Dodaj do ulubionych

Czy oni ratują, czy też dobijają polskie firmy ?!?

25.11.02, 18:42
Czytałem opinie "ekspertów", że dobrze się dzieje, że
prezesi, dyrektorzy i menedżerzy utrzymują swoje
wysokie zarobki (a nawet jeśli dostają podwyżki)
w czasie recesji, bo oni zwalniając pracowników lub
tnąc im zarobki "ratują kondycję finansową firmy".

Mnie zaś przypomniała się zasada znana na giełdzie
papierów wartościowych:
"TO CO JEST DOBRE DLA JEDNEGO GRACZA, NIE JEST DOBRE
DLA CAŁEJ GIEŁDY".

Znaczy to, że jeśli jeden gracz na giełdzie dokona
trafnej inwestycji, to dobrze na tym zarobi, zaś jeśli
cała giełda dokona takiego samego manewru, to nikt na
tym nie zyska.

Analogicznie do sytuacji firm: jeśli jedna firma
zwolni część pracowników, to na tym zyska na kosztach
płac podnosząc swoją konkurencyjność wobec firm, które
tych zwolnień nie dokonały. Natomiast jeśli wszystkie
firmy w kraju zwolnią taki sam procent pracowników,
to... żadna firma na tym nie zyska, bo spadną im nie
tylko koszty... ale i POPYT NA RYNKU TEŻ SPADNIE,
spowodowany utratą zarobków przez masy pracowników,
którzy przecież są także KONSUMENTAMI generującymi
popyt.

A to znaczy SPADEK WPŁYWÓW i sytuacja w firmach wraca
do punktu wyjścia (czyli znowu trzeba zwalniać). I tak
w kółko. I tak w kółko.

A dyrektorzy utrzymują swoje wysokie, nieadekwatne do
spadku zysków wynagrodzenie, albo co gorsza dostają
jeszcze podwyżki, pogarszając tym samym i tak słabą
kondycję firmy.

Wiem, że brzmi to jak herezja, wiem że nie ma po co
pytać się ekspertów, co myślą o herezjach (i
heretykach), więc chciałem się zapytać was
internautów, co o tym myślicie.
Obserwuj wątek
    • darr.darek Re: Czy oni ratują, czy też dobijają polskie firm 26.11.02, 10:27
      krzysiek.wa_wa napisał:
      > Czytałem opinie "ekspertów", że dobrze się dzieje, że
      > prezesi, dyrektorzy i menedżerzy utrzymują swoje
      > wysokie zarobki (a nawet jeśli dostają podwyżki)
      > w czasie recesji, bo oni zwalniając pracowników lub
      > tnąc im zarobki "ratują kondycję finansową firmy".
      >
      > Mnie zaś przypomniała się zasada znana na giełdzie
      > papierów wartościowych:
      > "TO CO JEST DOBRE DLA JEDNEGO GRACZA, NIE JEST DOBRE
      > DLA CAŁEJ GIEŁDY".
      > (...)
      > Analogicznie do sytuacji firm: jeśli jedna firma
      > zwolni część pracowników, to na tym zyska na kosztach
      > płac podnosząc swoją konkurencyjność wobec firm, które
      > tych zwolnień nie dokonały. Natomiast jeśli wszystkie
      > firmy w kraju zwolnią taki sam procent pracowników,
      > to... żadna firma na tym nie zyska, bo spadną im nie
      > tylko koszty... ale i POPYT NA RYNKU TEŻ SPADNIE,
      > spowodowany utratą zarobków przez masy pracowników,
      > którzy przecież są także KONSUMENTAMI generującymi
      > popyt.
      >
      > A to znaczy SPADEK WPŁYWÓW i sytuacja w firmach wraca
      > do punktu wyjścia (czyli znowu trzeba zwalniać). I tak
      > w kółko. I tak w kółko.

      Ten temat był już "klepany" przy okazji artykułów Gadomskiego , Kowalika i
      opisów teorii Keynesa .

      Zauważ , że popełniasz błąd logiczny (taki sam zresztą jak naukowiec-
      ekonomista Kowalik) : zmniejszenie kosztów w podmiocie gospodarczym poprzez
      zmniejszenie liczby lub wynagrodzeń pracowników , nie zmniejsza popytu
      globalnego , bo owe zmniejszenie kosztów odzwierciedliło się zwiększonym
      zyskiem (lub zmniejszoną stratą) przedsiębiorstwa , które to p-stwo generuje
      większy popyt niż generowało . Oczywiście , ten popyt skierowany jest zwykle
      na inne dziedziny (inwestycje lub wydatki konsumpcyjne bogatszych
      właścicieli) , ale z punktu widzenia globalnego popytu jest to nieistotne .

      A wysokie pensje menadżerów uzasadnione są wyłącznie wtedy , gdy wypłaca je
      prawdziwy właściciel . We wszystkich przypadkach , gdy powstają one
      jako "układ" w przedsiębiorstwie bez właściciela lub gdy wypłacane są
      prezesowi-politykowi w skrępowanej czerwonej gospodarce ,
      takie "wynagradzanie" zarządu nosi wyłącznie znamiona haraczu zbieranego z
      gospodarki przez złodziei i czerwonych polityków "kultywujących skrępowaną
      czerwoną parodię gospodarki"(też złodziei) .

      Pozdrówka Darr
      • krzysiek.wa_wa Re: Czy oni ratują, czy też dobijają polskie firm 01.12.02, 14:30
        darr.darek napisał:

        > Ten temat był już "klepany" przy okazji artykułów
        > Gadomskiego , Kowalika i
        > opisów teorii Keynesa .
        Nie czytałem ani artykułów, ani dyskusji na forum.
        Zaglądam tu od niedawna, a i to rzadko, bo internet
        kosztuje, a u mnie krucho z forsą.

        DZIĘKI za informację.
        Z tym globalnym popytem muszę sobie przemyśleć.

        > Oczywiście , ten popyt skierowany jest zwykle
        > na inne dziedziny (inwestycje lub wydatki konsumpcyjne
        bogatszych
        > właścicieli) , ale z punktu widzenia globalnego popytu
        jest to nieistotne.

        Co do wydatków właścicieli to mogę uwierzyć,
        ale w inwestycje to NIE.

        Jeśli firma cieńko przędzie, to nie będzie inwestować.

        A jak inwestuje, to znaczy, że dobrze jej się wiedzie, a
        tnie zarobki pracownikom licząc na to, że z powodu
        dużego bezrobocia ludzie się na to zgodzą.


        > A wysokie pensje menadżerów uzasadnione są wyłącznie
        wtedy , gdy wypłaca je
        > prawdziwy właściciel . We wszystkich przypadkach , gdy
        powstają one
        > jako "układ" w przedsiębiorstwie bez właściciela lub
        gdy wypłacane są
        > prezesowi-politykowi w skrępowanej czerwonej
        gospodarce ,
        > takie "wynagradzanie" zarządu nosi wyłącznie znamiona
        > haraczu zbieranego z
        > gospodarki przez złodziei i czerwonych polityków
        > "kultywujących skrępowaną
        > czerwoną parodię gospodarki"(też złodziei) .

        Z tego co wiem, to SWOICH w zarządach firm i urzędów
        państwowych obsadzają partie z obu stron barykady
        politycznej. (w urzędach państwowych mało co prawda
        płacą, ale można sobie dorobić na rozstrzyganiu
        przetargów) Więc nie narzekaj tylko na czerwonych.

        A do tego w Wielkiej Brytanii (gdzie nigdy nie było
        komunistycznej gospodarki) ludność protestowała w tym
        roku przeciwko zawyżonym pensjom i odprawom prezesów
        firm. Mówili, że nie mają nic przeciwko wysokim zarobkom
        kiedy firma prosperuje, ale nie powinni mieć tak
        wysokich odpraw, gdy za ich rządów sytuacja firmy się
        pogorszyła. Tak więc tam też mają taki sam
        problem.
        • darr.darek Re: Czy oni ratują, czy też dobijają polskie firm 02.12.02, 15:41
          krzysiek.wa_wa napisał:
          > DZIĘKI za informację.
          > Z tym globalnym popytem muszę sobie przemyśleć.
          >
          > > Oczywiście , ten popyt skierowany jest zwykle
          > > na inne dziedziny (inwestycje lub wydatki konsumpcyjne bogatszych
          > > właścicieli) , ale z punktu widzenia globalnego popytu
          > > jest to nieistotne.
          >
          > Co do wydatków właścicieli to mogę uwierzyć,
          > ale w inwestycje to NIE.

          Tu nie ma co "wierzyć" . To prosta matematyka : jeśli suma X zostanie w
          przesiębiorstwie , bo pracownicy nie dostali tej sumy X (na skutek zwolnień
          lub zmniejszenia pensji) , to ta suma X ... ZOSTANIE WYDANA ! Zostanie
          wydana , albo na wydatki konsumpcyjne właścicieli , albo powiększy kapitały
          własne przesiębiorstwa . Te kapitały własne odzwierciedlą się po stronie
          majątku bądź to powiększonymi aktywami obrotowymi , bądź to powiększonymi
          aktywami stałymi (inwestycjami) . Koniec dowodu logicznego . Tu nie ma
          co "wierzyć" . To zwyczajne i proste zależności (bez pułapek logicznych) .

          > Jeśli firma cieńko przędzie, to nie będzie inwestować.
          > A jak inwestuje, to znaczy, że dobrze jej się wiedzie, a
          > tnie zarobki pracownikom licząc na to, że z powodu
          > dużego bezrobocia ludzie się na to zgodzą.

          Z powodu dużego bezrobocia , podstawowym działaniem , które przywracałoby
          równowagę na rynku powinno być renegocjowanie umów o pracę i ... zmniejszanie
          pensji . Posunięcie takie , gdyby było traktowane jako powszechne i
          naturalne , szybko przywracałoby równowagę na rynku i likwidowałoby
          bezrobocie . Co istotne , większość małych przedsiębiorstw prywatnych , TAK
          POSTĘPUJE ! Dowodzi tego aktualna statystyka : płace w sektorze budżetowym i
          dużych przedsiębiorstw(ok.2550zł/m-c) są już o 40% (!!!) wyższe od płac w
          małych i średnich przedsiębiorstwach (ok.1800zł) .
          Widzisz już , że szeroka sfera publiczna i państwowa , wpływa wręcz
          DESTRUKCYJNIE na rynek pracy . Po prostu , tam nie ma żadnego odzwierciedlenia
          rynkowego . Dodatkowo , wiele dobrze prosperujących przedsiębiorstw
          prywatnych "podczepia się" logiką wynagradzania do
          państwowo/publicznego "deregulatora" i , mimo atrakcyjnych(również płacowo)
          ofert od bezrobotnych , nie chce "mieszać" w strukturze płacowej .

          > > A wysokie pensje menadżerów uzasadnione są wyłącznie
          > > wtedy , gdy wypłaca je prawdziwy właściciel .

          > Z tego co wiem, to SWOICH w zarządach firm i urzędów
          > państwowych obsadzają partie z obu stron barykady
          > politycznej. (w urzędach państwowych mało co prawda
          > płacą, ale można sobie dorobić na rozstrzyganiu
          > przetargów) Więc nie narzekaj tylko na czerwonych.

          Zrozum , że w większości państw demokratycznych nie ma liczącej się "drugiej
          strony barykady" . W Polsce tą drugą strona barykady byliby liberałowie od
          Korwina-Mikke - czy oni liczą się na scenie politycznej ???

          Po prostu , to "marketing polityczny" działa tak , że stado niczego nie
          rozumiejącej gwiedzi wyborczej "obsługiwane" jest przez "akwizytorów
          politycznych" , ktorzy sa "z tej samej branzy" . Nieistotne tu sa skroty :
          AWS , SLD , PSL itd. - to ci sami "akwizytorzy" tylko w innch piorkach
          marketingowych .
          To tak , jakby probowac wprowadzac marke samochodu pod nazwa "dobre ,
          oszczedne , tanie auto" . Nie ma takiej marki ! Fakty , sa takie , ze
          oszczednoscia i trwaloscia zadna obeccna marka nie bije konstrukcji diesla
          Toyoty sprzed kilkunastu lat , w innych podstawowych apektach rowniez nie
          istnieje cos takiego w przemysle samochodowym jak "postep" czy "duze zmiany
          uzytkowe" w ostatnich dwoch dekadach . ALE ... nawet taniutkie produkty Fiata
          nie eksploatuja hasla Forda sprzed 90lat ("dobre , oszczedne , tanie auto" -
          Ford z takim haslem przegralby w warunkach ostraj konkurencji) , ale wskazuja
          przyszlemu klientowi ... niepowtarzalnosc TEGO auta . W obecnych
          czasach , "niepowtarzalnosc" zyskiwana jest przede wszystkim ... ksztaltami
          nadwozia (stare ksztalty staja sie "wiesniackie" :)) ) .
          To nie dyktat "zlych kapitalistow" , tylko dzialanie na cechy "wyborcow" ,
          oops , tzn. klientow .
          Przy czym , we wszystkich dziedzinach zycia gospodarczego , to "wciskanie
          kitu" klientom , ze "musza zmieniac samochod co 3 lata" , NIE NIESIE
          NEGATYWNYCH KONSEKWENCJI dla gospodarki !!! Ot , ten "odporny na reklame" kupi
          4-letni samochod zuzyty w 15% za POL (albo 1/3) CENY i zyska to co stracil
          ten "nieodporny na akwizycje" .

          W POLITYCE JEDNAK , DZIALANIA CZERWONYCH "AKWIZYTOROW" (niewazne czy z SLD ,
          AWS , LPR ,) NIOSA ZAWSZE (!!!) STRATE DLA GOSPODARKI . BO JEDYNYM ZYSKUJACYM
          JEST KLASA ZLODZIEI POLITYCZNYCH "MAJACYCH AKTUALNIE PRAWO DO ROZPIEPRZANIA
          50% PKB (tak , tyle Twoich dochodow srednio jest "wydawanych" przez
          tych "madrzejszych") .

          > A do tego w Wielkiej Brytanii (gdzie nigdy nie było
          > komunistycznej gospodarki) ludność protestowała w tym
          > roku przeciwko zawyżonym pensjom i odprawom prezesów
          > firm. Mówili, że nie mają nic przeciwko wysokim zarobkom
          > kiedy firma prosperuje, ale nie powinni mieć tak
          > wysokich odpraw, gdy za ich rządów sytuacja firmy się
          > pogorszyła. Tak więc tam też mają taki sam
          > problem.

          Tam , gdzie wystepuje prawdziwy WLASCICIEL , nie ma mowy o ZAWYZANIU pensji !
          Pomysl , masz kupe kasy i nagle "robisz przekret" i wyplacasz swojemu
          pracownikowi ... milion :))) , dobry dowcip , prawda .
          Wlasciciel 4 razy pomysli , zanim zatrudni "gwiazde menadzerska" , za miliony
          rocznie . On , po prostu , ciagle weryfikuje efekty z WIEDZY i DZIALANIA tego
          pracownika i porownuje z wyplacana kasa (moze sie mylic nie chcac
          zatrudnic "gwiazdy"!!!) .
          Chyba , nie musze dodawac jak sie maja milionowe pensje i odprawy "menadzerow"
          z polskich ukladzikow do ... "wiedzy" i "efektow" :) . Nie musze dodawac ??

          Pozdrowka Darr
          • wolo Re: Czy oni ratują, czy też dobijają polskie firm 02.12.02, 18:12
            darr.darek napisał:


            > Tu nie ma co "wierzyć" . To prosta matematyka : jeśli suma X zostanie w
            > przesiębiorstwie , bo pracownicy nie dostali tej sumy X (na skutek zwolnień
            > lub zmniejszenia pensji) , to ta suma X ... ZOSTANIE WYDANA ! Zostanie
            > wydana , albo na wydatki konsumpcyjne właścicieli , albo powiększy kapitały
            > własne przesiębiorstwa . Te kapitały własne odzwierciedlą się po stronie
            > majątku bądź to powiększonymi aktywami obrotowymi , bądź to powiększonymi
            > aktywami stałymi (inwestycjami) . Koniec dowodu logicznego . Tu nie ma
            > co "wierzyć" . To zwyczajne i proste zależności (bez pułapek logicznych) .
            >
            Podziwiam Twój zapał w propagowaniu liberalnego światopoglądu, jednak mimo
            wszystko świat jest bardziej skomplikowany. Przy marnych perspektywach
            gospodarki nic nie zmusi właścicieli do inwestycji a i z nakłonieniem ich do
            większej konsumpcji również możesz mieć problemy (dwoma łyżkami jeść nie będą,
            jak mawiał mój znajomy). Przechodzenie do porządku dziennego nad tym problemem
            i udawanie, że go nie ma sprawia, że z całą tą "logiką" możesz być postrzegany
            jako śmieszny i małowiarygodny doktryner,
            Pozdro
            • darr.darek MYŚLIMY? Czy,wicie rozumicie,skomplikowane tematy 03.12.02, 10:49
              wolo napisał:
              > Podziwiam Twój zapał w propagowaniu liberalnego światopoglądu, jednak mimo
              > wszystko świat jest bardziej skomplikowany.

              Dobra , dzięki za podziw , ale "wyczuwam" :) u Ciebie skłonność do
              komplikowania prostych spraw (iluż czerwonych ma wysokie stanowiska wyłącznie
              dzięki umiejetności komplikowania) . W PRZEDSTAWIONYM MODELU NIE MA PUŁAPEK
              LOGICZNYCH !

              Napisałem , że powiększony o sumę X zysk przedsiębiorstwa odzwierciedli się :
              1. albo powiększony zysk jest wypłacany i
              - powiększa KONSUMPCJĘ właścicieli ;
              - powiększa wartość lokaty w banku właścicieli (krókie wyjaśnienie : lokata
              w banku nie jest "kiszeniem gotówki" ale odzwierciedla się w banku kredytem
              lub pożyczką dla drugiego klienta , czyli inwestycją lub konsumpcją) ;

              2. albo zwiększone kapitały własne
              - powiększą majątek obrotowy , czyli albo wartość rachnku bankowego(patrz
              wyjaśnienie wyżej) lub wartość należności (to samo : moja wierzytelnośc
              powiększa czyjąś zdolność do inwestycji lub konsumpcji) lub zapasy (zakup
              zapasów to konsumpcja na rynku na kwotę X ) ;
              - powiększą majątek trwały , czyli odzwierciedlą się inwestycjami .

              UFFFF , KONIEC DOWODU . Wolo , cieszę się , że dostrzegasz pozytywy liberalnej
              myśli , ale nie dawaj sobie wmówić , że "te sprawy to tak skomplikowane są ,
              że tu mądrego URZĘDASA potrzeeeeba" .
              Jeśli masz wątpliwości co do modelu , myśl i staraj się wskazać błędy logiczne
              lub "furtkę" dla hasła "to se ne da" . Jesli znajdziesz - wal śmiało !


              > Przy marnych perspektywach
              > gospodarki nic nie zmusi właścicieli do inwestycji a i z nakłonieniem ich do
              > większej konsumpcji również możesz mieć problemy (dwoma łyżkami jeść nie będą
              > jak mawiał mój znajomy).Przechodzenie do porządku dziennego nad tym problemem
              >i udawanie,że go nie ma sprawia, że z całą tą "logiką" możesz być postrzegany
              > jako śmieszny i małowiarygodny doktryner

              Jeszcze raz .
              Jeśli masz wątpliwości co do modelu , myśl i staraj się wskazać błędy logiczne
              lub "furtkę" dla hasła "to se ne da" . Jesli znajdziesz - wal śmiało !

              Pozdrówka Darr
              • gero1 Re: MYŚLIMY? Czy,wicie rozumicie,skomplikowane te 03.12.02, 11:49
                zgadzam sie z autorem wątku i porównanie do giełdy wydaje sie trafne. wydanie
                owej sumy x, zaoszczędzonej z płac zwolnionych pracowników na inwestycje lub
                udzielenie przez bank kredytu z depozytu x ma sens wtedy, kiedy owa inwestycja
                lub kredyt sa motywowane zyskiem. zysk jest wtedy, kiedy jest popyt. Zubozenie
                konsumentów poprzez utratę pracy powoduje,ze nie ma popytu, nie ma popytu nie
                ma zysku, podejmowanie inwestycji lub zaciaganie kredytow w sytuacji, kiedy
                zysk jest dalece niepewny grozi utrata płynności. I to jest prosta logika,
                którą kolega powyżej próbuje zamącic swoją "prostą logiką".
                • darr.darek MYŚLIMY ??? Czy ... wicie rozumicie 03.12.02, 13:03
                  gero1 napisał:
                  > zgadzam sie z autorem wątku i porównanie do giełdy wydaje sie trafne. wydanie
                  > owej sumy x, zaoszczędzonej z płac zwolnionych pracowników na inwestycje lub
                  > udzielenie przez bank kredytu z depozytu x ma sens wtedy,kiedy owa inwestycja
                  > lub kredyt sa motywowane zyskiem. zysk jest wtedy,kiedy jest popyt.Zubozenie
                  > konsumentów poprzez utratę pracy powoduje,ze nie ma popytu, nie ma popytu nie
                  > ma zysku, podejmowanie inwestycji lub zaciaganie kredytow w sytuacji, kiedy
                  > zysk jest dalece niepewny grozi utrata płynności. I to jest prosta logika,
                  > którą kolega powyżej próbuje zamącic swoją "prostą logiką".

                  Po pierwsze , NIE PODWAŻYŁEŚ logiki modelu ! Domyślam się , że NIEZBYT JASNO
                  wskazujesz , że na lokatę X w banku złożoną przez właściciela przedsiębiorstwa
                  (jedna z "moich" opcji) ... nikt sie nie zglosi i ... depozyt w kwocie X nie
                  znajdzie amatora na pozyczke konsumpcyjna lub kredyt inwestycyjny . He , he ,
                  w polskich warunkach to brzmi wesolo :)) , ale o tym za chwile .

                  Po to jest RYNKOWA stopa procentowa , zeby nadmiarowi (tak samo jak , ZADEN
                  profesjonalny market , hurtownia nie dopuszcza do nadmiaru towaru w
                  magazynie , tak samo zaden profesjonalny bank nigdy nie dopuscilby do nadmiaru
                  depozytow w stosunku do udzielonych kredytow!) lokat dac niska stope
                  procentowa i pozyczkobiorcow konsumpcyjnych lub kredytobiorcow inwestycyjnych
                  sciagnac z kolei ... niska stopa kredytu ! W Polsce , gdyby cene dla tej
                  lokaty X ustalic na 1% a cene kredytu na 3% , to ... po ten depozyt X
                  ustawilaby sie dluuuuga kolejka pozyczkobiorcow i kredytobiorcow (po prostu ,
                  wartosc popytu na pozyczke/kredyt przekraczalaby wtedy kilkakrotnie wartosc
                  lokat , ot , dlaczego w Polsce nie utrzymalyby sie obecnie stopy 1-3% !!!) .
                  No , to teraz juz widzisz jak wesolo wyglada Twoja obawa , ze ta bankowa
                  lokata X nie znajdzie amatora na pozyczke/kredyt :) . Naprawde widzisz , czy
                  pytania dodatkowe ?

                  DOBRA RADA , nie posluguj sie czerwonymi schematami myslenia : "jest bieda i
                  popyt jest strasznie niski i ... potrzeba jakiego URZEDASA aby rozkrecal
                  gospodarke" . TO SA GLUPIE SCHEMATY MYSLOWE !
                  Aktualnie , popyt w Polsce jest wyzszy niz w USA 60lat temu , jest ok. TRZY
                  RAZY wyzszy niz w "dobrych" czasach Gierka , jest TRZY RAZY wyzszy niz w
                  ludniejszej Ukrainie , jest PAREDZIESIAT RAZY wyzszy niz w ludniejszej
                  Nigerii . I co ... przeslesz rade ukraincom lub nigeryjczykom , aby umierali ,
                  bo u nich jest tak niski popyt , ze juz zaden czerwony nie pomoze :) ???
                  Popyt jest jaki jest , jest wyzszy niz rok temu i DWA RAZY wyzszy niz 7lat
                  temu . Malo tego , 7lat temu popyt byl ... ZA WYSOKI !!! Bo byl suma
                  naturalnego dla owczesnej gospodarki popytu/podazy i ... "sztucznego" popytu
                  (skutkujacego podaza z nadwyzki importu) stworzonego przez BIEZACE
                  rozpieprzanie prywatyzowanego majatku i narastajace zadluzanie budzetu .
                  Skutek obecny tego zawyzonego wowczas popytu - rozpieprzone calkowicie
                  przychody z prywatyzacji(zamiast lokat w funduszach dla emerytow!) , olbrzymie
                  zadluzenie budzetu siegajace ok.40% PKB .

                  Chcesz znalezc slaby punkt "mojego" modelu : szukaj i wskazuj !

                  Tylko nie pisz , jak to ciezko w Polsce utrzymac biznes , bo moglbym Ci
                  wskazac tysiace przykladow polskich prosperujacych przedsiebiorstw , ktore w
                  konkurencji rynku np. USA nie pociagnelyby nawet pol roku . To dotyczy tak np.
                  roznych przykopalnianych DOCHODOWYCH byznesow jak i "preznych" , polskich
                  hurtowni , w ktorych cla logistyke i zaopatrzenie robi magazynier pan Zenek
                  itd. . Uwierz mi , ze gdyby ci "narzekajacy" wpadli wreszcie w bogata i
                  ("niestety" bardzo konkurencyjna) gospodarke , to ... zaczeliby myslec "czy
                  nie otworzyc biznesu w Nigerii" .

                  • Gość: Zbigniew Re: MYŚLIMY ??? Czy ... wicie rozumicie IP: *.kra.cdp.pl / 62.111.223.* 05.12.02, 15:47
                    darr.darek napisał:

                    > Tylko nie pisz , jak to ciezko w Polsce utrzymac biznes , bo moglbym Ci
                    > wskazac tysiace przykladow polskich prosperujacych przedsiebiorstw , ktore w
                    > konkurencji rynku np. USA nie pociagnelyby nawet pol roku . To dotyczy tak
                    np.
                    > roznych przykopalnianych DOCHODOWYCH byznesow jak i "preznych" , polskich
                    > hurtowni , w ktorych cla logistyke i zaopatrzenie robi magazynier pan Zenek
                    > itd. . Uwierz mi , ze gdyby ci "narzekajacy" wpadli wreszcie w bogata i
                    > ("niestety" bardzo konkurencyjna) gospodarke , to ... zaczeliby myslec "czy
                    > nie otworzyc biznesu w Nigerii" .

                    Jest także cała masa wspaniałych amerykańskich przedsiębiorstw co w Polsce mimo
                    zainwestowania kuuuupy kasy nie pociągnęły długo.Campbell , Burger King to
                    tylko niektóre z nich.Może ten pan Zenek nie jest taki nieracjonalny w polskich
                    warunkach.Znasz chyba powiedzenie "wedle stawu grobla".
                    • darr.darek Re: MYŚLIMY ??? Czy ... wicie rozumicie 06.12.02, 10:36
                      Gość portalu: Zbigniew napisał(a):
                      >Jest także cała masa wspaniałych amerykańskich przedsiębiorstw co w Polsc mimo
                      > zainwestowania kuuuupy kasy nie pociągnęły długo.Campbell , Burger King to
                      >tylko niektóre z nich.Może ten pan Zenek nie jest taki nieracjonalny wpolskich
                      > warunkach.Znasz chyba powiedzenie "wedle stawu grobla".

                      Nie twierdzę , że nie . Co do pana Zenka : znam polski biznes dość dobrze i
                      wiem , kiedy pan Zenek jest jedynym racjonalnym rozwiązaniem dla małych
                      firemek , a kiedy żałosne jest opieranie "potęgi" "prężnych" firm na : panu
                      Zenku , legalnych przewałkach na Zakł.Pr.Chronionej , koncesyjkach
                      wywalczonych u czerwonych itp. . Tacy właśnie , zamiast konkurować i każde
                      warunki traktować jako czas na wygrywanie , smędzą o małym popycie , o
                      konieczności pomocy urzędasa (to ostatnie jest najlepsze , to tak , jakby
                      bankrutująca knajpa prosiła o dobre rady biznesowe gangsterów , którzy
                      przyszli z pałami po haracz) .
              • wolo Re: MYŚLIMY? Czy,wicie rozumicie,skomplikowane te 04.12.02, 16:53
                darr.darek napisał:

                > wolo napisał:
                > > Podziwiam Twój zapał w propagowaniu liberalnego światopoglądu, jednak mimo
                >
                > > wszystko świat jest bardziej skomplikowany.
                >
                > Dobra , dzięki za podziw , ale "wyczuwam" :) u Ciebie skłonność do
                > komplikowania prostych spraw (iluż czerwonych ma wysokie stanowiska wyłącznie
                > dzięki umiejetności komplikowania) . W PRZEDSTAWIONYM MODELU NIE MA PUŁAPEK
                > LOGICZNYCH !
                >
                > Napisałem , że powiększony o sumę X zysk przedsiębiorstwa odzwierciedli się :
                > 1. albo powiększony zysk jest wypłacany i
                > - powiększa KONSUMPCJĘ właścicieli ;
                > - powiększa wartość lokaty w banku właścicieli (krókie wyjaśnienie : lokata
                > w banku nie jest "kiszeniem gotówki" ale odzwierciedla się w banku kredytem
                > lub pożyczką dla drugiego klienta , czyli inwestycją lub konsumpcją) ;
                >
                > 2. albo zwiększone kapitały własne
                > - powiększą majątek obrotowy , czyli albo wartość rachnku bankowego(patrz
                > wyjaśnienie wyżej) lub wartość należności (to samo : moja wierzytelnośc
                > powiększa czyjąś zdolność do inwestycji lub konsumpcji) lub zapasy (zakup
                > zapasów to konsumpcja na rynku na kwotę X ) ;
                > - powiększą majątek trwały , czyli odzwierciedlą się inwestycjami .
                >
                > UFFFF , KONIEC DOWODU . Wolo , cieszę się , że dostrzegasz pozytywy
                liberalnej
                > myśli , ale nie dawaj sobie wmówić , że "te sprawy to tak skomplikowane są ,
                > że tu mądrego URZĘDASA potrzeeeeba" .
                > Jeśli masz wątpliwości co do modelu , myśl i staraj się wskazać błędy
                logiczne
                > lub "furtkę" dla hasła "to se ne da" . Jesli znajdziesz - wal śmiało !
                >
                >
                > > Przy marnych perspektywach
                > > gospodarki nic nie zmusi właścicieli do inwestycji a i z nakłonieniem ich
                > do
                > > większej konsumpcji również możesz mieć problemy (dwoma łyżkami jeść nie b
                > ędą
                > > jak mawiał mój znajomy).Przechodzenie do porządku dziennego nad tym proble
                > mem
                > >i udawanie,że go nie ma sprawia, że z całą tą "logiką" możesz być postrzega
                > ny
                > > jako śmieszny i małowiarygodny doktryner
                >
                > Jeszcze raz .
                > Jeśli masz wątpliwości co do modelu , myśl i staraj się wskazać błędy
                logiczne
                > lub "furtkę" dla hasła "to se ne da" . Jesli znajdziesz - wal śmiało !
                >
                > Pozdrówka Darr
                • wolo Re: MYŚLIMY? Czy,wicie rozumicie,skomplikowane te 04.12.02, 16:56
                  Inwestycje falują - cykle koniunkturalne to nie wymysł lewicowych ekonomistów
                  tylko rzeczywistość. Nawet jeżeli upatrujesz recesji gdzie indziej niż np
                  keynsiści to nie możesz ich nie zauważać. I nie wszyscy oponenci muszą być od
                  razu wicie rozumicie komuchami,
                  Pozdro
                  • darr.darek Re: MYŚLIMY? Czy,wicie rozumicie,skomplikowane te 06.12.02, 10:44
                    wolo napisał:
                    >Inwestycje falują - cykle koniunkturalne to nie wymysł lewicowych ekonomistów
                    > tylko rzeczywistość. Nawet jeżeli upatrujesz recesji gdzie indziej niż np
                    >keynsiści to nie możesz ich nie zauważać. I nie wszyscy oponenci muszą być od
                    > razu wicie rozumicie komuchami

                    Cykle koniunkturalne moga istnieć("klapa" e-biznesu na skutek złych szacowań
                    przyszłych wartości to cykl koniunkturalny?) i moga nie istnieć , ale to nie
                    zmienia prawdziwości tematu rozwijanego przeze mnie pod głównym wątkiem .

                    Pozdrówka

                    P.S. Jasne , że truno okreslić oponentów myśli liberalnej mianem komuchy ,
                    jeśli do przeciwników zaliczają się i Lepper i ojciec Rydzyk i LPR
                    i "Zieloni" . Lepiej ten "wspólny" "ruch" nazywać , po prostu , czerwonymi .
          • Gość: deLUC Re: IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 03.12.02, 16:18
            Ten "model" nie rozpatruje wplywu jednego bardzo waznego czynnika..., innych
            tez nie dostrzega..., ehh
            • darr.darek Odpowiedz do ... braku odpowiedzi 03.12.02, 16:32
              Gość portalu: deLUC napisał(a):
              > Ten "model" nie rozpatruje wplywu jednego bardzo waznego czynnika..., innych
              > tez nie dostrzega..., ehh

              Jakiego czynnika nie uwzglednia ?
              Jakich innych czynnikow tez nie uwzglednia ?

              Polemizuj z tresciami zawartymi , a nie rob "madrej tajemniczej miny" . Po
              dwoch postach mozna przejsc do obrzucania inwektywami i ... wychodzi sie
              z "polemiki" "z twarza" , jak w piaskownicy .

              Masz w dalszych postach wyjasniony/rozwiniety tenze model - znajdz blad
              logiczny , znajdz "dodatkowe , nieuwzglednione czynniki" i dopiero wtedy
              dyskutuj .

              • Gość: deLUC Re: Zagranica IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 03.12.02, 17:30
                Ulatwiony przeplyw funduszy, alternatywne inwestycje, przemieszczenie popytu,
                koszty stale produkcji.

                Alchemik :)
                • darr.darek Re: Zagranica 03.12.02, 21:34
                  deLuc napisał :
                  > Ulatwiony przeplyw funduszy, alternatywne inwestycje, przemieszczenie popytu,
                  > koszty stale produkcji.

                  No i co to zmienia ?
                  Domyślam sie , że wskazujesz swobodny przepływ kapitałów jako element psujący
                  model , bo np. właściciel zainwestuje pobrane zyski w Hurtownię Drobiazgów w
                  Nigerii i "Polacy nic z tego nie będą mieli" (to chyba też
                  określiłeś "alternatywną inwestycją" -pisz lepiej o czym myślisz , aby nie było
                  niedomówień) . Podobnie by się rzecz miała , z "przemieszczeniem popytu" (???
                  Ty specjalnie robisz takie enigmatyczne wstawki???) . Mówiąc po ludzku ,
                  podobnie by się rzecz miała przy kupnie przez właściciela Lexusa , który
                  zjechałby z rampy bezpośrednio z japońskiego portu i "Polacy nic by z tego nie
                  mieli" , bo nawet wiązki elektryczne za 20USD składały chińskie a nie polskie
                  firmy . No , w przypadku wypłacenia pracownikom tej kwoty X niewykluczone , ze
                  pracownicy zakupiliby za tą kwotę "kupę" Yarisów i ..."Polacy nic by z tego nie
                  mieli" :( . ALE TO JEST N_I_E_I_S_T_O_T_N_E !!!
                  DLACZEGO NIEISTOTNE ? Ano , dlatego , że po to by zainwestować w hurtownię w
                  Nigerii , albo by "skonsumować" Lexusa lub "kupę" Yarisów , NALEŻY ... najpierw
                  wymienić zarobione złotówki na dolary . A kupując dolary , zgłaszasz popyt na
                  nie i ... STYMULUJESZ EXPORT . A tak (!!!) , bez bieżącego wydawania dolarowych
                  przychodów z prywatyzacji (sprzedawania dolarów za złotówki) , bez bieżącego
                  wydawania pożyczonych zachodnich kapitałów na budżet czerwonych rozpieprzaczy
                  pieniędzy (sprzedawania dolarów za złotówki) i bez bieżącego wydawania kwot
                  pożyczonych przez polskich konsumentów w zachodnich bankach (najmniejsza
                  pozycja , ale też wiążąca się ze sprzedawaniem dolarów za złotówki) ... BEZ
                  TYCH POWYŻSZYCH POZYCJI ... eksport MUSI SIĘ RÓWNAĆ importowi . Czyli , jeśli
                  kupujesz Lexusa (wyłącznie prestiżowy wydatek) , nie musisz się dołować , że
                  stymulujesz japońską podaż zamiast polskiej , wiedz , że zgłosiłeś
                  zapotrzebowanie na polski export za TĄ SAMĄ kwotę !

                  No to trzy "zarzuty" mam z głowy . Pozostały jeszcze "koszty stale produkcji"
                  (?) .
                  Co to ma do modelu ? Tu już nie chcę "domyślać się co miałeś na myśli" . Ot ,
                  zakładam , że księgowym nie jesteś , z rachunkowością zarządczą też się nie
                  stykasz i ... wymyśliłes sobie , że koszty stałe to "straszna rzecz , która
                  mnie na pewno zdołuje" . Nie zdołowała mnie .
                  Na marginesie , ta zaoszczędzona w przedsiębiorstwie kwota X (z tytułu
                  mniejszych kosztów płac z narzutami) to ... kwota zaoszczędzona na kosztach
                  stałych :)) .

                  Pozdrówka
                  • Gość: Zbigniew Import = Eksport ??? IP: *.kra.cdp.pl, / 62.111.223.* 04.12.02, 11:04
                    darr.darek napisał:

                    > DLACZEGO NIEISTOTNE ? Ano , dlatego , że po to by zainwestować w hurtownię w
                    > Nigerii , albo by "skonsumować" Lexusa lub "kupę" Yarisów , NALEŻY ...
                    najpierw
                    > wymienić zarobione złotówki na dolary . A kupując dolary , zgłaszasz popyt na
                    > nie i ... STYMULUJESZ EXPORT . A tak (!!!) , bez bieżącego wydawania
                    dolarowych
                    > przychodów z prywatyzacji (sprzedawania dolarów za złotówki) , bez bieżącego
                    > wydawania pożyczonych zachodnich kapitałów na budżet czerwonych rozpieprzaczy
                    > pieniędzy (sprzedawania dolarów za złotówki) i bez bieżącego wydawania kwot
                    > pożyczonych przez polskich konsumentów w zachodnich bankach (najmniejsza
                    > pozycja , ale też wiążąca się ze sprzedawaniem dolarów za złotówki) ... BEZ
                    > TYCH POWYŻSZYCH POZYCJI ... eksport MUSI SIĘ RÓWNAĆ importowi . Czyli , jeśli
                    > kupujesz Lexusa (wyłącznie prestiżowy wydatek) , nie musisz się dołować , że
                    > stymulujesz japońską podaż zamiast polskiej , wiedz , że zgłosiłeś
                    > zapotrzebowanie na polski export za TĄ SAMĄ kwotę !

                    Aleś napisał ! Przecież to bzdura ! Nie uwzględniłeś jeszcze kilkudziesięciu
                    innych czynników , a piszesz jak jakiś znawca.

                    PZDR
                    • darr.darek Re: Import = Eksport ??? 04.12.02, 12:03
                      Gość portalu: Zbigniew napisał(a):
                      > > A tak (!!!) , bez bieżącego wydawania dolarowych przychodów z
                      > > prywatyzacji (sprzedawania dolarów za złotówki) , bez bieżącego wydawania
                      > > pożyczonych zachodnich kapitałów na budżet czerwonych rozpieprzaczy
                      > > pieniędzy (sprzedawania dolarów za złotówki) i bez bieżącego wydawania kwot
                      > > pożyczonych przez polskich konsumentów w zachodnich bankach (najmniejsza
                      > > pozycja , ale też wiążąca się ze sprzedawaniem dolarów za złotówki) ...
                      > > BEZ TYCH POWYŻSZYCH POZYCJI ... eksport MUSI SIĘ RÓWNAĆ importowi .
                      >
                      > Aleś napisał ! Przecież to bzdura ! Nie uwzględniłeś jeszcze kilkudziesięciu
                      > innych czynników , a piszesz jak jakiś znawca.

                      Nie uwzględniłem ZUPEŁNYCH DROBIAZGÓW nieistotnych w naszych warunkach !
                      Może podaj jak wielkie znaczenie w naszym deficycie handlowym będą
                      miały "Twoje czynniki" . Wymień te "kilkadziesiąt czynników" .

                      Oczywiście powyższe(jak by nie skomplikować) nie zmienia prostej prawdy (która
                      stworzyła ten temat) , że kupując towar z importu , stymulujesz export na tą
                      samą kwotę .

                      Tak to jest , że takie proste modele jak "export=import" najtrudniej docierają
                      do "znawców" .
                      Podpowiem ci jeszcze jeden prosty , analogiczny model : wartość dostaw do
                      marketu/hurtowni musi się równać wartości sprzedaży w cenie zakupu ,
                      chociaż ... odsunięcie o dwa dni (np.przed końcem miesiąca) dostaw i
                      zmniejszenie w ramach jednego miesiąca zakupów ... nie odbije się negatywnie
                      na sprzedaży :0 !!! Jakie tu pole do popisu dla "krótkooresowego ekonomisty" :
                      zmniejszymy dostawy może zwiększą się zyski :))) .
                      I , naprawdę , nie jest bezsensowną dłubaniną skupianie się na dostawie
                      katchupu za 500zł , mimo że ... w magazynie stan minimalny tego katchupu
                      starczyłby jeszcze na parę dni sprzedaży , a sam ketchup ma zaledwie jakiś
                      ułamek promila w ogólnej sprzedaży . A TERAZ ... zastanów się dlaczego to jest
                      analogia .

                      Pozdrówka
                      • Gość: Zbigniew Re: Import = Eksport ??? IP: *.kra.cdp.pl / 62.111.223.* 04.12.02, 15:13
                        darr.darek napisał:

                        >
                        > Nie uwzględniłem ZUPEŁNYCH DROBIAZGÓW nieistotnych w naszych warunkach !
                        > Może podaj jak wielkie znaczenie w naszym deficycie handlowym będą
                        > miały "Twoje czynniki" . Wymień te "kilkadziesiąt czynników" .
                        > Oczywiście powyższe(jak by nie skomplikować) nie zmienia prostej prawdy
                        (która
                        > stworzyła ten temat) , że kupując towar z importu , stymulujesz export na tą
                        > samą kwotę .

                        Weź przykład Austrii która od dziesiątek lat ma ujemne saldo handlowe z
                        zagranicą podobnie jak wszystkie kraje żyjące z turystyki ( są takie co NIC lub
                        prawie NIC nie eksportują ). Weź przykład Bahamów NIE BĘDĄCYCH EKSPORTEREM ale
                        finansującym import z usług finansowych.Weź kraje żyjące z tego , że mają
                        niskie podatki i oferują różnego typu usługi finansujące ich import.
                        Trzeba być na prawdę "specem nie lada" aby mylić bilans handlowy z bilansem
                        płatniczym.W Twoim rozumowaniu pomijasz jeszcze fakt inwestycji
                        zagranicznych,wpływu z zysków z zagranicy (są kraje np. Kuwejt gdzie są to
                        miliardy dolarów rocznie ) , transferu pieniędzy od zatrudnionych za granicą
                        lub rodzin tam zamieszkałych ,zmiany stanu rezerw dewizowych państwa , firm i
                        obywateli i wielu innych bardzo ważnych czynników.Równanie eksport=import jest
                        błędne i bezsensowne , nawet w dłuższym okresie czasu.
                        Pzdr
                        • darr.darek Import = Eksport ? Chcesz kupic , musisz sprzedac 04.12.02, 16:45
                          Gość portalu: Zbigniew napisał(a):
                          > >darr.darek napisał:
                          > > Nie uwzględniłem ZUPEŁNYCH DROBIAZGÓW nieistotnych w naszych warunkach !
                          > > Może podaj jak wielkie znaczenie w naszym deficycie handlowym będą
                          > > miały "Twoje czynniki" . Wymień te "kilkadziesiąt czynników" .
                          > >
                          > > Oczywiście powyższe(jak by nie skomplikować)nie zmienia prostej prawdy
                          > > (która stworzyła ten temat) , że kupując towar z importu , stymulujesz
                          > > export na tą samą kwotę .
                          >
                          > Weź przykład Austrii która od dziesiątek lat ma ujemne saldo handlowe z
                          >zagranicą podobnie jak wszystkie kraje żyjące z turystyki (są takie co NIC lub
                          >prawie NIC nie eksportują). Weź przykład Bahamów NIE BĘDĄCYCH EKSPORTEREM ale
                          > finansującym import z usług finansowych.Weź kraje żyjące z tego , że mają
                          > niskie podatki i oferują różnego typu usługi finansujące ich import.

                          No i sam widzisz, że piszesz o "drobiazgach nieistotnych w NASZYCH WARUNKACH".

                          > Trzeba być na prawdę "specem nie lada" aby mylić bilans handlowy z bilansem
                          > płatniczym.

                          Przeczytaj jeszcze raz . Czy ja gdziekolwiek dawałem definicję bilansu handl.
                          lub płatniczego ???
                          To co podkreśliłem to :
                          "Oczywiście powyższe(jak by nie skomplikować)nie zmienia prostej prawdy
                          (która stworzyła ten temat) , że kupując towar z importu , stymulujesz
                          export na tą samą kwotę" .
                          Sama "definicja"(export=import) jako ogólna rzeczywiście by się nie
                          sprawdziła , tylko ja tu nie tworzę definicji . Wrzuciłem prostą prawdę ,
                          jeśli kupujemy obcy towar musimy sprzedać nasz towar w obce ręce (nieważne tu
                          jest czy ten "eksport-sprzedaz" przybierze formę polskiej prostytutki
                          sprzedającej swe usługi tureckiemu tirowcowi za amerykańską walutę przy trasie
                          pod Radomskiem czy polscy górale wyeksportują swoje oscypki do Niemiec) .
                          Będziemy się skupiać na problemie terminologii "eksportu" i zastanawiać się
                          nad "porażającą różnicą" przypadku sprzedaży oscypków dla Niemców w eksporcie
                          a przypadku sprzedaży oscypków dla Niemców ze straganu w Zakopanem ???
                          Ważne jest tylko to (sprzed paru już wątków :) ) , że ludzie kupujący
                          zachodnie telewizory i Lexusy winduja wyzej cene dolara i pozwalaja zarobic
                          polskiemu eksporterowi , chocby role "exportera" pelnila goralka ze straganem
                          w Zakopanem .

                          > W Twoim rozumowaniu pomijasz jeszcze fakt inwestycji
                          > zagranicznych,wpływu z zysków z zagranicy (są kraje np. Kuwejt gdzie są to
                          > miliardy dolarów rocznie ) , transferu pieniędzy od zatrudnionych za granicą
                          > lub rodzin tam zamieszkałych ,zmiany stanu rezerw dewizowych państwa ,firm i
                          >obywateli i wielu innych bardzo ważnych czynników.Równanie eksport=import jest
                          > błędne i bezsensowne , nawet w dłuższym okresie czasu.
                          • Gość: Zbigniew Mniej więcej masz rację IP: *.kra.cdp.pl / 62.111.223.* 06.12.02, 12:42
                            Mniej więcej masz rację.Dotyczy to oczywiście bilansu płatniczego w dłuższym
                            okresie , gdyż za "eksport" trudno uznać sprzedaż akcji spółek czy emisję
                            euroobligacji albo sprzedaż ziemi.Można ułożyć proste księgowe równanie :
                            Stan początkowy dewiz ( w tym rezerwy , wierzytelności i zobowiązania ) +
                            wpływy = Stan końcowy + wydatki +/- różnice kursowe.
                            Pzdr
                  • Gość: deLUC Re: Zagranica IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 04.12.02, 14:02
                    darr.darek napisał:

                    > deLuc napisał :
                    > > Ulatwiony przeplyw funduszy, alternatywne inwestycje, przemieszczenie popy
                    > tu,
                    > > koszty stale produkcji.
                    >
                    > No i co to zmienia ?
                    > Domyślam sie , że wskazujesz swobodny przepływ kapitałów jako element psujący
                    > model , bo np. właściciel zainwestuje pobrane zyski w Hurtownię Drobiazgów w
                    > Nigerii i "Polacy nic z tego nie będą mieli" (to chyba też
                    > określiłeś "alternatywną inwestycją" -pisz lepiej o czym myślisz , aby nie
                    było
                    >
                    > niedomówień) . Podobnie by się rzecz miała , z "przemieszczeniem popytu" (???
                    > Ty specjalnie robisz takie enigmatyczne wstawki???)
                    Zebys zaczal myslec.

                    >. Mówiąc po ludzku ,
                    > podobnie by się rzecz miała przy kupnie przez właściciela Lexusa , który
                    > zjechałby z rampy bezpośrednio z japońskiego portu i "Polacy nic by z tego
                    nie
                    > mieli" , bo nawet wiązki elektryczne za 20USD składały chińskie a nie polskie
                    > firmy .
                    Cieplo ale ..., pomysl jeszcze.

                    > No , w przypadku wypłacenia pracownikom tej kwoty X niewykluczone , ze
                    > pracownicy zakupiliby za tą kwotę "kupę" Yarisów i ..."Polacy nic by z tego
                    nie
                    >
                    > mieli" :( . ALE TO JEST N_I_E_I_S_T_O_T_N_E !!!
                    To jest istotne.

                    > DLACZEGO NIEISTOTNE ? Ano , dlatego , że po to by zainwestować w hurtownię w
                    > Nigerii , albo by "skonsumować" Lexusa lub "kupę" Yarisów , NALEŻY ...
                    najpierw
                    >
                    > wymienić zarobione złotówki na dolary . A kupując dolary , zgłaszasz popyt na
                    > nie i ... STYMULUJESZ EXPORT .
                    Nie. To nie jest warunek wystarczajacy - istnieje co najmniej kilka przypadkow
                    gdy tak sie nie stanie.

                    > A tak (!!!) , bez bieżącego wydawania dolarowych
                    >
                    > przychodów z prywatyzacji (sprzedawania dolarów za złotówki) , bez bieżącego
                    > wydawania pożyczonych zachodnich kapitałów na budżet czerwonych rozpieprzaczy
                    > pieniędzy (sprzedawania dolarów za złotówki) i bez bieżącego wydawania kwot
                    > pożyczonych przez polskich konsumentów w zachodnich bankach (najmniejsza
                    > pozycja , ale też wiążąca się ze sprzedawaniem dolarów za złotówki) ... BEZ
                    > TYCH POWYŻSZYCH POZYCJI ... eksport MUSI SIĘ RÓWNAĆ importowi . Czyli , jeśli
                    > kupujesz Lexusa (wyłącznie prestiżowy wydatek) , nie musisz się dołować , że
                    > stymulujesz japońską podaż zamiast polskiej , wiedz , że zgłosiłeś
                    > zapotrzebowanie na polski export za TĄ SAMĄ kwotę !
                    Nie. To nie wystarczy - nawet przy powyzszych warunkach nadal istnieje pare
                    czynnikow ktorych dzailnia nie uwzgledniles.

                    >
                    > No to trzy "zarzuty" mam z głowy . Pozostały jeszcze "koszty stale produkcji"
                    > (?) .
                    > Co to ma do modelu ? Tu już nie chcę "domyślać się co miałeś na myśli" . Ot ,
                    > zakładam , że księgowym nie jesteś ,
                    > z rachunkowością zarządczą też się nie
                    > stykasz i ... wymyśliłes sobie , że koszty stałe to "straszna rzecz , która
                    > mnie na pewno zdołuje" . Nie zdołowała mnie .
                    > Na marginesie , ta zaoszczędzona w przedsiębiorstwie kwota X (z tytułu
                    > mniejszych kosztów płac z narzutami) to ... kwota zaoszczędzona na kosztach
                    > stałych :)) .
                    >
                    Tak - w przypadku tego przedsiebiorstwa.
                    Spojrz szerzej. Spojrz inaczej. Nie powielaj pogladow JKM bezkrytycznie.

                    pozdr.
                    deLUC

                    • darr.darek Re: Zagranica 04.12.02, 15:19
                      Gość portalu: deLUC napisał(a):
                      > > DLACZEGO NIEISTOTNE ? Ano , dlatego, że po to by zainwestować w hurtownię w
                      > > Nigerii , albo by "skonsumować" Lexusa lub"kupę"Yarisów , NALEŻY ..najpierw
                      > > wymienić zarobione złotówki na dolary . A kupując dolary , zgłaszasz popyt
                      > > na nie i ... STYMULUJESZ EXPORT .
                      >
                      >Nie. To nie jest warunek wystarczajacy - istnieje co najmniej kilka przypadkow
                      >gdy tak sie nie stanie.

                      Wymieniłem te "przypadki" . Dalszy ciąg zmagań z tym tematem w
                      podwątku "import=export" .
                      Zasada jest prosta , jeśli Polacy chcą coś "dokupić" do bieżącego importu , to
                      Polacy muszą coś "dosprzedać" do bieżącego exportu , w innej drodze
                      rozumowania dojdziemy do keynsowskiego "krótkookresowego spojrzenia" , gdzie
                      sekwencja zdarzeń w okresie kilku lat (a co dopiero kilkudziesięciu)
                      przestanie mieć znaczenie , bo ... "liczy się tylko tu i teraz , a po nas
                      choćby potop" .

                      > > BEZ TYCH POWYŻSZYCH POZYCJI ... eksport MUSI SIĘ RÓWNAĆ importowi.
                      >
                      > Nie. To nie wystarczy - nawet przy powyzszych warunkach nadal istnieje pare
                      > czynnikow ktorych dzailnia nie uwzgledniles.

                      Dobra , tekst ten sam co w podwątku "import=export" : wymień te czynniki i ich
                      RZECZYWISTE znaczenie .

                      > > Na marginesie , ta zaoszczędzona w przedsiębiorstwie kwota X (z tytułu
                      > > mniejszych kosztów płac z narzutami) to ... kwota zaoszczędzona na kosztach
                      > > stałych :)) .
                      >
                      > Tak - w przypadku tego przedsiebiorstwa.
                      > Spojrz szerzej. Spojrz inaczej. Nie powielaj pogladow JKM bezkrytycznie.

                      Dobra , napisz na co "mam spojrzeć" . Problem Twojej krytyki polega na tym ,
                      że ja patrzę "zbyt" szeroko i "zbyt inaczej" . Po prostu , głupawe
                      hasła : "kupił zachodni towar - zmarnował szanse polskiej podaży" , słyszy się
                      zewsząd , i od Milera i od Leppera i od Krzaka , ja przedstawiłem globalne
                      spojrzenie , które na właściwym miejscu stawia pieprzenie
                      czerwonych "patriotów" i ... chcesz znalezc dziurę w całym , ale póki co
                      poddajesz tylko tajemnicze lub ogólnikowe hasła , a nie polemizujesz
                      z "punktem A lub B" od początku do końca (aby przedstawić błąd mojego modelu) .

                      Pozdrówka
    • Gość: wstan Re: Czy oni ratują, czy też dobijają polskie firm IP: 212.244.84.* 27.11.02, 06:22
      mam syna w maturalnej klasie,strach go poslac na ekonomie czy prawo,bo na
      wykladach Kolodki czy balcerowicza,sedziow tryb. konstytucji i prawnikow rzadu
      uslyszy zaprzeczajace sobie teorie.Panowie profesorowie delikatnie mowiac mam
      was w tylku.
      • krzysiek.wa_wa Re: Czy oni ratują, czy też dobijają polskie firm 01.12.02, 14:32
        Gość portalu: wstan napisał(a):

        > mam syna w maturalnej klasie,strach go poslac na
        > ekonomie czy prawo,bo na
        > wykladach Kolodki czy balcerowicza,sedziow tryb.
        > konstytucji i prawnikow rzadu
        > uslyszy zaprzeczajace sobie teorie.Panowie
        > profesorowie delikatnie mowiac mam
        > was w tylku.

        Jak przeczytasz piątkowy "Super Express" na str. 6, to
        ugruntujesz się w tej opinii. W Lublinie 3
        wiceprezydentów zostało zastępcami prezydenta. Za
        zmianę wizytówek dostaną odprawę (po prawnym
        ograniczeniu jej wysokości) 15200 brutto czyli 9120 na
        rękę.
        Jeden z nich argumentuje, że nie może ich nie przyjąć,
        bo jest prawnikiem i wykłada dla studentów. I nie chce
        im powiedzieć, że złamał prawo.

        A tak przy okazji, słyszałem kilka tygodni temu w
        programie "Plus Minus" wypowiedzianą niby żartem
        definicję dobrego ekonomisty.
        Brzmiało to mniej więcej tak:
        "Dobry ekonomista to taki, który potrafi przekonująco
        wytłumaczyć, dlaczego jego prognozy się nie sprawdziły."
        • Gość: lupo Przeczytajcie "prace naukowe" ekonomistow IP: 141.39.41.* 02.12.02, 14:15
          Przeczytajcie "prace naukowe" ekonomistow z pierwszych stron gazet.
          Mozecie to znalezc w odpowiednich bibliotekach.
          Bedziecie miec mozliwosc przekonania sie, jaka wartosc te prace
          przedstawiaja, a zarazem dotrze do Was, dlaczego jest tak wlasnie w ekomomii,
          a nie tak, jakbyscie sie tego spodziewali. Nie podaje nazwisk.
          Kazdy znajdzie swojego idola sam.

          PZDR,
          lupo

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka