Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Michał Rutkowski, Paweł Wujec: To inaczej miało...

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.04, 16:15
    gdzie te felietony sprzed 3, 4, nawet 5 lat? szkoda, kazdy sie
    kiedys wypala... dzisiejszy tekst to juz naprawde bleeeee. mam
    wrazenie, ze wujec z rutkowskim zwyczajnie nie znajduja juz
    frajdy z pisania, kazdy kolejny artykul wyglada jak tworzony na
    sile.. pozdrawiam mimo to.. moze przydalaby sie 2-letnia przerwa,
    jak jordanowi? odpoczac, zglodniec i wrocic z sukcesami.
    Obserwuj wątek
      • isiah.thomas STAN NEW YORK KNICKS NA DZIEŃ 24.01.2004 25.01.04, 16:56
        Witam serdecznie moich drogich sympatyków, fanów drużyny
        grającej najwspanialszą koszykówkę w całym Nowym Jorku i na
        całym świecie - niezrównanych New York Knicks! Pozdrawiam Was z
        mojego ciepłego prezesowskiego stolca z którego feruję wyroki z
        łatwością, z jaką Peja Stojakovic rzuca osobiste.

        Zaraz, zaraz... napisałem przed chwilą "w całym Nowym Jorku"
        i "na całym świecie"? Z tym światem to chyba przesadziłem, bo
        nie będzie to prawdą dopóki istnieje Prokom-Trefl Sopot, a z
        Nowym Jorkiem to też niedługo może nie być prawda bowiem Nets
        mają się przenieść z New Jerse na Brooklyn! Pocieszające jest
        to, że w pogardzanym przez każdego nowojorczyka New Jersey
        niedługo nie będzie niczego oprócz hokeistów Devils i paru
        bagien, smutne natomiast jest to, że pod bokiem będę miał
        konkurencję. Stephon Marbury, który pochodzi z Brooklynu, rzuca
        częściej "fuckami" niż do kosza mając w perspektywie walkę z
        Kiddem o tytuł najlepszego rozgrywającego w NY a moi gracze
        butnie zapowiadają w prasie, że to Knicks będą cały czas drużyną
        nr 1. I pomyśleć, że sztylet w serce wbija mi były gracz Knicks
        Bernard King i ten sam szmaciarz, który siedział jeszcze
        niedawno w Madison Square Garden - artysta po tracheotomii Jay-
        Z. Obydwoje przykładają rękę do tego tchórzowskiego aktu zdrady
        Nowego Jorku, do którego przenoszą ten trzeciorzędni zespolik
        jakim są Nets. Miejmy nadzieję, że będzie to nowojorska wesja
        Clippers (tym bardziej, że za rok sprowadzę Shaqa - założymy
        się?).

        Przy okazji pogadanek w mediach na temat Nets okazało się, że
        niektórzy moi zawodnicy stają się coraz bardziej gadatliwi i
        pewni siebie. Ostatnio Allan Houston palnął, że gwarantuje w tym
        roku występ w play-offs. Nie zdążyłem się jeszcze po tym
        otrząsnąć jak ogłosił, że Nowy Jork wygra w tym roku Atlantic
        Division. Gdy tylko skończę moją dzisiejszą pisaninę zaraz do
        niego dzwonię z pytaniem czy przypadkiem chce wygrać cały
        Wschód, a jeśli tak to w jaki sposób ma zamiar pokonać Indianę,
        bo ja sobie tego jakoś na razie nie wyobrażam (chociaż byłoby
        fajnie utrzeć nosa temu bubkowi Birdowi). Nawet jeśli Houston
        zapewni ma że ma receptę na Pacers (fajnie byłoby gdyby miał
        jeszcze na Pistons i Hornets), to zanim się chłopak zapędzi,
        zabronię mu bełkotania o mistrzowskim pierścieniu po tym
        sezonie. Bo nie uwierzę, że ma sposoby na Kings, Spurs, Lakers i
        Mavericks (chyba, że ma zamiar wywołać podczas play-offs masowe
        zatrucia pokarmowe w Konferencji Zachodniej).

        Ach, kontakty z mediami... ostatnio raczyłem przemówić parę razy
        do dziennikarzy i zapewniłem ich, że albo będę mówił prawdę,
        albo będę kłamał, i nie będę dawał do zrozumienia, jak jest w
        danej chwili. Ponadto jednocześnie puściłem informację, że
        skończyłem na razie zmiany w składzie, a jednocześnie
        zdecydowałem się na kontrakt 10-dniowy z doskonałym europejskim
        graczem... zaraz, zaraz.. jak mu było... zaraz... a! mam! Bruno
        Sundov! I proszę się nie śmiać, ten chłopak ma potencjał samego
        Jima McIlvaine'a albo nawet Chrisa Mihma! Na razie Bruno
        zaliczył jedno DNP i wypadł całkiem nieźle. Nie pyskował, że nie
        grał. Dziennikarze ledwie raczyli odnotować ten rewolucyjny krok
        na drodze do odbudowy Knicks. Ale cóż się spodziewać po
        profesji, w której średni poziom IQ jest niższy od średniej
        puntkowej zdobywanej przez Atlanta Hawks. Ostatnio barany z San
        Antonio Express-News napisały, że w kolejnym sezonie Kobe będzie
        chyba grał w Suns. Chyba wydedukowano to z faktu, że... Mike
        D'Antoni grał z ojcem Bryanta w lidze włoskiej i grał tam z
        numerem 8. Słodki Jezu! Ja w Detroit grałem z 11, tylko czekać
        aż New York Daily News napisze, że przez kolejne 11 sezonów
        będziemy zdobywali mistrzowskie pierścienie.

        Skoro już o Atlanta Hawks to zdarzyło się w tym tygodniu, że
        odwiedziliśmy ich w Philips Arena. W Atlancie panuje wielka
        smuta, i to nie od wczoraj, a od momentu gdy Hawks popisali się
        wymianą na miarę Scotta Laydena, kiedy to zamienili człowieka-
        gumę Dominique Wilkinsa na Danny'ego Manninga. Dolina jest tak
        straszna, że w hali jest pusto jak kiedyś na meczach Olimpii
        Poznań. Doszło do tego, że nasze spotkanie z Hawks nie było
        atrakcją samą w sobie ale raczej preludium do koncertu Busta
        Rhymes, który nastąpił po meczu. Żaden sposób nie jest zły aby
        zachęcić publikę to przychodzenia na mecze. Życzę sobie, żeby
        Nets w przyszłości byli tak słabi, że główną atrakcją w ich hali
        nie będzie basket a pomeczowe kasłanie ich pajaca Jaya-Z.
        Okazało się ponadto, że wszyscy fani Atlanta Hawks (a szacuje
        ich liczbę na około 5 do 7) pewnie dawno umarli z nudów lub na
        skutek jakiegoś rodzaju ptasiej grypy przenoszonej przez
        jastrzębie, bo w Philips Arena słychać było tylko okrzyki
        zagrzewające do boju Knicks.

        Ja ma cały czas cichą nadzieję, że uda mi się sprowadzić
        Rasheeda Wallace. Co prawda zdegustowani i zirytowani włodarze
        Portland już dawno dali wyraźnie do zrozumienia że nic z tego,
        ale ruch w interesie nadal jest. Oto Cleveland Cavaliers wysłali
        do Portland Dariusa Milesa (kolesia z opaską na głowie) i
        sprowadzili Jeffa McInnisa (kolesia z opaską na głowie). Dzięki
        temu LeBron James (koleś z opaską na głowie) będzie mógł grać
        bardziej jako shooting guard, bo jako point guard będzie grał
        McInnis (koleś z opaską na głowie). Wcześniej LeBron James
        (koleś z opaską na głowie) nie mógł grać w Cavs shooting guarda,
        bo grał tam Ricky Davis (koleś z opaską na głowie). Ale jakiś
        czas temu Ricky Davis (koleś z opaską na głowie) został
        wyekspediowany do Bostonu. Teraz tylko czekać na ruch z...
        Rasheedem Wallace (kolesiem z opaską na głowie). Wspomniany
        Darius Miles (koleś z opaską na głowie) dostał rolę w
        filmie "The Perfect Score". Podobno o miejsce w filmie
        rywalizował z Benem Wallace'm z Detroit (z kolesiem z opaską na
        głowie).

        Słyszałem, że mają założyć klub w Las Vegas. Myślę, że będzie to
        doskonałe miejsce dla Dennisa Rodmana, który nadal wierzy, że
        wróci do NBA. Las Vegas! Hazard, laski, przyjemności życia.
        Dennis nie będzie mógł się oprzeć. Wspaniałe będą pojedynki po
        sąsiedzku między wyznawcami libertynizmu i kultury śmierci,
        ateuszami z Vegas a bogobojnymi mormonami z Salt Lake City,
        grajacymi ze słowami psalmów na ustach. Przenosimy rywalizację
        na płaszczyznę ideologiczno-religijną! Alleluja! Ciekawe jaką
        wymyślą nazwę. Być może równie udaną jak Bobki z Charlotte.

        To na dzisiaj tyle moi drodzy! Pozdrawiam Was serdecznie z
        najwspanialszego miasta na świecie, z metropolii, której
        szczęściem i radością jest drużyna New York Knicks, nigdy nie
        schodząca z wyżyn profesjonalizmu i sportowej świetności.

        Z partyjnym pozdrowieniem,

        Wasz Towarzysz Izajasz Lord Thomas

        P.S. Podobno Maciej Lampe wyszedł i zagrał. Podobno całe dwie
        minuty. Podobno zaliczył faul i airballa. Podobno miałem rację
        włączając go do wymiany z Suns.
        P.S. 2 C.D. "podobno" - podobno Earl Boykins potrafi zapakować.
        Nie wierzę. Co gorsza podobno T.J. Ford też potrafi walnąć slam
        dunka. Podobno ktoś to widział. To potwarz. Ja nie potrafię.
        Tylko nie mówcie, że jeszcze Larry Bird potrafi.
        P.S. 3 Jeszcze o płaszczyźnie ideologiczno-religijnej: w kraju,
        z którego pochodzi Czarek Trybański, pokazują w ten weekend
        film "He got game" z Rayem Allenem. Przez chwile widać tam też
        Shaq'a, Reggie'go Millera, Sir Charlesa Barkleya, Ricka Pitino,
        George Karla, Billa Waltona i Michaela Jordana. Mnie nie widać.
        No, ale do rzeczy: w filmie Ray Allen ma na imię Jezus. Nie
        wiem, jakie dramatyczne reperkusje przyniesie pokazanie tak
        obrazoburczego filmu w ojczyźnie głowy kościoła rzymsko-
        katolickiego. Oby Czarek miał gdzie jeszcze wracać po
        zakończeniu kariery.
        P.S. 4 Smutna wiadomość - wyglądało na to, że Vin Baker ma
        problemy za sobą. Niestety, znów zmaga się z alkoholem. Został
        zawieszony przez Boston Celtics.
        • Gość: cyprian Re: STAN NEW YORK KNICKS NA DZIEŃ 24.01.2004 IP: *.chello.pl 25.01.04, 20:17
          Nudy, panie Izajaszu, nudy dzisiaj. Czyzby weny wystarczylo
          tylko na 2 tygodnie? Mam nadzieje, ze nie - moze za tydzien
          bedzie lepiej. Artykul R/W tez nudziarstwo. Znowu sie
          niepotrzebnie onanizuja jordanem.
        • Gość: ronin Re: STAN NEW YORK KNICKS NA DZIEŃ 24.01.2004 IP: *.zychlin.sdi.tpnet.pl 25.01.04, 22:40
          Isiah co za skromność - podobno startowałeś w konkursie wsadów
          i podobno nawet nieźle Ci wyszło. Zapakowałeś nad swoim kumplem
          Joe Dumarsem, ale bez akscartezacji, podobno Joe siedział, choć
          nie na podłodze, ale na krzesle. Hm, patrząc jak idzie
          Pistonsem załujesz pewnie, że nie posadziłes go na krześle
          elektrycznym.
          Za teskt o opaskach - browar ;-). Swoja drogą Ricky Davis też
          dołączył do kolesia z opaska - Poula Pierce'a. Na wiadomość o
          tej wymianie Jim O'Brien (człowiek bez opaski) stwierdził, ze
          Danny Ainge tez ma opaskę, tyle, ze na oczach. Bojąc się o
          zdrowie pieszych w Bostonie, podobno skasował mu samochód.
        • Gość: NICek Re: STAN NEW YORK KNICKS NA DZIEŃ 24.01.2004 IP: *.ld.euro-net.pl 26.01.04, 10:37
          Po raz kolejny - klasa sama w sobie:-) Pozdrawiam
        • Gość: rako Re: STAN NEW YORK KNICKS NA DZIEŃ 24.01.2004 IP: 213.77.7.* 26.01.04, 11:53
          bardzo dobre!
      • Gość: Kuba Re: Michał Rutkowski, Paweł Wujec: To inaczej mia IP: *.lodz.gazeta.pl 25.01.04, 17:44
        Andre Miller zostal wtransferowany na wlasne zyczenie, mogl
        odejsc jako free agent, ale dzieki takiej operacji dostal
        wieksze pieniadze w Clevelend, ktore "poszly" za nim do
        Clippers, a Clevelend zyskalo Milesa. To nie byl blad prezesow,
        zrobili wszystko najlepsze co sie dalo w tej sytuacji.
      • Gość: PANI Znawca Re: Michał Rutkowski, Paweł Wujec: To inaczej mia IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.01.04, 17:48
        Te Izek napisz coś innego od tego co jest w NBA.com i hoops
        hype.Pamiętam jeszcze jak za dawnych czasów trener Jordan raczej
        wylatywał.TJ Ford ma nagrodę Woodena i Naismitha więc to nie
        byle kto,poza tym nie jest aż tak niskiżeby nie mógł wsadzać.Jak
        Boykins był mały to mieścił się do torby
      • Gość: Mihu Re: Michał Rutkowski, Paweł Wujec: To inaczej mia IP: *.icpnet.pl 25.01.04, 18:13
        No i sytuacja sie powtarza... Ostatnio zwrocilem uwage, ze wcale nie czekam na
        kolejny felieton panów R&W, ale na komentarz sir Thomasa... :) tak 3maj. pozdro
        dla fanow basketu. A panowie R&W- ciemność widze, widze ciemność...
      • Gość: marek_bull Re: Michał Rutkowski, Paweł Wujec: To inaczej mia IP: *.norwida.net / 192.168.1.* 25.01.04, 18:33
        Benny The Bull to druga maskotka Byków- taka większa, która
        tylko szlaja się za parkietem i podlizuje się do zawodników i
        kibiców. Da Bull to ten dunker, który daje pokazy podczas przerw
        w meczach. Oj panowie panowie......
        • redakcja Re: Michał Rutkowski, Paweł Wujec: To inaczej mia 25.01.04, 20:30
          > Benny The Bull to druga maskotka Byków- taka większa, która
          > tylko szlaja się za parkietem i podlizuje się do zawodników i
          > kibiców. Da Bull to ten dunker, który daje pokazy podczas przerw
          > w meczach. Oj panowie panowie......

          Chodzi o Da Bulla. Blad podczas redakcji. Poprawilismy, dziekujemy.
          • Gość: ksin to WAM idzie na plus IP: 80.50.5.* 26.01.04, 14:18
            mylić sie rzecz ludzka
            ale przyznać sie i naprawic juz nie kazdy potrafi
      • michael.jordan Z cyklu najkrótsze książki świata;& & #35 8221; Jak przyjemnie 25.01.04, 19:19
        Z cyklu najkrótsze książki świata;” Jak przyjemnie pożegnano mnie w
        Waszyngtonie”

        Nie, już przestałem zastanawiać się co by było, gdyby..po prostu razem ze
        Sternem uknujemy intrygę i kupie jakiś koszykarski klub. To najfajniejsza
        sposobność wyrównania rachunków.
        Może nawet podłączę się do mojej Mekki? Nie..Thomas radzi sobie, siejąc zamęt
        wśród koszykarzy oraz nerwice żołądka u Dona Chaneya. Nawet, jeżeli uda mu się
        pozbyć Allana Houstona, uchodzącego za gracza nie do wytrejdowania, to niech
        spróbuje przebić moje dokonania w kwestii zamian. Juwan Howard, Isaac Austin,
        toż to prawdziwe perełki koszykarskie z wielomilionowymi kontraktami, bardzo
        przydatni w moim klubie, a jeszcze bardziej w klubach, gdzie wkrótce
        powędrowali, nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności wymienieni(Juwan), bądź
        zwolnieni (Austin).Podążając śladami mego boiskowego kolegi, musze przyjrzeć
        się baczniej polskiej lidze, gdzie gra brat owego wspaniałego centra, niejaki
        Alex Austin (strasznie krzyczący na sędziów) a on sam jest przymierzany do
        występów w klubie Prokom.. Software czy Trefl, opłacanym niejako z budżetu
        tego małego kraju, gdzie liczenie głosów zajmuje bardzo dużo środków
        finansowych wystarczających na zatrudnienie takich tuzów koszykówki.
        Co do oddziału geriatrii to znanym mi doskonale Dębem interesują się włodarze
        Toronto Raptors, innemu tetrykowi- Glenowi Rice, NBA już podziękowała za grę.

        MJ

        • Gość: Bardomu Re: Z cyklu najkrótsze książki świata;& & & #35 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.04, 20:50
          Oho, mamy następnego felietonistę. Tylko patrzeć jak zaczną tu pisywać Larry
          Bird, Charles Barkley i inni...
      • Gość: 5150 :-(((( IP: 80.51.236.* 25.01.04, 22:54
        Ten sezon Washington Wizards rozpoczynali po raz pierwszy od kilku lat bez
        Michaela Jordana. - to już tak trudno policzyć do dwóch?? O ile dobrze pamiętam
        to MJ grał dwa (2) sezony w Wsh!
        Kiepski artykuł.Zwolnijcie ich!
        • Gość: anty-baran Re: :-(((( IP: *.chello.pl 25.01.04, 23:42
          Gość portalu: 5150 napisał(a):

          > Ten sezon Washington Wizards rozpoczynali po raz pierwszy od
          kilku lat bez
          > Michaela Jordana. - to już tak trudno policzyć do dwóch?? O
          ile dobrze pamiętam
          > to MJ grał dwa (2) sezony w Wsh!

          To Ty chyba nie umiesz liczyc baranie. Jordan gral w Wizards 2
          lata ale wczesniej jeszcze jakis czas byl tam GM-em.
      • Gość: ubiq Re: Michał Rutkowski, Paweł Wujec: To inaczej mia IP: *.kom / 10.101.7.* 26.01.04, 02:10
        ponoć McInnis kumplował się z Rasheedem (w koncu obaj to kolesie
        z opaskami na głowie :)
        teraz tylko czekać, gdzie się ten 2 przeniesie
      • Gość: Stanislaw Medveden Re: Michał Rutkowski, Paweł Wujec: To inaczej mia IP: *.takas.lt 26.01.04, 08:12
        Panowie, nazywam sie Stanislaw, a nie Slawa (Wiaczeslaw z ros.)
      • Gość: LB Re: Michał Rutkowski, Paweł Wujec: To inaczej mia IP: 217.11.142.* 26.01.04, 10:55
        A jeszcze niedawno niektórzy na forum próbowali udowodnić, że Michael Jordan
        jest przekleństwem Wizards, gdyż powstrzymuje i ogranicza rozwój młodych
        talentów z tej drużyny. Pewnie teraz powiedzą, że nadal ich ogranicza... Ciąży
        na nich "widmo" MJa, czy coś tam. :)

        Jakoś nie widać, żeby (nawet przy kontuzjach Stackhouse'a i Arenasa) zrobili
        wielki krok do przodu. A w zeszłym roku to strasznie narzekali, że
        ich "staruszek" przyciska i opieprza. (Konflikt urósł do monstrualnych
        rozmiarów, nawet nie chcięli się złożyć na prezent dla dziadka na
        pożegnanie...) Takie zderzenie mentalności starych zawodników, dla których
        bardziej liczyła się gra (pieniądze nie były wtedy tak duże - patrz Jordan,
        Oakley) i młodych, którzy raczej myślą o tym, żeby wziąć kaskę i jak najmniej
        się męczyć. Przecież wysokość kontraktu jest gwarantowana i nie ma znaczenia,
        czy wygramy 20 czy 60 meczów w sezonie.

        Jordan próbował coś z tym zrobić, i stąd ten konflikt. Ciekaw jestem czy
        management Wizards ma jakiś pomysł na wyprowadzenie drużyny z dołka. Szczerze
        mówiąc - wątpię.

        Pzdr,
        LB
        • Gość: calagan Re: Michał Rutkowski, Paweł Wujec: To inaczej mia IP: *.aster.pl 26.01.04, 15:52
          Jakoś nie widać, żeby (nawet przy kontuzjach Stackhouse'a i Arenasa) zrobili
          > wielki krok do przodu.

          Jak to nawet? Traca dwóch podstawowych graczy, a Ty piszesz nawet. Ja nadal
          uwazam, ze Jordan wprowadzil u nich niezdrowa atmosfere i jego odejscie jest
          dobra rzecza. Ale Wizards to nie Kings, czy Mavs zeby grac super bez jednego,
          czy dwoch zawodnikow pierwszej piatki. Nie twierdze, ze z nimi w skladzie
          wymiataliby na wschodzie, ale pare zwyciestw wiecej raczej by mieli.

          A w zeszłym roku to strasznie narzekali, że
          > ich "staruszek" przyciska i opieprza. (Konflikt urósł do monstrualnych
          > rozmiarów, nawet nie chcięli się złożyć na prezent dla dziadka na
          > pożegnanie...) Takie zderzenie mentalności starych zawodników, dla których
          > bardziej liczyła się gra (pieniądze nie były wtedy tak duże - patrz Jordan,
          > Oakley) i młodych, którzy raczej myślą o tym, żeby wziąć kaskę i jak
          najmniej
          > się męczyć. Przecież wysokość kontraktu jest gwarantowana i nie ma
          znaczenia,
          > czy wygramy 20 czy 60 meczów w sezonie.

          Bardzo uprosciles sprawe. Moze to Mike po prostu nie umial dotrzec do nich.
          Moze zamiast zamordyzmu potrzeba bylo troche psychologi. Czasy sie zmienily, a
          Jordan jakby sie zatrzymal kilkanascie lat wczesniej. Skoro w 20kilku innych
          zespolach mlodziez majac podobne warunki placowe nie opierdziela sie, tylko
          gra i walczy o cos to moze naprawde Mike tutejszym graczom bardziej
          przeszkadzal niz pomagal. Chyba, ze uwazasz iz wszystkich leni z ligi Wizards
          skupili. To wtedy tak. A i draft pana MJ jakby nie do konca byl trafiony.
          • Gość: ronin Re: Michał Rutkowski, Paweł Wujec: To inaczej mia IP: *.zychlin.sdi.tpnet.pl 26.01.04, 17:58
            Gość portalu: calagan napisał(a):

            >Czasy sie zmienily, a
            > Jordan jakby sie zatrzymal kilkanascie lat wczesniej. Skoro w
            20kilku innych
            > zespolach mlodziez majac podobne warunki placowe nie
            opierdziela sie, tylko
            > gra i walczy o cos to moze naprawde Mike tutejszym graczom
            bardziej
            > przeszkadzal niz pomagal.

            Calagan pierwszym zdaniem wprowadziłes mnie w osłupienie !!!!
            Drugim w zdziwienie. Pierwszego nawet nie mam co komentować, w
            kategorii najgłupsze powiedzenie o NBA 1 nagrodę masz w banku.
            Masz rację Jordan zatrzymał się kilkanaście lat wczesniej -
            powiedzmy w 1990 roku. Potem On już nie dostrzegał postępu
            koszykówki i tkwił w marazmie. Bajka :D :D :D :D
            Co do drugiego zdania, zważ na takie kluby "produkujące młode
            supertalenty" jak LAC, GSW, CLE (do przyjścia LBJ) czy chocby
            ATL. Zważ na "pracowitość" chocby Nowojorczyków do czasów
            przyjścia Thomasa, Grizllies do czasów Hubbiego Browna czy
            obecnych Nets (tych niestety talent wszedzie nie zaniesie).
            Szkoda gadać calagan.
            • Gość: calagan Re: Michał Rutkowski, Paweł Wujec: To inaczej mia IP: *.aster.pl 27.01.04, 15:41
              Ronin, Ty tez mnie zabiles. Czy ja pisalem o grze w kosza, czy podejsciu do
              gry w kosza (psychologia, charakter, sposob bycia). Jordan to stara szkola NBA
              pod tym wzgledem. Tu nie chodzi o postep gry, tylko zmiane mentalnosci u
              zawodnikow, a co za tym idzie podejscia do gry. Cholera, czy ja tak zawile
              napisalem zeby tego nie zrozumiec?
              Ron - w drafcie bierze udzial rok w rok 29 zespolow (jakis czasm bylo to 28-
              szczegol). Czy wszedzie sie mlodziez op...? Nie. Niektorzy sa z natury leniwi
              i juz. Gdzie Ty w Knicks masz mlodzez w ostatnich latach. Ja tam poza
              Williamsem jej nie dostrzegam. Chyba, ze chodzi Ci o Lampe i Sweetego i tekst
              Thomasa odnosnie nich, ale oni sa rookie, wiec rzeklbym, ze maja jeszcze prawo
              do niewiedzy na temat ciezkiej pracy. A o co Ci chodzi i "talentami" z tych
              zespolow ktore wymieniles to tez nie mam pojecia. Obijaja sie, nie graja,
              graja zle? Nie wiem.
          • Gość: LB Re: Michał Rutkowski, Paweł Wujec: To inaczej mia IP: 217.11.142.* 30.01.04, 16:08
            Calagan,

            Mówiąc o wielkim kroku do przodu, nie miałem na myśli całej drużyny, ale
            poszczególnych zawodników. Przy kontuzjach dwóch czołowych graczy, ktoś zyskuje
            ich minuty na boisku. Ale ten ktoś nie potrafi ich wykorzystać i zrobić owego
            kroku do przodu.

            Co do drugiej kwestii, to wygląda na to, że i nowy trener nie może do nich
            dotrzeć. Może już samo nazwisko ich paraliżuje... ;)

            Natomiast faktycznie jako GM Jordan ma raczej słabe osiągnięcia.

            Pzdr,
            LB
            • Gość: calagan Re: Michał Rutkowski, Paweł Wujec: To inaczej mia IP: *.aster.pl 30.01.04, 16:39
              Wiesz LB - dlatego sa rezerwowymi. Tak jak w Lakers - bez gwiazd zespol na
              poziomie Clippers albo i gorzej.
              • Gość: LB Re: Michał Rutkowski, Paweł Wujec: To inaczej mia IP: 217.11.142.* 30.01.04, 20:53
                Tylko, że taki Slava Medvedenko potrafi wejść na boisko i zdobyć ponad 20 ptk i
                mieć 15 zb (gdy gracze z pierwszej "5" są kontuzjowani). A w Wizards nikt tego
                nie potrafi, bo wszyscy są po prostu ciency.

                LB
      • Gość: ISIAH Re: Michał Rutkowski, Paweł Wujec: To inaczej mia IP: *.niepolomice.sdi.tpnet.pl 26.01.04, 15:39
        Napiszcie coś o Detroit.Drużyna która grała rok temu w finale
        konferencji,zwolniła trenera - czy słusznie,oddała Robinsona za Sure(konrakt -
        6 mln za rok i pytam się za co.)Draft potrzebowali od lat Small Forwad więc
        zamiast Carmello wybrali Darko.Chyba Dumars nie dostanie znowu nagrody dla
        najlepszego menagera.
      • Gość: goranka Re: Michał Rutkowski, Paweł Wujec: To inaczej mia IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 27.01.04, 00:10
        Feilietonisci GW probujacy cos pisac nt. koszykowki osiagaja
        DNO!!! TO POTWORNIE PRZYKRE!!!
      • Gość: wyjaśnienie Re: Michał Rutkowski, Paweł Wujec: To inaczej mia IP: 193.178.143.* 27.01.04, 10:51
        Gość portalu: ehhh napisał(a):

        > gdzie te felietony sprzed 3, 4, nawet 5 lat?

        W archiwum.
      • Gość: ISIAH Re: Michał Rutkowski, Paweł Wujec: BrownvsCarlisle IP: *.niepolomice.sdi.tpnet.pl 27.01.04, 14:15
        Uważam że to dobry temat!
        • isiah.thomas dla jasnosci 27.01.04, 18:35
          ja sie zawsze loguje
      • Gość: Kobe Bryant Dziennik Kobe'ego IP: *.laczpol.net.pl 28.01.04, 11:44
        To fakt , żle się czuje...fakt , że mam problemy z jakąs
        naciągaczka i sędziemi godnymu Ku Klux Klanu z Colorado....
        Jednak kiedy wracam do gry , moja drużyna jest lepsza .
        Mam dosyc bycia w cieniu Carterow , Iversow , i Jamesow , mam
        zamiar udowodnic w tym sezonie że to że zdobylismy trzykrotnie
        mistrzostwo , jest zasadą , a nie przypadkiem...i to nie tylko
        dlatego ze gra tu najlepszy center w historii finałow.
        Dobrze , że moi kibice przynajmniej to wiedza
        ps.
        La Lakers homesite - Ktory z zawodników Lakers (..) będa
        najważniejsi w zdobyciu kolejnego mistrzostwa NBA

        Kobe Bryant - 48 %
        Shaquille O'Neal - 30 %
        Gary Payton - 11 %
        Karl Malone -10 %

        Do Lakers wraca nasza lokomotywa
        La nastepne mistrzostwo zdobywa
      • Gość: Wilt Re: Michał Rutkowski, Paweł Wujec: To inaczej mia IP: *.crowley.pl 30.01.04, 14:27
        Muszę przyznać się do błędu; jednak nie jest tak, że Rutkowski i
        Wujec nigdy nie potrafią napisać nic własnego i tylko zrzynają
        ze stron amerykańskich. Jeśli idzie o podlizywanie się
        Jordanowi, umieją wnieść swój własny wkład, w której to
        konkurencji nie mają sobie równych nawet w USA – gdzie z jednej
        strony komentatorzy muszą przynajmniej udawać obiektywizm, a z
        drugiej cechują się – to zresztą nie sztuka – nieporównanie
        większą wiedzą koszykarską. Natomiast R&W idą już na całego, nie
        przejmując się takimi detalami jak zgodność z prawdą czy
        zachowanie choćby pozorów bezstronności, co wypadałoby ludziom
        wypowiadającym się nie jako fani, a jako dziennikarze. Cóż więc
        tym razem spłodzili Jordanowscy brown – nosers w swoim ulubionym
        stylu – cienkiej ironii?

        - Kontuzje. Tia, nic trafniejszego niż wypominanie Wizards
        kontuzji Stacka i Arenasa (nie zdarzyłyby się w obecności MJ?),
        jakby kontuzja znaczyła, że sprowadzenie Arenasa było błędem (w
        takim razie sprowadzenie Stackhouse’a było błędem jeszcze
        większym, bo nie wiadomo, czy w ogóle zagra w tym sezonie; ale
        zaraz, czy nie dokonał tego niejaki M. Jordan?).

        - I ta właśnie krótka pamięć co do „zasług” MJ daje się też we
        znaki, gdy chodzi o wypominanie gry Haywooda czy K. Browna albo
        zawieszenia za dragi Laettnera. A kto, do cholery, ich
        sprowadził do zespołu, jeśli nie Jordan? Za to jeśli chodzi o
        Hayesa, to akurat on, mimo bycia niższą draft pick od Browna,
        radzi sobie znacznie lepiej niż tamten i dostanie się co
        najmniej do drugiej, jeśli nie pierwszej piątki debiutantów
        (przesądzi bilans klubu). Tylko że został już wybrany nie przez
        Jordana, co nie jest raczej dowodem na to, że jego odejście
        osłabiło klub – ale na wyciągnięcie tak oczywistych wniosków
        asów „GW” już nie stać; wolą zadowalać się półprawdami i
        kiepskimi dowcipami.

        - Zresztą co do Browna, kolejna nieprawda; gra lepiej niż z
        Jordanem, czy to patrząc na statystyki, czy obserwując go na
        parkiecie. Gwiazdą pewnie nigdy nie będzie (więc nie trzeba było
        wybierać go z nr 1…), ale widać, że gra mu się lepiej i
        swobodniej niż z MJ (np. ostatnio 15 pkt. i 15 zbiórek przeciw
        Orlando).

        - Nie obyło się także bez odgrzewanych kotletów w
        stylu: „dzielny Jordan chciał wygrywać, a te współczesne
        dzieciaki (BTW: dziesiątki razy od niego biedniejsze…) myślą
        tylko o forsie”. Ciekawe, czemu w takim razie zdegustowani grą z
        MJ i ucieszeni jego odejściem byli też weterani jak Stackhouse?
        Albo (to jeszcze lepszy przykład, bo gracz uboższy i o lepszej
        reputacji)) B. Russell, który wyrażnie powiedział, że znacznie
        fajniej niż w Wizards czuł się w Jazz i czuje się w Lakers?

        - Co do oceny gry Wizards w tym sezonie; w przeliczeniu na siłę
        składu, wyjątkowo już słabego bez Stacka przez cały czas i przez
        więcej niż połowę czasu Arenasa, radzą sobie lepiej niż
        wcześniej, mimo małej liczby zwycięstw czasem zaskakują
        pozytywnie (patrz ostatnia wygrana z mającymi wtedy najlepszy
        bilans w lidze Pacers – z „career backup” Hughesem w roli opcji
        nr 1!), i w sumie można ich uznać za „overachievers”, w
        przeciwieństwie do „underachievers”, których statusem kończyli
        sezony z MJ.

        - Nic również bardziej mylnego (adresuję te słowa też do
        wypowiadajacych się tu fanów Jordana) niż twierdzenie, że klub z
        Waszyngtonu stracił wizję i kierunek. Przeciwnie; to za czasów
        MJ widać było, że nie mają wizji, dysponując źle zestawionym pod
        względem talentu i doświadczenia – choć ciągle zmienianym -
        składem, przebąkując o dostaniu się do playoffs i nigdy ich nie
        osiągając, nie mając szansy na liczące się sukcesy ani teraz ani
        w najbliższej przyszłości, i w sumie pogrążajac się w ligowej
        przeciętności. Teraz Wizards wyraźnie postawili na przebudowę,
        tak jak Bucks czy trochę wcześniej Nuggets, i oczywiście cierpią
        bóle okresu przejściowego. Mają szansę na odbicie się od dna,
        którą mogą wykorzystać (jak Nuggets) lub nie (jak Bulls), ale
        sama ta szansa to więcej niż mieli za rządów Jordana. Na razie
        zrobili dobry początek w porównaniu z tamtym okresem: Grunfeld
        to lepszy GM niż MJ i Unseld razem wzięci, E. Jordan z kolei to
        lepszy trener niż razem wzięci D. Collins (jeden z najbardziej
        przereklamowanych coachów) i Hamilton, Arenas jest bardziej
        utalentowany i obiecujący niż którykolwiek sprowadzony przez
        Jordana weteran, a Hayes – niż którykolwiek wybrany przez niego
        rookie. Czy ktoś ma inne zdanie odnośnie tych konkretów (o
        których można dyskutować w przeciwieństwie do mętnych
        ogólników „GW”)?

        - Widać więc, za jak imponująco i wszechstronnie ignorancki,
        nielogiczny i lizusowski należy uznać ostatni kawałek
        Rutkowskiego i Wujca – co sprowokowało mnie do tak obszernej
        odpowiedzi, choć większość ich wypocin pomijam milczeniem; po
        prostu szkoda czasu. Ale nie sposób przemilczeć takich przejawów
        dziennikarskiej klasy tych panów jak kłamliwe krytykowanie klubu
        w celu wybielania człowieka, którego nawet już w lidze nie ma –
        przy jednoczesnym wyzywaniu I. Thomasa (trzeba trafu – wroga MJ)
        od palantów za… niewłaściwy sposób zwolnienia coacha, choć dla
        Knicks zrobił więcej przez 2 tygodnie niż Jordan dla Wizards
        przez 4 lata. Po prostu obrzydzenie bierze na taką hipokryzję i
        podwójne standardy…

        • Gość: LB Re: Michał Rutkowski, Paweł Wujec: To inaczej mia IP: 217.11.142.* 30.01.04, 20:44
          1. Michael Jordan nie sprawdził się jako menadżer. Ale warto pamiętać, że to on
          rozpoczął przebudowę Wizards. I nie dano mu jej dokończyć. Ocena "dokonań"
          menadżerskich powinna uwzględniać ten fakt.

          A swoją drogą to ciekawe, że problemy z jakimi borykali się Wizards (gdy
          kierował nimi Jordan) nazywasz "brakiem wizji", natomiast problemy z jakimi
          borykają się dzisiaj nazywasz "bólem okresu przejściowego".

          Krytykujesz R&W za brak obiektywizmu, ale i Tobie chyba go trochę braknie.

          2. Oczywiście kontuzje osłabiają wyniki Wizards, ale problem w tym, że żaden z
          młodych graczy nie robi postępów (poza Hughes, który więcej rzuca, ale na
          znacznie gorszej skuteczności). Mimo, iż mają więcej czasu do gry, gdyż Stack i
          Arenas są kontuzjowani. Mecze dotychczasowego sezonu pokazują, że to nie Jordan
          był problemem Wizards. On odszedł, i co się zmieniło? Nic.
          Chyba, że na gorsze: drużyna zdobywa mniej punktów niż rok temu (89.3 vs 91.5),
          traci więcej (94.2 vs 92.5), gorzej rzuca (0.41 vs 0.44), ma mniej asyst (18.9
          vs. 19.7) i więcej strat (16.9 vs 13.4). Nieco lepiej zbiera (42.4 vs 40.4),
          ale za to pozwala więcej zebrać przeciwnikom (44.2 vs 41.4) niż rok temu. Za to
          ma więcej przechwytów.

          Podajesz przykład Browna, to rzeczywiście gra lepiej, ale czy aż o tyle, żeby
          warto było o tym wspominać?
          2002-3: 22.2 min, FG% 0.446, 7.4 punktów, 5.3 reb, 0.7 as, 1.0 blk.
          2003-4: 27.3 min, FG% 0.467, 9.8 punktów, 7.0 reb, 1.5 as, 1.0 blk.

          Właściwie można to wytłumaczyć tym, że po prostu gra 5 minut więcej. I obecność
          Jordana, lub jej brak, wcale nie ma tu znaczenia.

          Odejście Jordana nie sprawiło, że młodzi nagle potwierdzili, że są znakomici,
          ale dziadek ich ograniczał.

          3. Piszesz o "odgrzewanych kotletach". Ale moim zdaniem to tu się rozeszły
          drogi Jordana i części innych zawodników. Kwestia mentalności i podejścia do
          pracy. Nie tylko młodych zawodników, ale także weteranów: Stacka i Russell. Czy
          to, że ci dwaj zawodnicy niczego wielkiego w NBA nie osiągnęli nie mówi
          wystarczająco o ich podejściu do koszykówki (chociaż Russell osiągnął więcej
          niż Stack)?

          4. Nie pisz też takich tekstów:
          "Co do oceny gry Wizards w tym sezonie; w przeliczeniu na siłę składu,
          wyjątkowo już słabego bez Stacka przez cały czas i przez więcej niż połowę
          czasu Arenasa, radzą sobie lepiej niż wcześniej, mimo małej liczby zwycięstw
          czasem zaskakują pozytywnie (patrz ostatnia wygrana z mającymi wtedy najlepszy
          bilans w lidze Pacers – z „career backup” Hughesem w roli opcji nr 1!), i w
          sumie można ich uznać za „overachievers”, w przeciwieństwie
          do „underachievers”, których statusem kończyli sezony z MJ.

          Czyli innymi słowy: grają gorzej, mają mniej zwyciestw, zajmują ostatnie
          miejsce w konferencji, o play-offach już mogą zapomnieć, a Ty piszesz, że
          właściwie to czasami pozytywnie zaskoczą i coś wygrają. I w związku z tym,
          można ich nazwać "overachievers"??? Podczas gdy sezony z Jordanem, kiedy prawie
          zakwalifikowali się w play-offs, nazywasz "underachievements"??? I to jest wg.
          Ciebie obiektywizm?
          Owszem, jeśli ktoś obiecywał sobie, że Wizards z Jordanem wejdą do play-offs
          albo zdobędą mistrzostwo, to może i mógł się czuć rozczarowany. Ale nie było
          wielu takich, a już na pewno nie byłeś nim Ty. Bo doskonale zdawałeś sobie
          sprawę z tego, na co ten zespół będzie stać i jakie są jego możliwości.

          5. Wilt, wiem że nie lubisz Jordana. And that's OK. Rozumiem też, że
          krytykujesz tych, co z każdej rzeczy której dotknął się MJ próbują zrobić
          kolejny cud świata. Ale nie przeginaj też w drugą stronę. Ciut więcej
          obiektywizmu w niektórych sprawach. Zwłaszcza tych, w których pojawia się
          nazwisko: Jordan.

          Pzdr,
          LB



          • Gość: Wilt Polemika: cz. 1 IP: 62.29.137.* 06.02.04, 15:17
            Po raz kolejny widać, że na forum nie brak ludzi (nie dziwota może, że R&W
            piszą jak piszą; piszą pod publiczkę), którzy na inne, ważne i aktualne tematy,
            wypowiadają się niestety mniej lub wcale, ale temat Jordana uważają za
            najważniejszy. Dobrze, skoro polemika MUSI dotyczyć akurat tego tematu i się
            zaczęła, będę ją kontynuował (wybaczcie zgryźliwy ton, ale TROCHĘ mnie to
            zjawisko denerwuje…).

            - LB:Jordan faktycznie kierował WIzards przez jakieś 4 lata. Ile lat trzeba
            byłoby jeszcze mu dać, żeby mu „dane było” cokolwiek dokończyć? Taki Vandeveghe
            zrobił porządek w Nuggets w 2 sezony, a właśnie widzieliśmy, ile Isiah zdziałał
            w miesiąc. I w imię czego dać, skoro sam przyznajesz, że MJ to kiepski
            menedżer? Żeby mógł jeszcze przez parę lat mieszać bez celu i
            efektu? „Rozpocząć” przebudowę każdy potrafi – chodzi o to, by ją pomyślnie
            przeprowadzić i zakończyć.

            - Naprawdę nie wiem, jak mam odeprzeć zarzut, że jestem niesprawiedliwy różnie
            oceniając erę Wizards z MJ i bez niego. Równie dobrze można by chyba mnie
            oskarżyć, że niesprawiedliwie nazywam Garnetta supergwiazdą i kandydatem na
            MVP, a Olowokandiego – wprost przeciwnie. Podałem konkretne przykłady i
            nazwiska (do tego się nie ustosunkowałeś) świadczące o tym, że Wizards dokonują
            teraz lepszych niż za Jordana wyborów odnośnie: coacha, GM, weteranów i
            rookies; jakby nie patrzeć, chyba wszystkich ważnych kategorii? Czego jeszcze
            Ci trzeba, żebyś uwierzył, że mają lepsze perspektywy – wymiany sprzątaczek?!
            A co do BIEŻĄCYCH wyników całego zespołu, bo to jedyny poważny argument,
            jakiego możesz użyć: czy tak trudno wziąć pod uwagę, że Arenas opuścił przeszło
            połowę spotkań (26 na 47), Stackhouse prawie wszystkie (45 na 47!), a RAZEM
            zagrali dopiero pierwsze spotkanie: JEDYNE, o którym można powiedzieć, że
            Wizards w całym sezonie byli w pełni sił! Przecież oczywisty jest w tej
            sytuacji spadek zwycięstw Wizards, jak i ich zespołowych statystyk, które
            niepotrzebnie tak dokładnie przytaczasz (o indywidualnych: patrz też niżej).
            Dodatkowo tłumaczy to odmłodzenie składu; jak wiadomo, młodzi gracze ucząc się
            popełniają więcej błędów.
            A co świadczy o tym, że w Wizards długofalowo powinno być lepiej niż za MJ -
            poza oczywistym faktem, że kontuzje nie mogą trwać wiecznie? Również nazwiska,
            o których wspomniałem, ale przede wszystkim prosty fakt, że te BIEŻĄCE wyniki
            nie mają już takiego znaczenia, bo klub juuż nie walczy o playoffs, tylko
            przyznaje, że się PRZEBUDOWUJE. I to jest sedno sprawy: konsekwentna przebudowa
            i stawianie na młodzież, co w sposób naturalny wiąże się z gorszymi wynikami na
            teraz w nadziei na znacznie lepsze w przyszłości. Przeciwieństwem tego są
            sezony z MJ na parkiecie, kiedy zapowiadał, że Wizards mogą się dostać do
            playoffs (to, że ja sądziłem nieco inaczej, ma tu trochę mniejsze znaczenie –
            chyba że chcesz mnie pochwalić za trafność prognoz ;-)). Będąc faktycznym
            trenerem, podporządkowywał temu taktykę zespołu i playing time graczy. Było to
            oczywiście niespójne ze sprowadzaniem wielu młodych koszykarzy, którzy nie
            grali, tylko siedzieli na ławce. Szczególnie widoczne to było w przypadku K.
            Browna (chyba jedynej pick nr 1, która nie dostąła się ani do pierwszej, ani
            nawet drugiej piątki rookies!), ograniczanego w rozwoju na rzecz Laettnera czy
            Oakleya – podczas gdy wszędzie indziej w NBA (wyjątkiem są Pistons z Darko w
            tym roku – ale oni walczą o mistrzostwo i są bardzo głębocy pod koszem) tak
            wysokim draft picks daje się playing time, by mogły się rozwijać. Jeśli Wizards
            chcieli walczyć o playoffs, powinni, owszem, walczyć weteranami, ale wspomóc
            ich rookies bardziej gotowymi do gry niż high – schooler, a przez to mogącymi
            grać dłużej i przydać się bardziej. Jeśli natomiast chcieli budować na
            przyszłość, powinni grać młodzieżą, gromadzić kolejne high lottery picks dla
            towarzystwa dla Browna i czyścić payroll, a la Nuggets. Sami nie wiedzieli,
            czego naprawdę bardziej chcą (Jordan dał się ponieść osobistej pysze: ja będę
            tym, który poprowadzi klub do playoffs!) i skończyło się, jak się skończyło;
            bilansem działań MJ niezadowalającym ani z punktu widzenia walki o playoffs,
            ani przebudowy zespołu. A jeśli się mylę: powiedz, jaką Ty dostrzegasz wizję w
            działaniach Jordana i jak oceniasz jej realizację? Jestem bardzo ciekaw
            odpowiedzi.

            - Przy okazji widzę, że muszę odświeżyć pojęcie „overachievers”: nie oznacza
            drużyny z najlepszym bilansem, jak zdaje się sadzić kolega nadużywający tu
            znanych nazwisk (w takim razie największymi „overachievers” byliby mistrzowie
            ligi…), tylko osiągający najwięcej w stosunku do potencjału. Jasne, że Wizards
            nie dorównują tu Bucks czy Jazz; ale biorąc pod uwagę, że większość meczów
            rozegrali z Hughesem jak opcją nr 1, ogólny bilans pozwala nazwać ich tak w
            porównaniu z teoretycznie nieporównanie silniejszymi Bulls, Suns czy Magic – a
            także Wizards Jordana, którzy – zresztą jak tamte zespoły – uważali, że dostaną
            się do playoffs, ale się nie dostali. Obecni Wizards nie robią fałszywych
            nadziei (tylko Arenasowi się wyrwało na początku, ale po kontuzjach szybko
            zmienił zdanie); i słusznie, bo grając większość meczów bez Arenasa i Stacka
            mieli już bez wątpienia NAJSŁABSZY skład w całej lidze – a bilansu wcale nie
            mają najsłabszego.

            - BTW: parę osób jakby mnie nie rozumiało, więc powtarzam, że wcale nie
            twierdzę, że w Wizards na pewno wszystko będzie dobrze – tylko że teraz mają na
            to szanse, których nie mieli za Jordana.

            - Nie wiem też, LB, na czym opierasz tezę, że młodzi w Wizards nie robią
            żadnych postępów. Przytaczasz statystyki tylko Kwame’a, jakoby potwierdzające
            tę tezę: ja mogę przytoczyć inne. Hughes przecież gra najlepszy basket w
            karierze w Wizards: poprzednio 12,8 ppg - teraz 18,9 ppg! I nie przekreśla
            tego niska skuteczność, zrozumiała, gdy na LH zamiast na Stacku czy Jordanie
            koncentruje się perimeter defense przeciwnika; jaką skuteczność ma choćby
            Carmelo – może on też nie robi postępów? E. Thomas: zamiast 4,8 ppg i 4,3 rpg –
            7,8 ppg i 6,7 rpg. Natomiast Kwame, jeśli chcemy się bawić w analizę każdej
            cyfry jego statystyk, to ma i trochę lepszą skuteczność na 48 min. (poza tym
            wiemy, że statystyki na 48 min. się nie mnożą i zawodnik grający 2 razy dłużej
            nie osiągnie automatycznie 2 razy tyle PPG: im dłużej się gra, tym trudniej).
            Inny powód: statystyki poszczególnych role players Wizards są teraz słabsze, bo
            grają teraz bez gwiazd, i skupia się na nich cała uwaga obrony (stąd też
            słabsze statsy całego zespołu; patrz wyżej). Ale powiedzmy, że masz rację i
            Brown czy inni grają teraz lepiej tylko dlatego, że dłużej. Po pierwsze,
            młodzi muszą przecież grać, żeby się czegoś nauczyć! I w tym sensie Jordan
            ograniczał ich nawet chcąc nie chcąc (niezależnie od tego, czy – jak uważam –
            grał egoistycznie). Przez samą obecność na parkiecie (jak możesz mówić, że nie
            znaczenia?), tak jak nawet Stockton i Malone ograniczali Arroyo i Kirilenkę,
            którzy mogli rozwinąć się w pełni dopiero po odejściu weteranów – ale też, w
            przeciwieństwie do tamtych, przez bycie nieformalnym coachem i decydowanie, że
            w imię gonienia szans na playoffs trzeba stawić na Laettnera czy Oakleya (co
            oczywiście nie jest spójne z jednoczesnym wprowadzaniem do skłądu wielu młodych
            graczy – patrz wcześniejsze uwagi o braku wizji MJ). Teraz młodzi mają szansę
            pograć – popełniają błędy, ale dzięki temu mogą się czegoś nauczyć. Po drugie,
            jeśli nawet młodzi Wizards nigdy niczego się nie nauczą i tylko grając z MJ
            mogli coś osiągnąć, wtedy pozostaje pytanie: w takim razie po co ich w ogóle
            sprowadzał do zespołu?!!! Po co wybierał Kwame’a z nr 1?

            - Ale co do Kwame’a, oto kawałek z Hoopsworld dajacy mu
            • Gość: Wilt Polemika: cz. 2 IP: 62.29.137.* 06.02.04, 15:20
              - Ale co do Kwame’a, oto kawałek z Hoopsworld dajacy mu trochę nadziei:

              Kwame Brown Breaking Out?
              Another high-school-to-NBA disappointment seems to be going a different
              direction than Miles. Brown is having an outstanding month of January, setting
              career highs twice with 23 points and then 25, and averaging 13.4 points and
              8.0 rebounds during the month.
              The good news is this is not a Michael Olowokandi-style breakout. You may
              recall at the end of the 2001-02 season, Olowokandi had a couple of months
              where he put up outstanding averages. When you looked deeply at his numbers,
              however, Olowokandi wasn't playing better at all, he was just getting more
              minutes and more shots. Brown's rebound rate isn't up, but his shooting
              percentage has shot up from 40.0% in November to 45.3% to December to 51.9% in
              January.
              The real question we're looking at is, what is a better frame of reference for
              predicting future performance, a recent stretch or the overall period? I think,
              in general, the latter is more accurate. I've found that a number of players
              who have "broken out" in the second half of a season
            • Gość: LB Re: Pzdr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.04, 22:27
              1. Wilt, a czy jesteś w stanie powiedziec ile czasu zajmie nowemu GM
              wprowadzenie Wizards na szczyty? Ile trzeba mu dać czasu, żeby tego dokonał?
              Jesteś w stanie to sprecyzować?

              Każdej organizacji wychodzenie z kryzysu zajmuje wiele lat. Nuggets
              potrzebowali 10 lat, żeby znów walczyć o play-offy. Lakersi potrzebowali mniej
              więcej tyle samo, żeby wrócić na szczyt. Ciężko oczekiwać od Jordana, żeby w 2
              lata zrobił z drużyny słabeuszy potentatów. Zwłaszcza, że jako GM dopiero
              zaczynał.

              Prawdę mówiąc, zdziwię się jeśli w ciągu następnych dwóch lat Wizards wejdą do
              play-offs.

              2. Ciężko mi powiedzieć jaką koncepcję miał Jordan na wyciągnięcie Wizards z
              dołka, bo się nią ze mną nie podzielił. Mogę tylko gdybać.
              Myślę więc, że dążył on do tego, żeby odmłodzić skład - stąd między innymi
              ściągnięcie Browna, i pozbycie się przepłacanych weteranów - np. Howard z
              olbrzymim kontraktem. Więc wszystko zaczęło się dobrze.

              Potem, może z braku cierpliwości, może z chęci dania przykładu młodszym
              graczom, podjął decyzję o powrocie (moim zdaniem błędną) sądząc, że na
              młodziaków lepiej wpłynie sytuacja, kiedy będą grali w drużynie, która o coś
              walczy, niż gdy przyzwyczają się do przegrywania (jak np. Clippers czy Cavs).
              I tu, po przeczytaniu Twojego posta, muszę Ci w dużej mierze przyznać rację i
              słuszność. Zaczęło się ściąganie zawodników mniej perspektywicznych, za to
              takich, którzy od razu mieli pomóc drużynie. Realizacja pierwotnej koncepcji
              została zachwiana. Zabrakło Jordanowi konsekwencji. Zbyt szybko chciał widzieć
              efekty swojej pracy.

              Myślę więc, że miał wizję rozwoju tej druzyny (nie sądzę, żeby właścicielu
              Wizards dali mu stanowisko nie konsultując z nim jego wizji drużyny - zbyt
              dużo kasy w nią zainwestowali), zabrakło mu tylko cierpliwości.

              3. Inna sprawa to taka, że Jordan umówił się z Pollinem, że po 2 latach wróci
              na stanowisko GM i będzie mógł dokończyć to co zaczął. Myślę, że Jordan nie
              skusiłby się do powrotu, gdyby Pollin się z jego decyzją nie zgodził. Pollin
              się potem rozmyślił i nigdy nie dowiemy się, czy Jordan dałby radę coś z tą
              drużyną zrobić czy nie. To w jakiejś mierze rzutuje na ocenę Jordana jako GM.

              4. To czy Wizards dokonują teraz lepszych wyborów coacha i zawodników będzie
              można ocenić za rok lub dwa. Sam na razie o Arenasie i Hayesie
              piszesz: "utalentowani i obiecujący". Nowy trener też nie wprowadził w
              drużynie jakiś super hiper rewelacyji. Być może za rok lub dwa pokażą, że
              warto było ich zatrudniać, ale na razie nic nie uprawnia do takiego
              stwierdzenia. Nie chcę oceniać ich już teraz, bo uważam, że tak jak Jordanowi
              należało dać czas, tak i im się on należy. Ale bez wzmocnień nic z tego nie
              będzie.

              Jordan sprowadził Browna, który dotychczas się nie sprawdzał. Ale może za
              jakiś czas będą z niego ludzie. Poza tym, nie wiem czy Jordan miał kasę, żeby
              móc sobie pozwolić na ściągnięcie takiego Arenasa czy innego dobrego gracza.

              5. Wizards mają obecnie słaby bilans. I może rzeczywiście byłem tu dla nich
              nieco surowy. Borykają się z kontuzjami i to niewątpliwie wpływa na ich
              bilans.
              Natomiast zastanawia mnie to, że młodzi zawodnicy nie robią postępów. Mają
              korzystną sytuację, bo ich liderzy są kontuzjowani, a tu z ich strony nie ma
              żadnych efektów!
              Podajesz przykład E. Thomasa (jednego młodego zawodnika), ktory poprawił swoje
              statystyki o 3 ppg i 2,4 rpg. No po prostu Most Improved Player.
              Kwame Brown - już podawałem i tu też nie ma postępu.
              Larry Hughes - po pierwsze, to już jego 6 sezon, więc już nie młodziak, a z
              drugiej strony, więce punktów to prawda, ale na znacznie słabszej
              skuteczności, tej samej ilości zbiórek i mniejszej asyst. Czy to taki postęp?
              Zwłaszcza ta skuteczność mnie martwi? Przecież to nie jest gracz, którego inne
              drużyny podwajają.

              6. Młodzi muszą grać, żeby się czegoś nauczyć. Ale z drugiej strony muszą się
              mieć od kogo uczyć. Podajesz przykład Arroyo i Kirilenkę. Doskonale! Przecież
              oni uczyli się od zawodników i trenera, którzy ogromną wagę przywiązywali do
              podstaw koszykówki. I dzięki temu, że mogli i chcieli się od weteranów uczyć,
              to teraz druzyna skazywana na los Wizards Zachodu, gra jak gra i ma taki
              bilans a nie inny. Dlaczego nie napiszesz, że Malone i Stockton blokowali im
              miejsce, tak jak Jordan innym młodym graczom? Myślę, że młodzi zawodnicy
              potrzebują liderów-weteranów, którzy pomogą im zrozumieć koszykówkę i pokażą
              odpowiednie podejście. I oni albo z tego skorzystają albo nie.

              7. Wybór K. Browna był i jest oceniany raczej negatywnie. Koleś okazał się
              zupełnie nieprzygotowany do profesjonalnej gry. (Nie wiem czy to prawda z tym,
              że nie potrafił sobie nic ugotować, żywił się w McDonaldsie i wyrzucał
              garnitury do prania po jednym założeniu). Ale może za jakiś czas zacznie coś
              grać i ten wybór będzie inaczej postrzegany.

              8. Nie wiem czy Wizards mają lepsze perspektywy teraz niż za Jordana. W
              drużynie brakuje graczy podkoszowych, a czterech najlepszych strzelców to
              gracze mający ok. 2 m wzrostu. I wszyscy grają w bardzo podobny sposób.
              Swoją drogą, to ciekaw jestem czy Arenas i Stack będą w stanie ze sobą grać.
              Obaj potrzebują piłki, żeby być efektywnymi (Hughes zresztą też).

              9. Wilt - nie jestem bezkrytyczny wobec Jordan. Uważam, że pokpił sprawę z tym
              powrotem. I nigdy nie powiedziałem, że każdy krytyk Jordana musi mieć swoje
              wady (uwielbiam te Twoje stwierdzenia próbujące przypisać komuś jakąś łatkę,
              niekoniecznie zgodnie z prawdą). Nie pamiętam o co chodziło z Birdem i
              Magikiem - możesz mi przypomnieć?

              Odnośnie Stacka i Russella. Argument, że byli oni zadowoleni z odejścia
              Jordana zupełnie mnie nie przekonuje. Czy to są jacyś znakomici gracze?
              Legendy basketu, które zdobyły wiele mistrzowskich tytułów i mają autorytet,
              którym mogą podpierać swoje zdanie? Nie. To zwykli, przeciętni zawodnicy,
              ktorzy niczego nie osiągnęli. I jeśli mówią, że z Jordanem (6 mistrzem NBA)
              współpracowało im się źle, to sorry, ale najpierw doszukiwałbym się winy po
              ich stronie (tak samo bym pomyślał, gdyby inni gracze bez osiągnięc
              krytykowali np. KB, Duncana czy jeszcze kogoś tam z sukcesami na koncie).

              9. Nie wszyscy weterani byli zadowoleni z odejścia Jordana. I nie cały team
              był przeciw niemu. Oakley wyraźnie mówił, że niektórzy zawodnicy się nie
              przykładają do gry. MJ mial też dobre relacje chociażby z Hamiltonem czy Lue.
              Kto miał rację? Do końca nie wiemy. Ani Ty, ani ja. Ale z jednej strony jest
              Jordan, który coś w koszykówce osiągnął, a z drugiej strony grupa zawodników,
              z których większość play-offy oglądała tylko w TV. Więc, ja bym raczej optował
              za Jordanem. Ale może rzeczywiście on zbyt dużo od nich wymagał?

              10. No właśnie niektóre drużyny potrafią rozwijać młodzież (choć może w
              perspektywie paru ostatnich lat Clippers czy Cavs nie do końca), ale w Wizards
              to się na razie nie udaje. Pytanie dlaczego tak jest? Nie chcą, nie potrafią,
              nie mają talentu? Ale może trzeba dać im czas.

              • Gość: Wilt Re: Pzdr IP: 62.29.137.* 12.02.04, 13:46
                Widzę, że lista punktów spornych się zawęża, więc tym razem będę mógł
                wypowiedzieć się krócej niż poprzednio.

                - Nie jest tu najważniejsze, ile czasu zajęło danemu KLUBOWI wyjście z kryzysu
                (przy okazji: powrót Lakers do walki o mistrzostwo, a nie same playoffs, to coś
                innego, o parę rzędów trudności wyżej), ale ile to zajęło danemu MENEDŻEROWI. I
                tu Vandeweghe jest jednym z wielu przykładów, jak można dokonać tego szybciej i
                lepiej niż Jordan (przez 2 lata, a tamten przez faktycznie 4 lata, nie 2). Nie
                ma jednak się nad czym rozwodzić, bo sam przyznajesz, że nie trzymał się żadnej
                określonej wizji i spieprzył sprawę. Przechodzimy więc do punktu następnego.

                - Ciągle próbujesz ustawić mnie w pozycji, jakbym po odejściu Jordana wieścił
                Wizards od razu jakieś sukcesy itd. Tak nie jest: powtarzam tylko, że MAJĄ
                SZANSĘ na sukcesy, bo teraz, nie tak jak wtedy, trzymają się konsekwentnej
                wizji przebudowy. Zechciej też wreszcie zrozumieć, że krytykowanie obecnych
                graczy Wizards, ich wyników*, motywacji czy wzajemnego dobrania nie jest
                pochwałą Jordana, wprost przeciwnie: przecież zostali wybrani i dobrani PRZEZ
                NIEGO, oprócz Arenasa i Hayesa, którzy – chyba nieprzypadkowo – akurat są w
                drużynie jasnymi punktami i nadzieją na przyszłość. I owszem, można ich chwalić
                już na tym etapie: na razie tylko za to, że są bardziej obiecujący i lepiej
                grają od Kwame’a i Stacka – ale to jest właśnie istotne na potrzeby tej
                dyskusji.

                -* BTW: nie zdziwiłbym się, gdyby pod nieobecność gwiazdorów Wizards Hughes,
                owszem, BYŁ podwajany jako chwilowo najgroźniejszy zawodnik.

                - Racja, nie powiedziałeś, że każdy krytyk Jordana musi mieć wady czy nieczyste
                intencje; mówiłeś tak TYLKO o wszystkich krytykach, których wymieniałem ;-).
                MOŻE istnieje ktoś, kto może krytykować dla Ciebie MJ, nie wiem: poprzeczka
                jest jednak dość wysoko, jeśli zważy, że atakowałeś – i owszem – nawet
                przytoczonych przeze mnie Magica i Birda; że Magic mścił się za Finały, a Bird
                to trash talker, więc nie można ich brać poważnie…
                Przypinania przez mnie łatek niezgodnych z prawdą z kolei ja sobie nie
                przypominam; jak co, możesz mi przypomnieć.

                - Sam przyznajesz, że wizja (czy raczej jej brak) Jordana w odniesieniu do
                zespołu się nie sprawdziła: dlaczego miałaby być słuszna w odniesieniu do
                poszczególnych graczy (przeciez jedno wiąże się z drugim) i dlaczego akurat tu,
                a nie tam, mistrzowskie pierścienie miałyby dawać mu nieomylność przeciw całej
                reszcie zespołu*? I jakie są precedensy do myślenia w ten sposób? Bill Russell
                miał 11 pierścieni mistrzowskich, a nie „tylko” 6, a swoją karierę trenerską
                kończył w niesławie i z opinią człowieka, który hamował rozwój swoich drużyn;
                tak samo 6 – krotny mistrz Cousy. Kobe, którego lubisz krytykować, ma o 3
                tytuły więcej niż jego nowi koledzy Malone i Payton razem wzięci: czy dlatego w
                razie konfliktu między nimi automatycznie przyznałbyś rację jemu? Wątpię: a
                zatem ten tok myślenia nie da się obronić i w przypadku MJ.

                - * Racja, Oakley (Luego sobie niekoniecznie przypominam – a Hamilton właśnie
                KRYTYCZNIE mówił o Wizards, gdy go oddali wbrew obietnicom) ) wypowiadał się
                akurat do końca za Jordanem: kumplem z młodości, który ściągnął go praktycznie
                z emerytury do Wizards i czasem nawet powierzał rolę startera, na którą już
                absolutnie nie zasługiwał. Big surprise? Przy okazji: jaki wpływ, dobry czy
                zły, miał na młodych sam Oak w roli mentora w Wizards czy wcześniej wracając do
                Bulls (skąd go zwolnili)?

                - Napisałem przecież, że Stock i Malone, choćby mimowolnie, również ograniczali
                młodych w drużynie; nie aż tak jednak jak Jordan choćby dlatego, że nie mieli
                takiego wpływu na swój zespół. A propos: piszesz lekceważąco o Stackhousie;
                wydaje się, że tylko na potrzeby dyskusji i naprawdę nie myślisz, że jest
                przeciętny, ale w każdym razie chyba się zgodzisz, że jest nieporównanie
                bardziej utalentowany od Harpringa. I teraz porównaj sobie, o ile chętniej
                dzielił się rzutami z mniej utalentowanym kolegą dla dobra zespołu Malone niż z
                nawet BARDZIEJ utalentowanym – Jordan… (a przecież Malone był przy tym i tak w
                sumie lepszy niż Jordan po jego powrocie i miał jeszcze mniej powodów, by
                KOMUKOLWIEK ustępować!). Również nie było słychać, by Harpring ani ktokolwiek
                inny z Jazz, choćby o gorszej opinii (DeShawn Stevenson) narzekał na Mailmana –
                proporcje odwrotne niż przy Jordanie w Wizards. Daje to wiele do myślenia.

                - Tym, co mnie w sumie wkurza, szczególnie u R&W (z opiniami o ich
                profesjonaliźmie nie polemizujesz, jak rozumiem), jest natomiast po prostu
                przykładanie innej miary do Jordana niż do całej reszty świata, nawet w
                porównaniu z innymi wielkimi NBA. Piszesz, że Abe Pollin obiecał Jordanowi, że
                wróci na stanowisko GM; cóż, tamten obiecywał (przypomnę, że faktycznym GM i
                tak pozostawał grając), że poprowadzi Wizards do lepszej przyszłości. Nie
                dotrzymał swojej obietnicy: dlaczego Pollin miałby dotrzymywać swojej? Przez
                całe 4 lata MJ się nie udało, więc normalna sprawa, że go zwolniono; więcej
                czasu nie dano by w podobnej sytuacji nawet Westowi, jednemu z 2 GM
                wszechczasów. Dlatego decyzja właściciela, choć ściągnęła na niego gromy
                zaślepionych fanów (wysuwano nawet bzdurne oskarżenia o… rasizm), była ze
                wszech miar słuszna. Sam przecież, jeśli chodzi o samą rolę GM, widzisz błędy
                MJ; jakie więc miałyby być powody pozostawienia go w klubie, oprócz sławnego
                nazwiska? Bo gdyby Jordan nie był Jordanem, ze swoimi wynikami poleciałby
                jeszcze wcześniej – a Pollin ściągnąłby krytykę nie za to, że go zwolnił, ale
                że w ogóle go mianował.
                Nb. szczególnie wymowna jest tu postawa samego MJ, który – wbrew początkowym
                zapowiedziom i plotkom (np. Bobcats) – po namyśle wcale już nie pali się do
                odegrania jakiejkowiek roli w NBA oprócz jednej, najwygodniejszej: właściciela.
                Nigdy się do tego głośno nie przyzna, ale zdaje sobie sprawę, że na GM czy
                trenera (choćby grającego) się nie nadaje….

                Pzdr
        • jerry.west Re: Michał Rutkowski, Paweł Wujec: To inaczej mia 30.01.04, 23:36
          > prostu szkoda czasu. Ale nie sposób przemilczeć takich przejawów
          > dziennikarskiej klasy tych panów jak kłamliwe krytykowanie klubu
          > w celu wybielania człowieka, którego nawet już w lidze nie ma –
          > przy jednoczesnym wyzywaniu I. Thomasa (trzeba trafu – wroga MJ)
          > od palantów za… niewłaściwy sposób zwolnienia coacha, choć dla
          > Knicks zrobił więcej przez 2 tygodnie niż Jordan dla Wizards
          > przez 4 lata.

          Łojezu. Obrzydzenie bierze. Zwyzywali Thomasa bo go Majkel nie lubił.

          (...) W niewyobrażalnie krótkim czasie Isiah Thomas ocucił Knicks z letargu.
          Przywrócił im znaczenie
          (...) Thomas zaś pokazał, że nie brak mu wizji. I odwagi, by swą wizję
          realizować
          (...) to fenomenalna wymiana dla Knicks. A Isiah Thomas jest wielki

          Kto to napisał?
          Po prostu obrzydzenie bierze na taką hipokryzję i podwójne standardy, Wilt
        • Gość: L. Re: Michał Rutkowski, Paweł Wujec: To inaczej mia IP: *.chello.pl 31.01.04, 01:18
          Hmm...
          Artykul rzeczywiscie dosyc nedzny nawet jak na R/W ale chyba go
          jednak zupelnie nie zrozumiales. A moze po prostu w swojej
          nienawisci do R/W sie zaslepiles nawet bardziej niż oni w
          milosci do Jordana? :-))

          Przeciez R/W akurat w tym tekscie w ogole sie Jordanowi nie
          podlizuja - nigdzie nie pisza, ze Jordan jest super, ze gdyby on
          byl GM-em to Wizards by wymiatali, nie twierdza, ze wszystkich
          tych Brownów, Haywodów, Jefrisów nie wybrał Michael.

          Tak naprawde to Ty mijasz sie z prawda a nie oni.

          - piszesz, ze nie zauwazaja wielkich meczow Browna i podajesz
          przyklad meczu, ktory mial miejsce po publikacji. Dodatkowo
          pograza Cie fakt, ze to nieorawda - oni przeciez wspomnieli, ze
          Brownowi zdarzaja sie mecze wielkie (nawet taki wymienili!). Tak
          przy okazji - w zeszlym roku bylo dokladnie tak samo - tez mu
          sie zdarzaly (vide fantastyczny poczatek sezonu).

          - piszesz (znowu nieprawda!), ze nie zauwazyli, ze Hayes gra
          lepiej od Browna - zauwazyli, napisali tylko, że niewiele lepiej.

          - kolejna nieprawda: piszesz o odgrzewanych kotletach
          pt. "wspolczesne dzieciaki mysla tylko o forsie a MJ chcial
          wygrywac". Byloby super jakbys podal stosowny cytat bo go nie
          znalazlem :-)

          - nigdzie sie nie wypowiadaja o umiejetnosciach menedzerskich
          Jordana, wiec pienienie sie, ze Grunfeld jest lepszym GM-em od
          MJ-a tez jest nie a'propos. Oczywiscie, ze jest - tylko ze to
          argument nie na temat bo oni obu panow nie porownuja.

          Podsumowujac - uwazam, ze R/W strzelili bardzo marny artykul.
          Niepotrzebnie jaraja sie Jordanem chociaz pamietam, ze kiedys
          napisali tekst w ktorym przyznali otwarcie, ze jako GM sie
          zupelnie nie sprawdzil. Ale Twoj wybuch zlosci i atakow jest
          kompletnie nieuzasadniony, powiedzialbym nawet zenujacy:
          obrazasz autorow, zarzucasz kolesiom klamstwo, zarzucasz
          lizusostwo, zarzucasz hipokryzje, gdy tymczasem to Ty sie mijasz
          z prawda i reagujesz nie wiedziec czemu wsciekla agresja.

          Bylo mi naprawde przykro czytac ten zaslepiony atak, bo Twoje
          komentarze bardzo lubie a Ciebie szanuje - widac, ze sie znasz
          na koszu lepiej niz R/W. Tym bardziej jestem zazenowany tym
          ślepym atakiem, pelnym nieprawdziwych zarzutow. Przeczytaj ten
          (marny) tekst jeszcze raz - on naprawde nie jest o tym, że
          Jordan jest super a Wizards be. On jest raczej o tym, że Wizards
          są be a Jordan pewnie ma z tego cicha satysfakcje. Jak kazdy
          normalny czlowiek, ktory zle zyczy pracodawcy ktory, go wywalil
          z roboty.

          Leszek

          PS. Z Isiah Thomasem tez nie masz racji - jarali sie nim rownie
          mocno jak Jordanem - przeczytaj artykul po transferze Marburego.
          A sposob w jaki sie pozegnal z coachem Chaneyem - sam przyznasz -
          kompletnie bez klasy. Oj ponioslo Cie Wilt, ponioslo...
        • wilt.chamberlain Re: Michał Rutkowski, Paweł Wujec: To inaczej mia 31.01.04, 01:31
          Gość portalu: Wilt napisał(a):

          > - Co do oceny gry Wizards w tym sezonie; w przeliczeniu na
          siłę
          > składu, wyjątkowo już słabego bez Stacka przez cały czas i
          przez
          > więcej niż połowę czasu Arenasa, radzą sobie lepiej niż
          > wcześniej, mimo małej liczby zwycięstw czasem zaskakują
          > pozytywnie, i w sumie można ich uznać za „overachievers”, w
          > przeciwieństwie do „underachievers”, których statusem kończyli
          > sezony z MJ.

          BUAHAHAHAHAHAHAHA!
          Druzyna, ktora ma najmniej zwyciestw w lidze jest nazywana
          overachievers. LOOOOOOOOOOOOOOL!
          Jeszcze nie widzialem wiekszej bzdury!
          Koles, zdejmij klapki z oczu. Bucks (25-20) sa overachievers.
          Jazz (23-22) sa overachievers. Nuggets (27-21) sa overachievers.
          Moze jeszcze Grizzlies (26-19) sa overachievers. Ale Wizards???
          Beda mieli 2 razy mniej zwyciestw niz przed rokiem i nazywasz
          ich overachievers - to chyba nonsens roku!

          WC

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka