Gość: Lechu
IP: *.dip.t-dialin.net
10.02.03, 10:22
Właśnie doszła mnie wiadomość, że Francja w NATO zawetowała pomoc dla Turcji.
Tym samym nawet dla mniej spostrzegawczych (mbs?) musi stać się jasne, że NATO jest ciężko chore.
Według mnie, leży na marach.
Do Polski i Polaków musi dojść wreczcie świadomość, że świat wokół Polski staje coraz bardziej nieokreślony i poczucie błogiego bezpieczeństwa wywołane wejściem do NATO to tylko fatalna ułuda.
Prawda jest taka, że Polska powinna zacząć się wreszcie zbroić, by móc stawić w razie potrzeby czoła choćby takiemu Lukaszence. Francuzi nie będą chcieli znowu umierać za jakichś Gdańsk. Niemcy może też niekoniecznie.
Amerykanie? Może nie zdążą, może dojdą do wniosku, że lepiej wymienić konia za królową. Polska daleko...
W dzisiejszych czasach polityczny horyzont zdarzeń nie jest szerszy, niż w XIX wieku, kiedy wynosił nie więcej niż 15 lat.
Wg umów, w 1939 Polska była zobowiązana utrzymać front przez 2 tygodnie, albo 10 dni. Nie utrzymała nawet tygodnia, co potem z ulgą odnotowali nasi wspaniali sprzymierzeńcy, kiedy odmówili Polsce pomocy. Tak więc, przyzwyczajeni do wiecznego opłakiwania siebie samemych Polacy powinni pamiętać, że po pierwsze, mają obowiązek pilnie wypełniać zobowiązania, by liczyć potem na pomoc silniejszych sojuszników.
Bez wiarygodnej siły militarnej nic z tego nie będzie. Czas skończyć z życiem na koszt innych, co Polska uprawia od 12 lat. Bezpłatnie się to nie odbędzie, a środki na to muszą się znaleźć - niezależnie od tego, czy i jaki kryzys gospodarczy w panuje w Polsce.
Bo wartościowej armii nie zbuduje się w 10 lat, to jest zupełnie nierealne.
si vis pacem, para bellum.