Dodaj do ulubionych

Dla Ptasika: GIL

02.09.02, 10:39
GIL (pisane ko mobilizacji i pokrzepieniu serca)

Za górami, za lasami
Za siedmioma rzekami

Była wioska. W niej wieśniacy.
Co dzień szli do swojej pracy
W polu, w lesie i w zagrodzie.
Żyli, pracowali w zgodzie.

Znali się, witali miło,
Chętnie sobie pomagali.
Wieczorami zaś przy płotach
Przyjacielsko rozmawiali.

Że to bujda? Że to baśnie?
Że to być nie miało prawa?
Pewnie, skończyło się właśnie
Gdy zawitał człek cherlawy.

Ni to młody, ni to stary,
Lat miał może ze dwadzieścia
Brudny był i obszarpany
Nie szły za nim żadne wieści.

Rozczochraną miał czuprynę,
Gębę straszną, z gęby ciekło,
Jedno oko ociupinę
Miał skrzywione - istne piekło.

No i gila miał pod nosem.
Śpika - inni powiadali.
I tym śliskim atrybutem
Wszystkim się ochoczo chwalił.

No to ludzie podchwycili
(wyglądało jakby zmowa)
We wsi GILEM go nazwali
Każdy wiedział o kim mowa.

Skąd ty jesteś - go pytali.
Ja z Tassmanii - na to gadał.
Lecz na inne zapytania
Za skarby nie odpowiadał.

Jedyne to umiał wyrzec,
Że go inni rozumieli.
Reszta - to był bełkot jeno
Który w kółko w gębie mielił.

Robił przy tym miny dziwne:
Krzywił twarz, przewracał oczy,
Pluł i smarkał i charkotał
Kiedy ładne dziewczę zoczył.

Jedna zaś mu wpadła w oko.
Uparł się - skaranie Boskie
Że zatańczyć z nią koniecznie
Musi. Choćby w środku wioski.

Przy ognisku, czy nad rzeczką -
Było mu to obojętne.
Choćby nawet w kartoflisku!
Chciał i koniec - plemię wredne.

Dziewczę z oczu mu zniknęło
Nie chcąc na szwank się narażać
W domu cicho przycupnęło
Aby nie dać się znieważać.

W niego chyba złe wstąpiło:
Wył i szalał, po wsi biegał,
Wciąż powtarzał: gdzie jest ona?
Walił w drzwi i grządki deptał.

Za nim psy. Dziecisków chmara,
Jazgot, łomot, tumult wielki!
Aż się baby we wsi wściekły
I dalej się na głos pieklić

Że im zdepcze wszystkie plony,
Wszystkie garnki im wytłucze!
Chłopy ze wsi się skrzyknęli,
Wzięli się dać mu nauczkę.

Widły, grabie i łopaty
(każdy wziął, co miał pod ręką,
Franek nawet był z cepami)
Dorwali drania nad rzeką.

Najpierw łachy zeń zerwali
(chłopa było ze czterdzieści).
Każdy mu nakopał w dupę,
Po czym go przegnali ze wsi.

Czy tak było, czy nie było
Dobrze, że się już skończyło!
Dziewczę znowu chodzi w pole.
Wszystkim miło. Ja tak wolę!


Stary zgred
Obserwuj wątek
    • tassman GIL z nochala 03.09.02, 07:22
      antares777

      Jestem pod wrażeniem. Piorunujacym wrażeniem. Na pewno Katula sie ucieszy. Byc
      może juz wkuła ten wierszyk na blaszkę. I teraz moze błyszczeć jeszcze bardziej
      w swoim ogródku, bo zna taki fajowski wierszyk. Antares myslę, że sie marnujesz
      ze swoim talentem. Jeszcze z rok, ze dwa i odbierzesz palmę pierwszeństwa
      Miłoszowi i Szymborskiej razem wziętym.....

      tassman:)





      > GIL (pisane ko mobilizacji i pokrzepieniu serca)
      >
      > Za górami, za lasami
      > Za siedmioma rzekami
      >
      > Była wioska. W niej wieśniacy.
      > Co dzień szli do swojej pracy
      > W polu, w lesie i w zagrodzie.
      > Żyli, pracowali w zgodzie.
      >
      > Znali się, witali miło,
      > Chętnie sobie pomagali.
      > Wieczorami zaś przy płotach
      > Przyjacielsko rozmawiali.
      >
      > Że to bujda? Że to baśnie?
      > Że to być nie miało prawa?
      > Pewnie, skończyło się właśnie
      > Gdy zawitał człek cherlawy.
      >
      > Ni to młody, ni to stary,
      > Lat miał może ze dwadzieścia
      > Brudny był i obszarpany
      > Nie szły za nim żadne wieści.
      >
      > Rozczochraną miał czuprynę,
      > Gębę straszną, z gęby ciekło,
      > Jedno oko ociupinę
      > Miał skrzywione - istne piekło.
      >
      > No i gila miał pod nosem.
      > Śpika - inni powiadali.
      > I tym śliskim atrybutem
      > Wszystkim się ochoczo chwalił.
      >
      > No to ludzie podchwycili
      > (wyglądało jakby zmowa)
      > We wsi GILEM go nazwali
      > Każdy wiedział o kim mowa.
      >
      > Skąd ty jesteś - go pytali.
      > Ja z Tassmanii - na to gadał.
      > Lecz na inne zapytania
      > Za skarby nie odpowiadał.
      >
      > Jedyne to umiał wyrzec,
      > Że go inni rozumieli.
      > Reszta - to był bełkot jeno
      > Który w kółko w gębie mielił.
      >
      > Robił przy tym miny dziwne:
      > Krzywił twarz, przewracał oczy,
      > Pluł i smarkał i charkotał
      > Kiedy ładne dziewczę zoczył.
      >
      > Jedna zaś mu wpadła w oko.
      > Uparł się - skaranie Boskie
      > Że zatańczyć z nią koniecznie
      > Musi. Choćby w środku wioski.
      >
      > Przy ognisku, czy nad rzeczką -
      > Było mu to obojętne.
      > Choćby nawet w kartoflisku!
      > Chciał i koniec - plemię wredne.
      >
      > Dziewczę z oczu mu zniknęło
      > Nie chcąc na szwank się narażać
      > W domu cicho przycupnęło
      > Aby nie dać się znieważać.
      >
      > W niego chyba złe wstąpiło:
      > Wył i szalał, po wsi biegał,
      > Wciąż powtarzał: gdzie jest ona?
      > Walił w drzwi i grządki deptał.
      >
      > Za nim psy. Dziecisków chmara,
      > Jazgot, łomot, tumult wielki!
      > Aż się baby we wsi wściekły
      > I dalej się na głos pieklić
      >
      > Że im zdepcze wszystkie plony,
      > Wszystkie garnki im wytłucze!
      > Chłopy ze wsi się skrzyknęli,
      > Wzięli się dać mu nauczkę.
      >
      > Widły, grabie i łopaty
      > (każdy wziął, co miał pod ręką,
      > Franek nawet był z cepami)
      > Dorwali drania nad rzeką.
      >
      > Najpierw łachy zeń zerwali
      > (chłopa było ze czterdzieści).
      > Każdy mu nakopał w dupę,
      > Po czym go przegnali ze wsi.
      >
      > Czy tak było, czy nie było
      > Dobrze, że się już skończyło!
      > Dziewczę znowu chodzi w pole.
      > Wszystkim miło. Ja tak wolę!
      >
      >
      > Stary zgred
      • antares777 Re: GIL z nochala 03.09.02, 13:40
        tassman napisał:

        > antares777
        >
        > Jestem pod wrażeniem. Piorunujacym wrażeniem. Na pewno Katula sie ucieszy.
        Byc
        > może juz wkuła ten wierszyk na blaszkę. I teraz moze błyszczeć jeszcze
        bardziej w swoim ogródku, bo zna taki fajowski wierszyk
        >

        Na pewno go przeczytała, na pewno go zrozumiała, na pewno się uśmiechnęła i na
        pewno poprawił jej się nastrój.
        Na pewno nie wkuła go na pamięć, bo szkoda jej głowy do wkuwania takich
        pseudopoetyckich knotów.

        Z tego też powodu (tzn. jakości tego knota) wcale się nie dziwię, że Ci się
        wierszyk spodobał. Na pewno Twoje wrażenia, a przynajmniej ich siła, są
        porównywalne z tymi, jakie pozostawiają Ci po sobie zbłąkani poszukiwacze
        glist. Dziękuję, że go się uczysz na pamięć - bo jak mam zrozumieć skopiowanie
        go w całości w Twej odpowiedzi?. Chyba wiesz - jesteś przecież znanym na wielu
        forach dyskutantem - do czego używa się przycisku "odpowiedz cytując".

        > Antares myslę, że sie marnujesz
        > ze swoim talentem. Jeszcze z rok, ze dwa i odbierzesz palmę pierwszeństwa
        > Miłoszowi i Szymborskiej razem wziętym.....
        >

        Dzięki za roztoczoną tu wizję, ale - nie jestem godzien i nie mam szans.

        A to, że napisałeś o swym "myśleniu", traktuję jako Twą nieco niefortunną
        kokieterię. Drogi chłopcze, to tylko tak Ci się zdaje; Ty nie jesteś typem
        zdolnym do przeprowadzania procesów myślowych - Tobie myśli się samo.

        Stary zgred
    • antares777 wierszyk dla Tassmanka 04.09.02, 10:51
      Witaj osiołku!

      Zaparłeś się kopytkami i za skarby nie chcesz się uczyć!
      Twierdzisz, że na nauki już za późno? Że nie pasujesz wzrostem do szkoły?
      To nic, dzieci teraz już są wyrozumiałe i bardzo lubią miłe zwierzątka.
      Ty, zamiast zajmować się wiedzą, dokuczasz dziewczynkom. Ciągniesz za
      warkoczyki, Malinkę wysyłasz do ZOO. Pewnie sądzisz, że dopiero w ZOO zobaczy,
      jak wygląda osiołek? I po co jej każesz zabierać z sobą słownik ortograficzny?
      Teraz w ZOO zwierzęta są dobrze karmione, nawet osiołki, a więc niepotrzebnie
      by się trudziła. Już wiem - Ty po prostu sądzisz, że słownik ortograficzny to
      jest to, co osiołki lubią najbardziej! Niepotrzebnie dziewczynę chcesz trudzić -
      nie musi aż tak daleko chodzić, aby pooglądać - wystarczy, że zajrzy na forum
      ogrodowe.

      Chłopcze, pora na naukę! Nie chce Ci się do szkoły - będziesz się uczył tutaj.

      Dziś poczytamy sobie wierszyk pana Fredry - o bardzo sympatycznym zwierzątku.
      Malinka też może z nami posłuchać. Danusiu, Piasiu, Katulo, mjocie - siadajcie
      i posłuchajcie wierszyka, jakiego będzie uczył się na pamięć nasz Tassmanek -
      specjalnie dla niego go przygotowałem.

      Temat lekcji: literatura dobra i zła.

      Tassman, wyjdź z klasy i umyj ręce! Masz natychmiast wracać!

      Jesteś już? Dobrze. Jeszcze nos wytrzyj i przestań stukać kopytkiem!

      Ostatnio był wierszyk o ptaszku, jako przykład literatury kiepskiej, właściwie
      grafomanii. Dziś przykład na to, jakie wiersze powinniśmy podziwiać:


      Małpa
      Aleksander Fredro

      Rada małpa, że się śmieli,
      Kiedy mogła udać człeka,
      Widząc panią raz w kąpieli,
      Wlazła pod stół - cicho czeka.
      Pani wyszła, drzwi zamknęła;
      Małpa figlarz - nuż do dzieła!
      Wziąwszy pański czepek ranny,
      Prześcieradło
      I zwierciadło -

      Szust! Do wanny.
      Dalej kurki kręcić żwawo!
      W lewo, w prawo,
      Z dołu, z góry,
      Aż się ukrop puścił z rury.
      Ciepło - miło - niebo - raj!
      Małpa myśli: "W to mi graj!"

      Hajże! - kozły, nurki, zwroty,
      Figle, psoty,
      Aż się wody pod nią mącą!
      Ale ciepła coś za wiele...
      Trochę nadto... Ba, gorąco!...
      Fraszka! - Małpa nie cielę,
      Sobie poradzi:
      Skąd ukrop ciecze,
      Tam palec wsadzi.
      "Aj! Gwałtu! Piecze!"
      Nie ma co czekać,
      Trzeba uciekać!

      Małpa w nogi
      Ukrop za nią - tuż, tuż w tropy,
      Aż po progi.
      Tu nie żarty - parzy stopy...
      Dalej w okno... Brzęk! Uciekła!
      Że tylko palce popiekła,
      Nader szczęśliwa. -
      Tak to zwykle w życiu bywa.

      Dowiedziałeś się czegoś chłopcze?
      Jako wypracowanie domowe napisz na temat: "Co sądzę o zachowaniu bohaterki
      naszego wierszyka?"

      A może jednak wolałbyś pójść do prawdziwej szkoły?

      Stary zgred.
    • antares777 osiołek Tassmanek poszedł na wagary 05.09.02, 14:19
      Witajcie :)))

      Nasz osiołek Tassmanek nie przyszedł dziś do naszej ogrodowej szkoły. Już pan
      woźny oddzwonił koniec ostatniej lekcji, a jego nie ma. Pewnie nie umiał
      napisać wypracowania i wolał iść na wagary. A może jednak zapisał się do
      prawdziwej szkoły - wszak rok szkolny parę dni temu się rozpoczął? Życzę mu w
      szkole samych szóstek.

      Moja rola jest skończona i uważam, że zasłużyłem sobie na urlop. Czy tu wrócę
      po urlopie - to się okaże. Będzie to zależało od tego, jakie na tym forum
      zastanę porządki, tzn. czy osiołek Tassmanek albo jemu podobny pan_kutasik,
      który pojawił się w nocy i jest nim samym, ale pod innym nickiem, będzie dalej
      robił tu kupy, dalej rozrabiał, czy nie. Czy pozwolicie dalej się znieważać,
      opluwać, mieszać z błotem - tak jak do tej pory bywało. Jeśli tak - nic tu po
      mnie. Ja dobieram sobie towarzystwo, w którym przebywam.

      Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że było mi tu dobrze.
      Prawdziwie dobrze. Szkoda, że było ich tak mało, ułamek procenta. Serdecznie
      dziękuję i uśmiecham się do nich i... jak zwykle pomachiwam. Kto to jest - nie
      będę wymieniał. Oni i tak wiedzą. :))) Bo nas, stowarzyszonych w TWA, łączą
      niewdzialne fluidy, których w sposób fizyczny zniszczyć niepodobna, a których
      obecność tak drażni pozostałych - producentów i konsumentów rzeczy materialnych.

      Może czasem zajrzę aby zapytać, czy korzonki, to te od góry czy od dołu, bo
      zawsze mi się to myli. A może i nie, bo zaufam swojej intuicji... Ale wtedy nie
      poczytujcie tego jako odstępstwo od wyłuszczonych wyżej zasad, bo to będzie
      jedynie na zasadzie wstąpienia do warzywniaka po szczypiorek.

      Pa, Kochani, Pa. Wszystkiego dobrego. Wysokich plonów i miłego przeżuwania
      strawy codziennej.

      Stary zgred

      PS. Gdyby ktoś jednak - mimo tych gorzkich i dotkliwych słów - zechciał ze mną
      porozmawiać, zapraszam serdecznie na priva.
      • tassman dziadu 05.09.02, 14:53
        antares777

        Jest tak. Wstajesz rano i myslisz co ten tassman znów napisze. Pocisz sie i
        trudzisz na wierszami o mnie. Właśnie to chciałem osiagnąć. jestes ofiara
        swoich osiagnięć i jak mi sie widzi naprawdę starym szurnietym zdrowo motyką
        przez baniak zgredem......
        Zaczynasz gadac do siebie;)

        tassman:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka