24.01.05, 20:47
Po jakże długim okresie „nijakim” nastała u nas zima. Nareszcie!

Dziś, gdy wynurzyłem się z chałupinki by wyruszyć jak zwykle baaardzo
niechętnie do pracy wokół panowała jeszcze regularna noc. Ale jaka noc!
Gdy szedłem to każdy mój krok potwornym skrzypem śniegu pod butem rozdzierał
z trzaskiem materię ciszy spowijającą uśpiony las. Co prawda nie było to
skrzypienie takie jakie usłyszeć można dopiero poniżej –14 stopni (było
zaledwie –11) czyli jękliwe jakby „stalowoszklane” jednak każdy krok to była
potężna lawina dźwięków z ogromną siłą uderzająca w zmysł słuchu!
Dłuższą chwilę trwało nim ucho me przywykło, po czym już krokiem raźnym i
równym, choć nadal niechętnie ruszyłem rześko przed siebie czyniąc zadość mej
solidności i obowiązkowości niezwykłej :-)
Wczoraj wieczorem jeszcze dosypało i wszystko pokryte było świeżuteńką
nieskalaną warstewką bieli. A księżyc w pełni wisiał nad horyzontem i
przedzierał się swymi stalowymi błyskami poprzez pnie i konary powodując, że
las przez który człapałem to była jedna wspaniała, cudowna grafika narysowana
przez niego kreskami cieni. Bajkowa sceneria...
Wynurzyłem się z lasu i wniknąłem w strefę ugorów, na których wszystkie
chabazie pokryte leciutką zwiewną otoczką szadzi mieniły się tysiącem
jaskrawych, zimnych iskierek.

Skrzypiąc sobie rytmicznie i radośnie wkroczyłem do wsi a tam powitały mnie
pienia kogutów i symboliczne (z obowiązku jedynie) stłumione budami
poszczekiwania psów.
Doczłapawszy do przystanku tradycyjnie zapaliłem „mocnego”. I gdy tak pełną
piersią oddychałem świeżym, rześkim powietrzem nagle usłyszałem grzmot.
Zdziwiony popatrzyłem na jaśniejący księżyc i bezchmurne gwieździste niebo i
zdurniałem! Skąd u licha grzmot?
Po chwili... Jest! Jeszcze wyraźniejszy. Przeciągły głuchy tępy dudniący
pogłos przewalił się po okolicy...
I wówczas me wszystkie obie szare komory zaskoczyły. To staw.
Staw przez mróz skuwany dybami lodu tak stęka z wysiłku. Tu trzeba zaznaczyć,
że dźwięk ten miałem przyjemność usłyszeć po raz pierwszy w swym marnym
życiu. Dźwięk niezwykły a dodatkowo spotęgowany panującą wokół mroźną ciszą.
Jeszcze trzy razy było mi dane ten fantastyczny pogłos usłyszeć zanim
nadjechał autobus i wchłonął mnie by potem wyrzucić z swych trzewi wprost w
otwarte ramiona cywilizacji...

Najniższe ukłony!
Przez zimę z szpon marazmu wyrwany M.J.
Obserwuj wątek
    • jack9 Re: Zima 24.01.05, 21:13
      mjot...zarabiasz pisaniem
      czy ot tak sobie na forum, za darmo?
      • gebo13 Re: Zima 24.01.05, 21:35
        Mjot-to było cudowne!!Czytając Twój opis zimowego poranka wszystkimi zmysłami
        byłam obecna w tymże miejscu.Pięknie opisane!Jack9 ma rację-nadajesz się na
        pisarza,albo nim jesteś.
        Pozdrowionka serdecznozimowe
      • lucyjka Re: Zima 25.01.05, 07:41
        u Mjota słowo droższe pieniędzy ;)))

        pozdrawiam Łucja
        • bafra Re: Zima 25.01.05, 12:22
          Każdego dnia wklikiwałam się do "Ogrodu" z nadzieją,że zagłębie sie w lekture
          pieknych opowiadań Mjota!I dziś JEST!!!!!!!!!!!! Pozdrawiam serdecznie i czekam
          na.....pierwsze oznaki wiosny!!! bf
    • ulatur Re: Zima 25.01.05, 14:46
      No, jestem pod wrażeniem! "Pan poeta, pan poeta"Do tej pory nie miałam okazji
      zapoznać się z Twoją, mjocie twórczością. Dochodziły tylo jakieś aluzje, plotki
      itp.Każdym nerwem wyobraźni wczułam się w nastrój. Czytając, możemy nadrobić
      zaległości z lektur szkolnych i niechęć do "zaliczania" opisów przyrody naszych
      wieszczy. Ta młodość... górna i durna.Pozdrawki-Ula
      • akinka6 Re: Zima 25.01.05, 17:56
        Dzięki Mjocie za te piękne słowa. Przecież jeśli ktoś nie musi, nie wychodzi z
        ciepełka, a jest wśród Twoich cudowności.
        Pozdrawiam
    • joasia72 Re: Zima 25.01.05, 20:39
      Czekałam tak jak Bafra no i się nie zawiodłam. Dzięki.
      • ptasik Re: Zima 26.01.05, 08:32
        A ja nie czekałam:)))
        a co tak sie poprzekamarzam:))))
        Wolno mi prawda?
        A M.Jot co najwyżej się ze mną policzy:))))

        Ale M.Jocie - masz rację z tą zimą
        I mnie jej nastanie, tej prawdziwej z marazmu nijakością spowodowanego wyrwało
        i nawet sobie podspiewuję od rana ("Niech zyje bal:))))"
        I choć na taaaakie wrażenia jak u M.Jota doczekać u siebie na polskim biegunie
        ciepła sznas wielkich doczekać się nie mam to i tak pieje z zachwytu...

        Mówcie co chcecie, i jam wiosny spragniona, no ale zawszem uważała, że zima to
        powinna być zima
        NO bo chocby wczorajszy śnieżny wieczór, jak drobniusieńki snieżek sobie padał
        i mienił się w błyskach światła, które przy odrobinie wyobraxni można było
        uznać za światło zorzy polarnej...
        Wirujący snieżny cudowny świat
        Wreszcie Mateczka Natura, Pani Zima i Dziadek Mróz dali przedstawienie
        przepiekne....

        Co do jęków stawu znam uczucia, które to zjawisko wywołać może...
        Pare lat temu miałam szczęście uczestniczyc w takim "koncercie" nad jednym z
        jezior
        Wrażenie wespół cudowne i przepełniające grozą i szacunkiem jednoczesnie...
        Odgłos chyba rzeczywiście tylko do burzy porównywalny, choć tam, nad tym
        jeziorem inny, bo jezioro było wielkie i dosyc głebokie to i odgłoś był
        niesamoiwty, niemalże jak z wnetrza ziemi...
        • joasia72 Re: Zima 26.01.05, 16:30
          A przekomarzaj się Ptasiku :)))
          Jakbym miała pod ręką takie widoki jak Ty to też nie musiałabym czekać na
          M.Jota. Albo tak długo na Twoje opisy. Udało się z poszukiwaniem większego
          serwera?
          Kto jeszcze nie czytał - zachęcam:
          jagry.enom.pl/okolica2005/okolica2005.htmlPozdrawiam
          Joanna
          • joasia72 Re: Prawidłowy link do Ptasika 26.01.05, 16:32
            Oczywiście miał być tak:

            jagry.enom.pl/okolica2005/okoli ca2005.html



            Pozdrawiam
            Joanna
            • joasia72 Re: Prawidłowy link do Ptasika-errata 26.01.05, 16:34
              Coś mnie trafi, uciekło kawałek


              jagry.enom.pl/okolica2005/okolica2005.html
              Joanna
              • ptasik Re: Prawidłowy link do Ptasika-errata 26.01.05, 22:42
                Joasiu,
                póki co tak nie do końca, ale jakieś rozwiązanie w odsiecz mamy:)
                Kolejne opowieści też:)

                Tak na marginesie to ja mieszkam tak góra 10KM od największego smietnika Europy...:)
                No ale pasjami tę swoją okolice lubie, pasjami:)
                Dzisiaj tez zaserwowałam sobie wieczorny spacer z chłopakami po sniegu nie skarzonym żadnym sladem...
                Nie ma nic lepszego:)
                Cala trójka wróciła bardzo zadowolona:)
                Polecam Wam zimowe wieczorne spacery...
                Nawet jak się wydaje, że wiatr jest tak zimny, że będzie nieprzyjmenie to to jest nieprawda....
                Taki mroźny wiatr troski i stresy wymraża:0
                uwierzcie, a potem spróbujcie:)
    • wkrasnicki Re: Zima 27.01.05, 12:53
      I cóż ja na takie dictum powiedzieć mogę, Że żółć mnie zalewa z zawiści?
      Nawet nie o opis Mjotowy mi chodzi, bo był czas przywyknąć do jego aksamitnej klawiatury na tyle, by
      po wejściu na to forum natychmiast szukać jego tekstów dla poprawienia sobie nastroju (choćby i
      niezłego).
      Zawiść wynika z faktu, że ja część tych obrazków muszę widzieć oczami innych, bo zimę jednak w
      mieście spędzam i tylko raz na kilkanaście dni mogę być tam gdzie naprawdę lubię przebywać.
      A w miejskiej zimie nawet maestro Mjot niczego pozytywnego nie zoczy.
      No cóż, przyjdzie jeszcze troszkę poczekać.
    • mjot1 Zima trwa 27.01.05, 17:00
      Nareszcie! Mamy zimę prawdziwą.
      Wczorajszy calusieńki dzień a i noc całą wiało, sypało i zawiewało. Spadło
      ponad 20 cm śniegu. A dziś sypie nadal, lecz już na szczęście tak nie miecie.
      No i stało się. Nasza chałupinka została odcięta od świata.
      To lubię! (wziąłem sobie na dziś przymusowy urlop hi hi hi)

      Ranek spędziłem na odkopywaniu na naszej polance niezbędnych szlaków
      komunikacyjnych a Moja Zdecydowanie Lepsza Połowa odśnieżała ptasią
      restaurację. W sumie na walce z białym puchem upłynął nam dzień cały. A tu
      ciągle sypie i efekty naszej pracy nikły w oczach.
      Nic to! Jest pięknie. I w chałupince tak przytulnie, ciepło i cicho...
      Ech wspaniała leśna cisza... A gdzieś tam za lasem cywilizacja z tym całym swym
      złudnym „dobrodziejstwem”.
      Ptaszęta po obwitej kolacji udały się już na spoczynek by raniutko hurmą
      zawitać do naszej restauracji na śniadanko.
      Zmierzch już zapada... A za oknem dalej sypie... Na polance jest już prawie
      40cm.
      A jutro...? Niestety szlak już przetarty... Niestety nie ma urlopiku...
      Jutro nocną jeszcze porą trzeba będzie ruszyć przez las i brnąc przeciąć
      nieskazitelną biel własnym śladem.
      Nic to! Wytrzymamy. Wszak jutro przecie nastanie najpiękniejszy dzień
      tygodnia „piątkiempopołudniu” zwany!

      Ach! Dzięki Wam serdeczne za słów ciepłych tyle.
      A słowa te zapadłszy w sercu mem głęboko spowodują, że z jeszcze większym
      zapałem i wytrwałością pracował będę dla dobra ...
      Oj! To chyba nie ten tekst...?

      Najniższe ukłony!
      Z oczęty spuszczonemi i licem płonącym M.J.
      • antares777 Re: Zima trwa 28.01.05, 00:54
        mjot1 napisał:

        > Z oczęty spuszczonemi i licem płonącym M.J.

        ... i rzęsą zwiewną a długą zatrzepotawszy, pokraśniałe lice w rękaw
        schował :)))

        A ja, Panazagłobowem zwyczajem, a i idąc za zawiścią imć Kraśnickiego - inkszą
        jeno, bo to z tej przyczyny, że nie mnie, a Mjota wsze białogłowy wychwalać
        raczą - pierś cherlawą wytężam i rzekę: Jam ci to uczynił!

        Com uczynił takiego?

        Ano, na św.Józefa rok będzie, jakem publicznie na tym forum stwierdził, że:
        "NATURA dała mu TALENT" :)))

        A co do zawiści imć Kraśnickiego, w połączeniu z fizykoterapeutycznymi
        zachwytami Mjota, robiącego za pługo-koparkę (od)śnieżną, ja się muszę
        pochwalić:
        1/ śniegu u mnie dosypało - ale nie na tyle, by sięgać już po łopatę, ale na
        tyle, by nie było widać tego *** (jak to grzecznie określić?), co normalnie
        wokół ściele się i zalega :)
        2/ Władzom miasta nie stało kasy na utrzymanie wszystkich dróg w należytym
        stanie (w jej urzędniczym rozumieniu) i dlatego moja ulica jest ciągle biała. I
        niech tak zostanie!

        Z pomachiwajkami

        Stary zgred
      • nnike Re: Zima trwa 29.01.05, 22:48
        Nigdzie nie idę. Zostaję tu na zawsze. Mjot, robisz taki nastrój, taką
        atmosferę, że czuję się jak na widowni olbrzymiego teatru, wystawiającego
        sztukę "Zimowy cud" i całą tę scenerię mam przed oczami. JESTEŚ WIELKI!!!
    • qubraq Re: Zima 28.01.05, 13:38
      Gdy jeszcze jako chłopak mieszkałem na pomorskiej wsi to takie huki lodowe
      słyszeliśmy ciągle, jak łąki wylaly to mozna było na łyżwach rozpinając katanę
      przejachać z wiatrem i 5 kilometrów tylko że potem pod wiatr sie znacznie
      gorzej jechało. I jeszcze raz taki wystrzał usłyszałem - znacznie mocniejszy
      jak wystrzał z katabinu: tamtej zimy w 1978 roku biegłem rano do tramwaju przez
      park przy Królikarni przy ogromnym mrozie - minus 31 stopni i nagle przede mna
      pęklo drzewo wiąz - w ułamku sekundy od góry do dołu; stanąłem jak zamurowany i
      patrzyłem na ogromną wąską pionową białą szczelinę i nic nie mogłem pomóc drzewu
      Andrzej
      • piasia Re: Zima 28.01.05, 19:22
        No jak juz i Ptasik się odezwał, i Starego Zgreda ruszyło, to byłoby
        niegrzecznie, gdyby Piasia siedziała cicho.
        Otóż:
        Odkąd zaistniało to forum, i odkąd zaistniał na nim Mjot, czyham na jego
        teksty. Jako osoba znana powszechnie z czepiactwa posuniętego do granic, za
        którymi rozciąga się obszar zwany upierdliwością, czyham na jego teksty z coraz
        większym zdumieniem. Oto mija kolejna zima, a w każdej z tych zim trafiają się
        dni piękne, cudownie piękne, zachwycająco piękne i nieprzyzwoicie piękne. I
        chociaz takie dni powtarzają się od lat ( a raczej zim) kilku, to za każdym
        razem Mjot opisuje je inaczej!

        Cholera, śnieg się powtarza, szadź się powtarza, białe lasy się powtarzają, a
        Mjot w swoich opisach się NIE POWTARZA!!!
        Jak tu nie gryźć paluchów z zazdrości? Jak tu spokojnie przechodzić wobec
        takiego zjawiska?! Toż to nienaturalne!

        I w dodatku ciągle mam w pamięci wątek założony przez Mjota w naszą pierwszą
        wspólną (tzn. forumową) zimę, a zatytułowany "Ależ jest pięknie!" (kto chce,
        niech poszuka). Od tamtego wątku mój prywatny okrzyk zachwytu brzmi "ależ jest
        pięknie - Mjot!" Tylko bowiem taki okrzyk oddaje w pełni bezmiar zachwytu.

    • mjot1 Re: Zima 29.01.05, 20:41
      Piękny był ten dzisiejszy dzień.
      Po mroźnym zasnutym mgiełką i jakby troszkę drętwym poranku nagle wybuchło
      słoneczko i wszystko wokół zalśniło jaskrawą skrzącą się bielą.
      Nie było wyjścia. Natura człeka pociągnęła w las.
      Więc wylazłszy z chałupinki zagłębiłem się weń...
      Natychmiast otoczyła mnie niesamowita cudowna cisza kaleczona jedynie cichymi
      stęknięciami puchu śnieżnego miażdżonego mymi buciorami.
      Pokrywa śnieżna sięga poniżej kolan, lecz jest najprawdziwszym puchem toteż
      człapie się po nim przyjemnie i lekko.
      Sunąłem tak sobie bezmyślnie jak zjawa rysując kreskę swego tropu.
      A las wokół w bajkowej scenerii. Iglaki poprzykrywane czapy białymi a pnie i
      konary podkreślone kontrastem bieli przyklejonego śniegu. Wszystko jakby w
      błękitnawej poświacie lamp jarzeniowych.
      Czy zauważyliście, że mróz widać? Zawsze, gdy on w swej twardej srogiej dłoni
      dzierży władzę jest właśnie tak jakoś niebieskawo.
      Chłonąłem to surowe piękno pełną gębą... Dosłownie. Bo nawet jeśli bezmyślność
      na chwilkę mnie opuściła i zatrzasnąłem paszczęki to za chwilkę znów łapałem
      się na tym, że lazę z gębą rozdziawioną na oścież.
      Czas piękny, lecz dla zwierzaków ciężki. Pokrywa śnieżna, choć jeszcze lekka to
      jednak już utrudnia zdobycie pożywienia. Bez trudu odczytać to można z
      paciorków tropów nanizanych na długie nici prowadzące do miejsc z rozdartym
      kopytkami śniegiem.
      Sunąłem tak sobie czytając opowieści tropami pisane, gdy nagle spokój wokół
      panujący zgrzyt pewien zakłócił. Z oddali dotarł do mnie odgłos ciągnika i
      krzyki ludzkie. To drogę przez las wiodącą kulig przemierzał. Spłoszony hałasem
      odyniec bezszelestnie przeciął swym masywnym krępym czarnym konturem dukt,
      którym wędrowałem. Czy Wy też w takiej sytuacji rozglądacie się wokół wmawiając
      sobie, że to nie z trwogi jeno z ciekawości jedynie?
      Niestety był jedynie jeden...
      Doczłapałem aż do królestwa bobrów. Spowite spokojem i bielą śpi tymczasem...

      Posłuchajcie Ptasika. Ona wie, co mówi.
      Jutro też jest wolny dzień. Postarajcie się, choć na chwileczkę opuścić
      skupiska ludzkie i ruszyć gdzieś z dala od swego gatunku.
      To nie musi być jakieś odludzie zupełne.
      Ot wystarczy ruszyć przed siebie i ustawić się tak by za plecami mieć kominy a
      przed sobą naturę...
      To może być jakiś zapomniany, nieuczęszczany zakątek parku...
      Tam gdzie nie dostrzeżecie śladów człowieka tam zobaczycie piękno...
      A po takim wypadzie jak przyjemnie jest wrócić do ciepłej, bezpiecznej, cichej,
      miłej chałupinki...

      Najniższe ukłony!
      Zachęcający do wypadu M.J.
      • gebo13 Re: Zima 29.01.05, 21:50
        Jesteś cudowny!Jutro tak właśnie zrobię.Jeszcze nie wiem gdzie ale napewno
        opuszczę swoje cieplutkie kąciki.Może jakieś zdjęcia pstryknę ale nie wiem czy
        nie będę tak bardzo pod urokiem natury,że zapomnę o aparacie.Dziękuję !!
    • lucyjka Re: Zima 03.02.05, 22:37
      pilnuj swojej zimy Mjot :))
      i tych pagórków lesnych i tych łąk zimowych :)

      pozdrawiam serdecznie Łucja

    • qubraq Re: Zima, mrózmrózmróz!!!!!! 06.02.05, 10:40
      O rany coście narobili tymi modlitwami o zimowe warunki... nie mogło byc tak
      jak bylo 4 - 6 st. mrozu a teraz muszę leciec do ogrodu odgarniac patyczki spod
      sekwoi i na gwałt jej na dupsko wciągac barchany z wełny mineralnej i
      styropianu. Mam nadzieje że sośnice i torreja oraz wszystkie kryptomerie
      jeszcze wytrzymają bez majtek! Co sie narobiło a widziałem że zaczęło wiać ze
      wschodu i rtęć się w barometrze podniosła do prawie 770 mm to jakieś chyba 1027
      hPa! dawno nie było takiego ale to znaczy że tak zostanie na długo co przy
      wypogodzeniach da błyskawicznie 20 stopni i więcej jeszcze!!!
      Sprawdza się fatalny scenariusz napisany przez jesień!
      Dobrze że chociaż w dzień nie będzie tak zimno
      Andrzej
    • qubraq Re: Zima mróz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.02.05, 10:41
      O rany coście narobili tymi modlitwami o zimowe warunki... nie mogło byc tak
      jak bylo 4 - 6 st. mrozu a teraz muszę leciec do ogrodu odgarniac patyczki spod
      sekwoi i na gwałt jej na dupsko wciągac barchany z wełny mineralnej i
      styropianu. Mam nadzieje że sośnice i torreja oraz wszystkie kryptomerie
      jeszcze wytrzymają bez majtek! Co sie narobiło a widziałem że zaczęło wiać ze
      wschodu i rtęć się w barometrze podniosła do prawie 770 mm to jakieś chyba 1027
      hPa! dawno nie było takiego ale to znaczy że tak zostanie na długo co przy
      wypogodzeniach da błyskawicznie 20 stopni i więcej jeszcze!!!
      Sprawdza się fatalny scenariusz napisany przez jesień!
      Dobrze że chociaż w dzień nie będzie tak zimno
      Andrzej
      • piasia Re: Zima mróz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 07.02.05, 12:22
        A psa na spacer trudno wyciągnąć. Ja się poświęcam, zakładam barchany i wędruję
        z nim na łąkę, a on po pięciu minutach podkula wszystkie łapy po kolei i
        błagalnym wzrokiem żebrze o natychmiastowy powrót do domu.

        Nawet nie mogę się napatrzeć na te piękne widoki, bo jak się niesie do domu 16
        kilo żywego psa to o żadnym rozglądaniu się mowy nie ma....
        • qubraq Re: Zima mróz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 07.02.05, 22:53
          piasia napisała:

          > ...jak się niesie do domu 16 kilo żywego psa to o żadnym rozglądaniu się mowy
          nie ma....

          No pewnie szczególnie gdy sie samej jest rudym elfem i waży niewiele więcej od
          dużego psa ...
          A.
        • nnike Re: Zima mróz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 08.02.05, 00:08
          W radiu Kraków, co tydzień, jest spotkanie na żywo z lekarzem weterynarii.
          Ludzie dzwonią z pytaniami, a wet odpowiada. Okazuje się, że psy na mrozie
          wytwarzają na poduszeczkach specjalną substancję, która osłabia uczucie zimna i
          na dodatek działa antypoślizgowo.
          Myślę, że Twój piesek, to taki mały terrorysta :)
          • akinka6 Re: Zima mróz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 08.02.05, 05:26
            A ja teraz swojej damulce (suczce dla jasności) zakładam buciki na przednie
            łapki, bo z tylnych jej spadają (chodzi o sól). Jaką ona ma radochę, a ja przy
            niej jak jej się te łapki ślizgają. Specjalnie podskakuje, później się ślizga i
            zadziera do mnie roześmiany pyszczek. Wczoraj psu sąsiada tak się to spodobało,
            że próbował się też ślizgać i był zdziwiony, że nie może. Nawet chciał mojej
            ściągnąć te buciki, ale nie dała.
            Pozdrawiam Ak
    • qubraq Re: Zima 08.02.05, 16:58
      Nam juz tylko jedna, Tuba - jamniczka szorstkowłosa nieprawdopodobnie kudłata,
      została z suczego tercetu, jej też ochronnie smarujemy łapki wazeliną. Tuba ma
      juz 13 rok i niestety niewiele chęci do spacerowania !
      Andrzej
      • piasia Re: Zima 09.02.05, 09:22
        Mój Kłopot to nadwrażliwiec jakich mało. Wazelinę z łapek natychmiast by
        zlizał, bo nie zniósłby uczucia, że ma na nich coś dziwnego. Buty albo by
        ściągnął w tempie kosmicznym albo by stal bez ruchu i patrzył na mnie z
        błaganiem o ratunek, bo "coś mu się do łap przyczepiło!" Nawet jak listek czy
        źdźbło trawy zaczepi mu się o futro, to osobiście muszę odczepiać. A już rzep
        to totalna katastrofa.
        Na szczęście to jedyne wady mojego psa.

        Qbraczku - pewnie, że ciężko się niesie 16 kilo zywego psa, ja się jest
        niewiele cięższym elfem, ale niestety, sytuacja odwrotna - żeby to pies niósł
        mnie - w przypadku tego zwierzaka nie wchodzi w rachubę. Prędzej jakiś
        wodołaz....

        PS: oczywiście, z psami spacerujemy po ogrodzie, albo w kierunku ogrodu, albo
        myśląc o ogrodzie. W końcu to forum ogrodnicze ;))))
        • kropka Re: Zima 10.02.05, 01:26
          16 kilo? Pozazdrościć. Moje bydle ma już ponad 50 i ciągle rosnie
          Nie nosimy. Pchamy. Na sliskim nawet lekko idzie :)
          • piasia Re: Zima 10.02.05, 07:17
            Ale z górki macie darmową przejażdżkę za psem na smyczy! I kulig też można by
            zrobić....
        • mjot1 Kompletnie poza tematem 10.02.05, 19:17
          Zauważyłem, że od kilku dni Piasia bywa na Forum zdecydowanie częściej!
          Że chyba pracę ma z dostępem do „liczydła”... Ale to zauważam tak po cichutku,
          na stronie, zupełnie niezauważenie...
          Faaajnie.
          Ale też od kilku dni dręczy mnie dylemat pewien. Coś musiałem przegapić w
          przeszłości... Zresztą nie pierwszy to i nie ostatni raz.
          Otóż. Że jest elfem to dla mnie normalne.
          Lecz dlaczego Rudym Elfem?

          PS Zima dała w kość! Mówią, że jednak mrozy chwilowo ulżą.

          Najniższe ukłony!
          Nieświadom M.J.
          • piasia ostrzeżenie 11.02.05, 08:11
            Ostrzeżenie: do niedzieli cisnienie spadnie o 40 hPa! To tak, jakbyśmy w ciągu
            godziny weszli na szczyt wysokości 3 tysięcy metrów. Będziemy chodzić jak
            błędni, kołowaci i jak pod wpływem środków odurzających i to nielegalnych.
            Meteoropaci będą biedni - migrena zwali ich z nóg!

            Wnosze więc o wybaczenie wszystkim, ktorzy w ciągu najbliższych trzech dni będa
            tu wypisywać kosmiczne bzdury, którzy nie będą rozumiec co się do nich pisze i
            wszystkim tym, którzy w ogóle nie będą mieli siły tu zaglądać.

            A potem, po trzech dniach tego omłotu, który zafunduje nam pogoda, mamy byc
            pełni życia i ochoty na Walentynki?!
            • qubraq Re: ostrzeżenie? 11.02.05, 20:22
              piasia napisała:

              > Ostrzeżenie: do niedzieli cisnienie spadnie o 40 hPa! To tak, jakbyśmy w
              > ciągu godziny weszli na szczyt wysokości 3 tysięcy metrów. Będziemy chodzić
              >jak błędni, kołowaci i jak pod wpływem środków odurzających i to nielegalnych.
              > Meteoropaci będą biedni - migrena zwali ich z nóg!
              >
              > Wnosze więc o wybaczenie wszystkim, ktorzy w ciągu najbliższych trzech dni
              >będa tu wypisywać kosmiczne bzdury, którzy nie będą rozumiec co się do nich
              pisze i wszystkim tym, którzy w ogóle nie będą mieli siły tu zaglądać.

              Droga pi,pi,pi! Bardzo miła i slodka Panno Joanno 3,1415926536!
              Noniewiem! Najwyższe ciśnienie jakie zmierzyłem tręciowym staromodnym
              barometrem Toricellego na mojej stacji botanicznej w Warszawie po Wilanowem
              wynosilo 771 mm, do dzis juz spadlo do 750 mm - aha to mówisz że spadnie do 990
              hPa, hmmmm, mozliwe, ale specjalnych rewelacji nie czuje... chociaż, troche w
              dniu poprzedzającym zmianę ciśnienia ciążyła mi glowa ale bez większych
              rewelacji żona za to snuła sie po podłodze ledwo żywa. Niemniej jestem
              wdzięczny za odpuszczenie mi grzechu niepisania albo pisania różnych
              niestworzonych rzeczy
              Czy ktos moze powiedziec Emjotowi dlaczego te elfy są rude? Rude nierude ale są
              bardzo ladne nawet z wielkim 16 kilowym Kłopotem na rękach - kurcze to tyle
              samo co nasza cholerna łakomczucha superkudłata Tuba; całe szczęscie że juz po
              mrozie bo każdej nocy moja ukochana sekwoja wymyślała mi od ...synów bo jej w
              dupkę i w uszy było zimno i "wogle"... Podobno zima już poszła precz, czy to
              prawda?

              > A potem, po trzech dniach tego omłotu, który zafunduje nam pogoda, mamy byc
              > pełni życia i ochoty na Walentynki?!
              Nie lubie tego importowanego szaleństwa walentynkowego - powoli stajemy sie
              kolejnym zamorskim stanem Ameryki...
              Andrzej
            • antares777 Re: ostrzeżenie 12.02.05, 01:57
              piasia napisała:

              > Ostrzeżenie: do niedzieli cisnienie spadnie o 40 hPa! To tak, jakbyśmy w
              ciągu
              > godziny weszli na szczyt wysokości 3 tysięcy metrów.

              Nno nnie wwiem :( czy to rzeczywiście ta wysokość, choć wspinać się było mi
              kiedyś dane.

              Ale ponieważ uzyskałem absolutne pozwoleństwo na pisanie głupot, bom równie
              stary zgred co i meteoropata, pozwolę sobie na gdybanie.

              I tak: widziałem dziś mapy baryczne, nadawane z różnych części satelitarnego
              świata i powtarza się tam jedno: głęboki niż nad południową Skandynawią.
              Gradient ciśnień przeogromny. A to może zwiastować jedno: bardzo silne wianie.
              Natomiast czy rzeczywiście spadnie to ciśnienie o 40 hPa - czy tylko o 10 to
              będzie zależało od Eli (Eli spadnie - eli nie spadnie). Czyli po ludzku: jeśli
              ten niż tam pozostanie i będzie stał w miejscu dopóki się nie "wypełni", to nic
              nie spadnie, a jeśli przesunie się w naszą stronę i usadowi swe centum pod
              Łodzią - łojjjj, trza się bać.

              A te 40 hPa przekładając na nasze, to tyle samo co 30 mm słupa rtęci czyli na
              każdy centymeter kwadratowy naszego ciała około 40 gramów, czyli na każdy meter
              naszego ciała 10 tysięcy razy więcej. Liczmy więc:

              10tysięcy x 40 = 400tysięcy gramów czyli 400 kilo.

              Zestawiając to z powierzchnią ciała ludzkiego (w moim przypadku 1,836 m2)
              (patrz: www.hiperbaria.gdynia.pl/oit/kalkulatory/BSA.html )
              to mogę spodziewać się całkowitej siły rozrywającej mój organizm:

              1,836 x 400 = 734,4 kG

              Ufff. Już się spociłem

              Na pocieszenie mam jedno: w warunkach normalnych, mój organizm jest zgniatany
              stale przez ciśnienie atmosferyczne ca 1000 hPa, czyli na każdy centymetr
              kwadratowy pcha się 1 kilogram, czyli na całe moje ciało ugniata non stop ponad
              18 ton powietrza. A więc może jakoś i to przeżyję :)

              Jeślim napisał głupoty - niech mnie mądrzy poprawią a gawiedź wybaczy, bom
              pozwoleństwo przecie otrzymał ;)

              > A potem, po trzech dniach tego omłotu, który zafunduje nam pogoda, mamy byc
              > pełni życia i ochoty na Walentynki?!

              A co to takiego te "walentynki"?
              Jam swojskiego chowu i na tych amerykanskich cudownościach się nie znam :(
              Domyślać mi się jeno przychodzi, że jak z Hameryki to przyszło, to pewnikiem
              idzie o wyciągnięcie $$$ z kieszeni.

              Pomachiwajki

              Stary zgred
              • nnike Re: ostrzeżenie 12.02.05, 02:19
                Pewnie nie odkryję Ameryki, ale podam dwa przydatne linki:

                www.okolica.pl/pogoda.php
                www.austrocontrol.co.at/weather/aviation-free/sat/sat.gif
                Osobiście lubię do nich zaglądać.

                A Ciebie, Stary Zgredzie, czyta się z równym zainteresowaniem, co Mjota.
                Pozdrawiam :)

                • piasia Re: ostrzeżenie 12.02.05, 14:38
                  Św. Walenty byl znany i kochany w Europie zanim jeszcze Hamerykę odkryto
                  (patrz "Hamlet" - "dzień dobry, dziś święty Walenty!")
                  A relikwie św. Walentego są na Jasnej Górze, w Kaplicy Św. Relikwii, trafiły
                  tam mniej więcej 350 lat temu.
                  To patron pszczelarzy, podróżujących, mlodych, a także zakochanych i chorych
                  psychicznie (co prawie na jedno wychodzi).
                  Nie boczmy się tak na Walentynki! Cóz z tego, że to hamerykańskie święto? Tak
                  naprawdę to pewnie święto starożytne! jedna z legend o walentym głosi, że
                  uwięziony (za czasów cesarza Klaudiusza II) i skazany na śmierć wysłał swojej
                  ukochanej list pożegnalny podpisany "Twój Walenty" i stąd sie to wszystko
                  wzięło. Może to ideologia, dorobiona na siłę, ale może nie. A w ogóle -
                  kochajmy się! Będzie nam lepiej!
                  • antares777 Re: ostrzeżenie 12.02.05, 17:45
                    Piasia napisała:

                    > Może to ideologia, dorobiona na siłę, ale może nie.

                    Jasne, że ideologia :)

                    Hej!

                    I dodam złotą myśl wielkiego (bo nieżyjącego) ideologa:

                    "byt kształtuje świadomość"

                    a na złagodzenie błyskawic, które niechybnie zabłysły w tym momencie w
                    bezmiarze łagodności ócz jej, dodam do tego małe uzupełnienie - nie moje, lecz
                    niejakiego tutu z Wielkiego Śmietniska - które brzmi:

                    "a odbyt samopoczucie" :) ;)

                    > A w ogóle - kochajmy się! Będzie nam lepiej!

                    Jestem za! I w ogóle i w szczegółach (których tutaj z obawy przed powszechną
                    wesołością wymieniać nie będę).
                    Czy będzie lepiej? Nie wiem. Za to jestem przekonany, że będzie przyjemniej.
                    Ale skoro Tadzio M. nie omieszkał wzywać do tego, to chyba warto.

                    Pomachiwajki

                    Stary zgred :))

                    P.S. Do nnike:
                    "Mów do mnie jeszcze..." :)
                    bo
                    "Ja bajki tak lubię ogromnie" :)
                    • antares777 Re: ostrzeżenie - errata 12.02.05, 17:51
                      antares777 napisał:

                      > Ale skoro Tadzio M. nie omieszkał ...

                      NNNonie!

                      Jak to się człekowi na starość kiełbasi!

                      Nie Tadzio M. tylko Adaś M.! Tadzio to był S. i każdy przedszkolak za czasów
                      Stalina o tym wiedział. Co innego teraz.

                      Widać to jeden z dowodów na to, że człek na starość dziecinnieje. I jedyna
                      pociecha w tym, że robi to nowocześnie ;)

                      Pomachiwajki

                      Stary zgred :))
                      • nnike FFFajnie... 12.02.05, 19:11
                        ...czuć się jak w czapce niewidce... Uboczny efekt spadku ciśnienia zapewne ;)
    • mjot1 Hej tam! 20.02.05, 11:06
      Otrząśnijcie się!
      Rozejrzyjcie się wokół, popatrzcie jak jest pięknie i... W plener!
      Ruszajcie pieszo, konno i czym kto tam może. Przecie to najcudowniejsza pora na
      kulig!
      Więc w las by podziwiać wspaniałe pejzaże grafiką tworzone.
      Spróbujcie policzyć wszystkie odcienie bieli.
      Pozwólcie by sypiący się z drzew śnieg wpadł Wam za kołnierz. To fantastyczne
      doznanie, gdy przerażający chłód błyskawicznie w gorącość przechodzi.
      Przewróćcie się w kopny śnieg łagodzący niczym puchowa pierzynka siłę upadku i
      narysujcie sobą "orła". To nie jest ułomność. Przecie w jakimś stopniu zawsze
      pozostaniemy dziećmi.
      Pozwólcie by sójki powitały Was radosnym melodyjnym śpiewem :-), by na Wasz
      widok dzięcioł zaniósł się obłąkańczym chichotem.
      I nie zapomnijcie posłuchać ciszy... owej szczególnej a fantastycznej
      odmiany "muzyki". To rzadkie doznanie, które jedynie zimą a szczególnie nocną
      porą można przeżyć. W prawdziwej ciszy słyszysz nie tylko tętno własnego serca,
      lecz także "szum" płynącej krwi...
      A nie daj Bóg jeśliby Ci wówczas zaburczało w trzewiach. Toż dźwięk ten wyda Ci
      się gromom podobny! Aż rozglądasz się w zdumieniu, że śnieg z drzew się nie
      osypał.
      Zassijcie w płuca haust powietrza tak wielki, że aż Wam w piersiach
      zatrzeszczy. To działa jak używka i potrafi nawet spowodować lekki zawrót
      głowy.
      A na pohybel troskom wszelakim wychylcie szklanicę grzańca aż ciężkiego miodem
      i korzeniami któren nigdy i nigdzie nie smakuje tak jak w takiej właśnie chwili
      i scenerii...
      Ech czas to piękny, lecz ciężki dla zwierzyny wszelakiej, więc starajcie się
      omijać zakątki, które obrała sobie na ostoję. Ucieczka przed przerażającą je
      dwunożną istotą kosztuje je sporo cennych jak nigdy kalorii.
      A śnieg tak kopny, że dziki przemieszczając się wyorują sobą głębokie bruzdy a
      sarniaki muszą przekopać się przez grubą jego skorupę by dostać się do
      życiodajnego runa.

      Więc nie mitrężąc czasu więcej Ruszajcie!
      i nieśmiało proszę napiszcie o doznaniach, które podczas wyprawy były Wam
      dane...

      Najniższe ukłony!
      Zachęcający do odetchnięcia pełną piersią M.J.
      • joasia72 Re: Hej tam! 20.02.05, 23:10
        Dzisiaj zrobiliśmy sobie wycieczkę w rodzinne strony mojego ojca. Niestety już
        łapie odwilż i nie mogliśmy dojechać ani dojść do mojego ulubionego jeziora
        Płotycze z rezerwatem bobrów. Objechaliśmy więc okoliczne wioski i miasteczka,
        aż wzbudziliśmy zainteresowanie straży granicznej, która czekała na nas
        w drodze powrotnej. Ojciec pokazywał nam najróżniejsze drogi do miejsc
        grzybowych i wędkarskich.
        W lesie widać połamane przez mokry śnieg i wiatr drzewa. Całe młode brzeziny
        stoją wygięte w kabłąk, wolały ugiąć się niż zginąć połamane.
        Co do rysowania „orła” na śniegu to mało brakowało. Widzieliśmy sroki tak
        rzadko już u nas spotykane. Nie dają się podejść bliżej, uciekają po parę
        metrów.
        Musieliśmy wracać bo mojemu facetowi strasznie „burczało w trzewiach”.
        Nie umiem opisywać przyrody tak jak Mjot, więc zamieszczam kilka linków
        i zapraszam do odwiedzania moich stron.


        www.lublin.lasy.gov.pl/sobibor/index.php
        www.wisa.vipserv.org/sobgalery/index.htm
        www.swiatpodrozy.pl/i.php?g=22&n=12
        www.swiatpodrozy.pl/i.php?g=22&n=13
        sk-i-ba.w.interia.pl/


        pozdrawiam
        Joanna



        • mjot1 A jednak... 21.02.05, 19:50
          „W lesie widać połamane przez mokry śnieg i wiatr drzewa. Całe młode brzeziny
          stoją wygięte w kabłąk, wolały ugiąć się niż zginąć połamane.”
          Oj tak! Piękno pięknem, lecz faktycznie wiele drzew nie wytrzymując masy
          mokrego śniegu ginie tragicznie i z trzaskiem.
          A mówią, że jeszcze dosypie i że wiać będzie...

          Dzięki Ci Joasiu, że ruszyłaś w plener i że raczyłaś podzielić się wrażeniami.
          Lecz śmiem sądzić Joasiu, że Ty jako ta jedna jedyna jesteś owym przysłowiowym
          wyjątkiem potwierdzającym zarysowującą się tu wyraźnie regułę która zdaje się
          brzmieć:
          „Ogrodnik to istota popadająca zimową porą w stan niejakiego letargu czy
          odrętwienia a jedynym jej (istoty) celem jest: przeczekać!”
          A przecie do licha nawet siedząc w chałupince z kończynami wyciągniętymi w
          stronę kominka trzaskającego skrami i grzejącego w stopy można zachwycać się
          widokiem zza okna.

          Najniższe ukłony!
          Jednak niepocieszony M.J.
          • joasia72 Re: A jednak... 21.02.05, 20:45
            Zatęskniłam za lasem po obejrzeniu ostatnich zdjęć Twojej zimowej chałupinki
            Mjocie. A te zaspy, jakie cudne. Oczywiście jak nie trzeba samej odgarniać
            śniegu. W któryś z poprzednich mroźnych weekendów także chciałam gdzieś
            pojechać, ale tak zmarzł mi nos w trakcie bielenia drzewek, że tylko grzaniec
            powstrzymał go od odpadnięcia.
            Pozdrawiam
            Joanna

            • piasia Re: A jednak... 23.02.05, 18:34
              Za oknem w tej chwili leje jak zebra.

              A ja lubię, jak wieczorem sypie śnieg i ja biorę mego Kłopota na spacer na łąki
              okołohutnicze i nadrzeczne.
              Brniemy w zaspach, coraz bardziej biali z wierzchu i od spodu. A wokół tak
              cisza i miękkość i ciemność niby ciemna a przecież wcale nie tak bardzo.
              Czy zauważyliście, że śnieg świeci? Że każdy płatek zbiera wszelkie błyski z
              odległego miasta i odbija je w nieskończoność?
              Czy zauważyliście, że jak pada śnieg, to powietrze staje się aksamitnie miękkie
              i przytulne? I wydaje się że jest dużo cieplej niż wtedy, gdy nie pada?
              Niestety, zawsze w połowie spaceru przez takie odludzie przypominają mi się
              niektóre odcinki serialu "Z Archiwum X" i zawracam z duszą na ramieniu chyłkiem
              przemykając się koło wyższych kęp traw i trzcin czy zasypanych krzaków....


              A za oknem leje jak zebra.....
              • gebo13 Re: A jednak...zima.... 02.03.05, 20:31
                pani.wtorek.strefa.pl/zima/LK/index.html
                Z zimowymi pozdrowieniami.....
                • mjot1 Re: A jednak...zima.... 04.03.05, 07:46
                  Nieśmiało zapytam:
                  Gebo czy to Twoje?
                  • g.i.jane odpowiadam za Gebo 04.03.05, 18:18
                    Nie. Te lodowe rzeźby stoją przy ulicy Nowy Świat w stolicy.
                    • mjot1 Dzięki! G.i.jane 04.03.05, 19:21
                      No taaak...
                      Ale ten zachód nie bardzo (o ile się znam na geografii) na Nowy Świat mi
                      wygląda...
                      • gebo13 Re: Dzięki! G.i.jane 04.03.05, 19:38
                        Bardzo dziękuję za odpowiedż za mnie!Nie miałam ostatnio za wiele czasu do
                        przejżenia wszystkich postów.
                        Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka