Forum Sport Sport
ZMIEŃ

      Wimbledon. Koniec epoki Federera

    IP: 109.200.82.* 01.07.10, 16:31
    Nieraz już media ogłaszały koniec Federera jednak zawsze to były to niesprawdzające się prognozy. Teraz jako wielki fan Federera z przykrością muszę stwierdzić, że Szwajcar gaśnie w oczach. Gorsze jednak jest to że spadek formy wcale nie martwi Rogera, chyba sam już dobrze wie, że na każdego przychodzi pora żeby zejść ze sceny. Mimo wszystko mam nadzieje że Fedex będzie kontunuował karierę i mile nas zaskoczy, już nie jako faworyt, ale bardziej jako czarny koń, ot tak, powiedzmy w australi '11, trzymam kciuki
      • thomasseyr Re: Wimbledon. Koniec epoki Federera 01.07.10, 17:33
        Dlaczego jak Federer przegrywa piszecie, że jest w słabej dyspozycji? Nie
        ukrywam, że nigdy nie zaliczałem się do jego fanów, jednak sukcesów Szwajcara
        nie podważałem. Jednak 99,9% jego wyznawców (podobnie zresztą jak on) nie
        potrafi przyznać, że przegrał z lepszym danego dnia zawodnikiem. Jeśli tenisista
        wychodzi na kort, to jest to równoznaczne z tym, że jest zdolny do rywalizacji.
        A jak nie czuję się na siłach niech się wycofa przed pojedynkiem. Federer to
        geniusz tej dyscypliny pod względem umiejętności ale to jego arogancki sposób
        bycia, patrzenie na wszystkich z góry i ego rozdmuchane do granic możliwości,
        sprawiły, że nigdy nie byłem w stanie się do niego przekonać. Jak Szwajcar
        wygrywał i dominował wszystko było cacy, jak zaczęły się porażki, zaczęły się
        wymówki. To, że fanom Szwajcara nie pasi Nadal i inni tenisiści jest ich sprawą
        i uwierzcie bez was ta piękna dyscyplina sportu wciąż taka będzie i świat się ie
        zawali. Odejście Federera z tenisa pewnie sprawi, że wielu jego fanów
        przestanie ten sport oglądać. To tylko dobitnie świadczy o tym, że interesuje
        was tylko Roger Federer, a nie tenis. Koniec kariery Federera, który na pewno za
        2-3 lata nastąpi, nie będzie końcem tenisa.
        • Gość: Ewunia28 Re: Wimbledon. Koniec epoki Federera IP: *.ghnet.pl 01.07.10, 22:14
          Słusznie- Roger był słabszy. Tego dnia...
          Nie wiem dlaczego, ale ja nie zauważam buty i patrzenia na wszystkich z góry u
          Rogera. Niewielu zawodników ma takie zdanie o nim. Większość Go lubi i szanuje.
          On po prostu jest pewny siebie a my Polacy uważamy to za cechę negatywną.
          Gra słabo odkąd wrócił po chorobie w lutym.
          To jego rozbuchane ego pozwoliło mu wygrać 16 wielkich szlemów. I to jego ego,
          bo jest ambitny strasznie pozwoli mu wygrać US Open...
          A teraz niech wygra Berdych:-) A co:-)
        • Gość: see Re: Wimbledon. Koniec epoki Federera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.10, 05:14
          Zgadzam się z Tobą, że koniec kariery Federera na pewno nie będzie
          końcem tenisa - tak było, jest i będzie w sporcie (nie tylko tenisie)
          zawsze.
          I myślę jeszcze, że prawdziwi fani tej pięknej dyscypliny zostaną z
          nią nadal, chociaż z pewnością będzie bardzo brakowało magii,
          lekkości, elegancji, wyrafinowania, tego wszystkiego co prezentuje na
          korcie Roger (i jeszcze kilku tenisistów), a czego niestety, nad czym
          ubolewam, przy całej skuteczności ich gry, nie ma nowe, młode
          pokolenie (poza Gasquetem może).
          Z pozostałą argumentacją, choć oczywiście ją przyjmuję, bo każdy ma
          prawo do swojego zdania, nie bardzo mogę się zgodzić.

          Dlatego się pisze kiedy Federer przegrywa, że jest w słabej formie,
          bo taka po prostu jest prawda.
          Zawsze ktoś danego dnia jest lepszy, a ktoś słabszy. Jeżeli jesteś
          prawdziwym fanem tenisa, to dobrze wiesz, że jak Roger jest w formie,
          nikt, nawet Rafa, nie jest w stanie go pokonać. Podobnie jest zresztą
          z Nadalem. Ta dwójka jest wyjątkowa i mamy szczęście, że możemy
          oglądać ich na korcie.
          I tak też było wczoraj. Berdych ma znakomity rok, rozegrał wczoraj
          naprawdę świetny mecz i zasłużył na zwycięstwo, ale...na nic zdałoby
          się to wszystko, gdyby i Federer był wczoraj w swojej mistrzowskiej
          formie. Niestety nie był i przegrał.
          Ale tak to już jest. Nikt, nawet NAJWIĘKSZY MISTRZ, nie może wygrywać
          w nieskończoność. Normalna kolej rzeczy i równie normalne i
          zrozumiałe jest to, że dużo trudniej przychodzi pogodzić się z
          porażką takiemu właśnie mistrzowi, niż osobie dla której np. udział w
          ćwierćfinale Wielkiego Szlema już jest olbrzymim sukcesem.

          A już całkowicie jesteś w błędzie, jeżeli chodzi o AROGANCJĘ i
          rozdmuchane ego Federera.
          Czy chociaż raz miałeś okazję spotkać go osobiście? Rozmawiać z nim
          lub osobami, które go znają (z różnych sytuacji)i wiedzą, jaki jest
          naprawdę? Jestem przekonana, że nie, ponieważ gdyby tak było, nie
          mógłbyś tego wszystkiego napisać.
          Dla mnie jest oczywiste, że Federer wie i zdaje sobie sprawę ze
          swojej wielkości. Każdy z nas musi wiedzieć, co sobą reprezentuje.
          Mówi się, że ma słabą psychikę, przed niektórymi pojedynkami wychodzi
          na kort trochę bez wiary. Czy tak postępuje arogant?
          Czy takiego "aroganta" inni tenisiści wybieraliby jako najlepszego
          spośród nich, na korcie i poza nim (w tajnym głosowaniu) sześć razy z
          rzędu? Tu nie decydują wyniki, a wyboru dokonują ludzie, którzy są
          blisko siebie przez cały rok, widzą się w sytuacjach, do których my,
          fani nie mamy dostępu.
          Dlaczego choć raz nie wybrali do tej pory Nadala? Przecież mogli
          zrobić to już kilka razy. Ale nie zrobili!
          Takie uznanie innych graczy, poza uznaniem i "miłością" fanów oraz
          osiągnięciami sportowymi rzecz bezcenna (i wiele mówiąca - o
          AROGANCJI również!).

          Przepraszam, że tak długo, ale "muszę" jeszcze o jednym, o wymówkach.
          A nie pomyślałeś, że tak po prostu może być? Że właśnie coś jemu (czy
          innemu tenisiście) akurat w danym okresie czy tylko dniu, może
          dolegać i stąd np. słabsza gra? Tobie się to nigdy nie przytrafiło?
          Roger jest coraz starszy i z pewnością jego ciało będzie musiało się
          już teraz buntować.
          Nie zauważyłeś, że to właśnie każdą porażkę Nadala tłumaczy się jego
          dolegliwościami, kontuzją? Kolan szczególnie. Nie mówię, że tak nie
          jest, ale zawsze umniejsza się tym zwycięstwo jego przeciwnika, bo
          gazety piszą wówczas, że ktoś wygrał, bo Rafie coś (czyli z reguły
          kolana) dolegało.
          Dlaczego jemu daje się prawo do tłumaczenia porażek słabością
          fizyczną, a takiemu mistrzowi jak Federer się tego odmawia? Dlaczego
          tak mało mówiło się o Mono (a co ono zrobiło z Ancicem), o
          dolegliwości pleców, o infekcji płucnej, po której to właśnie Roger
          nie może dojść do siebie? Jeżeli jesteś uważnym obserwatorem,
          musiałeś zauważyć opasane prawe udo Federera już w Halle, a także tu
          w Londynie.
          Może więc to nie wymówki, tylko prawda, której Federer, w
          przeciwieństwie do Nadala (a szczególnie jego ekipy, patrz wujek
          Toni) nie rozgłasza na prawo i lewo?
          Przy całej mojej sympatii dla Rafy (tak, jest to możliwe, będąc
          zdecydowaną fanką Federera lubić także Nadala) zauważam bowiem
          ostatnio coś, co zaczyna mnie niepokoić (chcę wierzyć MOCNO, że się
          mylę, a jeżeli nie, że nie jest to pomysł Rafy, tylko wujka Toniego).
          Zauważyłeś, że kiedy Rafa przegrywa, gra mu nie idzie tak jak
          zazwyczaj, od razu na korcie pojawia się pomoc medyczna? Tak było np.
          ostatnio w Queens, tu na Wimbledonie w 5-co setowych meczach. Zaczyna
          to dla mnie wyglądać na "zabezpieczenie się" na wypadek ewentualnej
          porażki. Nigdy nie dzieje się tak w meczach, w których wszystko idzie
          "jak z płatka" albo w których widać już, że nie ma się czym
          niepokoić.
          Wierzę w ból i dolegliwości kolan Rafy i bardzo chciałabym się mylić
          w moich ostatnich przypuszczeniach, bo byłoby to zbyt smutne.
          Skoro więc, daje się jednym prawo do tłumaczenia się stanem zdrowia,
          nie można odmawiać tego samego innym, tylko dlatego, że do tej pory
          za często z tego nie korzystali.
          Czy tylko jeden Rafa ma kłopoty zdrowotne, czy inni może nie dlatego
          też przegrywają mecze, bo coś im dolega, tylko tak CAŁY czas o tym
          nie mówią?
          Dajmy więc równe szanse wszystkim i uszanujmy to samo u wszystkich, a
          nie tylko u swoich ulubieńców.

          Mam nadzieję, że Federer wróci jeszcze do wielkiej formy (choć
          zapewne już nie do dominacji), a Nadalowi kolana pozwolą grać jeszcze
          przez parę lat, bo taka dwójka, w tym samym czasie może się już długo
          nie powtórzyć (o ile w ogóle się powtórzy). CIESZMY się ich grą, bo
          naprawdę jest czym i postarajmy się być choć "odrobinę" bardziej
          obiektywni w swoich ocenach. Dla prawdziwych fanów jest to możliwe,
          choć może czasami trochę trudne. POZDRAWIAM.....


          • Gość: Ewunia28 Re: Wimbledon. Koniec epoki Federera IP: *.ghnet.pl 02.07.10, 11:17
            Fantastyczny POST!
            Myślę dokładnie tak jak Ty:-)
            Czekam na US Open i wierzę, że będzie dobrze.
            Od meczu Rogera z Samprasem obserwuję Jego karierę i każdy upadek Roger przekuł
            w następny sukces. Wiadomo było, że coraz większe dziewczynki będą absorbować
            Rogera, coraz mniej czasu na trening, któremu trzeba poświęcać coraz więcej czasu:-)
            Będzie dobrze jednak, pamiętam jak rok temu, po finale AO powiedziałam- nie
            płaczmy, przed nami Paryż, nikt nie chciał mi uwierzyć:-)
            Ale dziś...nie płaczcie- Nowy York czeka:-)
            • Gość: see Re: Wimbledon. Koniec epoki Federera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.10, 00:37
              Doskonale pamiętam Twoją ubiegłoroczną "przepowiednię" po przegranym
              AO. Ja miałam podobne odczucia, więc pomyślałam sobie wówczas, że
              może coś w tym jest. I rzeczywiście BYŁO!
              Teraz też czekam na Nowy York, wierząc, że będzie dobrze :-)
              A jeżeli Roger nie wróciłby już do swojej "normalnej", czyli
              mistrzowskiej formy, to musimy pamiętać jak wiele osiągnął do tej
              pory, jakim jest fantastycznym, genialnym wręcz tenisistą i
              powinniśmy cieszyć się meczem, bo teraz kiedy ma już własną rodzinę
              nie wiadomo tak naprawdę, jak długo jeszcze będzie grał.
              Mam nadzieję, że jeszcze trochę. Zresztą sam mówi, że chce aby
              dziewczynki zobaczyły go na korcie. Nie wiem tylko czy chciałby aby
              widziały go przegrywającego.
              Do zobaczenia więc na US Open, z Rogerem w mistrzowskiej formie :-)

      • janus-z333 Wimbledon. Koniec epoki Federera 02.07.10, 08:32
        Zawsze kiedyś musi nastąpić porażka.Roger zbyt wykazywał brak szacunku dla rywali,więc ci szykowali się na niego.Pierwszy Nadal pokazał Rogerowi gdzie raki zimują,teraz Berdych ,jak dobrze zauważono wbił Szewajcara w kort.Czy to przedwczesne stwierdzenie iż kończy się epoka Federrera,może nie tak całkiem,jednak co raz częściej będą się przydarzać jego wpadki.Tenis światowy,czy to męski,
        czy kobiecy,traci na widowiskowości i maestri graczy.To siła i żelazna kondycja decyduje teraz na kortach,pewnie sama siła nie starczy do zwycięstw,lecz miękki i finezyjny tenis odchoidzi do lamusa.Od chwili gdy na kortach pokazał się Nadal,tenis zmienił oblicze,większość zawodników hołduje jego stylowi gry,nie należy się temu dziwić,gdyż ten styl przynosi więcej sukcesów.Szanuję i kocham grę tak Szwajcara jak i Hiszpana,trudno byłoby mi rozstrzygnąć który jest lepszy.Ranking obecny pokazuje na Nadala,lecz Fewderrer nie zł9oży tak szybko broni.Przegrana Szwajcara wbrew logice,zrobiła
        ten turniej bardziej atrakcyjny.
      • macu23 Wimbledon. Koniec epoki Federera 02.07.10, 10:28
        Ambicja Federera nie pozwoli mu tak szybko odejść od sportu. Poza tym ma
        jeszcze jeden rekord do pobicia - ilość tygodni na pierwszym miejscu w
        rankingu, a brakuje mu naprawdę niewiele;)
      • Gość: Rafi Wimbledon. Koniec epoki Federera IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.07.10, 17:26
        A czy ktoś zauważył, że przy tak słabym Federerze w IV secie miał 0:40 przy
        serwisie Berdycha. Przy gemie serwisowym na mecz ponownie 2 brak pointy i je
        knoci po lekkim serwisie piłkę z forhandu posłał w siatkę. Chce tylko
        powiedzieć, że to nie Berdych wbił go w kort tylko Roger oddał trochę ten mecz
        (sam tak powiedział). Roger miał 5 okazji na wyrównanie i nie wiadomo jak by
        się potoczył 5 set, gdyby wykorzystał te okazję. Gdyby dopisało szczęście.
        Dlatego wierzę, że nie potrafił się skoncentrować w najważniejszych momentach.
        Nie zagrał tak magicznie jak zazwyczaj potrafił wychodzić z kłopotów. I wierzę
        że coś bolało, coś przeszkadzało, że po prostu oddał mecz niż został pokonany.
        Roger ma 29 lat. Ile ma jeszcze lat wygrywać do 40? Niech pokaże Nadal swoją
        dominację. Osobiście wierzę, że Roger wygra jeszcze 1-2 turniej
        wielkoszlemowy, ale jego dominacja na pewno się kończy.
    Pełna wersja