Dodaj do ulubionych

Unia Polityki Realnej - szansa na normalnosc

IP: *.chello.pl 18.01.09, 22:57
SPIS TREŚCI:
I. Podatki
II. Kapitalizm, prywatyzacja, wolny rynek
III. Sfera społeczna
IV. Państwo i bezpieczeństwo
V. Zasady moralne
VI. Sytuacja polityczna PODATKI

Chcecie podobno znieść podatki...
Nie znieść, ale znacznie obniżyć.

To z czego pokryjecie wszystkie wydatki państwowe?
Przede wszystkim je obniżymy! Po pierwsze przez likwidację biurokracji,
ogromnego zatrudnienia w rozmaitych instytucjach państwowych, marnotrawstwa w
wydatkach. Po drugie przez prywatyzację, i to nie tylko przemysłu, lecz
również tych wszystkich dziedzin życia, którymi niepotrzebnie i marnotrawnie
zajmuje się rząd, np. służby zdrowia, szkolnictwa, telewizji.

Ale wtedy trzeba będzie za wszystko płacić!
A teraz to nie? To wszystko opłacane jest się przecież z naszych podatków.

Mamy przecież prawo do bezpłatnego i ogólnie dostępnego leczenia
Takie "prawo" do leczenia to oszukańcza propaganda. Prawie każdy od dawna za
nie płaci, i to dwa razy. Raz przymusowo przez podatki, choć nie zawsze o tym
wie. Drugi raz, gdy idzie do dentysty, robi okulary, załatwia szpital itd. A
płaci słono, bo oprócz lekarza utrzymuje dużą i zbędną administrację. Co się
stanie, gdy służbę zdrowia sprywatyzować? Wydatki danej rodziny na lekarzy,
lekarstwa i ubezpieczenie szpitalne wzrosną np. o 100 zł. Jednocześnie jednak
podatki obniżą się o np. 120 zł (tyle płaci dziś na resort zdrowia człowiek
zarabiający netto poniżej tysiąca złotych). Przy tym lekarze lepiej zarobią -
i nie będzie obecnych ograniczeń w dostępie do leczenia oraz marnotrawstwa.

Ale podatki nie są wysokie; podstawowy podatek w Polsce wynosi 19%
Tyle wynosi tylko jeden rodzaj podatku, dochodowy. Rządy są sprytne i podatki
maskują. Jeden haracz nazwą podatkiem dochodowym, drugi składką na ZUS, trzeci
akcyzą, czwarty cłem, piąty VAT-em, szósty abonamentem telewizyjnym...
Drugie oszustwo polega na tym, że podatki za pracownika musi przekazać
pracodawca, za klienta kupiec. Żeby zwykły człowiek nie wiedział, ile z jego
pensji wraca do rządu. Gdyby dostawał na pierwszego 3000 zł, a drugiego dnia
by mu odbierano 2200, to by się połapał. Tak samo, gdyby dostawał za 10 litrów
benzyny kwit: "40 zł: benzyna 12 zł, marża handlu 2 zł, podatki 26 zł". Ten
wysoki podatek na paliwa i energię zwiększa wszystkie koszty produkcji, a więc
ceny. Gdyby go znieść, ceny by mocno spadły. Na obniżce podatków zyska każdy.

Ale podatki płacą i powinni płacić przede wszystkim bogatsi!
Bogatszych jest bardzo mało, ich osobiste podatki to kilka procent całości.
Poza tym wiele z podatków nałożonych na bogatszych i na firmy po prostu
zwiększa koszty (np. właśnie paliwo; cła płacone przez importerów). Za to też
w końcu zapłacą kupujący, czyli my wszyscy. Wyższe podatki dla bogatszych
zmniejszają inwestycje, a tym samym zatrudnienie. Każde pół procenta podatków
(ostatnio wzrosły np. opłaty na ubezpieczenia zdrowotne), to upadek kolejnych
firm.

Ile jest w Polsce podatków?
Przeciwne dużym podatkom Centrum Adama Smitha podaje, że przez budżet
przechodzi połowa pieniędzy - wy, że podatki sięgają łącznie trzech czwartych.
Stowarzyszenie Obrony Podatników STOP podaje sumę 74%. Chodzi mu o udział
podatków w typowej pensji, wlicza też o­no przymusowe opłaty na takie
instytucje jak telewizja i PZU. Państwo dysponuje jednak połową wytworzonego w
Polsce dochodu, gdyż nie wszyscy aż tyle płacą. Np. emeryci, rolnicy i wiele
zakładów nie płaci na ZUS. Istnieją dochody mniej opodatkowane i ukryte.

A deficyt budżetowy? Umiarkowany deficyt pomaga pokryć wydatki państwa, kraje
zachodnie go dopuszczają.
Deficyt budżetowy to pieniądze bez pokrycia. Im więcej ich rząd ma, tym
bardziej spada wartość pieniędzy w naszych kieszeniach: drożej płacimy i
tracimy przy oszczędzaniu. Nie powinno być go wcale, wtedy inflacja
praktycznie zniknie.

Czy wysokie podatki nie są konieczne dla spłacenia długów państwa?
Legendarne długi zagraniczne są dużo mniejsze od tego, co rząd marnuje co
roku. Prawdziwy wielki dług państwa to emerytury. Duże są też pożyczki
wewnętrzne. Z powodu długów obniżka podatków nie może być tak szybka, jak by
to było potrzebne. Trzeba jednak pamiętać, że przy niższych podatkach będzie
więcej firm oraz pracowników, więcej będą zarabiać, gospodarka się rozrośnie -
więcej zatem przyniesie w podatkach. Mniejsze podatki w przyszłym kraju
bogatym przyniosą rządowi więcej, niż duże w biednym, jak dziś. Zatem właśnie
małe podatki pomogą spłacić długoterminowy dług!

Czy rodziny mające więcej dzieci nie powinny mieć zniżki podatkowej?
Wszyscy powinni płacić niższe podatki, dlaczego tylko niektórzy? Jeśli podatki
się kilkakrotnie zmniejszą, znaczna większość rodzin wielodzietnych sobie
poradzi. Zresztą czy wolno nam zabierać pod przymusem część dochodu temu, co
ma jedno, a dać temu, co ma czworo? Czy tak ma wyglądać polityka prorodzinna?

Czy w rejonach zagrożonych bezrobociem powinny być niższe podatki?
Obniżka podatków na pewno zlikwiduje bezrobocie. Jednak specjalne strefy
ekonomiczne z małymi podatkami są podejrzane. Firma w strefie nie zapłaci
podatków i uzyska duży dochód. Jak państwo myślą, czyje firmy się tam dostaną?
Ta akurat firma nie zapłaci - ale inne będą musiały i pobankrutują.

Jakie podatki proponuje UPR, a jakie chce znieść?
Najgorszy jest podatek dochodowy. Zniechęca do pracy. Biedniejsi go płacą,
bogatsi się często wykręcają dzięki zniżkom. W okresie przejściowym dopuścić
można taki podatek, ale niższy od obecnego i jednolity dla wszystkich.
Szkodliwa jest przymusowa składka ZUS, która pomniejsza pensje i czyni wiele
firm nieopłacalnymi. Obecne cła zawyżają ceny i są okazją do nadużyć, podobnie
akcyzy. Niedopuszczalny moralnie jest wrogi rodzinie podatek spadkowy.
Na potrzeby takie jak wojsko i policja najlepszy byłby ryczałt (czyli
pogłówne), wyraźnie niższy od obecnego dochodowego. Uzasadniony jest podatek
gruntowy, od nieruchomości, od eksploatacji kopalin. Póki ciąży na państwie
wypłata emerytur, potrzebny też będzie umiarkowany VAT, też jednolity i prosty.

A jak opanować wydatki rządowe i zmniejszyć zatrudnienie w sferze budżetowej?
I co się stanie z jej pracownikami?
Mnóstwo jałowej pracy wynika z realizowania niepotrzebnych przepisów. Te
należy usunąć albo zmienić.
Reszta to głównie praca, którą ci sami ludzie lepiej by wykonali po
prywatyzacji, np. w szkole. o­ni nadal będą pracować, ale gdzie indziej i
lepiej. Ucierpią tylko łapówkarze i obiboki. Ponadto wiele pań zatrudnionych w
biurach chętnie zostanie w domu przy dzieciach, gdy tylko dzięki niższym
podatkom mąż zacznie lepiej zarabiać. Niskie podatki i pod tym względem są
prorodzinne.

Czy w nowoczesnym społeczeństwie praca organizacyjna państwa i rozmaitych jego
organów nie jest konieczna? Musi to zajmować wielu ludzi.
Tak mówią urzędnicy, ale trzeba sobie uświadomić, jak straszne są dziś
przerosty biurokracji. Od 1989 roku zatrudnienie w urzędach centralnych
wzrosło ze trzy razy. Stale przybywa też urzędników gminnych. A chciwe posad
partie jeszcze wprowadziły powiaty. Potrzebny jest rząd z administracją, ale
niewielki!
Mówiąc po marksistowsku biurokracja państwowa i samorządowa to główny
wyzyskiwacz ludzi pracy. A po polsku: wróble na naszą pszenicę!

KAPITALIZM, PRYWATYZACJA, WOLNY RYNEK

Proponujecie dziki kapitalizm, jedni się będą bogacić, a drudzy głodować!
Proponujemy sprawiedliwy i wolny kraj, w którym każdy będzie mógł polepszać
swój byt, bez opłacania haraczu na urzędników, marnotrawców i złodziei.
Podobno "dziki kapitalizm" był w Ameryce sto lat temu. W tej Ameryce do
robotników trafiało w formie pensji około jednej trzeciej ceny towarów, jakie
wytworzyli. Dziś - najwyżej jedna dziesiąta. Wzrost gospodarczy wynosił tam
kilkanaście procent rocznie, tylko co pewien czas trafiał się rok kryzysu.
Miliony ludzi przyjeżdżało z Europy do pracy. Dlaczego było to możliwe?
Ponieważ przez kasę rządu federalnego i stanów przepływało zaledwie 7%
pieniędzy. Siedem
Obserwuj wątek
    • Gość: michal_84 Re: Unia Polityki Realnej - szansa na normalnosc IP: *.chello.pl 18.01.09, 23:01
      Siedem razy mniej niż w dzisiejszej Polsce, gdzie rząd wyzyskuje pracowników
      dużo gorzej niż legendarni kapitaliści. Dlatego chcemy niskich podatków.

      Tak mogło być kiedyś, dziś nikt już tak nie robi
      W Europie nie, dlatego zostaje o­na w tyle za Azją. Natomiast równie małe
      podatki miał Hongkong: na skrawku ziemi powstał tam jeden z najbogatszych krajów
      świata, gdy w Chinach komunistycznych za płotem ludzie przymierali głodem.
      Niskie podatki mają Tajwan i Singapur: dlatego kraje te przez kilkadziesiąt lat
      ze skrajnej biedy doszły do bogactwa. Mimo iż są zagrożone przez sąsiadów i
      muszą utrzymać potężne wojsko. Stosunkowo niskie podatki miała Hiszpania
      generała Franco. Przed wojną biedna jak Polska i zniszczona, dziś jest
      trzykrotnie bogatsza niż my. Podobnie poszło w górę w nowszych czasach Chile. Im
      wszystkim się udało, uda się i nam!

      Na kapitalizmie część zyskuje, ale większość traci
      Gdzie robotnik miał lepiej: w krajach od dawna kapitalistycznych, czy w PRL? Kto
      do kogo jeździł na zarobek? Na wolnorynkowym kapitalizmie zyskują wszyscy, mniej
      sprawni - mniej, sprawniejsi - więcej. I to jest sprawiedliwe. Bo jak wszyscy
      mają tyle samo, nikomu się nie chce pracować więcej i lepiej. A ci najlepsi
      zainwestują i dadzą pracę innym.

      Czy wasz program nie jest aby głównie dla bogatych i zdrowych?
      On jest dla wszystkich, bo wszyscy skorzystają z obniżki podatków. Najszybciej
      zobaczyłyby korzyści małe firmy.

      A kto straci?
      Bezproduktywni urzędnicy i kombinatorzy. Niektórzy będą musieli się
      przekwalifikować: ludzie z zakładów zbędnych, do których dziś inni dopłacają.

      Jeśli teraz wprowadzić kapitalizm wolnorynkowy bez reguł, skorzystają tylko
      komuniści, którzy już się zdążyli obłowić, i innego rodzaju cwaniacy.
      Kapitalizm wolnorynkowy ma twarde reguły. W państwie potrzebne są dwie rzeczy:
      niskie podatki i surowa sprawiedliwość, egzekwowana przez policję i sądy. U nas
      cwaniacy się bogacą, bo nie ma ani jednego, ani drugiego. Nie ma też ważnej
      cechy kapitalizmu, wolnej konkurencji. Krępują ją przepisy i monopole, pozostałe
      po socjalizmie, jak energetyka i telefony.
      Skoro państwo nie będzie dysponowało dużymi pieniędzmi, nikt się nie obłowi tak
      jak dotąd, pasożytując na państwowych firmach (np. na kopalniach), ani na
      zamówieniach z ministerstw, województw, gmin, szpitali. Skończy się koryto.
      Trzeba też wreszcie oddać to, co komuniści sowieccy i polscy zrabowali ludziom w
      czasie wojny i potem. Potrzebna jest reprywatyzacja.

      Żeby reprywatyzować, trzeba będzie komuś odebrać
      Dużą część majątku do reprywatyzacji dzierży państwo albo gminy. Ten zwrot nie
      jest kłopotliwy. Paru aferzystów kupiło od państwa majątek, wiedząc, że jest o­n
      czyjś prywatny. Czemu mamy żałować paserów? Jeśli ktoś nabył majątek podległy
      reprywatyzacji w dobrej wierze, z innego majątku państwowego trzeba będzie
      jednej ze stron wynagrodzić. Na przykład za zabrane po wojnie większe
      gospodarstwa i majątki bardzo łatwo oddać ziemię po pegeerach. Tego PSL i
      komuniści nie chcą, bo wolą, żeby ziemię za bezcen skupowali cwaniacy.
      Oddać trzeba przede wszystkim dlatego, że tak jest uczciwie. Kto jest przeciw
      reprywatyzacji, jest przeciw przykazaniu "Nie kradnij!". Ponadto gdy oddamy
      grunty, domy, starsze fabryki prawowitym właścicielom i ich spadkobiercom,
      powstanie potężna grupa ludzi zamożnych wrogich komunizmowi.

      Czy odbieralibyście majątki komunistycznej nomenklatury?
      Trzeba ścigać złodziei, czy to komunistów, czy innych. Policja i prokuratura
      zaniedbują to, choć na wiele nadużyć z ostatnich kilkunastu lat są paragrafy.
      Natomiast nie można szykanować tych, którzy zarobili zgodnie z przepisami i są
      normalnymi przedsiębiorcami. Do osłabienia pseudobiznesu nomenklaturowego
      wystarczy przestrzeganie prawa i reprywatyzacja.

      Jeśli, jak proponujecie, sprywatyzować cały przemysł, wykupią go bogaci z
      Zachodu i zniszczą, żeby się pozbyć konkurencji
      Tak bywa, jeśli sprzedaje się za tanio. Jeśli będzie licytacja, wygra raczej
      ten, który chce z zyskiem produkować. Można też zabezpieczyć się w ten sposób,
      że cudzoziemiec będzie musiał zapłacić całość gotówką, a Polak tylko część,
      reszta obciąży hipotekę firmy.
      Jeśli w Polsce będą niskie podatki, nie zabraknie chętnych do inwestowania u nas
      i do wydawania u nas pieniędzy. Gdy obcy kapitał do nas napłynie, będziemy mieli
      z tego zysk, bo powstaną inwestycje bez kosztów z polskiej strony.

      Jak prywatyzować, żeby było uczciwie?
      Najlepiej sprzedać publicznie z licytacji, a dochód przeznaczyć na zaległości
      skarbu państwa, zwłaszcza na fundusz emerytalny. Natomiast przeciwni jesteśmy
      powszechnej prywatyzacji w formie obecnej. Czy właściciele akcji funduszy mają
      dziś z tego dochód!? Rzekomy właściciel nie ma też żadnej władzy nad swym
      majątkiem. Fundusze będą sobie żyły, robotnicy dostaną pensje, a tym bardziej
      dyrektorzy, ale dla akcjonariuszy nie starczy. To są po prostu firmy
      uspołecznione, zarządzane przez dobrze opłacanych delegatów władzy państwowej.
      Możliwa jest prywatyzacja bonowa: ale nie każdemu po równo, lecz zależnie od lat
      przepracowanych w Polsce, żeby liczył się wkład pracy. Ale uwaga: nie może być i
      pełnej prywatyzacji bonowej, i funduszu emerytalnego. Nie da się wydać dwa razy
      tych samych pieniędzy.

      Czy robotnicy powinni dostawać akcje swoich zakładów?
      Niby z jakiej racji? Zakład zbudowano kiedyś za pieniądze ludzi z całej Polski,
      którzy dziś są na emeryturze, czemu więc dawać go za darmo nowemu robotnikowi?
      Te akcje to łapówka dla robotników, żeby nie sabotowali prywatyzacji.
      Jeśli wprowadzić wolny rynek i znieść dotacje, zakłady pozbawione pomocy państwa
      padną
      Przeciwnie, podniosą się, bo najbardziej duszą je obecne podatki, państwo dużo
      przeszkadza, a mało pomaga. Np. górnictwo przynosi straty, bo państwo wymusza
      niskie ceny węgla dla elektrowni. A jeśli zakład padnie dlatego, że pracownicy
      się lenią i kradną, to tym lepiej. Dlaczego dobrzy producenci mają płacić za złych?

      Czy strategiczne sektory gospodarki nie powinny pozostać w ręku państwa?
      W najpotężniejszym mocarstwie świata, USA, produkcja broni jest prywatna! Jeśli
      te sektory pozostaną państwowe, będą drogie i nieudolne. Właśnie je należy
      sprywatyzować. "Solidarność" broni sektorów niby "strategicznych" przed
      prywatyzacją, bo ma tam silne związki i liczy na ciągnięcie pomocy od państwa -
      czyli z kieszeni podatnika. Za tę pomoc płacą robotnicy małych firm na prowincji.

      Jak prywatyzować infrastrukturę służącą całemu krajowi? Np. drogi?
      Dróg istotnie sprywatyzować się nie da, bo poza autostradami trudno by ściągać
      opłaty za ich używanie. Pozostaną w gestii administracji i samorządów.

      A koleje? Czy to nie to samo?
      Kolej dobrze by prosperowała prywatnie, na razie się nie opłaca z dwóch powodów.
      Po pierwsze, musi utrzymywać tory na własny koszt, gdy konkurencja, czyli
      ciężarówki i autobusy, prawie nic nie płaci za drogi. Po drugie, kolej zatrudnia
      za dużo ludzi, zwłaszcza w administracji, co jest typowe dla firm państwowych.
      • Gość: michal_84 Re: Unia Polityki Realnej - szansa na normalnosc IP: *.chello.pl 18.01.09, 23:02
        A banki, a łączność, a energetyka?
        Jeśli bank nie ma prywatnego właściciela, narażony jest na nadużycia, polegające
        na umyślnym udzielaniu złych kredytów. Zbyt duże będą też w nim koszty bieżące.
        Nadzór nad bankiem powinien polegać jedynie na zapobieganiu przestępstwom, jak
        wyłudzenia czy umyślne bankructwo.
        Energetyka i telekomunikacja są monopolami państwowymi i dlatego są dużo za
        drogie. Kilowatogodzina w Bełchatowie kosztuje 4-5 groszy, u użytkownika pięć
        razy tyle i więcej! Telefony też zawyżają ceny. Z tego powodu wszystko drożej
        kosztuje, bo w każdym towarze siedzi cena energii i łączności. W tych
        dziedzinach trzeba natychmiast wprowadzić prywatyzację i konkurencję.

        Czy prywatyzacja przemysłu i wolność gospodarcza nie spowodują, że wzrośnie
        zanieczyszczenie środowiska?
        Przeciwnie, przecież środowisko niszczył najbardziej wielki przemysł
        socjalistyczny. U nas bardziej brudzą zakłady państwowe. Dopiero po prywatyzacji
        zaczną działać kary za zanieczyszczanie, gdy właściciele zapłacą je z własnej
        kieszeni. Wolność gospodarcza nie oznacza zresztą prawa do śmiecenia, a ochroną
        przyrody państwo powinno się zajmować, gdyż jest o­na dobrem wspólnym.

        SFERA SPOŁECZNA

        Gdyby UPR doprowadziła do nagłego zniesienia zasiłków dla bezrobotnych, ludzie
        by przymierali głodem!
        Każdy wie, że połowa biorących zasiłki pracuje na lewo. Druga połowa znajdzie
        pracę, gdy firmy uwolnione od ogromnych podatków będą rozwijać produkcję i
        zatrudniać nowych pracowników. Nagłego zniesienia zasiłków nigdy jednak nie
        proponowaliśmy, gdyż są i prawdziwi bezrobotni, zwłaszcza w rejonach
        biedniejszych. Zasiłki należy zmniejszać stopniowo - w miarę poprawy sytuacji
        gospodarczej; przy dobrych reformach wystarczy rok-dwa. Potem pozostałby krótki
        zasiłek dla jedynych żywicieli rodzin. Natomiast już dziś można zmniejszyć
        budżety urzędów pracy. W dużych miastach te urzędy wydają dużo więcej na siebie
        czy na jakieś pseudokursy, niż na zasiłki!

        Jak więc należy zwalczać bezrobocie?
        Po prostu obniżając podatki. Wtedy firmom opłaca się zatrudniać, a ludziom
        pracować. Natomiast szkodliwe są różne dotacje i roboty publiczne. Żeby za nie
        zapłacić, państwo ściąga podatki. Jakiś zakład od tego pada, ludzie tracą pracę.
        Dlatego, że komu innemu dano pieniądze na zwalczanie bezrobocia czy zasiłek.
        Pamiętajmy: zasiłków nie wypłaca państwo, ale ci, którzy pracują. Pośrednicy,
        czyli urzędy skarbowy i pracy, słono sobie za to pośrednictwo liczą.
        Państwo w ogóle niczego nie wytwarza ani nie "daje" bezpłatnie, a jedynie
        zabiera wszystkim w podatkach i inaczej dzieli.

        Jeśli podatki będą niskie, kto wypłaci emerytury? Czy UPR myśli o emerytach?
        Posłowie UPR w Sejmie zawsze głosowali w obronie emerytów i rencistów. W żadnym
        wypadku nie wolno odbierać im należności. Wiadomo jednak, że dług państwa z
        tytułu emerytur jest olbrzymi i niestety długo jeszcze poprzez podatki trzeba go
        będzie spłacać.
        W 1989 roku proponowaliśmy, żeby przy powszechnej prywatyzacji zachować na
        fundusz emerytalny z 30% akcji prywatyzowanych przedsiębiorstw. Dziś nie jest to
        możliwe, bo lepsze firmy już przeważnie sprzedano, i to zbyt tanio. Pewien
        fundusz może jednak przy prywatyzacji powstać. Resztę trzeba będzie opłacić z
        podatku - na przykład w formie VAT, ale niższego niż dziś.

        Czy będzie wtedy ZUS?
        Należy znieść przymus ZUS. Pieniądze tam co miesiąc wpłacane dostaną ludzie do
        ręki (pensja sporo wyższa!). Zrobią z tym, co uważają. Mogą opłacić składkę
        emerytalną w sprawdzonym funduszu (system anglosaski), mogą zainwestować w
        mieszkanie do wynajęcia, w działkę, w akcje... Dla rodziców licznych dzieci taką
        inwestycją jest ich wychowanie i wykształcenie. W ten sposób państwowy dług
        emerytalny zacznie maleć, a kiedyś całkiem zniknie.

        A co z inwalidami i sierotami? Kto im w kapitalizmie pomoże?
        W dobrze urządzonym społeczeństwie potrzeby takie są dość małe. Np. wiele dzieci
        w domach dziecka ma rodziców czy krewnych, których albo nie stać na ich
        utrzymanie, albo są nieodpowiedzialni - nie zgadzają się jednak na adopcję. Gdy
        zmienia się warunki życia i przepisy, te dzieci wrócą do domu.
        Jednocześnie ludzie pracujący i biznesmeni przy niższych podatkach będą mieli
        więcej na pomoc bliźnim. Już teraz dają wiele. Dlatego sądzimy, że pomoc
        prywatna, kościelna czy z fundacji wystarczy na potrzeby charytatywne. O pomocy
        państwowej wiemy, że jest w dużym stopniu rozkradana. Publiczna pomoc społeczna,
        która byłaby jeszcze potrzebna, powinna być organizowana i opłacana na szczeblu
        samorządu, gdzie można oczekiwać lepszej kontroli wydatków.

        Czy to znaczy, że samorząd będzie miał więcej uprawnień i pieniędzy?
        Tak. Z tym, że będzie to dotyczyło jego właściwych zadań. Zlikwidujemy gminną
        biurokrację utrudniającą ludziom życie, gdy np. budują dom. Nie będzie monopolu
        przedsiębiorstw komunalnych, wymuszających wysokie opłaty za wywóz śmieci itp.

        A ubodzy chorzy? Kto im pomoże, gdy nie będzie szpitali państwowych?
        Jak powiedziano przed chwilą, takie potrzeby w normalnym kraju będą dużo
        mniejsze, a możliwość pomocy ze strony rodziny i dobroczynności większa.
        Natomiast w okresie przejściowym pozostawić należy społeczną służbę zdrowia: dla
        emerytów i inwalidów, którzy już nabyli do niej prawo, oraz ewentualnie dla
        tych, którzy nadal zgodzą się ją utrzymywać, płacąc i dostając tyle, co dotąd.
        Myślimy, że większość wybierze prywatne ubezpieczalnie czy płacenie samemu za
        wizyty.

        Czy mają sens kasy chorych?
        Ta nowa biurokracja nękała lekarzy i była kosztowna, choć mimo wad ustawy o
        kasach zarządzała pieniędzmi lepiej niż minister! Droga pacjenta do lekarza się
        wydłużyła, doszły nowe opłaty. Ubezpieczenie powinno być więc dobrowolne. Musimy
        mieć prawo do wyboru, u kogo się ubezpieczamy. Może to być i kasa, którą
        zarządza władza i związkowcy, jeśli kto odważny.

        Czemu chcecie prywatyzować szkoły? Jak szkoły będą prywatne, rodziców nie będzie
        stać na opłacenie nauki dzieci!
        Przecież już ją opłacają, płacąc przez całe życie wysokie podatki na szkołę i co
        gorsza na administrację szkolną! Za naukę języka czy komputera czy biznesu płacą
        dodatkowo prywatnie, podobnie na różne przymusowe szkolne składki. Złe szkoły
        czynią korepetycje kosztowną koniecznością; to jeszcze jeden wydatek.
        Proponujemy od dawna system czeku szkolnego (bon, voucher). Znieśmy więc
        administrację szkolną, która wchłania istotną część pieniędzy. Budżet oświaty
        podzielmy przez liczbę uczniów i dajmy rodzicom w postaci kwitu, którym zapłacą
        za szkołę. Obecnie byłoby to 200-300 złotych na miesiąc. Wtedy rodzice będą
        mogli wybrać lepszą szkołę: prywatną, gminną, kościelną, jaką chcą. A szkoły
        państwowe sprywatyzujmy, żeby powstała uczciwa konkurencja.

        Czy bez nadzoru państwa poziom szkół się nie obniży?
        Już się obniżył, mimo nadzoru, a przy tym szkoła uczy wielu rzeczy
        nieprzydatnych. Lepszy będzie nadzór rodziców płacących za naukę. Ponadto nadzór
        państwa pozbawia nas wolności. Państwo uczy dzieci, czego chce, dobiera lektury
        i fakty, wypacza umysły. Jak przestępstwo ściga uczenie dzieci samemu w domu!

        Jakie będą skutki prywatyzacji telewizji? Czy nie spadnie poziom?
        Przede wszystkim będzie mniej rządowej propagandy i mniej nudy. Nie będzie
        przymusowego abonamentu. Program będzie taki, jakiego potrzebują widzowie, a nie
        taki, jakiego chce rząd, grupy nacisku usadowione w mediach czy dziennikarze
        telewizyjni.

        A klęski żywiołowe? Czy państwo powinno na przykład pomagać powodzianom? Według
        zasad wolnorynkowych chyba nie?
        Jak najbardziej powinno! UPR nie chce, by państwo manipulowało gospodarką czy
        łupiło obywateli na rzekomo bezpłatne świadczenia. Natomiast państwo powinno i
        musi bronić ludzi w obliczu klęsk przekraczających możliwości indywidualne:
        wobec wojny, przestępczości, żywiołów. Utrzymywanie państwa to w pewnym sensie
        składka ubezpieczeniowa od katastrof. Widzimy jednak, że państwo, tak chętne do
        zabierania nam pieniędzy, powodzianom niewiele pomogło.

        Jaka
        • Gość: michal Re: Unia Polityki Realnej - szansa na normalnosc IP: *.chello.pl 18.01.09, 23:03

          Samoobrona nie wystarczy. Co zrobić, by policja w ogóle potrafiła schwytać
          groźnych przestępców?
          Trzeba zwiększyć uprawnienia policji i prokuratury, by przestępcy wreszcie
          zaczęli się bać! Inne punkty to zwiększenie wydatków na policję, likwidacja
          przerostów administracyjnych, walka z korupcją poprzez likwidacje przepisów ją
          powodujących, wynagradzanie za skuteczność - motywujące do jeszcze lepszej pracy.

          Prokuratura i sądy często zwalniają przestępców...
          Te organy państwowe, dotąd zaniedbane, też należy wzmocnić. Sędzia powinien być
          losowany do sprawy i nie sądzić nigdy na swoim terenie. Prokuratura wynagradzana
          za skuteczność zaraz się zmobilizuje. Gdyby prokuratorzy dostawali część
          odzyskanych pieniędzy, wykryliby wszystkie przestępstwa gospodarcze na
          piętnaście lat wstecz!

          Jak do tego doprowadzić?
          Przez zmianę praw. To jest fundament państwa. Obecne prawa są zbyt liczne,
          często niejasne i niesłuszne. Dlatego UPR chce przede wszystkim być we władzy
          ustawodawczej, w parlamencie, w radach. Do rządu się nie pchamy.

          Sejm robi w Polsce złe wrażenie i nie cieszy się zaufaniem.
          Niestety słusznie. Można to zmienić. Parlament jest za duży: wystarczyłoby 120
          posłów i 48 senatorów. Nie mogą o­ni być bezkarni, gdy popełniają przestępstwa.
          Posłowie i senatorowie nie mogą jednocześnie należeć do rządu. Posłów należy
          wybierać w prosty sposób: jeden okręg - jeden poseł (w pierwszej turze mogą
          startować wszyscy, w drugiej tylko 2 najlepszych - ten system, proponowany przez
          nas od dawna, przyjęto częściowo w wyborach samorządowych).

          A jak ma wyglądać rząd?
          Mały, zajmujący się tymi dziedzinami, które są ważne dla wszystkich.
          Przewidujemy sześć ministerstw: spraw zagranicznych, wojska, policji, skarbu,
          sprawiedliwości, gospodarki gruntami i ochrony środowiska. Ministrami powinni
          być fachowcy, a nie przypadkowi politycy. W tych dziedzinach rząd powinien mieć
          władzę i być sprawny.

          Co sądzicie o nowych województwach i powiatach?
          Warto wprowadzać duże województwa odpowiadające tradycyjnym regionom, jak
          Wielkopolska - pod warunkiem, że nie naruszy to całości i bezpieczeństwa
          państwa. Jednak przy obecnym systemie reforma administracji oznacza głównie nowe
          koszty, więcej urzędników, spory kompetencyjne między powiatem a gminą i
          przesadzanie urzędników od jednych biurek do drugich.

          Czy Polska powinna należeć do NATO i Unii Europejskiej?
          Własna sprawna armia jest ważniejsza niż obietnice z NATO, choć taki sojusz
          wojskowy zwiększa bezpieczeństwo i zapobiec może wojnom wewnątrz Europy. W Unii
          Europejskiej narasta centralizacja i biurokracja; podatki i świadczenia socjalne
          są za wysokie. Jeśli nam to narzucą, nigdy się nie rozwiniemy, staniemy się
          kolonią. Potrzebne jest więc zbliżenie między krajami Europy, ale przy
          zachowaniu suwerenności i wolności państw oraz zasad moralnych. Obecna "Europa"
          jest domem biurokracji i propagandy, a nie chrześcijaństwa i wolności.

          Dlaczego UPR chce armii zawodowej? Będzie o­na droższa.
          Przeciwnie, tańsza. Poborowi kosztują podwójnie: trzeba ich utrzymać i nie
          pracują w tym czasie w gospodarce. A i tak nie zdążą się wyszkolić do
          nowoczesnej wojny. Trzonem obecnych armii są zawodowcy: technicy w lotnictwie,
          czołgach i artylerii, komandosi w piechocie.
          Armia zawodowa to zarazem armia ochotnicza. Kto nie chce iść do wojska, nie
          nadaje się do niego, nie będzie odważnie walczył.

          Czy armia z poboru nie wychowuje do patriotycznej służby?
          Przeciwnie, demoralizuje przez pijaństwo i "falę".

          Wojsku potrzebne są przeszkolone rezerwy na wypadek wojny
          Owszem, dlatego armię zawodową można uzupełnić rezerwami typu szwajcarskiego.
          Pod koniec szkoły średniej letni obóz wojskowy dla wszystkich chłopców, potem
          kto się podejmie służby, będzie miał broń w domu i będzie czasem powoływany na
          ćwiczenia.

          Jak oceniacie stan armii?
          Marny. Ludzi niby sporo, ale poborowi mało zdatni, dyscyplina osłabiona, za dużo
          administracji, brak pieniędzy na broń i szkolenie.

          To musi kosztować, jak to pogodzicie ze zmniejszeniem podatków?
          Łączne koszty bezpieczeństwa wynoszą obecnie poniżej 10% budżetu i maleją: razem
          policja, sądownictwo i wojsko. Na tym właśnie zgodnie oszczędzały rządy SLD,
          PSL, solidarnościowe i UW. Grozi to katastrofą całego kraju. Jeśli jednak
          zmniejszymy inne wydatki, na obronę na pewno starczy.

          A co ze służbami specjalnymi?
          Politycy zdołali je bardzo osłabić. Sądzimy jednak, że odbudowa jest możliwa.

          Jak się to ma do kwestii lustracji?
          Gdy UPR zgłaszał sławną uchwałę lustracyjną, chodziło o to, by agent UOP,
          podwładny jakiegoś kapitana X. nie był jednocześnie posłem - jak też o to, by
          polityk, były agent, nie był szantażowany ujawnieniem przeszłości. Sądzimy
          również, że obywatele mają moralne prawo wiedzieć, kto donosił do nich kiedyś do
          komunistycznej SB i jaki były agent kandyduje na stanowisko państwowe. Natomiast
          przeciwni jesteśmy ujawnianiu tajemnic wywiadu i kontrwywiadu.

          ZASADY MORALNE

          Jaki jest stosunek UPR do wartości chrześcijańskich?
          Deklaracja partii mówi jasno o ich uznaniu.

          Dlaczego dość mało o tym UPR przypomina?
          Po pierwsze dlatego, że unikamy wielkich słów. Chodzi nam o praktyczny program,
          który zabezpieczy realizację tych wartości. Uważamy, że pewni politycy
          powołujący się na chrześcijaństwo pokrywają pięknymi hasłami brak takiego
          programu. Po drugie, UPR jest przecież organizacją świecką a nie religijną,
          partią polityczną, do której należą i wierzący, i niewierzący. Uważamy, że za
          naszą politykę sami powinniśmy brać odpowiedzialność, bez mieszania w nią Kościoła.

          Jakie ma być miejsce Kościoła w państwie?
          Musi mieć o­n pełną wolność działania, nauczania, wygłaszania opinii. Skorzysta
          na pewno z wolności szkoły i pola do pracy charytatywnej. Państwo nie powinno
          się tu wtrącać. Natomiast Kościół nie powinien decydować o ustawach, obsadzie
          urzędów itd. To w Ameryce nazywa się rozdziałem Kościoła od państwa, a w Polsce
          autonomią obu sfer.

          Czy Kościół ma prawo do zniżek podatkowych i celnych?
          Jak to już zaznaczono, należy dąży do ich radykalnej obniżki dla wszystkich.

          Co UPR sądzi o aborcji?
          Nasz projekt konstytucji przewiduje ochronę życia. Dotyczy to również dzieci
          nienarodzonych.

          Czy to znaczy, że UPR wprowadza do ustaw wartości chrześcijańskie?
          Obrona życia ludzkiego nie jest tylko zasadą chrześcijańską. Jest to zasada
          etyki naturalnej, powszechnej. Tak samo, jak ochrona wolności, własności i
          sprawiedliwości, którą przewiduje nasz projekt konstytucji. Sądzimy, że zasady
          te stoją wyżej niż prawo stanowione przez parlamenty.

          Czy poglądy ekonomiczne UPR nie stoją aby w sprzeczności z nauką społeczną
          Kościoła? Na pewno nie. Ochrona życia, wolności, własności, sprawiedliwości w
          pełni zgadza się z katolicką etyką społeczną, głoszoną przez Kościół od wieków.
          W nowszych czasach papież Leon XIII potępił wysokie podatki jako zamach na
          własność. Jan Paweł II w swoich encyklikach pochwalił sprawiedliwy kapitalizm i
          wolną gospodarkę.
          Natomiast krytykujemy tych katolików, którzy mając umysły przesiąknięte
          frazesami lewicowymi, rozumieją troskę Kościoła o człowieka jako zalecenie, by
          państwo zapewniało każdemu rozmaite świadczenia. Uznajemy głoszoną przez Kościół
          zasadę pomocniczości: co zapewnić może jednostka, rodzina, wspólnota lokalna,
          nie powinno należeć do państwa. Państwo ma tylko pomagać im w realizacji zadań.
          Osoba stoi przed społecznością, jednostka przed kolektywem.

          Mało też UPR mówi o patriotyzmie
          To również dlatego, że unikamy wielkich słów. Patriotyzm i chrześcijaństwo
          powinny stanowić wewnętrzny motyw działania, a nie zastępować program.
          • Gość: michal_84 Re: Unia Polityki Realnej - szansa na normalnosc IP: *.chello.pl 18.01.09, 23:09



            Samoobrona nie wystarczy. Co zrobić, by policja w ogóle potrafiła schwytać
            groźnych przestępców?
            Trzeba zwiększyć uprawnienia policji i prokuratury, by przestępcy wreszcie
            zaczęli się bać! Inne punkty to zwiększenie wydatków na policję, likwidacja
            przerostów administracyjnych, walka z korupcją poprzez likwidacje przepisów ją
            powodujących, wynagradzanie za skuteczność - motywujące do jeszcze lepszej pracy.

            Prokuratura i sądy często zwalniają przestępców...
            Te organy państwowe, dotąd zaniedbane, też należy wzmocnić. Sędzia powinien być
            losowany do sprawy i nie sądzić nigdy na swoim terenie. Prokuratura wynagradzana
            za skuteczność zaraz się zmobilizuje. Gdyby prokuratorzy dostawali część
            odzyskanych pieniędzy, wykryliby wszystkie przestępstwa gospodarcze na
            piętnaście lat wstecz!

            Jak do tego doprowadzić?
            Przez zmianę praw. To jest fundament państwa. Obecne prawa są zbyt liczne,
            często niejasne i niesłuszne. Dlatego UPR chce przede wszystkim być we władzy
            ustawodawczej, w parlamencie, w radach. Do rządu się nie pchamy.

            Sejm robi w Polsce złe wrażenie i nie cieszy się zaufaniem.
            Niestety słusznie. Można to zmienić. Parlament jest za duży: wystarczyłoby 120
            posłów i 48 senatorów. Nie mogą o­ni być bezkarni, gdy popełniają przestępstwa.
            Posłowie i senatorowie nie mogą jednocześnie należeć do rządu. Posłów należy
            wybierać w prosty sposób: jeden okręg - jeden poseł (w pierwszej turze mogą
            startować wszyscy, w drugiej tylko 2 najlepszych - ten system, proponowany przez
            nas od dawna, przyjęto częściowo w wyborach samorządowych).

            A jak ma wyglądać rząd?
            Mały, zajmujący się tymi dziedzinami, które są ważne dla wszystkich.
            Przewidujemy sześć ministerstw: spraw zagranicznych, wojska, policji, skarbu,
            sprawiedliwości, gospodarki gruntami i ochrony środowiska. Ministrami powinni
            być fachowcy, a nie przypadkowi politycy. W tych dziedzinach rząd powinien mieć
            władzę i być sprawny.

            Co sądzicie o nowych województwach i powiatach?
            Warto wprowadzać duże województwa odpowiadające tradycyjnym regionom, jak
            Wielkopolska - pod warunkiem, że nie naruszy to całości i bezpieczeństwa
            państwa. Jednak przy obecnym systemie reforma administracji oznacza głównie nowe
            koszty, więcej urzędników, spory kompetencyjne między powiatem a gminą i
            przesadzanie urzędników od jednych biurek do drugich.

            Czy Polska powinna należeć do NATO i Unii Europejskiej?
            Własna sprawna armia jest ważniejsza niż obietnice z NATO, choć taki sojusz
            wojskowy zwiększa bezpieczeństwo i zapobiec może wojnom wewnątrz Europy. W Unii
            Europejskiej narasta centralizacja i biurokracja; podatki i świadczenia socjalne
            są za wysokie. Jeśli nam to narzucą, nigdy się nie rozwiniemy, staniemy się
            kolonią. Potrzebne jest więc zbliżenie między krajami Europy, ale przy
            zachowaniu suwerenności i wolności państw oraz zasad moralnych. Obecna "Europa"
            jest domem biurokracji i propagandy, a nie chrześcijaństwa i wolności.

            Dlaczego UPR chce armii zawodowej? Będzie o­na droższa.
            Przeciwnie, tańsza. Poborowi kosztują podwójnie: trzeba ich utrzymać i nie
            pracują w tym czasie w gospodarce. A i tak nie zdążą się wyszkolić do
            nowoczesnej wojny. Trzonem obecnych armii są zawodowcy: technicy w lotnictwie,
            czołgach i artylerii, komandosi w piechocie.
            Armia zawodowa to zarazem armia ochotnicza. Kto nie chce iść do wojska, nie
            nadaje się do niego, nie będzie odważnie walczył.

            Czy armia z poboru nie wychowuje do patriotycznej służby?
            Przeciwnie, demoralizuje przez pijaństwo i "falę".

            Wojsku potrzebne są przeszkolone rezerwy na wypadek wojny
            Owszem, dlatego armię zawodową można uzupełnić rezerwami typu szwajcarskiego.
            Pod koniec szkoły średniej letni obóz wojskowy dla wszystkich chłopców, potem
            kto się podejmie służby, będzie miał broń w domu i będzie czasem powoływany na
            ćwiczenia.

            Jak oceniacie stan armii?
            Marny. Ludzi niby sporo, ale poborowi mało zdatni, dyscyplina osłabiona, za dużo
            administracji, brak pieniędzy na broń i szkolenie.

            To musi kosztować, jak to pogodzicie ze zmniejszeniem podatków?
            Łączne koszty bezpieczeństwa wynoszą obecnie poniżej 10% budżetu i maleją: razem
            policja, sądownictwo i wojsko. Na tym właśnie zgodnie oszczędzały rządy SLD,
            PSL, solidarnościowe i UW. Grozi to katastrofą całego kraju. Jeśli jednak
            zmniejszymy inne wydatki, na obronę na pewno starczy.

            A co ze służbami specjalnymi?
            Politycy zdołali je bardzo osłabić. Sądzimy jednak, że odbudowa jest możliwa.

            Jak się to ma do kwestii lustracji?
            Gdy UPR zgłaszał sławną uchwałę lustracyjną, chodziło o to, by agent UOP,
            podwładny jakiegoś kapitana X. nie był jednocześnie posłem - jak też o to, by
            polityk, były agent, nie był szantażowany ujawnieniem przeszłości. Sądzimy
            również, że obywatele mają moralne prawo wiedzieć, kto donosił do nich kiedyś do
            komunistycznej SB i jaki były agent kandyduje na stanowisko państwowe. Natomiast
            przeciwni jesteśmy ujawnianiu tajemnic wywiadu i kontrwywiadu.

            ZASADY MORALNE

            Jaki jest stosunek UPR do wartości chrześcijańskich?
            Deklaracja partii mówi jasno o ich uznaniu.

            Dlaczego dość mało o tym UPR przypomina?
            Po pierwsze dlatego, że unikamy wielkich słów. Chodzi nam o praktyczny program,
            który zabezpieczy realizację tych wartości. Uważamy, że pewni politycy
            powołujący się na chrześcijaństwo pokrywają pięknymi hasłami brak takiego
            programu. Po drugie, UPR jest przecież organizacją świecką a nie religijną,
            partią polityczną, do której należą i wierzący, i niewierzący. Uważamy, że za
            naszą politykę sami powinniśmy brać odpowiedzialność, bez mieszania w nią Kościoła.

            Jakie ma być miejsce Kościoła w państwie?
            Musi mieć o­n pełną wolność działania, nauczania, wygłaszania opinii. Skorzysta
            na pewno z wolności szkoły i pola do pracy charytatywnej. Państwo nie powinno
            się tu wtrącać. Natomiast Kościół nie powinien decydować o ustawach, obsadzie
            urzędów itd. To w Ameryce nazywa się rozdziałem Kościoła od państwa, a w Polsce
            autonomią obu sfer.

            Czy Kościół ma prawo do zniżek podatkowych i celnych?
            Jak to już zaznaczono, należy dąży do ich radykalnej obniżki dla wszystkich.

            Co UPR sądzi o aborcji?
            Nasz projekt konstytucji przewiduje ochronę życia. Dotyczy to również dzieci
            nienarodzonych.

            Czy to znaczy, że UPR wprowadza do ustaw wartości chrześcijańskie?
            Obrona życia ludzkiego nie jest tylko zasadą chrześcijańską. Jest to zasada
            etyki naturalnej, powszechnej. Tak samo, jak ochrona wolności, własności i
            sprawiedliwości, którą przewiduje nasz projekt konstytucji. Sądzimy, że zasady
            te stoją wyżej niż prawo stanowione przez parlamenty.

            Czy poglądy ekonomiczne UPR nie stoją aby w sprzeczności z nauką społeczną
            Kościoła? Na pewno nie. Ochrona życia, wolności, własności, sprawiedliwości w
            pełni zgadza się z katolicką etyką społeczną, głoszoną przez Kościół od wieków.
            W nowszych czasach papież Leon XIII potępił wysokie podatki jako zamach na
            własność. Jan Paweł II w swoich encyklikach pochwalił sprawiedliwy kapitalizm i
            wolną gospodarkę.
            Natomiast krytykujemy tych katolików, którzy mając umysły przesiąknięte
            frazesami lewicowymi, rozumieją troskę Kościoła o człowieka jako zalecenie, by
            państwo zapewniało każdemu rozmaite świadczenia. Uznajemy głoszoną przez Kościół
            zasadę pomocniczości: co zapewnić może jednostka, rodzina, wspólnota lokalna,
            nie powinno należeć do państwa. Państwo ma tylko pomagać im w realizacji zadań.
            Osoba stoi przed społecznością, jednostka przed kolektywem.

            Mało też UPR mówi o patriotyzmie
            To również dlatego, że unikamy wielkich słów. Patriotyzm i chrześcijaństwo
            powinny stanowić wewnętrzny motyw działania, a nie zastępować program.

            SYTUACJA POLITYCZNA

            Co UPR sądzi o innych partiach prawicowych?
            Najczęściej nazywa się u nas "prawicą" nie tyle orientację polityczną, co
            moralną: patriotyczną i chrześcijańską. Jest to słuszne, prawica powinna się
            kojarzyć z moralną prawością. Jednakowoż takiej prawicy brakuje często istotnego
            wyróżnika: rzeczywiście prawicowych praktyczn
            • Gość: michal_84 Re: Unia Polityki Realnej - szansa na normalnosc IP: *.chello.pl 19.01.09, 21:25
              dosyc zmarnowanych glosow PO-PiS-PSL-SLD

              nie glosujcie jak idioci
    • cloclo80 michał84 - Naprawdę chcesz zostać klaunem? 19.01.09, 21:39

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka