Czyj płot?

28.03.03, 12:12
Witam,
mam mały problemik - w związku z tym co się stało wczoraj, a co opisałam na
Forum "Zwierzęta". Cytuję:

"Jestem rozgoryczona i mam ochotę faceta zabić. Wczoraj wychodząc do pracy
zaczepiła mnie sąsiadka, mówiąc, że mój pies przeszedł do nich na ogródek, bo
ich suka ma cieczkę. Wtedy do rozmowy włączył się konkubent mojej sąsiadki i
zaczął się drzeć, że pies niszczy im płot, a ich suka ma cieczkę, a jest
ładnie na dworze i przecież nie będą jej trzymali zamkniętej w domu.
Przepchnęli więc psa pod płotem do mojego ogródka. I że ja mam coś z tym
zrobić, zamknąć psa albo coś.
Nie wiem, ale wydaje mi się, że jak suka ma cieczkę, to właśnie ją należy
chronić, a nie zamykać wszystkie okoliczne psy. Poza tym płot jest z ich
strony (po mojej lewej, a więc załatanie w nim dziur należy do sąsiadów, nasz
jest płot z prawej). No i najważniejsze - od wczoraj pies kuleje, jest
osowiały, strasznie dyszy... Kiedyś go opisywałam tu na Forum - collie,
baaardzo łagodny i dla wszystkich przyjazny. Trochę flegmatyczny i dlatego
czasem się zapiera - np. nie da się pociągnąć za smycz ani obrożę, trzeba za
nim stanąć i go popchać. Obawiam się, że sąsiad mógł go ciągnąć za łapy, albo
wręcz wykopać z ich ogrodu...
Nie wiem po co to piszę, ale może mi ulży. Jeśli nie przestanie kuleć, idę z
nim oczywiście do weta."

A teraz do rzeczy:

Jak to właściwie jest z ty ogrodzeniem? Płot już jest leciwy i wymaga
naprawy. Coś mi się kiedyś obiło o uszy, że do właściciela działki
należy "płot po prawej". Ale co na przykład z płotem z tyłu działki? On jest
jednocześnie "płotem z lewej" sąsiada. Kto ma więc go naprawiać? Czy są
jakieś przepisy? A co z roślinami pnącymi na płocie? Czy chcąc się odgrodzić
i zasłonić od sąsiadów mogę sobie takowe posadzić bez obawy, że oni je
zniszczą, bo na przykład sobie nie życzą zielska na płocie?
Dziękuję za odpowiedź, pozdrawiam :)
    • mamut11 Re: Czyj płot? 28.03.03, 12:28
      Na Twoim miejscu nie dociekałabym kto ma rację i czyj płot, tylko wzięłabym i
      tę dziurę załatała.
      Tym bardziej że to łatanie dziury to chyba nie taki straszny wydatek? Ze
      wzgledu na zdrowie psa - nie wahałabym sie ani chwili.

      Pozdrawiam
      • isis! Re: Czyj płot? 28.03.03, 14:49
        mamut11 napisała:

        > Na Twoim miejscu nie dociekałabym kto ma rację i czyj płot, tylko wzięłabym i
        > tę dziurę załatała.
        > Tym bardziej że to łatanie dziury to chyba nie taki straszny wydatek?

        Ależ dziura od razu została załatana! Pytanie jest bardziej ogólne i dotyczy
        remontu, a nawet wymiany całego płotu, bo ta siatka już do niczego się nie
        nadaje, a łatanie jest prowizoryczne.
    • u_ Re: Czyj p?ot? 28.03.03, 14:34
      glowy nie dam, ale w myslach przeanalizowalam kolejosc plotow swoich
      sasiadow. stojac przodem do dzialki, to po prawej plot nalezy do ciebie.
      zazwyczaj wydaje mi sie, ze wlasciciele dogaduja sie co do plotow. np:
      polowe plotu po mojej stronie postawil sasiad, bo chcial miec takie samo
      ogrodzenie wokol calego domu.
      co do zajscia z psem, nie skomentuje... ludzie potrafia byc bezmyslni...
    • elaos Re: Czyj płot? 31.03.03, 10:13
      Na mojej wsi też panuje ten zwyczaj "twój płot z prawej" , tylko nie wiem co
      sądzi o tym ten ostatni w szeregu - prawy płot jest jego zwyczajowo a lewy
      jest jego, bo za nim już nie ma nikogo.
      • isis! Re: Czyj płot? 31.03.03, 12:43
        elaos napisała:

        > Na mojej wsi też panuje ten zwyczaj "twój płot z prawej" , tylko nie wiem co
        > sądzi o tym ten ostatni w szeregu

        No a co z tym moim płotem z tyłu? On jest czyimś lewym!
        • u_ Re: Czyj p?ot? 31.03.03, 17:13
          jak to jest czyims lewym???
          • isis! Re: Czyj p?ot? 31.03.03, 23:10
            u_ napisała:

            > jak to jest czyims lewym???

            Normalnie, chyba, że masz na myśli inne znaczenie :)
            Nasz tył to lewa strona działki innego człeka. Taki jest u nas układ
            przestrzenny ogródków.
    • jerzy.wozniak Re: Czyj płot? 31.03.03, 20:47
      Witam na forum Gazety!
      Jak już dawno temu pisałem na forum nie ma wytycznych w takich sprawach i sądy
      rozstrzygając je powołują się na prawo sąsiedzkie oraz przepisy ogrodów
      działkowych. Wiele kwestii spornych regulują przepisy kodeksu cywilnego
      (artykuły 143-154), zwane popularnie prawem sąsiedzkim.
      Niestety w Polskim prawie brak ogólnie obowiązujących przepisów, określających
      minimalne odległości sadzenia drzew i krzewów od granicy działki sąsiada. Jak
      również do kogo należy ogrodzenie. Zwykle należy ono do obu stron czyli
      właściciele posesji sąsiadujących powinni dogadać się miedzy sobą. No cóż brak
      jasnych przepisów tylko komplikuje sprawę i jak zawsze piszę najlepiej się
      dogadać z sąsiadem. Prawo zwyczajowe o którym mówicie nie ma odnośnika w prawie
      stosowanym. Teraz tak może co wolno a co nie z tych spraw najbardziej
      oczywistych.

      Krzewy owocowe, słabo rosnące nie formowane krzewy ozdobne oraz formy płożące
      należy sadzić co najmniej l m od granicy działki.

      Gatunki i odmiany drzew karłowych lub słabo
      rosnących , a także krzewy silnie rosnące i nie formowane w żywopłoty - 2 m od
      granicy.

      Wysokopienne drzewa owocowe i średnie drzewa ozdobne o wysokości nie
      przekraczającej 10m, powinny być posadzone, co najmniej 3 m od granicy.

      Orzechy włoskie, czereśnie i inne silnie rosnące
      drzewa należy sadzić w odległości co najmniej 5 m.

      Ponadto przepisy prawa sąsiedzkiego zalecają:

      Jeżeli na naszą stronę przechodzą gałęzie drzew owocowych, to owoce - dopóki
      rosną - stanowią
      własność sąsiada. Ma on prawo zrywać je z naszej „przestrzeni powietrznej".
      Jeśli zaistnieje konieczność, może w tym celu nawet wejść na naszą działkę.
      Odpowiada wówczas za wyrządzone przez siebie ewentualne szkody. My możemy
      jedynie wykorzystać opadłe owoce pod warunkiem, że nie będziemy strząsać ich z
      drzewa.

      Korzenie drzew i gałęzie przerastające na naszą
      stronę możemy usuwać bez uzgodnienia. Nie możemy jednak doprowadzić tym
      zabiegiem do uschnięcia drzewa gdyż wówczas możemy odpowiadać z powództwa
      cywilnego. Lepiej więc zobowiązać właściciela drzewa do obcięcia ich w
      wyznaczonym przez nas terminie. Jeśli tego nie wykona możemy obciąć je sami.


      Opadające liście i kwiaty mogą zaśmiecać sąsiednią działkę. Wówczas właściciel
      drzewa może zostać zobowiązany do ich sprzątnięcia lub pokrycia kosztów prac
      porządkowych.

      Szkody powstałe wskutek złamania się konaru musi naprawić właściciel gruntu, na
      którym drzewo rośnie.

      To tak w skrócie wszystko! Tak na marginesie lepiej uzgadniać z sąsiadem
      nasadzenia w pobliżu granicy, aby w przyszłości uniknąć scysji i konfliktów tym
      bardziej, że jak widzimy przepisy na ten temat formalnie nie istnieją.

      Pozdrowienia,
      Jerzy Woźniak
      • isis! Re: Czyj płot? 31.03.03, 23:08
        jerzy.wozniak napisał:

        > Jeżeli na naszą stronę przechodzą gałęzie drzew owocowych, to owoce - dopóki
        > rosną - stanowią
        > własność sąsiada. Ma on prawo zrywać je z naszej „przestrzeni powietrznej

        O, dziękuję za ten fragment, bo o to miałam też zamiar się zapytać. Bo moje
        gałezie przechodzą do sąsiada (tego z drugiej strony), i on zrywa je z
        mojej "przestrzeni powietrznej"!
        W dodatku oparł o płot (siatkę) ciężki żelazny fragment bramy, przez co płot
        się wali na naszą stronę niszcząc przy tym sumaczki (to nasz prawy, więc do nas
        należy naprawa, ale gdyby nie to obciążenie, przetrzymałby jeszcze jakiś czas).
        Pzdr :)
Pełna wersja