Dodaj do ulubionych

chrabąszcze

28.06.11, 20:16
pamiętałam jedynie z dzieciństwa a tu nagle, wieczorami na balkonie, nad pelargoniami całe stada. Trochę mnie to niepokoi, bo jednocześnie przy naprawie ogrodowej ścieżki wykopałam z trawnika duże larwy. Jak sobie rodzić, macie doświadczenie? W moim ogrodzie rośnie dużo roślin wszelakich i ładny trawnik. W maju, na podjeździe do garażu widać było małe kopczyki, lejki, domyślałam się, że to po tych owadach. Chrabąszcze mogą zniszczyć ogród, wiem. Biorę się do roboty, tylko co najlepsze, najskuteczniejsze?
Obserwuj wątek
    • zetka50 Re: chrabąszcze 28.06.11, 23:04
      Też mnie to martwi, nigdy nie było u mnie chrabąszczy, a w tym roku po zmroku jest ich mnóstwo :(
      Trawa zrobiła się w miejscu słonecznym żółta, wyschnięta, przekopałam i znalazłam pędraki :P
      Opryskałam tydzień temu preparatem Apacz 50 WG, no i nie widzę efektów, może trzeba powtórzyć? Ktoś się zna?
      • ekspertleroymerlin Re: chrabąszcze 29.06.11, 10:22
        Witam,
        Przy dużym zagęszczeniu chrabąszczy sprawa nie jest łatwa. Można pozbywać się ich ''ręcznie'' strącając z drzew odrętwione chrabąszcze po nocy na przygotowane płachty i sparzyć wrzątkiem (wysuszone mogą stanowić karmę dla ryb i trzody chlewnej). Opryski należy stosować wg ścisłych zaleceń danego producenta i raczej przy pomocy wyspecjalizowanej ekipy - polecane preparaty to: Owadofos płynny 50 (0,15%), Zolon 35 EC (0,2%) lub Basudin 25 EC (0,15%).
        Pozdrawiam, Wojtek
        Ekspert Leroy Merlin
        • agnieszsz Re: chrabąszcze 29.06.11, 12:11
          Mój sposób nie jest drastyczny, ale wręcz ekologiczny. Kosy. Zimą dokarmiam je (m.in.jabłkami), przyzwyczajają się do mojego ogrodu. A gdy nadejdzie wiosna - zaczyna się widowisko. Biegają po trawniku, chyba słyszą te pędraki i wydziobują je. Jeśli jest samica w gnieździe lub młode - to składają na kupkę, potem zabierają do gniazda.Tak kursują całymi dniami, więc myślę, że ratują mó trawnik i rośliny. Kosy mają gniazda słabo zabezpieczone - więc pomagam im odganiając sroki - drapieżniki.

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/ea/sc/zbzd/5cTI9W88ZoB599YNpB.jpg
          • bakali Re: chrabąszcze 29.06.11, 12:20
            Serce roście, gdy sie czyta takie posty jak agnieszsz :) dostajesz order uśmiechniętego ogrodnika :)
            • agnieszsz Re: chrabąszcze 29.06.11, 12:36
              Dziękuję. Myślę, że dostanę drugi order za rośliny przyjazne pszczołom. Rozmnażają mi się w ogrodzie dziewanny, malwy lekarskie i inne ulubione przez pszczoły. A na pustynnikach po prostu szalały latając z czerwonymi muskułami.

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/ea/sc/zbzd/fybiDisRqBawf7EOQB.jpg
              • bakali Re: chrabąszcze 29.06.11, 13:20
                A wiesz agnieszsz, pamiętam to zdjęcie z kosami z innego wątku. Zimą zainspirowało mnie do dokarmiania kosów taką samą metodą, wcinały jabłka aż miło.
                Niestety, moje kosy są chyba mniej wdzięczne niż Twoje, bo zimą były w ptasiej stołówce codziennie, a teraz nie widzę w okolicy ani jednego.
                • agnieszsz Re: kosy 29.06.11, 21:04
                  Moją zimową stołówkę widziałaś w wątku o dokarmianiu ptaków zimą - ktoś się zastanawiał, czym zwabić ptaki do karmnika, żeby wnuki mogły podziwiać. Ten wątek był bardzo popularny.
                • dar61 kot kosowi kota pogoni 29.06.11, 21:27
                  {Bakali}:

                  ...moje kosy są chyba mniej wdzięczne niż Twoje, bo zimą były w ptasiej stołówce codziennie, a teraz nie widzę w okolicy ani jednego...

                  Za to „chyba" odpowiedzialne mogą być spieszone koty, psy i dzieci co ciekawskie.

                  U na całe lato kosy za nami w ogródku chodzą, kilka metrów obok, żerują i mają mało ku nam bojaźni.
                  Szczególnie - w roku u nas mniej kotnym, mniej psim, słabiej dziećmi w ogrodzie obfitym.
                  To dla nich [kosów] wykładamy pod wieczór płaskie miseczki ze znalezionymi za dnia smakołykami, pędrakami właśnie.
                  Rankiem następnym miski są puste, a odwracanie kory na zagonkach, zwykle dziobem czynione, tego dnia jest mniejsze.

                  Pod naszymi drzewami walają się latem zewłoki chrabąszczy, z wielką dziurą wydziobaną na ich przedpleczu.
                  To robota innych naszych pomocników, żerujących inaczej niż kosy - w koronach drzew.
                  Wystarczy - jak to czynią forumianki - zimą śnieżną wspomóc pomagierów.
                  Wczesną zimą skopać ogrodowe włości na zięblę, która w mroźny czas zniszczy nadmiar pędraków w płytkiej warstwie gleby.
                  I - nie mieć trawników [+kretów].
                  • agnieszsz Re: kot kosowi kota pogoni 29.06.11, 22:04
                    Właśnie koty czynią spustoszenie w gniazdach kosów. Te ptaki są jakby nierozsądne - nisko robią gniazda, zdarza mi się znajdować kawałki młodych kosów na ziemi. Już się zastanawiałam, czy pod gniazdem nie zrobić jakiejś przeszkody dla łasuchów.
                    • dar61 tchórz kosowi kunę pogoni 30.06.11, 19:39
                      A jeśli nie ma kotów, to za hekatombę kosów mogą odpowiadać np. kuny, łasice, tchórze.
                      U nas czasem kotów nie było przejściowo, a zanik kosów - i nadwyżka kosich neo-kawalerów, owdowiałych po wyjedzeniu kosic wysiadujących jaja w gnieździe - pewne.

                      Wskazówką obecności tych kun w okolicy naszej - może i u {Agnieszszy} - są demonstracyjnie deponowane przez kuny odchody - grubość długopisu, do 5cm długie - pozostawiane czy to na kamieniu, czy to na pieńku, na środku chodnika świeżo pozamiatanego wczoraj - ale zawsze na miejscu wyeksponowanym.
                      Nie bez przyczyny moja kocica bała się wyściubiać nos poza opłotki nasze, choć ją do spaceru ze mną wabiłem.
                      Wychodziła na 50 metrów - i rejterowała na ogródek...

                      ---

                      Koty to dranie. Prócz mej kotki.
                      • agnieszsz Re: tchórz kosowi kunę pogoni 30.06.11, 22:10
                        Dobrze znam te odchody kun, ostatnio z pestkami czereśni. Nadwyżkę kosów- kawalerów też zauważyłam, nawet taki smętny pisk kosa - nie wiem, czy nie oznacza straty zawartości gniazda. Jakiś czas był spokój z kunami, po tym jak była przejechana samica. Ale po kilku miesiącach sprowadziły się nowe, niestety.
                        • dar61 Kuna ... 30.06.11, 23:05
                          ... musi mieć u {Agnieszy} w okolicy dobre warunki do rozmnoży. Jakąś chałupinkę mało nawiedzaną , altankę, składzik itp.?

                          Moi sasiedzi wspominają, że na naszym stryszku od zawsze kuny miały schronienie.
                          Ponoć nocami chrobotały, właziły po drzewie na rynnę, stamtąd szczeliną w podokapówce na strych. Drogę tę wskazał mi moja kotka, kiedy po dachówkach ścigała tam pliszki.
                          Znalazłem kilka lat temu tamtych dawnych kun lokum, w b. ciasnym, niskim zakątku naroża nad moim mieszkaniem, na stryszku.
                          Chyba z wiadro tam starych kunich odchodów wygrzebałem.
                          Jak dach poprawili nam dekarze, podokapówkę też, to pojaw kun na strychu się nie powtarza, choć na ogrodzie są nocą często.
                          Szkoda też mi wyciąć tę śliwę, co się do mojej części rynien tuli, bo przyrzekłem sobie, że dopiero wtedy ją wytnę [pyszne rodzi owoce], kiedy zaowocuje jej potomek. Rosną jej 3 siostry, ale cosik za wolno...

                          Inne miejsce w naszej okolicy, które podejrzewam jako bazę rozrodu kun, to zapomniana chlewnia przy pobliskiej szkole, do której już się mało kto przyznaje, pełna starej słomy. Śladów kun tam multum.
                          Mnie kuny tak bardzo nie przeszkadzają, bo w okolicach moich myśliwi wytłukli wszystkie drapieżniki, niech więc kuna je zastępuje.
                          Może warto, by sama {Agniesza} swe stare chlewiki okoliczne przepatrzyła.
                          Może tym swe kosy wspomoże.

                          • agnieszsz Re: Kuna ... 01.07.11, 12:59
                            Masz rację, są opuszczone chałupiny i szopy, ale mają spadkobierców, więc nie mogę się wtrącać. Jeśli hodujesz kury, to powinieneś być zadowolony z wytłuczenia drapieżników przez myśliwych (mam tu na myśli lisy). U nas myśliwi ustrzelili by raczej coś na obiad - lisów są całe chmary. Zamordowały już wszystkie kury bliżej lasu, teraz zbliżają się do nas. Ostatnio w biały dzień lis porwał kurę sąsiadce, dlatego myślę, że moje kurki też są pod obserwacją. Myślę , że ich sprawką jest też zniknięcie zajęcy i kuropatw.
                            • dar61 Kura-tuj się, kto może! 02.07.11, 11:21
                              Mnie i naszych sąsiadów od hodowli kur odstręczają dawiejsze, z kilkanaście lat temu - doświadczenia śp. sąsiada, któremu właśnie lisy trzebiły stadko [wypuszczał je bez sensu, ryzykant, na skraj lasu] oraz kusząco niskie ceny kurzęciny z hodowli przemysłowych.

                              Lisy nasze okoliczne ponoć - opowieść znajomego mego, n.b. myśliwego - potrafią tuż za płotem jego półotwartej, słabo ogrodzonej posesji, w biały dzień, spałaszować nawet półdzikiego przydomowego kota, nie bojąc się podchodzącego tam, dla obserwacji tego pokazu siły, opiekuna kota.
                              Albo myśliwy ten mój ma bujną wyobraźnię, albo szczepionki na wściekliznę dla lisów odkrywają swą drugą tajemną stronę.

                              Jednak moja kotka, która tam, u tego znajomego, dzieciństwo spędziła, do lasu ze mną na spacer chadzać więcej niż 50 metrów nie chciała. Trauma jakaś u niej, czy co?
                              Jej wierzę.

                              Proszę uważać tedy na spacerach, odważną i szybką być w razie czego - a i dopełnić skrupulatnie zapisków testamentowych, Szanowna {Agnieszszo}.
                              ;-)

                              Dar61
          • bogumilka To mi sie podoba. Jak wabisz te kosy? 26.07.11, 22:56
            Potrzebne jakieś skrzynki lęgowe?
        • wrexham a kury? 29.06.11, 13:55
          jadlyby te chrabaszcze? bo trzody chlewnej ani ryb nie mam w poblizu, za to sasiadka hoduje kury ;)
          • bakali Re: a kury? 29.06.11, 14:25
            Czy kury jadają chrabąszcze? Jasne!
            • wrexham Re: a kury? 29.06.11, 14:44
              no to pozbieram dla sasiadki jak sie da, zeby sie nie zmarnowaly ;)
              • dorkasz1 Re: a kury? 29.06.11, 16:34
                Chyba nie wpadłabym na to, aby na trawnik wypuszczać jakiegoś Indianina żeby na larwy polował... Bliższa mi współpraca ze szpakami, choć czereśniami i wiśniami też trzeba się podzielić :)
                • sto100 Re: a kury? 29.06.11, 22:06
                  bardzo mi odpowiada sposób z udziałem kosów, uwielbiamy w domu ptaki. Ale mamy także łowcę, kota i jego trzeba mieć na uwadze. Również z chemią . Najbardziej boję się zgubnego wpływu pędraków na trawnik. Miłośników kosów pozdrawiam, na dobre rady czekam. Niczego co dobre nigdy nie jest za dużo.
                  • zetka50 Re: a kury? 29.06.11, 22:16
                    Te kosy chyba nic nie poradzą bo pędraki sa głęboko w ziemi nawet do 15 cm, zimą schodzą w dół aby nie przemarznąć:P
                    Najlepszy myślę że jest kret, no ale wtedy mamy tak zrytą działkę że hej :/
                    • agnieszsz Re: a kury? 30.06.11, 11:50
                      Byś się zdziwiła widząc kosa w akcji. Wali w ziemię z całych sił, zawsze celnie. Nawet pozostają w trawniku wgłębienia, ale to trawnikowi na pewno nie szkodzi - przecież my sami też napowietrzamy i tniemy korzenie wertykulatorami. Żeby kret oczyścił cały teren z pędraków, to działka musiałaby być od spodu zdewastowana. Tak czy siak pomagajmy kosom - bardzo trudno im wychować młode, a ich śpiew jest cudny. Ile wysiłku wkładają w to, żeby każdy swój trel zakończyć inaczej.
                      • dar61 W łajnie kosa patykiem gmerając 30.06.11, 19:28
                        Nieco mi smutno, że nasze domysły o diecie kosów mogą być pomyłką - czy one po prostu nie pastwią się nad dżdżownicami ryjąc w trawniku? Za rozmnożonymi soczyście połowkami dżdżownic, cietymi wertykuliz... wretykal... - no, tym napowietrzatorem?

                        Pędraki chrząszczy żerują na końcach korzeni, od dołu. Korzeniach traw, też, jeśli w okolicy brakuje innych, liściastych, młodocianych i delikatnych, soczystych, smakołyków.

                        Nam żrą te żarłoki wszystko.
                        Mam w oczach ich widok - na postać nanizanych koralików dyndających u korzeni, kiedy delikatnie kiedyś glebę rozluźniałem, wykopując natrętne korzenie pewnego krzewu, jaki nam wrastał w zagony. Na korzeniach dyndało tych klejnotów kilkanaście. Od małych jednoroczniaków, do gigantów 5-letnich.

                        Badanie diety kosów jest proste - jeśli w ich odchodach są chitynowe resztki, dość trudno strawne, to opowieść {Agnieszy} musi prawdą być.
                        • sto100 Re: W łajnie kosa patykiem gmerając 30.06.11, 21:17
                          i jak raiłeś sobie dar z tymi pędrakami? Ja wiem, że krety też są pomocne o ile jednocześnie nie uczynią własnych szkód. My mamy marną ziemię, żwirek z nawiezioną warstwą gleby, krety nie przychodzą. Pędraki licho przyniosło a latające w tym roku chmary chrabąszczy zaniepokoiły, zasadnie. zatem powalczmy razem tzn. ja przy waszej, doświadczonej dłoni. czy są jakieś szczególne rośliny, tzn. ich okłady korzeniowe, których lepiej unikać? Albo co można posadzić lub posiać aby im szkodziły lub odstraszały? To są pytania laika zatem może i zabrzmią trochę dyletancko. Żal mi pięknego ogrodu, wypracowanych roślin, zielonej przestrzeni. Po to wyszłam z blokowiska.
                          • dar61 zniechęcanie pędraków 30.06.11, 22:40
                            {Sto100}:

                            ...My mamy marną ziemię, żwirek z nawiezioną warstwą gleby...
                            My też.

                            ...krety nie przychodzą...
                            U nas też.

                            ...latające w tym roku chmary chrabąszczy zaniepokoiły...
                            Nie ma strachu, one zjawiają się lokalnie licznie, jeśli w okolicy miały na drzewach liściastych żerowisko, a pojawią się podobnie licznie za 5-6 lat.
                            Będzie dużo czasu, by przemysleć z nimi, z ich nadwyżkami, walkę.

                            Prawdę mówiąc nasze ogrodowe poczynania mieliśmy ograniczone - jesteśmy zieloną wyspą liściastych gatunków wśród lasów iglastych - a to zawsze zwabia do składania jaj chrabąszcze i inne drobne chrząszczyki.

                            Sposób na pędraki jest, moim zdaniem, jeden - unikać monokultur.
                            Przy sadzeniu jakichś rzadszych odmian, gatunków czy ras, sadzonych jednoegzemplarzowo, warto dobrze ręcznie ziemię przebrać ze starszych, wyraźnie widocznych faz szkodników glebowych [drutowce, rolnice, pędraki]. Potem, kiedy np. krzewy czy byliny podrosną, spokojnie sobie z drobnym podgryzaniem korzonków radzą.
                            Na starcie trzeba je solidnie podnawozić na słabszych gruntach, podlewać w czas kłopotliwy, startowy dla młodych sadzonek - a starsze, z dobrze przygotowanym stanowiskiem glebowym powinny być samowystarczalne. Jeśli są dobrze zagęszczone i na suchszych glebach ewent. zaściółkowane.

                            Ciekawym sposobem, który tu kiedys pewien forumianin opisał, było ... założenie kompostownika w ogródku - typu klasycznego, niezadaszonego - on zwabiał do składania jaj chrabąszcze, a potem wystarczyło kompost przesiać i ręcznie wybrać nawet całe setki pędraków, niszcząc populacje copięcioletnią chrabąszcza majowego, nie dopuszczając do jego wyrojenia się.
                            U mnie jedną z kłopotliwszych pojawów pędraków było sprowadzenie ich chmar wraz z obornikiem - dopiero przed jego przykopaniem to się okazało - szkoda, że nie skontrolowałem tego u dostawcy, u źródła. A to się powtarzało.

                            Sposób na nie jest potem prosty [w ogródku, nie na trawnikach] - zachwalane tu przeze mnie często przekopanie/ orka gruntu na tzw. zięblę - czyli tuż przed 1. konkretnymi mrozami, bez równania/ bronowania. Tak pozostawiona gleba w głęboko wypiętrzonych kęsach zamarza, zaskoczone w niej, wyorane/ wydobyte płytko szkodniki nie mogą ewakuować się głębiej, mróz je przerzedza. Na glebach lekkich to cała korzyść - prócz niezłego uwilgacania się od śniegu zimą - a dla gleb gliniastych zalecana, by poprawić strukturę gleby, rozbić ją na gruzełkowatą.
                            Dwa sezony temu zdarzyło mi się nieco spóźnić z zięblą i kopałem ogródek ... po opadach śniegu. Twardziej było, ale zięblę wykorzystałem (-:

                            Mogę podejrzewać, że odstraszać mogą szkodniki glebowe wsiewki poplonu z rodziny gorczycy. Ja tak często robię i z gorczycą, i z nadwyżką starych nasion rzodkiewek [krewniaczki gorczycy]. Czynię z nich zagonek - i potem przykopuję.
                            Staram się, by nie odłogowały u mnie moje grunta, przed- i poplonuję je wszelaką metodą.
                            Niestety, mój sąsiad wiekowy ogródkowy odumarł był, i jego włości trawą zarosły, co na pewno sprzyja ich dziczeniu i zawładnięciu przez te szkodniki, które u siebie odstraszam.

                            -
                            • sto100 Re: zniechęcanie pędraków 01.07.11, 17:20
                              dziękuję dar za tak wnikliwą dla mnie odpowiedź. Pocieszyłeś, bo nie mamy monokultury, wiosną założyliśmy otwarty kompostownik (teraz będziemy przesiewać), zachęcamy zimą ptaki, ale tej zimy i wiosny było ich znacznie mniej. Niestety sąsiedztwo to pusta działka, jednak szkodzi. Skorzystam z wszystkich rad, bo cenne i doświadczone. pozdrawiam
                          • dar61 Re: W łajnie kosa patykiem gmerając 02.07.11, 10:57
                            {Sto100}:

                            ...czy są jakieś szczególne rośliny, tzn. ich okłady korzeniowe, których lepiej unikać?...
                            O, tak.

                            Jeśli chciałaby u siebie wokół ogródka na gruntach piaszczystych Szanowna {Sto100} pozostawiać blisko rosnące robinie akacjowe, topolę osikę, śnieguliczki czy różę pomarszczoną [francuską] - to proszę tego nie czynić. Ciąć je i żywym ogniem zwalczać. Warto nauczyć się rozpoznawać ich siewki, eliminować je i darować swemu najgorszemu wrogowi...

                            Nam te drzewa [na metrów kilkanaście] i krzewy [na metrów kilka] wrastają daleko w ogród i wybijają co kilka lat odrostami w najmniej oczekiwanych miejscach, np. wśród jakiegoś krzewu, któremu na naszych jałowych piaskach z wielkim trudem przyszykowaliśmy wysepkę żyznego gruntu.
                            Wtedy, kiedy zawodzą metody karczunku tych odrostów - i tylko wtedy - potrafię docenić wredność trucizn herbicydów systemicznych [działających dokorzeniowo jedną swą nierozcieńczoną kroplą], jakie na ten świat wypuściła firma Monsa*to...

                            Takich natarczywych roślin jest więcej, proszę uważnie więc przemyśliwać każde wprowadzenie nowego gatunku czy odmiany. Moje nasadzenie kokornaka na granicy działki wprowadziło zamęt w uprawach mego śp. sąsiada - musiałem mu usługowo karczować mego kokornaka odrosty metr poza naszą miedzą.
                            Też starodawne krzewy, od wieku u nas rosnące, krzewy bzu lilaka właziły mi w moją ogrodową dziedzinę. Ich inwazję w poszukiwaniu pokarmu nieco ograniczyłem zakładając jemu w gruncie - w porywie eksperymentu i rozpaczy - głęboko wkopane oblachowania od strony ogródka, a i tak je omija co 5 lat.
                            Podobnie jak mój przypłotowy jesion, jakiego ja bym, osobiście, na swych piaskach nie posadził.

                            Przy okazji - proszę uważać na tego typu słabszych gruntach na nornice - moim sąsiadom, niechętnym kotom, na naszych piaskach one rąbią wszystko, szczególnie jeśli się pozostawi np. marchewkę za długo jesienią w gruncie, albo jeśli się ma jakieś w okolicy zaniedbane zakątki, gdzie zimą gleba nie zamarza, bo jest czymś zakryta.
                            Wypatrzyłem takie miejsce dzięki swej ogrodowej kotce - było to wrośnięte wręcz w trawę zwałowisko folii po zapadniętym i zapomnianym [sąsiad się wyprowadził, bałagan pozostał] namiocie foliowym. Nora tam na norze była, długo potem tam nowy sąsiad miał z nornicami kłopot, dopóki jego narzeczona nie wzięła sobie w dom łownej kotki.

                            Ja miałem z tymi nornicami nawet kłopot, kiedy zaczęły mi zimą podgryzać nowo posadzonym drzewkom korzenie i „szyję" korzeniową.
                            Wpadłem na pomysł rozrzucenia w dołku i ułożenia na poziomie zerowym wokół pieńka ... potłuczonych butelek szkłanych.
                            Jak ręką uciął skończyły się wizyty zimowe. Wystarczyło tylko jeszcze upilnować zimowych wizyt zajęcy, na stałe całodobowo [klapki w trzech parach drzwi od domu do ogrodu] umożliwić w tym ogrodzie wizyty swym kotom, potem kocury zamienić na kotkę - od tego czasu moja [i sąsiadów] kotka pilnuje stanu liczebnego gryzoni.

                            Pędraki u nas to drobny element całości :-)
    • mjot1 Re: chrabąszcze 02.07.11, 11:31
      Powiadają, że plaga...
      A dla mnie widok chrabąszcza majowego to wydarzenie. W tym roku widziałem tylko jedną postać doskonałą a i to już niedziałającą, zepsutą.
      Na stronie. Ośmielam się twierdzić, że pędrak łupem kosa to przypadek jeno.
      • liiona Re: chrabąszcze 02.07.11, 14:55
        A i ja się cieszę jak chrabąszcza zobaczę, we włosy wieczorem potrafi się zaplątać i trzeba nieboraka z opresji ratować. Jak nie wiedziałam że to chrabąszcze to myślałam że to jakieś żuczki są:) dopiero jak jeden z nich w skalniak wpadł i pod szkłem powiększającym go obejrzałam to teraz wiem kto nas odwiedza. O trawniku że go zniszczyć potrafią nic nie wiem, a że kosy je w jadłospisie maja to nie dziwota bo tłuste są:)
      • bakali Re: chrabąszcze 03.07.11, 17:01
        U mnie na Pomorzu chrząszcze majowe występują masowo pod koniec czerwca, latają na wysokości 9 piętra i na balkonie są łapane i zjadane przez koty.
      • minniemouse Re: chrabąszcze 10.07.11, 01:07
        Powiadają, że plaga...
        A dla mnie widok chrabąszcza majowego to wydarzenie. W tym roku widziałem tylko jedną postać doskonałą a i to już niedziałającą, zepsutą.
        Na stronie. Ośmielam się twierdzić, że pędrak łupem kosa to przypadek jeno.


        dla mnie tak samo. o ile od lat nieskutecznie walcze z Mjotem o niepalenie i o sterylizacje
        o tyle ze wszystkim innym goraco sie z nich zgadzam :)

        och jak cudownie bylo lapac te specyficznie chrupiace w pudelkach od zapalek chrabaszcze
        w dziecinstwie! i jak sie bylo zrecznym, to mozna bylo duzo nalapac.. oczywscie chwile potem sie wypuszczalo no bo co z tym ostatecznie mozna bylo robic :)
        pochrupaly, pochrupalu, podrapaly po skorze i fruuu!... gdzies w kierunku nieba..

        gdzie to sie podzialo?
        ja wierze w harmonie natury, ying and yang.

        przez te wszystkie ohydne posypywania trutkami to wlasnie rozne paskudztwa sie mnoza, bo paskudztwa mnoza sie tysiacami, milionami a drapiezniki jednostkami.
        tylko ludziska tego nie rozumieja. wytruwajac szkodnki, przy okazji powoduja ze gina tez z glodu tez ich naturalni drazpiezcy. i olie szkodniki odradzaja sie bardzi latwo, to drapiezcy juz nie.
        i potem zale - co sie stalo mojej rozy, co sie dzieje z moim trawnikiem, rautnku??
        a nie trzeba bylo kreta wyganiac, na ten przyklad.

        Minnie
    • agnieszsz Re: chrabąszcze 02.07.11, 15:54
      Okazuje się, że jest preparat ekologiczny na chrabąszcze, działa również na nicienie, których nie widzimy, a podobno są przyczyną jednej trzeciej strat w rolnictwie. To Biomass Sugar - produkt uboczny przy produkcji cukru. Problem chrabąszczy i nicieni jest poruszany w bieżącym odcinku Maja w ogrodzie (TVN Meteo) - dziś jeszcze powtórka o 17 , 20 i 23. Mjocie, na własne oczy widziałam kupkę pędraków, którą uskładał kos, a potem zabrał do gniazda.
      • sto100 Re: chrabąszcze 03.07.11, 19:40
        właśnie widziałam ale także uwagi Mai, że ten rok nie jest korzystny dla ogrodów, bo ich dużo. Kotka ogrodowa jest bardzo pomocna, wyłapuje nie tylko u nas, ale i u sąsiadów, wszelkie myszy. I dzięki jej za to. W tym roku niestety również małe ptaszki czasem wpadną w sprawne łapki, ale wcześniej potrafiły z niej się naigrywać, np. pikować nad jej łepkiem. Raz, drugi chybiła a potem już nauczyła się czatować pod świerkiem i skok. Natura, biologia.Wracając do roślin to mamy głóg różowo kwitnący, bardzo ładny, spory. I chyba lubiący dużo wody, bo rosnące nieopodal kwiaty czasem padają, żółkną. Mamy różne wierzby, które uwielbiam. Jedna pienna, o małych szarawych liściach i późnych baziach wielkości małych ziaren ryży zszarzała nagle. Coś jej szkodzi, została opryskana preparatem ze sklepu, okopana, nawieziona. obawiam się robactwa, bo widać pod listkami czarnawe punkty. Wierzba z wielkim obłokiem gałązek, z tego tytułu nazwana Toną Tarner. O Tinę trzeba zadba, może dar miałeś doświadczenie?
        • agnieszsz Re: chrabąszcze 03.07.11, 20:23
          Ptaki nie naigrywają się z kota, a pikują dlatego, żeby sobie poszedł, bo wiedzą, że jest śmiertelnym zagrożeniem dla nich. Ja ganiłam moją kotkę za złapanie ptaka, za myszy chwaliłam - chyba coś zrozumiała, bo ptaków nie łapie, a z każdą myszą przyjdzie się pochwalić.
        • dar61 O 'Tinę' i 'Tonę'... 03.07.11, 23:00
          ... nie miałem okazji się martwić. Nie sadziłem ich na naszych piaskach.
          Pewnie miałyby tam problemy.
          Ciekawe, co to jest to „okopywanie". Oby to nie było kaleczenie jej płytkich korzeni, bo na piaskach mogły one je wytworzyć dla wyłapywać podlewania, jakie zapewne wspomagało na piaskach u {Sto'y} opady deszczu.
          Rok ten nasz obecny jest w Polsce dziwny i może nie sprzyjać wody potrzebującym, młodym drzewom - w okresie silnego wiosennego wzrostu mieliśmy upały letnie, teraz chłody wiosenne. Może ta kombinacja pogodowa niektórym szkodzić.

          Opadaniem części kwiatów w taki czas nie dziwiłbym się. U moich ojczulków z kilkudziesięciu owoców pigwy, jakie przeszły trudny okres zawiązywania owoców w czas niedostatku tam zapylaczy, już zostało tylko z dziesięć - rośliny czują, co mogą wykarmić. Może i też ten głóg u {Sto'y} ma kłopoty, bo samotny - z zapylaniem? Głogi zwykle tego typu pomocy sąsiedzkiego pyłku wymagają.

          U siebie posadziłem kilka głogów, ale ich nie wspomagam podlewaniem, nie dawałem im podsypki w dołki [rosną na zapłociu w strefie podleśnej]. Właściwie nie kwitną nam, ale taką im rolę przewidziałem, mają nam podszytem być - a dość już ładnie tam, z innych tuzinem gatunków, wypełniają przestrzeń.

          Czasem dziwię się, że niktórym nie chce się wziąć, Szanowna {Sto100}, okularów na nos, czy lupki, by w czarnych punktach wypatrzć np. mszyce, łatwo odróżnialne od szarzyzny nalotu choroby grzybowej. I te, i te można zawczasu zdusić w zarodku zarazy.

          Same wierzby dość odporne są: z wbitych przez sąsiadów ogródkowych mojej Babci, na obrzeżu jej zamiejskiego ogródka, zamiast ogrodzeniowych kołków wyrosły [skraj rowu] już niemałe drzewka ;-)
          Ale tam wilgoć jest, to i są one na swym miejscu.

          ---

          {Agnieszsza} ma rację - ptasie pikowanie kotu nad łbem wskazuje, że blisko ptaki miały swe gniazda i stąd ich usilna walka. Daleko od swych gniazd są zwykle ostrożniejsze.
          Ale miałyby swą rolę te koty do spełnienia zamiast innych drobniejszych drapieżników, jakich u nas coraz mniej. Widuję w roli takich nawet sroki, które zwykle są padlinożerne, a nie aktywnie atakujące.
          Ptakom polskim możemy o tyle pomóc, by konstrowac pradawne bogactwo siedlisk. Trawnikowe i polne wielkopowierzcniowe uprawy im nie pomagają.
          Warto na nich ustawiać b. wysokie tyczki z poprzeczką u góry - pomogą nam wtedy nocą sowy w walce z gryzoniami, za dnia stamtąd atak mogą rozpoczynać na nornice jastrzębie.

          P.S. Tinie T. współczuję mężów, ale jej głosu, z ostatnich jej płyt, nie mogę spokojnie słuchać, z uwagi na tę jej manieryczną chrypę. Choć melodyka jej dziełek była niezła.
          I fryzura.
          • sto100 Re: O 'Tinę' i 'Tonę'... 04.07.11, 18:32
            okopywanie, nieszczęsne, nieprecyzyjne słowo. To delikatne wzruszenie gleby, drzewa i krzewy oglądam często, przyglądam się listkom, konarom, kwiatom, owadom. To nie mszyca, kropki drobniutkie, przy nasadzie listka zresztą malutkiego. Myślę, że opryski, dzisiaj ponawiam pomogą. A jeżeli nie, to cóż, ponowię, bo śliczna ta czupryna. natomiast dziękuję za podpowiedź i sadzę drugi głóg. One pięknie kwitną, chociaż cięte tracą możliwość mając za to piękne kształty. Co do ptaków to nie zgadzam się, obserwowałam, gniazda miały wysoko. Za to w tym roku chroniłam młode kawki przed łowcą, bo były nieporadne. Umiały wylatywać z gniazda w kominie, ale już z trawnika nie. No i kot oczywiście musiał być nie tylko odganiany ale wręcz zaganiany do domu.
            • sto100 Re: O 'Tinę' i 'Tonę'... 13.07.11, 20:27
              ponieważ jestem zasadnicza zatem dla porządku uprzejmie informuję zainteresowanych, że dzisiaj odkryłam w pniu mojej ślicznej drzewiej wierzby 3 spore robaki, które zjadały tkankę pnia, przez co zwyczajnie w oczach uschła. Z żalem wycięłam Tinę a ziemię, niestety, "uchemiłam". Nie wiem co to w nią wniknęło ani jak w przyszłości bronić pozostałe. Nie można ogrodu pozostawić tylko naturze i wspomnieniom z dzieciństwa.
              • dar61 Jest znak ... 13.07.11, 21:05
                ... zapytania, czy te „robaki" to tzw. szkodniki pierwotne, czy szkodniki wtórne. Te drugie żerują na osłabionych innymi przyczynami roślinach, albo wręcz na roślinach martwych.

                Te „robaki" to robaki płaskie [płazińce], robaki obłe [obleńce] czy może owadzie larwy?

                Jakie by nie były, to nasze kondolencje byłyby należne Szanownej {Ście}.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka