Dodaj do ulubionych

Kasztanowiec - rdzawe plamy - co robic

15.07.09, 22:04
Mam w ogrodzie mlodego kasztanowca, wychodowanego z kasztana w
doniczce. Teraz ma 70 cm i niepokoja mnie dwie sprawy.
1. Na lodygach pojawily sie czarne punkty, po ktorych biegaja mrowki.
Czy to moga byc mszyce? Narazie usunelam wszystko i zastanawiam sie
czy dodatkowo opryskac.
2. Na lisciach(a jest ich jeszcze niewiele) zauwazylam rdzawe plamy,
lisc jest w tym miejscu uschniety. Prawie wszystkie liscie maja te
plamy. Nie zauwazylam zadnych larw, motyli, czy tym podobnych
szkodnikow.
Bardzo prosze o rade, odnosnie obydwu punktow. Co z ty zrobic?
Pozdrawiam.
Dorota
Obserwuj wątek
    • dar61 Lupa na klawiaturze kontra Telimena 15.07.09, 23:06
      doroty99991 słowa:

      [... Mam w ogrodzie młody kasztanowiec, wyhodowany z kasztana w
      doniczce.(...)
      1. Na łodygach pojawiły się czarne punkty, po których biegają mrówki.
      Czy to mogą byc mszyce?..]

      Lupa nie jest droga, a w rozpoznaniu mszyc pomoże. Sześcionogie są.
      A mrówki biegając tylko po tych punktach muszą być jakieś ...
      stacjonarne.

      [... Na razie usunęłam wszystko i zastanawiam się czy dodatkowo
      opryskać...]

      Co zostało usunięte? Punkty, mrówki czy kasztanowiec?
      Bo usuwanie diakrytyków nic nie pomoże.

      Jeśli są mszyce podlupowe - można je opryskać, byle nie jeść owoców
      kasztanowca potem. Klej z niego można zrobić.
      Albo ludzika na zapałkach.

      [... 2. Na liściach (a jest ich jeszcze niewiele) zauważyłam rdzawe
      plamy, liść jest w tym miejscu uschnięty. Prawie wszystkie liście
      mają te plamy. Nie zauważyłam żadnych larw, motyli, czy tym
      podobnych szkodników ...]

      Tu też nie zauważyłem diakrytyków jeszcze. Może nie jest na nie
      jeszcze sezon? Może klawiatura nie ta?
      Na uschnięte żery po minowaniu larw szrotówka kasztanowcowiaczka
      chyba jeszcze [w Polsce] za wcześnie - ale może {Dorota} nie z
      Polski klawiaturuje?

      Nekrozy niewielkie, umartwiające kawałeczki blaszki liścia,
      spowodowane np. grzybami - nie powinny zabić całej rośliny. To rzecz
      typowa. Jeśli obejmuje to powoli cały aparat asymilacyjny - aparat
      emisyjny z preparatem przeciwgrzybowym bym zastosował dla zwalczenia
      grzybozy. I diakrytykozy.

      Jeśli na jesień kasztanowiec zawiąże swe przyszłoroczne pąki i nie
      uschnie - a zgubi cały komplet liści - nie rozpaczałbym nad brakiem
      polskich znaków diakrytycznych na klawiaturze. Tylko na jesień cały
      kasztanowiec opryskałbym przeciwgrzybowo, na przedwiośniu oprysk
      powtórzyłbym.
      Liście kasztanowca wszystkie, uziemione jesienią, skompletowałbym i
      głęboko zakopałbym lub spaliłbym - nie mając pewności o zimowaniu w
      nich kasztanowcowego szrotówka.
      I lupę bym wtedy wreszcie kupił, by miny po żerach szrotówka
      rozpoznać - są w nich typowe złogi poczwarek szrotówka.

      Bieganie mrówek wróży naturalne wyeliminowanie szrotówkozy.
      Ale grzybozy - nie.
      • pinusek Re: Lupa na klawiaturze kontra Telimena 16.07.09, 19:42
        No a gdy lupę tę już szczęśliwie nabędzie i jej używając ślady po
        szrotówku , z dyskomfortem , rozpozna , to czym "robactwu - zarazie"
        prysznic sprawić? I jakimżto , jakimż stężeniu?
        • pinusek Re: Lupa na klawiaturze kontra Telimena 16.07.09, 19:47
          Errata:
          ma być: "w jakimżto , w jakimżto stężeniu"
          Proszę o wybaczenie!
        • dar61 grabki - i do wora 19.07.09, 23:02
          Przyjrzałem się zaprzyjaźnionemu kasztanowcowi - ma już,
          rzeczywiście, zaawansowane ślady naliściowych szrotówkoz.

          Od lat wielu go doglądam BEZ stosowania chemii do zwalczania tego
          owada.
          Jeśli nie usychałyby te, opisane przez forumian ich podopieczne
          kasztanowce młodociane [a tak jest u mojego] to zbędne byłoby ich
          chemią traktowanie.
          Wystarcza zwykłe, co do jednego, zbieranie i spalanie liści.
          WSZYSTKICH.

          Mnie zamiast zbierania ich z ziemi praktyczniejsze okazuje się
          otrząsanie ich z drzewka, bo wiatrem zrywane odfruwają dość daleko.
          Na szczęście mój kasztanowiec jest niewysoki, liści nie ma za dużo
          i, co najważniejsze, w następnym roku znów pięknie startuje z tymi
          lepkimi swymi pąkami nowe "nadzienie" do pieca, pięciopalczaste,
          produkując.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka