Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Pytanie? Snowboard czy narty?

    15.05.06, 10:11
    Czy ktoś z Was próbował jeździć na snowboardzie i powrócił do nart, bo
    stwierdził, ża narty są lepsze?
    Mnie to pytanie nurtuje od 4-5 sezonów.
    Pięć lat temu patrzyłam na snowboardzistów i myślałam, że muszę spróbować, bo
    może to sport dla mnie. A może wtedy uległąm modzie???
    Znam tylko snowboardzistów, którzy zmienili narty na snowboard i twierdzą, że
    do nart nigdy nie wrócą.
    Muszę przyznać, że nie śledziłam wątku "Co narciarze i inni maja do
    snowboardzistów???" i może tam była odpowiedź.

    Miałam przerwę w jeździe na nartach, z wiadomnych powodów.

    Trochę mi przeszło, bo pomyślałam, że jeśli będę musiała ćwiczyć parę lat,
    aby być tak dobra w snowboardzie jak w narciarstwie to mam wątpliwośći. Czy
    warto?
    Czy ktoś próbował?

    juta

    Obserwuj wątek
          • kubagr Re: Pytanie? Snowboard czy narty? 15.05.06, 23:28
            to juz i santana nart sie pojawil!!!
            coraz lepiej: to znaczy ze wiecej ludzi juz cierpi na zespol odstawienia nart i
            im uderza
            a co do snowboar: pare razy w ciagu sezonu lubie zalozyc deske: ot troche
            innego ruchu: no i wcale nie tyrzeba siedziec na stoku tylko jezdzic
            narty na zawsze pozostana nr1
            • juta33 Re: Pytanie? Snowboard czy narty? 16.05.06, 08:27
              kubagr napisał:


              > a co do snowboar: pare razy w ciagu sezonu lubie zalozyc deske: ot troche
              > innego ruchu: no i wcale nie tyrzeba siedziec na stoku tylko jezdzic
              > narty na zawsze pozostana nr1

              Dzięki Kuba, właściwie moje pytanie powinno brzmieć, czy można jeździć i na
              nartach i na snowboardzie, bo to mnie interesuje.
              Z nart nigdy nie miałam zamiaru rezygnować, ale dziwiło mnie słysząc, że kto
              spróbował na snowboardzie odstawia narty.
              Jednak to nie jest prawda i dobrze. Jesteś pierwszym który tak mówi.

              juta
              • maczores Re: Pytanie? Snowboard czy narty? 17.05.06, 11:06
                Tylko osoba zupelnie kulawa na nartach moze z nich zrezygnowac na rzecz
                snowboardu.Ja przymierzalem sie ze 3 razy do snowboardu i nawet mi jakos szlo,
                ale nie znalazlem nic co moglo by mnie w nim zafascynowac. O tak mozna sie
                poslizgac po sniegu ale nie ta predkosc co nartach.pozdro
                • Gość: O.Andrzej Re: Pytanie? Snowboard czy narty? IP: *.cyf-kr.edu.pl 17.05.06, 11:14
                  > Tylko osoba zupelnie kulawa na nartach moze z nich zrezygnowac na rzecz
                  > snowboardu.

                  Nigdy nie probowalem snowboardu, ale odpowiem Ci trzecia prawda goralska: "gowno
                  prawda" (pierwsze dwie to: "swiento prawdo" i "tys prawdo"). :) Mam kilku
                  znajomych, w tym rowniez takich wiekowych, bardzo dobrych narciarzy, ktorzy
                  przerzucili sie definitywnie na snowboard, kilku innych, ktorzy uprawiaja jedno
                  i drugie.
                • Gość: mielczar Re: Pytanie? Snowboard czy narty? IP: *.aster.pl 28.11.06, 21:52
                  nie ta prędkość? jeżeli jeździ się krótko to i prędkość jest słaba ale trzeba
                  po prostu technikę dopracować co wiąże się z czasem. Ja już jako dziecko
                  zrezygnowałem z nart i jeżdżę na "parapecie" chyba od 7 sezonów. Nie żałuję i w
                  cale nie nażekam na brak prędkości :) - Ja np. nie "ślizgam się" :> tylko
                  jeżdżę na krawędziach.
            • Gość: O2 Re: Pytanie? Snowboard czy narty? IP: *.dsl.scarlet.be 19.05.06, 19:47
              Nawet jezeli nie wiemy czy Santana gra na kobzie - jakie jest tego
              prawdopodobienstwo?
              Chodzi o to, ze nie kazdy ma chec zostac straznikiem muld na snowboardzie, czyli
              zaczynac od poczatku, kiedy ma pelne zadowolenie z jazdy na nartach.
              Jade w gory na tydzien, raz lub dwa razy w roku, chce sie najezdzic i
              pozachwycac przyroda. Nie interesuje mnie uczenie sie czegos nowego, co i tak
              nie wniesie zmian jakosciowych. Przynajmniej dla mnie.
              To jest sprawa indywidualna. Mnie to nie interesuje, ktos inny moze byc caly w
              skowronkach. Nie rozumiem tylko tej twojej rozterki. Pytasz sie innych, czy
              mozesz miec chec na snowboard. Badz mezczyzna ;)

              • juta33 Re: Pytanie? Snowboard czy narty? 19.05.06, 20:29
                Gość portalu: O2 napisał(a):

                Pytasz sie innych, czy
                > mozesz miec chec na snowboard. Badz mezczyzna ;)
                >

                ok! Będę mężczyzną i Ci odpowiem. Do dziś nie spróbowałam, bo myślałam tak ja
                Ty, ale kobieca ciekawość - siła wyższa i spróbuję w następnym sezonie.

                juta
      • wioletta30 Re: Pytanie? Snowboard czy narty? 17.05.06, 13:49
        Witaj, wiek w snowboardzie nie ma znaczenia, sama dopiero teraz zaczęłam
        jezdzić i mimo, że moi deskowi zanjomi mają o połowę lat mniej wcale mi to nie
        przeszkadza a wręcz przeciwnie. Deska mnie zakręciła okrutnie jak kilku moich
        znajomych w wieku "już podeszłym";-)
        Myślę, że można jeżdić na nartach i desce, jedno drugiemu nie przeczy...chyba ,
        że się już po desce nie chce wracac do nart, ale to kwestia indywidualna.
        Jeśli masz okazję spróbuj deski, sama zobaczysz jak to jest.
        Pozdrawiam W;-)
      • Gość: Filomena1 Re: Pytanie? Snowboard czy narty? IP: *.1-85.cust.bluewin.ch 18.05.06, 07:35
        otoz, moje dzieci nauczylam na naratach, same zdecydowaly ze chca na deske,
        bo taki byl trend i szalenstwo wsrod mlodziezy. Dzis gdy sa juz po 20tce
        je'dza na desce i na nartach. w zaleznosci od warunkow sniegowych i miejsca
        gdzie chca jezdzic. poza tem teraz przestali rosnac i nie trzeba zmieniac
        sprzetu co rok. Jakby nie patrzec wyposazenie na deske i na narty to jest
        wydatek, bo na byle czym jezdzic tez nie chca, Aha , i jeszcze , oni lubia tez
        zmieniac deki i buty jeden dzien na miekkich butach a jeden na twardych.
        zatem powdojne wyposazenie deskowe plus narciarskie to daje 3. dla trzech ,
        albo 4 osob to niewaska sumka. Nie.... takimi fanatykami nie jestesmy.
        Kiedys probowalam na desce corki, ale maz nie dal sie namowic na sprobowanie
        na desce syna. Na szczescie plus minus mamy odpwiednio pasujace numaeracje
        butow.
        reasumujac : zaleznie od pogody , sniegu, i miejsca oraz mozliwosci
        (finansowach) mozna jezdzic na wszystkim, jednoczesnie, tzn codziennie na
        czyms innym. ( znam takich co woza z soba caly sprzest , dwie deski , dwie
        pary nart i trzy pary butow)
        • juta33 Filomeno! 18.05.06, 13:56
          Gość portalu: Filomena1 napisał(a):

          > otoz, moje dzieci nauczylam na naratach, same zdecydowaly ze chca na deske,
          > bo taki byl trend i szalenstwo wsrod mlodziezy. Dzis gdy sa juz po 20tce
          > je'dza na desce i na nartach. w zaleznosci od warunkow sniegowych i miejsca
          > gdzie chca jezdzic. poza tem teraz przestali rosnac i nie trzeba zmieniac
          > sprzetu co rok. Jakby nie patrzec wyposazenie na deske i na narty to jest
          > wydatek, bo na byle czym jezdzic tez nie chca, Aha , i jeszcze , oni lubia
          tez
          > zmieniac deki i buty jeden dzien na miekkich butach a jeden na twardych.
          > zatem powdojne wyposazenie deskowe plus narciarskie to daje 3. dla
          trzech ,
          > albo 4 osob to niewaska sumka. Nie.... takimi fanatykami nie jestesmy.
          > Kiedys probowalam na desce corki, ale maz nie dal sie namowic na
          sprobowanie
          > na desce syna. Na szczescie plus minus mamy odpwiednio pasujace
          numaeracje
          > butow.
          > reasumujac : zaleznie od pogody , sniegu, i miejsca oraz mozliwosci
          > (finansowach) mozna jezdzic na wszystkim, jednoczesnie, tzn codziennie na
          > czyms innym. ( znam takich co woza z soba caly sprzest , dwie deski , dwie
          > pary nart i trzy pary butow)


          Witaj Filomeno!

          1. Właśnie jestem po lekturze mojej córki "Karolcia" (ona też jest Karolcia) -
          czy Twój nick to z tej książki? Pytanie oczywiście poza tematem!!!

          2. Masz rację sprawy finansowe to czasami przeważają. Sam wyjazd na narty to
          już jest wydatek, czasami większy niż latem.

          3. Spróbuję, bo skoro jest wielu takich co jeździ i na jednym i na drugim to
          nie ma sprawy.

          Jak do tej pory (mam wielu znajomych narciarzy, nikt nie miał ochoty na
          spróbowanie jak jest na snowboardzie, o przepraszam, była jedna znajoma, w
          czasie nauki była zachwycona, ale to było na początku sezonu, nie wiem jak jest
          teraz), ale reszta nie miała ochoty, tylko ciocia Justyna, czyli ja (bo dzieci
          tych znajomych jeżdżą na deskach).
          Moje starsze dziecko jeździ na nartach od 4 sezonów z dwiema koleżankami
          (zawsze razem) i w tym sezonie pomyślałam, kiedy moja powie ja chcę na deskę.
          Na szczęście ani ona ani koleżanki jeszcze nie uległy modzie.
          Miałam jeszcze coś napisać, ale skleroza nie boli.


          Już wiem, przpomniałam sobie!!!
          Dlaczego jest taka wojna między narciarzami a snowboardzistami, to przecież sa
          Ci sami użytkownicy stoków, a jak widać czasami Ci sami ludzie?!?!

          Justyna
          • kubagr Re: Filomeno! 18.05.06, 14:21
            Już wiem, przpomniałam sobie!!!
            > Dlaczego jest taka wojna między narciarzami a snowboardzistami, to przecież
            sa
            > Ci sami użytkownicy stoków, a jak widać czasami Ci sami ludzie?!?!
            >
            > Justyna


            w cywilizowanych krajach tego problemu nie ma
          • filomena1 Re: Filomeno! 19.05.06, 21:15
            juta33 napisała:


            Witaj Justyno.
            Nie. moj nick powstał bardzo śmiesznie. Moje dzieci kiedys zapityły mnie kto to Filosemita. Po
            wyjanieniu im znaczenia słowa. stwierdziły . że jestem Filomena. bo lubie wszystkich ludzi,
            też gdy na co. się niezgadzałam to twierdziły . że nie są moimi więźnikami, To takie logiczne
            tłaumaczenia na język polski,
            A wracając do tematu deskowiczów zwanych czasem parapeciarzami. to pamiątam jak nazywano ich
            plaga, Mieli bowiem swój styl ubierania się i styl bycia ,że o sytlu jazdy nie wspomnę, . luźny . jeździli
            tez luzacko. Narciarzy nazywali skorupiakami, Te czasy minęły . na szczęście .
            Zarówno deskowicze jak narciarze darzą sie wzjemnym szacunkiem na stoku i uważają jedni na
            drugich, z pełnym respektem "przeciwnika" lecz nie wroga.
            A właśnie dzięki desce snowboardowej powstały narty taliowane . carvingowe, Sam przeprowadziłam
            wywaid z Pirminem Zurbriggenem. który 10 lat temu pracował nad nową generacja nart. jak sam
            powiedział. testował też deski snowb, nie był i nie jest ich fanem , ale nie jest wrogiem, Być może nie
            wypada mu mówoć co innego,
            Co do finansów, tak to jest wydatek, Bo nawet jednodniowa karta na rodzine 4 osobowa to w takim
            Zermatt czy Saas Fee prawie 200 ero. weeken 400 ero na same wyciagi, No. ale znam mniej drogie
            miejsca .

            A teraz wszystko w remocie i przeglądzie technicznym, pozostaje ćwiczyć stanie- siedzenie w
            powietrzu pod ścianą . aby nie zapomnieć pozycji zasadniczej narciarza ;))) żartuję
            polecam też zapięć buty na klamry na całe lato!!
            pozdrówka
            Fil.

          • Gość: Jozzo Re: Pytanie? Snowboard czy narty? IP: *.sympatico.ca 19.05.06, 21:08
            Lepiej rzuc jakioms linkiem na forum tych
            jednosladowcow to moze sie temu blizej przyjze.

            Jak na razie moja percepcja tego kuriozum sprowadza sie do
            tego, ze trzeba cpac maryske, nosic o duzo za duze ciuchy
            przebywac w terrain park gdzie poruszajsc sie w rytm glosniej
            muzyki okazuje sie pogarde calemu swiatu.
            A i jeszcze trzeba sie zbierac w roznych miejscach na stokach
            nalepeij malo widocznych i robic za wylegujace sie foki.

            Muzyka ma jakis ses bo jak zjezdzasz z gor w poblize cywilizowanych
            sztuksow to przypomina oona nam o tym ze mozesz napotkac niobliczalne,
            blizej niezdefinowane obiekty jednosladowe, ktoer moga byc przyczyna
            groznych wypadkow.

            Osbiscie nie mam nic przeciwka jednosladowcom nawet jestem za tym ze w
            ramach litosci nad ... [fokami], to to przyganoc do naszego forum
            o nartach.

            Cheers Jozzo
            • Gość: Filomena1 Re: Pytanie? Snowboard czy narty? IP: *.78.76.83.cust.bluewin.ch 19.05.06, 22:18
              Jozzo. jednośladowcy . to mi się nawet podoba, prawdziwe i pocieszne, z nutką ironii,
              naj.mieszniejsze jest to, że ci onegdaj pionierzy desek. pierwsi jej fanowie. dziś wracają do nart jak do
              nostalicznej lepszej przeszłości, Wracajaą to mże za dużo powiedziane, ale od czasu do czasu na nie
              wsiadają. ot tak dlaa zgrywy . sprawdzenia się .

              a co dalej będzie ? hm,,, dobre pytanie. kto to wie? napewno świat coś wymyśli. tylko my będziemy już
              wygodni , wygodniejsi i nie będziemy otwarci. tak sie to teraz nazywa. otwarci nie bedziemy na nowe
              wydziwiane pomysły,
              ludziom się wszystko co dobre szybko znudzi,i chca nowych zabawek . a co złe zmieniaja . bo chcą sie
              lepiej bawić w wolnych chwilach od pracy,
              podzrawiam i dobrej nocy życzę
              Filo.
              • Gość: Jozzo Re: Pytanie? Snowboard czy narty? IP: *.sympatico.ca 19.05.06, 22:41
                No wiesz u mnie srodem dnia w koncu 16:00 tak ze standarty
                maja jesze ok 1 gdoz pracy.
                Tak teraz swiat chce sie bawic byle glupio byle tanio.
                Otwartosc nie ma nic wspolnergoe z bezkrytycznym pakowaniem sie
                w kanal jak przyslowiowa cma do swiatla swieczki czy tez lampy
                naftowej. Ale kto to z mlodych proste prawo zna czy pamieta.
                A tak na powaznie to woiadomo pareape t, jednoslad itp.
                W koncu sztach maryski tez nie jest pewnie do pogardzenia.
                Tak czy inaczej jak pisalem udzielam sie sporo lat w csps.ca
                mam duzo kupli tu i tam i latwiej mi na tzw. krzywy ...
                zalalapac sie tu i tam. Mam sporo kupli na deskach ale jak jedziemy na
                powanziejsze narty to deski zostaj w domu. Nie wiem dal czego ale
                tak jest prawidlowsc ot takie spostrzezenia.
                ale skor juz tak poznao to nie bede przytruwal - Kolorowych snow
                w puchu po pas.
                www.baldface.net/photos/
                Cheers Jozzo
                • kubagr Re: Pytanie? Snowboard czy narty? 19.05.06, 23:28
                  jozzo: badz tolerancyjny
                  a moze jestes za stary zeby sie zmienic??
                  i za stary zeby wsiadac na AC4???? (nie moglem sie powstrzymac wybacz naprawde)
                  a powaznie: DESCE I DESKARZOM zawdzieczamy pare rzeczy:
                  -wieksza uwage przykladamy do jazdy poza trasami
                  - cale narciarstwo akrobatyczne powstalo na bazie deski
                  - terrain parks to tez najpierw deska

                  wiec ogolnie deka pomogla nam nieco rozszerzyc horyzonty jazdy

                  wiem wiem ze najpierw ludzie jezdzili n a nartach poza terenami ubitymi ale
                  dopiero po wiekszej ewolucji (deska, szerokie narty) stalo sie to wieksza
                  przyjemnoscia
                  z link typu deska=marycha to juz jest lekkie przegiecie
                  • Gość: Jozzo Re: Pytanie? Snowboard czy narty? IP: *.sympatico.ca 20.05.06, 01:02
                    Oczywiscie ze przegiecie.

                    Ale wiesz ja to wiedze inaczej moze nie przez pryznmat
                    tego co pozytywne a co realistyczne. Deska wprowadzila tez muzyke
                    na sztruksowych trasach i nie najciekawiej pojety luz a w zasadzie
                    jego poze. I pare innych nie ciekawych rzeczy nie mowiac o klijeteli
                    topoganow z wstrzami muzgu, urazami kregow szyjnych itp. ale to juz
                    inna specyfika i zboczenie mojego udzielania sie w narciarskich
                    organizacjach.

                    Co do AC4 Hmm do p40 patinium bylem niezaprzecalnym zwolennikiem vollkla.
                    ba nawet nie uznawalem niczgo po za ta marka.
                    Teraz jest inaczej - czy jestm za stary czy dojzalem do tego zeby zobzczyc
                    jaki piekny jest ten swiat, swaiat nie konczacy sie na Vollkle to juz
                    pozostanie tajemnica do odgandniecia.

                    Wiesz ja jezdzielem na p40 platinium tzw powazne freeride
                    Nawiasem mowic, wole snowcat bardziej niz heli jako ze jest mniej
                    zalezne od pogody i wiecej sie da z tego wycisnac.
                    Zgadzam sie ze heli brzmi bardziej spektakularnie i dumnie ale snowcat
                    jest bardziej efektywny nie mowiac o cenie.
                    Wiec czy AC4 czy cos innego czy tez prawdziwy fat to jest sprawa do dyskusji.
                    Generalnie dochodze do wniosku ze jak snowcat to bede rentowal cos na miejscu
                    a na codzien jakies west ski i tu musz podjac decyzje, ktora nie jet latwa.
                    Chyba mam wiekszy dylemat niz Andrzej.
                    Moja zona ujezdzala Head Monster iM 88 i byla bardzo zadowolona.
                    Ale czy by to kupila to juz inny temat.
                    A co do linku deska=Maryska o ktorym wspominasz to musze powiedziec,
                    ze jak zwoze deskowca to nie zaddko czuje sie charakterystyczny zapach
                    niezyt czesto wystepujacy na osniezonych stokach narciarskich
                    {opss i desokych tez]

                    Jozzo
                    • Gość: O.Andrzej Re: Pytanie? Snowboard czy narty? IP: *.cyf-kr.edu.pl 20.05.06, 09:54
                      > Ale wiesz ja to wiedze inaczej moze nie przez pryznmat
                      > tego co pozytywne a co realistyczne. Deska wprowadzila tez muzyke
                      > na sztruksowych trasach i nie najciekawiej pojety luz a w zasadzie
                      > jego poze. I pare innych nie ciekawych rzeczy nie mowiac o klijeteli
                      > topoganow z wstrzami muzgu, urazami kregow szyjnych itp. ale to juz
                      > inna specyfika i zboczenie mojego udzielania sie w narciarskich
                      > organizacjach.

                      Moje dzieci nalezaly do klubu narciarskiego prowadzonego przez ludzi,
                      malzenstwo, dla ktorych gory i narty sa wazniejsze od pieniedzy. Ona jest byla
                      zawodniczka, on - instruktorem narciarskim, przewodnikiem gorskim, goprowcem,
                      pracownikiem parku narodowego. Sami maja kilka wlasnych dzieci. Swietni ludzie.
                      Cotygodniowe wyjazdy weekendowe, troche tyczek, rocznie kilka obozow na Slowacji
                      i w Alpach. Spanie w prostych warunkach, na pryczach, wieczorne wspolne
                      spiewania przy gitarze. Przewinelo sie przez nich juz wiele kolejnych rocznikow,
                      bo klub prowadza od bodajze 20 lat. Pamietam wiele lat temu jego odpowiedz na
                      pytanie dlaczego nie prowadza grupy snowboardowej. Nie prowadzimy nie dlatego,
                      ze snowboard, sportowo rzecz biorac, jest nieinteresujacy, bardziej urazowy (?)
                      czy jakkolwiek "gorszy" od narciarstwa. Nie, problem w tym, ze zwiazany jest z
                      pewna mlodziezowa subkultura z elementami, ktore z gorami, sportem, pieknem
                      natury nie maja nic wspolnego. Wiecej w tym mlodziezowego buntu niz potrzeby
                      uprawiania sportu i przyjemnosci jakie to daje.

                      Mysle, ze snowboard od tego czasu spowaznial. Wiele z owej subkultury
                      (ekstrawagancki luz w zachowaniu i ubiorze, marycha, papierosy palone
                      ostentacyjnie na stoku) odeszlo. Ale przede wszystkim za snowboard wzieli sie
                      ludzie, ktorzy widza w nim samym sens i piekno. Jak pisalem, mam kilku
                      znajomych, niepalacych, niebuntujacych sie, dobrze po 40-tce. Wszyscy byli i sa
                      dobrymi narciarzami. W snowboardzie odkryli takie mozliwosci, ktorych nie
                      znajdowali w narciarstwie. Niektorzy jezdza na tym i na tym.

                      Snowboard starcil tez ceche nowosci, nie mozna nim juz szpanowac, nie da sie go
                      go przedstawiac w kategoriach rozdzialu: snowboard - mlodziez, narty - staruchy
                      (za przeproszeniem pewnego starucha :)). Pojawil sie tez carving, zwlaszcza w
                      wersji fun, jeszcze mlodszy niz snowboard, ktory zabral snowboardowi wielu
                      adeptow. I bardzo dobrze. Miejsca jest dla wszystkich.

                      Gdy patrze na dobrze jezdzacych snowbordziwstow, zwlaszcza off piste, na ich
                      piekne ewolucje na krawedzi, na spokoj i pewnosc jaka emanuja, nie tylko ich
                      podziwiam, ale nawet im troche zazdroszcze.
                      • staruch5 Andrzej o/t 20.05.06, 10:07
                        Moje dzieci byly czlonkami tego samego klubu, o ktorym piszesz. Ale to juz bylo
                        sporo lat temu. Nie wiem, co tam u nich teraz slychac. Ten pan poswiecal
                        mnostwo swego czasu klubowi. Przygotowywal narty wielu "klubowym zawodnikom" za
                        friko. Ona rowniez bardzo mila. Nie wiem, kto teraz przejmuje paleczke. Syn?
                        Pzdr.
                        • Gość: O.Andrzej Re: Andrzej o/t IP: *.cyf-kr.edu.pl 20.05.06, 15:25
                          > Nie wiem, kto teraz przejmuje paleczke. Syn?

                          Ze Stasiem, ojcem chrzestnym i duchowym klubu, nie mialem kontaktu juz dawno.
                          Ale ostatnio, przypadkiem, oczekujac na moja corke przjezdzajaca z nart
                          widzialem autobus klubu, ktory wlasnie wrocil z Austrii. Maluchy rozesmiane, bo
                          byla to grupa maluchow i - wyobraz sobie - Ci sami prowadzacy: Agnieszka i
                          Krzysiek. Nic sie nie zmienili, nic nie zestarzeli. Widac narty i rower
                          konserwuja. A dzieci faktycznie wyrosly - widzialem tylko jednego duzego syna.
                          Jak wiesz dorobili sie przez te lata wlasnej kadry. Ci ktorych kiedys szkolili,
                          dzis maja licencje i szkola kolejne pokolenia. Zeby nie bylo tak cudnie, to
                          dodam, ze nie wszystko bylo, i zapewne jest, cacy. I nie jest to w zadnym
                          wypadku wina prowadzacych, a raczej rodzicow. Moje dzieci, na szczescie nie
                          skazone szpanem i picem, skarzyly sie na pewien rodzaj snobizmu jaki pojawil sie
                          wsrod czesci czlonkow klubu. Dla wielu rodzicow bowiem, zwlaszcza tych, dla
                          ktorych narty nie sa pasja, a tylko towarzyska powinnoscia, rodzajem wyroznienia
                          i nobilitacji, swiadomie lub nie przekazuja te ambicje swoim potomkom. Mysle, ze
                          wsrod innych tego typu klubow, ten byl najmniej skazony, ale i tak slady owego
                          skazenia dalo sie zauwazyc.
                          • staruch5 Re: Andrzej o/t 20.05.06, 15:36
                            zgadzam sie. Gdy oddawalem swoje dzieci do klubu, to wlasnie rozgladalem sie za
                            klubem najmniej "skazonym" i wybralem wlasnie ten! Nie wszystko bylo cacy, ale
                            cacy to juz bylo - w raju. Moje dzieci nauczyly sie dobrze jezdzic dzieki temu
                            klubowi. Corka nawet startowala w jakichs zawodach, ale nie odpowiadalo jej to.
                            W synu bakcyl pozostal, a w corce raczej nie.

                            Zeby nie byc calkiem o/t to powiem, ze corka wsiadla na snowboard, ale z niej
                            slaba zawodniczka. Nie ma zaciecia sportowego, wiec sie zwozi i jej opinia na
                            temat, czy "lepsze" narty czy snowboard nie jest miarodajna.

                            Stasia czasem spotykam. Czesto krazy wokol gieldy w Rotundzie.
                            Nie pamietam imienia najstarszego syna Agnieszki i Krzyska. Mial spore zaciecie
                            sportowe. Czy cos z tego zostalo? On juz bedzie miec teraz ze 20-21 lat. Czy
                            jest w jakiejs kadrze?
                            • Gość: O.Andrzej Re: Andrzej o/t IP: *.cyf-kr.edu.pl 20.05.06, 15:52
                              > Stasia czasem spotykam. Czesto krazy wokol gieldy w Rotundzie.
                              > Nie pamietam imienia najstarszego syna Agnieszki i Krzyska. Mial spore zaciecie

                              Ze Stasiem razem studiowalismy, on - chemie, ja - fizyke. Nie uwierzysz (do
                              czego Stasiu zapewne teraz sie nie przyznaje ;), ale swoje pierwsze powazniejsze
                              narciarskie kroki zaczynal dopiero na studiach. Pamietam go, gdy okrutnie
                              "kaleczyl" jadac z Kasprowego. Pozniej narty go ogarnely doszczetnie. Chyba nie
                              widzialem drugiego takiego czlowieka w zyciu, ktory cale swoje zycie zorientowal
                              na narty wlasnie. Ale na bramie piotrowej, gdy juz do niej kiedys podejdzie,
                              zapytany: "cozes to bratku dobrego w zyciu dokazal?", Stasiu ma latwa odpowiedz:
                              Yeti. Tez sie czasem zastanawiam nad tym pytaniem i wcale nie znajduje latwych
                              odpowiedzi? :)

                              Ten ich syn, wlasnie jego widzialem, nazywal sie chyba Kasper, ale pewnosci nie
                              mam. Przepytam.

                              Odnosnie galerii z Val di Sole. Nie, ci dwaj osobnicy to nasi mlodsi znajomi i
                              wspollokatorzy. W relacji pisze kto zacz. Na zdjeciach mozna zobaczyc moja zone
                              i brodatego Jacka o niespozytych silach (zjezdal z nart zawsze ostatni),
                              nawiasem mowic ojca kilku byly yetowiczow. Jaki ten swiat maly. :)
                              • staruch5 Re: Andrzej o/t 20.05.06, 16:01
                                tak, Kasper. Widzialem kadre i przypomnialem sobie. A w kadrze widze kilkoro
                                dzieci znajomych... Jaki Janicki podobny do mamy... Swiat jest maly.
                                Fajny pomysl ze zdjeciami: zdjecie obecne na nartach, a w tle z zamierzchlej
                                przeszlosci...

                                Co do pytania - zawsze sa dzieci, ale taka odpowiedz, to pojscie na latwizne.
                                • Gość: O.Andrzej Re: Andrzej o/t IP: *.cyf-kr.edu.pl 20.05.06, 16:29
                                  > Fajny pomysl ze zdjeciami: zdjecie obecne na nartach, a w tle z zamierzchlej
                                  > przeszlosci...

                                  Fajny, zerknalem tam dokladniej. Wielu z nich znalem pobieznie.

                                  Przypomnialem sobie tez pobyt w Donnerbachswald. Pojechalismy tam kiedys z zona
                                  na przyczepke do naszych dzieci yetowiczow. Zaskoczony jestem, ze Yeti jezdi tam
                                  do dzic, w koncu osrodek taki sobie. Tu znow widac ich odpornosc na komerche.
                                  Stasiu zapoznal tam jakiegos dzialacza austriackiego, ktory udostepnil im
                                  schronisko. Ow Austriak zachwycowny jest Stasiem i niezepsuntymi mlodymi
                                  Polakami, Stasiu zachycony jest Austriakiem. Chyba sie niezle zaprzyjaznili. To
                                  byl moj pierwszy wyjazd do Austrii. Swietna pogoda, niewiele tras, ale b.
                                  przyzwoitych, wspaniala atmnosfera. Tez cos z Yeti skorzystalem. :)
                        • Gość: O.Andrzej Re: Andrzej o/t IP: *.cyf-kr.edu.pl 20.05.06, 15:40
                          Mozna wejsc na ich strone. Wpisz w google: yeti kraków. Widac, ze zycie tam
                          kwitnie, a atmosfera wciaz ta sama (mam na mysli, te najlepsze jej strony). Sa
                          galerie, komunikaty i nawet dziala forum. Jestem pelen najwyzszego uznania dla
                          malzenstwa prowadzacego. Robia wiele dobrego, nie tylko ucza mlodych jezdzic na
                          nartach, ale ich jeszcze wychowuje wg. najlepszych wzorow wg. mnie. I jak sie
                          wydaje, nie ulegli czarowi mamony, co oczywiste przy tego typu dzialalnosci nie
                          jest.
                          • juta33 Re: Andrzej o/t 20.05.06, 15:59
                            Witam Panów!

                            Nie będę teraz przeszkadzać w rozmowie, ale bardzo mi się spodobało kilka
                            waszych spostrzeżeń, pod którymi się podpisuję.
                            juta
                            • Gość: O.Andrzej Re: Andrzej o/t IP: *.cyf-kr.edu.pl 20.05.06, 16:09
                              > Nie będę teraz przeszkadzać w rozmowie, ale bardzo mi się spodobało kilka
                              > waszych spostrzeżeń, pod którymi się podpisuję.

                              Tu nie ma mowy o przeszkadzaniu, w koncu prowadzimy pogawedke na lamach
                              publicznego forum. O dzieciach, o przeszlosci, jak sie okazuje w aspekcie
                              dzieci, wspolnej. Ja sie troche rozgadalem, bo siedze sobie w pracy samotnie,
                              odpracowujac 3 maja i nie majac ochoty do zajec bardziej powaznych. Zdazylem juz
                              naprawic samochod i dostac male (mam nadzieje, ze male) lumbago przy dociaganiu
                              ostatniej sruby. Aha, wczesniej zaliczylem juz basen. :)

                              A propos cwiczen przedsezonowych. Stanie pod sciana cwiczyla mocno moja zona. I
                              bardzo dobrze, bo nowe narty okazaly sie bardzo wymagajace dla kolan i ud.
                              Natomiast ja jestem zwolennikeim przysiadow. Robie ich ok. 50 dziennie przed
                              pierwszymi nartami. Czasem dociagam do 100-ki. W tym roku, dzieki przysiadom,
                              nie narzekalem bardzo na uda czy kolana, natomiast mocno czulem po pierwszych
                              nartach przody podudzi.
                              • staruch5 Re: Andrzej o/t 20.05.06, 16:18
                                podobienstwo spore. tez wpadlem do pracy, ale nawet nie udaje, ze bede cos
                                madrego robil, bo nie mam takiego zamiaru (dzis!).
                                Mialem regulowac zawory w swoim samochodzie, bo juz czas,a ale leje jak z
                                cebra, wiec nie warto. Moze w przyszly weekend.
                                Pojade rowerkiem do domu i pobawie sie w gotowanie i sprzatanie. Taki kur
                                domowy sie ze mnie robi.
                                pzdr.
                                • Gość: O.Andrzej Re: Andrzej o/t IP: *.cyf-kr.edu.pl 20.05.06, 16:21
                                  > Mialem regulowac zawory w swoim samochodzie, bo juz czas,a ale leje jak z
                                  > cebra, wiec nie warto. Moze w przyszly weekend.

                                  Leje! Gdzie leje? W Krakowie, w okolicach Reymonta cudne slonce. A ja z
                                  powodzeniem wymienilem tarcze i klocki hamulcowe. Gdyby nie to lumbago...
                                    • Gość: O.Andrzej Re: Andrzej o/t IP: *.pp.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.06, 21:22
                                      > leje jak z cebra w srodkowej Danii. jestem tu od paru dni. Wymiana tarcz to
                                      > wcale nie pikus. Dobrze usiadly? Nie ma bicia?

                                      Leje zgodnie z regula, ktora znam z Normandii: jezeli nie leje, to znaczy, ze
                                      zaraz zacznie.

                                      W tym samochodzie (Passat 92') wymiana tarcz to pikus. Najgorsze bylo odkrecenie
                                      srub od tego co trzyma ustrojstwo z klockami i cylinderkiem. Bicia nie ma, ale
                                      moze sie pojawic, jesli tarcze sa marnej jakosci, a tego do konca nie wiem.
                                      Bardzo lubie grzebac przy samochodzie z wyjatkiem prac wymagajacych kanalu lub
                                      podnosnika. To jeden z powodow dla ktorych nigdy nie myslalem o kupnie nowego. W
                                      ogole lubie grzebac przy roznych mechanizmach, w tym i nartach, choc te z trudem
                                      podpadaja pod pojecie mechanizmu. :)

                                      • staruch5 Re: Andrzej o/t 20.05.06, 21:40
                                        u mnie (accord 93) ta wymiana z przodu to troche mniejszy pikus. Trzeba wyjac
                                        polos (samo odkrecenie nakretki polosi wymaga kluczyka 36...) i wyjac calosc z
                                        wahaczem. Potem wybija sie tarcze z piasty. Paskudne. Robilem to kilka razy, bo
                                        wlasnie mialem problem z biciem.
                                        A w tico to jest pikus.
                                        Tez lubie grzebac w mechanizmach, ale w nartach to najmniej. Cala zabawa w
                                        narciarstwie to ostrzenie i smarowanie. Poza tym, to nie ma co robic. samochody
                                        sa znacznie ciekawsze.
                              • juta33 Re: Andrzej o/t 20.05.06, 16:32

                                Ja sie troche rozgadalem, bo siedze sobie w pracy samotnie,
                                > odpracowujac 3 maja i nie majac ochoty do zajec bardziej powaznych. Zdazylem
                                ju
                                > z
                                > naprawic samochod i dostac male (mam nadzieje, ze male) lumbago przy
                                dociaganiu
                                > ostatniej sruby. Aha, wczesniej zaliczylem juz basen.


                                Ale Ty Andrzej jesteś pracowity człowiek! Podziwiam, ja nie mam w sobie
                                niestety tyle samo zaparcia, zawsze potrzebuję, tak zwanego kopa w d***.
                                Sorry za wyrażenie!


                                Pod czym się podpisuję? Że narciarstwo stało się snobizmem! Nikt nie pamięta, a
                                może Ci rodzice nic nie wiedzą o szacuknu do gór. Może to brzmi głupio, ale ja
                                parę razy przekonałam się, że gór nie można lekceważyć, tak jak to czyni wielu
                                teraz.
                                Druga rzecz, cwaniactwo na wyjazdach grupowych dla młodzieży i dzieci. Bardzo
                                mądry i fajny (no tak ale według dorosłych) chłopak z mojej rodziny pojechał na
                                zorganizowany wyjazd z bardzo prestiżową szkoła w naszej okolicy. Po powrocie
                                powiedział, że już nigdy więcej z nimi nie pojedzie, bo inni bardzo brzydko i
                                żle odzywali się do opiekunów, narzekali na jedzenie, organizację itp.
                                A on ma szacunek do gór i starszych. Jakiś taki dinozaur prawda?

                                Co o tym myślicie?
                                Prawda, to prawie temat innego wątku?
                                juta
                                • Gość: O.Andrzej Re: Andrzej o/t IP: *.pp.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.06, 23:12
                                  > Ze narciarstwo stało się snobizmem! Nikt nie pamięta, a
                                  > może Ci rodzice nic nie wiedzą o szacuknu do gór. Może to brzmi głupio, ale ja
                                  > parę razy przekonałam się, że gór nie można lekceważyć, tak jak to czyni wielu
                                  > teraz.

                                  Juta, to duzy temat. Na dlugi watek. Pewnie zreszta juz tu poruszany przy
                                  roznych okazjach. Narciarstwo, to zjazdowe, ma i zawsze mialo w sobie wiele
                                  snobizmu. Za komuny i teraz tez. Z lat 70-tych pamietam parady strojnisi po
                                  Krupowkach w Zakopanem.

                                  Dla wielu narciarstwo to forma pokazania innym, ze stac ich na taka forme
                                  rozrywki, pochwalenia sie z licznych pobytow tu i tam, licytacji w sprzecie i
                                  ubiorze. Ma to swoje dobre strony, bo zmusza to ich do ruchu i sa przez to
                                  zdrowsi (nie liczac nichcianych kontuzji). Ma i zle.

                                  Moim dzieciom staralem sie wszczepic wysoka odpornosc na snobizm i traktowanie
                                  narciarstwa wylacznie w kategoriach sportu, kontaktu z gorami, ze sniegiem, z
                                  pieknem przyrody. Nawet celowo, moze przesadnie, akcentowalem moj abnegacki
                                  stosunek do ubioru, wygladu i wszelkich okolonarciarskich przydatkow
                                  snobogennych. Nie do konca mi sie to udalo, ale rezultaty nie sa zle. Jedno mi
                                  sie udalo na pewno, nie ma w nich cienia chamstwa, choc radza sobie w zyciu nie
                                  najgorzej.
                                  • juta33 Andrzej 23.05.06, 23:35
                                    Gość portalu: O.Andrzej napisał(a):

                                    > Juta, to duzy temat. Na dlugi watek.



                                    > Dla wielu narciarstwo to forma pokazania innym, ze stac ich na taka forme
                                    > rozrywki, pochwalenia sie z licznych pobytow tu i tam, licytacji w sprzecie i
                                    > ubiorze. Ma to swoje dobre strony, bo zmusza to ich do ruchu i sa przez to
                                    > zdrowsi (nie liczac nichcianych kontuzji). Ma i zle.


                                    Witaj Andrzeju!

                                    Temat na duży wątek, ale my tu może byśmy się rozpisywali, a rodzice tych
                                    dzieci nawet by tego nie przeczytali, niestety. Zgadzam się z tym, że snobizm,
                                    szpan, jak zawał tak zwał, sam w sobie nie jest jeszcze taki szkodliwy, bo
                                    przynajmniej w narciarstwie zmusza do ruchu.
                                    A jeszcze, gdy pojadą całą rodziną, to rodzina na tym zyska.
                                    Gorzej jest wtedy, gdy zapracowani rodzice wysyłają pociechy na "drogi"
                                    zorganizowany wyjazd, jeśli to jest dobra szkoła, też zyskają, ale jeśli taka o
                                    jakiej pisałam wyżej, to mam duże wątpliwości, czy to jest z korzyścia dla tych
                                    młodych ludzi. Przemilczę resztę, bo zepsuję sobie smak narciarstwa.

                                    Właściwie to miałam napisać o czym innym, co mnie najbardziej denerwuje!
                                    Palacze, niech palą sobie w knajpce, z boku, ale zgrzytają mi zęby, gdy jadąc
                                    na krzsełku, ktoś obok mnie pali papierosa.
                                    Ludzie zlitujcie się, naraziłam się na pewno palaczom. Miałam tu coś jeszcze
                                    napisane, ale zmazałam, bo nie nie wiem, czy ktoś kto tu pali.
                                    Ok wyżyłam się, jest mi lepiej.
                                    Pozdrawiam wszystkich
                                    juta

                                    P.S. Może z innej bajki, dziś rano właczyłam komputer, a mam ustawioną jako
                                    stronę startową stronę wyborczej, czytam wiadomość zmarł Kazimierz Górski,
                                    wchodzę na stronę Zapal Świeczkę, forum Piłka Nożna, pomyślałam nie dodam wpisu
                                    (czyli nie zapalę świeczki), bo to nie moje forum. Żałowałam cały dzień, nie
                                    znam się na piłce, ale szanowałam tego człowieka.

                                    Przecież tu też jestem nowa.



                                    >
                                    > Moim dzieciom staralem sie wszczepic wysoka odpornosc na snobizm i traktowanie
                                    > narciarstwa wylacznie w kategoriach sportu, kontaktu z gorami, ze sniegiem, z
                                    > pieknem przyrody. Nawet celowo, moze przesadnie, akcentowalem moj abnegacki
                                    > stosunek do ubioru, wygladu i wszelkich okolonarciarskich przydatkow
                                    > snobogennych. Nie do konca mi sie to udalo, ale rezultaty nie sa zle. Jedno mi
                                    > sie udalo na pewno, nie ma w nich cienia chamstwa, choc radza sobie w zyciu
                                    nie
                                    > najgorzej.
                                      • staruch5 Re: Andrzej 24.05.06, 16:01
                                        juz pisalem, ze w marcu w Cortinie na 2osobowym krzesle Wloch zapytal sie mnie,
                                        czy mam cos przeciwko temu, zeby zapalil. Mialem. I nie zapaili. Kultura!
                                        Pierwszy raz mi sie cos takiego zdarzylo.
                                    • Gość: O.Andrzej Re: Andrzej IP: *.cyf-kr.edu.pl 24.05.06, 18:27
                                      > Gorzej jest wtedy, gdy zapracowani rodzice wysyłają pociechy na "drogi"
                                      > zorganizowany wyjazd, jeśli to jest dobra szkoła, też zyskają, ale jeśli taka o
                                      >
                                      > jakiej pisałam wyżej, to mam duże wątpliwości, czy to jest z korzyścia dla tych
                                      >
                                      > młodych ludzi.

                                      Nie ma prostych recept. Moze mniej zapracowania. :) My (zona i ja) na szczescie
                                      takich doswiadczen nie mamy. Staralismy sie wysylac nasze dzieci na takie
                                      wyjazdy, ktorych jakosci bylismy pewni. Szkole rowniez wybieralismy starannie.
                                      Niekoniecznie najlepsza i najbardziej prestizowa. Pamietam nasze dylematy z
                                      synem, ktory dzieki finalowi w olimpiadzei jezykowej mial wstep wolny do
                                      wszystkich krakowskich liceow. Wybralismy takie, ktore choc nie najlepsze pod
                                      wzgledem wynikow, lepiej rokowalo w zakresie wychowawczym. Podobnie bylo z
                                      klubem narciarskim (wybor najmniej "skazonego" mamamona i szpanem) czy
                                      wakacyjnych wyjazdow. Ciebie to jeszcze czeka, bo dzieci masz male. Ale da sie.
                                      Troche tym dzieciom trzeba poswiecic czasu i uwagi, nie mowiac o witaminie M.

                                      > Właściwie to miałam napisać o czym innym, co mnie najbardziej denerwuje!
                                      > Palacze, niech palą sobie w knajpce, z boku, ale zgrzytają mi zęby, gdy jadąc
                                      > na krzsełku, ktoś obok mnie pali papierosa.

                                      Mnie to bardzo nie drazni. Niestety zdarza mi sie byc palaczem, tzn. mam okresy
                                      palenia i niepalenia (obecnie jestem abstynentem). Nie zdarzylo mi sie nigdy
                                      zapalic na wyciagu, choc niekiedy popalalem na boczku. Nigdy tez nie palilem w
                                      samochodzie, nawet jadac samotnie. Rozumiem wiec nature palacza, ale zgadzam sie
                                      z Toba, ze palenie w obecnosci osob, ktore sobie tego nie zycza jest przejawem
                                      braku kultury, by nie powiedziec chamstwa.
                                      • kubagr Re: Andrzej 26.05.06, 16:18
                                        to jest czesc procesu ktory nazywamy tolerancja: tolerancja narciarzy wobec
                                        deskarzy, tolerancja praw niepalacego w swiecie palacych (na szczescie moj
                                        swiat prawie nie pali), tolerancja czarnych wobec bialych, chinczykow i
                                        afrykanczykow itp: neistety ludzi z plaskim mozgiem takiej tolerancji nie
                                        maja : nie wlaczam w to jozzo: on pomimo ze sie wypowiada ze snowboardow nie
                                        lubi na pewno nie robi to z braku tolerancji: moze z przyzwyczajenia.
                                        natomiast te powiastki jak to snowboardzisci robia muldy czy zeskrobuja snieg
                                        sa smiechu warte. tez powiedzenia ze "wyprzedzilem 3 deskarzy" o czym
                                        swiadcza??? o tym ze ten "narciarz" ma kompleksy albo nafaszerowany jest
                                        nietolerancyjnymi osadami...
                                        wiec: troche tolerancji panie i panowie: obojetnie co jest przypiete do waszych
                                        stop!!!!
                                        • Gość: Jozzo Re: Andrzej IP: *.sympatico.ca 26.05.06, 16:53
                                          Ha !

                                          Zle mnie odczytujesz. Moj stosunek do tych na deskach
                                          jest totalnie obojetny ale to naprawde totalnie obojetny.
                                          Jesli sie wypowiadam to zwracam uwage na aspekty jaki wnioslo
                                          popularyzowani na sile deski wsrod ludzi totalnie nie przygotowanych
                                          ( mentalnie, kulturowo,fizycnzie ) do bycia na osniezonych stokach
                                          jak roniez impaktu jakie to mial/ma na zmiane srodowisko
                                          przywyciagowego narciarstwa.

                                          Nie ma to nic wspolnego z lubieniem nielubieniem snowbardzistow.
                                          To jest poprostu chodna ocena sytuacji czesto mylnie odczytywana
                                          jako negatywny stosunek do problemu deska/narty.


                                          Hmm, zyje w miejscu gdzie palenie jest scigane prawem i na dobra
                                          sprawe palenie w miejscach publicznych jest prawem zabronine.

                                          Co do tolerancji hmm OK pod warunkem, ze pod plaszczykiem tejze nie
                                          forsuje sie wlasnej zaborczej polityki.

                                          Jozzo
                • filomena1 Re: Pytanie? Snowboard czy narty? 20.05.06, 22:39
                  Jozzo napisał(a):

                  Dzieki za fajne fotki. czy ten przystojniak w okularach to Ty ... ufff. oh la..la..
                  to chyba dzis nie bede tak łatwo spała. ... albo nie... bądę spała i cudownie śniła ;*))))
                  o tym puchu ,,,, rzecz oczywista.....
                  Fil,
                  • Gość: Jozzo Re: Pytanie? Snowboard czy narty? IP: *.sympatico.ca 22.05.06, 04:32
                    Hej,

                    No jak tam te kolorowe sny?
                    Uff, Ohh co za puch i to nie taki marny.
                    Rozumiem ze mailas na mylsi srodkowa fotke w drugim
                    od gory rzedzie :)
                    Rzeczywiscie moze dech zapierac.

                    Jozzo

                    ps.
                    Nie to nie ja ale cos mi sie kolacze po glowie jakies takie
                    tam roznosci z czasow przewodnickich. Rozwialas moje watpliwosci
                    bo dawniej myslalem ze to blacha przewodnika ta]emu winna.
                    W ostatnich latach zaczalem podejzewac, ze to bialy krzyz na
                    sluzbowym czerwonym ubranku a moze radio na niem przymocowane a tu
                    masz przyslowiowa "babo nie mniej przyslowiwy placek"
                    wszytkemu winne sloneczne okularki.
                    Ha !! kto by to wymyslil.
                    Widac dlugo, slodko snisz na miare puchu niemarnego
                    Juz przestaje stukac co by cie nie wyrwac ze snu uroczego.
                    Cheers Jozzo

          • juta33 Re: Pytanie? Snowboard czy narty? 20.05.06, 15:51
            filomena1 napisała:


            >
            >
            > ;;)))) Jozzo ty złośliwcu,,,,,,hihihi marginalnego .....

            Filomeno, zawsze podziwiam i bawi mnie postrzeganie świata przez dzieci, moje
            też tak mają.

            Wyostrzył się dowcip temu Jozzo po tych wiosennych nartach,
            zazdroszczę mu i tych nart i tego humoru (choć humoru mi też nie brakuje).

            Oczywiście o zapinaniu butów zawsze zapominam, dzięki za przypomnienie, zaraz
            pójdę zapiąć. Taka ze mnie jak widać specjalistka.

            A co do siedzenie przy ścianie przypomina mi się o tym zawsze na początku
            sezonu. A zwłaszcza ta pozycja zasadnicza, mam w rodzinie takich co do tej pory
            po latach tak jeżdżą, ale skoro im tak łatwiej, toćto ma byćprzyjemność.

            W tym roku też była taka trzydniówka przy ścianie (oczywiście nie całe trzy
            dni), potem stwierdziłam, trzeba się porządnie rozruszać na rolkach, pojechałam
            na RollArenę, intensywnie jeździłam trzy godziny i jaki efekt - przez następne
            trzy dni ledwo chodziłam.

            Pozdrawiam
            juta

      • Gość: Jozzo Re: Pytanie? Snowboard czy narty? IP: *.dsl.bell.ca 02.12.06, 14:45
        Tak probowalem i poza chwilowym funem bylo to dosc upierdliwe.
        Zwalascza na wyplaszczeniach, wyciagach itp. No moze przy freeriding
        polonczonym ze wspinaczka mialo by to sens.

        Paru kumpli i czlonkow rodziny tez powrocilo do nart ablo przynajmniej
        narty sa na 90% ich pasja a snowboard na specjalne okazje dzien czy swa w sezonie.
        Jozzo
      • wafek1 wypożyczalnie w warszawie? 03.01.07, 15:17
        Moi drodzy, podajcie kilka namiarów na jakieś wypozyczalnie snowboardów. Mój
        syn chce spróbować tego sportu, a że nie mam pewności czy złapie bakcyla - wolę
        narazie wypozyczyć sprzęt. Dzięki i pozdrawiam,
      • domcia2121 Re: Pytanie? Snowboard czy narty? 28.01.07, 18:03
        Obecnie mam 16 lat. Na nartach jeździłam od małego dziecka. Pewnego razu w
        górach, mniej więcej 4 lata temu zobaczyłam dziewczyny jeźdzące na desce.
        Strasznie zaciekawiło mnie to jak można się na niej utrzymać i skręcać.
        Oczywście jak to 12 letnie dziecko powiedziałam rodzicom, że chce spróbować.
        Następnego dnia wyporzyczyli mi snowboard. Byłam strasznie podekscytowana. Ta
        dyscyplina sportu równie jak narty spodobała mi się. Nie miałam nigdy
        instruktora. Na desce sama nauczyłam się jeździć. Zawsze jednak pamiętałam o
        nartach. Teraz mam i snowboard i narty i żadne z nich nie jest na 1 miejscu.
        Jeżdze i na tym i na tym. Co do wyboru: każde cechuje się czym innym i każde ma
        swój urok. Trudno by mi było wybrać NARTY czy SNOWBOARD.
      • gajowy01 Re: Pytanie? Snowboard czy narty? 02.11.17, 12:03
        Znam takie przypadki - przejścia/powrotu do nart z deski.
        Narty są bardziej uniwersalne - to dwie nogi, dwie narty - więc dwa narzędzia :)

        Z opinii ludzi bardzo dobrych na jednym i drugim - dla mnie wynika że deska ew tylko na puch, choć przecież na nartach też jak najbardziej :)
        W wypadku całej reszty narty dają więcej możliwości ...ale chyba trudniej się nauczyć - tzn. trudniejsze są początki ...tak mi się wydaje ale upierał się nie będę :)
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka