Dodaj do ulubionych

Nowy ogródek-problemy

04.07.15, 15:12
Witam,
Kupiliśmy dom z niewielkim ogródkiem - 100metrów. Jako "stary" ogrodnik (miałam kilkanaście lat działkę), myślałam, że sobie poszaleję ze szlachetniejszymi odmianami.
A tu niemiła niespodzianka-na tej glebie jest problem nawet z trawnikiem (jest piaszczysta).
Trawnik był ładny, ale po zasileniu padł, teraz ratuję go dosiewając wyłysiałe miejsca.
Ale na reszcie i tak tworzą się żółte suche placki (koty?). Na brzegach cały usycha. Dodam, że podlewam go codziennie. A na starej działce nie był podlewany, ani zasilany regularnie, a rósł bez problemów.
Kolejna sprawa-tawuły. Marnieją w oczach! Podlewam i wtedy jest lepiej, ale dwa dni bez wody i już są oklapłe liście. Na starej działce tworzyły żywopłocik i nic im się nie działo.
Wrzosy posadzone przez byłych właścicieli domu - uschły. Lawenda jeszcze się trzyma. Dobrze rosnie tylko pospolity winobluszcz.

Nie wiem co robić, czy jest sens sadzić szlachetniejsze gatunki (np. róże, magnolie, na jesieni cebuli). Czy szlag to trafi... Może zaopatrzyć się w worki dobrej ziemi i przy każdym nowym nasadzeniu dosypywać?

Pozdrawiam i z góry dzięki za rady


Ania



Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Nowy ogródek-problemy 04.07.15, 16:34
      Masz dwie możliwości.

      Moja kuzynka miała działkę na piachu, przez pierwsze lata ładowała tam m.in. obornik, po kilku latach mogła praktycznie wszystko sadzić. Ale to naprawdę trwało kilka lat i kosztowało.

      Druga możliwość - skupić się na piacholubach. Zapomnieć o wychuchanych ogrodowych roślinach i sadzić tylko to, co dobrze się czuje w takich warunkach. Wbrew pozorom można stworzyć niezłą kolekcję, w dodatku oryginalną. Tylko musiałabyś zmienić podejście do ogródka - najpierw poszukać (w necie znajdziesz wszystko) informacji o gatunkach nadających się na piach. Przecież istnieją nawet krzewy, którymi utrwala się lotne piaski.

      Podejrzewam, że problemem nie jest jałowość gleby, tylko jej przepuszczalność. Zaraz po podlaniu woda wsiąka głęboko i rośliny nie mają z niej pożytku.
    • enith Re: Nowy ogródek-problemy 04.07.15, 17:17
      Horpyna świetnie opisała dostępne możliwości i od twojej determinacji będzie zależeć, którą drogą pójdziesz. Trwała zmiana struktury gleby, zwłaszcza w dużym ogrodzie to projekt na lata i warto mieć tego świadomość. Wiem, o czym piszę, bo sama jestem w trakcie takiego projektu tyle, że ze względu na wręcz odwrotny do twojego problem: glina, zerowy drenaż. Działka ma 15 lat i od tylu jest nawożona kompostem w celu jej rozluźnienia. Gleba poprawiła się bardzo, poszerzając znacząco paletę roślin, które z sukcesem mogę uprawiać.
      Jeszcze jedna opcja, o której nie wspomniała Horpyna, a która jest tutaj ze względu na marną glebę szeroko stosowana, to tzw. rabaty wzniesione. Większość ogrodów warzywnych tutaj to właśnie takie rabaty, bo są szybsze i tańsze w realizacji, niż próby zmiany struktury gleby na większą skalę. Możesz więc część ogrodu zaprojektować pod rośliny piacholubne, a dla pewnych szlachetniejszych roślin, które bardzo chcesz mieć w ogrodzie, wybudować właśnie takie rabaty wzniesione, co sprowadza się do przywiezienia wywrotki dobrej ziemi, wywalenia jej na obecną glebę, uformowania w pożądany kształt i posadzenia roślin.
      Pomysł z sypaniem dobrej ziemi do każdego konkretnego dołka na dłuższą metę się nie sprawdza. Stworzysz w ten sposób kieszonki dobrych warunków, poza które rośliny nie będą chciały wysyłać korzeni, co wpłynie negatywnie na ich wzrost, zwłaszcza w przypadku drzew, krzewów oraz bylin z masywnymi systemami korzeniowymi (np. piwonie). Jeśli więc ulepszać glebę, to na całej rabacie, a nie punktowo.
      • dagusia333 Re: Nowy ogródek-problemy 04.07.15, 18:33
        Podpisuje się pod tym co napisała Enith, żeby na skrajnie niekorzystnych glebach (również ciężkiej gliniastej) skupić się na założeniu jednej, dwóch rabat i stworzyć tam korzystniejsze warunki dla drobniejszych roślin, bylin.Najlepsze są rabaty wzniesione z odpowiednim podłożem, na glinach zdrenowane, na piachach ze solidną ściółką.Krzewy i drzewa trzeba dobrać do rodzaju gleby, innego wyjścia nie ma i trzeba pogodzić się z tym, że nie można mieć wszystkiego, często jest tak, że akurat tego co najbardziej chciałoby się mieć.Jeśli roślina nie ma odpowiednich dla siebie warunków glebowych, to i tak będzie cherlawa, więc to bez sensu.
        Jak trawa nie rośnie to załóż sobie mały trawniczek, który ewentualnie będziesz podlewać, a resztę wybrukuj, albo posadź płożące jałowce.
        Na trudnych glebach czasem najlepsza okazuje się trawa która wyrosła tam sama na danym terenie i wielka rewolucja w stylu wykopujemy, przekopujemy co zastaliśmy i robimy na nowo może okazać się nie najlepszym wyjściem.Czasem lepiej to kosić, coś tam dosiać, nawozić, podlewać i lepiej to wyjdzie, bo zachowa się cenną z reguły cienką warstwę próchniczą z wierzchu.
        • horpyna4 Re: Nowy ogródek-problemy 04.07.15, 21:33
          Wprawdzie nie mam doświadczenia z rabatami wzniesionymi, ale wydaje mi się, że mają one sens głównie na podłożu nieprzepuszczalnym, gliniastym. Bo nie tylko daje się roślinom w ten sposób grubszą warstwę odpowiedniego dla niech podłoża, ale i zapewnia szybszy odpływ nadmiarów wody.

          Na glebie piaszczystej chyba lepsza byłaby rabata nieco zagłębiona. To znaczy górny poziom gleby równy z otoczeniem, ale pod spodem wykopałabym coś w rodzaju płytkiego basenu, wyłożyła dno i boki ziemią mocno gliniastą, a następnie wypełniłabym całość ziemią ogrodową.

          Ale, jak już napisałam, nie mam z tym doświadczenia, więc nie będę się upierać.
    • thea19 Re: Nowy ogródek-problemy 05.07.15, 09:40
      mam ogrodek mocno piaszczysty - wierzch czarny piasek, metr glebiej zolty. naturalnie rosna tu brzozy, sosny, zarnowce i klony oraz pokrzywy, perz i inne chwasty. wszystkie rosliny posadzone przeze mnie maja sie swietnie - nie maja znaczenia ich wymagania (dostosowuje sie tylko do swiatla). piaszczysta gleba jest sto razy lepsza niz ciezka glina bo jest przepuszczalna i nic nie gnije. przyczyna musi byc w czyms innym.
      ps okolica jest cala piaszczysta - nie zauwazylam masowego wymierania roslin ogrodowych.
    • zettrzy Re: Nowy ogródek-problemy 07.07.15, 11:31
      mój ogród leży na czubku piaszczystej wydmy; nie dość że piach, to te wszystkie zbocza, skarpy, nachylenia, woda po prostu turla się z góry na dół; a jakoś rosną tutaj i hortensje, i tawuły - żywopłot posadzony jeszcze przed wojną, i paprocie, i lilie, i masa innych roślin

      aha, mój ogród jest leśny - całą okolicę porasta las, takoż wszystkie ogrody, więc mamy tutaj a) cień, który chroni przed najbardziej palącym słońcem, b) zaciszność czyli osłonę przed wiatrami

      może posadź jakieś drzewo, które osłoni Ci ogród; nadmiar słońca jest dużo bardziej szkodliwy niż jego brak, bo doświetlić zawsze można lampą, a na zniszczenie promieniami UV nie ma rady

      poza tym zorientuj się, jaką masz tak naprawdę glebę w tym ogródku; być może ktoś już ją "poprawiał" i to z takim skutkiem, że teraz jest pełna jakichś zanieczyszczeń które uniemożliwiają uprawę
      • solejrolia Re: Nowy ogródek-problemy 07.07.15, 12:07
        > może posadź jakieś drzewo, które osłoni Ci ogród; nadmiar słońca jest dużo bard
        > ziej szkodliwy niż jego brak, bo doświetlić zawsze można lampą, a na zniszczeni
        > e promieniami UV nie ma rady
        >

        doświetlanie lampą ?
        w ogrodzie?
        ?
        :-D


        sadzę na słońcu wiele roślin cieniolubnych (cienioznośnych bardziej bym powiedziała) i wszystkie odwdzięczają się zdrowym wzrostem, czy kwitnieniem.
        np różaneczniki, hortensje, czy funkie, paprocie tak mocno dedykowane do cienistych zakątków, znacznie ładniej rosną gdy mają słońce, różaneczniki i hortensje lepiej kwitną.
        no, ok, liście mają nieco jaśniejsze, i trzeba więcej wody im zapewnić, zwłaszcza, że i paprocie i różaneczniki płytko się korzenią. ale żadne nie umierają od nadmiaru słońca, o nie.
        • zettrzy Re: Nowy ogródek-problemy 13.07.15, 13:27
          > doświetlanie lampą ?
          > w ogrodzie?

          ha ha, w kraju Polska takie doświetlanie zamienia się ostatnio w manię - zapada noc, a tutaj jak nie zaczną strzelać promienie rozmaitych lamp; jeszcze pół biedy, jeśli lampa wisi u góry, ale te "podświetlania" z dołu to tragedia, oślepiają całą okolicę, nie wiem jak właściciele tych ogrodów są w stanie spać

          no więc, skoro można trawnik w nocy, to czemu nie można cienistego zakątka w dzień?

          co do tych różaneczników, hortensji, funkii i paproci, to owszem wyhodowano odmiany które tolerują słońce - rozmiar typowego ogrodu się kurczy, nie ma miejsca na cień, a właściciele koniecznie chcą akurat hortensje - ale posadź sobie na słońcu np. pióropusznik albo macrophyllę, i zobaczymy czy istotnie duża ilość wody ochroni je przed promieniami UV
          co do różaneczników, to najchętniej przysłałabym zdjęcie, ale to nie mój ogród i nie chcę komuś robić antyreklamy - nasadzili sobie w zeszłym roku cały rząd przed południową stroną domu, dzisiaj straszą tam suche badyle
          a podlewali, oj podlewali
        • czemublokujecie_mikonto No nie jestem taki pewien 27.07.15, 21:40
          W okolicy widziałem w ogródku przepiękną pomarańczową azalię i uzgadniając z firmą ogrodniczą, która projektowała mi i sadziła ogród też chciałem taką azalię. Wsadzili jesienią, przyjęła się, puściła liście, ślicznie zakwitła. Było gorąco, więc pomimo podlewania kwiaty szybko przekwitły i niestety-wygląda na dzisiaj na zupełnie zniszczoną. Pani z firmy ogrodniczej powiedziała, że jest jeszcze szansa, żeby odrosła od korzenia, chociaż teraz nie wiadomo, bo wygląda na martwą. Mam na jesieni przesadzić różę z cienia do słońca w miejsce azalii, a ją przesadzić na miejsce róży. Zobaczymy czy to coś da dopiero w przyszłym roku.
          • obrobka_skrawaniem Re: No nie jestem taki pewien 29.07.15, 16:05
            Azalie (czyli te zrzucajace liscie na zime) swietnie rosna (i lepiej kwitna) na stanowiskach slonecznych.
            • czemublokujecie_mikonto Re: No nie jestem taki pewien 29.07.15, 18:30
              Ale co zrobić z tą spaloną słońcem-nic nie odrasta:( A gdzie indziej w słonecznym miejscu ma się dobrze-nie rozumiem tego.
              • enith Re: No nie jestem taki pewien 29.07.15, 19:47
                Czy jesteś pewien, że ta azalia jest spalona, a nie np. przesuszona czy utopiona czy nie zgniły jej korzenie? Azalie zrzucające liście oraz azalie małoliściaste dobrze sobie radzą na stanowiskach słonecznych. Musiałyby być katastrofalne upały, żeby azalia się spaliła. Obejrzałeś korzenie?
              • obrobka_skrawaniem Re: No nie jestem taki pewien 30.07.15, 14:35
                Malo prawdopodobne, zeby slonce tak ja spalilo. Moze byla przenawozona albo cos podgryzlo jej korzenie, ew. zalatwil ja jakis grzyb czy szkodnik.
                Poczekac jeszcze, jesli nic nie wypusci to trzeba wyrzucic (dla bezpieczenstwa spalic albo wyniesc poza dzialke i wyrzucic do smieci).
                • czemublokujecie_mikonto Re: No nie jestem taki pewien 12.08.15, 10:21
                  Wyglądała na spaloną, podgryzania nie sprawdziłem. ale CO TO MOŻE BYĆ podgryzającego? Bo już w innych-dwóch róznych częściach ogrodu wyraźnie coś musiało podgryźć piwonie-jedną drzewiastą-dookoła rosną pieknie a jedna nagle padła, w innym miejscu normalna piwonia-zrobiła to samo. W zupełnie innym miejscu pięknie rosły łubiny, kwitły i super-nagle jeden w środku -pac-jak podgryziony:( Azalię też mogło podgryźć? Już wystarczy, że dwie hortensje "pani od ogrodu" uparła się wsadzić w miejsca słoneczne i je sparzyło, a później jak odrastały to młode listki też spalone, nie mam gdzie tego przesadzić, chyba że w inne miejsce po podgryzionym łubinie.
    • apersona Re: Nowy ogródek-problemy 07.07.15, 16:37
      Na piasku powinny dobrze rosnąć zioła np. macierzanka, cząber, tymianek, lawenda, goździk kropkowany
      • lewana77 Re: Nowy ogródek-problemy 10.07.15, 18:52
        Dziękuję za wszystkie odpowiedzi są bardzo cenne! Chyba po prostu muszę trochę okroić plany:)

        Wcześniej był tutaj sad, a potem budowa domu:( Podejrzewam, że gruzowisko może być pod piachem.
    • dar61 Nowy ogródek-sukcesy 12.07.15, 20:03
      Wszystko, co jest świeżo posadzone/ posiane na piachach/ w czas upałów wymaga wodnej pomocy w razie potrzeby. Trawne plantacje pomijam [może nawet omijam], jesli są conajmniej roczne/ z rozkrzewionymi korzeniami, powinny sobie w czas upałów poradzić - odbijając od korzeni [na mych posośniakowych glebach rdzawych radzą sobie w ten sposób od dwóch prawie dekad, oczywiście jest mniej pokosów - co w sumie pozytywem jest ;-)
      Nasadzenia krzewów i bylin, jeśli się zewrą [zagęszczą], powinny sobie poradzić także [u nas na piachach właśnie tak się dzieje od circa 2 dekad]. Solitery-samotniki trzeba po prostu ościółkować, mocnymi - ale rzadkimi - podlewaniami przyzwyczajając do samoobsługi.

      ... żółte suche placki ...
      To chyba zwykłe podsychanie w suszę. Po-kotowe/ po-psie nasz sąsiad leczy rozrzedzaniem wodnym [stróżuje przy wyprowadzaniu swej suczki].

      ... Na brzegach cały usycha ...
      Sprawdziłbym podglebie, a nuż gruzy jakie, zlewki wapienno-cementowe?

      ... podlewam go codziennie ...
      A kiedy ma się przyzwyczaic do samoobsługi i zagłębić swe skarpetki?

      ... tawuły. Marnieją w oczach! Podlewam i wtedy jest lepiej, ale dwa dni bez wody i już są oklapłe liście ...
      O! Syndrom za krótkich skarpetek. W 2. roku powinnyny byłyby sobie już poradzić same, byle je z początku ogławiać, co zagęści im skarpetki.

      ... Wrzosy [...] uschły...
      Oneż lubią - ba! - żądają megakwaśnej gleby plus mikoryzacji, a tu te [chyba] zlewki pobudowlane... Warto pH pod i obok nich stestować. Nowe posadzić ze staranną glebową podbudową, nawet z wymianą głęboko gleby.
      Jeśli Ania i {Lewana77} mają pehametr [kwasomierz] - użyć, nie mają - nabyć/ pożyczyć.
      Na lawendzie się nie znam, a ów winobluszcz to wolny obieżyświat. Na piachach u nas w. pięciolistkowiec sobie radzi [zadarnione ma skarpetki plus *wkładkę], a w drugim [w. trójlistkowiec] wegetuje, ale podlewa go chmurka [plus zadarniacz].

      ... co robić, czy jest sens ...
      Na takich 100 metrach kwadr., z małą pomocą u podstaw:
      - *inkluzji dobrej ogrodowej gleby [wór na krzaczek/ pół na byliny/ +/-1 m sześc. na drzewko; ucelowanej pehametrycznie ku swym adresatom;
      - dodatku kupnego wodożelu/ glin-iłów/ zanikającej tragicznie szybko naturalnej kopaliny: torfu, nieźle zastępowanej byle próchnicą kompostową;
      - wbudowanej warstwy wodochłonnej i przytrzymującej opady w zasięgu korzeni [nawet traw];
      - nadbudowanej warstwy ściółkującej z bele czego, zapobiegającej odparowywaniu i wzmagającej podsiąkanie i skraplanie => kamienne wyściółki masywnymi kamiennymi bryłami [uwaga - ślimakowiska];
      - wykorzystaniu pomocy zwarcia roślin, nawet okresowego, pomocy bylin zadarniaczy, z czasem nawet usuwanych/ przesadzanych;
      - doboru roślin do siedliska [róże=>słońce/ magnolia=>gleba+brak przymrozków];
      - z mała pomocą wodną na starcie
      itd.
      = i jest sens! Nawet bez konewki, samopodlewaczy i zraszaczy.

      Za kilka lat Ania i {Lewana77} będą tu doradzały, jak radzić sobie na piaskach, poprą w swej opinii różne DarySześdziesiątePierwsze. Zachwalą ogródki zapiaszczone. Zgodzą się z {Horpynami4}, a swe porażki wliczą po stronie Winien - jako niżej podpisany miał i Ma.

      Z wyniesionymi rabatami na piachach to ja bym się nie spieszył, one są wychwalane na gleby podmokłe. Jeśli miałyby wysoki poziom podsiąku, można by spróbować, ale glebę lepszą, zwięźlejszą dowożąc i w te wysokie rabaty sypiąc, łatwiej jest całe grzędy - na płask - podbudować. Na więcej gruntu starczy :-)

      Na piaskach, na jakich miałem czelność gospodarzyć, od stu lat za- i przydomowo zmieniono glebę, ową rdzawą. Od 30 lat moi poprzednicy dalszy pas ogrodu założyli, jeszcze tam kilka pniaczków po sosnach, mało nadgnite, podkopałem. A mnie wypadło następny pas oprzeć na skraju boru, suchy, jałowy - zdawałoby się. Z czasem, każdy listek obok ogrodu kompostując, swe resztki wkopując [kilka razy obornikując całość], zadarniło się tam tak, że tu niedawno forumianka widząc stamtąd ode mnie ogrodową fotkę orzekła, że istna dżungla.
      Czego Ani, tudzież {Lewanie77}, życzę.

      A jak się zjawią u niej chrabąszcze majowe, bo obok nadal będą jałowizny, to z pretensjami nie do mnie ;-)
      • lewana77 Re: Nowy ogródek-sukcesy 13.07.15, 13:19
        Dzięki!!! Dałeś mi nadzieję:)
      • andrzejgp Re: Nowy ogródek-sukcesy 17.07.15, 15:27
        tak ja napisał dar61 - rozpisz sobie co trzeba zrobić po kolei i do pracy :)
    • m.a.l.a_syrenka Re: Nowy ogródek-problemy 02.08.15, 10:27
      Mieszkałam przed paru laty na piachu i to takim, że nawet sosny nie zawsze dały radę. A ja chciałam mieć żurawiny, rizaneczniki, wierzby i magnolie liliflora. Więc opracowałam sobie metodę podlewania 5lirowa butelką - robiłam w niej otwór igłą i napełniałam. Miałam kilka takich i każdą pod krzak, potemprzedstawiałam pod serię kolejnych. Co trzeci dzień podlany był komplet. Już tam nie mieszkam, ale tylko żurawiny zdechły. Kolejna gospodyni podlewa wężem - stoi nad krzakami rano i wieczorem, chyba wolałabym nie mieć ogrodu niż tak się męczyć. Pod magnolię musiałam trochę odkwaszać i ściółkowac, a właściwie robić jej cień przy korzeniach. Po kilku latach zamówiłam wywrotkę ziemi gliniastej z wykopu( z dala od ulic), no powiem, że jest różnica, ale np marchewka w ogrodzie wolała lity piach i kompost.
      Jeżeli chodzi o trawnik, nie podlewałam. O nie! ja chcę żyć, a nie wisieć na wężu. B-) znalazłam inne rozwiązanie, dosiałam rdest ptasi i połonicznik nagi. Jak trawa w lato marniała, wychodziły inne kwiatki. Też był zielony dywan, może nawet bardziej miękki od trawy i odporniejszy na deptanie i też dał się strzyc. Zauważyłam też, że okap z wysokich sosen od południa daje "dobry" cień. Tzn nic mi pod nimi nie zdychało nawet jeżeli lubiło słońce. Przy kwaśnej piaszczystej glebie nawożenie samym kompostem zdawało egzamin, bo poprawiło też stosunki wodne. Śliwki, czereśnie, morele kapusta i parę innych nie chciało ze mną współpracować bez solidnej dawki wapna. Co ciekawe obornik na takim podłożu jak to mówili "spala się" można było co roku, dużo i za chwilę nic nie było. Większe dawki kompostu lepiej się sprawdzały.
      • thea19 Re: Nowy ogródek-problemy 02.08.15, 11:40
        jest taki wynalazek jak automatyczne nawadnianie, opcjonalnie polautomatyczne. oszczedza czas i wode, nie jest drozsze od pieniedzy.
        • m.a.l.a_syrenka Re: Nowy ogródek-problemy 02.08.15, 12:15
          Tak, ale wtedy akurat pierwszy raz rodzinka wy... mnie z domu, miałam 19 lat, pieniądze to nie był mój mocny temat. A po paru latach nie musiałam regularnie podlewać, chałupa nie moja więc nie inwestowalam. Tak, że tak;-)
    • czemublokujecie_mikonto Pytanie o pomidory. 12.08.15, 10:28
      Jak już jesteśmy przy ogródkach to mam pytanie o pomidory. Mam jedną grządkę gdzie posadziłem flance pomidorów. W każdej grządce była ta sama ziemia-kompost z torfem-wszystko rosło jak wściekłe, ale w środku na pomidorach malinowych pojawiła się zgnilizna ziemniaczana. Czy to już flance mogły być chore? Roślina rosła pięknie, owoce też, nagle zielone zaczynają w środku czernieć, gnic. wyrzucam do śmieci-nie na kompost-każdy chory owoc-częśc dojrzewa, ale też pojawiają się zgnilizny na tych malinówkach dojrzałych oraz na zielonych. C\zasem czarnieje przy ogonku-wtedy urywam z ogonkiem, a inne owoce na dalszej części rośliny zdrowe. Czy ktoś coś takiego spotkał? Jest na to rada? W przyszłym roku sadził będę pomidory w drugiej grządce-czy w tej z chorymi pomidorami trzeba coś robić? Czy tam mozna posiać marchewke albo cokolwiek? Jeden bakłażan tez zgnił w tej samej grządce-sadzonki kupowane od jednego dostawcy. Nie wiem....hm...
      • thea19 Re: Pytanie o pomidory. 12.08.15, 10:37
        zaraza ziemniaka moze byc zwalczona tylko chemicznie preparatami zawierajacymi dimethomorf, cymoksanil, propamokarb a przedinfekcyjnie - chlorotalonil i mankozeb. opryski trzeba wykonywac po wystapieniu pierwszysch objawow. zaraza zimuje bardzo dobrze w gruncie ale nie musi porazic nowych roslin poniewaz oospory sa wlasnym zrodlem infekcji.
      • dar61 Pytanie o zarazę pomidorów i o włos 13.08.15, 09:58
        - po pierwsze, zarodniki grzybów są wszechobecne i daleko się rozprzestrzeniają, nawet od sąsiadów*;

        - ich atak wymusza właściwie stan roślin, tu: jeśli są zagęszczone, nie prześwietlane z nadwyżkowych pędów, sadzone za gęsto, na grządce mało naświetlonej, nie pozbawiane z czasem najniższych liści [są 1. atakowane przez chorobę], z odmian skłonnych do tej choroby;

        - czy gleba u {czemublokowanego...} nie jest zbyt wilgotna, nie wiadomo, jak dla mnie powinna być dość drożna i nie zastoinowa [torf to przesada; i blokada tyż]; świetnie sprawują się: nawadnianie kropelkowe, nawadnianie wgłąbglebowe [sztyce [lance/ wkłuwane do korzeni], zagłębione doniczki/ butelki z obciętym dnem, odwrócone, umieszczane tuż u podstawy sadzonki, w chwili jej sadzenia, przyzwyczajanie to korzeni do samoobsługi, wzrostu w głąb poprzez nieduże [u startu podlewania oraz sadzenie baaardzo głębokie, wręcz z odrywaniem liści dolnych;

        - sadzenie z podlewaniem we wgłębione pojemniki [i sztyce] pozwola na codzienne/ po każdym opadzie pazurzenie gruntu ku jego powierzchownemu wysuszaniu - antychwastowo, zamykając pory glebie [oszczędność podlewania] - w sumie ku opóźnieniu zaistnienia optimum warunków rozwinięcia się zarazy ziemniaczanej;

        - czy choroba jest na sadzonce w chwili zakupu sadzonki - patrzmy zdanie startowe i akapit drugi;

        - dobry producent sadzonek już u siebie sadzonki profilaktycznie miedzianuje [tani preparat parachemiczny]; przy dużym wyborze sprzedawców działa prawo Kopernika*; miedzianujmy sami tuż po posadzeniu;

        - chorobie sprzyja splot zjawisk pogodowych [plus błędów jw.], jeśli u nas na agreście i winorośli pojawia się choroba grzybowa - mączniak właściwy, zaraza pomidory atakuje na pewno [latoś tylko miedzianowałem, agrest jest zdrowy, winorośl nieco zagęszczona, ujć...];

        - jeśli jest już choroba , wszystko, co zatakowane musi być JAK NAJSZYBCIEJ ewakuowane do sąsiedniego powiatu [głęęęęboko zakopane/ kiedyś: spalone]; chodzi fama, że nie wolno organów z objawiami zarazy składać w kompost, bo za rok zarazowy prorok - mój osąd tego: patrzmy zdanie startowe; odkażanie wnętrza foliowych czy szklarniowych upraw to [kiedyś*] był standard; mój śp. sąsiad nawet wymieniał glebę, wykopując jej warstwę - ja przestawiałem namiot dorocznie i mieszkam dość daleko od Cze/arnobyla;

        - opryski przeciwgrzybowe profilaktyczne zaleca się z rotacją preparatów, nie wolno powtarzać oprysków tym samym preparatem - grzyb się uczy [przeżywają mutanty odporne], trzeba go zaskoczyć inną chemiczną wredotą i i pod włos wziąć;

        - opryski w trakcie apogeum zarazy są drenowaniem portfela.

        Miłego brania pod włos [za rok].
        Dar61

        ***
        czy flanca to sadzonka - iś wajs niśt...
        • dar61 doczesywanie włosa 13.08.15, 10:08
          jest u Dara61:
          ... przyzwyczajanie to korzeni do samoobsługi, wzrostu w głąb poprzez nieduże [u startu podlewania oraz sadzenie baaardzo głębokie, wręcz z odrywaniem liści dolnych ...

          Lepiej dla niego, by było:
          ... przyzwyczajanie korzeni do samoobsługi, wzrostu w głąb, poprzez nieduże [u startu] podlewanie oraz sadzenie baaardzo głębokie, wręcz z odrywaniem [rosłej] sadzonce - w czasie sadzenia - liści dolnych ...
          • czemublokujecie_mikonto O dzięki, dzięki bardzo. 13.08.15, 19:20
            WoW! Tyle wiadomości przydatnych-no tak-za duże było podlewanie to raz-a dwa myslałem że gęstość jest w sam raz, a po oderwaniu 2/3 liści i tych tam wilków jeszcze okazało się że za gęsto i ze jeszcze za słabo przywiązane do palików byle jakich, więc wszystko się wykładało jak samo chciało. Wszystko zakażone, owoce ze śladem czarnienia, poczarniałe miejscami pędy, wywalałem do kosza na śmieci mieszane, na kompost nie daję.
            Wokoło pomidory koktajlowe zdrowe-pojedyncze maleństwa czarniały tylko z rzadka-od razu usunięte-natomiast malinówki zaczynają dojrzewać, te co gniły wywalone, reszta pod obserwacją. Za rok pomidory w innej grządce. Teraz pytanie-co po zbiorach-czy ziemię-firma ogrodnicza robiła mi ogród, grządki mam podniesione, sypali tam kompost i torf z worków, niczym tam nie sypałem, bo chciałem mieć organic, to teraz czy wystarczy jak się po zbiorze pomidorów poleje preparatem miedzianowym? I czy na następny rok w tej samej ziemi można siać pietruszkę, marchew?
            • dar61 Uwag kilka ku pomidorozie 14.08.15, 00:21
              Pomidory odmian koktajlowych - małoowocowe - są, jak dla mnie, bliższe odmianom dzikim, stąd ich dość duża odporność na zarazę ziemniaczaną.
              U nas łońskiego roku mini też przeżyły, nieco chorowały, zregernerowały się w mig i owocowały do końca sezonu.

              Ta sama gleba i marchew? Nie siałbym tam ... tytoniu, bo przeniesie chorobę. I rezygnowałbym z odmian, jakie pomidorom łatwo chorują na zarazę fytoftorozową.
              Gleby nie ma co wymieniać, a uczciwie rotować grządkami, zmianować uprawy i uważać na następstwo po sobie - te trzy hasła to podstawa planowania w uprawach roślin, radzę je przestudiować, i dyscyplinę dodatkową: sąsiedztwo roślin [,,uprawa współrzędna"].

              Miedzianowanie? Działa nie tyle na glebę, ile na rośliny - zabieg ten u zarania polegał na wbiciu w rośliny miedzianych gwoździków, pinesek - to roślina je rozpuszczała wg swych potrzeb.

              Podwyższone grzędy w ogrodzie zaleca się przy podłożu zlewnym, małoprzepuszczalnym, z płytkim poziomem wody gruntowej - też dla dużych doznań estetycznych + wyżycia się projektantów. Są one dość trudne w utrzymaniu właściwych warunków upraw - nie dziwię się, że może doszło do ich przelewania.

              Upadłe krzaczki? Zachwalam zainwestować w specjalne spiralne gięte pręty/ alu-rurki [dół prosty, góra spiralna, na końcu często z dziurką w pręcie] - niczego wiązać tam nie trzeba. Co kilka dni wystarczy wkręcać w środek spirali wyrośnięty odcinek pędów, nawet ze dwa-trzy się tam mieszczą, choć lepiej, jeśli jest mniej. Ciężar rosnących krzaków zwykle przechyla taką konstrukcję, stąd u góry tam otwory do troczenia, szczególnie łatwe to w namiotach, szklarniach.
              Latoś niektóre z nich nam miękły w upały i dołem pion im zanikał, tom je podpierał różnymi sposoby. Te spirale są co 2 lata w Lid*u i Ald*m, czasem wręcz z przeceny, bo - nikt nie podsłuchuje? - bo mało kto je zna ;-)

              Wilki? Zrywa, uszczykuje się je codziennie.

              Summa:
              - warto sprawdzić proporcje mieszanki ziemnej - powinno być tam np. ziemia ogrodowa : piasek : kompost 1:1:1 - drenaż to podstaw;
              - odpady i owoce zaatakowane - zakopywać w głęboki dół, bo z kubłów/ worków nadal zarodnikują;
              - dać słońcu działać: przerzedzać, sadzić szerzej, rwać niepotrzebną nać;
              - odmian podatnych zarazie nie uprawiać [zółtoowocowe są pono zbliżone do odmian pierwotnych, zachwalam - są mniej ostre w smaku];
              - uprawy rotować, zmianować, dobierać do gleby rośliny;
              - oszczędzać torfowiska, bo giną w mig, napędzane modą na jałowy [oligotroficzny i pozbawiony szkodników] kopny protowęgiel, chwalony właściwie tylko dla swej wodochłonności (łatwej do zastąpienia dobrym kompostem;
              - pieruszka i marchew lubią glebę piaszczystą - dopiaszczyć [doziarnienie] po etapie empirii grzęd ;-)
              - sadzonki od małego tresować ku wodooszczędzaniu i wodoposzukiwaniu, lanie im wody w dostatek spłyca im korzenie i nasze kieszenie.

              Powodzenia!
              Dar61
              PS/ PS./ P.S.
              Rurki wyginać samemu w spirale po wsypaniu im w środek piasku, inaczej w czasie zginania sie spłaszczają/ lub zmapować dobre sklepy ze spiralami pomidorowymi...
              d61

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka