada porownanie Polski z USA?
              PKB na osobe 5 razy nizsze i 80% ludzi zyje w biedzie.

              Ciekawe czy przed olimpiada w Pekinie Chiny doscigna Polske w PKB na osobe?
              • Gość: deLUC Re: Imponujace, ale ... IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 18.10.02, 00:33
                na ile te dane sa wiarygodne? Czy to nie jest troche chinska
                propaganda sukcesu?
                • Gość: MACIEJ Re: Imponujace, ale ... IP: *.ny325.east.verizon.net 18.10.02, 04:01
                  Gość portalu: deLUC napisał(a):

                  > na ile te dane sa wiarygodne? Czy to nie jest troche chinska
                  > propaganda sukcesu?

                  Propagandy sukcesu tam nie ma,bo mowia oni tez wyraznie o bardzo duzych
                  niesciagalnych kredytach.
                  Maja swoje problemy jak kazdy inny,ale sa pracowici i zdyscyplinowani i to jest
                  ich droga do sukcesu.
            • darr.darek PKB na Chińczyka jest 5 razy niższy niż w Polsce 18.10.02, 14:39
              Co nie zmienia faktu , że wprowadzenie liberalnej wymiany , nawet w "czerwonych
              okowach" , daje bardzo dobre efekty .
    • Gość: jr Re: raj na ziemi? IP: 203.129.132.* 18.10.02, 02:38
      nalezaloby sie zastanowic ile tego pkb trafia do przecietnego chinczyka (nie
      mowie tu o srednich stats)? ile zyskow z tego eksportu idzie do firm
      zagranicznych? dlaczego to chinczycy emigruja do innych krajow a nie na odwrot?
      ile zachodnich inwestycji chiny zawdzieczaja niewolnicza sila robocza i nie
      przestrzeganiem praw obywateli? ale coz, pewnie lepiej byc zatrudnionym
      niewolnikiem niz bezrobotnym...
      • Gość: MACIEJ Re: raj na ziemi? IP: *.ny325.east.verizon.net 18.10.02, 04:04
        Gość portalu: jr napisał(a):

        > nalezaloby sie zastanowic ile tego pkb trafia do przecietnego chinczyka (nie
        > mowie tu o srednich stats)? ile zyskow z tego eksportu idzie do firm
        > zagranicznych? dlaczego to chinczycy emigruja do innych krajow a nie na
        odwrot?
        > ile zachodnich inwestycji chiny zawdzieczaja niewolnicza sila robocza i nie
        > przestrzeganiem praw obywateli? ale coz, pewnie lepiej byc zatrudnionym
        > niewolnikiem niz bezrobotnym...

        Masz racje ze zyski trafiaja do tych co inwestuja ale tak powinno byc.
        Gdybys ty byl fabrykantem,to gdzie bys chcial zyski ze swojego biznasu widziec?
        W swojej kieszeni,czy w rzadowej?
    • Gość: JOrl Kiedy Ty cos zrozumiesz drogi MACIEJ'u! IP: *.dip.t-dialin.net 19.10.02, 16:40
      Drogi MACIEJU, przeswietny znawco ekonomii, Twoje bardzo madre slowa:

      >"Produkcja przemyslowa w Chinach w ciagu 9 miesiecy 2002 wzrosla o 13,8%.
      >Export wzrosl o 19,4% do 232,6 mld doll.
      >Import wzrosl o 17,2% do 212,6 mld doll.
      >W skali roku tak export jak i import przekrocza 300 mld,a PKB Polski jest
      >okolo 170 mld dolarow. Chinczycy w kontenerowcach wywoza i przywoza 4x wiecej
      >niz PKB Polski.

      A ja Tobie opowiem jak ten chinski export i import wyglada. A wiec zostaly tam,
      w Chinach postawione maszyny, przywiezione z Zachodu, zatrudnieni tubylcy do
      roboty, a do kierowania jacys wysoko platni, bo przeciesz musza chciec tam
      pojechac, ludzie z Zachodu. Jednymi kontenerami sa jako import do Chin,
      przywozone jakies polprodukty np. pociete wafery polprzewodnikowe, wyladowane z
      tych kontenerow, przez zgrabne i nie meczace sie nawet przy 12godz/dzien przez
      7 dni/tydz, raczki kobiet, pakowane w obudowy i laczane odpowiednio drucikami
      do nozek tych ukladow scalonych. Nastepnie juz te uklady polprzewodnikowe sa
      ladowane do tych samych kontenerow w ktorych przyjechaly te polprodukty i jada
      jako export poza granice Chin. Sa tu dopuszczalne wariacje. Np. Sa ustawione
      wysokowydajne maszyna do produkcji butow sportowych np. Nike, przyworzone
      surowce chemiczne ktore przez robotnikow tego doskonale rozwijajacego sie kraju
      czyli Chin, obslugiwane, przez to sa wytwarzane produkty ktore jako export ida
      na swiat. Jako import jest tu amortyzacja tych maszyn, dokladnych wzorow
      produkcyjnych, polsurowcow. I mimo, ze do Chin daleko, czyli transport
      kosztuje, ci kierownicy tez kosztuja duzo wiecej jak na miejscu np. USA, no i
      wlasciciele zarabiaja miliardy, sa te niby chinskie towary konkurencyjne.
      Naturalnie poniewaz Chinczyk zarabia na jedna miske ryzu dziennie (no moze z
      kawalkiem miesa z psa).
      Wiec teraz jeszcze raz. W tym szumnym, ogromnym chinskim exporcie jest moze 90%
      importu. A ta roznica, te 10% zostaje w Chinach. Jako ich dochod. Te pare
      milionow misek z ryzem.
      Ty naturalnie, drogi MACIEJU widzisz tylko liczby. A dokladnie pieniadze. Ale
      gospodarka to w pierwszej lini towary, ich wytwarzanie, produkcja. I na tym sie
      nie znasz. Akurat odwrotnie jak ja. To widac z tych Twoich hymnow pochwalnych o
      Chinach.
      A prawda jest, jakos ci biedni Chinczycy jak narazie, i to jeszcze dlugo
      potrwa, dostarczaja tylko prymitywna sile robocza.
      A zauwazyles, ze i Chiny maja nadwyzke exportu nad importem? I zapewne ta
      roznica to jest ten chinski akladka w kontrybucje swiata dla USA.
      Naturalnie maja za to te zielone papierki, ktore Ty wieczorowa pora malujesz. Z
      podobizna Waszyngtona.
      Wracajac do takich inwestycji z Zachodu w krajach 3 Swiata. Czytalem w jednym
      moim fachowym czasopismie wspomnienia jednego Niemca z Wegier. Byl tam,
      poniewaz jego firma na Wegrzech kupila jakas ich fabryke. Byla to branza
      wytwarzania plytek drukowanych do elektroniki. Wiec on mowil, ze konieczne jest
      kupienie wiekszosci w fabryce. Zeby nikt inny nie mial nic do gadania. Ludzi
      trzeba gonic, bo nie maja solidnosci we krwi. Tez sa problemy w obsludze
      skaplikowanych maszyn produkcyjnych, Nawet poniewaz instrukcje sa czesto po
      angielsku. To tez problem. Jednym slowem, nic pochlebnego. Ale da sie, uwazal.
      Bo tanio. Za miske gulaszu.
      W Polsce ten model jest tez ten do ktorego sie dazy. A import i export polski
      nie odbiega powoli od modelu chinskiego(z wylaczeniem deficytu!). W tych
      polskich fabrykach z Zachodu przychodza kontenery z polproduktami, sa montowane
      i jada jako export. I ta roznica tez jest niewielka. Jesli chodzi o
      export/import to duzy ruch w interesie, ale interes maly.
      Pozdrowienia
      • Gość: Zbigniew Re: Kiedy Ty cos zrozumiesz drogi MACIEJ'u! IP: *.magic-net.pl 19.10.02, 17:15
        Gość portalu: JOrl napisał(a):
        >I mimo, ze do Chin daleko, czyli transport
        > kosztuje, ci kierownicy tez kosztuja duzo wiecej jak na miejscu np. USA, no i
        > wlasciciele zarabiaja miliardy, sa te niby chinskie towary konkurencyjne.
        Nieprawda ! Transport z Chin do Hamburga 1 kontenera kosztuje mniej niż
        transport kontenera ze Szwecji do Polski.Wiem z doswiadczenia.

        > Naturalnie poniewaz Chinczyk zarabia na jedna miske ryzu dziennie (no moze z
        > kawalkiem miesa z psa).

        Chińczyk zarabia ok.80 USD na miesiąc , więc nie przesadzaj z tą miską ryżu.
        Nie znam cen ryżu w Chinach ale w Polsce - obłożony cłem i podatkami kosztuje
        ok.0,5 USD na kilogram.Miska ryżu nie kosztuje więc więcej niż 10 centów.

        Wiesz co JORl.Przejedź się kiedyś na jakieś Targi w Niemczech.Ja co roku jeżdżę
        do Frankfurtu.3 lata temu Chińczyki miały pół piętra w jednej hali.2 lata temu
        jedno piętro.Obecnie chińskie firmy wynajmują całą 3 piętrową halę.
        Sam się kiedyś zastanawiałem na czym polega chiński fenomen.
        Wydaje mi się , że firmom europejskim produkującym w Chinach chodzi głównie o
        outsourcing ( po co się użerać z własnymi pracownikami , inspekcjami pracy
        itd.) oraz o sprawy podatkowe - produkując w Niemczech musiały by się użerać z
        urzędasami , którzy liczyliby koszty i czepiali się byle g... .
        W wielu przypadkach oszczędność na tańszej robociźnie to ok. 10% kosztów i
        przenoszenie produkcji tak naprawdę nie ma sensu biorąc pod uwagę inne
        uciążliwości.
        • Gość: JOrl Re: Kiedy Ty cos zrozumiesz drogi MACIEJ'u! IP: *.dip.t-dialin.net 19.10.02, 17:30
          Gość portalu: Zbigniew napisał(a):

          >
          > Chińczyk zarabia ok.80 USD na miesiąc , więc nie przesadzaj z tą miską ryżu.
          > Nie znam cen ryżu w Chinach ale w Polsce - obłożony cłem i podatkami kosztuje
          > ok.0,5 USD na kilogram.Miska ryżu nie kosztuje więc więcej niż 10 centów.
          >
          > Wiesz co JORl.Przejedź się kiedyś na jakieś Targi w Niemczech.Ja co roku
          jeżdżę
          >
          > do Frankfurtu.3 lata temu Chińczyki miały pół piętra w jednej hali.2 lata
          temu
          > jedno piętro.Obecnie chińskie firmy wynajmują całą 3 piętrową halę.
          > Sam się kiedyś zastanawiałem na czym polega chiński fenomen.
          > Wydaje mi się , że firmom europejskim produkującym w Chinach chodzi głównie o
          > outsourcing ( po co się użerać z własnymi pracownikami , inspekcjami pracy
          > itd.) oraz o sprawy podatkowe - produkując w Niemczech musiały by się użerać
          z
          > urzędasami , którzy liczyliby koszty i czepiali się byle g... .
          > W wielu przypadkach oszczędność na tańszej robociźnie to ok. 10% kosztów i
          > przenoszenie produkcji tak naprawdę nie ma sensu biorąc pod uwagę inne
          > uciążliwości.
          Zbigniew, co roku jestem na targach w Niemczech. I to na wiecej niz jednych.
          Moja firma przeciez wystawia. Np Hannover. Sa to powazne targi techniczne.
          A czy Ty nie mieszasz chinczykow z Tajwanu z Tymi z komtynentu? Albo Hongkongu?
          Bo moze taki Hongkong moze byc nie do odroznienia. Ja nie widze tych Chinczykow
          z kontynentalnych. Nawet te Honkongi i Tajwany wytwarzaja elementy na zlecenia.
          I to oferuja. Zadnych maszyn wlasnych.
          a z miska ryzu to naturalnie przejaskrawilem. specjalnie dla Macieja.
          Ale tak naprawde wiele sie nie pomylilem. A jak jest w Polsce? W fabrykach
          zachodnich tu produkujacych? 600 czy 1000 zl/miesiac? odlicz stale koszty i co
          zostaje?
          Pozdrowienia

        • Gość: JOrl Jeszcze do Zbigniewa IP: *.dip.t-dialin.net 19.10.02, 18:35
          Jeszcze cos, Zbigniewie,
          u Ciebie tez widze ten sam przewijajacy sie tenor o biurokracjach w Niemczech.
          Ja pracuje w firmie prywatnej, znam wiele innych tez, i naprawde, jakies
          uzeranie sie z urzednikami, o czym Ty piszesz, nie ma miejsca! A moze bys mi
          powiedzial, z jakimi urzednikami? Np. do nas moze raz na rok przychodzi
          urzednik ze tutejszego skarbowego. I sprawdza, czy urzadzenia zakupione na
          wiecej jak 1 rok amortyzacje, stoi tam gdzie podano, czyli w fabryce. A nie u
          kogos w domu. Bo jest odpisywany od podatku. Ja w tym nie widze zadnego
          problemu. W koncu, powinno sie miec porzadek. To pomaga w pracy. Naturalnie dla
          balaganiarzy czy oszustow to moze byc uciazliwe. Ale normalne firmy
          przemyslowe, a mowie o takich, powinny miec porzadek. Bo jak go nie maja w
          swoich ksiegach, to tak samo robia nedzne produkty. Porzadek jest nierozlaczny.
          A pilnowanie stanu BHP? Tez sluszne. I to nie jest takie uciazliwe. i jak
          wlasciciel dostanie kopniaka, to tylko dobrze. Bo bedzie mniej wypadkow.
          A dopuszczanie urzadzen do sprzedazy tylko wtedy jak jakies normy spelniaja?
          Tez moze biurokracja, prawda? Ale moge opowiedziec o tym jak to my konstruujemy
          urzadzenia do pracy w atmosferze gazow explozywnych. Aby bylo dopuszczone do
          obrotu, musi taki specjalny Instytut w Braunszweigu dac OK. I to tez uwazam za
          sluszne. W koncu jako konstruktor-elektronik nie moge wiedziec jak maja byc
          ograniczone napiecia i prady, aby w atmosferze metanu do np. 60°C nie bylo
          wybuchu. Ten instytut prowadzi badania naukowe, ktore potem sa przetworzone w
          odpowiednie tabele na parametry napiec/pradow itd. Tez biurokracja? A chcialbys
          przy tankowaniu benzyny, zeby taki CPN wylecial w powietrze? Razem z Toba?
          Co do zwiazkow zawodowych. Sa ustalane taryfy, moze nawet ze strajkami, ale
          potem do roboty i nie ma nikt nic do gadania. Placi sie za prace.
          Tylko ze w Niemczech robotnikowi trzeba zaplacic 3 kE7miesiac, a tak naprawde z
          5 (z tzw. ZUSami). I teraz jak taka fabryke sie przeniesie do Polski, gdzie
          wystarczy zaplacic ze wszystkim 500 Euro za ta sama robote, to widzisz sam, ze
          mozna wyzsze koszty majstrow, hoteli z tej roznicy latwo pokryc. I jeszcze
          sporo zostanie. Jako zyski dla wlascicieli. A nawet jak trzeba zatrudnic 20%
          ludzi wiecej.
          I dlatego jest ta globalizacja oplacalna. Ale nie dla wszystkich na Zachodzie.
          Pozdrowienia
          • Gość: Zbigniew Re: Jeszcze do Zbigniewa IP: *.magic-net.pl 20.10.02, 13:22
            Chodziło mi o to , że w Niemczech podatki są dość wysokie.
            Mając partnera w Chinach ( i tutaj muszę przyznać , że są to z reguły firmy z
            Tajwanu lub Hongkongu - tam mieści się centrala , ale produkujące w ChRL zwykle
            blisko wybrzeża ) dzwonisz do niego i mówisz , że potrzeba Ci faktury z taką
            czy inną ceną.Odpada Ci problem wykazywania kosztów dla urzędu finansowego bo
            od razu wykazujesz , że prawie dokładasz do interesu.Różnica z faktury wraca do
            Niemiec jako inwestycja zagraniczna , pożyczka lub co innego.
            Jak zapewne wiesz jestem inżynierem z dziedziny tworzyw sztucznych i nie mogę
            sobie wyobrazić jakiś większych oszczędności na kosztach personalnych gdy jedna
            osoba obsługuje kilkanaście automatów dających produkcję wartości np. miliona
            euro miesięcznie.Koszt granulatu i barwników jest wszędzie ten sam , różnice
            dotyczące kosztów energii też nie są zbyt duże.To całe przenoszenie produkcji
            to chyba tylko po to aby odczepić się od urzędników.
      • Gość: MACIEJ Kolejny horseshit JOrl'a IP: *.ny325.east.verizon.net 20.10.02, 06:39
        Gość portalu: JOrl napisał(a):

        > Drogi MACIEJU, przeswietny znawco ekonomii, Twoje bardzo madre slowa:
        >
        > >"Produkcja przemyslowa w Chinach w ciagu 9 miesiecy 2002 wzrosla o 13,8%.
        > >Export wzrosl o 19,4% do 232,6 mld doll.
        > >Import wzrosl o 17,2% do 212,6 mld doll.
        > >W skali roku tak export jak i import przekrocza 300 mld,a PKB Polski jest
        > >okolo 170 mld dolarow. Chinczycy w kontenerowcach wywoza i przywoza 4x wie
        > cej
        > >niz PKB Polski.
        >
        > A ja Tobie opowiem jak ten chinski export i import wyglada. A wiec zostaly
        tam,
        >
        > w Chinach postawione maszyny, przywiezione z Zachodu, zatrudnieni tubylcy do
        > roboty, a do kierowania jacys wysoko platni, bo przeciesz musza chciec tam
        > pojechac, ludzie z Zachodu. Jednymi kontenerami sa jako import do Chin,
        > przywozone jakies polprodukty np. pociete wafery polprzewodnikowe, wyladowane
        z
        >
        > tych kontenerow, przez zgrabne i nie meczace sie nawet przy 12godz/dzien
        przez
        > 7 dni/tydz, raczki kobiet, pakowane w obudowy i laczane odpowiednio drucikami
        > do nozek tych ukladow scalonych. Nastepnie juz te uklady polprzewodnikowe sa
        > ladowane do tych samych kontenerow w ktorych przyjechaly te polprodukty i
        jada
        > jako export poza granice Chin. Sa tu dopuszczalne wariacje. Np. Sa ustawione
        > wysokowydajne maszyna do produkcji butow sportowych np. Nike, przyworzone
        > surowce chemiczne ktore przez robotnikow tego doskonale rozwijajacego sie
        kraju
        >
        > czyli Chin, obslugiwane, przez to sa wytwarzane produkty ktore jako export
        ida
        > na swiat. Jako import jest tu amortyzacja tych maszyn, dokladnych wzorow
        > produkcyjnych, polsurowcow. I mimo, ze do Chin daleko, czyli transport
        > kosztuje, ci kierownicy tez kosztuja duzo wiecej jak na miejscu np. USA, no i
        > wlasciciele zarabiaja miliardy, sa te niby chinskie towary konkurencyjne.
        > Naturalnie poniewaz Chinczyk zarabia na jedna miske ryzu dziennie (no moze z
        > kawalkiem miesa z psa).
        > Wiec teraz jeszcze raz. W tym szumnym, ogromnym chinskim exporcie jest moze
        90%
        > importu. A ta roznica, te 10% zostaje w Chinach. Jako ich dochod. Te pare
        > milionow misek z ryzem.
        > Ty naturalnie, drogi MACIEJU widzisz tylko liczby. A dokladnie pieniadze. Ale
        > gospodarka to w pierwszej lini towary, ich wytwarzanie, produkcja.

        Ta miska ryzu w Chinach jest duzo tansza niz w Polsce i dlatego w PPP dochod
        Chinczyka nie jest duzo mniejszy od dochodu Polaka.
        Roznica sa ceny.
        W Polsce ceny na art przemyslowe sa wyzsze niz w Stanach.
        Czas JOrl zebys wiedzial ze Chinczycy maja najwiecej na swiecie tel komorkowych
        w uzyciu i sa drugim na swiecie producentem PC.
        Tu juz byl taki jeden gamon,ktory twierdzil ze w Chinach produkuje sie pajacyki
        plastykowe.
        Chinczycy maja swoj,opracowany bez niczyjej pomocy program kosmiczny ,na ktory
        Rosje juz nie stac.
        Narazie masz szczescie,ze twoja konkurencja przenosi fabryki do Chin,bo
        ktoregos slonecznego dnia wlasciciel twojej fabryki zamknie bajzel na klodke i
        albo pojedziesz z maszynami do Chin,albo pojdziesz na bezrobocie.

    • Gość: JOrl Do Zbigniewa IP: *.dip.t-dialin.net 22.10.02, 17:58
      Zbigniew, nareszcie rozumiem na czym polega ta przeszkadzajaca w pracy
      biurokracja:
      >Chodzilo mi o to , ze w Niemczech podatki sa dosc wysokie.
      >Majac partnera w Chinach ( i tutaj musze przyznac , ze sa to z reguly firmy z
      >Tajwanu lub Hongkongu - tam miesci sie centrala , ale produkujace w ChRL
      >zwykle
      >blisko wybrzeza ) dzwonisz do niego i mówisz , ze potrzeba Ci faktury z taka
      >czy inna cena.Odpada Ci problem wykazywania kosztów dla urzedu finansowego bo
      >od razu wykazujesz , ze prawie dokladasz do interesu.Róznica z faktury wraca
      >do Niemiec jako inwestycja zagraniczna , pozyczka lub co innego.
      Przeciez to sa po prostu oszustwa, Zbigniew! Zareczam Tobie, ze taka firma jak
      moja, a to jest regula, takich kombinacji NIE przeprowadza. Chociazby dlatego,
      ze jest jakies prawdopodobienstwo ze wpadniesz. Poza tym zadna przy zdrowych
      zmyslach ksiegowa w Twojej firmie czegos takiego nie zrobi. I Dostawca tez nie.
      Oczywiscie kupujemy od posrednikow, jak potrzebujemy elementy z zagranicy.
      Przeciez nie bedziemy sie uganiali gdzies w Honkongach za czyms. To robia
      posrednicy. Z Niemiec. My pracujemy nad czyms innym. Kazdy robi co powinien.
      A nie uwazsz, ze jak masz faktycznie zysk, to powinienes uczciwie podatki
      zaplacic?
      Jest takie powiedzenie w Niemczech, jak placisz podatki to Ci idzie dobrze.
      Teraz rozumiem wiecej. Moj brat w Polsce, tez ma jakas firme, mowi ze niestety
      musial zejsc ostatnio na psy i zaczac oszukiwac. I ze nasza mama, poznanianka,
      w grobie sie przewraca. I to mowie powaznie.
      Dobrze ze wyemigrowalem. Stwierdzam po raz ktorys.

      >Jak zapewne wiesz jestem inzynierem z dziedziny tworzyw sztucznych i nie moge
      >sobie wyobrazic jakis wiekszych oszczednosci na kosztach personalnych gdy
      >jedna
      >osoba obsluguje kilkanascie automatów dajacych produkcje wartosci np. miliona
      >euro miesiecznie.Koszt granulatu i barwników jest wszedzie ten sam , róznice
      >dotyczace kosztów energii tez nie sa zbyt o cale przenoszenie produkcji
      >to chyba tylko po to aby odczepic sie od urzedników.

      Nie Zbigniew. Mam czesto odwiedziny (wlasnie wczoraj tez) ludzi oferujacych
      produkcje jakis podzespolow w Azji. Czy to transformatory, komfekcjonowanie
      kabli, wytwarzanie plytek drukowanych. A ostatnio coraz wiecej produkcja w
      Czechach, na Wegrzech itd. Akurat poznalem jakisz czas temu w Polsce Niemca,
      szefa fili VW w to Gorzowie. Tam sa wytwarzane wiazki kablowe do samochodow.
      Jest to praca manualna i przeddtem byla wytwarzana w Niemczech. I tutaj koszty
      zdecydowanie spadly. Naturalnie wzrosly koszty kadry z Niemiec. Ale i tak sie
      oplaca. Albo w miasteczku ktore znam, firma niemiecka czesci samochodowych
      kupila tam firme polska, postawila CNC maszyny i sa wytwarzane czesci. I
      amortyzacja roczna takiej jednej maszyny jest podobna (np 50 kE) jak koszty
      robotnika Niemca. A w Polsce? Sie oplaca. I to znacznie.
      Ale sa sprawy ktore sie nie oplacaja. Np. Przed kilkunasty laty mialem wizyty
      niemieckich przedstawicieli jakis firm majacych w Azji produkcje plytek
      drukowanych i lutowaniem na nich elementow elektronicznych. I to byly
      konwencjonalne elementy, czyli z drucikami-nozkami ktore musily byc recznie
      wsadzane w odpowiednie dziurki. W Niemczech tez recznie. Przy odpowiedniej
      ilosci plytek (wiecej jak 5 tys) oplacalo sie je wykonywac w Azji. Jest
      wszystko jedno gdzie. Tajlandia, Honkong itd. Ale od kilku lat weszla technika
      SMD, czyli powierzchiowy montaz, i tutaj zostaly skonstruowane automaty, ktore
      z duza szybkoscia to robia. Zato trzeba te automaty programowac, a do tego
      trzeba miec kwalifikacje. I teraz te produkcje, nawet przy duzych seriach
      wrocily na Zachod. Tez do Niemiec. I tak to wyglada.
      Uklady scalone. Wefery sa wytwarzane np w Europie/USA. Nastepnie sa ciete i
      przesylane gdzies do Azji. Tam sa wkladane w obudowy i odpowiednio polutowane
      drucikami. Ta robota jest tez reczna. I dlatego wedruje na Wschod. A potem na
      tych Ukladach scalonych jest stempel Made in Malaisia. Czy jakos podobnie. Ale
      oni tam sa tylko prymitywna sila robocza do niezbednych manualnych prac.
      Nawet sa na Tajwanie fabryki wytwarzajace ukaldy scalone. Ale te maszyny jak i
      cale maski itd sa opracowane na Zachodzie. Nawet przed paru laty mielismy
      wielkie problemy, bo jeden specjalny uklad scalony (optyczny), opracowany w
      Niemczech, wytwarzany na linich do produkcji IC w USA zaczal byc produkowany na
      Tajwanie. Ale naturalnie tez tylko prosta praca. I tam u nich bylo trzesienie
      ziemi. Te dokladne maszyna (um dokladnosci) sie troche zwichrowaly. I mielismy
      paro miesieczna przerwe w dostawach. Potem zostala ta produkcja przeniesiona
      spowrotem do USA. I sa troche drozsze. Ale sa. Wlasnie to ostatnie trzesienia
      ziemi i tam niezle zaszkodzily.
      Przeciez na Tajwanie sa co najwyzej na kupionych ciagach produkcyjnych
      wytwarzane uklady scalone. Ale nie sa opracowywane zadne technologie ich
      wytwarzanie. A w komunistycznych Chinach jeszcze mniej. Nawet czytalem, ze moze
      teraz bedzie zezwolone instalowanie w CHRL ciagow produkcyjnych waferow 300 mm.
      Troche stare, ale i tak nic ich. Ich tylko sila robocza i to prosta.
      Naprawde, Zbigniew, wiem co mowie. I nie mieszaj CHRL z Tajwanami. Bo naprawde
      Tajwanczycy sa nie za daleko, a komunistyczni? Prymityw. Tylko do prostych
      robot, Za miske ryzu, 12 godz/dobe/7dni/tydz.
      I naprawde, uwierz mi, ze w takich Niemczech to nie tylko inzynierowie, ale
      solidna kadra robotnicza, majstrowie sa tym kregoslupem przemyslu. A on tu
      naprawde istnieje. I jest niezly.
      Ale trzeba przyznac, ze przerazajaca jest niewiedza takich np. MACIEJOW. Pisze,
      ze moj wlasciciel przeniesie firme do Chin. Moze nawet mysli o tych
      komunistycznych. Chociaz nie wiem. Moze nieodroznia Tajwanu od Honkongu i CHRL.
      I co, zatrudni Chinczykow do konstruowania urzadzen? Prosze, niech probuja
      budowac takie jak ja. Ja sie konkurencji nie boje. Niewazne z jakiego kata
      swiata. Przeciez pracuje caly czas w takiej konkrencji.
      Pozdrowienia
      • Gość: Zbigniew Re: Do Zbigniewa IP: *.magic-net.pl 22.10.02, 21:27
        Gość portalu: JOrl napisał(a):

        > Zbigniew, nareszcie rozumiem na czym polega ta przeszkadzajaca w pracy
        > biurokracja:
        > Teraz rozumiem wiecej. Moj brat w Polsce, tez ma jakas firme, mowi ze
        niestety
        > musial zejsc ostatnio na psy i zaczac oszukiwac. I ze nasza mama,
        poznanianka,
        > w grobie sie przewraca. I to mowie powaznie.
        > Dobrze ze wyemigrowalem. Stwierdzam po raz ktorys.
        JORl-u na jakim świecie Ty żyjesz?Skoro nie przeszkadza niemieckim firmom ,
        należącym często do arystokracji "oszukiwać" urząd skarbowy to Twoja mama nie
        ma powodów do przewracania się w grobie.
        Co do faktów , to tak naprawdę jest wszystko jedno , czy dany element w
        produkcji kosztuje 0,90 czy 1,00 euro gdy jest sprzedawany za 1,90 czy 4,90.
        Ja wspomniałem o produkcji w pełni zautomatyzowanej.W przypadku produkcji
        manualnej być może opłaca się ją przenieść na daleki wschód , ale jaki sens ma
        przenoszenie produkcji za granicę , gdy koszty robocizny stanowią raptem 10%
        kosztów produkcji . No jaki ?
        Innego wytłumaczenia niż "oszustwa" podatkowe nie ma .
      • Gość: deLUC Re: Na marginesie IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 22.10.02, 21:32
        Gość portalu: JOrl napisał(a):

        > Zbigniew, nareszcie rozumiem na czym polega ta przeszkadzajaca w pracy
        > biurokracja:
        > >Chodzilo mi o to , ze w Niemczech podatki sa dosc wysokie.
        > >Majac partnera w Chinach ( i tutaj musze przyznac , ze sa to z reguly firmy
        > z
        > >Tajwanu lub Hongkongu - tam miesci sie centrala , ale produkujace w ChRL
        > >zwykle
        > >blisko wybrzeza ) dzwonisz do niego i mówisz , ze potrzeba Ci faktury z tak
        > a
        > >czy inna cena.Odpada Ci problem wykazywania kosztów dla urzedu finansowego
        > bo
        > >od razu wykazujesz , ze prawie dokladasz do interesu.Róznica z faktury wrac
        > a
        > >do Niemiec jako inwestycja zagraniczna , pozyczka lub co innego.
        > Przeciez to sa po prostu oszustwa, Zbigniew! Zareczam Tobie, ze taka firma
        jak
        > moja, a to jest regula, takich kombinacji NIE przeprowadza. Chociazby
        dlatego,
        > ze jest jakies prawdopodobienstwo ze wpadniesz. Poza tym zadna przy zdrowych
        > zmyslach ksiegowa w Twojej firmie czegos takiego nie zrobi. I Dostawca tez
        nie.
        >
        > Oczywiscie kupujemy od posrednikow, jak potrzebujemy elementy z zagranicy.
        > Przeciez nie bedziemy sie uganiali gdzies w Honkongach za czyms. To robia
        > posrednicy. Z Niemiec. My pracujemy nad czyms innym. Kazdy robi co powinien.
        > A nie uwazsz, ze jak masz faktycznie zysk, to powinienes uczciwie podatki
        > zaplacic?
        > Jest takie powiedzenie w Niemczech, jak placisz podatki to Ci idzie dobrze.

        > Teraz rozumiem wiecej. Moj brat w Polsce, tez ma jakas firme, mowi ze
        niestety
        > musial zejsc ostatnio na psy i zaczac oszukiwac. I ze nasza mama,
        poznanianka,
        > w grobie sie przewraca. I to mowie powaznie.

        No cuz to niestety staje sie regula - ten kto prowadzi interesy uczciwie
        - ponosi z tego tytulu wyzsze koszty i przegrywa z tym, ktory robi to
        nieuczciwie - wiec albo pada albo robi to samo. Rozwazmy przyklad firmy
        ktora ma trudno sciagalne naleznosci - najpierw musieli zaplacic VAT z wlasnych
        srodkow od wystawionej faktury, potem wyslac kilka ponaglen, potem probowac
        odzyskac pieniadze poprzez firme widykatorska lub sad - znowu musza poniesc
        koszty, wiec nawet jesli uda im sie pieniadze odzyskac to i tak poniesli
        ogromne straty - jesli nie maja wolnych srodkow obrotowych to juz padli...,
        chyba ze nie beda placic pracownikom, ZUS, beda brali towar na dlugie terminy
        platnosci i nie placili... i kolo sie zamyka. Rzecz nie ma juz charakteru
        marginalnego... a chroniczny. Kredyt oczywiscie dostanie nie ten kto ma
        najbardziej realistyczny biznes-plan ale ten kto ma najwiekszy majatek
        ew. kontakty jak pan Jacek Merkel w Kredyt Banku - czyli firma moze miec
        klientow, dobry produkt, perspektywy rozwoju i pasc.

        A swiatla w tym tunelu nie widac ...



        • Gość: MACIEJ Ponadplanowy wrost. IP: *.ny325.east.verizon.net 23.10.02, 02:06
          WSJ
          "China signed agreements to buy 1,2 mld doll in telecommunications equipment
          from USA, Lucent Technologies & Motorola Corp. the state-of-the-art mobile-
          phone network equipment to China United Telecommunications Corp.

          Kulejacy Ericcson tez zalapal sie na kontrakt wart 156 mln doll z Chinami.

          Earkier yeasterday Exxon Mobil and China Petrolum & Chemical Corp. signed a
          pact advansing several joint-venture projects,including a 3 mld doll rafinery
          and petrochemical complex."

          I tak na zakonczenie.
          W Chinach jest 190 mln tel komorkowych w uzyciu i ciekawe jak to wyglada w
          porownaniu z przeintelektualizowanym EU.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka