Gość: Kan
IP: 157.25.84.*
10.04.02, 08:57
Liverpool w meczu z aptekarzami z Bayeru nie istniał.
Grał bez polotu, fantazji, pomysłu na grę oraz...bez szczęścia.
Mecz przegrał Owen, który przy stanie 1:1 zmarnował
dwie prawie stuprocentowe okazje sam na sam z bramkarzem
( słupek i tuż koło bramki ).
Skandalicznie grała obrona Anglików, którzy przez cały mecz dopuszczali
do groźnych sytuacji na swoim polu karnym. Efekt - cztery stracone bramki.
Przy drugiej i czwartej bramce po części zawinił Dudek. Raz minął się z piłką
obrońca jednak wybił piłkę ale nastąpiła celna dobitka a pod koniec meczu
przepuścił piłkę między nogami.
Właściwie Bayer powinien wygrać z 8:2.
Pod koniec meczu rozłożył mnie M.Borek, który stwierdził, że piłkarze
Bayeru nie są jednak pazerni na bramki i w tej chwili bawią się (pewnie w kotka
i myszkę).
Ten dwu mecz Liverpool powinien roztrzygnąć na Anfield Road gdzie wynik
powinien być ze 3:0 a tak, żegnaj LM do następnego roku.