Gość: yeti
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
26.06.04, 08:33
..w polskiej lidze ale jak widać niektórym cięzko żyć bez przyp...nia się do
Wisły. Dla bardziej dociekliwych zagadka - z jakiej to gazety?? pzdr.
-----------------------------
Lekcja polskiego
Jak się kojarzy Polska w Portugalii? Dziwnie, bardzo dziwnie. Na pewno nie
tak, jak byśmy chcieli. Scena po meczu Holandia - Łotwa w Bradze.
Jeden z włoskich fotoreporterów słysząc, w jakim języku rozmawiam z kolegą,
uznał nas za Czechów. Gdy przecząco pokręciłem głową, natychmiast wypalił. -
Czekaj, czekaj, nie mów! Sam zgadnę - zaczął po angielsku. - Łotwa" Nie" No
to może Litwa. Też nie? Ukraina? Rosja? - dopytywał z coraz większą
ciekawością.
W końcu powiedziałem, że jestem z Polski. Na twarzy Włocha pojawił się
szczery uśmiech. Sądziłem, że teraz zacznie mówić o Zbigniewie Bońku albo
produkcji fiatów. Gdzie tam! Najpierw palnął: kur..., zresztą świetną
polszczyzną. Potem zaczął wymieniać - również w naszym języku - kolejne
części kobiecego ciała.
Znajomy polski dziennikarz opowiadał mi, jak przed meczem w Aveiro spotkał
grupę czeskich kibiców (ich piłkarze grali wówczas z Łotwą). Gdy usłyszeli,
skąd pochodzi, wyraźnie się ożywili i zaczęli skandować świetną polszczyzną:
Zawsze i wszędzie, policja jeb..a będzie. Krótko mówiąc, znali ulubioną pieśń
szalikowców znad Wisły.
Dobrze przynajmniej, że inaczej na polskie pochodzenie zareagował oficer
prasowy, pilnujący wejścia do tzw. strefy mieszanej (gdzie przeprowadza się
wywiady z piłkarzami) po meczu Holendrów z Łotyszami. - Poland" To prawie jak
Holand! Wchodź pan - powiedział do mnie z sympatią.
Czekałem tylko, kiedy za moimi plecami krzyknie soczyście: kur... Na
szczęście tylko się uśmiechał. A może po prostu nie miał wcześniej do
czynienia z polskimi kibicami?
Data: 2004-06-26
MACIEJ BIAŁEK z Portugalii