Dodaj do ulubionych

Stetryczali gracze powstaną z martwych?

20.10.10, 14:52
Siema,

ostatnio mocno zastanawiam się nad przekrojem społecznym graczy, oraz tym, co z
tego wynika. Pchnął mnie ku temu jeden z artykułów na GC, który stwierdzał, że nie ma
gier dla dorosłych z jednej strony, z drugiej zaś ilość dorosłych odbiorców jest ogromna!

Jak Wy, dorośli i doświadczeni gracze, podchodzicie do tych wszystkich nowych tytułów?
Też macie, tak jak ja mam, wielki niesmak, oglądając nowe produkcje? Wkurza Was
zerowy poziom trudności, traktowanie graczy jak idiotów? Wielkie strzałki nad głową
bohatera, mówiące - "z nim pogadaj", "uważaj, idziesz niewłaściwą drogą!" itp.?
Wychodzi na to, że teraz na takie gry jak Fallout 1 czy BG patrzy się jak na pozycje
bardzo trudne? Gdzie wyzwanie, żeby ukończyć gre? Gdzie zastanawianie się,
kombinowanie, próbowanie, wielokrotne wczytywanie? Pamiętacie ten moment przed
walką z kimś mocnym w Baldurs Gate, gdzie trzeba było obrzucić się wszystkimi
zaklęciami, obrać taktykę, spiąć się i spróbować po raz 10?

Ja mam serdecznie dosyć. Interesuje się branżą gier, lubie o tym czytać, a później
sprwdzać w praktyce produkcje. I jestem zażenowany! Większość tego co wychodzi, to
okropieństwa! Chłam, niewarty tych paru chwil pomiędzy pracą, snem, zakupami, żoną
itp.

Ilu jest takich graczy, którzy już dawno odpuścili sobie śledzenie świeżych produkcji, w
myśl zasady: ile gwna można oglądać?

Ilu nas jest? I co z nami będzie?
Obserwuj wątek
    • szczqcz Re: Stetryczali gracze powstaną z martwych? 20.10.10, 15:45
      Jeśli mówisz o grach RPG, to ich jest generalnie mało, ale zdarzają się takie,
      że trzeba gryźć zęby - Demon's Souls, czy remake Final Fantasy IV na DSa.

      Jeśli chodzi o inne gatunki - większość mainstreamowych jest prosta, bo trafia
      do różnych ludzi, a nie każdy ma ochotę na doznania typu frustracja/spełnienie,
      ludzie chcą się dobrze bawić bez stresów. I nie jest to kwestia dojrzałości,
      poziomu intelektualnego. Jeśli już coś ma na to wpływ, to staż jako gracza, a i
      to nie zawsze.

      Może powinienieś poszukać trochę głębiej? Wysilić się, poszukać w indie, grach
      bez ogromnego marketingu. Chcesz wysilić szare komórki, pograj w strategie.
      Chcesz hardkorowego poziomu trudności w zręcznościówce, pograj w Bayonettę,
      Megamana 9/10.

      • szczqcz Re: Stetryczali gracze powstaną z martwych? 20.10.10, 15:53
        Zastanawia mnie też dlaczego w każdym temacie o starych grach, pojawia się
        Fallout, Baldurs Gate i Planescape Torment. Nie było więcej świetnych gier
        onegdaj? wink
        • caldurseer Re: Stetryczali gracze powstaną z martwych? 21.10.10, 20:01
          Były:<br />
          seria Eye of the Beholder; seria Might and Magic; seria Ultima; seria Wizardy;
          seria Ishar; Betrayal at Krondor; Lands of Lore; System Shock; seria The Elder
          Scrolls; itp. itd... długo by jeszcze wymieniać.<br />
          Natomiast gry które wymieniłeś stały się synonimem "dobrego RPG", swego rodzaju
          pomost pomiędzy "starym nurtem" (np. Ultima), a "nowym" (np. Neverwinter Nights).
    • bocian_z_bagien Re: Stetryczali gracze powstaną z martwych? 20.10.10, 16:19
      @szczqcz

      Ale czemu od razu frustracja? smile Mi chodzi o to, żeby gra wymagała więcej od osoby w
      nią grającą. Przecież skoro są książki zarówno niskich lotów (romansidła itp.) jak i
      literatura, która daje do zastanowienia, wymaga strawienia, to czemu tak samo nie
      może być w grach? Skoro mamy kino europejskie i amerykańskie, to czemu tutaj nie
      może być podobnie. W przypadku filmów np. nie mam większego problemu. Z założenia
      odrzucam część produkcji, ale dalej zostaje mi masa rzeczy do obejrzenia. I wcale nie
      są zakopane głęboko pod ziemią.

      Posłużyłem się grami RPG, kiedy pisałem post, bo akurat czytałem reckę nowego
      Gothica. Ale to dotyczy wszystkich typów produkcji. Gry indie jak najbardziej, spoko,
      rzeczywiście są alternatywą. Ale dobrych tytułów, wartych poświęcenia sporej ilości
      czasu jest tam niewiele.

      Co do strategii, nie przesadzaj, ich też to nie omija i również są robione pod idiotów, a
      ich poziom skomplikowania jest raczej niewielki smile
    • d_pawel Re: Stetryczali gracze powstaną z martwych? 21.10.10, 17:52
      szczqcz -> "Zastanawia mnie też dlaczego w każdym temacie o starych grach, pojawia
      się
      Fallout, Baldurs Gate i Planescape Torment. Nie było więcej świetnych gier
      onegdaj? wink"

      Przy czym Planescape Torment był dziecinnie prosty w warstwie rozgrywki, a i tak był
      genialny. Wynosząc jednak z posta bociana_z_bagien, gra była projektowana pod
      idiotów wink.

      bocian_z_bagien -> W żaden sposób nie tęsknie do cRPGów ala BG, który miał mało
      strawną warstwę fabularną, ale za to był wymagający. Nie, nie oczekuję wielkiego
      poziomu trudności od cRPGów, ale świetnej fabuły, dlatego "zidiocenie" tego gatunku
      nie przeszkadza mi kompletnie. Ba, chciałbym, żeby wszystkie cRPGi były równie "głupie"
      jak Planescape: Torment. Innymi słowami, chciałbym grać w "poważną literaturę", "kino
      ambitne", ale w warstwie fabularnej, nie rozgrywce.

      To oczywiście moje zdanie, nigdy bowiem nie przepadałem jakość specjalnie za samą
      mechaniką cRPG, chociaż miała ona oczywiście swój urok. Niemniej, jeśli chcę myśleć,
      sięgam po strategie wink.
      • d_pawel Re: Stetryczali gracze powstaną z martwych? 21.10.10, 17:54
        *Myśleć przy rozgrywce, nie fabule.
      • bocian_z_bagien Re: Stetryczali gracze powstaną z martwych? 21.10.10, 20:31
        @d_pawel:

        To mamy różne gusta. A o tym się podobno nie dyskutuje wink

        Kolejny przykład, jedziemy po głównym nurcie. Gothic. Pierwsza część - zajdź
        bohaterem za daleko, zapędź się w jakieś nieznane strony - giniesz, po Tobie, koniec.
        Teraz prowadzą Cię za rączkę. Efekt kiedy grałeś w 1 część - pod koniec czułeś się
        naprawdę potężny, kosztowało Cię to sporo, ale czułeś to. Efekt obecnej części - nuda
        smile

        To trochę jak z kasą - jak się samemu nie zarabia, nie rozumie się smaku niektórych
        rzeczy. Dopiero jak trzeba trochę poganiać za groszem, docenia się jego wartość.
      • szklanka_herbaty Re: Stetryczali gracze powstaną z martwych? 22.10.10, 12:06
        > Przy czym Planescape Torment był dziecinnie prosty w warstwie rozgrywki, a i ta
        > k był
        > genialny. Wynosząc jednak z posta bociana_z_bagien, gra była projektowana pod
        > idiotów wink.

        Był dziecinnie prosty? Może i przejście gry było w miarę proste po głównym wątku
        i obsługa gry też nie sprawia problemów jako taka, ale wiele było miejsc,
        pobocznych wątków, czy alternatywnych dróg osiągnięcia celu, które już takie
        proste nie były. O ile dobrze pamiętam zakończeń jest chyba 3 sztuki, a sposobów
        dojścia do każdego kolejne 3 czy 4. Czasem gracz szedł na łatwiznę, a czasem co
        ambitniejszy wybierał opcję wymagającą więcej główkowania.
    • zeppultura ez mode 21.10.10, 19:09
      Mainstreamowe cRPGi sa dziecinnie proste i w przeciwienstwie do d_pawla gleboka
      warstwa fabularna nie jest w stanie mi tego wynagrodzic ale to kwestia gustu.

      Ostatnio lamie sobie zeby na kampanii w DoW2 na wysokim poziomie trudnosci,
      masakra. Trudne gry jeszcze istnieja. big_grin
    • mr_l Re: Stetryczali gracze powstaną z martwych? 21.10.10, 19:36
      "Gdzie wyzwanie, żeby ukończyć gre? Gdzie zastanawianie się,
      kombinowanie, próbowanie, wielokrotne wczytywanie? Pamiętacie ten moment przed
      walką z kimś mocnym w Baldurs Gate, gdzie trzeba było obrzucić się wszystkimi
      zaklęciami, obrać taktykę, spiąć się i spróbować po raz 10? "

      Zagraj sobie w nowe King's Bounty na najwyższym poziomie trudności wink

      A poza tym zgadzam się z Tobą w 100%, dzisiaj gry traktują graczy jak idiotów. A
      dlaczego? A z powodu graczy niedzielnych, którzy nie wiedzą którą stroną trzyma
      się pada. A że stanowią coraz większą część rynku, to robi się dla nich gry
      coraz mniej skomplikowane.
      • ozovich Re: Stetryczali gracze powstaną z martwych? 21.10.10, 20:05
        Problem wynika między innymi właśnie z tego, że trzymają pada.
        • szczqcz Re: Stetryczali gracze powstaną z martwych? 21.10.10, 20:10
          Problem polega na tym, że jesteście leniwi i rozpieszczeni. Chcielibyście
          niszowych tytułów w oprawie AAA, podanych na tacy, żebyście nie musieli się
          wysilić przy ich szukaniu.
      • bocian_z_bagien Re: Stetryczali gracze powstaną z martwych? 21.10.10, 20:21
        @mr_l:

        Czekaj czekaj. To jest fajny i wygodny wytrych - gracze są głupsi, mainstreamowi jak
        MTV głupi z założenia. Ale to nie prawda! Na pewno znasz masę graczy podobnych do
        siebie, wymagających, oczekujących po elektronicznej rozgrywce coś więcej, niż
        bezsensownego wypełnienia czasu. To samo pokazują też statystyki, jest masa
        dorosłych i doświadczonych graczy.

        BTW. Większość wysokich poziomów trudności opiera się na rzucaniu kłód pod nogi
        (mało kasy/życia/apteczek/czasu itp.), nie na wyśrubowanym, trudnym środowisku.
        Podoba mi się nowy poziom trudny w Falloucie, jest pomysłowy i nie polega na tym, że
        wszyscy wrogowie mają + 150% HP.
        • bosman_plama Re: Stetryczali gracze powstaną z martwych? 22.10.10, 09:50
          bocian_z_bagien napisał:

          > BTW. Większość wysokich poziomów trudności opiera się na rzucaniu kłód pod nogi
          > (mało kasy/życia/apteczek/czasu itp.), nie na wyśrubowanym, trudnym środowisku.
          > Podoba mi się nowy poziom trudny w Falloucie, jest pomysłowy i nie polega na ty
          > m, że wszyscy wrogowie mają + 150% HP.

          Fakt, doprowadza mnie do szału sytuacja, w której cały "wysiłek" twórców gry idzie w
          napakowanie przeciwników ponad ludzkie pojęcie. Chciałbym zamiast tego coraz bardziej
          skomplikowanej fabuły, trudniejszych wyzwań ale na poziomie decyzyjnym itp. Ciekawa
          byłaby np. gra, w której na początku moja postać może "myśleć jak dziecko", ale z
          czasem motać się w coraz trudniejsze do rozwiązania dylematy.
          Zresztą "zwiększanie poziomu trudności poprzez napakowanie przeciwników" to także
          metoda popularna w strategiach, niestety,
    • devdd Re: Stetryczali gracze powstaną z martwych? 21.10.10, 20:13
      nigdzie sie nie podziali i z martwych nie powstana, gry sa tak samo trudne jak kiedys... byc moze nawet troche trudniejsze, to ty po prostu grasz za dobrze, znasz wszystki chwyty jakie stosuja tworcy, wiesz jakie pulapki na ciebie czyhaja, bardziej niz o poziom trudnosci ciezej o gry ktore zaskocza czyms nowym.

      • bocian_z_bagien Re: Stetryczali gracze powstaną z martwych? 21.10.10, 20:23
        @devdd

        Niestety nieprawda. Łatwo się przekonać, sięgająć po stare produkcje. Są tak samo
        trudne jak były kiedyś, o niebo więcej wymagają niż obecne produkcje. Nie można się
        doskonale zaznajomić z całą wielką kategorią gier, można jedynie z jedną produkcją, w
        specyficznych dla niej warunków. To, że w CS jesteś bogiem, nie znaczy że z założenia
        jesteś bogiem w BF:BC2.
        • devdd Re: Stetryczali gracze powstaną z martwych? 21.10.10, 22:53
          niestety nieprawda? coz. kolega widze posiadl monopol na prawde i racje.
          han_solo_79 ma racje, stare dziady, ktorym znudzilo sie granie, a kazde usprawnienie nazywaja krokiem wstecz i uproszczeniem... autem bez absow i wspomagania tez jezdzisz bo uwazasz, ze 'w tych starych' lepiej czuc samochod?
          daj pan spokoj.. Obecne gry sa swietne, dobrze zrealizowane, po prostu grywalne... ale lepiej ponarzekac i zaliczyc sie do elyty, ktora w dawnych czasach zamiast w diablo grala w BG, PRAWDZIWEGO RPGa. Ja wtedy wolalem grac w UT, halflife'a a rpgi 'przezywac' ksiazkowo.... przynajmniej fabula nie mdlila mnie po 20min gry/czytania.
      • overcast Świat biegnie coraz szybciej. 21.10.10, 20:56
        Świat biegnie coraz szybciej.Popatrz na telewizje gdzie Sonda,Laboratorium
        teraz o tej porze jest Drzyzga,Majewski albo po drugiej stronie wrzeszczący
        Jarek lub Tusk.Ma być kolorowo,głośno bezmyślnie bo kto ma czas by się nad
        czymś zastanowić?Ja już na to "położyłem" gram w co jest nie delektuję się nie
        oczekuje nie mam wpływu na to jak będzie nurt gier sie kierował.Proponuję
        podobne podejście.Zresztą kijem Wisły nie zawróciszwink
    • crushnik Re: Stetryczali gracze powstaną z martwych? 21.10.10, 21:09
      Od Siebie tylko dodam, ze po pograniu z 1h (?) do momentu juz po quadach
      odechcialo mi sie grac. Odstraszyl mnei poziom trudnosci (a zaczalem od razu na
      poziomie hard) oraz to prowadzenie za raczke.
      Prawda, nowe gry sa banalne, każda nową produkcje w która mam okazje pograc
      rozpoczynam od gry na poziomie najwyzszym. No może poza cRPG, RTS, dopiero po
      poznaniu mechaniki wlaca sie odpowiedni poziom smile
    • pjotrula o Baldur's Gate 21.10.10, 21:12
      Ciekawe, że ten temat znów się wybija akurat kiedy przechodzę ponownie
      "Baldur's Gate". Jestem aktualnie na rozdziale piątym, w tytułowym mieście, i
      realizuję tam misje poboczne. Za mną Nashkel, knieje z bandytami, Otulisko.
      Chciałem nawet napisać potem dłuższy wywód a'propos tego jak to drzewiej było
      i tego jak jest teraz na przykładzie BG i DAO - zwłaszcza że to rozczarowanie
      tym drugim tytułem pchnęło mnie w kierunku odświeżenia sobie pierwszego i
      trzeźwego spojrzenia na jego jakość. Tekst zresztą może nawet i popełnię jak
      już BG skończę. Mogę jednak dodać już teraz kilka słów w poruszonym przez
      Ciebie temacie.

      Po pierwsze, "Baldur's Gate" wcale nie był aż tak dużo trudniejszy w kwestii
      mechaniki walk. Na poziomie domyślnym walki w "Dragon Age" są akurat dużo
      bardziej wymagające. Interfejs w BG jest lżejszy, masz większy margines
      czasowy na reakcję. Fakt, trzeba myśleć, patrzeć, reagować i dostosowywać się
      do sytuacji - ale główny powód tego, że w BG grało Ci się trudniej jest taki,
      że w 1998 roku, kiedy wyszedł, grałeś o 12 lat krócej i odpowiednio mniej
      reakcji przychodziło Ci naturalnie.

      Po drugie, strzałki nad głowami na które narzekasz nie czynią automatycznie
      gry durniejszą. W Baldur's Gate ich nie miałeś, fakt, ale efekt tego był taki
      że zagadywało się każdą jedną spotkaną osobę i po sekundzie zamykało trzy na
      cztery okna rozmów, bo dostało się nam standardowym tekstem dla danej lokacji.
      Argument, że strzałki wskazujące na istotnych rozmówców zabijają realizm jest
      ani mniej, ani bardziej trafny niż stwierdzenie, że zabijają go paski
      pokazujące stan zdrowia i statystyki wskazujące na siłę danej postaci, kiedy
      "prawdziwsze" byłoby ocenianie tych samym informacji po obfitości krwawienia
      i wielkości bicepsa.

      Po trzecie, "Baldur's Gate" to dalej - nawet w roku 2010 - bardzo dobra gra,
      ale wspomnienia mimo wszystko są życzliwsze niż fakty. Są dłużyzny, są etapy
      nużącego przeczesywania mapy pasek po pasku, są długie godziny bez rozwoju
      fabuły, kluczowej w końcu dla gatunku RPG.

      Po czwarte, niezmiennie zamierzam ją skończyć, bo to tytuł wybitny.
      Najważniejszy chyba cRPG lat 90-tych. Ale choćby dlatego nie wypada zrównywać
      z nim przypadkowego przeciętniaka z roku 2010, i udowadniać na tej podstawie
      że było lepiej niż jest. W tamtych czasach też był las tytułów fatalnych. Po
      prostu już się ich nie pamięta, tak jak za 10 lat nie będzie się pamiętać
      obecnej słabizny.
      • caldurseer Re: o Baldur's Gate 21.10.10, 21:31
        Nie mogę się z Tobą zgodzić odnośnie różnic w poziomie trudności pomiędzy BG, a
        DAO. Ta pierwsza była zdecydowania nastawiona na taktykę podczas walk, a jeżeli
        nie uznawałeś wskrzeszania postaci z drużyny to niektóre bitwy powtarzało się po
        wielokroć stosując różne kombinacje czarów ochronnych, "napitków" itp. Natomiast
        DAO na poziomie hard można było przejść spacerkiem koncentrując się jedynie na
        tzw. "tanku".
        Pierwsza część "Wrót" miała faktycznie prostą konstrukcję jeżeli chodzi o
        rozgrywkę i fabułę - coś w rodzaju przeniesionej na komputer sesji papierowego
        RPG. Natomiast druga jeżeli chodzi o klimat wciąga DAO lewą dziurką od nosa.
        Pozostaje również kwestia klimatycznej grafiki - pewnie jestem staroświecki, ale
        o wiele bardziej podobają mi się rysowane tła BG niż "nijakie", na kilometr
        śmierdzące "dungeon builderem" poziomy z DAO.
        • pjotrula Re: o Baldur's Gate 21.10.10, 22:48
          > Nie mogę się z Tobą zgodzić odnośnie różnic w poziomie trudności pomiędzy BG, a
          > DAO. Ta pierwsza była zdecydowania nastawiona na taktykę podczas walk, a jeżeli
          > nie uznawałeś wskrzeszania postaci z drużyny to niektóre bitwy powtarzało się po
          > wielokroć stosując różne kombinacje czarów ochronnych, "napitków" itp. Natomiast
          > DAO na poziomie hard można było przejść spacerkiem koncentrując się jedynie na
          > tzw. "tanku".
          Z kiedy są Twoje wspomnienia odnośnie Baldur's Gate i jakiego ustawienia
          trudności się tyczą? Ja gram w to teraz, w tej chwili - na poziomie domyślnym -
          i tu też mam jednego tanka, Kagaina, którego muszę czasem podleczyć. Do tego
          parę innych walczących wręcz, sporadycznie łupniętych na większych grupach.
          Reszta dostaje tylko jeśli spapram ustawienie drużyny albo nie kite'uję wolnych,
          mocno bijących stworów. Mikstur (leczenia) używałem tylko do momentu
          zrekrutowania Jaheiry, wymienionej potem na Branwen. Przez ostatnie trzy
          rozdziały żadnej. Jest dużo łatwiej niż w Dragon Age na normalu, którego
          ukończyłem parę tygodni temu. Ustawienia suwaka trudności (w jednej i drugiej
          grze) to już sprawa odrębna, bo ani nie pamiętam jak BG wygląda na maksimum, ani
          DAO na najwyższym (wyższym niż hard) się nie podejmowałem. Wiem natomiast że już
          hard w DAO nie ogranicza się tylko do leczenia tanka. Może na samiutkim
          początku. Potem, przy hordach z łukami, tak pięknie już nie ma. I dopóki nie
          zobaczę na własne oczy jak ktoś przechodzi to tak jak mówisz - spacerkiem, z
          tankiem na przedzie, bez wykorzystywania zasłon terenowych i wywlekania
          poszczególnych grupek w bezpieczniejszy teren, zwyczajnie w to nie uwierzę.

          Dwójki "Baldur's Gate" nie mogę w tej chwili obiektywnie komentować, nie grałem
          w nią dobre osiem lat, ale mocno prawdopodobne że ją też sobie odświeżę.
          Niezmiennie poziomu trudności części pierwszej to nie zmieni, a nie jest on
          wcale tak oszałamiający jak niektórzy chcieli by wierzyć.

          > Pozostaje również kwestia klimatycznej grafiki - pewnie jestem staroświecki, ale
          > o wiele bardziej podobają mi się rysowane tła BG niż "nijakie", na kilometr
          > śmierdzące "dungeon builderem" poziomy z DAO.
          Jedyne czego dowodzi powyższe, to że nie podchodzisz do tematu obiektywnie,
          tylko usilnie starasz się udowodnić wyższość starego nad nowym. Inaczej temat
          "śmierdzącej grafiki" w ogóle by się nie pojawił w dyskusji o gameplayu i
          poziomie trudności. A już z pewnością nie jako argument na korzyść gier
          starszych. Grafika może się podobać albo się nie podobać, ale nie da się
          obiektywnie zestawić rysowanych bitmap z animowanym środowiskiem 3D. Gusta decydują.
        • pjotrula Re: o Baldur's Gate 21.10.10, 22:51
          > Natomiast druga jeżeli chodzi o klimat wciąga DAO lewą dziurką od nosa.
          Gwoli ścisłości - z tym się zgadzam nawet w stosunku do pierwszego Baldur's
          Gate. Na samym początku mojej pierwszej wypowiedzi znajdziesz stwierdzenie o
          rozczarowaniu DAO, i powodów tego rozczarowania jest mnogo. Fabuła i klimat są
          dość wysoko na liście.
    • han_solo_79 Re: Stetryczali gracze powstaną z martwych? 21.10.10, 21:14
      Nie nie mam wielkiego niesmaku, ostatnio np. ukazał mi się kawał(ek) mrocznej, brutalnej i
      klimatycznej gry w postaci Kane & Lynch 2. Za RPGami nie tęsknię, Baldury i Fallouty
      ominąłem i z tego co widzę na szczęście bo jak widzę to wyrosłaby ze mnie tylko jęcząca
      maruda ;]
    • 4v Re: Stetryczali gracze powstaną z martwych? 21.10.10, 21:30
      mam 30pare lat, kocham Baldur's Gate, pisałem z tego pracę na studiach. Dragon
      Age mnie nie zawiódł. Nawet na Drakensang2 bawię się dobrze. nie mam problemów z
      poziomem trudności, owszem, różne Fable itp tytuły przyprawiają mnie o mdłości,
      ale po prostu ich unikam. Glupi Oblivion (z modami) wyjął mi kilka lat z
      kalendarza, było super i czekam na kolejną część. Na dobrą sprawę przestałem być
      graczem, w pewnym wieku, stałem się graczem RPG. inne tytuły, no może poza
      Cywilizacją, Orionem i jakimiś arkanoidami... przestały dla mnie istnieć. co nei
      znaczy że nie czuję się graczem, o nie, czuję się nim, zajebiście świadomym
      dojrzałym, ale nadal niespełnionym., czekam na fajną grę, grę życia.... Baldur i
      DragonAge to jeszcze nie koniec^^
    • wincenty.okon poziom trudności gier 21.10.10, 21:58
      Mi poziom trudności gier zupełnie nie przeszkadza. Wolę to co jest niż dawne 3
      życia na całą grę bez save.
    • aryman222 Re: Stetryczali gracze powstaną z martwych? 22.10.10, 00:32
      mam mieszane odczucia co do stopnia skomplikowania gier.... dziękowałem Opatrzności
      że jest tryb łatwy w MoH. jak pomyślę, że miałbym dłużej walczyć z respawnującytmi się
      na moich oczach Talibami o SI równym 0, to robi mi się słabo. dzięki poziomowi łatwemu
      udało mi się zaliczyć te kampanię bez zbytniego stresu i poczucia straty czasu.

      z drugiej strony z lubością katuje HoI 3 Semper Fi na poziomie very hard (macie pojecie
      jakie wtedy są trudności w przepływie zaopatrzenia na froncie wschodnim rozciągniętym
      na 2 tys km ?????) . ba - uśmiechem zadowolenia witam pojawiające się co jakiś czas
      info o całkowitym rozbiciu mojej dywizji przez Armię Czerwoną - brak manpower smile tak to
      wyglądało w rzeczywistości i tak jest w grze - cholernie ciężko! i modły do Amerykanów -
      żeby nie wylądowali za wcześnie w Normandii.... trudna rozgrywka czasem jest cudownie
      satysfakcjonująca. ale wtedy gdy ma to uzasadnienie i sen.

      chętnie zrezygnuję w cRPG ze strzałki czy kropki na mapie o ile zadania będą miały
      sensowny opis. przykładowo - jeśli mam zabić jaszczura szarego to oczekuję info w
      bestiariuszu gdzie go znaleźć. jeśli lubi bagna - to wiadomo, na bagnach. jako
      przyjemny smaczek byłaby np informacja w bestiariuszu, ze bestia poluje w nocy na
      bagnie, a w dzień wyleguje się w cieniu pobliskich lasów. wtedy ja wybieram miejsce
      starcia. i już mamy sensowną misje z odrobina czytania historii i opisów. to angażuje i
      daje satysfakcję. ale o ileż łatwiej twórcom po prostu walnąć potwora gdziekolwiek
      (bo jest wolny slot na mapie) i dać do niego strzałkę. skrajnie uproszczając jedna grupa
      robi mapę, druga historię itp itp. bo zgranie misji z lokacjami i napisanie wciągającej
      historii to bardzo duży wysiłek; im bardziej dopracowana gra tym większy. ale łatwiej i
      szybciej (a więc taniej) można zrobić grę prowadzącą za rączkę. potem jeszcze tylko
      wmawiamy graczom, że tego chcieli, że tego od twórców żadali. nawet jeśli nie wszyscy
      właśnie takiego miałkiego lekkostrawnego produktu oczekiwali to nie mają wyjścia; nie
      wdając się w proporcje, jestem pewien, że i tak nie jest ich więcej niż graczy
      casualowych, więc nie mogą dyktować warunków.

      stare gry... do powtarzania misji czy walki po 10 razy nie tęsknie. nie o to chodzi w dobrej
      grze. ale wiele bym dał z Fallouta 2 we współczesnej grafice...rety jaka to była frajda z
      nowych broni i pancerzy. nie było ich 200 , ale każdy dawał istotną różnice... zagraj w
      DAO - nie ten miecz to inny, parę punktów różnicy, zero radości; raczej obowiązkowy
      przegląd ekwipunku, żeby mimo wszystko mieć najlepszy sprzęt na sobie.... ech, szkoda
      gadać... gdyby nie Morrigan wink
    • known2own Re: Stetryczali gracze powstaną z martwych? 22.10.10, 02:34
      Bez urazy, ale to takie dość typowe marudzenie: "kiedyś to było lepiej". Jasne, że było
      lepiej! Pierwsza gra komputerowa, pierwszy film w kinie, pierwsza guma Turbo, pierwsza
      dziewczyna i pierwszy pocałunek czy nawet pierwsza butelka Coca-Coli zapewniają
      wrażenia które ciężko potem przebić. Jednak chodzenie i marudzenie, że teraz to już nie
      robią takiej Coca-Coli jak kiedyś, a w dodatku jest tania i dostępna w każdym sklepie -
      czyli produkt dla debili. W dodatku sam sobie przeczysz w tym krótkim tekście. Z jednej
      strony piszesz, że szanujesz swój czas (bo nie masz go wiele), a z drugiej, że to źle, że
      twórcy gier ten czas postanowili szanować i nie każą ci np. łazić godzinę po okolicy,
      zanim się zorientujesz, że trzeba jednak drugi raz zagadać do staruszka w wiosce żeby
      dostać misję i pchnąć fabułę dalej (autentyczny przypadek z jakiejś starszej gry), albo
      szukać po całej mapie 10 szarych wilków, zamiast jak teraz podejść od razu do gościa z
      wykrzyknikiem nad głową czy iść na azymut wskazany strzałką na minimapie. Jak mam
      mało czasu to chcę grać, przeżywać przygodę, poznawać fabułę, walczyć z coraz to
      kolejnymi bestiami, a nie szukać przez cały wieczór na którym pikselu ukrył się klucz bez
      którego nie przejdę do kolejnej lokacji. Wyeliminowanie głupich i sztucznych utrudnień
      może tylko uatrakcyjnić zabawę.
      Co zaś do poziomu trudności w np. grach zręcznościowych to kiedyś był on rzeczywiście
      bardzo wysoki po to by zamaskować to jak krótkie były te gry. Gdyby się nie ginęło 1000
      razy i powtarzało do znudzenia te same fragmenty to większość gier kończyłaby się po
      godzinie (jak np. Prince of Persia smile. Ja wolę iść w miarę swobodnie naprzód niż
      frustrować się spadając 50 raz w przepaść bo nie mogę trafić w ten cholerny piksel z
      którego muszę się odbić (po sekwencji 20 innych skoków wyliczonych co do milimetra).
      Strategie można zaś znaleźć nawet trudniejsze niż kiedyś (EU, HoI, wyższe poziomiy Civ
      IV), a z pewnością bardziej złożone i rozbudowane co jest zdecydowanym plusem.
      No i przede wszystkim teraz w znakomitą większość gier można bawić się z innymi ludźmi
      co chyba ostatecznie przekreśla argument "łatwości" rozgrywki.
    • caldurseer Re: o Baldur's Gate 22.10.10, 09:33
      Wszystko o czym pisałeś i co ja komentowałem to kwestie subiektywnej oceny, więc
      nie rozumiem o co się tak oburzasz - regularnie odświeżam sobie serię BG,
      Icewind Dale i Planescape Torment więc chyba wiem o czym piszę...

      DAO był dla mnie dosyć prosty - "wyciąganie grupek" się zdarzało, ale np. seria
      BG była dla mnie właśnie trudniejsza ze względu na małe obszary, w których
      dochodziło o walk i dobrą AI, która potrafiła maksymalnie wykorzystać dostępne
      czary i umiejętności; można było co prawda się bawić w "strefę śmierci"
      zbudowaną z pułapek, ale ja w taki sposób nie gram.

      Co do grafiki - właśnie gusta decydują, więc nie ma czegoś takiego jak
      "obiektywizm w ocenie"; ja przez "gameplay" rozumiem również, oprócz sfery
      fabularnej, oprawę graficzną i muzyczną danej gry więc jak miałem o tym nie
      napisać? Nie zgadzasz się z moją oceną? nie ma sprawy, ale nie zarzucaj mi braku
      obiektywizmu bo to trochę śmiesznie brzmi w kontekście gier komputerowych...
      • kawira BG 22.10.10, 10:27
        A mnie zastanawia fakt porównywania DA do BG. Co prawda twórcy mówili, iż ma
        to być duchowy następca, ale jedyne podobieństwa widzę tylko w interfejsie wink.
        Prawdziwy wyjadacz RPGowy przypomni sobie za to takie coś jak Icewind Dale
        (swoją drogą dla mnie niestrawny gniot). W obu grach zdecydowanie dominuje
        łażenie od lokacji do lokacji siekąc przy tym hordy niczym w Diablo. I co? DA
        wypada imo o niebo lepiej, choć nadal go nie skończyłem. Istna mordęga dla
        mnie. Wolę czasami coś dyplomatyczniej załatwić wink. A wracając do Baldura...no
        cóż, to coś jak Eve w sferze kosmicznych mmo. Po prostu nie ma konkurencji :p.
    • dzierzba-pustynna Re: Stetryczali gracze powstaną z martwych? 22.10.10, 10:11
      Nie mogę się z tym zgodzić. Ponieważ znowu w takim momencie światek growy jest
      ograniczony do jednej platformy, pc. A to nie pokazuje całego obrazu jakie gry były
      kiedyś, istniało mnóstwo innych sprzętów do grania, a na nich gry były różne. Takiego
      Residenta 1 na psx można było przejść w 2,5 godziny, ba, były gry gdzie nie było
      zapisów, kodów, bo jednym życiem można było przejść całą grę (nie dlatego, że była
      łatwa, tylko tak krótka). Ja rozumiem, że w Polsce królował niepodzielnie pc, na nim
      wychowało się wielu graczy ale przez to trochę skostnieli, ograniczyli się do jednej
      platformy i to rzutuje na ich osąd jak wyglądało to wszystko kiedyś. W Polsce tak ale na
      świecie było inaczej i jeśli chcecie rozliczać dzisiejszą sytuacje grową nie możecie
      zawężać się tylko do naszego kraju.
    • pjotrula Re: o Baldur's Gate 22.10.10, 10:20
      Nie oburzałem się, tylko stwierdzałem co widzę. Opinia zawsze będzie
      subiektywna, fakt, mi chodziło o samo podejście do tematu. Można każdej grze
      dawać równą szansę i subiektywnie ocenić ją dopiero po pograniu dłuższą chwilę,
      można do każdego nowego produktu być z góry nastawionym na nie, bo "3D śmierdzi"
      i "kiedyś było lepiej". Niezmiennie, to tylko moje obserwacje, jeśli niesłusznie
      oceniłem to przepraszam. Dyskusja i tak nie tego się miała tyczyć.

      W temacie natomiast - wydawało mi się do tej pory, że poziom trudności w miarę
      obiektywnym kryterium jest, okazuje się jednak że nie. Czym miałoby być bawienie
      się w strefę śmierci z pułapek nawet nie wiem, BG przechodzę zasadniczo na hura
      i do przodu, po prostu pilnując żeby pierwsza linia zawsze miała odpowiednio
      niskie AC. Jeśli coś mocno bije i wolno łazi, to kite'uję. Jeśli trafiam na
      pokój pełen łuczników czy magów, wyciągam ich do siebie. I tyle. Wąskość
      korytarzy i wiele narożników działa tu ogromnie na moją korzyść, czego w DAO
      często brakło. U Ciebie jak się okazuje, jest dokładnie odwrotnie. Wniosków nie
      mam :]
      • caldurseer Re: o Baldur's Gate 22.10.10, 11:58
        Ja nie oceniam DAO po pograniu ze 4 godz. i "wyrobieniu sobie opinii" -
        przeszedłem "sumiennie" grę podstawową oraz dodatek i wcale nie twierdzę, że to
        zła gra. Nie pisałem też wcale, że "3D śmierdzi" - chodzi mi o powtarzalność,
        "klockowatość" elementów składających się na tła; chociaż i tak DAO bije tutaj
        na głowę NN, która była pod tym względem beznadziejna. DAO mnie po prostu żądnym
        ze swoich "składowych" nie urzekł, a taki BG2 i owszem.
        "Strefa śmierci" polega na tym, że (jeżeli dobrze rozumiem bo sam nie
        próbowałem) ustawiasz pełno pułapek w jednym miejscu, a następnie zwabiasz tam
        jakiegoś bossa - w BG2 można było w ten sposób ponoć wykończyć nawet smoki.
        Co do stylu gry - każdy gra jak mu wygodniej wink
    • devilishness Re: Stetryczali gracze powstaną z martwych? 22.10.10, 10:42
      Liczę sobie już 30 wiosen i przyznaję bez bicia, że często czuję się
      rozczarowana. Kupuję nowy tytuł, odpalam i po krótkiej euforii wywołanej piękną
      grafiką dopada mnie rozczarowanie, bo... gra albo jest za łatwa, albo fabuła
      uwłacza mojej inteligencji.
      Widziałam kiedyś jakiś reportaż w TV, w którym pewien niezaawansowany wiekowo
      gracz stwierdził: "wiadomo, grafika jest najważniejsza". No prawie z krzesła
      spadłam.
      A scenariusz, pomysł, fabuła i grywalność, to niby nie?
      ...
      Ech, mimo wszystko jednak wciąż z nadzieją czekam na kolejne premiery jak choćby
      Diablo 3 (choć czekanie na ten tytuł przypomina raczej czekanie na Godota...).
      • han_solo_79 Re: Stetryczali gracze powstaną z martwych? 22.10.10, 12:25
        Moment moment, teza jest taka, że gry są teraz gorsze (z czym się nie zgadzam), czy
        próbujesz też ("niezaawansowany wiekowo gracz" postawić tezę, że gracze teraz też są
        gorsi (z czym oczywiście też się nie zgadzam)?
        • devilishness Re: Stetryczali gracze powstaną z martwych? 25.10.10, 10:22
          Gorsze czy lepsze? Trudno powiedzieć. Po prostu w znakomitej większości są dużo
          łatwiejsze i nastawione na "każułali". Oczywiście ma to, że tak powiem, swoje
          plusy dodatnie i ujemne. Po prostu lubię, gdy gra wymaga ode mnie myślenia, a
          nie tylko bezmyślnego walenia palcami w klawiaturę. A takich tytułów nie ma
          znowu zbyt wiele.
          Co do drugiego pytania. Ja tutaj naprawdę nic nie próbuję i proszę, nie stawiaj
          znaku równości między pojęciem "niezaawansowany wiekowo gracz" i "ogół
          niezaawansowanych wiekowo graczy" oraz, z łaski swojej, nie przypisuj mi słów,
          których nie napisałam, bo przestanę być miła devil Znam wielu młodych graczy (i w
          realu, i online), przed którymi po prostu czuję rispekt smile
          A powyższa cytata to jedynie wypowiedź, którą usłyszałam i z którą się nie
          zgadzam, dlatego zapragnęłam ją przytoczyć. I tyle.
    • wytrawny_troll że ho ho 22.10.10, 11:13
      "mam ponad trzydzieści lat"," mam trzydzieści parę lat".Istny park
      geriatryczny devil
      • caldurseer Re: że ho ho 22.10.10, 11:59
        Wypraszam sobie big_grin
      • han_solo_79 Re: że ho ho 22.10.10, 12:27
        Czy tylko ja jestem stetryczałym graczem, który jest zadowolony?
    • alienisko Re: Stetryczali gracze powstaną z martwych? 22.10.10, 12:13
      Grałem na Spektrumie,Commodore, Amidze, pierwszych PC, dzisiejszych PC,
      Pegasusie, PS3.

      Przez tyle lat grało się niemal we wszystko, więc trudno twórcom gier nas czymś
      zaskoczyć. Prawda?

      Czy jako żółtodzioby siadające dopiero do gry nie zaliczyliśmy opadu szczeny przy Mass
      Effekcie takiego jak kiedyś zaliczaliśmy na Commodore grając w rozbieranego
      Arkanoida? big_grin

      Gry wcale nie są gorsze. To starzy gracze mają odczucie, eeeee to już widziałem, ee to
      banalne. Bo nam łatwiej coś opanować niż młodym, bo już graliśmy w coś podobnego, a
      chcielibyśmy się poczuć jak 10 latek odkrywający świat gier.

      Z drugiej strony, ja np. po pracy mam ochotę się relaksować. Wciągnąć w fabułę, a
      samą rozgrywkę opanować w 5 minut. Dla mnie to znak dobrze zrobionej pod gracza
      gry. Ja już nie mam czasu by spędzać kilka godzin dziennie nad grą jak kiedyś nad X-
      Comem, czy jakąś inną grą.

      FPSy są według mnie coraz lepsze. Taki pierwszy Far Cry, Half-Lifesy i Crysisy to gry
      według mnie niebywale grywalne.

      Cywilizacja, wszyscy na nią narzekają, że prostsza. Bo już znamy zasady, chcemy by
      podnieść nam nie wiadomo jak poprzeczkę (o ile ktoś ma na to czas tongue_out). Ale wtedy
      żaden nowy gracz tego nie opanuje smile Czy gdybyśmy dziś 1 raz do niej nie zasiadali nie
      czulibyśmy się tak jak ten gracz co 1 raz odpalał pierwszą część gry?

      Narzekacie tongue_out
    • pablozfzw Re: że ho ho 22.10.10, 12:55
      @aryman222

      +1 do respektu wink

      To ja się pokuszę o naskrobanie kilku słów. Nie będę się rozwodził nad moim
      stażem, bo to nie istotne, nie będę się rozwodził nad poszczególnymi tytułami,
      bo to nie miarodajne, mnie raczej interesują ogólne tendencje.

      1. Trzeba się pogodzić z tym że kiedyś gry robili ludzie dorośli, dla ludzi
      dorosłych, dzisiaj gry robią spece od marketingu, i ekonomii dla klientów,
      wysoki poziom trudności potencjalnie odstrasza klientów, więc się go sztucznie
      zaniża.

      Co kiedyś było lepsze? A no to że nikt na siłę nie chciał żebyś grę przeszedł, w
      tych najlepszych tytułach dbano o to żeby gra była wyzwaniem, a nie spacerkiem,
      jak miałeś problem to korzystałeś z kodów, z niższego poziomu trudności, albo
      gry nie kończyłeś... szkoda wielka. Dzisiaj każdy dba o to żebyś grę przeszedł,
      od początku do końca, i wszystko zobaczył, i żeby ci coś po drodze nie
      przeszkodziło, bo się jeszcze obrazisz.

      Kolejna rzecz z tym związana, firmy co i raz podają dane o tym że tylko jakiś
      procent graczy kończy grę w całości, co dla nich jest niby sygnałem na to że gry
      są a) za długie, b) za trudne. Moja diagnoza? Gry są a) nudne, b) konkurencja
      robi lepsze. To że nie przeszedłem jakiejś gry nie oznacza w cale że była ona
      niemożliwie trudna, albo przekombinowana, w 99% mi się po prostu znudziła, to
      jak oglądanie filmu w tv, nie każdy oglądam w całości, bo mam inne rzeczy do
      roboty, albo mnie już znudził.

      Stary poziom trudności bardziej mi odpowiadał, gry które podbiły moje serce, to
      te w których trzeba było myśleć, syndrom sławka, wyjadacza rpg który wszystko
      zbiera w swoich relacjach na żywo. Skąd to przyzwyczajenie, bo kiedyś nie
      wiedziałeś co ci się może zaraz przydać, jak w życiu wink Dzisiaj jak masz spotkać
      mega złego przeciwnika, to przed wejściem do niego na 100% dostaniesz coś co
      pozwoli ci go pokonać, kiedyś jak tego sam nie zdobyłeś to kaplica. Trzeba było
      wrócić i szukać odpowiedniego przedmiotu, albo iść na żywioł i wymyślić
      odpowiednią taktykę na pokonanie przeciwnika. Dzisiaj tego przeważnie brakuje.

      2. Standardowy odbiorca, niestety my dinozaury nie jesteśmy głównym rynkiem dla
      gier komputerowych, dzisiaj dba się głównie o młodszego odbiorcę, który
      przeważnie (nie we wszystkich wypadkach) chce żeby gra była szybka, widowiskowa,
      efekciarska, i dobrze jak będzie jeszcze brutalna, i z pięknymi renderowanymi
      kobietami. Abstrahuję już od fps'ów bo to akurat nie jest mój konik, ale nawet
      strategie dotknął ten wirus.

      Ciężko mi dzisiaj znaleźć porządną strategię, która wymagałaby ode mnie czegoś
      więcej niż szybkiego klikania, i zapamiętania na poziomie rdzenia kręgowego
      czasów poszczególnych upgradów, i produkcji jednostek. Gdzie się podziały gry w
      których trzeba było wysilić się na taktykę, ale nie na poziomie papier, kamień,
      nożyce, tylko na prawdę pokombinować, otaczać, flankować, wycofywać się, i
      wpędzać w pułapki.

      3. Dinozaury są bystrzejsze niż się wydaje wink Przykład prosty z brzegu, jak
      przychodzę do znajomego i jego brat siedzi przed konsolą grając w bodajże GTA
      IV, i tam się strasznie męczy z jakąś misją. Dla mnie, weterana który nie
      opuścił żadnej części, począwszy od 1, i żadnego dodatku ta misja była czymś
      niesamowicie prostym, ponieważ wypracowałem już w sobie patent na takie
      sytuacje, którego on jeszcze nie posiadał. Dinozaury, weterani tylu lat
      wirtualnej łamigłówki, nawet nie zdają sobie sprawy z tego jak wiele posiadają
      takich patentów, i jak trudno ich zaskoczyć.

      4 I przechodzimy do najważniejszego, pewnie że kiedyś było fajniej, ja byłem
      młodszy, piwo smakowało lepiej, fajki były tańsze, dziewczyny łatwiejsze, a
      wakacje... wakacje były. Dzisiaj boli mnie ząb, czasami rwie w kolanie, szef
      wrzeszczy a każda napotkana kobieta od razu przechodzi do drażliwego tematu
      jakim jest "ślub" "związek" "rodzina"
    • furry Re: Stetryczali gracze powstaną z martwych? 22.10.10, 13:04
      Na Falloucie 3 się trochę zawiodłem, ale chłamem czy gównem bym go nie nazwał.
      Nie wiem, czy to faktycznie "Oblivion with guns", nie grałem w Obliviona. Grałem
      za to w Morrowinda, bardzo mi się podobał ale nie skończyłem. Właśnie przez jego
      największą zaletę - rozbudowaną fabułę i poboczne questy.

      Za to ostatnio zarywam wieczory grając w KotOR, grę z 2003. kupioną na Steamie
      za 4 euro. Jakoś tak wyszło że nie grałem wcześniej i jestem zachwycony i powiem
      to z całą stanowczością:

      Nie robi się teraz takich gier.

      OK, mam chęć zobaczyć Heavy Rain czy Alan Wake, ale konsoli nie posiadam, może
      za rok-dwa. Pożyczony Dragon Age odłożyłem z niesmakiem po kilku godzinach.

      Zapytam jeszcze, czy przez "poziom trudności" rozumiesz walkę czy problemy z
      wykonaniem konkretnych questów. Typu szukanie jakiejś książki w kiblu:
      fallout.wikia.com/wiki/Get_book_from_Derek
      • caldurseer Re: Stetryczali gracze powstaną z martwych? 22.10.10, 14:44
        ... albo taki wspomniany "niedawno" na łamach GC Outcast.
        Pokażcie mi inną grę, w której npcet - rozmówca potrafił wskazać (dosłownie)
        miejsce, gdzie należy szukać innej postaci.
        Jeżeli chodzi o poziom trudności to ten patent z F:Las Vegas, "hardcore" mnie
        pozytywnie zaskoczył - przydało by się to w innych produkcjach np. Mass Effect.

    • qqs90 FPS 22.10.10, 18:34
      Ja napiszę może o grach FPS, bo jestem ich zwolennikiem. Jak dla mnie
      największym zawodem co do poziomu trudności gry był nowy MoH. Gra nie dość, że
      krótka (jak większość dzisiejszych tytułów) to jeszcze tak banalnie prosta, że
      na najcięższym poziomie trudności przeszedłem ją bez jednego padnięcia... Ja
      rozumiem coś takiego na Easy, ale jak ktoś się decyduje na coś cięższego to
      chce się z tym trochę pobawić... Gdzie się podziały te czasy gdy człowiek
      zatrzymywał się w jednym miejscu z końcówką HP i robił po 40 quick-loadów,
      żeby w końcu sobie dać spokój z grą na tydzień, po tygodniu usiąść na świeżo,
      przejść ten fragment i zatrzymać się znowu 2 misje dalej... Jeszcze grając w
      Airborna już myślałem, że tak trafiłem, przeszedłem w końcu jakoś ten fragment
      i się okazało, że to koniec gry... I na co idą te wielkie budżety?? Niektórzy
      by mogli powiedzieć- chcesz poziomu trudności to zagraj na multi. Mi chodzi
      właśnie o tryby single. Lubie multi, ale jednak mnie głównie interesuje jakaś
      fabuła, nie tylko bezmyślne napierdzielanie we wszystko co się rusza...
    • han_solo_79 Re: Stetryczali gracze powstaną z martwych? 22.10.10, 21:41
      A tak w ogóle na pytanie "Czy stetryczali gracze powstaną z martwych?" odpowiem, że
      wolałbym nie, bo z żadnymi zombiakami nie zamierzam się użerać ;]
    • kassan-dra1 Re: Stetryczali gracze powstaną z martwych? 23.10.10, 10:47
      Cześć,

      Ja również jestem bardzo rozczarowana obecnym stanem gier na rynku. Na
      dodatek mam utrudnioną pozycję, gdyż jestem kobietą i jakoś nie potrafię grać
      w grę, w której narzucają mi rolę mężczyzny. Dlatego (niestety) z samego
      początku skreślone są u mnie wszelkie Gothicki, Wiedźminy, Riseny,
      Planetscape: Torment, itp.. Nie potrafię również grać postacią, któr mi się nie
      podoba (wiem, wybredna jestem... ), a kreator postaci w Mass Effecie tworzył
      mi takie kurioza, że moje pierwsze wrażenie na ME nie było zbyt pochlebne.

      Nie jestem maniaczką gier. Lubię delektować się jedną grą przez tygodnie,
      miesiące, a nawet lata. w Dragona Age przyjemnie mi się grało, ale za łatwo i
      za krótko. Nawet mody nie były w stanie zbytnie wydłużyć czasu grania. ME to
      nie była gra wg. mnie- to był po prostu film interakcyjny. A ja filmów nie
      lubię. Uwielbiam zagłębiać się w świat, stopniowo go poznawać, czytać o nim.
      Z łezką w oku wspominam swoje nastoletnie lata, kiedy próbowałam przejść
      Wizardry : The Crusaders of the Dark Savant. Tak, próbowałam, bo nigdy nie
      przeszłam. Nie było Internetu, nie bardzo miałam skąd solucję wziąć. Dokładnie
      dopracowany, urozmaicony świat, rozwój postaci i całej drużyny, walka turowa ,
      skomplikowane questy bez quest loga z krótkim 'quest summary' ( trzeba było się
      męczyć , wszystko czytać i zapamiętywać!), bez strzałek naprowadzających na
      miejsce questa... bez podświetlania itemków, które trzeba zebrać... TO była gra.

      Nie wiem jak u Was, ale dla mnie z grą to trochę jak z nauczycielem. Z
      respektem wspomina się tych, co nam dali wycisk i coś nauczyli. Natomiast śmieję
      się z tych, co traktowali po macoszemu. A obecnie (ostatnie parę lat) nie mogę
      sobie przypomnieć rpga ( lub wanna-be rpga) , który NIE traktuje mnie jak debila
      (omijam gry na konsole, bo nie mam) O, chyba mam... czasem zerkam na quest
      help od Nehrima surprised Ale znowu, to mod graczy, a nie twórców....

      Może i gracze powstaną z martwych, ale co to da? Nikomu się już nie opłaca
      roić długich, naprawdę rozbudowanych rpgów, skoro można zrobić super odjazdową
      pokazówkę filmową z zakręconą fabułą starczającą na max 2 dni ( W tyle mój mąż
      przeszedł Mass Effecta) i zarobić o wiele większe pieniądze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka