maruda.r
30.10.06, 01:42
Hurd, szanowany weteran branży, miał strategiczne cele i pełen motywacji
zespół zdolny je zrealizować. Był jednak drugi szef w osobie prezes zarządu
Patty Dunn, która próbowała na własną rękę docierać do pracowników i korzystać
z potencjału firmy w celu realizacji własnego programu.
***********************************
A gdzie był klient? Im większa firm, tym bardziej jest narażona na
degenerację systemu zarządzania poprzez wewnętrzne spory. Im większa firma,
tym więcej czasu poświęca się na "procedury wewnętrzne" i rozgrywki
interpersonalne. Im większa firma, tym więcej pracowników nie ma nawet
sporadycznego kontaktu z klientem lub technologią, którą mu sprzedaje. Im
większa firma, tym szybciej powstają nikomu niepotrzebne struktury
przelewające z pustego w próżne, stworzone dzięki pseudozaradności szefów
budujących sobie wewnątrzfirmowe "poparcie polityczne".
Nie twierdzę, że wielka korporacja jest zła. Twierdzę, że jest znacznie
bardziej podatna na różnego rodzaju skrzywienia.
Wspomniane w liście spotkania są najczęściej dowodem na to, że jeżeli nie
wiadomo, co chce się robić, to na wszelki wypadek robi się to, co inni - bez
zastanawiania się, czy w konkretnej sytuacji czemukolwiek to służy.