Gość: michal_84
IP: *.chello.pl
18.01.09, 22:57
SPIS TREŚCI:
I. Podatki
II. Kapitalizm, prywatyzacja, wolny rynek
III. Sfera społeczna
IV. Państwo i bezpieczeństwo
V. Zasady moralne
VI. Sytuacja polityczna PODATKI
Chcecie podobno znieść podatki...
Nie znieść, ale znacznie obniżyć.
To z czego pokryjecie wszystkie wydatki państwowe?
Przede wszystkim je obniżymy! Po pierwsze przez likwidację biurokracji,
ogromnego zatrudnienia w rozmaitych instytucjach państwowych, marnotrawstwa w
wydatkach. Po drugie przez prywatyzację, i to nie tylko przemysłu, lecz
również tych wszystkich dziedzin życia, którymi niepotrzebnie i marnotrawnie
zajmuje się rząd, np. służby zdrowia, szkolnictwa, telewizji.
Ale wtedy trzeba będzie za wszystko płacić!
A teraz to nie? To wszystko opłacane jest się przecież z naszych podatków.
Mamy przecież prawo do bezpłatnego i ogólnie dostępnego leczenia
Takie "prawo" do leczenia to oszukańcza propaganda. Prawie każdy od dawna za
nie płaci, i to dwa razy. Raz przymusowo przez podatki, choć nie zawsze o tym
wie. Drugi raz, gdy idzie do dentysty, robi okulary, załatwia szpital itd. A
płaci słono, bo oprócz lekarza utrzymuje dużą i zbędną administrację. Co się
stanie, gdy służbę zdrowia sprywatyzować? Wydatki danej rodziny na lekarzy,
lekarstwa i ubezpieczenie szpitalne wzrosną np. o 100 zł. Jednocześnie jednak
podatki obniżą się o np. 120 zł (tyle płaci dziś na resort zdrowia człowiek
zarabiający netto poniżej tysiąca złotych). Przy tym lekarze lepiej zarobią -
i nie będzie obecnych ograniczeń w dostępie do leczenia oraz marnotrawstwa.
Ale podatki nie są wysokie; podstawowy podatek w Polsce wynosi 19%
Tyle wynosi tylko jeden rodzaj podatku, dochodowy. Rządy są sprytne i podatki
maskują. Jeden haracz nazwą podatkiem dochodowym, drugi składką na ZUS, trzeci
akcyzą, czwarty cłem, piąty VAT-em, szósty abonamentem telewizyjnym...
Drugie oszustwo polega na tym, że podatki za pracownika musi przekazać
pracodawca, za klienta kupiec. Żeby zwykły człowiek nie wiedział, ile z jego
pensji wraca do rządu. Gdyby dostawał na pierwszego 3000 zł, a drugiego dnia
by mu odbierano 2200, to by się połapał. Tak samo, gdyby dostawał za 10 litrów
benzyny kwit: "40 zł: benzyna 12 zł, marża handlu 2 zł, podatki 26 zł". Ten
wysoki podatek na paliwa i energię zwiększa wszystkie koszty produkcji, a więc
ceny. Gdyby go znieść, ceny by mocno spadły. Na obniżce podatków zyska każdy.
Ale podatki płacą i powinni płacić przede wszystkim bogatsi!
Bogatszych jest bardzo mało, ich osobiste podatki to kilka procent całości.
Poza tym wiele z podatków nałożonych na bogatszych i na firmy po prostu
zwiększa koszty (np. właśnie paliwo; cła płacone przez importerów). Za to też
w końcu zapłacą kupujący, czyli my wszyscy. Wyższe podatki dla bogatszych
zmniejszają inwestycje, a tym samym zatrudnienie. Każde pół procenta podatków
(ostatnio wzrosły np. opłaty na ubezpieczenia zdrowotne), to upadek kolejnych
firm.
Ile jest w Polsce podatków?
Przeciwne dużym podatkom Centrum Adama Smitha podaje, że przez budżet
przechodzi połowa pieniędzy - wy, że podatki sięgają łącznie trzech czwartych.
Stowarzyszenie Obrony Podatników STOP podaje sumę 74%. Chodzi mu o udział
podatków w typowej pensji, wlicza też ono przymusowe opłaty na takie
instytucje jak telewizja i PZU. Państwo dysponuje jednak połową wytworzonego w
Polsce dochodu, gdyż nie wszyscy aż tyle płacą. Np. emeryci, rolnicy i wiele
zakładów nie płaci na ZUS. Istnieją dochody mniej opodatkowane i ukryte.
A deficyt budżetowy? Umiarkowany deficyt pomaga pokryć wydatki państwa, kraje
zachodnie go dopuszczają.
Deficyt budżetowy to pieniądze bez pokrycia. Im więcej ich rząd ma, tym
bardziej spada wartość pieniędzy w naszych kieszeniach: drożej płacimy i
tracimy przy oszczędzaniu. Nie powinno być go wcale, wtedy inflacja
praktycznie zniknie.
Czy wysokie podatki nie są konieczne dla spłacenia długów państwa?
Legendarne długi zagraniczne są dużo mniejsze od tego, co rząd marnuje co
roku. Prawdziwy wielki dług państwa to emerytury. Duże są też pożyczki
wewnętrzne. Z powodu długów obniżka podatków nie może być tak szybka, jak by
to było potrzebne. Trzeba jednak pamiętać, że przy niższych podatkach będzie
więcej firm oraz pracowników, więcej będą zarabiać, gospodarka się rozrośnie -
więcej zatem przyniesie w podatkach. Mniejsze podatki w przyszłym kraju
bogatym przyniosą rządowi więcej, niż duże w biednym, jak dziś. Zatem właśnie
małe podatki pomogą spłacić długoterminowy dług!
Czy rodziny mające więcej dzieci nie powinny mieć zniżki podatkowej?
Wszyscy powinni płacić niższe podatki, dlaczego tylko niektórzy? Jeśli podatki
się kilkakrotnie zmniejszą, znaczna większość rodzin wielodzietnych sobie
poradzi. Zresztą czy wolno nam zabierać pod przymusem część dochodu temu, co
ma jedno, a dać temu, co ma czworo? Czy tak ma wyglądać polityka prorodzinna?
Czy w rejonach zagrożonych bezrobociem powinny być niższe podatki?
Obniżka podatków na pewno zlikwiduje bezrobocie. Jednak specjalne strefy
ekonomiczne z małymi podatkami są podejrzane. Firma w strefie nie zapłaci
podatków i uzyska duży dochód. Jak państwo myślą, czyje firmy się tam dostaną?
Ta akurat firma nie zapłaci - ale inne będą musiały i pobankrutują.
Jakie podatki proponuje UPR, a jakie chce znieść?
Najgorszy jest podatek dochodowy. Zniechęca do pracy. Biedniejsi go płacą,
bogatsi się często wykręcają dzięki zniżkom. W okresie przejściowym dopuścić
można taki podatek, ale niższy od obecnego i jednolity dla wszystkich.
Szkodliwa jest przymusowa składka ZUS, która pomniejsza pensje i czyni wiele
firm nieopłacalnymi. Obecne cła zawyżają ceny i są okazją do nadużyć, podobnie
akcyzy. Niedopuszczalny moralnie jest wrogi rodzinie podatek spadkowy.
Na potrzeby takie jak wojsko i policja najlepszy byłby ryczałt (czyli
pogłówne), wyraźnie niższy od obecnego dochodowego. Uzasadniony jest podatek
gruntowy, od nieruchomości, od eksploatacji kopalin. Póki ciąży na państwie
wypłata emerytur, potrzebny też będzie umiarkowany VAT, też jednolity i prosty.
A jak opanować wydatki rządowe i zmniejszyć zatrudnienie w sferze budżetowej?
I co się stanie z jej pracownikami?
Mnóstwo jałowej pracy wynika z realizowania niepotrzebnych przepisów. Te
należy usunąć albo zmienić.
Reszta to głównie praca, którą ci sami ludzie lepiej by wykonali po
prywatyzacji, np. w szkole. oni nadal będą pracować, ale gdzie indziej i
lepiej. Ucierpią tylko łapówkarze i obiboki. Ponadto wiele pań zatrudnionych w
biurach chętnie zostanie w domu przy dzieciach, gdy tylko dzięki niższym
podatkom mąż zacznie lepiej zarabiać. Niskie podatki i pod tym względem są
prorodzinne.
Czy w nowoczesnym społeczeństwie praca organizacyjna państwa i rozmaitych jego
organów nie jest konieczna? Musi to zajmować wielu ludzi.
Tak mówią urzędnicy, ale trzeba sobie uświadomić, jak straszne są dziś
przerosty biurokracji. Od 1989 roku zatrudnienie w urzędach centralnych
wzrosło ze trzy razy. Stale przybywa też urzędników gminnych. A chciwe posad
partie jeszcze wprowadziły powiaty. Potrzebny jest rząd z administracją, ale
niewielki!
Mówiąc po marksistowsku biurokracja państwowa i samorządowa to główny
wyzyskiwacz ludzi pracy. A po polsku: wróble na naszą pszenicę!
KAPITALIZM, PRYWATYZACJA, WOLNY RYNEK
Proponujecie dziki kapitalizm, jedni się będą bogacić, a drudzy głodować!
Proponujemy sprawiedliwy i wolny kraj, w którym każdy będzie mógł polepszać
swój byt, bez opłacania haraczu na urzędników, marnotrawców i złodziei.
Podobno "dziki kapitalizm" był w Ameryce sto lat temu. W tej Ameryce do
robotników trafiało w formie pensji około jednej trzeciej ceny towarów, jakie
wytworzyli. Dziś - najwyżej jedna dziesiąta. Wzrost gospodarczy wynosił tam
kilkanaście procent rocznie, tylko co pewien czas trafiał się rok kryzysu.
Miliony ludzi przyjeżdżało z Europy do pracy. Dlaczego było to możliwe?
Ponieważ przez kasę rządu federalnego i stanów przepływało zaledwie 7%
pieniędzy. Siedem