Muszę ratować jabłoń!

02.06.05, 07:49
Zauważyłam, że ze z miejsca po starym, prawie już zarośniętym wycięciu
konara, cieknie brunatny płyn. Jabłoń jest również bardzo stara i po
odmłodzeniu, które polegało na skróceniu jej prawie o połowę, odwdzięcza się
nam jak może, mając niesamowicie dużo zawiązków owoców.
Gdy sprowadzaliśmy się latem zeszłego roku, miała niewiele, ale za to
fantastycznych w smaku jabłek. W tym sezonie będzie ich miała dużo, dużo
więcej i bardzo chcemy ją ratować.
Kupiliśmy już specjalną pastę (Funaben), ale smarować drzewo można dopiero po
wycięciu chorego miejsca.
Czy mogę zrobić to teraz?
    • tram_ktos Re: Muszę ratować jabłoń! 02.06.05, 14:02
      Generalnie rzecz biorąc, ja bym się specjalnie nie martwił. Stare, wysokopienne
      drzewa są znacznie bardziej żywotne i odporne od młodych karłowych. Nawet jak
      mają jakieś choroby, to w wielu wypadkach potrafią z nimi żyć. Sam mam na swoim
      ogródku 2 przedwojenne, dziuplaste jabłonie, które przeżyły już niejednego
      karłowego "degenerata" i wciąż owocują. 1 choruje co roku na mączniaka, ale
      mimo to, że jej nigdy nie pryskałem, radzi sobie całkiem nieźle.Jeżeli chodzi o
      cięcie, to jabłonie tradycyjnie tnie się w lutym (ale nie przy silnych
      mrozach). Jednak wiosną też się nic nie powinno stać. Rany po cięciu od razu
      zasmarowuje się pastami sadowniczymi. Przed cięciem narzędzia powinno się
      dyzenfekować (np. spirytusem), żeby nie roznościć bakterii i wirusów.
      Zastanawiam się też, czy tegoroczny urodzaj to zasługa cięcia. Być może Twoja
      jabłoń owocuje przemiennie, co u starych odmian jest często normą.
      To bardzo miło, że nie chcesz wycinać starych drzew owocowych. Może byś chciała
      posadzić u siebie jakieś sadzonki starych odmian?
      Na zakończenie pozdrawiam serdecznie i pragnę Cię uspokoić. Takie drzewo
      naprawdę trudno wykończyć.

      • nnike Re: Muszę ratować jabłoń! 02.06.05, 15:19
        Jak się wprowadziłam, wycięłam tylko część zdziczałych wiśni, a jabłoń
        skracaliśmy w zimie. Latem miała przewspaniałe owoce, ale niedużo i bardzo
        wysoko. Trzeba było czekać aż spadną i od razu jeść.
        Nie wiem jak owocowała poprzednio, bo jest nasza od niespełna roku.
        Dosadziłam jej do towarzystwa papierówkę i dwie grusze :)

        W tę niespodziewaną ranę zapakowałam ile się dało pokrzyw, ale i tak już
        przesiąkły, dlatego kupiłam tę sztuczną korę, aby jabłoni ulżyć :)

        Stare odmiany jabłoni chciałabym mieć, ale musieliby mi je przysłać, a takiej
        możliwości zdaje się nie ma?
        To znaczy, że możemy ją teraz leczyć? Wiąże się to ze spiłowaniem chorych
        części pnia.

        Bardzo Ci dziękuję za odzew.
        • q.bek Re: Muszę ratować jabłoń! 02.06.05, 15:50
          Popularnie to sie nazywa plakanie:-)
          Moj ogrodnik ktory przychodzi tylko dwa razy do roku niczym nie smaruje.
          Jak zaczalem gadac ze trzeba zamalowac zasmarowac to spojrzal na mnie i w
          oczach jego wyczytalem jedno:..."stary pierdziel nic nie robi tylko wymysla
          innym zajecia" wiec nie smialem nawet juz dalej ciagnac dyskusji bo co sobie o
          mnie pomysli.
          Gdybys zobaczyla jak on czasami te stare drzewa potraktuje pila motorowa to bys
          sie chyba rozplakala. Ma chyba jednak "zielony kciuk" czasami tak
          niemilosiernie pobcinal, ze myslalem iz zadnego listka nie bedzie a tu jak na
          zlosc nie tylko, ze zaczelo kwitnac ale i mialo owoce.
          Oczywiscie mniej ale i tak ich wszystkich nikt nie zuzyl.
          Sie nie przejmuj lyknij jakies nalewki i spocznij sobie w cieniu w hamaku
          a wiatr cie ukolysze do snu.-D
          • nnike Re: Muszę ratować jabłoń! 02.06.05, 16:38
            Mam ją tylko jedną. Taką leciwą i z tak wspaniałymi owocami. Jeśli płacze,
            wycieka z niej sok. Tak to rozumiem i nie mam pewności, czy ta sytuacja nie
            zaszkodzi jej w owocowaniu na przyszły rok. Dlatego szukałam pomocy. I tylko na
            tym forum.
        • tram_ktos Re: Muszę ratować jabłoń! 03.06.05, 18:00
          W zasadzie to ja też nie jestem pewien, czy ta jabłoń jakiegokolwiek leczenia
          wymaga.
          • nnike Re: Muszę ratować jabłoń! 03.06.05, 19:39
            Zrobione.
            Wydłubaliśmy wszystko co było mokre, zbutwiałe i sczerniałe.
            Posmarowaliśmy tą pastą dokładnie i chyba dobrze się stało.
            W środku, w głębi było pełno robactwa, niewidocznego z zewnątrz i na pewno to
            butwienie postępowałoby w głąb.
        • tram_ktos Re: Muszę ratować jabłoń! 03.06.05, 18:11
          No chyba nie do końca z tym wysyłaniem.

          Jak rozmawiałem z pracownikami z Bolestraszyc, to mi powiedziano, że wprawdzie
          normalnie nie wysyłają, ale mogą wyjątkowo to zrobić po kosztach.

          Chyba p. Remigiusz Grzywa z Opola Lubleskiego wysyła. Tylko że teraz nie ma
          drzew na starych, tradycyjnych podkładkach, ale można zamówić na przyszły rok
          na A1, która, jak zapewnia szkółkarz, rośnie nieznacznie słabiej niż Antonówka.

          Niedawno też przeczytałem artykuł o programie badań nad przydatnością starych
          odmian jabłoni do uprawy ekologicznej w ISK (Prusy k/Rawy Mazowieckiej - tel.
          46 815 78 52, oems@insad.pl, Dąbrowice k/Skierniewic - tel. 46 833 01 60,
          sad.dosw@insad.pl). Nie wiem, czy mają tylko drzewa karłowe, czy też na silnie
          rosnących podkładkach. Może coś się więcej ruszy w tej sprawie.

          Pozdrawiam
          • nnike Re: Muszę ratować jabłoń! 03.06.05, 19:36
            Mam w tej chwili tę starą jabłoń, której nazwy nie znam, ale daje późne jabłka,
            twarde, soczyste, kwaśne i jednocześnie słodkie. Przepyszne są :) Dosadziłam
            papierówkę i Jamesa Greeva, a chciałabym jeszcze ananasa i rajską. Myślisz że w
            Bolestraszycach mogą je mieć?
            • tram_ktos Re: Muszę ratować jabłoń! 04.06.05, 16:51
              www.bolestraszyce.com/wydawnictwa.html
              Na dole strony numer telefonu.
              • nnike Re: Muszę ratować jabłoń! 04.06.05, 20:30
                Ale super! Widzę że sprzedają nadwyżki i mają fajne rzeczy :)
                Zadzwonię i pogadam. Dzięęęęki!!
    • nnike Re: Muszę ratować jabłoń! 30.08.05, 21:39
      Odświeżam temat :(
      Po zerwaniu chorej tkanki i posmarowaniu Funabenem, w niespełna 3 miesiące
      poźniej w powstałej dziupli znówu zbiera się jakiś płyn i łazi tam robactwo.
      Na dodatek jabłka nie są zdrowe, mają plamy, są robaczywe i masami spadają z
      drzewa. Nie wiem czy choć jedno zostanie do zjedzenia :(

      Jest to stara jabłoń, a więc powinna być odporna na choroby. Czy to radykalne
      cięcie mogło jej zaszkodzić?
      I czy dojdzie do siebie?
      Jak mogę jej pomóc?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja