Dodaj do ulubionych

Milin a podlewanie

30.07.08, 15:20
Wczoraj i dziś rano milin miał się dobrze. Obficie podlałam go
wczoraj i dziś. Kiedy opuszczałam ogród, spojrzałam na moją roślinę
i okazało się, że połowa gałązek jest kompletnie uschnięta. Żadnych
robali na nim nie było, a zresztą nie załatwiłyby go w kilka godzin.
Może ktoś z Was potrafi wyjaśnić, co si stało?
Obserwuj wątek
    • gabula777 Re: Milin a podlewanie 30.07.08, 15:37
      Może polałaś go po liściach w słońcu?
      • l.i.f.e Re: Milin a podlewanie 30.07.08, 16:00
        Głowy nie dam, że nie. Chociaż wydawało mi się, że rano był
        zacieniony.
    • horpyna4 Re: Milin a podlewanie 30.07.08, 20:18
      Nie bardzo rozumiem - pędy były uschnięte, czy zwiędnięte? Czy chodzi
      o pędy młode, zielone? Czy o liście? Opisz w miarę dokładnie, co się
      stało. Aha, w jakim wieku jest ten milin?
      • osman71 Re: Milin a podlewanie 30.07.08, 20:26
        Mogę tak przy okazji tematu milinu zapytać o przycinanie? Pierwszy raz mi
        zakwitł właśnie dzisiaj po 3 latach na kilku pędach i jest piękny. Zastanawiam
        się co z nim zrobić, jak przyciąć i kiedy żeby zakwitł na drugi rok bardziej
        obficie?
        • horpyna4 Re: Milin a podlewanie 30.07.08, 21:35
          Jak już raz zakwitł, to będzie kwitł co roku. Jak pewnie zauważyłeś,
          milin kwitnie na końcach młodych pędów. Niewykluczone, że jeszcze w
          tym roku będziesz mieć więcej kwiatów, bo milin potrafi kwitnąć do
          października, stopniowo rozwijając coraz to nowe pęczki kwiatów.
          Milin przycina się dość mocno w okresie bezlistnym. Zostawia się pędy
          główne i krótkie kawałki wyrastających z nich pędów bocznych, te
          kawałki muszą oczywiście mieć trochę oczek, bo z nich będą w
          następnym roku wybijać młode, kwitnące pędy. Usuwa się cały wielki
          kołtun zeschniętych cienkich gałązek, zresztą ich końcowe fragmenty
          i tak byłyby suche w następnym roku.
          Uczciwie uprzedzam, że podaję tu wyłącznie własne doświadczenia,
          może gdzieś w mądrych źródłach jest nieco inaczej, ale ja się bawię
          z milinem ponad 20 lat i kiedyś nie było tak łatwego dostępu do
          informacji (internet!). Wobec czego stosowałam metodę prób i błędów.
          Stwierdziłam, że nie ma większego znaczenia pora cięcia, byleby nie
          było liści. Można to równie dobrze robić późną jesienią, jak i
          wczesną wiosną. A nawet w środku zimy, jeżeli pogoda na to pozwala.
          Jednak ze względów estetycznych najlepiej zrobić to krótko po
          opadnięciu liści, bo kołtun suchych pędów nie wygląda ładnie.
      • l.i.f.e Re: Milin a podlewanie 31.07.08, 18:59
        Całe pędy były suche jak pieprz i odpadały przy poruszeniu. Dzisiaj
        już więcej szkód nie było.
        • horpyna4 Re: Milin a podlewanie 31.07.08, 19:31
          Ale czy te pędy miały liście, czy to były po prostu suche końce
          zeszłorocznych pędów? Bo milin właśnie tak ma, między innymi dlatego
          przycina się go mocno, jak już zrzuci liście po pierwszym mrozie.
          Był przycięty przed wypuszczeniem liści?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka