Dodaj do ulubionych

Czego zazdroscimy sasiadom...?

26.06.04, 04:49
Wiem ze nieladnie jest zazdroscic ale co ja na to poradze ze zolkne za kazdym
razem jak mijam wspaniala Gunnere na drugiej ulicy, albo troche dalej ogromny
klematis - na moje oko- The President - u jednego "zielonopalcego"
Chinczyka :))
ale juz tlumacze ze nie jest to zlego rodzaju zazdrosc, bo ciesze sie ze im
tak ladnie rosnie! ale sama np. nie mam miejsca na Gunnere..:(

a wy , cos zazdroscicie? (w ten mily sposob)

Venus
Obserwuj wątek
    • wcyrku1 Re: Czego zazdroscimy sasiadom...? 26.06.04, 08:57
      nie mam chinczyka
    • mali_na Re: Czego zazdroscimy sasiadom...? 26.06.04, 09:39
      Braku muru. Moja działka z jednej strony ma tył domu sąsiada (niestety zabydowa
      miejska) wysoki na 3m. Posadziliśmy na nim bluszcz, niestety w tym roku część
      wymarzła, tak że znów widać cegły.
      Może ktoś ma pomysł jak ten mur zamienić na element zdobiący ogród?
      • mjot1 Re: Czego zazdroscimy sasiadom...? 26.06.04, 10:29

        Do Mali_ny.
        „Nie pękaj!” i kontynuuj z tym bluszczem. Jedno niepowodzenie nie może Cię
        przecie pokonać.
        A złośliwie to chciałem zaproponować fototapetę hi hi hi

        Zaś, co do tytułowego pytania. Hmmm...
        Rzecz ujmując ogólnie to: ich sposobu na życie!
        Nadmienić tu muszę, że moimi sąsiadami są mieszkańcy lasu (zwierzaki, ptaki i
        owad wszelaki).
        Sądzę jednak, że chyba nie to tu szło...?

        Najniższe ukłony!
        Zazdrosny M.J.
        • moonalisa1 Re: Czego zazdroscimy sasiadom...? 26.06.04, 11:54
          ja zazdroszcze swoim sasiadom,pieknej wisni ozdobnej,wiosną obsypanej
          rózowymi malutkimi kwiatkami,drzewko bylo chyba sadzone bardzo dawno,ma
          piekny ksztalt ,pien,jest nie duze ale zwarte i nie krzaczaste.Z dugiej
          strony mam sąsiadów,ktorzy maja cale łany liatrii ,,igly kleopatry,, i innych
          oryginalnych kwiatów,ktore jakoś nigdy im nie wymarzają.....
        • mali_na Re: Czego zazdroscimy sasiadom...? 26.06.04, 14:04
          Fototapeta to byczy pomysł:) Już ją widzę.... palmy na tle szafirowego morza:D
          Rozmarzyłam się.
          Mur jest paskudny nie dość,że wysoki to jeszcze różnorodny, czerwona cegła
          wymięszana z białymi pustakami i okraszona miejscami szarym suporeksem.
          Tynkowanie poprawiłoby sytuację w umiarkowanym stopniu, a wpuszczenie do
          ogródka ekipy burzymurków skończyłoby się dewastacją moich roślin.
      • cath13 Re: Czego zazdroscimy sasiadom...?: mur 26.06.04, 16:13
        Rdest Auberta? Jest potwornie agresywny i bodajże dekoracyjny dopiero wtedy,
        jeśli ma duże pole do popisu. Ewentualnie milin amerykański, jesli masz tam
        względnie ciepło - u mojego sąsiada (o tego mu zazdroszczę) milin sięga już
        drugiego piętra i wściekle kwitnie, mimo że to przy całkiem ruchliwej ulicy.
    • joasia72 Re: Czego zazdroscimy sasiadom...? 26.06.04, 14:48
      Mój sąsiad ma w oczku wodnym żabę (a może kilka).wieczorem tak pięknie
      rechocze.
      Aśka
      • wini3 Re: Czego zazdroscimy sasiadom...? 28.06.04, 08:56
        W sprawie muru - bardzo polecam hortensję pnącą - u mnie rośnie jak wariatka a
        to dopiero 2 lata i kwitnie do jesieni albo jeszcze dłużej. A może kokornak -
        nigdy tego nie uprawiałam ale zieleni daje mnóstwo.
        W sprawie zazdrości to chodzę po ogródku i myślę czego inni mnie zazdroszczą.
        napewno róż - niebywale zakwitły, glicynii- bo rośnie jak głupia, niestety nie
        ma bogactwa kwiatów. Sama spoglądam na magnolie - niestety nie mam miejsca na
        nie. W oczach ciągle mam widok domu z dużym trawnikiem i kępą różnych azalii. W
        pełnym słońcu! Kwitną przecudownie- zawsze jadąc gapię się - niebywały widok. W
        sąsiedztwie rośnie jodła kalifornijska - kiedy wypuszcza przyrosty głaszczę ją
        przez płot na zmianę z suczką spanielką. Ale jej lata są policzone - za szybko
        rośnie/ jodła/ Natomiast wszystkie drobne swoje zachcianki staram się spełniać -
        wypatruję nowości, ciekawostek , kupuję i na ogół klapa. Ale to spełnianie
        marzeń!
    • kasiacha arów!!! 28.06.04, 09:26
      Gdybym ja miała trochę więcej miejsca.... A tak, na marnych 4 arach, to
      wszystko powciskane, jedno na drugim, ostra selekcja zakupów i "zawleczeń" (jak
      rośliny przynoszone od znajomych nazywa mój miły), no i na warzywa miejsca nie
      ma. Mam kilka sałat, pomidorów, krótką grządkę z marchewką czy koprem, po kępce
      ziół takich i owakich, trochę malin i poziomek. A drzewa i krzewy gdzie?
      Przestrzeni mi trzeba!!! Chyba za rok zlikwiduję dzieciom piaskownicę;)Kasiacha
      • mali_na Re: arów!!! 28.06.04, 14:04
        Dziękuję, za porady w sprawach muru. Posadziliśmy coś co ma w nazwie
        trójpalczasty i może wsadzimy coś pięciopalczastago( u kolegi rośnie gęsto i
        wysoko). Dotychczasowe działania miały na celu zamaskowanie szkaradzieństwa,
        ale po głowie chodzi mi pomysł jak tan wstrętny mur nie tylko zamaskować, ale
        zamienić na element zdobiący?

        Ps Kasiucho, co to takiego ary? U mnie są tylko metry kwadratowe.:)
        • kasiacha Re: arów!!! 29.06.04, 08:32
          Potraktuję pytanie poważnie: ar to 100 m2, nie mylić z akrami. Kasiacha
    • ela.m Re: Czego zazdroscimy sasiadom...? 28.06.04, 15:45
      A ja zazdraszczam... wody, którą można podlewać roślinki! Dopiero w ubiegly
      piątek wykopaliśmy studnię i wreszcie będę moga podlewać te moje 5 drzewek...
      mam ich niewiele, ale moja przyszla sąsiadka już mi ich zazdrości. Spytala mnie
      się niedawno, co to za piękne drzewko widzi z okna i jak dlugo musi ono rosnąć
      żeby być takie piękne. Nerwowo zaczęlam się oglądać za jakimś egzotycznym
      okazem, który mi sam wyrósl na ugorze i zobaczylam... moją brzózkę! nie
      sądzilam, że może być ktoś, kto nie wie jak wygląda brzoza! Jeszcze wiele nie
      wiem o świecie! ;))))

      A Wam wszystkim zazdroszczę, że mieszkacie przy swoich ogrodach - ja jeszcze
      będę musiala poczekać :(((
      Ale przynajmnie się teoretycznie przy Was wyedukuję
      Pozdrawiam

      elam
      • piasia Re: Czego zazdroscimy sasiadom...? 28.06.04, 18:13
        Mali_na - czy to trójpalczaste i pięciopalczaste nie jest przypadkiem
        trójklapowe i pięcioklapowe? Jesli tak, to bardzo dobra decyzja - winobluszcz
        włazi na mur sam, a jesienią cudownie się przebarwia. Zabraknei Ci w domu
        książek do suszenia zebranych liści ;)))

        A poza tym zastanawiam się, czego zazdroszczę sąsiadom, i wychodzi mi na to, że
        NICZEGO. No, może bym coś wymyśliła w odniesieniu do jednych moich sąsiadów z
        działki, ale to akurat czego bym im zazdrościła, gdybym umiała zazdrościć, nie
        ma wiele wspólnego z ogrodem...

        Pewnej mojej sąsiadce mogłabym (gdybym umiała) pozazdrościć fantazji. Otóż trzy
        tygodnie temu na środku trawnika ustawiła ona sztuczną choinkę i ubrała ją
        bombkami, przysparzając wiele radości okolicznym użytkownikom :)))
        • mali_na Re: Czego zazdroscimy sasiadom...? 28.06.04, 19:49
          Piasiu było po łacinie coś parthenocisus tricus pidata.Pewnie narobiłam łędów,
          ale to prawda roślinka pięknie przebarwia się jesienią. Niestety, nie jest jak
          przekonałam się całkiem mrozoodporna.
        • palo_ma1 Re: Czego zazdroscimy sasiadom...? 30.06.04, 10:32
          piasia napisała:
          > Mali_na - czy to trójpalczaste i pięciopalczaste nie jest przypadkiem
          > trójklapowe i pięcioklapowe?
          Dokładniej: trojpalczaste, to trójklapowy,
          a pięciopalczaste, to pięciolistkowy.
          Nazwy te oddają precyzyjnie to, że u pierwszy ma pojedyncze
          liście z klapami jak u np. klonu, a u drugiego
          z jednej gałązki wyrasta 5 osobnych podłużnych liści
          podobnie jak u np. kasztanowca.

          Mi ta precyzja nazw bardzo się podoba.

          Pozdrawiam pm
    • antares777 Re: Czego zazdroscimy sasiadom...? 28.06.04, 21:34
      Ja naprawdę jestem skromny :)

      Zazdroszczę moim sąsiadom - tym z bliższej i dalszej okolicy - tego stoickiego
      spokoju, z jakim przyjmują prawdę odwieczną, że:
      "PIES JES PO TO, ABY SZCZEKOŁ"

      Pomachiwajki :)

      Stary Zgred
      • venus22 Re: Czego zazdroscimy sasiadom...? 28.06.04, 21:58
        Co prawda, to prawda,
        swiete slowa Antaresie, tego stoickiego spokoju to ja jez bym chciala miec
        choc kapke..

        Nie da sie ukryc- pies jest po to zeby szczekol, kot polowol, kret kopol
        kopczyki, osy ciely, a muchy drzaznily...

        a propos os- wstawiam nowy watek...

        Venus
    • virridi Re: Czego zazdroscimy sasiadom...? 29.06.04, 09:15
      A ja zazdroszczę działki obok.... Gdybym mogła ją kupić, mój ogród byłby
      duuużyyyyyy...... A tak jest maleńki :((
    • mdabkowska Re: Czego zazdroscimy sasiadom...? 01.07.04, 10:49
      Dla sąsiadów z innych forów godna pozazdroszczenia jest napewno atmosfera tu
      panująca.

      pozdrawiam wszystkich forumowiczów, a szczególnie autorkę tego wątku venus22,
      dobrego ducha tego forum

      Magda
      • bafra Re: Czego zazdroscimy sasiadom...? 01.07.04, 10:58
        Bliższym sąsiadom- niczego! dalszym- arów do nasadzeń! pozdr.bf
    • natka00 Re: Czego zazdroscimy sasiadom...? 01.07.04, 12:36
      Zazdroszcze sasiadom sadu i bardzo przydatnego warzywniaka, cierpliwosci w
      pielegnowaniu swojej ziemi i milosci jaka ja darzą. Potrafia w upalne dni
      przychodzic o swicie i o zmroku i podlewac roslinki. A maja tego sporo.
      I mam nadzieje ze ktos mi zazdrosci taaaakich sasiadow bo jest czego...
    • 1szylider Do mali_ny 03.07.04, 01:04
      Witam!

      Ja na Twoim miejscu obsadziłbym mur bluszczem, bo świetnie sobie z nim poradzi.

      I jeszcze będzie zaslaniał go nawet zimą.

      Potem możesz w bluszcz wpuscic clematisy botaniczne aby dać kolorowe akcenta...


      Chcesz więcej,klinij tu:MLM, biznes po godzinach...
      Pozdrawiam i zapraszam!
      gg 172 85 85
      • mali_na Re: Od mali_ny 03.07.04, 09:19
        Dzięki za radę. Ostatnio wpadłam na pomysł, aby przytwierdzić do muru zakupioną
        w sklepie ogrodniczym drewnianą kantówkę.Przyczepiłabym ją na wzór pergoli.
        Wydaje mi się,że poziome elementy przebiegające na wysokości ok 2m dałyby efekt
        obniżenia muru.
        Czy ciekawie wyglądać będzie taki pruski mur z czepiającymi się pomiędzy
        kantówką i cegłą roślinami?
        Bluszcz nie poradzi sobie, bo ściana jest południowo-zachodnia.
        • wini3 Re: Od mali_ny 06.07.04, 06:49
          Mur, mur pruski, południowa wystawa to przecież wymarzone miejsce dla
          winogrona. Efekt i jeszcze pożytek.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka