lewana77
04.07.15, 15:12
Witam,
Kupiliśmy dom z niewielkim ogródkiem - 100metrów. Jako "stary" ogrodnik (miałam kilkanaście lat działkę), myślałam, że sobie poszaleję ze szlachetniejszymi odmianami.
A tu niemiła niespodzianka-na tej glebie jest problem nawet z trawnikiem (jest piaszczysta).
Trawnik był ładny, ale po zasileniu padł, teraz ratuję go dosiewając wyłysiałe miejsca.
Ale na reszcie i tak tworzą się żółte suche placki (koty?). Na brzegach cały usycha. Dodam, że podlewam go codziennie. A na starej działce nie był podlewany, ani zasilany regularnie, a rósł bez problemów.
Kolejna sprawa-tawuły. Marnieją w oczach! Podlewam i wtedy jest lepiej, ale dwa dni bez wody i już są oklapłe liście. Na starej działce tworzyły żywopłocik i nic im się nie działo.
Wrzosy posadzone przez byłych właścicieli domu - uschły. Lawenda jeszcze się trzyma. Dobrze rosnie tylko pospolity winobluszcz.
Nie wiem co robić, czy jest sens sadzić szlachetniejsze gatunki (np. róże, magnolie, na jesieni cebuli). Czy szlag to trafi... Może zaopatrzyć się w worki dobrej ziemi i przy każdym nowym nasadzeniu dosypywać?
Pozdrawiam i z góry dzięki za rady
Ania